Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Zaczyna się :-(
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
MacB napisał(a):gdy się przyrzeka nie popełniać więcej grzechów, z których się akurat spowiadamy...
Bzdura. Przyrzeka się mocne postanowienie poprawy, a to chyba nie to samo, prawda?
Simon napisał(a):nawrót religijnego schorzenia
To już zakrawa na chorobliwy antyklerykalizm.
Sławek napisał(a):odpowiem inwektywą na inwektywę
No, typowo po Chrześcijańsku Smile))))))))))))

[Dodano 28 października 2008 o 04:29]
Sławek napisał(a):Okłamuje rodziców, żeby mieli mylny obraz jego osoby i w poczuciu owej iluzji nie zadawali mu niewygodnych pytań.
Czyli lepiej im sprawić przykrość?
Sławek napisał(a):Wie przecież, że żyje w obłudzie.
I ta wielka obłuda tak porusza jego sumienie, że musi je zagłuszać Smile)))))))))))))))))
Przemek napisał(a):No, typowo po Chrześcijańsku
No przecież :]
PMC napisał(a):chorobliwy antyklerykalizm.
Cóż... Wiem, że wolisz...antysemityzm. :]
PMC napisał(a):Bzdura. Przyrzeka się mocne postanowienie poprawy, a to chyba nie to samo, prawda?
To samo, nie to samo...
Wiesz, ja się w wierze katolickiej chowałem, więc nie są to dla mnie jakieś tam teoretyczne studia nad problemem.
Grzech to kolejna rana zadana Chrystusowi, a sakrament pokuty to nie tylko spowiedź. Aby był pełny, to grzech sobie musisz uświadomić, szczerze za niego żałować, szczerze postanowić poprawę - tj. samemu sobie przyrzec, że już więcej tej rany swojemu Zbawcy nie zadasz, i dopiero kapłanowi to wyznać, zadośćuczynić i odprawić pokutę. Kapłan zdaje się przy tej okazji - w imieniu Twojego Boga - mówi, abyś więcej tego grzechu nie popełniał i Ty to również akceptujesz w swym sumieniu, bo przecież nie po to idziesz do spowiedzi, aby dokonać 'resetu', ale by zmazać z siebie na zawsze ów grzech, który Cię do konfesjonału zagnał, prawda? Czy coś przekręciłem? Liczę, że i tym razem zostanę zaszczycony odpowiedzią. Chciałbym też usłyszeć od naszych niezakłamanych forumowych katolików, jak to z tymi grzechami jest? Z tym samonieoszukiwaniem się, z brakiem zjawiska "zagłuszania sumienia", brakiem poczucia iluzji, życiu bez obłudy, a w szczególności z tym, co w żadnym przypadku nie jest "zadowalającą ich egzystencjalny niepokój fantasmagorią"
Kuba Mędrzycki napisał(a):Co nie przeczy temu co napisałem. Dziewczynki, a konkretnie ich mamusie prześcigają się w krojach sukien.
Kuba, to od podstaw przeczy temu co napisałeś. W danej parafii jest jeden, jednolity wzór alby komunijnej. Właśnie po to, żeby mamusie nie miały się w czym prześcigać, a dzieci z biedniejszych domów nie czuły się jak kopciuszek na pokazie mody.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Dopiero po kilku latach są w stanie w miarę trzeźwo ocenić tamte działania. Ale na pewno nie w wieku lat ...kilku.
Ja trzeźwo oceniałem pierwszą komunię św. w wieku lat ośmiu. Dokładnie wiedziałem o co chodzi, głównie dzięki moim rodzicom, dzięki zajęciom na lekcjach religii, więc nie rób z drugoklasistów bezrozumnych cieląt, prowadzonych wbrew ich woli przed ołtarz, bo takie stawianie sprawy jest jedynie wyrazem złej woli i naciąganiem rzeczywistości pod własny światopogląd.
PMC napisał(a):Bzdura. Przyrzeka się mocne postanowienie poprawy, a to chyba nie to samo, prawda?
sedno
PMC napisał(a):
Simon napisał(a):nawrót religijnego schorzenia
To już zakrawa na chorobliwy antyklerykalizm.
dawno to u Simonka zdiagnozowałem Wink
Przemek napisał(a):No, typowo po Chrześcijańsku Smile))))))))))))
już kiedyś pisałem, że nadstawić drugi policzek, to nie to samo co dać ciała
Przemek napisał(a):I ta wielka obłuda tak porusza jego sumienie, że musi je zagłuszać Smile)))))))))))))))))
nie musi, przecież wygodniej być hipokrytą
Jaśko napisał(a):osobiście i subiektywnie nie uznałbym Twoich wypowiedzi za wzór stałości i konsekwencji.

