Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: "Scena to dziwna... 1980 - 2001" - nowy box
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
Paweł Konopacki napisał(a):dlatego nie można się ze wszystkiego wypsztykac w ciągu 5, czy 10 lat.
Paweł, ale ja bym się chciał tym nacieszyć zanim zejdę Wink
czapon, :piwko: - jateż
Simon napisał(a):Gdzie Ty, chłopie, wyczytałeś, że głoszę pogląd jakoby muzyka pozwalała (lepiej) rozumieć teksty?
Może "pozwala" byłoby tu przesadzone, ale myślę, że można śmiało głosić pogląd, że muzyka pomaga lepiej rozumieć teksty.
Simon napisał(a):Piszę, że dzięki formie piosenki jest szansa dotarcie do większej grupy osób z konkretnym wierszem, którego - gdyby nie to - pewnie nigdy by nie poznali, bo nie każdy ma "Tunel", czy Wielką Księgę np.
Tak, ale nie chodzi tu tylko o dotarcie, wiersz z muzyką jest o wiele lepiej przyswajalny, lepiej go zapamiętujemy.
Simon napisał(a):Są ludzie, dla których przekaz słowno-muzyczny stanowi pewną całość, umuzycznienie stanowi pewien walor. Utwór zaczyna żyć, można go powtórzyć, zaśpiewać, zanucić.
Wiersz sylabotoniczny i rymowany jest przeznaczony bardziej do słuchania, niż do czytania - rymy i rytm odczuwamy poprzez słuch a nie poprzez intelekt, nawet jeżeli jest to słuch wewnętrzny. Gdyby tak nie było, poeci nie wysilaliby się na dobieranie słów respektujących ograniczenia rytmiczne i rymowe. To trochę tak jakby reżyser filmowy nie silił się na dobieranie kolorów kostiumów i dekoracji do czarno-białego filmu. Ponadto koncerty piosenki poetyckiej cieszą się dużo większym wzięciem aniżeli imprezy poświęcone deklamowaniu wierszy. Stąd prosty wniosek, że piosenka jest naturalnym dopełnieniem każdego wiersza mającego w miarę regularne rymy i rytm.

W przypadku innych wierszy jest to mniej oczywiste, choć warto zastanowić się nad tym, ile muzyka wnosi np. do białych wierszy Herberta. Obcując z takimi wierszami przy pomocy muzyki zyskujemy bardzo dużo, a tracimy niewiele - znajomość układu graficznego, która w większości przypadków jest li tylko pewną manierą. Wyjątki typu utwory Apollinaire'a są tu marginesem.
Paweł Konopacki napisał(a):Tzn ja nie zauważyłem aby strona ortodoksyjna wprost mówiła, ze umuzycznianie, czy organizowanie koncertów może szkodzić tej twórczości.
To miłe. Niestety, z uporem maniaka usiłujesz nie zauważać również tego, że strona ortodoksyjna (jeśli mnie masz na myśli) wprost mówi coś odwrotnego: że umuzycznianie wierszy JK jest jedną z najsensowniejszych rzeczy i najwartościowszych rzeczy, jakie można z tą twórczością zrobić.
Paweł Konopacki napisał(a):Natomiast wprost KN twierdzi, ze jakiekolwiek wątpliwości w stosunku do inicjatyw wydawniczych są przejawem złej woli wobec twórczości i Sprawy.
Owszem, postulowanie żeby w ciągu najbliższych dziesięciu lat (sic!) z rozmysłem nie wydawać całej twórczości Jacka jest przejawem złej woli.
Paweł Konopacki napisał(a):A kto te fakty kontestuje? czy ktoś napisał, ze to źle, iż takie wydawnictwa się ukazały lub mają ukazać. Nie! Nikt tego nie napisał.
Oczywiście wprost tego nie napiszesz*, bo starasz się nie przekroczyć granicy, poza którą ludzie Twoich teoryjek już nie kupią. Starasz się więc ryć pod tak zwaną ogólnie pojęta Sprawą tylko na tyle, na ile temu ryciu uda się nadać kształt rozsądnych rozważań mającego zbożne intencje człowieka.
Paweł Konopacki napisał(a):Ścislej byłoby powiedzieć, ze opłat licencyjnych w przypadku "Świadectwa" było mniej i niższe, aniżeli w przypadku boksu DVD. Ale na "Świadectwo" Spadkobiercy licencji też udzielali, co wiązało się z opłatą.
Ja nie pisałem o opłatach licencyjnych dla spadkobierców, tylko o opłatach licencyjnych dla właścicieli nagrań (głównie TVP), których w przypadku "Świadectwa" nie było. Opłaty za licencję dla spadkobierców w przypadku boxu DVD też przecież są - dodatkowo, obok licencji dla właścicieli nagrań. Nie jest tak, że skoro trzeba płacić TVP to spadkobiercy już wynagrodzenia nie dostają. Opłaty więc się dodają, a nie jedna zamienia się w drugą.


