Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Zaczyna się :-(
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Sławek napisał(a):tu? a czym jest owe "tu"? rezerwatem dla ludzi o poglądach zamykających się w stwierdzeniu "JK nie wierzył, a JK jest dla mnie bogiem, więc i ja też nie będę wierzył"?
To uogólnienie mnie obraża.
Justynka napisał(a):Owszem, stoi, ponieważ Twoje twierdzenia próbowały dowieść właśnie nierozerwalnego związku tych haseł. To, że zlepiono je całkiem niedawno, podważa cały sens tamtych wypowiedzi.
Ale ich nie zlepiono z niczego, funkcjonowały równolegle w ogólnej świadomości społecznej. Coś, co istniało nierozerwalnie w tradycji od pokoleń zostało jedynie potwierdzone w najnowszej historii polskiej państwowości.
Torrentius napisał(a):To uogólnienie mnie obraża.
Tak, Ty szczególnie powinieneś czuć się dotknięty owym uogólnieniem Smile Nie zamierzam się tłumaczyć, każdy przecież wie do kogo piłem, tak jak każdy wie, że w rezerwacie ropuchy rosną tez i piękne kwiaty Big Grin
dauri napisał(a):Jeżeli chodzi o Francję, to jak wcześniej pisałem, regulacje dot. noszenia symboli religijnych w szkołach nie wzięły się z powietrza – to nie było tak, że ktoś usiadł i zaczął myśleć jak by tu udoskonalić francuską laickość. Wzięło się to z problemów, o których większość forumowiczów, jak podejrzewam, nie ma zielonego pojęcia. Oczywiście mogą uważać, że to jest „chore”, ale lepiej najpierw zapoznać się z tematem.
Dauri - mnie chyba nie musisz przekonywać, bo razem ze Sławkiem w tymże wątku sami zgłaszalismy obawy związane z rozwojem liczebnym mniejszości muzułmańskiej w Polsce, przy czym myśmy kładli nacisk raczej na zapobieganie, a nie na usuwanie skutków. Spotkało się to z tak nerwową reakcją z Twojej strony, a jednocześnie tak ładnie mówileś o prawach człowieka, że zechciałem sprawdzić na konkretnym przykladzie, jak wypadnie konfrontacja Twojego dość kategorycznego stanowiska względem wypowiedzi Sławka i moich - z realiami. No i cóz moge powiedzieć - osobiście i subiektywnie nie uznałbym Twoich wypowiedzi za wzór stałości i konsekwencji.
tmach napisał(a):Szkoła ma edukować. Od wychowywania są rodzice.
dauri napisał(a):A misją szkoły jest przede wszystkim edukacja, a nie wychowywanie - tak uważam.
Rozumiem, że Waszym zdaniem również opowiadanie dzieciom o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn, o tolerancji dla innych (homoseksualistów, muzułmanów, żydów itp) - nie powinno mieć miejsca w szkole?
Simon napisał(a):Zastanawiam się, czemu nie przywdziałeś sutanny z takimi betonowymi poglądami?
A ja nie mogę zrozumieć, dlaczego Sławek głosował na PO i skąd u niego ta sympatia do środowiska dawnej UD/UW :/
Sławku...

Ja wychowałem się w katolickiej rodzinie (choć sam już w praktyce katolikiem nie jestem).
Starałem się zawsze tolerancyjnie podchodzić do tematów religijnych (nawet moherowego fanatyzmu, o ile nie był szkodliwy dla otoczenia).
Nigdy też nie zwalczałem Kościoła jako instytucji, co więcej - uznaję pewną jego pozytywną rolę.
Kiedy jednak czytam Twoje ostatnie posty, zaczynam się zastanawiać, czy to dobra droga...

Wystawiasz ludziom wierzącym i Kościołowi jak najgorszą opinię...

Do tego mnie obrażasz, twierdząc iż wiara w Boga jest warunkiem sine qua non patriotyzmu :/
Nawet ateista może być dumny z bycia Polakiem.
