Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Idol piętnastolatków?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Przepisane z „Kalendarium życia literackiego 1976 – 2000” (P. Czapliński, M. Leciński, E. Szybowicz, B. Warkocki):

MAJ 1990r.

„Po dziewięciu latach nieobecności na koncerty do Polski przyjeżdża J. Kaczmarski. W wywiadzie dla „Res Publiki” (nr 11): „Wydaje mi się, że przynajmniej pewien kanon moich utworów zasługuje na jakąś krytyczną analizę odniesień historycznych i literackich. Tylko wówczas, to co robię, ma sens. Po koncertach w Polsce miałem poczucie dużego niesmaku i moralnego kaca […] Przekaz nie miał najmniejszego znaczenia. Ważne było żeby dotknąć, pomacać, być „na Kaczmarskim”[…] Temat mojej twórczości, człowiek zagrożony przez historię, przez społeczeństwo, przestał być aktualny. A może dopiero zacznie być aktualny, może moje piosenki zaczną mieć znaczenie przez swoją treść istotną, a nie kontekstową”.

P. Bratkowski, „Idol mimo woli” (Tygodnik Powszechny nr 42): „Kaczmarski przestrzegał przed samozagładą rewolucji i został uznany za jej piewcę. Śpiewał o ponadczasowych zagrożeniach, by w efekcie stać się bardem społeczeństwa uderzonego stanem wojennym […]. Pisał dla intelektualistów, a okazało się, że jest idolem obecnych piętnastolatków”.
Małgosia napisał(a):Pisał dla intelektualistów, a okazało się, że jest idolem obecnych piętnastolatków”.
Czy pisał "dla intelektualistów"? Raczej problematyczne i "pod dyskusję".
A że "jest idolem obecnych piętnastolatków" - świadczy o ponadczasowości utworów J.K.
I o tym, że nawet piętnastolatek myśli i czuje!
Mamy przecież tego "żywe" dowody na Forum! Smile

A że "idol" to niezbyt trafne słowo, to inna rzecz.
gosiafar napisał(a):A że "jest idolem obecnych piętnastolatków" - świadczy o ponadczasowości utworów J.K.
Moim zdaniem wcale o tym nie świadczy. To jest często kwestia mody, a nie ponadczasowości.
Alek napisał(a):To jest często kwestia mody, a nie ponadczasowości.
Sądzę że "moda na Kaczmarskiego" raczej już się skończyła. Jak to mówią- inne czasy. Czyli coś w rodzaju- nie można dostać biletów na jego koncert, nie wyjdą nowe kawałki, żadne nowy przebój nie powali publiki na kolana. Sądzę, że właśnie ta ponadczasowość właśnie teraz się buduje- kiedy już nie można powiedzieć że ktoś jest "idolem piętnastolatków" ale też nie zdążył (i oby to się nie stało) pokryć się kurzem.
zamocik_23 napisał(a):Sądzę że "moda na Kaczmarskiego" raczej już się skończyła.
Być może Kasiu, ale jeśli się nie mylę, to jest tekst sprzed prawie dwudziestu lat.
zamocik_23 napisał(a):Sądzę, że właśnie ta ponadczasowość właśnie teraz się buduje
Nie wiem, czy można zbudować ponadczasowość. Jakiś utwór jest ponadczasowy sam w sobie, czy ponadczasowy się staje, w wyniku różnych zabiegów. Czy też może zależy to od utworu, autora?
Alek napisał(a):Jakiś utwór jest ponadczasowy sam w sobie, czy ponadczasowy się staje, w wyniku różnych zabiegów.
Pytanie, jakie jest kryterium wg którego ustalasz który utwór klasyfikuje się do tej chlubnej loży . Ogólnie mówiąc każdego artystę można po trosze nazwać- ponadczasowym, ale w takim razie bezsensem jest tworzenie wyżej wspomnianego kryterium, jeśli spełniają je wszyscy... Bo faktem jest że o ponadczasowości może świadczyć m.in odwoływanie się do uczuć wyższych, śpiewanie o prawdzie, przyjaźni, braterstwie, ale też o obłudzie, czy niesprawiedliwości-to było i jest, a że będzie też wiadomo Smile