Sprzeciwiałem się przeciw agitacji przeciw elementarnej tolerancji religijnej - i tu słowo "elementarnej" jest ważne. Chodziło mi o zapewnienie aby każdy mógł spełniać swoje podstawowe potrzeby religijne, do których niewątpliwie należy możliwość uczestniczenia w obrządkach religijnych wykonywanych w świątyniach. Natomiast nie uważam za "elementarną" potrzebę religijną możliwości chodzenia w stroju religijnym we wszystkich możliwych miejscach. Jest to moim zdaniem potrzeba mniej ważna, dlatego wydaje mi się, że zapis o świątyniach znalazł się w konstytucji, a zapis o chodzeniu w strojach religijnych się tam nie znalazł. Ponadto budowę świątyń należy umożliwiać również z tego powodu, by przedstawiciele danej religii mogli w sposób niekrępujący innych oddawać się swoim praktykom religijnym w tych właśnie miejscach a nie w przestrzeni publicznej. Gdzie tu niekonsekwencja?

Oczywiście znajdą się religie, gdzie będzie zupełnie odwrotnie - trudno, prawo musi być jednakowe dla wszystkich. W niektórych przypadkach potrzeby religijne mogą być w sprzeczności z obowiązującym prawem (np. w Polsce obowiązkowe są niektóre szczepionki dla dzieci, co do niedawna było niezgodne z wiarą Świadków Jehowy). Niestety prawo nigdy nie będzie w stanie zadowolić wszystkich i musi być na bazie jakiegoś rozsądnego kompromisu - i jest to ważne w różnych obszarach, nie tylko w obszarze praktyk religijnych, przy czym "kompromis" zachodzi w przypadku pójścia na pewne ustępstwa przez obie strony konflitku - a nie w przypadku akceptacji przed jedną stronę wszystkich żądań drugiej strony.
Jaśko napisał(a):Rozumiem, że Waszym zdaniem również opowiadanie dzieciom o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn, o tolerancji dla innych (homoseksualistów, muzułmanów, żydów itp) - nie powinno mieć miejsca w szkole?
Rozumiem, że chodzi Ci o szkołę publiczną. Owszem, zagadnienia te powinny być poruszane np. na lekcjach WOS jako informacja o obowiązującym prawie. Dodatkowo na lekcjach historii powinno się nauczać o zdarzeniach z przeszłości, których przyczynami była nietolerancja lub rasizm (holokaust, wojny religijne itp). Dodatkowo szkoła powinna zapewnić uczniom bezpieczeństwo i warunki do nauki. Jeżeli przeszkadzają temu jakieś problemy nietolerancji to szkoła musi je rozwiązać - najlepiej w porozumieniu i z pomocą rodziców i tu niestety musimy wkroczyć w obszar wychowania. Ale wychowywać można tylko w "jakimś" duchu - a wybór tego duchu powinien należeć do rodziców a nie do szkoły. Dlatego dobrze jest, by szkoła publiczna mieszała się do tego jak najmniej.
Torrentius napisał(a):Przecież to proste. Powinien zrozumieć, że tkwi w błędzie i że przecież mógłby się pomodlić, bo to nikomu nie zaszkodzi (przerabiam to z moją babcią).
widzę, że chodziła z moją do klasy :/
sławek napisał(a):ateiści z uporem maniaka piszą o powierzchownej wierze większości katolików, zaś obraz, jaki wyłania się z ich opowieści jest taką samo zadowalającą ich egzystencjalny niepokój fantasmagorią, której z ogarkiem w ręku będą szukali po świecie
ależ tak Sławku, ależ tak... :pociesza:
sławek napisał(a):Syna. Okłamuje rodziców, żeby mieli mylny obraz jego osoby i w poczuciu owej iluzji nie zadawali mu niewygodnych pytań. Wie przecież, że żyje w obłudzie.
a nie dociera do Ciebie, że być może robi to dlatego, że ich kocha i nie chce zranić. A w związku z tym, że w dupie ma faceta odstawiającego szopkę to se może poklęczeć i poudawać. W imię miłości właśnie do rodziny. To tak jak powiedzmy zjedzenie nielubianej zupy - się nie lubi, ale się je bo "wypada", żeby nie zrobić przykrości, etc.
sławek napisał(a):trzeba być d.....m, żeby wmawiać dziecku, że sakramenty są nieistotne
a kim trzeba być, żeby je oszukiwać i imputować o ich niezmiernej wartości ?? dokładnie tym samym!!
on jednak już dawno rzekł, że wszystko jest kwestią wiary...
sławek napisał(a):już kiedyś pisałem, że nadstawić drugi policzek, to nie to samo co dać ciała
o tak!! drugi policzek nadstawiamy naszym przyjaciołom; dla wrogów mamy drugi koniec miecza... wieźże zajrzyj może do Pisma. a jak nie starczy to może księdza spytaj...
Sławek napisał(a):ateiści z uporem maniaka piszą o powierzchownej wierze większości katolików, zaś obraz, jaki wyłania się z ich opowieści jest taką samo zadowalającą ich egzystencjalny niepokój fantasmagorią, której z ogarkiem w ręku będą szukali po świecie
No, akurat w tym wypadku się zgadzam ze Sławkiem. Większość ateistów - co widać choćby na tym forum - ma takie pojęcie o chrześcijaństwie, czy katolicyzmie, że prawdę mówiąc nie ma się co dziwić, iż nie mogą uwierzyć. Wink
Jeśli dorosły człowiek wciąż niezłomnie trwa w dziecinnych wyobrażeniach Pana Boga podobnego do starca z siwą brodą oraz szatana woniącego siarką - to jak można w ogóle pytać, czemu neguje wiarę?