Naprawdę.

Zeratul
Zeratul napisał(a):Wystawiasz ludziom wierzącym i Kościołowi jak najgorszą opinię...
nie, ja pisze za siebie, nie za kogoś i podpisuję się pod moimi poglądami
Zeratul napisał(a):Nawet ateista może być dumny z bycia Polakiem.
a Polak z bycia ateistą?
Zeratul napisał(a):Wystawiasz ludziom wierzącym i Kościołowi jak najgorszą opinię...
Bingo!
Sławek napisał(a):a Polak z bycia ateistą?
Ale co? To jak ktoś wierzy w Boga, to ma większe powody do dumy niż ten, kto nie wierzy? To raczej chodzi o to, co się ze swoją wiarą / niewiarą robi.
gredler napisał(a):Ale co? To jak ktoś wierzy w Boga, to ma większe powody do dumy niż ten, kto nie wierzy?
Chodzi bardziej o poczucie pewnej konsekwencji logicznej, uczciwości wobec tysięcy Polaków ginących pod sztandarem "Bóg Honor Ojczyzna". Chcesz być ateistą, to sobie bądź, ale nie obnoś się z tym, nie walcz z Kościołem, nie szydź z religijnych dogmatów, obrzędów, świąt. Nie w tym kraju. Wierzący nie ma powodu do dumy tylko dlatego, że wierzy, a ateista nie ma powodu do dumy z tego, że nie wierzy.
gredler napisał(a):To raczej chodzi o to, co się ze swoją wiarą / niewiarą robi.
Z niewiarą niewiele akurat da się zrobić, no chyba, że w końcu uwierzyć.
gredler napisał(a):
Zeratul napisał(a):Wystawiasz ludziom wierzącym i Kościołowi jak najgorszą opinię...
Bingo!
ale czy ja jestem reprezentantem Kościoła, albo sumienia czyjegoś innego niż moje własne?
Sławek napisał(a):Chcesz być ateistą, to sobie bądź, ale nie obnoś się z tym, nie walcz z Kościołem, nie szydź z religijnych dogmatów, obrzędów, świąt.
Odwrócmy to bleblanie: Chcesz wierzyć, wierz, ale nie obnoś się z tym, nie walcz z ateistami, nie nawracaj nachalnie, nie epatuj, nie manifestuj demonstracyjnie obchodzenia świąt, przestrzegania przykazań itp. No i co? No i nic.
Sławek napisał(a):Księdzem nie zostałem tylko dlatego, że silniej czułem powołanie do życia w rodzinie.
Po prosty bzykanko bardziej pociąga niż modlitwa...
Przemek napisał(a):Po prosty bzykanko bardziej pociąga niż modlitwa...
A... to, przepraszam... bo może ja straciłem kontakt z rzeczywistością... ale... czy to jakoś się... wyklucza? Wink
MacB napisał(a):A... to, przepraszam... bo może ja straciłem kontakt z rzeczywistością... ale... czy to jakoś się... wyklucza?
Właśnie. Co to - nie można bzykać modląc się albo modlić sie bzykając? :tak:
Simon napisał(a):nie obnoś się z tym, nie walcz z ateistami, nie nawracaj nachalnie, nie epatuj, nie manifestuj demonstracyjnie obchodzenia świąt, przestrzegania przykazań
Nie obnoszę się i nie walczę z ateistami jako takimi. To jest trochę podobnie, jak z moim stosunkiem do gejów. Mogą mieszkać obok mnie, nawet drzwi w drzwi. Wszystko jest ok, dopóki nie wyjdą na paradę pod moim oknem w czerwonych stringosach i z migającymi rogami na głowach. Tak samo ja nie noszę koszulki z napisem "jestem katolikiem".