Ale czy w ponadczasowości tylko o to chodzi?
Alek napisał(a):ale jeśli się nie mylę, to jest tekst sprzed prawie dwudziestu lat.
sądzę, że to... ponadczasowe stwierdzenie :Smile
zamocik_23 napisał(a):Ogólnie mówiąc każdego artystę można po trosze nazwać- ponadczasowym, ale w takim razie bezsensem jest tworzenie wyżej wspomnianego kryterium, jeśli spełniają je wszyscy
Brzmi to trochę dziwnie. Tak rozumując dojdziemy do wniosku, że wg gosifar artykuł dowodzi bez wątpliwości, że Kaczmarski jest, wraz z na przykład Dodą, ponadczasowy, czyli jak wszyscy.
Myślę, że pewnym wyjściem z tych jałowych (jak przewiduję) rozważań byłoby określenie przez gosięfar, co miała na myśli pisząc o ponadczasowości.
zamocik_23 napisał(a):Pytanie, jakie jest kryterium wg którego ustalasz który utwór klasyfikuje się do tej chlubnej loży
Moim zdaniem bardzo trafnie tę kwestię ujął Przemek Bogusz mówiąc*, że twórczość JK jest ponadczasowa, ponieważ "przekazuje prawdę o człowieku, niezależnie od tego, w jakich czasach ten człowiek żyje".

* Reportaż TVP z Nadziei
DX napisał(a):Moim zdaniem bardzo trafnie tę kwestię ujął Przemek Bogusz mówiąc*, że twórczość JK jest ponadczasowa, ponieważ "przekazuje prawdę o człowieku, niezależnie od tego, w jakich czasach ten człowiek żyje".
Właśnie to miałam na myśli. Moda - modą, przemija, czasem powraca.
Ale to, że piosenki Jacka przyciągały uwagę ludzi dwadzieścia lat temu i nadal są osoby, które je kochają - w różnym wieku, również bardzo młode - to świadczy o ponadczasowości. Są nadal aktualne i wiele osób odnosi je do siebie i do znanych sobie sytuacji. Smile
Pierwszą piosenkę jaką słyszałem (i widziałem, bo było to w TV) w wykonaniu J. Kaczmarskiego była "Obława". Nie pamiętam, który to był rok, ale chodziłem jeszcze do podstawówki i to nie do ostatniej klasy. Kompletnie nie rozumiałem o czym ten facet śpiewa, ale siła ekspresji, poziom emocji płynący z głośnika i ekranu telewizora powodował u mnie już wtedy dreszcze i wbijał w przekonanie, że jest to pieśń o rzeczach ważnych i wielkich. Myslę, że właśnie szczerość przekazu spowodowała moje zauroczenie się tą osobowością, zauroczenie, które przetrwało przez lat wiele i trwa do dziś. Dlatego też wcale nie dziwi mnie, że 15-latkowie stają się wielbicielami JK. Poza tym styl literacki Kaczmarskiego jest bardzo przejrzysty i przystępny nawet dla ludzi nie przyzwyczajonych do obcowania z poezją.
Jacko napisał(a):Dlatego też wcale nie dziwi mnie, że 15-latkowie stają się wielbicielami JK.
Mnie tez nie dziwi. 15 lat to okres juz wlsnych poszukiwan celu, sensu istnienia. I pietnastolatki szukaja np.w muzyce, poezji. Spotykajac tworczosc JK -potrafia sie z nia utozsamiac - wpisuje sie jakos w te ich poszukiwania. Starszaki widza juz co innego, co opierac moga na bazie wlasnych doswiadczen. Pietnastolatki pewnie mniej wiedza -ale na pewno tyle samo czuja !

