Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: "Scena to dziwna... 1980 - 2001" - nowy box
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
pkosela napisał(a):Przecież kolejne pokolenia odkrywają je dla siebie na nowo niekoniecznie w oryginalnych wykonaniach.
Dokładnie tak! Np. ja nie cierpię Wysockiego w oryginale. Okudżawę toleruję, choć niespecjalnie lubię słuchać. Natomiast bardzo podobają mi się niektóre nieautorskie wykonania i interpretacje piosenek powyżej wymienionych autorów.
pkosela napisał(a):No i opór "środowiska" przed interpretacjami innymi niż naśladownicze będzie ewoluował. Na szczęście beton nie jest podobno taki trwały jak się powszechnie uważa.
O ile wiem część środowiska nawet wobec naśladowczych interpretacji jest oporna. Ale absolutnie zgadzam się, że czas epigonów - naśladowców przemija. Pisałem nawet nie tak dawno o tym, ze stoponiowo będzie narastała, po pierwsze potrzeba kontaktu z twórczością kogoś na miarę JK, po drugie z odtwórczością nie będącą naśladownictwem.
Luter napisał(a):Tak czy inaczej - Jacek w interpretacji swoich utworów był niedościgniony
Był! Ale to nie oznacza, że nie wolno jego piosenek odtwarzać innym. Przecież to, że ktoś ceni np. koncerty TŁCh nie oznacza, że uważa wykonania Panów (i Pani Wink ) za LEPSZE od oryginału.
Luter napisał(a):istnienia nagrań w jego wykonaniu powoduje, że ewentualne nagrania epigońskie nie mają racji bytu