Dla Ciebie jak rozumiem epatowaniem, albo demonstracyjnym obchodzeniem może być np. procesja w Boże Ciało, albo pielgrzymka na Jasną Górę. Wyśmiewasz przeżycie duchowe, którego sam nie rozumiesz i byc może masz do niego podejście podobne jak ja do parad gejowskich, albo wlepek "Faktów i Mitów" w windach (uwielbiam je zrywać). Tyle, że obaj poruszamy się na dwóch różnych płaszczyznach. Ja idąc w procesji, albo pielgrzymując niczym nie epatuję, nie biorę udziału w demonstracji. Modlę się do Boga, a nie po to, żeby kłuć czyjeś oczy. Nie bardzo też wiem co masz na myśli pisząc o demonstracyjnym przestrzeganiu przykazań. Można ich po prostu przestrzegać, albo nie - i tyle, nie bardzo wiem, gdzie tutaj miejsce na demonstrację. Czy demonstracyjnym przestrzeganiem siódmego przykazania jest to, że nie kradnę masła w Biedronce?
Przemek napisał(a):Po prosty bzykanko bardziej pociąga niż modlitwa...
Jeżeli życie rodzinne łączysz wyłącznie z "bzykankiem", to gratuluję relacji rodzinnych.
MacB napisał(a):A... to, przepraszam... bo może ja straciłem kontakt z rzeczywistością... ale... czy to jakoś się... wyklucza? Wink
w małżeństwie się nie wyklucza
Sławek napisał(a):Wszystko jest ok, dopóki nie wyjdą na paradę pod moim oknem w czerwonych stringosach i z migającymi rogami na głowach.
Mam tak samo. Wszystko jest ok, dopóki jeden katol z drugim nie próbują mi prawić morałów na temat aborcji, eutanazji i rozsądzać co jest dobre, a co jest złe.
Sławek napisał(a):Dla Ciebie jak rozumiem epatowaniem, albo demonstracyjnym obchodzeniem może być np. procesja w Boże Ciało
Na przykład. Nie widze powodu, bym miał stać w korku i czekać aż stado przejdzie przez ulicę, bo ma w planach coroczną defiladę. Wy się zapluwacie na Paradach Równości, że wam pedały i lesby psują powiatrze. Więc w imię czego ja muszę tolerować wasze pochody i zawodzenia kościelnych zaśpiewek?
Sławek napisał(a):Czy demonstracyjnym przestrzeganiem siódmego przykazania jest to, że nie kradnę masła w Biedronce?
Wystarczy świętowanie, z idiotycznym pragnieniem dnia wolnego w trzech królików.
Sławek napisał(a):w małżeństwie się nie wyklucza
No, to przeca pisałem wyżej.
Simon napisał(a):Wystarczy świętowanie, z idiotycznym pragnieniem dnia wolnego w trzech królików.
Którzy zresztą nie byli nawet królami i wogóle nie ma pewności, czy jakiś trzech gości było...
Simon napisał(a):prawić morałów na temat aborcji, eutanazji rozsądzać co jest dobre a co jest złe
Prawienie morałów nie ma tutaj miejsca. Prosta sprawa - Kościół stoi w obronie życia od poczęcia, do naturalnej śmierci.
Simon napisał(a):Więc w imię czego ja muszę tolerować wasze pochody i zawodzenia kościelnych zaśpiewek?
To nie toleruj, dokonaj aktu samospalenia pod którymś z ołtarzy.
(powyższy wpis nie ma na celu nawoływania do samobójstwa)
Simon napisał(a):stado przejdzie przez ulicę
Gardzisz ludźmi Simonku, więc nie chrzań mi tutaj o moim braku szacunku dla reprezentantów innych przekonań, bo sama świnia worek drze i sama kwiczy.
Simon napisał(a):z idiotycznym pragnieniem dnia wolnego
Mogę wiedzieć dlaczego idiotycznym? akurat odsetek dni wolnych od pracy w Polsce jest dosyć niski w zestawieniu z innymi państwami. Już pomijam głupotę Twego szydzenia ze święta Trzech Króli, bo rozumiem, że na wprowadzenie wzorem brytyjskim świeckiego bank holiday w jakieś inne, dowolnie wybrane dni roku już byś się nie oburzał.