pozdrawiam
ela
gosiafar napisał(a):Ale to, że piosenki Jacka przyciągały uwagę ludzi dwadzieścia lat temu i nadal są osoby, które je kochają - w różnym wieku, również bardzo młode - to świadczy o ponadczasowości.
Moim zdaniem to, że JK jest idolem wielu pokoleń rzeczywiście świadczy o ponadczasowości tych piosenek. Ale fakt, że Kaczmar często staje się idolem ludzi w wieku gimnazjalnym lub w pierwszej klasie liceum świadczy raczej o emocjonalności jego utworów. Młody człowiek w pierwszej kolejności, świat, który właśnie zaczyna przeżywać, odbiera sercem i duszą. Na pierwszy front idą emocje. Dopiero później, po jakimś czasie, zaczyna uruchamiać się intelekt. Stąd też niezmiennie to samo od lat powodzenie wszystkich szybkich i dynamicznych piosenek JK, od "Obław" po "Warchoła" i "Elekcję". Zauważyłem, że np. młodzi epigoni właśnie w dynamicznym repertuarze bardziej się realizują. Młoda publiczność zaś bardziej żywiołowo na dynamiczne piosenki reaguje. Z pewnością dzieje się tak dlatego, że je po prostu lepiej zna, bardziej przeżywa.
Wracając zaś do faktu, że utwory Kaczmara docierają zarówno do osób z pokolenia stanu wojennego jak i do dzieci nowej Polski, to może zjawisko należałoby raczej nazwać ponadpokoleniowością aniżeli ponadczasowością.
Elzbieta napisał(a):Mnie tez nie dziwi. 15 lat to okres juz wlsnych poszukiwan celu, sensu istnienia. I pietnastolatki szukaja np.w muzyce, poezji. Spotykajac tworczosc JK -potrafia sie z nia utozsamiac - wpisuje sie jakos w te ich poszukiwania. Starszaki widza juz co innego, co opierac moga na bazie wlasnych doswiadczen. Pietnastolatki pewnie mniej wiedza -ale na pewno tyle samo czuja!
W moim odczuciu Elżbieta ma dużo racji. Młody człowiek dojrzewając( a zaczyna się to mniej więcej od 15 roku życia,chociaż to sprawa indywidualna) aby zrozumieć otaczający go świat sięga bardziej po ,,zewnętrzne pomoce'' ,że tak to ujmę. Mam namyśli, że szuka odpowiedzi na różne dręczące go pytania u rodziców,ale właśnie również i poza nimi tzn. w poezji i różnego rodzaju tekstach kultury. Młody człowiek na ich podstawie kształtuje swoją świadomość i wyobrażenie o świecie.
Paweł Konopacki napisał(a):Młody człowiek w pierwszej kolejności, świat, który właśnie zaczyna przeżywać, odbiera sercem i duszą. Na pierwszy front idą emocje. Dopiero później, po jakimś czasie, zaczyna uruchamiać się intelekt. Stąd też niezmiennie to samo od lat powodzenie wszystkich szybkich i dynamicznych piosenek JK, od "Obław" po "Warchoła" i "Elekcję". Zauważyłem, że np. młodzi epigoni właśnie w dynamicznym repertuarze bardziej się realizują. Młoda publiczność zaś bardziej żywiołowo na dynamiczne piosenki reaguje. Z pewnością dzieje się tak
Oczywiście też się z tym zgadzam. Najprościej widze to na swoim przykładzie.Kiedy zacząłem swoją przygode z twórczością JK,a było to w wieku lat 16, bardziej mnie pociągały utwory dynamiczne,co oczywiście nie znaczy,że nie podobały mi się te poważne. W miare dorastania,aż do stanu dzisiejszego moje serce zaczęło przechodzić ku piosenkom na intelekt jak to się Pawle wyraziłeś. Oczywiście nie znaczy to,że odpuściłem sobie dynamiczne,bo np. Epitafium dla WW nadal zajmuje u mnie czołowe miejsce Smile
radziu_88 napisał(a):W moim odczuciu Elżbieta ma dużo racji. Młody człowiek dojrzewając( a zaczyna się to mniej więcej od 15 roku życia,chociaż to sprawa indywidualna) aby zrozumieć otaczający go świat sięga bardziej po ,,zewnętrzne pomoce'' ,że tak to ujmę. Mam namyśli, że szuka odpowiedzi na różne dręczące go pytania u rodziców,ale właśnie również i poza nimi tzn. w poezji i różnego rodzaju tekstach kultury. Młody człowiek na ich podstawie kształtuje swoją świadomość i wyobrażenie o świecie.
Radziu, a ile Ty masz lat, że piszesz o tym z takim dystansem? Smile
