Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Wywiad z JK i inne ciekawostki w "Paroles & Musique", 1982
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Francuski miesiecznik dla melomanów « Paroles & Musique » był w roku 1982 wydawnictwem niskonakładowym, rozprowadzanym wyłącznie w prenumeracie. Udało nam sie uzyskać i przetłumaczyć fragmenty dwóch numerów „P & M” z roku 1982, dotyczących JK i muzyki polskiej.

W numerze 17 (luty 1982)„Paroles & Musique” znajduje się kilka stron poświęconych „la chanson polonaise”. Zostały przetłumaczone w całości (wywiad z JK plus wstawki w ramkach).

Numer 21 ( czerwiec-lipiec-sierpień 1982) « Paroles & Musique », poświęcony był w części festiwalowi “Printemps de Bourges”. JK został tam wspomniany trzykrotnie, przez trzech różnych autorów. Został przetłumaczony najdłuższy i najpełniejszy fragment : część wywiadu z Jacques Erwan, jednym z organizatorów festiwalu “Printemps de Bourges” a także współredaktorem „P & M” (i autorem wywiadu z JK z „P & M” nr 17).

Tłumaczenie : zielonymelon.
Korekta : Dauri, thomas.neverny.

Z prośba do Admina o wklejenie do wywiadów za rok 1982 (data wydania).

Z podziękowaniami dla zielonegomelona (że się chciało chcieć).



* * * *

(1) Miesięcznik « Paroles & Musique », nr 21, czerwiec-lipiec-sierpień 1982 :

Co wiemy o polskiej piosence?
Z pewnością pamiętamy wspaniały, słyszany niegdyś w Olympii, głos Ewy Demarczyk, i mamy kilka wspomnień o niezwykłej muzyce i śpiewie grupy Teatru Stu z Krakowa.
To bez wątpienia niewiele, gdy chodzi o kraj, który – jak się nam powtarza – jest bardzo bliski…

Piosenka polska

"Pora spadania jabłek jeszcze liście się bronią
rankiem mgły coraz cięższe łysieje powietrze..."
(Zbigniew Herbert)


Panujące w polskich szpitalach straszliwe warunki higieniczne skłoniły na początku jesieni piosenkarkę i reżyserkę Nataszę Czarmińską do przyjazdu do Paryża na czas rozwiązana. Zaskoczył ją tu zamach stanu 13 grudnia. Wywiad, którego udzieliła nam w dniu 20 listopada, na kilka dni przez urodzeniem dziecka, pozostaje jednak godny uwagi.

Trzech młodych polskich intelektualistów, znanych w Polsce jako zespół pomimo braku nazwy, przybyło do Francji na zaproszenie Partii Socjalistycznej, by zaśpiewać na jej kongresie w Valence. Dla Przemysława Gintrowskiego (fizyka, gitarzysty, piosenkarza i kompozytora), Zbigniewa Łapińskiego ( inżyniera mechanika, pianisty i kompozytora) i Jacka Kaczmarskiego (filologa specjalizującego się w polskiej literaturze współczesnej, gitarzysty, autora tekstów, kompozytora i piosenkarza) była to pierwsza podróż do Europy Zachodniej.)

Po recitalu w Valence zostali przez kilka dni we Francji, wykorzystując je na odkrywanie Paryża, zagranie kilku koncertów i udział w audycjach radiowych. Następnie Przemysław i Zbigniew wrócili do Polski, gdzie zastały ich wydarzenia 13 grudnia. Jacek, który pozostał we Francji, nie przestał od tego dnia śpiewać głosem o wielkiej sile wyrazu i wypowiadać się na rzecz Solidarności.

W październiku odbyliśmy długie spotkanie z tą trójką: grudniowy zamach stanu nie odebral wagi ich słowom. Wręcz przeciwnie, nadał im jedynie jeszcze większą doniosłość. Dlatego pozostawiliśmy w czasie teraźniejszym ten długi wywiad z Jackiem Kaczmarskim , udzielony po francusku 28 października 1981. Dostarcza on nam ciekawych informacji dotyczących pracy piosenkarzy, ich wizji sztuki, życia kulturalnego w Polsce, polskiej piosenki i jej warunków istnienia. Zaś w tle rysuje się obraz życia w Polsce i nastrojów, które rządzą Polakami.

Piosenka odgrywa w Polsce bardzo ważną rolę

Quebec ma Felixa Leclerca, Ameryka Łacińska ma Yupanquiego, czy polska piosenka ma „ojca”?
– Polska piosenka nie ma ojca, ale ma… dziadka. Mieczysława Fogga, który od 1920 śpiewa piosenki w starym stylu, i który jest nadal doceniany przez szeroką publiczność w dość zaawansowanym wieku. Ale polska piosenka ma przede wszystkim królową, Ewę Demarczyk, która od dwudziestu lat jest pierwszą polską piosenkarką. Jest piosenkarką oficjalną, ale nie śpiewa często: niewiele częściej niż dwa lub trzy razy w roku. Wpisuje się w nurt nowej piosenki i jest godną szacunku kobietą, była nawet prześladowana za czasów Gierka. Poza tym można być artystką oficjalną i mieć talent, bycie piosenkarzem politycznym nie jest tu obowiązkowe.
Ewa Demarczyk śpiewa polską poezję – bez szczególnego odniesienia do kontekstu politycznego. W jej repertuarze znajdują się wiersze tradycji romantycznej i klasycznej z XIX i XX wieku, umuzycznione przez dwóch kompozytorów, którzy kolejno dla niej pracowali. Jej sposób śpiewania jest dramatyczny, bardzo ekspresyjny, niezbyt oddalony od naszej wizji sztuki. To dzięki niej piosenka w Polsce stała się sztuką.

