Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: To moja droga
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
Paweł Konopacki napisał(a):najprawdopodobniej w ogóle nie rozumiał
Myślę, że przesadzasz dosyć mocno. Mógłbym przyjąć do wiadomości, że Kaczmar nie miał jakiejś podstawowej empatii, czy filantropii w sobie. Mógł tych cech wcale nie mieć. Ale, żeby nie odróżniał dobra od zła?

Uważasz, że mógł napisać:
"Ja jestem diabli, czyśćcowy i boski" nie rozumiejąc własnych słów?
Zbigniew napisał(a):Mógł tych cech wcale nie mieć. Ale, żeby nie odróżniał dobra od zła?
Niemoralne nie jest z definicji złe, chyba że dla katolika...
Luter napisał(a):Jeśli tak, to trzeba by szukać w telewizji szwedzkiej. Może Ela mogłaby coś w tej kwestii zdziałać?
Szukałam trochę w archiwach, ale ja nie mieszkam w Szwecji a od 10 lat w Danii.Jechać mogę tam w soboty, co znaczy,ze nic nie załatwię. Ale spróbuje poprzez znajomych i przyjaciół. O ile koncert był nagrywany to pewnie nie ten w Lund a w Sztokholmie.Po urlopie zobaczę...a może starczy napisać..
Owszem Przemku, ale Paweł postawił twardą tezę, w której podaje pod wątpliwość człowieczeństwo Jacka ;-) A na przypomnienie jeszcze słowa tego, o którym mowa:
- Oj, nie wolno rzeczy wielu,
Kiedy celem jest - brak celu...
(Zwłaszcza, jeśli duszy nie ma -
I to wszystko na ten temat).

Paweł Konopacki napisał(a):Tyle, że wszystkie te pojęcia (zle, grzeszne, niemoralne) mieszczą się w systemie wartości, którego Kaczmar najprawdopodobniej w ogóle nie rozumiał i nie rozumiejąc - odrzucał.
Myślę, że Jacek nie był aż takim ignorantem za jakiego go uważasz Pawle. Być może wartości, o których mowa naginał do swoich potrzeb, jednak zawsze wiedząc (zapewne dzięki wrodzonemu sumieniu, którego chyba nie możesz dostrzec, oraz świadomości, której chyba mu nie odmówisz), że staje się wtedy powoli "kanalią".
Elzbieta napisał(a):O ile koncert był nagrywany to pewnie nie ten w Lund a w Sztokholmie.
Koncerty byłyby rewelacją. Ale mi chodziło o coś innego.
Ekipa szwedzkiej telewizji kręciła w Polsce dokument trafiła do mieszkania, w którym był i JK. Kamera zarejestrowała conieco i została już spakowana i zniesiona na dół do samochodu. Po jakimś czasie Kaczmar stwierdził, że zaprezentuje zgromadzonym nowy utwór i zaśpiewał "Epitafium dla WW". Reporter, który nie znał ni w ząb polskiego, był pod takim wrażeniem, że natychmiast pobiegł po kamerę, po czym poprosił Artystę o powtórkę piosenki, żeby ją zarejestrować.
Ciekawe, czy ten materiał istnieje. A jeszcze ciekawsze, czy udałoby się go w jakiś sposób opublikować.
Zbigniew napisał(a):Myślę, że przesadzasz dosyć mocno.
Myślę, że nie chcesz chyba zrozumieć tego, co napisałem. Przemek natomiast prawidłowo i od razu wyczuł moje intencje, pisząc:
Przemek napisał(a):Niemoralne nie jest z definicji złe, chyba że dla katolika...
Otóż to właśnie miałem na myśli, pisząc o
Paweł Konopacki napisał(a):systemie wartości, którego Kaczmar najprawdopodobniej w ogóle nie rozumiał i nie rozumiejąc - odrzucał.
O systemie tym wspomniałem, ponieważ zapytałeś, czy pewne zachowanie JK w młodości jest złe, niemoralne, grzeszne. Zwłaszcza pojęcie grzechu jest silnie związane z chrześcijańskim i katolickim systemem wartości. Stąd moja uwaga o tym systemie w odniesieniu do JK.
Zbigniew napisał(a):ale Paweł postawił twardą tezę
Nie postawiłem "twardej tezy". Przeciwnie, w tym co napisałem jest zaznaczona wątpliwość. Użyłem słowa "najprawdopodobniej" właśnie dlatego, że nie chciałem swojego poglądu stawiać "twardo". Nie mam bowiem aż takiej wiedzy, aby być w 100%, że Kaczmar katolickiego systemu wartości z całą pewnością nie rozumiał i z całą mocą odrzucał. Mogę to natomiast podejrzewać, być bliski pewności, przeczuwać, ze raczej tak było.
Zbigniew napisał(a):że Jacek nie był aż takim ignorantem za jakiego go uważasz Pawle
Ja Jacka nie uważam za ignoranta. To Ty uważasz, że ja tak uważam. Tyle, że tu wchodzimy już w kwestię Twojej opinii na mój temat. Niewiele ma to wspólnego z moimi opiniami na temat Kaczmarskiego. Nade wszystko twierdzisz na podstawie jednego mojego zdania - w dodatku wyrażającego wątpliwość - że poddaję
Zbigniew napisał(a):pod wątpliwość człowieczeństwo Jacka
Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mylisz swoje zdanie o mnie z moim zdaniem o JK.
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować Ci za dalszą dyskusję.