Niewątpliwie warstwa emocjonalna piosenek JK - bo jednak są to piosenki, forma odbiorcza bardzo wpływa na przyswajalność - ułatwia im dotarcie do osób nieoswojonych z poezją, ale to jeszcze nie znaczy, że jest to jedyna albo najważniejsza warstwa tych utworów. Tak więc
Jacko napisał(a):Poza tym styl literacki Kaczmarskiego jest bardzo przejrzysty i przystępny nawet dla ludzi nie przyzwyczajonych do obcowania z poezją.
- to nie o to chodzi. Nie uważam Kaczmarskiego za artystę przesadnie hermetycznego (chyba, że chcemy interpretować przez klucz historyczno-polityczny, ale to nie o tym mowa), niemniej to, co odbieramy na początku, niesamowity ładunek emocjonalny i także intelektualny to jeszcze nie jest dowód na to, że te utwory są łatwiejsze do zrozumienia niż "zwykła poezja" - acz owszem, są łatwiejsze do przyswojenia. Natomiast kluczem do tego jest chyba "forma podawcza", a nie sam styl autora.
MaryShelley napisał(a):Radziu, a ile Ty masz lat, że piszesz o tym z takim dystansem? Smile
20 Wink kłaniam się uprzejmie
MaryShelley napisał(a):Natomiast kluczem do tego jest chyba "forma podawcza", a nie sam styl autora.
Z pewnością masz rację - ja też napisałem przecież:
Jacko napisał(a):Poza tym styl literacki Kaczmarskiego jest bardzo przejrzysty i przystępny nawet dla ludzi nie przyzwyczajonych do obcowania z poezją.
i na to "poza tym" położyłbym akcent. Zresztą ja pisałem głównie o własnych wrażeniach, o tym, że jako 12-13 latek nie czytający i nie rozumiejący poezji dałem sie porwać tej "formie podawczej" czyli ogólnemu nastrojowi piosenki (emocje, muzyka, charyzma wykonawcy i sposób wykonania). A jak już raz sie dałem porwać, to stałem się słuchaczem i wielbicielem JK, choć innych twórców spod znaku "poezja śpiewana" nieszczególnie wtedy lubiłem. Dla mnie to było w ogóle coś dziwnego, bo wtedy zagfascynowany byłem ciężkim rockiem zespołu AC/DC, Led Zeppelin i Deep Purple, więc fakt, że JK stał mi się już wtedy bliski jest naprawdę dosyć... niewiarygodny, he he he.
MaryShelley napisał(a):niemniej to, co odbieramy na początku, niesamowity ładunek emocjonalny i także intelektualny to jeszcze nie jest dowód na to, że te utwory są łatwiejsze do zrozumienia niż "zwykła poezja" - acz owszem, są łatwiejsze do przyswojenia.
Moim zdaniem te utowry są łatwiejsze także do zrozumienia właśnie dlatego, że pisane są "pod piosenkę" i podawane odbiorcy jako piosenka. W piosence, zwłaszcza wykonywanej na żywo, jest mniej miejsca dla odbiorcy na refleksję. Po porstu trzeba odbiorcy dać możliwość, aby w ciągu, powiedzmy, trzech minut w miarę pojał, o co chodzi w wierszu. W wierszu podanym tylko w formie pisanej tego ograniczenia, zwyczajnego czasowego, nie ma. Odbiorca ma nieskończenie długi czas na to, by wczytywać się w sens każdej frazy. W piosence jest inaczej.
Masz trochę racji - ale nie do końca. Przecież taka piosenka też nie jest pisana z założeniem, że ktoś ją raz usłyszy, zrozumie mniej-więcej o co chodzi i spokój. Natomiast niewątpliwie sposób śpiewania, kładzenie akcentów etc. po pierwsze ułatwia odbiór a po drugie rozjaśnia treść. Upieram się jednak przy tym, że to, co możemy przy takim jednym słuchaniu "załapać" to tylko część - jeśli nie zadamy sobie trudu refleksji nad tym co usłyszeliśmy, to nasz problem i i tak coś z tego wyniesiemy, a jeśli sobie ten trud zadamy - to mamy szanse znaleźć coś więcej, choć może się okazać, że nasz pierwszy odbiór był właśnie najcelniejszy.
Paweł Konopacki napisał(a):Po prostu trzeba odbiorcy dać możliwość, aby w ciągu, powiedzmy, trzech minut w miarę pojał, o co chodzi w wierszu.
Tak, ale potem może ten odbiorca po wielu (lub niewielu) latach doznać szoku kiedy pojmie (czy też - wyda mu się), że tekst jest zupełnie o czym innym niż pierwotnie myślał Smile