W jakim jest wieku?
– Ach, nigdy nie podają jej wieku! Występuje od dawna, ale w swej sztuce pozostała młoda.

Dlaczego wybraliście piosenkę jako środek wyrazu?
– Dlatego, że piosenka jest formą szczególną: to sztuka, która działa natychmiastowo i pozwala nam skonfrontować naszą opinię z opinią publiczności. Reakcja jest natychmiastowa i uświadamia nam, co ludzie myślą. Jest to bardzo ważne i bardzo interesujące w procesie obserwowania zmian, które nastąpiły w świadomości masowej.
Piosenka odgrywa w Polsce bardzo ważną rolę: mówi się, że po chudych dla kultury latach, najbardziej żywotne pozostają piosenka i kino. Gdańskie wydarzenia pozwoliły dojść do głosu – i to nawet czasem w mediach – piosenkarzom, którzy tak jak my byli usuwani w cień. Ale nie są to piosenkarze nowi: byli studentami i w sposób naturalny stali się zawodowcami.

Czy teatr nie pozwala także na ten bezpośredni dialog z publicznością, o którym Pan wspomina?
– Pozwala, to dlatego nasze programy mają dramatyczną strukturę i dlatego obecnie próbujemy wystawić quasi teatralny spektakl z udziałem aktorów.

Jaka była Wasza edukacja?
– Przez pięć czy sześć lat pracowaliśmy razem w studenckiej grupie na Uniwersytecie Warszawskim. Potem grupa się rozpadła: niektórzy wybrali drogę kabaretu, a nasza trójka zaczęła zajmować się muzyką i tworzyć poważne piosenki, o charakterze politycznym i historycznym. Zbigniew (pianista) i Przemysław (gitarzysta) ukończyli szkołę muzyczną, a ja nauczyłem się grać najpierw na pianinie, a potem na gitarze. Teraz pracujemy nad emisją głosu.

Co na Was najbardziej wpłynęło?
– Na nasz zbiór pomysłów i inspiracji składają się wszystkie rodzaje muzyki: muzyka symfoniczna, kameralna, piosenka, a szczególnie Brassens, Wysocki i jeszcze inne rzeczy…

Napisał Pan długą i wzruszającą piosenkę w hołdzie Wysockiemu…
– Tak, zatytułowaną „Epitafium dla Wysockiego”. To symboliczna piosenka, której struktura oparta jest na konstrukcji „Boskiej komedii” Dantego.

Na czym konkretniej polegał wpływ Wysockiego na Pana?
– Wysocki to mój mistrz! W Polsce nie można było zdobyć jego płyt, ale miałem okazję go spotkać: byłem bardzo młody, miałem siedemnaście lat. Dużo rozmawialiśmy i w Polsce, i u niego w Moskwie, gdzie widziałem go trzy razy, ostatni raz dwa lata temu. Długo dyskutowaliśmy o zagadnieniu sztuki, osobowości jednostki wobec mas i władzy, itd. Z tych kontaktów narodziła się nasza działalność artystyczna.
Zainspirował mnie we wszystkim: nie tylko w kwestii warsztatu, głosu, muzyki i tekstów, ale także jako poeta i artysta wpłynął na moją filozofię tworzenia. Jesteśmy jego uczniami. Pojawił się w naszym życiu jak gwiazda, jak meteor. Stworzył w ZSRR rosyjski blues związany z rosyjskim życiem codziennym.

Wszyscy trzej mówicie po rosyjsku, śpiewaliście w Związku Radzieckim i jesteście postrzegani jako uczniowie Wysockiego, który był Rosjaninem, ma się więc ochotę zapytać, jakie są Wasze związki i relacje z ZSRR?
– Nasze związki z rosyjską kulturą są istotne, mówi się o nas, że jesteśmy największymi antysowieckimi rusofilami!

Poznaliście się i zaczęliście razem śpiewać na Uniwersytecie, ale od kiedy śpiewacie zawodowo?
– Jesteśmy zawodowcami od dwóch lat i dużo pracujemy: dziesięć godzin dziennie podzielone między pracę twórczą, próby, koncerty i sprawy administracyjne, bo nie ma u nas zajmujących się nimi osób, tak więc każdy musi być swoim własnym managerem.

Jaka jest Wasza popularność w Polsce?
– Jesteśmy znani, ale Partia nas nie lubi i nie jesteśmy piosenkarzami oficjalnymi – rzadko się nas słyszy w radiu czy widzi w telewizji, bo słowa naszych piosenek są wrogie reżimowi. Nasze piosenki są zaangażowane, mają sens polityczny, ale nie są piosenkami politycznymi, nabierają tego sensu, gdy są śpiewane przed publicznością. Więc pozwala nam się śpiewać, ale nie w mediach czy wielkich salach. Występujemy zatem w małych salach: w muzeach, szkołach, uniwersytetach… za honorarium, a za darmo w wielkich fabrykach dla Solidarności i robotników.
Przed gdańskimi wydarzeniami byliśmy oczywiście prześladowani. Zdarzyło się, że zabroniono nam śpiewać przez pół roku, lub zamykano teatry, w których mieliśmy śpiewać. To było nie do zniesienia! Ale jako że wywodzimy się z ruchu undergroundowego, równolegle do naszej działalności zawodowej kontynuujemy działalność pół-oficjalną, śpiewając w licznych miejscach, w których śpiewanie w Polsce jest możliwe: w mieszkaniach prywatnych, klubach studenckich... W tych miejscach zbiera się zresztą nasza najlepsza publiczność, ta, która dokładnie rozumie, co chcemy powiedzieć.