* A ściślej: teraz wprost tego nie napiszesz, bo napisałeś tyle inny rzeczy, że gdybyś teraz napisał na przykład jeszcze tak:
20 kwietnia 2007 na tym forum Paweł Konopacki napisał(a):Nie sądzę, aby box DVD był dobrym pomysłem. W ogóle chyba powszechnie nie praktykuje się wydawania zestawów sfilmowanych koncertów artystów. Nawet tak potężne grupy, jak np. Rollng Stones czy U2 nie doczekały się wydawnictwa polegającego na zebraniu iluś tam nagranych na taśmie filmowej koncertów, czy programów.
to łącznie z mądrościami na temat "wypsztykania" się w ciągu 10 lat byłoby to przekroczeniem granicy zdemaskowania się.

Pozdrawiam,
KN.
Ola napisał(a):czapon, :piwko: - jateż
jateż
Simon napisał(a):
amrik napisał(a):Nie musimy sie Simonie rozumiec.
Och, oczywiście. Ani przez moment sądziłem, że musimy.
amrik napisał(a):Jesli naprawde uwazasz, ze muzyka pozwoli lepiej zrozumiec teksty, to gratuluje pomyslu. Niczego lepszego ostatnio nie slyszalem. To piekne.
Widzisz, dyskusja z Tobą (konkretnie ta) zaczyna mi przypominać moje rozmówki z niegdysiejszym słynnym użytkownikiem tego forum. Przynajmniej pod jednym względem: ja o niebie, Ty o chlebie. Ewentualnie odwrotnie.
Gdzie Ty, chłopie, wyczytałeś, że głoszę pogląd jakoby muzyka pozwalała (lepiej) rozumieć teksty? Piszę, że dzięki formie piosenki jest szansa dotarcie do większej grupy osób z konkretnym wierszem, którego - gdyby nie to - pewnie nigdy by nie poznali, bo nie każdy ma "Tunel", czy Wielką Księgę np.
Ty sobie siedzisz w pustelni i medytujesz nad kartkami papieru, ale już ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość, iż jest to tylko jeden z MOŻLIWYCH sposobów przeżywania tej twórczości, nie jedyny i nie jedynie słuszny. Są ludzie, dla których przekaz słowno-muzyczny stanowi pewną całość, umuzycznienie stanowi pewien walor. Utwór zaczyna żyć, można go powtórzyć, zaśpiewać, zanucić. Dla Ciebie to nie jest ważne, ba! wydaje się, że to dla Ciebie wręcz idiotyzm. Ok, rozumiem to.
Ale dla wielu - nie.
Simonie szanowny
Myśle, że nasza dyskusja zaszła trochę za daleko. Ja, jako znany ortodox Big Grin , mimo wszystko muszę wyrazić swój pogląd jeszcze raz, może nie zostałem dobrze zrozumiany. Każdy przeżywa dzieła twórców na swój sposób i to jest piekne, że możliwości odbioru jest wiele, bardzo wiele. Nie zabrałbym wogóle głosu, ale zaintrygowała mnie czyjaś wypowiedź (twoja?), że twórczość Kaczmara z muzyką jest bardziej zrozumiała. I ta absurdalna teza niestety spowodowała, że zabrałem głos. Bo taka tez jest absurdalna. To że więcej ludzi tego wysłucha, bo strawniejsza forma? Zapewne, ale nadal nie będą rozumieli, jeśli mają problemy z tekstem. Podam przykład. Pan Janusz Kaczmarski opowiadał kiedyś jak słyszał młodych ludzi słuchających Wysockiego. Gdy zaintrygowany do nich podszedł, okazało się że wcale nie znają rosyjskiego. Więc - pyta - co was w tych pieśniach tak poruszyło? Czad - padła odpowiedź.
Wielu ludzi porusza w pieśniach Kaczmara właśnie ten "czad".
A na marginiesie - wielu słów kluczowych nie używam.
Luter napisał(a):Owszem, postulowanie żeby w ciągu najbliższych dziesięciu lat (sic!) z rozmysłem nie wydawać całej twórczości Jacka jest przejawem złej woli.
Tutaj wypaczasz to, co wcześniej powiedziałem. Nie napisałem, aby z rozmysłem nie wydawać, tylko właśnie wydawać z rozmysłem i rozważnie.
Luter napisał(a):Starasz się więc ryć pod tak zwaną ogólnie pojęta Sprawą tylko na tyle, na ile temu ryciu uda się nadać kształt rozsądnych rozważań mającego zbożne intencje człowieka.
A tu, pisząc, jak to staram się ryć pod Sprawą, już zwyczajnie mnie pomawiasz - mniej więcej w takim stylu, jak to zrobiłeś w lutym tego roku wobec Patrycji. Pomówienie to więc nie pierwsze w Twoim przypadku. Robisz to na Forum ogólnie dostępnym, czyli w miejscu publicznym.
Luter napisał(a):że gdybyś teraz napisał na przykład jeszcze tak:
20 kwietnia 2007 na tym forum Paweł Konopacki napisał(a):Nie sądzę, aby box DVD był dobrym pomysłem. W ogóle chyba powszechnie nie praktykuje się wydawania zestawów sfilmowanych koncertów artystów. Nawet tak potężne grupy, jak np. Rollng Stones czy U2 nie doczekały się wydawnictwa polegającego na zebraniu iluś tam nagranych na taśmie filmowej koncertów, czy programów.
to łącznie z mądrościami na temat "wypsztykania" się w ciągu 10 lat byłoby to przekroczeniem granicy zdemaskowania się.
Nadal uważam, że box jest złym pomysłem. Co więcej, także w tym wątku pisalem, czemu tak uważam i co, moim zdaniem, byłoby pomysłem lepszym. Nie uważam natomiast, że wydawanie DVD z twórczością JK jest złym pomysłem. Moje wątpliwości budzi formuła boksu, obszernego zestawu składającego się z zebranych w jednym opakowaniu pięciu płyt. Sądzę - i psałem to kilka razy - że należało wydać najpierw pojedyncze płyty, ewentualnie dwa lub trzy dwupłytowe wydawnictwa a dopiero ewentualnie na końcu boks zbierający całośc.
Natomiast pisząc o "granicy zdemaskowania się" ponownie zbliżasz się do - drugiego w Twoim poście - pomówienia.
Zbliżasz się, bo moje słowa z kwietnia usiłujesz wpisać w kontekst Twoich pomówień na temat mojego rycia pod tzw. Sprawą - że niby teraz już tak wprost nie napiszę, ale kiedyś całkiem bez przeszkód pisałem, jak to źle jest wydawac JK.
Zauważ, że w kwietniu 2007, tak samo, jak teraz, kontestowałem formułę boksu a nie sam fakt wydawania JK, czy nawet wydawnia DVD z koncertami JK.