.
Zbigniew napisał(a):Owszem Przemku, ale Paweł postawił twardą tezę, w której...
Zbigniewie drogi!
Przygotowałem dla Ciebie pewną próbkę cytatów. Wszystkie one bez wyjątku pochodzą z naszego poczciwego, kochanego forum. Oto one:
Paweł Konopacki napisał(a):A jorki, papugi, żółwie, kosmetyki i ch...wie co jeszcze córeczkom swojej konkubiny kupował
Paweł Konopacki napisał(a):Od dwóch lat próbujesz dowodzić, że ja JK o cokolwiek oskarżałem. Nikt poza Tobą Twojej wersji nie potwierdza.
Paweł Konopacki napisał(a):Zgadzam się, ze JK robił, co chciał. Ale tego nie popieram i nie popierałem. Uważam, ze było jego zasranym obowiązkiem nie okłamywać swoich żywicieli.
Cytat:Niestety - zamiast śmieszyć mierzi mnie to ciągłe wypominanie Jackowi, iż w taki a nie inny sposób dysponował pieniędzmi otrzymanymi od ludzi.
jeśli robienie ludzi w konia jest dla Ciebie normą, to faktycznie może Cię to mierzić.
Paweł Konopacki napisał(a):Znaczy, tym razem twierdzisz, że oskarżałem JK o defraudacje? hmmm, robi się coraz ciekawiej Big Grin
Paweł Konopacki napisał(a):Małe żuczki organizujące małe koncerciki, nijak mające się do imprez w Sali Konkresowej - ci się nie liczą, im można powiedzieć, że nie pomagali. Bo co to jest 3 tys zł? To cena Yorka, albo średnia pensja w naszym kraju - czyli nic.
Paweł Konopacki napisał(a):Były ważniejsze wydatki, o których pisał Szymon (Yorki, papugi, ciuchy, wycieczki na Kretę).
Paweł Konopacki napisał(a):Jednorazowe wpłaty rzędu 50 - 100 zł. Czyli nic w zasadzie.
1/60 lub 1/30 ceny Yorka.
Paweł Konopacki napisał(a):Nigdzie JK o nic nie oskarażałem. Nie ma takich moich wypowiedzi, w których bym jakiekolwiek oskarżenia formułował.
Wniosek: Jedyny sposób na trolla - ignorować.

Pozdrawiam,
KN.