Krasny

M.S. napisał(a):to jeszcze nie jest dowód na to, że te utwory są łatwiejsze do zrozumienia niż "zwykła poezja" - acz owszem, są łatwiejsze do przyswojenia
Właśnie! Ponadto, trzymając się tegoż roboczego rozróżnienia na zrozumienie i przyswojenie - można by nawet zaryzykować twierdzenie, że utwory JK są w porównaniu ze "zwykłą poezją" (trzymając się tego pojęcia) łatwiejsze do przyswojenia, ale trudniejsze do zrozumienia. O powierzchowny i uproszczony odbiór dużo łatwiej niż w przypadku "zwykłej poezji" (bo piosenkowa "forma podawcza" to właśnie ułatwia), o odbiór zaś intelektualny i pogłębiony - trudniej (bo piosenkowa "forma podawcza" to właśnie utrudnia).
Konop napisał(a):Po porstu trzeba odbiorcy dać możliwość, aby w ciągu, powiedzmy, trzech minut w miarę pojał, o co chodzi w wierszu
Kompletnie się nie zgadzam. Po jednym przesłuchaniu "w miarę pojęcie o co chodzi" jest być może możliwe w przypadku pioseneczek, no... nazwijmy to lekkich i rozrywkowych, żeby nie rzucać tytułami i nazwiskami. Natomiast jeżeli chodzi o lepsze piosenki JK, to ja przynajmniej nie przypominam sobie bym którąkolwiek zrozumiał bez kilkukrotnego przynajmniej wysłuchania. No, ale może to kwestia "ograniczonej wyobraźni odbiorcy"

Smile

pozdrawiam!
Kraśny
Zgadzam się z przedmówcą i gratuluję tym, którzy pojęli cały program po jednym przesłuchaniu.
No ale jest "zrozumieć" i "zrozumieć"...można zrozumieć pewną warstwę (dzięki czemu piosenka, której słuchamy, nie jest dla nas jedynie zlepkiem niezrozumiałych słów) a następnie, po jakimś czasie i kolejnym przesłuchaniu/przeczytaniu/po refleksji zrozumieć o co NAPRAWDĘ chodzi. Z tym, że wiersze Norwida czy Baczyńskiego czy nawet Leśmiana często w pierwszym czytaniu nawet w tym pierwszym sensie są niezrozumiałe i na tym polega duże ułatwienie u Kaczmarskiego.
MaryShelley napisał(a):Z tym, że wiersze Norwida czy Baczyńskiego czy nawet Leśmiana często w pierwszym czytaniu nawet w tym pierwszym sensie są niezrozumiałe i na tym polega duże ułatwienie u Kaczmarskiego.
Wiele wierszy JK też (na przykład Wyschnięte strumienie czy Wiatr).
Tradycja na przykład dość powszechnie interpretowana jest jako odcięcie się od tradycji, historii i oskarżenie antenatów o wszystkie nieszczęścia jakie się ojczyźnie przydarzyły. Ci, którzy tak ten utwór interpretują, mają oczywiście pełną satysfakcję z głębokiego jego zrozumienia.