Oczywiście pytaniem retorycznym pozostaje, czy za swoje poAmówienia spotka Cię choćby najłagodniejsza z kar w postaci forumowego ostrzeżenia.
Paweł Konopacki napisał(a):
Luter napisał(a):Owszem, postulowanie żeby w ciągu najbliższych dziesięciu lat (sic!) z rozmysłem nie wydawać całej twórczości Jacka jest przejawem złej woli.
Tutaj wypaczasz to, co wcześniej powiedziałem. Nie napisałem, aby z rozmysłem nie wydawać, tylko właśnie wydawać z rozmysłem i rozważnie.
Luter napisał(a):Starasz się więc ryć pod tak zwaną ogólnie pojęta Sprawą tylko na tyle, na ile temu ryciu uda się nadać kształt rozsądnych rozważań mającego zbożne intencje człowieka.
A tu, pisząc, jak to staram się ryć pod Sprawą, już zwyczajnie mnie pomawiasz - mniej więcej w takim stylu, jak to zrobiłeś w lutym tego roku wobec Patrycji. Pomówienie to więc nie pierwsze w Twoim przypadku. Robisz to na Forum ogólnie dostępnym, czyli w miejscu publicznym.
Luter napisał(a):że gdybyś teraz napisał na przykład jeszcze tak:
20 kwietnia 2007 na tym forum Paweł Konopacki napisał(a):Nie sądzę, aby box DVD był dobrym pomysłem. W ogóle chyba powszechnie nie praktykuje się wydawania zestawów sfilmowanych koncertów artystów. Nawet tak potężne grupy, jak np. Rollng Stones czy U2 nie doczekały się wydawnictwa polegającego na zebraniu iluś tam nagranych na taśmie filmowej koncertów, czy programów
.to łącznie z mądrościami na temat "wypsztykania" się w ciągu 10 lat byłoby to przekroczeniem granicy zdemaskowania się.
Nadal uważam, że box jest złym pomysłem. Co więcej, także w tym wątku pisalem, czemu tak uważam i co, moim zdaniem, byłoby pomysłem lepszym. Nie uważam natomiast, że wydawanie DVD z twórczością JK jest złym pomysłem. Moje wątpliwości budzi formuła boksu, obszernego zestawu składającego się z zebranych w jednym opakowaniu pięciu płyt.
Pawle