PS
Ktoś mądry napisał(a):Nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
Widzę teraz, że rzeczywiście nietrafnie porównałam dwie sytuacje.
Pisząc o charakterze moralnym, w niczym nie chciałam nawiązać do Katolickiego systemu wartości. Miałam na myśli raczej podatność Ojca na wpływy osób najbliższych. Podatność, która bierze się z ubogiego pod względem zasad wychowania. Moim zdaniem nikt nie nauczył Ojca zasad, które obowiązują w życiu. Nie znaczy to, że nie odróżniał dobra od zła, tylko, że mógł nie pojmować wagi czy konsekwencji niektórych swoich czynów, które podejmował pod namową otaczających go osób. Był w pewnym sensie jak dziecko, które jeszcze nie wie, że nie powinno się np. dokuczać słabszemu, a jednak razem z kolegami to robi.
Luter napisał(a):Wniosek: Jedyny sposób na trolla - ignorować.
I brac w tym względzie przykład z KN, który do godziny 1 w nocy szuka cytatów z moich wypowiedzi :rotfl:
Paweł Konopacki napisał(a):I brac w tym względzie przykład z KN, który do godziny 1 w nocy szuka cytatów z moich wypowiedzi :rotfl:
Oj, Ty tez czasem lubisz cytaty wyszukiwać... :p
Przemek napisał(a):Oj, Ty tez czasem lubisz cytaty wyszukiwać... :p
Owszem, ale ja nie deklaruję ignorowania ....
Paweł Konopacki napisał(a):Zwłaszcza pojęcie grzechu jest silnie związane z chrześcijańskim i katolickim systemem wartości. Stąd moja uwaga
No właśnie. Po ograniczeniu mojego "złe, niemoralne, grzeszne" do katolickiego systemu wartości, dalsza rozmowa nie miała sensu. Ty sprytnie wrzuciłeś "złe, niemoralne, grzeszne" do jednego katolickiego worka, czego ja nie uczyniłem.
Paweł Konopacki napisał(a):Stąd moja uwaga o tym systemie w odniesieniu do JK.
A może raczej z Twoich podejrzeń i przeczuć, że tak było.
Paweł Konopacki napisał(a):czy pewne zachowanie JK w młodości jest złe, niemoralne, grzeszne
Nie pytałem o konkretne zachowanie JK. Pytałem, czy życie pełnią życia, jest złe bądź niemoralne czy grzeszne. Być może jest grzeszne, może być niemoralne, ale z pewnością nie jest złe samo w sobie. Kaczmar z pewnością odrzucał pewne rzeczy z katolickiego systemu wartości. Ale żył po swojemu, a nie jak Bozia nakazała, trzeba o tym pamiętać.

A z "twardą tezą" to pewnie złego epitetu użyłem. Nie miałem zamiaru opisywać jej prawdziwości, tylko chciałem skomentować jej treść. Może "mocna teza" byłoby bardziej zrozumiale.
Paweł Konopacki napisał(a):Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mylisz swoje zdanie o mnie z moim zdaniem o JK.
Faktycznie nie mogę znać w 100% tego, co o Kaczmarze myślisz. Jednak dużo tutaj na forum o tym piszesz, więc pewne podstawy do swoich twierdzeń miałem. O Tobie zaś nie myślałem nigdy na tyle dużo, żeby wytworzyć sobie jakiekolwiek zdanie.
ps Więcej nie zaśmiecam, mam nadzieję, że coś wyjaśniłem i nie pisałem na marne.
Kilka zdjęć z warszawskiego spotkania z Autorem: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.strefapiosenki.pl/index.php?option=com_rsgallery2&Itemid=59&gid=131">http://www.strefapiosenki.pl/index.php? ... 59&gid=131</a><!-- m -->
Nie wiem, czy wszystkim pokazuje się to samo, co mi, ale.. Ależ zarósł ten Gajda!

Zdjęcie już się zmieniło, więc wyjaśniam: za pierwszym razem pod miniaturką nr 2 krył się Nohawica. Teraz jest jakaś dziewczyna z mikrofonem Smile
Jaśko napisał(a):Nie wiem, czy wszystkim pokazuje się to samo, co mi, ale.. Ależ zarósł ten Gajda!