Jesli refleksja nad religią sprowadza się do dylematu, czy Trzej Królowie byli władcami, mędrcami, czy...pastuszkami - to o czym my rozmawiamy?
Jeśli MacB bez żenady przyznaje, ze swojej córce opowiada o Bogu, w którego szczerze nie wierzy, zaś syna prowadza do chrztu tylko po to, by go syn za ileś lat nie zapytał, czemu wszyscy koledzy na pierwszą komunię dostali laptopy a on jeden nic nie dostał - to czemu się dziwić?
Paweł Konopacki napisał(a):Jeśli dorosły człowiek wciąż niezłomnie trwa w dziecinnych wyobrażeniach Pana Boga podobnego do starca z siwą brodą oraz szatana woniącego siarką - to jak można w ogóle pytać, czemu neguje wiarę?
Prawda? Przeciez wiadomo, że to nie żaden dziadek z brodą tylko wyluzowany cool kolo z kowbojskim zarostem, kolczykiem w nosie i lapciakiem pod pachą.
A poważniej Pawle - taki własnie dziadkowy wizerunek propagują choćby same wydawnictwa religijne dla dzieci - np. wszelakie, komercyjne zgodnie z doochem czasu, komiksowe wydania Biblii.
stepniarz napisał(a):To tak jak powiedzmy zjedzenie nielubianej zupy - się nie lubi, ale się je bo "wypada", żeby nie zrobić przykrości,
Zwłaszcza teściowej. Wink
Paweł Konopacki napisał(a):Jeśli MacB bez żenady przyznaje, ze swojej córce opowiada o Bogu, w którego szczerze nie wierzy, zaś syna prowadza do chrztu tylko po to, by go syn za ileś lat nie zapytał, czemu wszyscy koledzy na pierwszą komunię dostali laptopy a on jeden nic nie dostał - to czemu się dziwić?
Wywołany do tablicy pozwalam sobie na sprostowanie.
Zacznijmy od tyłu - gdzie, Pawle, wyczytałeś u mnie coś o laptopach jako atrybutach pierwszej komunii? Jest to albo niechlujstwo w czytaniu, albo nieumiejętność czytania (ale to argument tak tu na tym forum oklepany, że aż przykro go umieszczać pomiędzy innymi opcjami), albo chamska próba przyprawienia mi gęby (ale tego wręcz nie chcę Ci imputować; wymieniam jeno dla porządku - jako teoretyczną możliwość) - pozostaje niechlujstwo... Wstydź się.
Córce opowiadam o Bogu, o cudach i potopach w przerwach między Czerwonymi Kapturkami, Calineczkami, Ali Babami itp. Pewnie kiedyś poopowiadam też o pięknej Helenie i Parysie, o Heraklesie, o Wielkim Mannitou, może o Sziwie, św. Hubercie... A Ty? Kiedy już będziesz miał córkę - nie zamierzasz jej o tym wszystkim opowiadać?
MacB napisał(a):Wiesz, ja się w wierze katolickiej chowałem, więc nie są to dla mnie jakieś tam teoretyczne studia nad problemem.
Grzech to kolejna rana zadana Chrystusowi, a sakrament pokuty to nie tylko spowiedź. Aby był pełny, to grzech sobie musisz uświadomić, szczerze za niego żałować, szczerze postanowić poprawę - tj. samemu sobie przyrzec, że już więcej tej rany swojemu Zbawcy nie zadasz, i dopiero kapłanowi to wyznać, zadośćuczynić i odprawić pokutę. Kapłan zdaje się przy tej okazji - w imieniu Twojego Boga - mówi, abyś więcej tego grzechu nie popełniał i Ty to również akceptujesz w swym sumieniu, bo przecież nie po to idziesz do spowiedzi, aby dokonać 'resetu', ale by zmazać z siebie na zawsze ów grzech, który Cię do konfesjonału zagnał, prawda? Czy coś przekręciłem? Liczę, że i tym razem zostanę zaszczycony odpowiedzią.
Nic nie przekręciłeś. Jeżeli chodzi o to, co wytłuściłem, to dokładnie jest tak, że przyrzekasz postanowienie poprawy, czyli będziesz robił wszystko, aby uniknąć tego grzechu. Nie obiecujesz, że go nie popełnisz. Smile
Simon napisał(a):Cóż... Wiem, że wolisz...antysemityzm. :]
A możesz doprecyzować?
Paweł Konopacki napisał(a):Większość ateistów - co widać choćby na tym forum - ma takie pojęcie o chrześcijaństwie, czy katolicyzmie, że prawdę mówiąc nie ma się co dziwić, iż nie mogą uwierzyć. Wink
Ano właśnie.
PMC napisał(a):
Paweł Konopacki napisał(a):Większość ateistów - co widać choćby na tym forum - ma takie pojęcie o chrześcijaństwie, czy katolicyzmie, że prawdę mówiąc nie ma się co dziwić, iż nie mogą uwierzyć.
Ano właśnie.
A to już dogmat, czy wasze przypuszczenia ? Big Grin
PMC napisał(a):
Paweł Konopacki napisał(a):Większość ateistów - co widać choćby na tym forum - ma takie pojęcie o chrześcijaństwie, czy katolicyzmie, że prawdę mówiąc nie ma się co dziwić, iż nie mogą uwierzyć. Wink
Ano właśnie.
Nie do końca się z tym zgodzę. Wiele osób na forum ma takie pojęcie i pisze, że w wierze katolickiej zostały wychowane, a jednak - przestały wierzyć w Boga. Pytanie: dlaczego?
PMC napisał(a):Nic nie przekręciłeś. Jeżeli chodzi o to, co wytłuściłem, to dokładnie jest tak, że przyrzekasz postanowienie poprawy, czyli będziesz robił wszystko, aby uniknąć tego grzechu. Nie obiecujesz, że go nie popełnisz. Smile
Rozumiem.
PMC napisał(a):Nie obiecujesz, że go nie popełnisz. Smile
Tak jest - nie obiecuję. Parafrazując słowa Amaury'ego, które ktoś tu zresztą niedawno przywołał, można powiedzieć: przyrzekajcie co chcecie, Bóg rozpozna intencje... A co, gdy rzeczywiście rozpozna?
PMC napisał(a):Smile
Wink