Jeśli można - zgadzamy się, że wydanie Kaczmara na DVD było od dawna oczekiwane, m.in, przeze mnie. To świetna sprawa i bardzo się na to wydawnictwo cieszę. Wydawanie jednej płyty co jakis czas, jak sugerujesz powinno mieć miejsce, nie jest lepszym pomysłem. Wydano od razu wszystko albo prawie wszystko, za mniejszą w końcu cene i można się tym rozkoszować. Wielu osób słyszło tria na żywo usłyszeć może duo w najlepszym wypadku, ale już bez postaci centralnej. A tak - może sobie obejrzeć i posłuchać. A box w sumie jest tańszy niż te same płyty wydawane osobno. Więc czemu jest to zły pomysł?
amrik napisał(a):A box w sumie jest tańszy niż te same płyty wydawane osobno. Więc czemu jest to zły pomysł?
Chyba w pierwszym zdaniu masz odpowiedź.
amrik napisał(a):Więc czemu jest to zły pomysł?
pisałem o tym obszernie we wcześniejszych postach.
Rzecz, moim zdaniem, leży w formule boksu, zwłaszcza zaś w wydawaniu boksu od razu jako pierwszej propozycji. Uważam, ze boks, jeśli już, powinien zamykać cykl płyt z koncerami JK, Trio itp. Inaczej mówiąc, nie chodzi o to, aby DVD z JK nie wydawać, tylko o inną formułę tego wydawnictwa. Reszta jest we wcześniejszych postach. Przepraszam, ze do nich odsyłam, ale po prostu nie widzę sensu w powtarzaniu wszystkiego od początku.
amrik napisał(a):Wydano od razu wszystko albo prawie wszystko, za mniejszą w końcu cene i można się tym rozkoszować.
Ok, takie jest Twoje i nie tylko Twoje zdanie. Szanuję je. Ja mam zdanie inne, co jednak przecież nie oznacza, ze jestem przeciwnikiem wydawania DVD z JK, czy - tym bardziej - przeciwnikiem wydawania JK w ogóle (jak to usiłuje sugerowac mniej lub bardziej wprost KN).
Paweł Konopacki napisał(a):Uważam, ze boks, jeśli już, powinien zamykać cykl płyt z koncerami JK, Trio itp.
Czemu? Jesli już nie rozpatrujemy tego w kwestii finansowej?

A nie zauważyłem, że jesteś przeciwnikiem wydawania JK na dvd, chyba wręcz przeciwnie. Nie myśle, żeby ktoś z tego forum byl oponentem.
amrik napisał(a):Wielu ludzi porusza w pieśniach Kaczmara właśnie ten "czad".
Tak. Bardzo wielu - zwłaszcza młodych. Ostatnio rozmawiałem z pewnym nauczycielem języka polskiego, który swoje lekcje ilustrował piosenkami JK. Młodym ludziom, na poziomie podstawówki, podobała się w twróczości JK przed wszystkim dynamika tych piosenek, umiejętność energicznego wyśpiwania, czy nawet wykrzyczenia swojej prawdy o świecie. Nawet jeśli tej prawdy uczniowie nie zrozumieli, forma piosenki sprawiła, że część z nich sięgnęła po JK ponownie, później, kiedy już nie tylko czad, ale i słowo, myśl staje się ważne. Dynamika i czad intryfujący w twórczości JK bywa dla wielu znakomitym wstępem do wielkiej przygody z twórczością Kaczmara, a przez twórczość JK z poezją w ogóle, z literaturą w ogóle, filmem, malarstwem, czyli, którko mówiąc, ze Sztuką.