Niewątpliwie prawdą jest, że wypracowana przez Kaczmarskiego forma uprawiana sztuki (nośność jego piosenek i powierzchowna ich przejrzystość) przyciąga sporo słuchaczy niezdolnych do efektywnego skupienia się nad tradycyjną, papierową poezją. Kaczmarskiego można nie rozumieć, a cieszyć się słuchaniem jego utworów. Głupi jaś był głupi, bo nie chciał pieniędzy, a Kaczmarski popierał Stalina w Balladzie wrześniowej. Zresztą nie tylko Kaczmarski jest prosty. W końcu Herbert chwali ornamentatorów w Ornamentatorach - i mówi to wprost: Pochwaleni niech będą ornamentatorzy.
Luter napisał(a):Tradycja na przykład dość powszechnie interpretowana jest jako odcięcie się od tradycji, historii i oskarżenie antenatów o wszystkie nieszczęścia jakie się ojczyźnie przydarzyły. Ci, którzy tak ten utwór interpretują, mają oczywiście pełną satysfakcję z głębokiego jego zrozumienia.
No ale to nie świadczy o poezji tylko o odbiorcy, bo
MaryShelley napisał(a):to, co możemy przy takim jednym słuchaniu "załapać" to tylko część - jeśli nie zadamy sobie trudu refleksji nad tym co usłyszeliśmy, to nasz problem i i tak coś z tego wyniesiemy, a jeśli sobie ten trud zadamy - to mamy szanse znaleźć coś więcej
. A poza tym:
MaryShelley napisał(a):Tak, ale potem może ten odbiorca po wielu (lub niewielu) latach doznać szoku kiedy pojmie (czy też - wyda mu się), że tekst jest zupełnie o czym innym niż pierwotnie myślał
MaryShelley napisał(a):Tak, ale potem może ten odbiorca po wielu (lub niewielu) latach doznać szoku kiedy pojmie (czy też - wyda mu się), że tekst jest zupełnie o czym innym niż pierwotnie myślał
To jeszcze pół biedy. Sądzę, że najczęściej do żadnego szoku nie dochodzi.
Luter napisał(a):W końcu Herbert chwali ornamentatorów w Ornamentatorach - i mówi to wprost: Pochwaleni niech będą ornamentatorzy.

:rotfl: proszę, nie sprowadzaj dyskusji poniżej pewnego poziomu Wink naprawdę, każdy pogląd jest reprezentowany,ale to jest tylko dowód na bogactwo życia białkowego na Ziemi, a nie na to, że poglądy te miałyby być w jakikolwiek sposób uzasadnione.
Krasny napisał(a):Natomiast jeżeli chodzi o lepsze piosenki JK, to ja przynajmniej nie przypominam sobie bym którąkolwiek zrozumiał bez kilkukrotnego przynajmniej wysłuchania. No, ale może to kwestia "ograniczonej wyobraźni odbiorcy"
Kraśny, chcesz powiedzieć, że po jednokrotnym przesłuchaniu np. "Przyśpiewki bylejakiej o europejskości Polaka", zwłaszcza, że poprzedzonej stosownym wstępem, nie zrozumiałeś, o co w tej piosene chodzi? Rzeczywiście potrzebowałeś kilkakrotnego przesłuchaia utoworu, aby zrozumieć "Krótką rozmowy między Panem, Wójtem i Plebanem" albo "Autoportret z psem"?

Swoją drogą, nie wiem do końca, co masz na myśli pisząc o "lepszych piosenkach"? Chodzi o to, że JK pisał lepsze piosenki niż ci inni autorzy tworzący łatwe i przyjemne utwory, czy tez o to, ze JK miał piosenki w swoim dorobku lepsze i gorsze?