Ale przecież nie mówimy o konkurencji między nagraniami JK a nagraniami Tria!!!! Poza tym - dla Ciebie nie mają, ale ludzie mają różne gusta muzyczne, różne rzeczy do różnych ludzi trafiają. Czy to, żeby ktoś usłyszał tekst JK, zastanowił się nad nim i, w efekcie być może, sięgnął do oryginału nie może być racją bytu dla nagrań epigońskich? Masz problem ze zrozumieniem, że nie każdy od wielu lat po prostu zna muzykę i poezję Kaczmarskiego, nie każdy ma taki sam sposób patrzenia na świat i szukania recept na siebie - i dlatego nie można od wszystkich wymagać, żeby wartości upatrywali w tym samym, nawet, jeśli w ostatecznym rachunku o to samo im chodzi.
pkosela napisał(a):Przecież kolejne pokolenia odkrywają je dla siebie na nowo niekoniecznie w oryginalnych wykonaniach. Być może musi przeminąć pokolenie, które wkłada JK do szufladki politycznej, a wtedy, ktoś całkiem nie obciążony tamtymi czasami, sięgnie po te teksty i muzykę.
No i tu jest pytanie - czy lepiej, żeby na wsi orkiestra przy OSP zagrała V Symfonię Beethovena żeby ludzie choć raz ją usłyszeli, czy lepiej, żeby nie usłyszeli jej nigdy niż mieliby jej słuchać w tak zeszpeconej wersji.
Paweł Konopacki napisał(a):Natomiast bardzo podobają mi się niektóre nieautorskie wykonania i interpretacje piosenek powyżej wymienionych autorów.
Podejrzewam, że niejeden nie usłyszałby wogóle o jednym i drugim, gdyby nie wykonania niejednokrotnie znacznie gorsze niż te dające się słyszeć z estrady - "ogniskowe". Z resztą, jak widać po wątku powitalnym, czy też podobnym "Od czego się zaczęło", tak samo bywa w przypadku Kaczmarskiego.
MaryShelley napisał(a):No i tu jest pytanie - czy lepiej, żeby na wsi orkiestra przy OSP zagrała V Symfonię Beethovena żeby ludzie choć raz ją usłyszeli, czy lepiej, żeby nie usłyszeli jej nigdy niż mieliby jej słuchać w tak zeszpeconej wersji.
A tu ocenę pozostawiłbym ewentualnym słuchaczom... Znajdzie się niejeden miłośnik orkiestr nadętych będzie zapewniał, że są w stanie zagrać wszystko, w dodatku lepiej od oryginału. Na przykład takie "Mury" Wink
Ktoś, kto usłyszał orkietrę na dożynkach, również
MaryShelley napisał(a):w efekcie być może, sięgnął do oryginału
Paweł Konopacki napisał(a):Była też twórcą bardzo obszernego zbioru prozy i właśnie prozę Osieckiej stara się - oczywiście przy pomocy odpowiednich instytucji - promować i wydawać Fundacja "Okularnicy" Agaty Passent. Wystarczy wizyta w porządnej księgarni, by się o tym przekonać, ewentualnie lektura strony "Okularników".
Wydaje mi się, że dość dobrze zdaję sobie sprawę z szerokiego twórczego dorobku pani Agnieszki, jednakże mimo wszystko wydaje mi się też, że kładziemy tu większy nacisk na tę muzyczną stronę.
Paweł Konopacki napisał(a):
pkosela napisał(a):Przecież kolejne pokolenia odkrywają je dla siebie na nowo niekoniecznie w oryginalnych wykonaniach.
Dokładnie tak!
Dokładnie tak, ale raczej tylko z teoretycznego punktu widzenia. W praktyce sprowadza się to jedynie do plebiscytu, w którym chodzi o to kto lepiej wykona piosenki Jacka. Kto potrafi sprawniej odegrać to co odegrane, zaśpiewać to co przez Autora zaśpiewane. Jeszcze raz powtórzę, że w przypadku JK, potencjalny słuchacz ma do wyboru ogromny zbiór autorskich wykonań w większości wykonań kapitalnych. W przypadku wspomnianej Osieckiej, takiej możliwości nie mamy, więc sięgamy po rozmaite interpretacje. Zresztą tak już poza wszystkim, trzeba także zwrócić uwagę na to, że piosenki Osieckiej w większości albo posiadają stosunkowo łatwą i szybko wpadającą w ucho melodię, a także sporo z nich było pisanych pod kątem aktorskich interpretacji i większość z nich wybitnie się do takich działań nadają. Co zresztą nie trudno zauważyć, mając na uwadze fakt jak wielu artystów po nie nieustająco sięga. Z Kaczmarskim sprawa nie jest już taka prosta. Jego utwory nie są łatwe i lekkie w odbiorze, a nawet jeśli już sięgają po nie inni tzw.zawodowi artyści czy aktorzy, to zazwyczaj kończy się to jak mieliśmy okazję się wielokrotnie przekonać, niezbyt fortunnie. Także jeśli rzeczywiście kolejne pokolenia będą sięgać po piosenki Jacka i próbować 'okrywać' je na nowo, to nie wydaje mi się, aby podbiły tym w jakiś znaczący sposób muzyczny rynek czy serca miłośników JK.
Co innego oczywiście jeśli chodzi o umuzycznienie nieumuzycznionych dotąd tekstów Kaczmara o czym wspomniał 'pan Krzysiek'. Tutaj i ja kibicował bym takiemu projektowi i chętnie posłuchałbym takich nagrań.
Kuba Mędrzycki napisał(a):jednakże mimo wszystko wydaje mi się też, że kładziemy tu większy nacisk na tę muzyczną stronę.
my kładzieMy? Jacy my? Ja od początku - a już na pewno w ostatnim poście - mówię właśnie o tej nie związanej bezposrednio z muzyką odsłonie twórczosci AO. Strona ta jest mniej znana, obfita i przez to - warta popularyzowania. I chwała za to ludziom związanym ze schedą po Osieckiej, że takiego trudu się podejmują. Choć, jak widać, przez stereotyp przebić się nie będzie łatwo.
berseis13 napisał(a):Prosty przykład zmodernizowania antologii: moim zdaniem nie ma po co ponownie wydawać wielkiego tomiszcza z dokładnie tym samym składem plus Tunel i rarytasy typu "Oda do Kremla".
Moje zdanie jest dokładnie odwrotne. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do sensu wydawania antologii poezji JK, to, szczerze mówiąc, nie czuję się na siłach dyskutować. W każdym razie argument, że taka antologia była już kiedyś wydana jest wprost rozwalający: oznacza on, że nie ma po co ponownie wydawać Dziadów i Pana Tadeusza skoro były już tyle razy wydane.
Wielkie tomiszcze jest po co wydawać z tej prostej przyczyny, że nakłady dwóch poprzednich wydań zostały wyczerpane i w tej chwili antologia poezji JK jest niedostępna.