[Dodano 28 października 2008 o 12:14]
Sławek napisał(a):
MacB napisał(a):
Sławek napisał(a):w małżeństwie [bzykanko i modlitwa] się nie wyklucza
A w kapłaństwie?
a widzisz, jednak są głupie pytania

Wytłumacz, proszę, biednemu misiowi, który ma takie pojęcie o chrześcijaństwie, czy katolicyzmie, że prawdę mówiąc nie ma się co dziwić, iż nie może uwierzyć, bo wiesz - ja wciąż niezłomnie trwam w dziecinnych wyobrażeniach Pana Boga podobnego do starca z siwą brodą oraz szatana woniącego siarką, czy przypadkiem wierni Cerkwi prawosławnej lubo ewangelicy nie wierzą w tego samego Boga, co rzymscy * katolicy? Prosiłbym o jakąś mądrą (w odróżnieniu od pytania) odpowiedź.

Niech nam w tych rozważaniach towarzyszy przez chwilę ta postać:

[Obrazek: 467_7.jpg]

----
* podkreśliłem, bo postać, która nam chwilowo w rozmowie towarzyszy to też katolik
Sławek napisał(a):Kuba, to od podstaw przeczy temu co napisałeś. W danej parafii jest jeden, jednolity wzór alby komunijnej. Właśnie po to, żeby mamusie nie miały się w czym prześcigać, a dzieci z biedniejszych domów nie czuły się jak kopciuszek na pokazie mody.
Nie wszędzie, widać... Ja mieszkam o parę kroków od kościoła i mam okazję obserwować, że "rewia mody" nadal trwa.
Paweł Konopacki napisał(a):Jesli refleksja nad religią sprowadza się do dylematu, czy Trzej Królowie byli władcami, mędrcami, czy...pastuszkami - to o czym my rozmawiamy?
Nie sprowadza się do tego. Ale skoro już tą myśl poruszyłeś - uważam, że sprawa jest bardzo ciekawa.
W Biblii ci "królowie" są nazwani "mędrcami ze wschodu". Wypatrywali znaków na niebie i szli za gwiazdą - to wskazuje, że byli to... astrolodzy (a astrologię - tak jak inne formy spirytyzmu i wróżbiarstwa - Bóg potępia). Faktem jest, że - jak ktoś już wcześniej zauważył - nie wiadomo, ilu ich było, z darów (mirra, kadzidło i złoto) - przypuszcza się, że trzech. Za nic natomiast nie można ustalić ich imion!
Ciekawe jest także to, że tzw gwiazda betlejemska zaprowadziła ich wprost do... Heroda, który chciał zgładzić Jezusa. W wyniku tego spotkania - dzięki ostrzeżeniu od Boga - mędrcy wracali inną drogą, Maria, Józef i Jezus zbiegli do Egiptu a Herod wymordował w okręgu Betlejem wszystkie dzieci płci męskiej do trzeciego roku życia.
Pytanie: kto się tą "przewodnią" gwiazdą posłużył i w jakim celu?
A dziś katolicy piszą na drzwiach K+M+B i chcą "święcić" tzw "Trzech Króli".
Paweł Konopacki napisał(a):
Sławek napisał(a):ateiści z uporem maniaka piszą o powierzchownej wierze większości katolików, zaś obraz, jaki wyłania się z ich opowieści jest taką samo zadowalającą ich egzystencjalny niepokój fantasmagorią, której z ogarkiem w ręku będą szukali po świecie
No, akurat w tym wypadku się zgadzam ze Sławkiem. Większość ateistów - co widać choćby na tym forum - ma takie pojęcie o chrześcijaństwie, czy katolicyzmie, że prawdę mówiąc nie ma się co dziwić, iż nie mogą uwierzyć. Wink
A zwróciłeś może uwagę, w odpowiedzi na co Sławek wygłosił swoją opinię?
Jaki ona ona ma związek z moim stwierdzeniem?
I dlaczego akurat ja mam mieć rzekomo znikomą wiedzę o katolicyzmie?