Natomiast generalnie zgadzam się, ze JK miał w repertuarze utowory trudne, wymagające skupienia, kilkukrotnego przesłuchania. Jasne, że tak. W mojej poprzedniej wypowiedzi miałem na mysli tylko to, że piosenka, jako propozycja estradowa (wykonywana w konkretnych warunkach koncertowych) ma swoje ograniczenia - takie, których utwór pisany nie pod zapotrzebowanie estradowe mieć nie musi.
Paweł Konopacki napisał(a):Natomiast generalnie zgadzam się, ze JK miał w repertuarze utowory trudne, wymagające skupienia, kilkukrotnego przesłuchania. Jasne, że tak.
Uważam, że miał ich większość. A utwory, które mają jednoznaczne odniesienia do danych wydarzeń czy osób, to jedynie promil twórczości JK.
Paweł Konopacki napisał(a):W mojej poprzedniej wypowiedzi miałem na mysli tylko to, że piosenka, jako propozycja estradowa (wykonywana w konkretnych warunkach koncertowych) ma swoje ograniczenia - takie, których utwór pisany nie pod zapotrzebowanie estradowe mieć nie musi.
Nie wiem jak to co napisze ma sie do tego powyzej..
Jacka slyszalam przed stanem wojennym, w trackcie i po..Potem gdy w 90' przyjechalam poraz pierwszy do Poski -w polskiej TW.Celowa napisalam 'slyszalam' a nie 'sluchalam'.Slyszalam, podobalo mi sie, jakis slad to pozostawilo, bo pamietam co w tej TW slyszalam (inna sprawa, ze nie byly to okzaje do zaglebienie sie w tworczosc). Podobalo mi sie, a jednak po uslyszeniu estradowych wykonan, nie pobieglam na nastepny dzien, by kupic kasete, plyte, czy cokolwiek zwiazanego z Jackiem.Nie poszlam na koncert we Wroclawiu.

Natomist gdy siegnelam po 'czysta poezje', myslam zdziwiona 'na bogow, jak ten czlowiek pisze' i szlam dalej i glebiej w te slowa.Mimo, ze ta poezja z zalozenia miala sluzyc spiewaniu -byla wiec ograniczona potrzebami jakie to na nia nakladalo.Doskonale to rozumialam.
Pozezja JK zmusila mnie do sluchania jej w wykonaniu takim jakim z zlozenia byc miala (??). No bo wlasnie, czy JK ( z wlasnego zalozenia i wyboru) byl 'refrenista' -jak to z humorem napisal w dedykacji Natanowi Tenenbaumowi, czy poeta?
Czymkolwiek to nie bylo, to po box bieglam prostu po przylocie do Warszawy.To poezja Jacka zmusila mnie do sluchania muzyki.. Nie odwrotnie.

Krasny

Luter napisał(a):ktoś może twierdzić, że Kaczmarski popierał Stalina w Balladzie wrześniowej (...)Herbert chwali ornamentatorów w Ornamentatorach
No, niewątpliwie niewychwycenie tak oczywistej ironii to już dla odbiorcy grzech śmiertelny. Ja bym powiedział tak: na ten najprostszy poziom odbioru, czyli np. właśnie zrozumienie, że Herbert ironizuje w Ornamentaotrach, albo że w Meldunku nie chodzi bynajmniej o apotezozę niewolnictwa, jest właśnie miejsce w tych trzech minutach pierwszego wysłuchania, pierwszego kontaktu z utworem, o których mówi Konop. Ale oczywiste jest, że gdyby utwór żadnych treści wymagających dalszego i głębszego wysiłku intelektualnego nie zawierał - to byłby po prostu słaby.

Luter napisał(a):Niewątpliwie prawdą jest, że wypracowana przez Kaczmarskiego forma uprawiana sztuki (nośność jego piosenek i powierzchowna ich przejrzystość) przyciąga sporo słuchaczy niezdolnych do efektywnego skupienia się nad tradycyjną, papierową poezją. Kaczmarskiego można nie rozumieć, a cieszyć się słuchaniem jego utworów.

