Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Wywiady australijskie JK
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
„Tygodnik Polski” z 17.02.1996 (Melbourne, Australia), fragmenty wywiadu „Nie ma drogowskazów”,:
Cytat:J. Wolska: W piosence „Reportaż” pokazuje pan archetyp Polaka, który zamiast szabli dziś ma aparat fotograficzny. Jakim naprawdę jest ten Polak?

J. Kaczmarski: To pytanie skłania do nadmiernej generalizacji. Nie ma chyba jakiegoś modelu Polaka, natomiast w tłumie Polacy zachowują się jak wszystkie tłumy. To, co powiedziałem w piosence „Pochwała łotrostwa”, a mianowicie, że wrogiem przeciętnych jest również demokracja, odnosi się także do Polaków i myślę, że wybory prezydenckie tego dowiodły. Jeżeli przyjmuje się reguły gry demokratycznej, to jednocześnie godzi się na to, że nie można stawiać społeczeństwu, ani wybranym przez niego reprezentantom , najwyższych wymagań, ponieważ ludzie wybierają podobnych sobie.

Człowiek jest bezsilny i bezradny wobec tego, co dzieje się wokół niego. Pan natomiast wydaje się brać na siebie rolę „sumienia”.

To trzeba jakoś wyartykułować. Fakt, że na coś nie mamy wpływu, nie znaczy, że przestaje nas to interesować lub obchodzić. Człowiek nie ma wpływu na to, że umrze, a nie przestaje się bać śmierci. Należy się przejmować sprawami, na które nie mamy wpływu, ponieważ stanowią one część naszej egzystencji i konstruują naszą świadomość.

(…)

Słowo nie jest w stanie nic naprawić – śpiewa pan w „Ogłoszeniu”. Jeśli wierzy pan w to, dlaczego ciągle pan pisze?

Dzielę się moimi wątpliwościami ze słuchaczami. Tak naprawdę to od roku nie napisałem nic. Nie mam konkretnych planów, myślę jedynie o dużym przedsięwzięciu na temat hrabiego Maurycego Beniowskiego, który byłby odtrutką na polski mit i archetyp cierpiętnika. Była to fascynująca postać, jakby uwikłana we wszystkie Polskie problemy, ale daleka od cierpiętniczego i męczeńskiego podejścia do życia. Na razie nie jestem pewien, czy jest to niezbędne mnie i komukolwiek.

Przy pomocy czyjejś twórczości można jednak odnaleźć siebie lub pomóc komuś w życiu.

Tak, ale żeby móc komuś coś dać, trzeba mieć to w sobie. Wydaje mi się, że pewien zasób wiedzy i emocji, który miałem, zawarłem już w tym, co napisałem. Jest tego ponad tysiąc tekstów, nie licząc książki i dramatu. Teraz, żeby powiedzieć cokolwiek prawdziwego i szczerego, bez świadomości, że jest to tylko odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne lub wypełnienie kolejnej pozycji, muszę dojść do pewnego ładu sam ze sobą. Zarówno przyjazd do Australii, jak i to, co mówiłem o życiu rodzinnym, jest takim właśnie porządkowaniem własnej szuflady.
„Tygodnik Polski” z 19.03.2004 (Melbourne, Australia) :
Cytat:W programie „Sarmatia” przeciwstawiam się ksenofobii. Program pisany był pod wpływem tego co się działo w ciągu ostatnich lat w Europie. Narody, które odzyskiwały niepodległość próbowały bronić swojej tożsamości przed potężnymi, utrwalonymi kulturami państw dominujących w świecie. Ucieczka w ksenofobię jest najgorszą obroną tożsamości, gdyż jest jej zakłamaniem. (...) Pisząc „Sarmatię”, założyłem sobie, że potępię naszych przodków. Stopniowo jednak odkrywałem i w sobie cechy, które chciałem im wytknąć. Zacząłem ich rozumieć, pojąłem smutek i lęk przed śmiercią, nadzieję, że w życiu pozaziemskim znajdą zadośćuczynienie.
Geppard i Lancelot potwierdzili moje przypuszczenia (chyba juz kiedys pisalem o tym na forum) ze nalezy sie zainteresowac “Tygodnikiem Polskim” ktory publikowal (i pewnie publikuje nadal) teksty Lysiaka.

Dzieki Geppardowi i Lancelotowi – ktorym zawdzieczamy powyzsze fragmenty – dowiedzialem sie tez ze roczniki tego australijskiego pisma sa dostepne conajmniej w trzech bibliotekach w Polsce (abonament). Nie wiem niestety w ktorych miastach szukac, ale zaczalbym od bibliotek uniwersyteckich.

Czy sa ochotnicy do kolejnej zabawy w archeologa ?
Na UMK rocznik 96 jest akurat w katalogowaniu, czyli jakieś pół roku minie, zanim udostępnią to w czytelni. Niemniej - jest.
Ponad tysiąc tekstów w '96? Yassssne, jak mawia Kaczka. O Beniowskim też wiele wspominał, ale ciekawe, czy są jakieś wstępne szkice szkiców.
gredler napisał(a):Ponad tysiąc tekstów w '96?
Mówił, że 1000 w ogóle, a nie 1996 roku (zwłaszcza, że wywiad jest z lutego...).

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 19:50 ]
gredler napisał(a):O Beniowskim też wiele wspominał, ale ciekawe, czy są jakieś wstępne szkice szkiców.
Jak coś by było, to pewnie w Australii. Wytropienie to zadanie dla Paci, jako że Ona odziedziczyła wszelkie szpargały pozostawione na antypodach...
Przemek napisał(a):Mówił, że 1000 w ogóle, a nie 1996 roku (zwłaszcza, że wywiad jest z lutego...).
Chodzi mi o to, że było ponad 1000 tekstów do 1996, tzn. że mówił to w 1996r., jeszcze przed "Między nami", "Dwiema skałami", "Mimochodem" i "Tunelem".
To pisz "do", a nie "w " Tongue
Skrót myślowy. Przepraszam.
Wybaczamy wam gredler Tongue
Jestem zawiedziony i zniesmaczony Wink :rotfl: :rotfl: . Wciąż oczekuję tych polakożerczych australijskich wywiadów, tego plucia i szargania dobrego imienia Narodu, przedmurza chrześcijaństwa (katolickiego rzecz jasna) etc. a tu nici. Rzec by można, że wręcz banały. To się dopiero łysiakowcy zmartwią, no. Już widzę, jak udowadniają, że w powyższych cytatach to wszystko jest, tyle, że my zaślepieni wiarą w Kaczmarskiego. Ech... chyba mi trochę brakuje tamtych dyskusji... Wink
piotru napisał(a):że my zaślepieni wiarą w Kaczmarskiego
A ja już nie wiem, czy wierzyć w ponad 1000 tekstów Kaczmarskiego (opublikowanych, przeczytanych przez kogoś innego jak Kaczmarski)
Zbigniew napisał(a):A ja już nie wiem, czy wierzyć w ponad 1000 tekstów Kaczmarskiego (opublikowanych, przeczytanych przez kogoś innego jak Kaczmarski)
Nie wszystkie sie zachowały, może jakby policzyć to wyjdzie i 1000... :> Ktoś (chyba Jacek Majewski, a może Robert Siwiec? - przyznać się ;P) opowiadał, że Kaczmar potrafił na piasku na plaży napisać jakiś tekst (króciutki oczywiście) i siła rzeczy taki sie nie zachował. Sporo szkiców, czy niedokończonych utworów pozostało w notatnikach czy kalendarzach. Jakby to wszystko zebrać...