Więc Polacy znają Wasze piosenki…
– Polacy znają nasze piosenki, ale nie śpiewają ich za często, bo są trudne do śpiewania. Jednak są wśród nich i takie, które ludzie śpiewają, a jedna jest nawet sygnałem zapowiadającym audycje w radiu Solidarność. Jest też wiele prywatnych kaset nagranych przez widzów podczas naszych koncertów. Po wydarzeniach sierpnia ‘80 nagraliśmy dwie płyty, ale nie można było ich znaleźć w sklepach… Nie wiem dlaczego! (dodaje chichocząc)

Poza Wami i podobnymi do Was, jakiego rodzaju artyści są dziś popularni w Waszym kraju?
– Jest kilka bardzo popularnych kabaretów z Warszawy i Poznania… Ludzie nie chcą słuchać wielkich oficjalnych gwiazd, które kłamią i robią reżimowi propagandę: przedstawiają w radiu i w telewizji świat, który nie istnieje. Wolą więc słuchać piosenek o sprawach bieżących lub piosenek poważnych, dla których natchnienie było podobne do naszych, zaangażowanych w Historię naszego kraju. Zaś piosenkarze oficjalni śpiewają o miłości i ptaszkach, jakby wszystko było w porządku, i w ten sposób pomagają reżimowi.

Jesteście, jak Pan powiedział, zawodowcami, ale czy możecie utrzymać się ze śpiewania?
– Zarobki w branży artystycznej nie uległy zmianie od dziesięciu lat, a koszty utrzymania w tym samym okresie wzrosły pięcio- lub sześciokrotnie. Piosenkarze oficjalni mają pewne przywileje, których my nie mamy: na przykład śpiewają za granicą i zarabiają tam dewizy... Ale prawdą jest, że w Polsce pieniądze nie mają wartości: problemem nie jest zarobić, ale wiedzieć, gdzie je wydać. Właściwie jesteśmy kontynuatorami tradycji romantycznej, która wymaga, by poeci byli wieszczami, trubadurami. Jesteśmy mało obecni w mediach, ale odbywamy liczne tournées po całym kraju i śpiewamy dla wszystkich, którzy przychodzą nas słuchać. Nasz profesjonalizm leży w naszym stylu pracy: pracujemy dużo, bo nikt nam nie pomaga, a przeszkody są liczne: cenzura, trudności z organizacją koncertów, ogólny stan polskiej kultury, która po dziesięciu latach petryfikacji skostnienia poszukuje nowej drogi.

Jaki rodzaj repertuaru śpiewacie?
– Nasze programy mają zawsze temat przewodni. W naszym pierwszym programie z 1978 roku, zatytułowanym „Mury”, omawialiśmy granice, które krępują jednostkę, jej osobowość – granice historyczne, psychologiczne i polityczne. W Polsce te granice są historyczne i polityczne: na przykład kompleks wobec ZSRR, polski kompleks bycia więźniem… „Raj”, nasz drugi program z 1979 roku, odwoływał się do tematów biblijnych, by opowiedzieć historię człowieka wygnanego z raju i poszukującego raju mitycznego, który w końcu zrozumiał, że raj istnieje jedynie w nim samym, w jego świadomości, w jego duszy. Wybraliśmy to podejście z konkretnych powodów, a nie kierując się motywacjami religijnymi. Chcieliśmy przywołać problemy życia codziennego w ogólnej perspektywie. Wszystkie motywy tego spektaklu były powiązane z sytuacją Polski. Tak jak, między innymi, motyw Hioba: Bóg odebrał mu wszystko, co posiadał, a jednak człowiek ten nie przestaje wierzyć. Jest to symboliczne, gdyż Bóg reprezentuje w tym przypadku władzę absolutną: człowiek, który wierzy we władzę absolutną, właśnie przez to, że w nią wierzy sprawia, że ta władza istnieje.
Po wydarzeniach sierpnia ‘80 intelektualiści i artyści zaczęli mówić językiem robotników. Stawali się nagle tak odważni, że byliśmy tym bardzo zaskoczeni… Napisaliśmy nasz trzeci program, „Muzeum”, na podstawie na podstawie obrazów polskich artystów z XIX i XX wieku, przedstawiających Historię Polski. Chcieliśmy w ten sposób umieścić wydarzenia roku 1980 w perspektywie historycznej i przypomnieć, że te mechanizmy historyczne istniały, istnieją teraz i będą istnieć w przyszłości.
W tym celu wybraliśmy najbardziej tragiczne, zatajane przez szkołę i media momenty polskiej historii: rozbiór Polski w XVIII wieku, kwestię polskich więźniów politycznych na Syberii, pakt Ribbentrop-Mołotow… Wszyskie wydarzenia mało znane, usunięte z historii oficjalnej. Przedstawialiśmy ten spektakl w szkołach, by młodzież się o nich dowiedziała.
Obecnie pracujemy z aktorami nad nowym programem, nawiązującym do znanych historycznych postaci, jak Joanna d’Arc, Casanova, Kasandra, Chaplin..
Chodzi nam o to, że te osobistości będą stopniowo znikały z naszej kultury. Nie ma już wielkich postaci, nie ma już mitów, została tylko wielka anonimowość.