Zdjęcie już się zmieniło, więc wyjaśniam: za pierwszym razem pod miniaturką nr 2 krył się Nohawica. Teraz jest jakaś dziewczyna z mikrofonem Smile
Takie uroki hostingu strefy piosenki czasem Wink
Ja też się na początku zdziwiłem - Gajda promował książkę śpiewająco, a i fani JK na spotkaniu nie próżnowali Wink

Pozdrawiam
Z.
Tak się zastanawiam, czy Autor książki czyta ten wątek. Jeśli tak, to miałbym propozycję. Można by tu wynajdywać różne niedociągnięcia, małe błędy, pomyłki i mogłoby to posłużyć jako errata dla kolejnego wydania. Oczywiście "ochy" i "achy" (a dzieło na takowe zasługuje w pełni!) też są w tym wątku na miejscu, ale wydaje mi się, że przy tylu krytycznych (i częstokroć znających się na rzeczy) czytelnikach łatwiej wychwyci się te drobnostki i - dla dobra samej książki przede wszystkim - da się je poprawić.
Nawet jeśli nie czyta sam Autor, to myślę, że możesz Maćku śmiało zaczynać - z pożytkiem dla forum, jak i przyszłych wydań - życzliwi napewno "doniosą" wcześniej, czy później... Wink
Str. 140, 8. linijka od dołu - "Ruon". Prawdopodobnie powinno być "Lyon", ew. "Rouen".
pkosela napisał(a):...możesz Maćku śmiało zaczynać...
Dla mnie to praktycznie same "ochy" i "achy". Generalnie, Panie Doktorze, chapeau bas!

Jakieś sporadyczne (o ile w ogóle, bo tego nie jestem pewien) literówki chyba były, coś tam (drobnostka) mi się nie zgadzało, ale już nie pamiętam co to było (mówię: drobnostka niewarta pamiętania), jedną nieścisłość zapamiętałem.
Strona 136, opowieść o PPPP. Wspomniano Jacka Zwoźniaka i jego "Najpiękniejszą w klasie robotniczej". Nie wiem, czy słusznie pisze Autor biografii o tym, że "wszyscy dziś utwór Zwoźniaka pamiętają", ale ci, którzy faktycznie pamiętają, nie mogą go pamiętać "dzięki [przytoczonemu] cytatowi", bo fragment ów (o dupie wypiętej na Polskę) pochodzi z innego utworu - "Piosenki na wszelki wypadek" znanej w niektórych kręgach jako "Kiedy przyjdą podpalić dom" (to pierwsze słowa piosenki). Utworu, nota bene, również wykonywanego przez pana Zwoźniaka w hali Olivii w te pamiętne sierpniowe dni...
O ile wiem Autor czytał wątek wcześniej (a i teraz pewnie zajrzy, jeśliby mu przekazać info).
Celowo unika wypowiadania się, by nie anagażaować się w długie forumowe dyskusje (jego czas reakcji na posty mógłby się okazać trudny do przyjęcia dla części forumowiczów Wink )

Pozdrawiam
Z.
MacB napisał(a):Tak się zastanawiam, czy Autor książki czyta ten wątek. Jeśli tak, to miałbym propozycję. Można by tu wynajdywać różne niedociągnięcia, małe błędy, pomyłki i mogłoby to posłużyć jako errata dla kolejnego wydania. Oczywiście "ochy" i "achy" (a dzieło na takowe zasługuje w pełni!) też są w tym wątku na miejscu, ale wydaje mi się, że przy tylu krytycznych (i częstokroć znających się na rzeczy) czytelnikach łatwiej wychwyci się te drobnostki i - dla dobra samej książki przede wszystkim - da się je poprawić.

Czytajac Biografie notowalem na kartce-zakladce uwagi i spostrzezone i nawet troche sie tego nazbieralo, zaczynajac juz od samego wstepu... Niestety nie mam kiedy do tego wrocic, skonsolidowac. Poza tym pewnie powienienem przeczytac po raz drugi, spokojniej...
Uwaga nt piosenki Zwozniaka absolutnie sluszna.
OT trafił tu: <!-- l --><a class="postlink-local" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?f=12&t=7287">viewtopic.php?f=12&t=7287</a><!-- l -->