Zeratul napisał(a):Nigdy też nie zwalczałem Kościoła jako instytucji, co więcej - uznaję pewną jego pozytywną rolę.
No jasne! Kościół spełnia całkiem pozytywną rolę. Zwłaszcza, kiedy przychodzi czas pierwszej komunii. Wtedy nawet najbardziej zdeklarowani przeciwnicy KK nie mają oporów, aby ich dziecko przyjęło sakrament. Oczywiście wcześniej to dziecko zdeklarowani ateiści chrzczą, zamiast pozostawić w tej kwestii wolny wybór potomkowi. Jest jeszcze moment ślubu, albo pogrzebu. Wtedy też większość tzw. przeciwników Kościoła nie ma nic przeciwko temu, aby na moment uznać pewną pozytywną rolę Kościoła, zapomnieć o swoich poglądach i odbębnić obrzęd w katolickim obrządku. Na wszelki wypadek lepiej cioci, babci albo stryjkowi krzyż na grobie jednak postawić i zdrowaśkę odmówić.
Ta niekonsekwencja nie ominęła nawet Patrona tej strony, który, jak wiadomo, oboje swych dzieci ochrzcił a jedno odprowadził do pierwszej komunii. Czemu to zrobił, skoro nie czuł się z Kościołem związany?
Sławek napisał(a):Kościół stoi w obronie życia od poczęcia, do naturalnej śmierci.
No, oczywiście!
Mordujcie wszystkich. Bóg rozpozna swoich...
Sławek napisał(a):nie chrzań mi tutaj o moim braku szacunku
Widzisz, nie rozumiesz. Ja nigdy nie ukrywałem swojej nietolerancji i niechęci. Ja mówie i okazuję to wprost. I w tym sensie - nie sposób zarzucic mi fałszu i zakłamania. Ty natomiast stroisz się w piórka wzorcowego Polaka-honorowego katolika z wytatułowanymi na czole przykazaniami, mówiącymi o poszanowaniu i miłości bliźniego. A jednocześnie głosisz to co głosisz. I dlatego - jestes obłudnym, zakłamanym i fałszywym.
Sławek napisał(a):na wprowadzenie wzorem brytyjskim świeckiego bank holiday w jakieś inne, dowolnie wybrane dni roku już byś się nie oburzał.
A jednak. Taki sam ma stosunek do walentynkowych dziwactw, jak i do wszystkich zielnych panienek.
Paweł Konopacki napisał(a):Czemu to zrobił, skoro nie czuł się z Kościołem związany?
Ależ to już było. I to nie tak dawno Wink
Cytat:Aby wpisać się głębiej w tradycję i kulturę
Sławku ja przepraszam za to, co zaraz napiszę, ale weźże Ty chłopie przed wejściem w ten temat odmów ze dwa razy "Ojcze nasz" ze szczególnym rozważeniem "jako i my odpuszczamy..." czy poczytaj 8 błogosławieństw i dopiero włącz się w tą dyskusję. Bo nie chodzi mi o to jakie masz poglądy - bo każdy ma swoje i fajnie, że się różnimy, ale sposób w jaki przedstawiasz swoje dogmaty ( z naciskiem na SWOJE) jest w moim odczuciu poniżej krytyki. Nie bronię CI uważać, że jedynie katolik będzie bił się za Ojczyznę do końca i z wszelkim poświęceniem, ale wyrządzasz tym krzywdę wszystkim tym, którzy Boga traktowali jak hasło na sztandarze, a mimo to bohatersko i z poświęceniem życia stawali w Jej obronie. I chyba nie muszę tutaj podawać bibliografii, bo jest niemożliwe, żeby KAŻDY z około 1 000 000 żołnierzy walczących w kampanii wrześniowej był katolikiem.