Wszyscy trzej nosicie znaczki „Solidarności”, jakie są Wasze stosunki z tą organizacją związkową?
Sztuka jest ponad grupami politycznymi i związkowymi. Jesteśmy w „Solidarności”, bo jest ona związkiem zawodowym ludzi pracujących, a my pracujemy. Ale wbrew temu, co mogło być niekiedy mówione we Francji, nie jesteśmy bardami „Solidarności”. Sztuce nie wolno zmieszać się z polityką, musi pozwalać na indywidualną ekspresję. Nasze piosenki wyrażają przede wszystkim nas samych i może się zdarzyć, że pokrywają się z odczuciami jakiejś społeczności, że wyrażają uczucia społeczeństwa polskiego.
W specyficznej sytuacji Polski wszystko co napiszemy wpisuje się w kontekst polityczny i przyjmuje sens polityczny – może też nawet taki, jakiego byśmy temu nie nadali. Każdy spektakl mówiący o wolności osobistej i o woli jednostki nabiera w sposób naturalny znaczenia politycznego.
Zdarza się również, że niektóre nasze piosenki są wykorzystywane, ale nie możemy temu zapobiec.

Co dla Was oznacza powstanie „Solidarności”?
Pierwszy w socjalistycznej Polsce zryw moralności. Program „Solidarności” kładzie nacisk na aspekt moralny. Zgodnie z chrześcijańskim kodeksem moralnym – trzeba być uczciwym, dobrym dla bliźnich, cierpliwym, trzeba szanować polskie tradycje i Historię, tradycje katolickie… To u nas nowy wymóg – wcześniej nie było sprawiedliwości, istniało przyzwolenie na kłamstwo i nigdy nie mówiło się o moralności. Tymczasem jest to najważniejsza rzecz, by móc żyć jak człowiek.
Również w naszych piosenkach podkreślamy konieczność poczucia moralności. Nie jesteśmy religijni, jesteśmy ateistami, ale po części podzielamy ideologię „Solidarności”. Siła tej organizacji pochodzi z jej różnorodności – są w niej katolicy i ateiści, nacjonaliści i anarchiści… Ale wszystkich łączy zbliżony do chrześcijańskiego kodeks moralny.

To właśnie ta etyka jest spoiwem „Solidarności”…
Ludzie w Polsce są zdeterminowani – mogą nie mieć gdzie spać, nie mieć ogrzewania w mieszkaniach, mogą być pozbawieni jedzenia – ale są zdeterminowani, by uzyskać sprawiedliwość. Życie codzienne to tragedia, nie jest Pan w stanie sobie tego wyobrazić. Ale zmiana w społecznej świadomości jest tak głęboka, że daje ludziom ten optymizm polityczny, tę godność. Tę wolę życia w sprawiedliwości. Może bez chleba i bez mięsa, ale z honorem.

Wypowiedzi zebral Jacques ERWAN
* * *
Pierwsza ramka, ze zdjeciem Nataszy Czarmińskiej :
Natasza Czarmińska
Natasza Czarmińska poświęciła dwa lata nauce muzyki i cztery nauce śpiewu. Od 11 lat wykonuje poezję śpiewaną, o której mówi: „gatunek, któremu drogę otwarła Ewa Demarczyk. Zresztą jedynie jej udało się narzucić taki sposób wyrazu”.
Natasza śpiewa głównie utwory Zbigniewa Herberta. Ten drugi polski poeta, dysydent, równie ważny jak Miłosz i bardziej znany we Francji, jest wyklęty, a zatem cenzurowany przez polski reżim. Zresztą bardziej z powodu swojej postawy i podpisywania petycji niż z powodu swych tekstów. Jednak niektóre jego utwory zostały ocenzurowane, a ponieważ spektakl Nataszy, adresowany do elit, wymyka się zwykłym ramom, nie może być z łatwością rozpowszechniany przez system, którego polityka kulturalna faworyzuje rozrywki bez większej wartości artystycznej.
Ale być może problemy Nataszy Czarmińskiej wynikają też z faktu, że niestety porównuje się ją z Ewą Demarczyk. Rzeczywiście podąża tą samą ścieżką: jak ona wywodzi się ze specyficznej krakowskiej kultury, była członkinią tego samego kabaretu w tym mieście i również otrzymała tam pierwszą nagrodę. Z pewnością ich repertuar się różni, ale ich teksty należą do tego samego gatunku i sposób wykonania jest podobny.
Gdy Natasza Czarmińska zrealizowała się w pełni jako piosenkarka, decyduje się, nie rezygnując z muzyki, złożyć papiery na Wydział Inscenizacji szkoly rezyserii . Nie dostaje się, ponieważ ostatni, decydujący o przyjęciu egzamin, jest polityczny: zarzuca sie jej że nosi krzyż, że w 1970 porzuciła wydział filologii rosyjskiej dla na rzecz filologii polskiej, i że oddała legitymację stowarzyszenia polskich studentów. Ostatecznie zostanie przyjęta, otrzyma dyplom i zostanie reżyserem.
Reżyseruje filmy, nie przestając śpiewać. Zwłaszcza od nastąpienia „odnowy", która ułatwia jej pewne sprawy, gdyż przedtem spektakle oficjalne oraz festiwale nie były dla niej dostępne, a cenzura i różne inne przeszkody nie pozwalały jej na nagranie płyty z piosenkami Zbigniewa Herberta... Należy przyznać, że trzeba było rzeczywiście mieć uporczywą chęć przekazywania swoich myśli, by śpiewać pod takim reżimem.
* * *
Druga ramka :
„Media nadają piosenkę rozrywkową, kilku zagranicznych piosenkarzy, takich jak Aznavour, Piaf, Dassin, Dalida, Brassens, Brel…. Piosenkarze obecni w radiu to także ci, którzy wydają płyty (jedyne wydawnictwo należy do państwa). Ciekawe, że piosenkarze - Jacek Kaczmarski i Natasza Czarmińska - są znani w Polsce i cieszą się publicznym uznaniem nie nagrawszy nigdy płyty!*”
Anne-Marie Gazzini i Jean Mehring
(„Pourquoi?”, listopad 1981)
* W rzeczywistości nagrali płyty, ale zdaje się, że wcale nie można ich znaleźć w sklepach!
J.E.
* * *
Trzecia ramka :
Kraków – centrum polskiej kultury
„Atmosfera Krakowa jest bardzo charakterystyczna,” - zapewnia z szerokim uśmiechem Natasza Czarmińska - „W Krakowie życie i nastrój opiera się na istnieniu „piwnic”. Zwlaszcza jedna z nich jest dobrze znana: „Baran” czy „Tryk" – nie wiem dokładnie jak to powiedzieć po francusku – założona przez człowieka żydowskiego pochodzenia – równie wspaniałego i dziwnego jak odważnego i mądrego. Właściwie jest to kabaret polityczno-poetycki, w którym reżim bywal czasem do tego stopnia kontestowany, że władze wielokrotnie go zamykały. To symbol pewnego gatunku przedstawienia, a nawet pewnej kultury, ale poziom się obniżył, od kiedy Demarczyk już tam nie śpiewa…
W Krakowie ludzie naprawdę żyją tą kulturą, nie są snobami. Wszyscy się znają i żyją tymi samymi problemami: wszystko dotyczy wszystkich. Warszawa natomiast jest miastem, w którym wszystko jest sztuczne i bezosobowe. Kraków, dawna stolica, pozostał centrum polskiej kultury.