Zeratul
MacB napisał(a):Można by tu wynajdywać różne niedociągnięcia, małe błędy, pomyłki
Wydaje mi się, że mała literówka jest na stronie 331 - jest carcinoma planoepithelialia, a powinno być chyba carcinoma planoepitheliale.
Alek napisał(a):a powinno być chyba carcinoma planoepitheliale
Oczywiście.
Na końcu strony 7 jest:
Cytat:Kiedy umierał, czułem, że odszedł ktoś bardzo mi bliski.
a chyba byłoby lepiej
Cytat:Kiedy umarł, (po)czułem, że odszedł ktoś bardzo mi bliski.
albo
Cytat:Kiedy umierał, czułem, że odchodzi ktoś bardzo mi bliski.
Jedna z drobniejszych refleksji po lekturze - jak to w końcu było u JK z trzymaniem rytmu? Z jednej strony dobrze pamiętam forumowe posty o tym, że JK z rytmem miał problemy (a geniusz Łapińskiego polegał m. in. na tym, że potrafił się do JK płynnie dopasowywać). Pozostaje mi wierzyć na słowo, sam nie słyszę takich rzeczy. Z drugiej jednakże strony, w Biografii można przeczytać wypowiedź Strobla o pracy z JK:
"Nie było sytuacji, żeby (...) coś było nierówno."

a) JK jak chciał to potrafił
b) JK w studio potrafił
c) Strobel źle o zmarłych nie mówi

Wink
To proste. JK nie był takim amatorem, jak niesie obraz gębę chętnie mu przyprawianej. Oprócz oczywistych talentów literackich miał choćby i taki, jak niezwykła muzykalność. Oczywiście bywały różne koncerty i różna na nich forma Mistrza. Na takim Live na przykład występy szły bardzo na żywioł i stąd się prawdopodobnie wzięły opowieści o geniuszu Łapińskiego, który - kiedy JK się pomylił - sam potrafił się "pomylić" i publiczność niczego nie zauważyła. W przypadku Live to całkowita prawda zresztą. Natomiast w przypadku już choćby Wpzk samodyscyplina Jacka była wprost niewiarygodna. No ale tam było ich trzech, piosenki - szczególnie w pierwszej trasie - nieograne, więc powtórzenie stylu z Live byłoby katastrofą.
Najbliższa prawdy jest zatem odpowiedź a: jak chciał to potrafił, czego dowodem jest choćby świadectwo Strobla.
DX napisał(a):Jedna z drobniejszych refleksji po lekturze - jak to w końcu było u JK z trzymaniem rytmu? Z jednej strony dobrze pamiętam forumowe posty o tym, że JK z rytmem miał problemy (a geniusz Łapińskiego polegał m. in. na tym, że potrafił się do JK płynnie dopasowywać). Pozostaje mi wierzyć na słowo, sam nie słyszę takich rzeczy. Z drugiej jednakże strony, w Biografii można przeczytać wypowiedź Strobla o pracy z JK:"Nie było sytuacji, żeby (...) coś było nierówno."
Zaraz, zaraz...mieć problemy z utrzymaniem jednakowego rytmu (a właściwie tempa) a grać nierówno (np. z innymi muzykami) to chyba jednak dwie różne kwestie. Czy JK trzymał jedno tempo grając live? Aby to zweryfikować, wystarczy włączyć jakiekolwiek nagranie z koncertu i puścić metronom, czyli urządzenie, które odmierza cały czas jednakowe tempo. Wówczas okazuje się, że JK tempa potrafił nie trzymać i taka np. pierwsza zwrotka jakiejś piosenki jest zagrana inaczej niż np. zwrotka druga. Z tym, że mało który muzyk - zwłaszcza amator - potrafi idealnie utrzymać cały czas jednakowe tempo gry.
Nie znaczy to jednak, że JK miał problem z graniem równo ...z innymi muzykami. Grał równo lub też inni muzycy dostosowywali się ze swoją grą do gry JK, przez co fragmentów granych w różnym tempie często na pierwszy rzut ucha nie słyszy się. Wystarczy jednak zwów włączyć metronom, aby okazało się, że całość jest/ nie jest w jednakowym tempie.
Ale na tym w ogóle polega tzw. "ogranie się" i "zgranie", że muzycy - choć nie grają idealnie cały czas tak samo - grają jednak równo ze sobą. I tutaj JK problemów specjalnych nie miał, lub też lepiej powiedzieć, że jego problemy z graniem równo nie były ani większe, ani mniejsze niż te same problemy u innych muzyków (PG, ZŁ, Strobel itd). Na "Murach w Muzeum Raju" słychać bardzo wiele różnych nierówności w różnych piosenkach. Są to jednak nierówności na tyle nieznaczne, że nie przeszkadzają w odbiorze. Bywają też zazwyczaj zasługą różnych muzyków, nie zawsze JK. A to Łapiński zacznie wcześniej, a to PG zwolni, a to JK wejdzie nierówno z innymi....Ale wszystko to utrzymuje się w pewnej oczywistej normie.