[Dodano 5 września 2008 o 22:57]
amrik napisał(a):Czemu? Jesli już nie rozpatrujemy tego w kwestii finansowej?
Nie chodzi wyłącznie o kwestię finansową, choć oczywiście uważam, ze spadkobiercy powinni dbać o swoje wymierne interesy. Ale nie tylko o finanse idzie. O innych aspektach tez pisałem. Była mowa o ciągłości wydawnictw. Z tym, ze ta ciągłość powinna być, uważam, pojmowana nie tylko w jako stała dostępność publikacji już wydanych, ale też w miarę możliwości dostępność wydawnictw nowych, wczesniej nie opublikowanych.
Jeśli pisałem o innych, niż finansowy aspektach w sposób mało czytelny, postaram się napisać jeszcze raz, ale - proszę o zrozumienie - może po weekendzie, ok?
Jeśli mam od początku powtórzyć wszystko i ewentualnie niektóre sprawy wyjaśnić bardziej szczegółowo, muszę takiemu postowi poświęcić więcej czasu. A na to dzisiaj - zwłaszcza, że za 8 godzin wyruszamy do Maroszwic, po prostu teraz nie mam czasu. Dlatego, wybacz, wrócimy do sprawy po niedzieli, dobrze?
amrik napisał(a):A nie zauważyłem, że jesteś przeciwnikiem wydawania JK na dvd, chyba wręcz przeciwnie. Nie myśle, żeby ktoś z tego forum byl oponentem.
Cieszę się, ze tak uważasz.
amrik napisał(a):zaintrygowała mnie czyjaś wypowiedź (twoja?), że twórczość Kaczmara z muzyką jest bardziej zrozumiała.
Na pewno nie moja.
Wyłożyłem, co miałem do powiedzenia w kwestii wiadomej i nie widzę sensu kontynuowania tej dysputy, żaden z nas niczego nie doda.
Najważniejsze tezy zebrał i celnie przedstawił Dauri. Po jego poście nie ma w zasadzie niczego, co można by wnieść do tej dyskusji.
Paweł Konopacki napisał(a):Cieszę się, ze tak uważasz.
W to akurat nie wątpię!
nie śledzę zbyt regularnie tego forum, nie jestem więc biegły w Waszych przepychankach, ale gdy tylko ukazuje się jakieś nowe wydawnictwo, gdzie jednym ze sprawców jest KN czytam ciągłe marudzenie, że mogłoby być lepiej, że nazwa nie taka, a że czegoś zabrakło, a to kolor opakowania mógłby być inny,

podejrzewam, że wydanie czegokolwiek z twórczości JK nie jest zbyt opłacalne i trzeba się trochę nabiegać, żeby wydawnictwo chciało się tym zainteresować,

pewnie gdyby nie KN to dalej niektórych utworów JK słuchalibyście z trzeszczących kaset a wideo oglądali na tvp - 30raz to samo,

ale tak to już jest, ten kto robi najwięcej zawsze musi się nasłuchać,

ja tam mówię dzięki Lutrze za to i poprzednie wydawnictwa, bo chyba żaden z tak niszowych artystów nie doczekał się tylu wydań co JK!!!
Podpisuję się obiema rekami pod tym co napisałeś, błażeju.
I myślę, że czas skończyć tę jałową dyskusję i kto chce niech box kupuje, kto nie chce niech nie kupuje, a kto uważa że ma ciekawszy pomysł na podobne wydawnictwo, niech sam je przygotuje i wyda. Oby jednak nie za 10 lat, bo jak słusznie zauważył jeden z użytkowników, niektórzy przed śmiercią, chcieliby się nagraniami JK nacieszyć.
Kuba Mędrzycki napisał(a):kto chce niech box kupuje, kto nie chce niech nie kupuje,
Oczywiście.
A kto nie chce, niech nie czyta, a kto chce - niech czyta
A kto nie chce, niech nie pisze a kto chce niech pisze
A kto nie lubi, niech nie lubi a kto lubi - niech lubi
A kto nie wypije tego we dwa kije
Kuba Mędrzycki napisał(a):a kto uważa że ma ciekawszy pomysł na podobne wydawnictwo, niech sam je przygotuje i wyda.
Właśnie! A nie, że krytykuje a nie wyda sam ani nie przygotuje. Krytykowac to każdy potrafi, do krytykowania do każdy pierwszy, tylko pracować i wydawać nie ma potem komu.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Oby jednak nie za 10 lat, bo jak słusznie zauważył jeden z użytkowników, niektórzy przed śmiercią, chcieliby się nagraniami JK nacieszyć.
Zgadzam się z Kubą. Oby nie za 10 lat, bo niektórzy mogą nie doczekać tej chwili hihihi Wink