(2) Miesięcznik « Paroles & Musique », nr 21, czerwiec-lipiec-sierpień 1982, fragment wywiadu z Jacques Erwan, jednym z organizatorów festiwalu “Printemps de Bourges” :

- « Jacka Kaczmarskiego slyszalem juz w Valence, gdzie został zaproszony przez P.S. (1) razem ze swoimi przyjaciółmi Zbigniewem Łapińskim i Przemysławem Gintrowskim. Ci ostatni wrócili następnie do swojego kraju i nie udało się załatwić im wyjazdu. Podczas całego występu ich dwa puste krzesla były oświetlone na scenie. Obecność Jacka była wydarzeniem ponieważ zorganizowana została publiczna debata na temat sytuacji piosenki w Polsce, z udziałem Huguette Bouchardeau (P.S.U.) (2). Tego typu wydarzenia mogą mieć pewne pośrednie konsekwencje.

(1) Parti Socialiste (przyp. tł.).
(2) Parti Socialiste Unifié, inna francuska partia polityczna.Pani Huguette Bouchardeau była później ministrem w jednym z rządów prezydenta Mitteranda (przyp. tł.).

Tłumaczenie : zielonymelon.
Korekta : Dauri, thomas.neverny.
Podziękowania z mojej strony dla wszystkich, dzięki którym mogę to przeczytać ;-)
Ode mnie oczywiście również :poklon:

Trochę ciekawostek, jak np. jednoznaczna deklaracja ateizmu młodego JK, czy "odwrócenie" biblijnego motywu w Hiobie (i przedstawienie go jako bohatera negatywnego - przyznam, że do tej pory odbierałem to inaczej)

Pozdrawiam
Z.
Zbigniew napisał(a):Podziękowania z mojej strony dla wszystkich, dzięki którym mogę to przeczytać ;-)
Z mojej również! *-`-
Ciekawy obraz kultury, sztuki i życia w Polsce tamtych czasów jest w tym wywiadzie. Zastanawiam się na ile podkoloryzowany na potrzeby wywiadu dla francuskiej prasy. A może tak rzeczywiście było?
Najgorsze jest chyba to, że jeśli chodzi o obecność "na świeczniku" ambitniejszej twórczości, niewiele się zmieniło, a wywiad brzmi miejscami bardzo współcześnie...
A i maturzyści znajdą tu sporo materiału, który można żywcem przenieść do prezentacji, nawet zapominając, że wywiad z okolic ważnej historycznie daty...
Czy tylko ja mam wrażenie, że mimo iż wywiad z Triem, to mówi przede wszystkim JK?

Wielki dzięki dla wszystkich którym chciało się chcieć!
pkosela napisał(a):Czy tylko ja mam wrażenie, że mimo iż wywiad z Triem, to mówi przede wszystkim JK?
Też nie wiedzieć czemu miałem wrażenie, że chodzi o wywiad z Triem - tymaczasem:
thomas.neverny napisał(a):Zostały przetłumaczone w całości (wywiad z JK plus wstawki w ramkach).
To samo jest zresztą w tytule wątku Wink

Pozdrawiam
Z.
Zeratul napisał(a):Też nie wiedzieć czemu miałem wrażenie, że chodzi o wywiad z Triem
Thomasie, jak to w końcu jest? To całość, czy fragmenty? JK, czy Trio?
pkosela napisał(a):JK, czy Trio?
A z kim mieli Francuzi rozmawiać? Po francusku...
MacB napisał(a):A z kim mieli Francuzi rozmawiać? Po francusku...
A skąd pewność, że rozmawiali po francusku? (Z N. Czarmińską, można się owszem domyślać, że tak...)
Zagladam z doskoku bo mam ostatnio kilka spraw na glowie, ciesze sie ze robota zielonegomelona zainteresowala. Co do pytania, to odpisze tez z doskoku i z grubej rury, as usual.