Pozdrawiam
Z.
MacB napisał(a):Zacznijmy od tyłu - gdzie, Pawle, wyczytałeś u mnie coś o laptopach jako atrybutach pierwszej komunii? Jest to albo niechlujstwo w czytaniu, albo nieumiejętność czytania (ale to argument tak tu na tym forum oklepany, że aż przykro go umieszczać pomiędzy innymi opcjami), albo chamska próba przyprawienia mi gęby (ale tego wręcz nie chcę Ci imputować; wymieniam jeno dla porządku - jako teoretyczną możliwość) - pozostaje niechlujstwo... Wstydź się.
Nie niechlujstwo, Macku, tylko raczej ukonkretyzowanie tego, co pisałeś wcześniej. Bo do tego się sprowadza to, co pisałeś o swoich motywacjach w sprawie chrztu i ewentualnej komunii. Robisz to (chrzcisz, porowadzisz do komunii) po to, aby Twoje dzieci nie czuły się odmieńcami - warstwa religijna tych sakramentów w zasadzie Cie nie obchodzi.
gosiafar napisał(a):Pytanie: dlaczego?
Poniżej masz odpowiedź:
MacB napisał(a):Córce opowiadam o Bogu, o cudach i potopach w przerwach między Czerwonymi Kapturkami, Calineczkami, Ali Babami itp. Pewnie kiedyś poopowiadam też o pięknej Helenie i Parysie, o Heraklesie, o Wielkim Mannitou, może o Sziwie, św. Hubercie...
- bo zostały wychowane w klimacie bajeczki o Panu Jezusie i Dwunastu Apostołach. I nikt nawet pomyślał, aby z etapu bajeczki przejść do etapu religijnej i duchowej refleksji. Większośc ateistów - niestety - pozostaje ze swoją religijnością własnie na poziomie opowiastki o "cudach i potopach". Truno sie dziwić, że dorastając, więdząc coraz więcej, rozwiając się w różnych dziedzinach poza dziedziną religii - przestają w opowiastki wierzyć.
a dlaczego przestaje się wierzyć w bajki ??
stepniarz napisał(a):a dlaczego przestaje się wierzyć w bajki
Bo bajki - w przeciwieństwie do Pisma - sprowadzają się wyłącznie do tej opowieści, tej fabuły, którą one same są. Ewentualnie metaforą, jak to się mówi, spraw ogólniejszych.
Pismo zaś jest wykładnią wiary, opowieścią o przymierzu człowieka z Bogiem, opowieścią o wierze - wielowątkową, wielopłaszczyznową. Na fabule, na historyjce jednej czy drugiej sprawa, w przypadku Pisma się zaczyna - a nie kończy, jak w przypadku bajeczki o Alibabie. Stąd też stawianie znaku równości miedzy opowieścią Biblijną a bajką jest, moim zdaniem, totalnym nieporozumieniem świadczącym o jakieś elementarnej ignorancji.
dauri napisał(a):Sprzeciwiałem się przeciw agitacji przeciw elementarnej tolerancji religijnej - i tu słowo "elementarnej" jest ważne.
Ale jaką agitację przeciwko elementarnej tolerancji masz na myśli? Moim zdaniem jedynie wyrażalismy niepokój rozwojem mniejszosci muzułmańskiej w Polsce, co w zasadzie można streścic nastepujacym cytatem:
Sławek napisał(a):
Jaśko napisał(a):Żeby było jasne: mojego niepokoju nie wzbudzają muzułmanie jako tacy, w Egipcie czy w Turcji. Mnie niepokoi perspektywa rozwoju i zorganizowania mniejszości muzułmańskiej w Polsce, a to ze względu na szereg potencjalnych punktów zapalnych między trudną do asymilowania mniejszością a otoczeniem. Przykłady: reakcja na publikację karykatur Mahometa, zabójstwo Theo van Gogha, nakaz zabójstwa Rushdiego, zabójstwa "honorowe", że o pozycji kobiet w tej kulturze nie wspomnę.
właśnie! podpisuję się pod Twoją opinią Jaśko, mamy podobne spojrzenie na temat
Paweł Konopacki napisał(a):
MacB napisał(a):Zacznijmy od tyłu - gdzie, Pawle, wyczytałeś u mnie coś o laptopach jako atrybutach pierwszej komunii? Jest to albo niechlujstwo w czytaniu, albo nieumiejętność czytania (ale to argument tak tu na tym forum oklepany, że aż przykro go umieszczać pomiędzy innymi opcjami), albo chamska próba przyprawienia mi gęby (ale tego wręcz nie chcę Ci imputować; wymieniam jeno dla porządku - jako teoretyczną możliwość) - pozostaje niechlujstwo... Wstydź się.
Nie niechlujstwo, Macku, tylko raczej ukonkretyzowanie tego, co pisałeś wcześniej. Bo do tego się sprowadza to, co pisałeś o swoich motywacjach w sprawie chrztu i ewentualnej komunii. Robisz to (chrzcisz, porowadzisz do komunii) po to, aby Twoje dzieci nie czuły się odmieńcami - warstwa religijna tych sakramentów w zasadzie Cie nie obchodzi.
Jest taka scena w "Misiu", gdy do domu Ochódzkiego niespodziewanie wpadają "z tragarzami" jego była żona - Irena i jej obecny narzeczony - Władek, a gdy skacowany Rysio bierze byłego ministra za jednego z tragaży, Irenka się odzywa w te słowa:
-Ależ Miśku, pozwól jeszcze raz; to jest właśnie Władek.