berseis13 napisał(a):Dzisiaj można kombinować z np. z innym formatem wydawnictwa, oprawą graficzną (zważywszy, że dotąd nie widziane zdjęcia są i powinny być wykorzystane) no i np. CD dołączonym do książki.
Zdjęcia, skany rękopisów, programy koncertów, bilety i cała masa innych pamiątek to są rzeczy jak najbardziej warte wydania, przecież obok, a nie zamiast antologii.
berseis13 napisał(a):Moim zdaniem fajnym dodatkiem byłaby np. umieszczenie w antologii rozdziału pt "Jacek o utworze", a na końcu płyta z wszystkimi utworami w plikach.
Oczywiście, że tak! Poezja Twojego Ojca powinna doczekać się profesjonalnego opracowania w postaci tzw BN-ki i wierzę, że się doczeka. Ale to wszystko są projekty jeszcze bardziej ambitne. Podstawą jest przecież porządne wydanie twórczości, czyli dyskografii, antologii poezji i prozy. Dyskografia dzięki EMI już jest i to w postaci, o jakiej kilka lat temu chyba nikt nawet nie marzył. Antologii poezji nie ma - bo dotychczasowe wydania były niekompletne i - co ważniejsze - są w tej chwili niedostępne. Proza również jest niedostępna, ale z racji profilu działalności JK antologia poezji jest ważniejsza.
berseis13 napisał(a):Z punktu widzenia marketingowego lepiej jest wydać antologie np. w lutym, a w listopadzie np. śpiewniki.
Antologia poezji Twojego Ojca to nie jest produkt sezonowy, który może się sprzedać w określonym czasie na określoną okazję. On się nie będzie sprzedawał w oszałamiających ilościach, ale za to będzie się sprzedawał przez lata. Dlatego powinien być stale dostępny w księgarniach, a to czy wyjdzie w lutym, marcu, październiku czy na Boże Narodzenie nie ma najmniejszego znaczenia.

berseis13 napisał(a):Jest też taka kwestia, że kiedy wydawnictwo X wydaje np. książkę, to wyd. X ma licencję do tej książki przez określoną ilość lat. Tak więc, jeśli wszystkie nowe projekty zostaną wydane w roku np. 2009, to przez, powiedzmy, 5 kolejnych lat nie ma nic do wydania - bo wszystkie projekty podlegają licencji i mogą ukazać się w kolejnym nakładzie, albo nie. Mam nadzieję, że wyrażam się dosyć jasno

Wyrażasz się jasno, ale kompletnie nie masz racji. Owszem, wydawca ma licencję na określony czas, ale też zobowiązuje się do utrzymywania pozycji na rynku wydawniczym. Jeśli produkt jest niedostępny, a wydawca odmawia dodruku, wtedy licencjodawca ma prawo żądać rozwiązania umowy.
berseis13 napisał(a):Książka pt. Y nie ukazała się od roku np. 2004, bo do roku np. 2014 wydawnictwo X ma wyłączne prawo do jej upublikowania i jeśli rzeczone wydawnictwo nie zdecyduje się na kolejny nakład, trzeba odczekać te 6 lat, zanim inne wydawnictwo będzie mogło tę książkę ponownie wydać.
No właśnie tak nie jest, ale nie o to nawet chodzi...
berseis13 napisał(a):Tak więc stopniowe, rozłożone w czasie wydawanie projektów jest sensowniejsze.
Paciu, jak być może wiesz, wydawanie twórczości Twojego Ojca nie należy do działań, z których wydawnictwa mają szczególnie duży zysk. Wydawanie poezji w ogóle nie jest przecież zajęciem silnie komercyjnym, jeśli zaś chodzi o płyty, to wiadomo, że bardziej opłaca się wydać jakikolwiek chłam, byleby był akurat na czasie. Dlatego też każda inicjatywa wydawnicza doitycząca twórczości Twojego Ojca wiąże się z pewną dozą dobrej woli wydawcy. Oczywiście żaden wydawca raczej do tego nie dokłada, ale jeśli już decyduje się na wydanie JK, to bardziej ze względów prestiżowych niż komercyjnych. Dlatego też uważam, że nie należy za bardzo wybrzydzać, kiedy już znajdzie się chętny wydawca. Oczywiście jakość trzeba dbać, nie ma sensu zgadzać się na wydanie byleby tylko coś się ukazało - tu pełna zgoda. Jednak w drugą stronę też nie należy przesadzać, a skoro już jesteśmy w wątku boxu DVD to powiedzmy prosto z mostu: to że znalazło się wydawnictwo gotowe wyłożyć potrzebną kasę na licencje dla TVP i wydać tak obszerny zbiór koncertów video jest naprawdę zrządzeniem losu i okazją, która w najbliższym dziesięcioleciu mogłaby się nie powtórzyć. Dlatego spekulowanie czy to dobrze, że tak szybko ten box wychodzi jest moim zdaniem bez sensu - jeśli oczywiście ktoś twórczości JK dobrze życzy. Z antologią można juz trochę powybrzydzać, bo choć to przedsięwzięcie również względnie kosztowne a niszowe, to jednak wydawca na wstępie nie będzie musiał wydać majątku na licencje.
Panowie PK i KN zapewne maja te przewage ze tenze zestaw juz widzieli (zwlaszcza zapewne KN). Ja go jeszcze nie widzialem, ale juz sie na niego ciesze bo:

1. Zaden koncert juz niestety nie bedzie mial miejsca

2. Epigoni, jacy nie byliby utalentowani to jednak nie to, nie mowiac dosadnie, bo w tej tworczosci w rownym stopniu chodzi o muzyke, i nawet kaczmarski solo nie zastapi tria.

3. Mysle ze dyskusja troche zeszla na manowce, bo panowie PK i KN, znani sa z dyskusyjnego zaciecia nie od dzisiaj. A ja po prostu mysle ze wszyscy wielbiciele JK sie ciesza na to wydawnictwo, bo podkreslam - na zywo sie go juz nie zobaczy i zadni utalentowani kontynuatorzy tego nie zastapia.

4. Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.

Pozdrawiam
amrik napisał(a):nawet kaczmarski solo nie zastapi tria.
Kwestia preferencji. Ja np.zawsze wolałem Jacka solo.
amrik napisał(a):Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.
Ja uważam za bardzo sensowny. To często jedyny sposób, by takie teksty trafiły do ludzi. Więcej ludzi posłucha piosenki, ponuci pod nosem niż sięgnie po Wielką Księgę czy tomik z wierszami.
MaryShelley napisał(a):Ale przecież nie mówimy o konkurencji między nagraniami JK a nagraniami Tria!!!! Poza tym - dla Ciebie nie mają, ale ludzie mają różne gusta muzyczne, różne rzeczy do różnych ludzi trafiają. Czy to, żeby ktoś usłyszał tekst JK, zastanowił się nad nim i, w efekcie być może, sięgnął do oryginału nie może być racją bytu dla nagrań epigońskich? Masz problem ze zrozumieniem, że nie każdy od wielu lat po prostu zna muzykę i poezję Kaczmarskiego
To raczej Ty masz problem ze zrozumieniem, że ja nie mam nic przeciwko naśladownictwu tudzież własnym interpretacjom piosenek JK. Habakuk, Grabaż, ten teatr z Chorzowa, wreszcie Tabęcki - to wszystko mi się nie podoba i nie słucham tego, ale jestem chyba jednym z ostatnich ludzi, którzy chcieliby zabronić im własnych interpretacji Kaczmara.
Napisałem tyle i tylko tyle, że płyta TŁCh składająca się z piosenek do teksów JK z Ich muzyką byłaby czymś naprawdę wartościowym i twórczym - w przeciwieństwie na przykład do płyty z Arką Noego, Obławami, Ofiarą, Epitafium dla WW etc. Takie jest moje zdanie, ot i tyle. Nie piszę tego również z potrzeby życzeń wszystkiego dobrego dla Konopa, bo szczerze mówiąc jego kariera jest mi zupełnie obojętna.
amrik napisał(a):4. Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.
Chętnie przeczytałbym uzasadnienie...
Luter napisał(a):To raczej Ty masz problem ze zrozumieniem, że ja nie mam nic przeciwko naśladownictwu tudzież własnym interpretacjom piosenek JK.
No to nie pisz, że nie mają one racji bytu, bo to raczej co innego oznacza.
Simon napisał(a):Ja uważam za bardzo sensowny. To często jedyny sposób, by takie teksty trafiły do ludzi.