Potwierdzam ze cala "polska" czesc "P & M" z 02/1982 zostala przetlumaczona a tlumaczenie tutaj upublicznione.
Sugerowalbym spokojna lekture i analize tekstu. Np, zapraszam do porownania fragmentow :
"W październiku odbyliśmy długie spotkanie z tą trójką"
i
"pozostawiliśmy w czasie teraźniejszym ten długi wywiad z Jackiem Kaczmarskim , udzielony po francusku 28 października 1981. "

Teraz kolej na mnie : Czy nie zadaliscie sobie nastepujacego pytania :
- czy chodzi o to samo spotkanie, o ten sam wywiad, o ten sam dzien pazdziernika 1981 ?

PZDR
TN
thomas.neverny napisał(a):czy chodzi o to samo spotkanie, o ten sam wywiad, o ten sam dzien pazdziernika 1981 ?
I to jest dobre pytanie. Czy ja znowu patrzę i nie widzę?
thomas.neverny cytując napisał(a):wywiad z Jackiem Kaczmarskim , udzielony po francusku 28 października 1981.
Yyy... No... Tego... :wstyd:
A czy nie znalazl(a)by sie jakis(as) chetny(a) zeby sprawdzic w ktorej bibliotece maja rocznik 1982 francuskiego dwutygodnika "La Quinzaine Litteraire" ?
Tam tez cos jest, a wlasnie mamy pod reka ekipe ktora moglaby przetlumaczyc. Mnie na razie nie dane bylo na to pisemko trafic.

Przy okazji wizyty w bibliotece mozna tez sprawdzac czy przypadkiem nie maja wychodzacego w Melbourne "Tygodnia Polskiego". Podobno co najmniej trzy biblioteki w Polsce maja na to abonament, nie wiem niestety ktore. Tam sa takie slynne australijskie vyviads...
"La Quinzaine Litteraire"
NUKAT napisał(a):Lubelskie: Biblioteka Główna UMCS w Lublinie
Lubelskie: Biblioteka Uniwersytecka KUL
Łódzkie: Biblioteka Uniwersytetu Łódzkiego
Małopolskie: Biblioteka Jagiellońska i Biblioteka Medyczna Collegium Medicum
Małopolskie: Biblioteka Naukowa PAU i PAN w Krakowie
Mazowieckie: Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego
UMCS - No. z lat 1966- 2006 patrz katalog kart. Bibl. Inst Fil. Rom.
KUL - na 100% jest
UŁ - nie chce mi wejść na stronę, więc do sprawdzenia później
UJ - w katalogu komputerowym jest od 2003 roku, wcześniejsze trzeba by sprawdzić w katalogu kartkowym
PAN i PAU w Krakowie - mają niestety tylko od 1983 roku
UW - jest w Ośrodku Kultury Francuskiej

Smile

[Dodano 1 kwietnia 2009 o 08:47]
thomas.neverny napisał(a):Przy okazji wizyty w bibliotece mozna tez sprawdzac czy przypadkiem nie maja wychodzacego w Melbourne "Tygodnia Polskiego".
Tego nie mogę jakoś namierzyć. Jesteś pewien tytułu? Jest na przykład "Tygodnik Polski" wydawany w Melbourne.
Wielkie dzieki.

Teraz kolejne pytanie : czy komus chcialoby sie chciaec wpasc do ktorejs z tych bibliotek i zeskanowac takie cos :

-rozm. J. Chesnaux - „La Quinzaine Litteraire” 1982, z. 1-15 III

?

Przypuszczam ze jest to wywiad z JK, ale nie gwarantuje. Z tego co wiem, w tym pisemku jest kilka stron o literaturze polskiej, o stanie wojennym etc (moze i inne strony warto zeskanowac na pamiatke ?). Na okladce jest bodajze rysunek Krauzego.
Potem by sie te skany przetlumaczylo, zeby wzbogacic zasoby Witryny. Zawsze moze sie to komus przydac, chociazby przy pisaniu jakiejs pracy.

Do tego „Quinzaine” przymierzam sie juz od dluzszego czasu i ta sprawa zaczyna powoli zyc swoja wlasna historia. Niestety na razie nie udalo mi sie tego zalatwic do konca.
Swojego czasu Zbrozlo szukal w swoich okolicach, ale nie dotarl.