Sławek napisał(a):Ja idąc w procesji, albo pielgrzymując niczym nie epatuję, nie biorę udziału w demonstracji.
a pielgrzymka czy procesja nie jest przypadkiem "publicznym wyznaniem wiary"?? procesja rezurekcyjna odbywa się właśnie pod hasłem ogłoszenia światu, że Chrystus zmartwychwstał! Skoro więc korzystasz jako katolik z konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń pozwólże korzystać z niego także innym! Katolicy mają Jasną Górę, prawosławni Grabarkę, muzułmanie Mekkę, etc. Każdy gdzieś tłumnie zmierza ale jak katolik musi postać w aucie przed pielgrzymką na Jasną to jakoś zdzierży, ale jak już widzi, że idzie ktoś inny to od razu jest to "demonstrowanie i epatowanie". A co ma zrobić ateista?? Uzbroić się w cierpliwość...
Sławek napisał(a):a Polak z bycia ateistą?
a skrzypek z bycia melomanem ? a ubek z bycia bankierem ? a ruski gieroj z bycia oficerem politycznym? goj z bycia syjonistą? taka zabawa słowna, skojarzyło mi się Smile

Fajnie, że bronisz tradycyjnych wartości i że je posiadasz. Ale wyobraźmy sobie taką wyimaginowaną sytuację, że budzimy się w cudownie katolickiej Polsce, wszystkie święta kościelne są Państwowymi (albo odwrotnie jak kto woli) o 15 przerwa w pracy na Koronkę, dzieci z hasłem "BHO" ćwiczą na WFie, historycy serwują "nieco poprawioną historię świata". Nie przypomina Ci to pewnego ustroju, który jeszcze nie tak dawno u nas panował?? Powiedz mi jak w takim kraju czułby się osobnik innego wyznania czy ateista.
- O przepraszam nie dostanie Pan kredytu, bo nie ma zaświadczenia z parafii - (a w końcu nic bardziej nie obliguje do uczciwości niż bycie katolikiem).
Ksiądz kapelan zakładu pracy pewnie nie napominałby współpracowników, że "Uważajcie na Kowalskiego bo na różaniec nie przychodzi" i nie mówił o potrzebie "nowej ewangelizacji" ??

uprzedzając ewentualne Twoje odwrócenie pytania:
Moim zdaniem POlska dąży ku laickości i nikt swobód religijnych nikomu nie zabrania.

i jeszcze jedno na koniec. dużo trudniej jest wychowanemu dziecku w duchu religijnym powiedzieć, że Boga nie ma niż odwrotnie. Oczywiście przy założeniu, że jest to "prawdziwy katolicyzm" a nie tylko "bożonarodzeniowy" i prawdziwy ateizm, (który często łączy się z humanizmem) a nie antyklerykalizm. Dużo łatwiej jest odczuć potrzebę duchową niż z takowej zrezygnować.
Amen. dobranoc Smile

ps. Pawle... ale oprawa!! ślub w USC to nie to samo Wink
stepniarz napisał(a):- O przepraszam nie dostanie Pan kredytu, bo nie ma zaświadczenia z parafii
Step, a w ogóle - to poświęciłeś już swój komputer? :lol:
MacB napisał(a):Ależ to już było. I to nie tak dawno
Ale to jest wytłumaczenie...deklikatnie powiem...wymijające, bo kto jak kto, ale JK chyba nie miał powodów, aby czuć się płytko wpisany w tradycję i kulturę. JK cały był wrośnięty w tradycję i kulturę europejską. To przecież słychać i widać w jego piosenkach, w jego wierszach, w inspiracjach itp. Co więcej, był świadomy swojego zakatwiczenia w wiadomej tradycji i kulturze.
Czemu miałby się wpisywać jeszcz głębiej chrzcząc swoje dzieci a potem prowadzając córkę do pierwszej komunii świętej? Czyniąc to wpisał się co najwyżej w tradycję Kościoła Katolickiego. Tylko po co, skoro tego Kościoła nie uznawał?