Nikt nikomu nie zabrania przecież takowego umuzycznienia. Ale Pacia, zdaje się, mówiła o wydaniu książki z płytą z nagraniami tych "umuzycznionych" wersji - to nadałoby owym "umuzycznieniom" status niejako oficjalny, a to byłoby nieporozumienie.
Simon napisał(a):
amrik napisał(a):nawet kaczmarski solo nie zastapi tria.
Kwestia preferencji. Ja np.zawsze wolałem Jacka solo.
amrik napisał(a):Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.
Ja uważam za bardzo sensowny. To często jedyny sposób, by takie teksty trafiły do ludzi. Więcej ludzi posłucha piosenki, ponuci pod nosem niż sięgnie po Wielką Księgę czy tomik z wierszami.
Odpowiadam zbiorczo - to pomysl bezsensowny. Zakladacie, ze bez muzyki te teksty sa zbyt hermetyczne. Ergo - uwazacie ze jego wielbiciele tylko dlatego sa wielbicielami JK, bo te utwory byly spiewane. Ja uwazam, ze czesc z nich zapewne by do nich nie dotarla, ale przeciez nie o ilosc tu chodzi (a moze sie myle??)

Ja mialem to szczescie sluchac tria, gintrowskiego z lapinskim i kaczmara solo. Trio bylo najlepsze, tekst fantastycznie sie uzupelnial z brzmienien dwoch gitar i fortepianu.