Zatem, Pawle, "pozwól jeszcze raz" i napisz mi wyraźniej, z której części moich poprzednich wypowiedzi ukonkretyzowałeś tego komunijnego laptopa?
Bo wprawdzie
Paweł Konopacki napisał(a):warstwa religijna tych sakramentów w zasadzie Cie nie obchodzi.
i to jest poniekąd prawda, ale z zastrzeżeniem, że nie obchodzi ona mnie, co wcale nie oznacza, że manifestuję to wobec dziecka - takie zachowanie byłoby nie do wybaczenia, bo urażałoby uczucia religijne niewinnej osoby. Zatem nieprawdą jest, że wychowuję swoje dzieci
Paweł Konopacki napisał(a):w klimacie bajeczki o Panu Jezusie i Dwunastu Apostołach
- ja staram się je wychowywać w klimacie opowieści o Panu Jezusie itp. To, że dla mnie stanowią one takie samo tło naszego dziedzictwa kulturowego jak opowieści o Zeusie i Atenie albo o Kopciuszku, pozostawiam swojej refleksji. Pewnie przyjdzie czas, gdy i o tym kontekście tych spraw będziemy rozmawiać, ale nie spodziewam się takich rozmów z kilkuletnim dzieckiem. Ty, Pawle być może byłeś genialnym dzieckiem, które rozróżniało fikcję (Kopciuszek i Raszpunka), mit (Herakles i Lancelot), rzeczywistość (Kościuszko i Sobieski) i objawienie (Noe i Mojżesz), ale moja córka jeszcze wierzy zarówno w krasnoludki, jak i św. Mikołaja. Wierzy, Pawle, wierzy. Po dziecięcemu, ale wierzy...
Paweł Konopacki napisał(a):gosiafar napisał(a):
Pytanie: dlaczego?

Poniżej masz odpowiedź:
Paweł Konopacki napisał(a):- bo zostały wychowane w klimacie bajeczki o Panu Jezusie i Dwunastu Apostołach. I nikt nawet pomyślał, aby z etapu bajeczki przejść do etapu religijnej i duchowej refleksji. Większośc ateistów - niestety - pozostaje ze swoją religijnością własnie na poziomie opowiastki o "cudach i potopach". Truno sie dziwić, że dorastając, więdząc coraz więcej, rozwiając się w różnych dziedzinach poza dziedziną religii - przestają w opowiastki wierzyć.


Pawle, to nie tak. Może teraz coś się w tym zmieniło, ale aby np dostąpić pierwszej komunii czy bierzmowania - trzeba się było wykazać wiedzą i pewną dojrzałością.
Moi rodzice np wysyłali mnie na msze, na religię itd itp - choć sami byli (wówczas) wierzącymi niepraktykującymi. Okres młodości - co do kk - chodzenie DOBROWONE na katechezy, matura z religii. Ale - później - okres przemyśleń i szukania dowodów!
Później - etap: lepiej wierzyć, niż nie, bo jeśli nie ma Boga to i tak wszystko jedno, natomiast jeśli jednak jest, to lepiej nie podpadać...