Na Jutiubie jest nagranie "Dylematu", w którym bardzo wyraźnie słychać (a także widać po zachowaniu Łapińskiego), jak muzycy gubią się w grze przez co kilka fragmentów wychodzi zdecydowanie nierówno
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=FdMolFr7i44">http://www.youtube.com/watch?v=FdMolFr7i44</a><!-- m -->
zwróćmy uwagę np. na 0:59 sek utworu,
ok. 1:55 ("syn mój zginął, ciężko rzec, pierwszego dnia"),
i totalnie rozjeżdżają się gdzieś około 2:15 min. piosenki (końcówka "niech by już sobie był w AL")
Jest też na YT "Wiosna 1905 r"
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=SCb94jmRYiM&feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=SCb94jmR ... re=related</a><!-- m -->
tutaj słychać, ze często PG nie do końca gra na gitarze równo z fortepianem.
To są przykłady, kiedy artyści nie grają równo ze sobą
A poniżej
"Wojna postu z karnawałem" <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=koTcf-fUj48&feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=koTcf-fU ... re=related</a><!-- m -->
zwłaszcza początek (do wersu "roi się pstrokate mrowie, roi się wśród zgiełku") jest zagrany szybciej, niż kolejny ("praca stała się zabawą a zabawa pracą"). Tutaj, choć grają równo ze sobą, nie grają w tempie.
Warto też sprawdzić to, co wyżej napisałem, włączając podczas słuchania wspomniany metronom <!-- m --><a class="postlink" href="http://simple.bestmetronome.com/">http://simple.bestmetronome.com/</a><!-- m -->
Zabawka podlinkowana ma tę zaletę, ze można nią operować w trakcie słuchania piosenki, używając funkcji regulacji tempa. Wówczas przekonamy się, ze praktycznie żadna z podlinkowanych piosenek nie jest zagrana choćby w przybliżeniu równo w jednym, cały czas tym samym tempie. Wink
Z tym, ze, jak się rzekło, taka "nierówna gra" jest w zasadzie pewną normą. Istotniejsze w wykonaniach live jest to, aby muzycy grali równo ze sobą, lub też - jeśli grają nierówno - żeby te niedoskonałości potrafili umiejętnie ukryć.

Jeszcze dwie sprawy. Pierwsza odnośnie pytania, czy JK w studio grał w tempie.W studio istnieją różne techniczne możliwości, aby niedoskonałości zniwelować. Pierwsza, podstawowa, jest taka, że nagrywając coś można cały czas wsłuchiwać się w metronom. Wprawa i praktyka w takim graniu pozwala zarejestrować np. bardzo równą grę na gitarze. Z tym, ze to są warunki studyjne, których na koncertach zazwyczaj nie mamy. Poniżej link do nagrania "Między nami" (studyjnego ze Stroblem)
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=r1vZATm6pRk">http://www.youtube.com/watch?v=r1vZATm6pRk</a><!-- m -->
Posłuchajmy tego nagrania z metronomem. Okazuje się, ze tu także muzycy nie trzymają tempa - choć grają równo ze sobą. Co prawda gdzieś koło wartości 130 ustawionej na metronomie udaje się uzyskać tempo mniej więcej to samo, co tempo gry muzyków, ale tylko na chwilę (aczkolwiek jest to trochę dłuższa chwila, niż analogiczna podczas próby synchronizacji metronomu z którymś z nagrań "na żywo" wyżej linkowanych). Najśmieszniejsze, że próbując synchronizować metronom z nagraniem, odnosi się wrażenie, ze to nie artyści, ale właśnie metronom zwalnia lub przyspiesza Big Grin
Druga sprawa dotyczy jeszcze jednego aspektu grania równo z pozostałymi muzykami. Czasem bywa bowiem tak, ze np. warunki nagłośnieniowe na scenie są mierne i muzycy nie słyszą się dobrze przez cały czas, co może skutkować nierówną grą - choćby nawet utwory były idelanie wyćwiczone i ograne wielokrotnie.