Niewątpliwie, zgadzam się z przedmówcą. Można by to ujać jeszcze inaczej: piosenkowa "forma podawcza" ma jakąś taką magiczną i niepojętą właściwość, że z zaskakującą łatwością toruje sobie drogę nawet do odbiorców kompletnie nie przygotowanych i mało wrażliwych na treść, która ją wypełnia. Jednocześnie zaś, z równie niezrozumiałych względów, wiele - nawet subtelnych i niebanalnych umysłów - odciąga od głębszego pochylenia się nad tą treścią.
Paweł Konopcacki napisał(a):Kraśny, chcesz powiedzieć, że po jednokrotnym przesłuchaniu np. "Przyśpiewki bylejakiej o europejskości Polaka", zwłaszcza, że poprzedzonej stosownym wstępem, nie zrozumiałeś, o co w tej piosene chodzi? Rzeczywiście potrzebowałeś kilkakrotnego przesłuchaia utoworu, aby zrozumieć "Krótką rozmowy między Panem, Wójtem i Plebanem" albo "Autoportret z psem"?
Pisząc o "lepszych i gorszych piosenkach" to miałem na myśli, że JK pisał piosenki zróżnicowane pod względem intelektualnej zawartości, od piosenek prostych w odbiorze, do nieporównywalnie bardziej złożonych, czyli, jeśli tylko przyjmiemy założenie o związku "jakości" z subtelnością treści merytorycznej, po prostu lepszych. Korzystając z własnych przykładów: faktycznie Obławę zrozumiałem po jednokrotnym przesłuchaniu. Ale np. Starego Michała Anioła i Piety Randonini mimo wielokrotnego wczytywania się w tekst nie zrozumiałem nigdy.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Uważam, że miał ich większość. A utwory, które mają jednoznaczne odniesienia do danych wydarzeń czy osób, to jedynie promil twórczości JK.
Być może miał ich większość. Być może nawet wszystkie jego uwotry takie są, że nie dają się pojąć po jednym przesłuchaniu. Nie wiem. Uważam, że tego typu rozważania są bez sensu. Jakie to ma znaczenie, czy miał ich większość, czy mniejszość?
Elzbieta napisał(a):Natomist gdy siegnelam po 'czysta poezje', myslam zdziwiona 'na bogow, jak ten czlowiek pisze' i szlam dalej i glebiej w te slowa.
Ja tez miałem momnet, gdy zadałem sobie pytaie "na bogów, jak ten człowiek pisze". Tyle, że doszedłem do zupełnie innego wniosku, niż Ty, Elu. Ja uznałem, że tych utowrów nie powinno się czytać, ale właśnie słuchać. W wersji pisanej - moim zdaniem - nie ma w nich dynamiki są rozwlekłe, czyta mi się je źle. Dlatego też, generalnie, dałem sobie spokój z czytaniem JK dla przyjemności. Dla przyjemności go słucham.
Właśnie! Zdaję sobie właśnie sprawę, że ja się w ogóle nieco rozleniwiłem, jeśli chodzi o Kaczmara, lub tez - jak kto woli - stałem się bardziej wybredny. Już mi się nie chce męczyć nad jakimiś starymi trzaskającymi albo zagłuszanymi nagraniami. Wolę rejestracje dobre jakościowo, studyjne, albo koncertowe. Ich przesłuchanie, nawet któreś tam z kolei sprwia mi większą przyjemność, niż zdzieranie słuchu na wyjących kasetach z Wolnej Europy albo spod krzesła. Z tego też powodu bardzo wielu utowrów Kaczmara po prostu nie znam w wersji śpiewanej, za to - paradokasalnie - znam je jako teksty.
Robię bowiem jeden, jeśli chodzi o czytanie JK, wyjątek od reguły nie czytania. Mianowicie czytam JK w sytuacjach, kiedy szukam jakiegoś ciekawego wiersza do umuzycznienia. Wówczas rzeczywiście zmuszam się do lektury. Ale to nie jest kurat najprzyjemniejszy moment w pracy nad tekstem. Zdecydowanie bardziej wolę tą chwile, kiedy wiersz opatrzony jakimś projektem muzyki zaczyna żyć, nabiera barwy, dynamiki, brzmi. Wtedy po raz kolejny utwierdzam się w przekoaniu, że Kaczmara powinno się śpiewac i słuchać (pod warunkiem, ze piosenki są dobrze nagrane Wink )

pozdrawiam
Stron: 1 2