Pokrętne mocno, prawda? Ale to zawdzięczam właśnie KK.
Zeratul napisał(a):A zwróciłeś może uwagę, w odpowiedzi na co Sławek wygłosił swoją opinię?
Jaki ona ona ma związek z moim stwierdzeniem?
Ja zwróciłam i się odniosłam!
I nie dotyczyło to tylko Ciebie!
MacB napisał(a):Zatem, Pawle, "pozwól jeszcze raz" i napisz mi wyraźniej, z której części moich poprzednich wypowiedzi ukonkretyzowałeś tego komunijnego laptopa?
Z tego posta, w którym opowiadasz, dlaczego ochrzcisz swoje dziecko. Ochrzcisz je a potem poprowadzisz do pierwszej komunii, bo nie potrafisz rozwiązać problemu ewentualnej odmienności dziecka nie ochrzczonego. Rozmawialiśmy już o tym, czy chrzest stoi w sprzeczności z Twoimi poglądami, czy nie. Napisałeś, że stoi, ale nie chcesz dziecku utrudniać dzieciństwa. Generalnie Twój przekaz był taki, że sakramenty sa Ci potrzebne po to, aby Twoje dziecko miało większy komfort, bo - wydaje Ci się - ich brak może zaszkodzić np. córce w relajach z innymi dziećmi, w codziennym zyciu pośród dzieci ochrzczonych.
Ja to wszystko skróciłem do kilku zdań z prezentem na komunię w roli głównej. Bo w istocie tak można sobie wyobrazić sytuację Twojego dziecka: przychodzi wiek komunijny a Twoja córka bez chrztu czuje się odmieńcem. Koleżanki mają skukienusie, albo inne szatki, potem idą do kościółka, potem przychodzi rodzina i daje prezenty. Nastepnego dnia w szkole wszystkie dzieci chwalą się swoimi podarkami a Twoja córka...nie ma nic, wczesniej tez w przygotowaniach nie uczestniczyła itd. I ty chcesz jej tego losu oszczędzić.
...W Danii wprowadzono prezenty 'niekonfirmacyjne' i takiez party.. Juz nikomu nie przykro..

e
Znalezione na jednym z portali
Cytat:Śmierć papieża Polaka sprawiła, że pojawiło się pojęcie pokolenia JPII - ludzi, a przede wszystkim młodzieży wychowanej na naukach Karola Wojtyły. Kilka dni temu obchodziliśmy trzydziestą rocznicę objęcia przez niego pontyfikatu. Media wypełniły się po brzegi materiałami z życia papieża, naszego papieża, którego zawsze bardziej traktowaliśmy jako Polaka, niż jako zwierzchnika kościoła.

Jak nasz kraj długi i szeroki, niemal wszystkie parafie próbują pokazać swoją miłość do Jana Pawła, stawiając mu pomniki, umieszczając wszędzie jego wizerunek. To tworzenie się nowego kultu jest, według prof. Andrzeja Romanowskiego, nadużywaniem i cynicznym graniem wizerunkiem papieża.

„W mojej parafii obok głównego ołtarza widnieją Jezus na krzyżu, Matka Boska i polski papież - wielki jego portret na sztalugach. Przed kościołem w jednym z miast na Podhalu stoi gigantyczny pomnik polskiego papieża, zdający się witać wiernych jak gospodarz. Papieskie monumenty wznoszą się obok i wewnątrz setek polskich kościołów. Niknie tu więc, a przynajmniej wątleje, Chrystus. Natomiast ubóstwieniu podlega papież. Zauważmy: w ten sposób, co Jana Pawła II, nie czci się żadnego świętego. Nawet patrona danej świątyni. A przecież ów Jan Paweł nie jest - mimo naszych modlitw - nawet błogosławionym. Tym bardziej - mimo okrzyków "Santo subito" - nie jest świętym. Te pomniki nie mogą być świadectwem naszej wiary. One świadczą raczej o naszym pogaństwie".

Stawianie papieża na równi z Chrystusem i Maryją sprawia, że zanika nam istota wiary. Przez kolejne pomniki Jana Pawła II nie stajemy się bardziej święci i nie przybliżamy go do beatyfikacji. Zamiast wiary otrzymujemy monumenty, które w większości są dziełami na pograniczu kiczu, nie mającymi nic wspólnego ze sztuką.

Kościół w swoich zapędach do wytworzenia w świadomości Polaków kultu JPII zapomina o prawie i je zręcznie omija. Nie mogąc się doczekać na pozwolenie na pomnik na Wawelu, obszedł je, stawiając monument nieprzytwierdzony do podłoża, tak aby można go było łatwo przetransportować. Na uroczystym odsłonięciu gościł sam prezydent Rzeczpospolitej, Lech Kaczyński, dając tym samym przyzwolenie na tego typu historie.

Według księży, wystarczającym powodem do postawienia pomnika w tej postaci było kilkumiesięczne oczekiwanie na zgodę. Jak pisze w „Gazecie Wyborczej" Romanowski, władze, przeciągając sprawę, bały się odmówić.

