Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Wybawcy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
(wpisuję się w nurt ankiet)


Według opowiadania Rolanda Topora pod tym samym tytułem. Kto nie czytał - polecam.


Najlepiej pamiętam tę dziwną planetę,
Część galaktyki lata świetlne stąd.
Gdzie gładkość i płaskość bez roślin i wzniesień
Utkana była nicią klatek wkrąg.

W tych klatkach więźniowie o rękach i głowach -
- Na widok cierpień serca pękły nam
I chociaż nie padło z ich ust jedno słowo
Kapitan przyrzekł: „pomożemy wam!”

Więc cała załoga z gorliwym zapałem
Przepiłowała pierwszy zestaw krat,
Wtem więzień bezgłośnie zatargał swym ciałem
I Lekarz orzekł, że opuścił świat.

Po chwili wygłosił o sprawie sąd pewny:
Że jego wolność przyszła nagle zbyt,
Że serce zduszone lub narząd pokrewny
Za prędko weszły na swych marzeń szczyt.

Naszego działania zmieniliśmy fronty,
Na migi wskazaliśmy zamiar im;
Lecz drugi i piąty i nawet dziesiąty
Umierał wolność widząc okiem swym.

Więc wściekł się Kapitan, z nim reszta załogi:
„O nędzny ludzie! Wielbisz jarzmo swe!
Lecz my cię musimy uwolnić, na Boga,
Jeżeli nawet ma to zabić cię!”

I żaden nie przeżył szlachetnej roboty,
Ich ciała w rękach rozpadały się;
Na koniec Kapitan bez cienia ochoty
Lekarza wezwał, żeby zbadał je.

A Lekarz po wszystkim spozierał jak struty
I kiedy mówił, miał stężałą twarz:
„To nie są klatki. To ich kręgosłupy.”
Z wybawców zamienił w morderców nas.
:offtopic:
Bardzo podoba mi się podpis. Smile
tmach napisał(a)::offtopic:
Bardzo podoba mi się podpis. Smile
:offtopic:
Dziękuję Wink