Paweł Konopacki napisał(a):No jasne! Kościół spełnia całkiem pozytywną rolę. Zwłaszcza, kiedy przychodzi czas pierwszej komunii. Wtedy nawet najbardziej zdeklarowani przeciwnicy KK nie mają oporów, aby ich dziecko przyjęło sakrament. Oczywiście wcześniej to dziecko zdeklarowani ateiści chrzczą, zamiast pozostawić w tej kwestii wolny wybór potomkowi.
No, chyba nie odmówisz dziecku fajnej imprezy i prezentów ??
Paweł Konopacki napisał(a):Ta niekonsekwencja nie ominęła nawet Patrona tej strony, który, jak wiadomo, oboje swych dzieci ochrzcił a jedno odprowadził do pierwszej komunii. Czemu to zrobił, skoro nie czuł się z Kościołem związany?
Dlaczego niekonsekwencja? Przecież dzieci Kaczmarskiego miały dwoje rodziców i decyzji była wspólna. Jeżeli jedno z rodziców chciało tego to dlaczego drugie miało protestować. Nie widzę powodów, by Kaczmar miał oprotestować Chrzest dziecka jeżeli matce i żonie zależało na tym. Nie ma w tym żadnej niekonsekwencji.
Paweł Konopacki napisał(a):Czemu miałby się wpisywać jeszcz głębiej chrzcząc swoje dzieci
A dlaczego głębiej? Nie wystarczy, że:
Paweł Konopacki napisał(a):JK cały był wrośnięty w tradycję i kulturę europejską.
?
Przemek napisał(a):No, chyba nie odmówisz dziecku fajnej imprezy i prezentów
O ile wiem, w Australii nie ma tak rozdętej obrzędowości pierwszej komunii.
Przemek napisał(a):Przecież dzieci Kaczmarskiego miały dwoje rodziców i decyzji była wspólna.
No właśnie, wspólna! Wspólna decyzja a nie decyzja jednej strony, której to decyzji druga strona nie oprotestowuje.
Przemek napisał(a):Jeżeli jedno z rodziców chciało tego to dlaczego drugie miało protestować.
Ale ja nie mówię o proteście, tylko o odpowiedzialności za rozwój, za wychowanie wg. okreslonych zasad, w określonej obrzędowości itd. Odpowiedzialność polega na tym, ze decyzje dotyczące dziecka podejmuje się wspólnie a nie jednostronnie, przy milczącej akceptacji strony drugiej. Piszesz o wspólnej dezycyzji małżonków a potem zaprzeczasz, ze była to decyzja wspólna jasno sugerując, ze decydowała jedna tylko strona a druga tylko nie protestowała
No chyba, że z góry zakładamy, iż JK miał sprawy wychowawcze w głębokiej dupie - wtedy faktycznie mógł się zgadzać na wszystko.
Przemek napisał(a):Nie widzę powodów, by Kaczmar miał oprotestować Chrzest dziecka jeżeli matce i żonie zależało na tym
A je nie widzę powodów, aby miał się zgadzać na coś, w co nie wierzył, do czego nie był przekonany? Zwłaszcza, że swoim prostestem nie określałby całkowicie przyszłości dziecka. Wszak w życiu dorosłym - gdyby córka, czy syn wyraziły taką wolę - mogłyby przyjąć stosowne sakramenty. Wtedy to by była ich własna, wolna wola. Pytanie, czemu JK nie skłaniał się do tego, aby decyzje dotyczące religijnego życia dzieci podjęły na własny rachunek?
Simon napisał(a):A dlaczego głębiej?
No właśnie nie wiem. To Maciek coś takiego sugeruje. Mnie się to zdaje totalnie bez sensu, bo JK nie potrzebował chyba dodatkowego wpisywania się w tradycję i kulturę - zwłaszcza poprzez chrzest własnych dzieci.