[Dodano 18 czerwca 2009 o 01:56]
I może na koniec uwaga natury ogólnej: rozmaite i szeroko rozumiane nierówności są rzeczą absolutnie normalną w muzyce. Przykładem pierwszym z brzegu może być strojenie instrumentów. Wbrew pozorom nie da się idealnie nastroić np. gitary. Gdy dokładnie pomierzyć odległości między dźwiękami w nastrojonej gitarze, okazuje się, że nie są one idealnie równe - w stroju równomiernie temperowanym. Z tym, ze ucho ludzkie tych drobnych różnic nie wychwytuje. O szczegóły tego zjawiska warto spytać fachowców od teorii muzyki.
W każdym razie takie laboratoryjne mierzenie tempa, odległości między dźwiękami itp może prowadzić w ślepą uliczkę. Bo nie chodzi o to, aby wszystko współbrzmiało idealnie, było zagrane doskonale równo, ale właśnie o to, aby nierówności były niesłyszalne.
Pawle,
nie sposób się z Tobą niezgodzić

dodam jeszcze od siebie, że nawet profesjonalni muzycy mają poważne trudności z równym zagraniem i często w studiach po prostu tnie i zlepia się ich ścieżkę dźwiękową.
Przyznam, że jako amator ja nie potrafię nawet z metronomem zagrać równo więcej niż jedną zwrotkę. A z reguły wypadam z rytmu w środku niej. I tak naprawdę, nie ma to wielkiego znaczenia przy odbiorze piosenki - na koncercie bardziej liczą się emocje, w studiu dynamika.
Myślę że JK miałby poważne trudności z zagraniem równo pod metronom całego utworu, zwłaszcza go nie słysząc. I nie było mu to do niczego potrzebne, bo - jak napisałeś - istotą było zgranie z innymi muzykami, a nie równe granie.

Odnoszę też wrażenie z różnego rodzaju nagrań (nie swoich zresztą, bo ja nigdy niczego nie nagrałem równo) że wykonania koncertowe rozmaitych wykonawców gdzie idą na żywioł są niejednokrotnie dużo bardziej przyjazna w słuchaniu niż te spreparowane studyjnie.
Postawię też - błędną być może - tezę, że dobrze zagrana piosenka czyli miła dla odbiorcy to taka w której się cały czas minimalnie przyśpiesza. Chodzi mi tu oczywiście o piosenki z regalarnym podziałem a nie jakieś kompilacje różnych linii melodycznych i miarowych.

Konkludując - geniusza JK wcale nie umniejsza że grał nierówno jeśloi chodzi o tik tak z metronomem. Moim zdaniem, to nawet lepiej.
Porównajcie sobie zresztą wersję studyjną i koncertową Wojny Postu...
lc napisał(a):Konkludując - geniusza JK wcale nie umniejsza że grał nierówno jeśloi chodzi o tik tak z metronomem. Moim zdaniem, to nawet lepiej.
Oczywiście. W ogóle powoływanie się na geniusz JK bywa, mam wrażenie, nadużywane mocno. Niedługo mówiąc o tym, czy JK dobrze gotował, albo wbijał gwoździe, tez zaczniemy powoływać się na jego geniusz.
Sprawa "grania równo", "trzymania rytmu", czy tez "grania w tempie" ma tylko w pewnym stopniu związek z muzykalnością. Można bowiem być niezykle muzykalnym a i tak mieć problemy z graniem "w tempie" czy zgraniem się z innymi muzykami.
Dlatego tez na pytania
DX napisał(a):a) JK jak chciał to potrafił
b) JK w studio potrafił
c) Strobel źle o zmarłych nie mówi
trudno jest odpowiedzieć, bo chyba nie o to w całej kwestii chodzi.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16