I skończmy ta jałową dyskusję. Porozmawiajmy o czymś ważnym i ciekawym, np. o tym, jak się robi licencję pilota. Kto mi może powiedzieć, od czego zacząć całą procedurę? Dzięki z góry.
Acha, szukam jakiś fajnych mp3 z piosenkami JK. NIe wiem, czy dobrze z tym pytaniem trafiłem, bo tutaj widzę tylko przepychanki i ataki wzajemne, ale jakbyście coś mieli, podlinkujcie.

I zaprzestańcie wzajemnych podobojów
dzięks i pozdro
Pawle, nie irytuj się i pamiętaj, że dobra, rzeczowa dysputa powinna charakteryzować się minimalnym wykorzystywaniem emocji.
Odnośnie tematu - patrząc z pozycji szarego ludu, z głową zadartą do góry i wyciągniętymi rękami, gotowymi do chwycenia czegokolwiek spadającego z góry (czyt. od wydawcy), co pozwoliłoby mi zaspokoić głód obcowania z JK - gdyby nie pojawił się temat boxu, a byłaby mowa o pojedynczych płytach, nawet bym się nie zastanawiał nad tym, czy to źle, czy dobrze, tylko darł japę z radości, że coś jest. Skoro jednak KN i spółka wpadli na pomysł boxu, to mogę im tylko za to bić pokłony, co też i czynię :poklon:
Dla zwykłego zjadacza chleba w temacie JK, box jest jak czekolada dla dziecka: chyba każde wolałoby całą od razu, miast jednego kawałeczka dziennie. Oczywiście to moja subiektywna opinia, którą jednak myślę, że przeważająca większość zarejestrowanych na tym forum, i niezarejestrowanych a zainteresowanych, podziela.
Biorąc pod uwagę Twój punkt siedzenia, rozumiem również Twój pogląd na sprawę, ale uważam, że pretensje dotyczące pomysłu, który firmuje Luter, są chybione, bo równie dobrze można by mieć pretensje do każdego innego obracającego się w "ósmym kręgu" o brak działania w temacie wydania JK na DVD.
Paweł Konopacki napisał(a):Właśnie! A nie, że krytykuje a nie wyda sam ani nie przygotuje. Krytykowac to każdy potrafi, do krytykowania do każdy pierwszy, tylko pracować i wydawać nie ma potem komu.
Ironia całkowicie chybiona, jako że do tej pory, Panie Krytyk, nie zasłużyłeś się szczególnie na polu wydawniczym, a przecież nikt Ci nie broni zrobić to lepiej, pełniej i ciekawiej niż KN.
MaryShelley napisał(a):Ironia całkowicie chybiona, jako że do tej pory, Panie Krytyk, nie zasłużyłeś się szczególnie na polu wydawniczym, a przecież nikt Ci nie broni zrobić to lepiej, pełniej i ciekawiej niż KN.
I to zdaje się pana Pawła najbardziej boli.
Paweł Konopacki napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):Oby jednak nie za 10 lat, bo jak słusznie zauważył jeden z użytkowników, niektórzy przed śmiercią, chcieliby się nagraniami JK nacieszyć.
Zgadzam się z Kubą. Oby nie za 10 lat, bo niektórzy mogą nie doczekać tej chwili hihihi Wink
Naprawdę widzisz w tym coś zabawnego?
Paweł Konopacki napisał(a):Porozmawiajmy o czymś ważnym i ciekawym, np. o tym, jak się robi licencję pilota. Kto mi może powiedzieć, od czego zacząć całą procedurę?
Od pieniędzy! Big Grin Niestety, nie małych.
Jeśli rzeczywiście Cię to interesuje, zapraszam na pw, albo załóż stosowny watek w odpowiednim dziale.
liptus napisał(a):Pawle, nie irytuj się i pamiętaj, że dobra, rzeczowa dysputa powinna charakteryzować się minimalnym wykorzystywaniem emocji.
Szkoda, że piszesz to teraz dopiero, a nie np. wtedy, gdy KN zarzucał szkodzenie sprawie, złą wolę itp. Emoje włączyły się do rozmowy dopiero nie dopiero teraz, tylko mniej więcej po mojej pierwszej wypowiedzi nie do końca pochwalnej na temat boksu.
MaryShelley napisał(a):jako że do tej pory, Panie Krytyk, nie zasłużyłeś się szczególnie na polu wydawniczym, a przecież nikt Ci nie broni zrobić to lepiej, pełniej i ciekawiej niż KN.
Na tej zasadzie można podsumować każdą krytykę i - całkowicie absurdalnie i- zarzucać krytykom, ze nigdy nie zrobili żadnego filmu, nie wyreżyserowali żadnego spektaklu, albo nie namalowali żadnego obrazu. A nikt przecież krytykom nie broni zrobić lepszego filmu, przedstawienia itd. Zamiast siedzieć, płodzić "mądrośc"i, czynić zarzuty, czepiać się w sposób całkowicie jałowy, sami wyreżyserowaliby to samo - tylko lepiej, bo wg. wskazówek i uwag, które sami z zapałem formułują Wink Wtedy zobaczymy, jacy oni wszyscymądrzy.
Ironia ni jest chybiona, Mary. Chybiona jest Twoja uwaga, która gdzieś tam niesie taką myśl, że ci, co niczego nie wydali nie powinni krytykować tych, co coś tam robią przy wydawnictwach. Chybiona jest ta uwaga, bo na tej zasadzie krytykami powinni być wyłącznie praktycy w danej dziedzinie (np. krytykami filmowymi powinni być operatorzy czy reżyserzy z dorobkiem).
Już pomijam, że uwaga jest chybiona także i z tego zwyczajnego powodu, ze każdy ma prawo do swojego zdania i jego wyrażenia.