Zas miesiac temu pan KM zalozyl w Hyde Parku temat pod ambitnym tytulem „Kaczmarologia w czasach kryzysu - o kondycji forum”. Uskarzal sie ze :
Kuba Mędrzycki napisał(a):forum od jakiegoś czasu dominują jakieś pierdoły. Prześledź spis wątków i zobacz ile wśród nich tak naprawdę jest tych bezpośrednio związanych z JK.
i
Kuba Mędrzycki napisał(a):w sumie nie ma się czemu dziwić, no bo cóż jeszcze można nowego napisać, jaki wątek poruszyć, którego przez te 7 lat(!) włącznie z Listą nie było?
Takze pan PK uczestniczyl sie w tamtej waznej dyskusji :
Paweł Konopacki napisał(a):Tematów w końcu nie brakuje. Pojawiły się nowe płyty JK - w tym Box. I co? I gówno, Mości Panowie! W zasadzie nikomu nie chce sie napisać obszerniejszej recenzji. Opinie sporwadzają się do sloganów w rodzaju: ładne, fajne, super, dzięki, literki w książeczce za małe, literki w książeczce za ciemne. Pojawiły się płyty wydane przez Janka Cieślaka. I tez główno! A choćby sama wkładka do nich, zdjęcia, grafik koncertów JK itp - to tematy, o których mozna by ciekawie pogadać. Niektóre tematy z życiorysu JK są zbywane gładkimi stwierdzeniami, ze nie nam o danej sprawie rozsądzać, nie nam oceniać, nie nam mówić, nie wypada, nie powinno się - takie pierdolenie ludzi, którym zwyczajnie nie chce się ruszyć głową i zastanowić nad problemem bardziej złożonym, niz umowienie się na picie żolądkowej gorzkiej.
No ale wszystko (cale to biadolenie) popsul thomas.neverny... Sad(

Poniewaz tytul tematu wydawal mi sie wazny, wlaczylem sie i ja. Ale zamiast narzekac rzucilem propozycje by wrocic do Kaczmara na forum Kaczmara :
thomas.neverny napisał(a):Na forum dominuja pierdoly ? Chcialbys zeby bylo wiecej o JK ?
Prosze uprzejmie !

Tutaj znajdziesz liste artykulow i wywiadow z lub o JK:
viewtopic.php?f=10&t=4262&hilit=quinzaine&start=50

Nie wszystkie zostaly odnalezione, na szczescie w niektorych przypadkach podano biblioteki "gdzie to je". Wystarczy pochodzic po bibliotekach, skopiowac i wywiesic na forum.

Ja bym "byl reflektor" na skan wspomnianego tam wywiadu w "Quinzaine litteraire" z 1982, bo wlasnie sam dorwalem sie do innego tekstu po francusku i znalazlem 2 ochotnikow do tlumaczenia. Po tym wywiadzie "ode mnie" przetlumaczyloby sie ten z "Quinzaine litteraire". Z gory dziekuje za skan.

W podanym watku sa tez gotowe skany, w zalacznikach. Nalezy je przepisac i wywiesic na forum, a potem naciskac na Arta zeby sie obudzil i dolaczyl to do zasobow Witryny.

W ten sposob przez jakis czas bedzie troche wiecej o JK na tym forum. Z gory dziekuje za zainteresowania ta sprawa i pozdrawiam.
Wynik ?

Ten sam jak zwykle w takich przypadkach. Wymiotlo ich kompletnie, nagle zaczeli sie udzielac w innych tematach, porownywac osiagi roznych modeli samochodow itd itp. Pozwala to chyba wyrobic sobie jakas opinie nt stopnia autentycznego zaangazowania ludzi ktorzy sie uzalaja nad „kaczmarologia w czasach kryzysu”. No bo po cholere zakladac taki temat, zwlaszcza ten temat, jesli potem jego autor sie chowa w innych katach forum ?

Dlatego z gory informuje ze obraze sie na kazda osobe ktora bedzie chciala mnie zaklasyfikowac/dolaczyc mnie do „kaczmarologow”.
I z gory, cierpliwie, jeszcze raz dziekuje osobom ktorym bedzie chcialo sie chciec i wyszukac i zeskanowac wlasciwe strony w tym „Quinzaine litteraire” z 1982.

PZDR
TN

[Dodano 1 kwietnia 2009 o 09:46]
Ola napisał(a):
thomas.neverny napisał(a):Przy okazji wizyty w bibliotece mozna tez sprawdzac czy przypadkiem nie maja wychodzacego w Melbourne "Tygodnia Polskiego".
Tego nie mogę jakoś namierzyć. Jesteś pewien tytułu? Jest na przykład "Tygodnik Polski" wydawany w Melbourne.
Moj blad. Przepraszam. Oczywiscie ze chodzilo o "Tygodnik".

Wiecej namiarow tutaj:
<!-- l --><a class="postlink-local" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?f=16&t=6190&p=139207&hilit=wywiady+australijskie#p139207">viewtopic.php?f=16&t=6190&p=139207&hilit=wywiady+australijskie#p139207</a><!-- l -->

W skrocie :

Geppard i Lancelot z forum Lysiakomanii ryli przez kilka lat by odnalezc te slynne "australijskie wywiady" w ktorych JK plul hurtem na "wszystko co polskie" itd itp, bo tak przeciez napisal ich Mistrz w "Salonie".
Costam znalezli, ale nie bylo to zadawalajace, podali wiec (na forum lysiakowcow, zanim padlo) kilka wybranych fragmentow do ktorych mozna sie czepiac i twierdzic ze WL mial racje. Mamy wiec kilka wycinkow plus namiary bibliograficzne. Byloby dobrze odnalezc pelne wersje wywiadow i dorzucic do archiwow Witryny.

Oczywiscie, korzystali garsciami z zasobow witryny JK - odpowiednio dobierajac cytaty i informacje - by moc argumentowac (zarowno tutaj jak na ich forum) ze ich Mistrz mial w zasadzie racje.
Oczywiscie, po dokopaniu sie do australijskich wywiadow JK nie czuli sie zobowiazani by je podrzucic zbieraczom szczatkow po Kaczmarze na tutejszej witrynie. Po prostu wywiesili odpowiednio wybrane fragmenty na ich foLum. A ja kiedys na to trafilem Smile

Trzeba sie dokopac do pelnych wywiadow !

