Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Praca magisterska
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam.

Czy czytał ktoś pracę magisterską Jacka Kaczmarskiego? Czy ktoś może wie gdzie ona się znajduje? Czy byłaby możliwość jej udostępnienia do przeczytania?

Pozdrawiam.
Zbrozło napisał(a):Czy czytał ktoś pracę magisterską Jacka Kaczmarskiego? Czy ktoś może wie gdzie ona się znajduje?

Z pracami magisterskimi (przynajmniej na UW) jest tak, że leżą gdzieś po piwnicach i nawet jeśli uzasadni się potrzebę skorzystania z nich, to ciężko się do nich dobrać. Praca JK szczęśliwie znajduje się nie tylko w archiwum Uniwersytetu.
Zbrozło,

jeśli wybierasz się do Marszowic, mogę Ci przywieźć kserokopię. Kilka lat temu, jeszcze w czasach listy dyskusyjnej dzięki uprzejmości dobrych ludzi udostępniono mi ten tekst.

Gdybyś był zainteresowany, przypomnij się w tej sprawie na dzień lub dwa przed spotkaniem w Marszowicach.

pozdrawiam
Przywieź dwie :-)
A nie lepiej i nie prościej, żeby była ona po prostu gdzieś 'powieszona'? Czy tu, czy na stronie fundacji?
W Marszowicach co prawda mnie nie będzie, ale znajdą się dobrzy ludzie, którzy mi ją przekażą. Tymczasem warto odpowiedzieć na powyższe pytanie Kuby. Smile
Dzięki w ogóle za odpowiedzi.
Nie spodziewałbym się w najbliższej dziesięciolatce, że na stronach fundacji "zawiśnie" magisterka Kaczmara.
Natomiast "powieszenie" jej gdziekolwiek indziej pewnie wykraczałoby poza zakres dozwolonego nieodpłatnego użytkowania praw chronionych.
Ja ramach swoich możliwości mogę co najwyżej zeskanować pracę (to jest ok. 100 stron) i rozsyłać mailem chętnym znajomym Smile To mi robić wolno w ramach obowiązującego prawa.
Niktważny napisał(a):Ja ramach swoich możliwości mogę co najwyżej zeskanować pracę (to jest ok. 100 stron) i rozsyłać mailem chętnym znajomym Smile
Ona jest bardzo dobra ta koncepcja !!
Niktważny napisał(a):Nie spodziewałbym się w najbliższej dziesięciolatce, że na stronach fundacji "zawiśnie" magisterka Kaczmara.
Natomiast "powieszenie" jej gdziekolwiek indziej pewnie wykraczałoby poza zakres dozwolonego nieodpłatnego użytkowania praw chronionych.
Ja ramach swoich możliwości mogę co najwyżej zeskanować pracę (to jest ok. 100 stron) i rozsyłać mailem chętnym znajomym Smile To mi robić wolno w ramach obowiązującego prawa.
Też bym ją chętnie przeczytał. Z tym, że prawa autorskie mogą nie zezwolić na szeroka publikację. Prawa do pracy posiada nie tylko jej autor, ale także osoba pod którym nadzorem została ona napisana (promotor).
No to też ja nie będę tego szeroko publikował, a jedynie nieodpłatnie pozwolę przeczytać kilku znajomym, co zdecydowanie mieści się we wspomniany zakresie dozwolonego użytku praw chronionych.
Póki co przywiozę do Marszowic. Kto będzie chciał, może sobie np. skoczyć do Gdowa na ksero i machnąć kopię.
Dla zainteresowanych:
magisterka jest zeskanowana do 55 str. co stanowi mniej więcej połowę jej objętości.
Jak ktoś chętny na połowiczną lekturę, niech pisze na PW.
Krajan napisał(a):Z tym, że prawa autorskie mogą nie zezwolić na szeroka publikację. Prawa do pracy posiada nie tylko jej autor, ale także osoba pod którym nadzorem została ona napisana (promotor).

Jeśli autor nie jest pracownikiem naukowym i nie tworzył pracy w ramach finansów otrzymywanych z uczelni, to nikt poza nim nie ma do niej praw. Promotor miałby nadzór tylko wtedy, kiedy sam współtworzyłby tę pracę. Uwagi redakcyjne nie stanowią podstawy do nabycia praw autorskich do tekstu.
Pawle, czy możemy liczyć na to, że zadasz sobie trudu i zeskanujesz część drugą magisterki JK?
Chyba na razie nie Tongue
o tyle jest problem z dalszym ciągiem, że aktuwalnie mój egzemplarz ma Zbrozło.
Jak mi odeśle to będę skanował dalej.
Zbrozi ! Bo przejadę się do Zielonek ! Proszę po szkole od razu na pocztę ! Smile
Pozwolę sobie odnowić wątek. Pawle, czy nasza kochana Poczta Polska dostarczyła Ci przesyłkę zwrotną i czy masz dostateczne pokłady sił i filantropii, żeby zająć się skanowaniem pozostałych stron maszynopisu?
Tak, paka dojechała.
Mam te pokłady sił i życzliwości, tylko wymaga czasu, abym je w sobie odgrzebał. Big Grin
Ci, co mnie znają, wiedzą, że nie dlatego czegoś nie robię, bo mi się nie chce albo mam w dupie zobowiązania, tylko dlatego, że - zwłaszcza ostatnio - kompletnie nie mam na nic czasu.
Trzeba mi przypominać - nie prosić. Po prostu przypominać. A ja się w końcu zbiorę i zrobię jednym machnięciem resztę stron. Przepraszam, ale obecnie tak to musi wyglądać.