Mysle ze powinnismy zostawic jego spuscizne w takim stanie w jakim zostawil ja on sam. Nic nie poprawiac, nie dopisywac muzyki. To zamknieta ksiega.
amrik napisał(a):Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.
A można prosić o drobne choć uzasadnienie tej wypowiedzi?
Nie bardzo rozumiem skąd twierdzenie, że pomysł jest bez sensu. A bo to pierwszy poeta, którego twórczość jest umuzyczniana? Zresztą, sporo wierszy JK zostało już umuzycznionych i to z dobrym skutkiem. Że wymienię choćby 'Łazienki zimą', 'Ostatnią mruczankę' czy 'Pożytek z odmieńców'. Z chęcią od czasu do czasu posłuchałbym takiej płyty złożonej wyłącznie z 'niekaczmarowych' kompozycji do tekstów JK w wykonaniu autorów tychże kompozycji.
Kuba Mędrzycki napisał(a):
amrik napisał(a):Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.
A można prosić o drobne choć uzasadnienie tej wypowiedzi?
Nie bardzo rozumiem skąd twierdzenie, że pomysł jest bez sensu. A bo to pierwszy poeta, którego twórczość jest umuzyczniana? Zresztą, sporo wierszy JK zostało już umuzycznionych i to z dobrym skutkiem. Że wymienię choćby 'Łazienki zimą', 'Ostatnią mruczankę' czy 'Pożytek z odmieńców'. Z chęcią od czasu do czasu posłuchałbym takiej płyty złożonej wyłącznie z 'niekaczmarowych' kompozycji do tekstów JK w wykonaniu autorów tychże kompozycji.
Ale po co? Nie wystarcza ci teksty?
Luter napisał(a):Moje zdanie jest dokładnie odwrotne. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do sensu wydawania antologii poezji JK, to, szczerze mówiąc, nie czuję się na siłach dyskutować. W każdym razie argument, że taka antologia była już kiedyś wydana jest wprost rozwalający: oznacza on, że nie ma po co ponownie wydawać Dziadów i Pana Tadeusza skoro były już tyle razy wydane.
Wielkie tomiszcze jest po co wydawać z tej prostej przyczyny, że nakłady dwóch poprzednich wydań zostały wyczerpane i w tej chwili antologia poezji JK jest niedostępna.
Luter napisał(a):Zdjęcia, skany rękopisów, programy koncertów, bilety i cała masa innych pamiątek to są rzeczy jak najbardziej warte wydania, przecież obok, a nie zamiast antologii.
Luter napisał(a):Antologia poezji Twojego Ojca to nie jest produkt sezonowy, który może się sprzedać w określonym czasie na określoną okazję. On się nie będzie sprzedawał w oszałamiających ilościach, ale za to będzie się sprzedawał przez lata. Dlatego powinien być stale dostępny w księgarniach, a to czy wyjdzie w lutym, marcu, październiku czy na Boże Narodzenie nie ma najmniejszego znaczenia.
W tych punktach całkowicie zgadzam się z Lutrem.
Luter napisał(a):Wyrażasz się jasno, ale kompletnie nie masz racji. Owszem, wydawca ma licencję na określony czas, ale też zobowiązuje się do utrzymywania pozycji na rynku wydawniczym. Jeśli produkt jest niedostępny, a wydawca odmawia dodruku, wtedy licencjodawca ma prawo żądać rozwiązania umowy.
Czyli jednak udzielenie licencji nie jest takim dramatem jak opisywała Pacia Smile
amrik napisał(a):4. Pomysl "umuzycznienia nieznanych utworow Kaczmara" uwazam za bezsensowny Kubo.
A to dlaczego ?
amrik napisał(a):Zakladacie, ze bez muzyki te teksty sa zbyt hermetyczne.
Nic podobnego. Skąd Ci przyszło do głowy, że coś takiego zakładam? :co?:
amrik napisał(a):uwazacie ze jego wielbiciele tylko dlatego sa wielbicielami JK, bo te utwory byly spiewane.
Ponawiam pytanie: skąd to nonsensowne mniemanie? Niczego takiego nie uważam.
amrik napisał(a):Mysle ze powinnismy zostawic jego spuscizne w takim stanie w jakim zostawil ja on sam. Nic nie poprawiac, nie dopisywac muzyki. To zamknieta ksiega.
Nie zgadzam się z tym poglądem.
Po pierwsze - nie można rzec, iż Jacek tę spuściznę ZOSTAWIŁ w takim kształcie. W sensie - że świadomie zaplanował, iż ma taka pozostać. Nie wiadomo: może gdyby wydarzenie potoczyły się inaczej, wróciłby to takich tekstów albo opracował ostatnie.
Po drugie: nikt tu niczego nie poprawia. No chyba, że Grabarz, który ingeruje w tekst, tego co "śpiewa".
Po trzecie: uważam dokładnie odwrotnie. To otwarta księga.
Paweł Konopacki napisał(a):Pacia pisze słusznie, że Kaczmarski nie jest Osiecką w tym także sensie, że w przeciwieństwie do Osieckiej, większość jego twórczości już wydano.
Kaczmarski nie jest Osiecką między innymi w tym sensie, że jego dzieło jest sztuką skończoną i zamkniętą, poważną, odporną i oporną na udziwnianie i ujarmarcznianie, a przede wszystkim jest - jak każda sztuka - nieśmiertelne. Teksty Osieckiej są zaś - z całym szacunkiem dla Pani Agnieszki - produktem komercji siermiężnego PRL-u (co nie oznacza, że nie ma wśród niech perełek), ale ponieważ kojarzą się ludziom z czasem ich młodości, to przez czas jakiś na tej nostalgii jeszcze pojadą - zanim czas trafi je na dobre.
amrik napisał(a):Zakladacie, ze bez muzyki te teksty sa zbyt hermetyczne.
Nie wiem czy ktoś tak zakłada, wiem natomiast, że jeśli ktoś ma ciekawy pomysł na muzykę do nieumuzycznionego dotąd tekstu Jacka, do tego potrafi to dobrze zaśpiewać i zagrać, to wspaniale! Dla tych, którzy z różnych mniej lub bardziej zrozumiałych przesłanek, nie chcą takich produkcji słuchać, zawsze mogą przecież sięgać wyłącznie do samego tekstu.
amrik napisał(a):Ale po co? Nie wystarcza ci teksty?
Po to, że większość tych tekstów aż się prosi o umuzycznienie, mają formę piosenki tylko im brakuje muzyki. Co więcej większość została napisana z myślą o śpiewaniu, tylko z różnych przyczyn nie doczekała się oprawy muzycznej (np. Zodiak, seria o don Kichocie).
Simon napisał(a):
amrik napisał(a):Zakladacie, ze bez muzyki te teksty sa zbyt hermetyczne.
Nic podobnego. Skąd Ci przyszło do głowy, że coś takiego zakładam? :co?:
amrik napisał(a):uwazacie ze jego wielbiciele tylko dlatego sa wielbicielami JK, bo te utwory byly spiewane.
Ponawiam pytanie: skąd to nonsensowne mniemanie? Niczego takiego nie uważam.
amrik napisał(a):Mysle ze powinnismy zostawic jego spuscizne w takim stanie w jakim zostawil ja on sam. Nic nie poprawiac, nie dopisywac muzyki. To zamknieta ksiega.
Nie zgadzam się z tym poglądem.
Po pierwsze - nie można rzec, iż Jacek tę spuściznę ZOSTAWIŁ w takim kształcie. W sensie - że świadomie zaplanował, iż ma taka pozostać. Nie wiadomo: może gdyby wydarzenie potoczyły się inaczej, wróciłby to takich tekstów albo opracował ostatnie.
Po drugie: nikt tu niczego nie poprawia. No chyba, że Grabarz, który ingeruje w tekst, tego co "śpiewa".
Po trzecie: uważam dokładnie odwrotnie. To otwarta księga.
To zamknieta ksiega, bo JK nie ma juz miedzy nami. Nikt nie poprawia niedokonczonych piesni Schuberta. NIkt nie bierze sie za rekopisy fragmentow X Symfonii Beethovena. Te ksiege zamknelo zycie. Koniec.
Przemek napisał(a):Czyli jednak udzielenie licencji nie jest takim dramatem jak opisywała Pacia Smile
Nie jest. To prawda, że licencji udziela się na kilka lat - z reguły 5 lub 8 - ale tak jest dlatego, by wydawnictwo miało pewność, że zainwestowane w promocję pieniądze przyniosą mu korzyść, a nie komuś, kto na przykład zrobi dodruk i sprzeda dodatkowe egzemplarze na własną rękę. Jednak przez czas obowiązywania umowy wydawnictwo zobowiązuje się do utrzymywania książki na rynku. Jeśli pozycja jest niedostępna, a wydawnictwo nie chce zrobić dodruku, to umowa traci rację bytu - i to nie musi być nawet zaznaczone w umowie. Po prostu fakt, że wydawnictwo zamknęło już projekt związany z daną książką jest wystarczającym powodem, by licencjodawca wnioskował o rozwiązanie umowy.
amrik napisał(a):Nikt nie poprawia niedokonczonych piesni Schuberta.
Nie rozumiemy się.
Nikt nie zamierza poprawiać Jacka Kaczmarskiego.
amrik napisał(a):Te ksiege zamknelo zycie. Koniec.
Ok, szanuję Twój stosunek do materii. Możesz zamknąć się w ciemnej piwnicy z Antologią i płytami i żyć przeszłością. Masz do tego pełne prawo.
Ja uważam inaczej i tyle. Ba! Nawet większy sens upatruję w pokazywaniu światu nieznanych szerzej tekstów Jacka opracowanych muzycznie niż wałkowanie w kółko dyżurnego, żelaznego repertuaru.
amrik napisał(a):To zamknieta ksiega, bo JK nie ma juz miedzy nami. Nikt nie poprawia niedokonczonych piesni Schuberta. NIkt nie bierze sie za rekopisy fragmentow X Symfonii Beethovena. Te ksiege zamknelo zycie. Koniec.
Ależ skąd! Były próby poprawiania koncertów Chopina, twierdzono bowiem, że są źle zorkiestrowane.