PZDR
TN

PS: I podziekuj tej NUKAT ze Ci wyszukala... :rotfl:
Gdzie on(a) jest ?
thomas.neverny napisał(a):I podziekuj tej NUKAT ze Ci wyszukala... :rotfl:
Narodowy Uniwersalny Katalog Centralny dostał już podziękowania Wink. W postaci pysznej herbatki dla osoby, która go współtworzy. Swoją drogą, siedziałam kiedyś nad zwałami roczników czasopism i mozolnie wklepywałam dane, gdy jeden z czytelników zapytał po co ja to w ogóle robię, przecież to się nikomu na nic nie przyda. Moje czasopisma obejmują, co prawda, zupełnie inne dziedziny, ale może jakiś nawiedzony "hutolog" (od huty) będzie poszukiwał archiwalnych numerów "Kузнечно-штамповочного произвоства" i trafi do mnie.

Przypomnę tylko (bo już chyba gdzieś o tym pisałam), że jeżeli jakaś biblioteka nie została wymieniona, to jeszcze nie znaczy, że nie ma tam tego czego szukamy. Możliwe, że po prostu nie zostało to jeszcze opracowane.

[Dodano 1 kwietnia 2009 o 10:59]
Tygodnik Polski : niezależne pismo Polaków w Australii i Nowej Zelandii : (dawniej Tygodnik Katolicki).
NUKAT napisał(a):Dolnośląskie: Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu
Kujawsko-Pomorskie: Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu
Małopolskie: Biblioteka Jagiellońska i Biblioteka Medyczna Collegium Medicum
Mazowieckie: Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego
Jest to jeszcze w Bibliotece Narodowej (zapomniałam, że w NUKat, wbrew nazwie, nie uczestniczy BN).

Tam są wersje papierowe. Czy ty korzystałeś z wersji elektronicznej?
Ja do tamtego "Tygodnika" (oni maja tez witrynke na Sieci) nawet napisalem mail, gdy sie bawilem w takie mini-sledztwo, tuz po ukazaniu sie "Salonu". Nie odpowiedzieli.

Nie mialem ani wersji papierowej ani elektronicznej. Po prostu kiedys (pozniej) wlazlem i rozejrzalem sie na foLum Lysiakobojnych. I doczytalem sie ze ustalili w ktorych krajowych bibliotekach maja "Tygodnik". I ze pozniej to przegladali strona po stronie (czyli wersja papierowa chyba). A dalej byly te wybrane cytaty, ktore mialy uzasadniac ze WL mial w jakims sensie racje pieprzac te glodne kawalki o JK bo jednak ten JK jest fe, nie lubi ksenofobow etc. To z tamtego forum to sciagnalem. Niestety sa to tylko fragmenty wywiadow.

A ze moze cos byc w "Tygodniku" to troche sie spodziewalem, doczytalem sie bowiem ze to pisemko mialo tam sprawe w Sadzie, w zwiazku z antysemityzmem i felietonem WL. :]

PS: I jeszcze cytat :
"Tygodnik Polski" również ma swoją stronę (<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.tygodnikpolski.com.au">http://www.tygodnikpolski.com.au</a><!-- m -->), jednak widnieje tam notatka, iż "znacznie więcej znajdziesz w drukowanym wydaniu Tygodnika - mnóstwo wiadomości, artykułów, felietonów, fotografii, ogłoszeń i listów czytelników".

[Dodano 6 kwietnia 2009 o 16:05]
I co ?

Czy komus udalo sie dotrzec do :

-rozm. J. Chesnaux - „La Quinzaine Litteraire” 1982, z. 1-15 III

?
Jeśli pogoda będzie jutro ładna, a ja znajdę czas między zaimkami, z chęcią przeszukam papierowy katalog Jagiellonki.
Sedona ! Wielkie dzieki za wyszperanie, skopiowanie i podrzucenie mi skanow z "La Quinzaine Litteraire", o ktorych pisalem.
Niestety, wspomniany artykul jest tylko kompilka nt sytuacji kultury w Polsce. Autor rozmawial z Agnieszka Holland, Kaczmarskim, Andrzejem Sewerynem i Jackiem Trznadlem i na podstawie tych rozmow napisal taki pseudo-wywiad, nie zaznaczajac od kogo byla dana odpowiedz na dane pytanie. Co prawda pojawia sie np wspomnienie o PPP "Zakazane Piosenki" w 1981 w Gdansku, ale nie ma tam zadnej nowej informacji, zadnej "perelki" (porownac z informacja o tym ze JK zamierzal napisac piosenke o Chaplinie, z "P&M"). Nie warto wiec chyba tego spalszczac.
Ale chyba warto bylo po to isc, nie ?
Jescze raz dziekuje za to ze chcialo Ci sie chciec i zarliwie pozdrawiam (chyba zmienie sobie ksywke z thomas.neverny na krzew.gorejacy... :Smile ).
thomas.neverny napisał(a):porownac z informacja o tym ze JK zamierzal napisac piosenke o Chaplinie
Tę?
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/r/raport_posterunkowego.php">http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/ ... kowego.php</a><!-- m -->
O rany Julek ! A niech Cie diabli ! Bravo !

Wielkie dzieki, nigdy by mi sie nie skojarzylo !
Chyba masz racje, daty sie nakladaja. "Dzis wieczorem poloze sie do lozka o wiele madrzejszy niz bylem wstawajac dzis rano"...

Wzruszylem sie :zaplakany: . Jeszcze raz wielkie dzieki, merci byku etc
TN