Paweł Konopacki napisał(a):Ale to jest wytłumaczenie...deklikatnie powiem...wymijające [...] Czemu miałby się wpisywać jeszcz głębiej chrzcząc swoje dzieci a potem prowadzając córkę do pierwszej komunii świętej? Czyniąc to wpisał się co najwyżej w tradycję Kościoła Katolickiego. Tylko po co, skoro tego Kościoła nie uznawał?
Zgadzam się, że kto jak kto, ale Kaczmar nie miał powodu uważać, że w tradycję i kulturę europejską był za mało wrośnięty. Tu pełna zgoda.
Ale przecież w gestach religijnych, i to w dodatku gestach dotyczących dzieci - dzieci, za które czujemy się odpowiedzialni, chodzi o coś więcej niż własne poglądy. Nie wiem, jak to było w przypadku JK, ale wiem jak jest u mnie. Do niedawna agnostyk, dziś zadeklarowany ateista planuję właśnie chrzest syna. Córkę ochrzciłem dawno, opowiadam jej o Bogu (takim, jakiego sam poznawałem będąc dzieckiem), przy okazji wspólnego słuchania "Hydropiekłowstąpienia" ostatnio rozmawialiśmy o Arce Noego i potopie, mam zamiar zapoznać ją (i synka gdy podrośnie) z całą dobrą tradycją wiary, religii, której obecność dziecko widzi wokół siebie wszędzie.
Jeśli masz pomysł, jak wytłumaczyć dziecku, którego wszystkie koleżanki w przedszkolu modlą się do tej samej Bozi (przez co czuje się bardziej z nimi zintegrowane), którego zawsze pilnuje Anioł Stróż (przez co czuje się bezpieczniej), i które modli się do Jezusa o zdrowie dla mamusi i tatusia (a on tych próśb dziecięcych wysłuchuje!), że to wszystko to mit/bzdura/indoktrynacja/pomyłka (niepotrzebne skreślić), to bardzo Cię proszę: powiedz mi jak to zrobić? I czy moja niewiara w Boga jest w tym momencie ważniejsza?
No i potem mamy statystyki: Polska w 95% katolicka. :lol:
Simon napisał(a):No i potem mamy statystyki: Polska w 95% katolicka. :lol:
Tak - według tych statystyk i ja jestem katolikiem. Ale oprócz obśmiania masz jakąś radę?
Czyli drogi Pawle, jeżeli zgadzam się na Chrzest dziecka, bo pragnie tego moja żona i jej rodzina, to oznacza, iż mam w dupie dziecko i jego wychowanie oraz sprzeniewierzam się swoim poglądom? Ciekawa teoria...
MacB napisał(a):Ale oprócz obśmiania masz jakąś radę?
Jeśli obśmiewam Maćku - to właśnie tę rzetelność statystyki.
A rady ni mam, bom... sam statystyczny katolik. Smile
Przemek napisał(a):Czyli drogi Pawle, jeżeli zgadzam się na Chrzest dziecka, bo pragnie tego moja żona i jej rodzina, to oznacza, iż mam w dupie dziecko i jego wychowanie oraz sprzeniewierzam się swoim poglądom? Ciekawa teoria...
Teoretycznie sprzeniewierzenie się swoim poglądom (ale nie "wdupiemanie" dziecka!) ma tu miejsce. Przypominam, że o postawach JK w tych sprawach za mało wiem, aby o nim rozmawiać, ale wystarczająco dużo wiem o sobie i ja np. mam pewien dyskomfort związany właśnie ze sprzeniewierzeniem się własnym poglądom. Ale co mam zrobić? Utrudnić dziecku w zamian dzieciństwo? Szczerze mówiąc, to ciekaw jestem Waszych uwag.

[Dodano 27 października 2008 o 02:28]
Simon napisał(a):Jeśli obśmiewam Maćku - to właśnie tę rzetelność statystyki.
Rozumiem Wink
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31