[Dodano 4 września 2008 o 00:07]
Simon napisał(a):Nikt nie zamierza poprawiać Jacka Kaczmarskiego.
Amrik, tu zgadzam się z Simonem. Nie chodzi o poprawianie. Przecież Gintrowski nie poprawia Herberta śpiewając piosenki do jego tekstów.
Luter napisał(a):Przecież Gintrowski nie poprawia Herberta śpiewając piosenki do jego tekstów.
Że o piosenkach do tekstów Kaczmarskiego nie wspomnę Smile
Simon napisał(a):
amrik napisał(a):Nikt nie poprawia niedokonczonych piesni Schuberta.
Nie rozumiemy się.
Nikt nie zamierza poprawiać Jacka Kaczmarskiego.
amrik napisał(a):Te ksiege zamknelo zycie. Koniec.
Ok, szanuję Twój stosunek do materii. Możesz zamknąć się w ciemnej piwnicy z Antologią i płytami i żyć przeszłością. Masz do tego pełne prawo.
Ja uważam inaczej i tyle. Ba! Nawet większy sens upatruję w pokazywaniu światu nieznanych szerzej tekstów Jacka opracowanych muzycznie niż wałkowanie w kółko dyżurnego, żelaznego repertuaru.
Ale czy ty nie rozumiesz ze w tej kwestii najwazniejsze sa teksty? W ciemnej piwnicy sie nie zamykam, ale wydaje mi sie ze pare osob na tym forum w takiej piwnicy sie zamknelo: Kaczmarski moze byc tylko spiewany. Otoz nie. Te teksty sa. Istnieja. Jak ktos chce to je przeczyta. I cos z tego zabierze dla siebie. Ja tak zrobilem.
amrik napisał(a):Ale czy ty nie rozumiesz ze w tej kwestii najwazniejsze sa teksty?
Oczywiście, że są. Ani przez moment nawet nie dałem Ci podstaw do mniemania, że sądzę inaczej. To włąsnie z szacunku do tekstów - uważam, że powinno się je ocalać, choćby poprzez opracowywanie ich muzycznie.
amrik napisał(a):W ciemnej piwnicy sie nie zamykam, ale wydaje mi sie ze pare osob na tym forum w takiej piwnicy sie zamknelo: Kaczmarski moze byc tylko spiewany.
Jeśli ktoś tu się zamyka - to raczej nie my, o czym świadczy ta dyskusja. Smile
Nie uważam, że "może być tylko śpiewany". Ale piosenka jest formą bardziej dostępną i przystępną, strawniejszą. Nadaje formę treści.
amrik napisał(a):Jak ktos chce to je przeczyta. I cos z tego zabierze dla siebie. Ja tak zrobilem.
I chwała Ci. Ciesze się, że to zrobiłeś.
Ale jest legion ludzi, którzy odbierają tę twórczość inaczej. Twój sposób jej przeżywania nie jest ani jedyny ani - tym bardziej - jedynie słuszny.
Nie zamierzam Cię do niczego przekonywać, bo widać wyraźnie, że nie ma najmniejszych szans na zbliżenie naszych stanowisk w tej sprawie.
amrik napisał(a):Otoz nie. Te teksty sa. Istnieja. Jak ktos chce to je przeczyta. I cos z tego zabierze dla siebie. Ja tak zrobilem.
... i to jest jedyna słuszna droga Tongue Wink