„I tu, jak się zdaje, tkwi istota problemu. Nie wiem, na jakiej zasadzie wyrastają w dzisiejszej Polsce setki papieskich pomników, ale mogę sobie wyobrazić, że ktoś (wierni, ksiądz, biskup, komitet społeczny) do kogoś się o to zwraca i adresat tej prośby - nawet gdyby chciał - nie jest w stanie odmówić. Nawet gdyby chciał! Bo przecież nie tylko z lektury, lecz i z własnych rozmów wiem, jak dużo księży jest tymi pomnikami - i trybem ich załatwiania - zgorszonych. Nie wiem natomiast, czy księża ci gotowi by byli stanąć przed parafianami (albo przed swą zwierzchnością) i rzec: "Na pomnik papieski się nie zgadzam"".

Warto rozgraniczyć czym jest wiara, a czym kult, tak aby uniknąć tworzenia sztucznych tworów i nie czcić pomników.

W swoich wnioskach prof. Romanowski idzie zbyt daleko - uważa, że Polska, stawiając papieżowi setki pomników, zrywa z tradycją kraju tolerancyjnego:

„Jest jeszcze jeden aspekt. Zawiera się on w pytaniu: czym właściwie jest Polska. Dla piszącego te słowa jest ona tym miejscem w Europie, w którym harmonijnie (co nie znaczy: bezkonfliktowo) stykają się Zachód i Wschód. Historyczna Polska - to przestrzeń, w której sąsiadowały prawosławna czy unicka cerkiew oraz rzymskokatolicki kościół. A także luterańska kircha, muzułmański meczet, karaimska kenasa. Nie mówiąc już o żydowskich synagogach. W XVI wieku katolicy w polskim sejmie byli mniejszością, a ojciec literatury polskiej, Mikołaj Rej, nieprzypadkowo wyznawał kalwinizm. Dziś setki pomników papieża pokrywających polską ziemię zdają się mówić "won" tej tradycji. Tworzą mit Polski Zawsze Wiernej, Polski Odwiecznie Katolickiej".


Nie może być tak, że obowiązkiem każdej parafii w Polsce będzie postawienie co najmniej jednego pomnika Janowi Pawłowi II. Kultywując jego wizerunek, spychamy na drugi plan jego nauki, często o nich zapominając, a to one były największą wartością. Romanowski przyrównuje to, co się dzieje wokół Karola Wojtyły, do złotego cielca z „Biblii":

„Bo dziś, za rządów prawicy, zmęczeni wyżynami "Solidarności", tacy właśnie jesteśmy. Małe dzieci potrzebujące maskotek, naiwni poganie czczący złotego cielca".
Podkreślenie moje.
Sławek napisał(a):odpowiem inwektywą na inwektywę - trzeba być d.....m, żeby wmawiać dziecku, że sakramenty są nieistotne
Tam nie było słowa o tym, że sakramenty są nieistotne! Było powiedziane - WAŻNE jest to, kim jesteś. I ja się z tym zgadzam, bo znam ateistów, którzy postępują bardziej po chrześcijańsku niż niejeden katolik. I nie ma tak, że Komunia Święta, Bierzmowanie robi z Ciebie nagle Człowieka i sprawia, że jesteś lepszy, jeśli sam tego nie chcesz. To by było za proste.
stepniarz napisał(a):To tak jak powiedzmy zjedzenie nielubianej zupy - się nie lubi, ale się je bo "wypada", żeby nie zrobić przykrości, etc.
To przecież szczyt hipokryzji i zakłamania!!
Simon napisał(a):A poważniej Pawle - taki własnie dziadkowy wizerunek propagują choćby same wydawnictwa religijne dla dzieci - np. wszelakie, komercyjne zgodnie z doochem czasu, komiksowe wydania Biblii.
Bo taki wizerunek przemawia do dziecięcej wyobraźni. Ale, na listość czynników, jak czytam niektóre wpisy to mam wrażenie, że ludzie się na tym etapie komiksowym, historyjkowym zatrzymali.
Paweł Konopacki napisał(a):Ja to wszystko skróciłem do kilku zdań z prezentem na komunię w roli głównej.
Zgadza się. Uprościłeś to trochę, nieprawdaż? Wink Zmieniłeś akcenty - ja pisałem o nieodmienności mojego dziecka w doświadczeniach i poczuciu wspólnoty z rówieśnikami, Ty przeinaczyłeś to w "takie same prezenty na komunię". Jest różnica, co? Wink
I nie chodzi o życie
Paweł Konopacki napisał(a):pośród dzieci ochrzczonych
chodzi o życie wśród mających podobne spojrzenie na życie. My - dorośli możemy sobie rozmawiać patrząc na świat z krańcowo różnych płaszczyzn światopoglądowych, ale kilkulatkom chyba to się nie uda.
Niech już zostanę w Twoich (albo takiego Sławka) oczach obłudnym, zakłamanym i fałszywym ateistycznym fundamentalistą, ale to mój wybór i ja się z nim zgadzam Wink
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31