Co zaś się tyczy udziału w redagowaniu wydawnictw to przypominam, ze KN wyraził tu niedawno pełną wolę współpracy. Sądzę, że już niebawem będzie się można przekonać, jak ta współpraca będzie w praktyce wyglądała. Może przy okazji Antologii?
MaryShelley napisał(a):a przecież nikt Ci nie broni zrobić to lepiej
No właśnie problem w tym, że ktoś niweczy dalekosiężne* plany "niewypsztykiwania się" w - bagatela - 5 czy 10 lat.

[Dodano 7 września 2008 o 20:26]
Paweł Konopacki napisał(a):Co zaś się tyczy udziału w redagowaniu wydawnictw to przypominam, ze KN wyraził tu niedawno pełną wolę współpracy. Sądzę, że już niebawem będzie się można przekonać, jak ta współpraca będzie w praktyce wyglądała. Może przy okazji Antologii?
Ja też mam taką nadzieję - plus na to, że jednak na trzecie wydanie antologii nie będziemy musieli czekać 5 czy 10 lat.

[Dodano 7 września 2008 o 20:34]
Paweł Konopacki napisał(a):Na tej zasadzie można podsumować każdą krytykę i - całkowicie absurdalnie i- zarzucać krytykom, ze nigdy nie zrobili żadnego filmu, nie wyreżyserowali żadnego spektaklu, albo nie namalowali żadnego obrazu.
Prawda. Prawda też, że Paweł nie krytykuje przecież samej koncepcji boxu, a uwagi, które czynił na temat okładki etc są jak najbardziej rozsądne. Mnie się zdaje, że spieramy się tu teraz o samą strategię wydawania. Pomysł, żeby celowo nie wydawać iluś nowych rzeczy przez 5 czy 10 lat jest mi kompletnie obcy.
Dodajmy przy okazji, że dyskusja jest o tyle akademicka, że w zasadzie wszystko co kluczowe zostało już wydane. Pozostaje właściwie tylko wznowienie antologii, no a potem ewentualne opracowania, pamiątki, zdjęcia etc, czyli to o czym wspominała Pacia. No ale porządne tego przygotowanie wymaga czasu, więc siłą rzeczy nie da się z tego "wypsztykać" w rok czy dwa.
Paweł Konopacki napisał(a):Na tej zasadzie można podsumować każdą krytykę i - całkowicie absurdalnie i- zarzucać krytykom, ze nigdy nie zrobili żadnego filmu, nie wyreżyserowali żadnego spektaklu, albo nie namalowali żadnego obrazu. A nikt przecież krytykom nie broni zrobić lepszego filmu, przedstawienia itd.