Do mnie np. znacznie lepiej "trafiają" teksty umuzycznione niż "w formie czystej".
To muzyka sprawia, że wiersze łatwo zapadają w pamięć - a i absolutnie nie wyklucza głębszej refleksji nad treścią - zawsze zresztą można "powrócić do słowa"...
Dlatego ja jestem wielkim zwolennikiem umuzyczniania tekstów, do których z jakichś przyczyn JK, PG czy ZŁ muzyki nie napisali.
A za prawdziwe perełki w tym względzie uważam Vermeerową serię Simona i "Pożytek z odmieńców" TŁCh Smile

Pozdrawiam
Z.

P.S. Tak z ciekawości: amrik - ile "umuzycznień" tekstów JK słyszałeś dotąd, by tak się do nich zniechęcić? Wink
Simon napisał(a):
amrik napisał(a):Ale czy ty nie rozumiesz ze w tej kwestii najwazniejsze sa teksty?
Oczywiście, że są. Ani przez moment nawet nie dałem Ci podstaw do mniemania, że sądzę inaczej. To włąsnie z szacunku do tekstów - uważam, że powinno się je ocalać, choćby poprzez opracowywanie ich muzycznie.
amrik napisał(a):W ciemnej piwnicy sie nie zamykam, ale wydaje mi sie ze pare osob na tym forum w takiej piwnicy sie zamknelo: Kaczmarski moze byc tylko spiewany.
Jeśli ktoś tu się zamyka - to raczej nie my, o czym świadczy ta dyskusja. Smile
Nie uważam, że "może być tylko śpiewany". Ale piosenka jest formą bardziej dostępną i przystępną, strawniejszą. Nadaje formę treści.

A wiec uwazasz ze te teksty wymagaja oprawy przystepnej formy. Gratuluje pomyslu. Naprawde.
amrik napisał(a):A wiec uwazasz ze te teksty wymagaja oprawy przystepnej formy. Gratuluje pomyslu. Naprawde.
Widzę, że na nic ta dysputa.
Niewiele zrozumiałeś z tego, co napisałem wcześniej, skoro wypisujesz takie sarkastyczne frazy. A mnie nie chce się powtarzać wszystkiego od początku. Tym bardziej, że to gadanie po próżnicy, boś się okopał na pozycjach i strzelasz do wszystkiego co umuzycznione.
Powtórzę jeno - szanuję Twój stosunek do twórczości, przyjmuję do wiadomości Twe stanowisko. I tyle. Niechaj każdy robi swoje.
amrik napisał(a):A więc uważasz, że te teksty wymagają oprawy przystępnej formy. Gratuluje pomysłu. Naprawdę.
Wydaje mi się, że to nie jest zły pomysł... A Ty uważasz, że są tak proste i zrozumiałe, że nic im nie trzeba? JK sam chyba nie bez powodu zdecydował się na formę piosenki.
(A tak nawiasem mówiąc - znaki diakrytyczne i interpunkcyjne nie bolą. Smile )
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16