Tak, Pawle, tylko że Twoja ironia była odpowiedzią na post Kuby, w którym ten sugerował, że jeśli ktoś nie jest zadowolony z wyników dotychczasowej praktyki wydawniczej może podjąć własne kroki i próby współpracy - i w poście Kuby, tym przynajmniej, się ironii nie dopatrzyłam.
MaryShelley napisał(a):i w poście Kuby, tym przynajmniej, się ironii nie dopatrzyłam.
No wiesz, ironia była o tyle, że Paweł rozwodzi się tutaj raczej nt. strategii jak nie wydawać (zbyt szybko) niż jak wydawać.
Nie, Kuba użył słów
Kuba Mędrzycki napisał(a):ciekawszy pomysł na podobne wydawnictwo
a nie na termin wydawnictwa.

:offtopic2:
Ja się całkowicie zgadzam z postulatem jakości - w sensie, że przede wszystkim trzeba wydawać porządnie. Dlatego na przykład trudno już teraz mówić o wydaniu wierszy JK z opracowaniem (BN-ka), bo to jest przedsięwzięcie wymagające sporej pracy co najmniej kilku osób. Zorganizowanie tego, a potem realizacja to jest praca na co najmniej kilka lat. Podobnie z albumem okraszonym zdjęciami, pamiątkami z koncertów etc - tu też potrzebna jest współpraca, a przede wszystkim kompetentny artysta, który zaprojektowałby i pokierował całością.
Co zaś do samego wydania twórczości (antologia, dyskografia, materiał na DVD) to tutaj moim zdaniem nie było po co zwlekać. Bardzo dobrze się stało, że JK ma kompleksowo wydaną dyskografię. Nie potrafię znaleźć żadnych argumentów dla pomysłu, by na przykład celowo wstrzymywać się trzy czy pięć lat z wydaniem Suplementu, nie mówiąc już o Kwadransach JK czy DVD, które w myśl tej logiki byłyby wydane za 15 czy 20 lat.
Luter napisał(a):plus na to, że jednak na trzecie wydanie antologii nie będziemy musieli czekać 5 czy 10 lat.
Gdybym chciał zastosować te same metody, do których Ty odwołałeś się w lutym tego roku, napisałbym teraz jak opornie idzie korespondecja w sprawie Antologii, ile trzeba czekać na każda odpowiedź itd. W tym rytmie pracy nawet za dwadzieścia lat Antologia może się nie ukazać.
Luter napisał(a):Nie potrafię znaleźć żadnych argumentów dla pomysłu, by na przykład celowo wstrzymywać się trzy czy pięć lat z wydaniem Suplementu, nie mówiąc już o Kwadransach JK czy DVD, które w myśl tej logiki byłyby wydane za 15 czy 20 lat.
Absolutnie wypaczasz to, co napisałem sugerując, jakobym postulował, zeby czegoś nie wydawać przez najbliższe 5 czy 10 lat. Nie to pisałem.
Paweł Konopacki napisał(a):Szkoda, że piszesz to teraz dopiero
Piszę to teraz, gdyż właśnie teraz moja czara akceptacji sporu się przelała. Wcale nie twierdzę, że wcześniej nie używano emocjonalnych szpilek, ale w Twoim poście tych szpilek jest tyle, że czyni go to redundancyjnym w tym względzie.
Wyraz emocjonalny Twojej wypowiedzi - gdyby został podchwycony przez "oponentów" - zapewne sprowadziłby dyskusję do, jakże częstego w przeszłości, off topicu i zjazdu pod stół w karczmie. Uniknijmy tego, skupmy się na meritum, bo wszystko o czym piszemy i tak jest zwykłym akademickim gdybaniem, więc nie ma co iść na noże. Przecież machina dawno ruszyła i decyzje zostały już podjęte, nieprawdaż?
Paweł Konopacki napisał(a):Absolutnie wypaczasz to, co napisałem sugerując, jakobym postulował, zeby czegoś nie wydawać przez najbliższe 5 czy 10 lat. Nie to pisałem.

No jak to? A to:
Paweł Konopacki napisał(a):Owszem powinny być stale, dlatego nie można się ze wszystkiego wypsztykac w ciągu 5, czy 10 lat.
jeśli dobrze rozumiem, słowo "wypsztykać" ma być negatywnym określenie na "pozbycie się", pozbawienie się asa w rękawie w postaci kolejnych rzeczy do wydania. A więc- powstrzymanie się od wydania czegoś. Czyli jednak postulujesz, żeby czegoś nie wydawać przez 5 czy 10 lat...
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16