Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Rzeczpospolita kłamców. Salon
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Niezbadane są wyroki, więc być może będziemy świadkami wyjawienia jakiejś formy skruchy u Gepparda.
Jednak realnie patrząc na sprawę, należy uznac oczekiwanie zaistnienia takiego wariantu za bardziej naiwne niż optymistyczne.

Dlatego, że ćwiczenia z pokory są dość kosztowne a wiem o czym piszę.
Niełatwo zgiąć kark i pogodzić się z upokorzeniem.

A co co dopiero gdy kark trzeba zgiąć przed obozem wroga!
Dajemy mu przecież nie tylko satysfakcję ale przyznajemy się, do czegoś czego ludzie prawi(owi) nie czynią z zasady: do manipulacji i kłamstwa.
Na taką słabość nie można sobie pozwolić w imię sprawy. Jakiekolwiek ustępstwo wobec przeciwnika, wątpliwość to zgubny skutek zatrucia jadem relatywzmu i fałszywie pojmowanego miłosierdzia. itd itp.

Pan Geppard w ostateczności stwierdzi jedynie, że co prawda w obliczu trudności ze znalezieniem wywiadów Kaczmarskiego w których ten opluwa Polskę i Polaków, należy się jakieś złagodzenia stanowiska ale nie przeprosiny. Przeciez niewiadomo czy takowe nie istnieją a poza tym Łysiak ma prawo do ekspresji artystycznej i publicystycznego stylu z jego wiadomymi ograniczeniami, zwolnieniami i prawami.
Na koniec pan Geppard w bezbrzeżnej radości kiedy zrezygnowany brakiem sukcesów na niwie dedyktywistycznej zainteresuje się blizej sylwetką poety, przeglądając to forum trafi na wywiad z Kaczmarskim o Kaziku, zamknie wam wszystkim mordy w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, cytując odpowiedni fragment.

zbych

Będę się odkłaniał w kolejności pojawiania się na scenie.

Thomasie –
I wzajemnie, na drugą nóżkę!

Pawle –
Nie naszą jest sprawą radzić bliskim JK, komu i o co mogą wytoczyć sprawę w sądzie. (Zresztą stara maksyma mówi, że nie wytacza się sprawy osłu, kiedy nas kopnął na podwórku. Tu chodzi – wyjaśniam – o zwierzę, nie o symboliczną nazwę niemądrego człowieka.) My, jeśli chcemy coś w tej sprawie zrobić, możemy tylko jedno – stwierdzić, że zastosowano niegodną i niehonorową metodę. Co też stwierdzamy, bo jeśli rozumiem, Ty uważasz tak samo, skoro wspominasz o sądzie?
Pokażę Ci na przykładzie, na jakie manowce prowadzi Twoje założenie, że nie ma wprawdzie dowodu, że JK coś chlapnął w prasie, ale ja nie mogę też mieć pewności, że nie zrobił tego.
Piszę: „Pablo Picasso uprawiał pożycie intymne z kozą”. Dowodów na to nie mam. Ale czy ktoś da głowę, że tak nie było? Więc w zasadzie od jutra możemy pisać zoofil Picasso, a nie malarz Picasso. Na razie bez dowodów, ale cierpliwości. To, co prawdopodobne, choćby mało prawdopodobne, jest możliwe, powiadają ludzie.
Co do wersu o Papieżu – albo nie popiera usuwania ciąży, jak napisał JK, albo popiera jej usuwanie, ewentualnie w uzasadnionych przypadkach (bo tylko to może udowodnić Geppard, jeśli zaprzeczy Kaczmarskiemu). Czy gdyby JK napisał, że Papież pozwala usunąć tę ciążę, zabezpieczyłoby go to przed atakiem Gepparda? Też nie, oczywiście. Atak byłby znacznie większy. Więc o co chodzi? Że w ogóle nie można tykać tematu? Czy to cenzura, czy poprawność polityczna, jakkolwiek rzecz nazwiemy, jest to coś, przeciwko czemu jakoby walczy Geppard. Ale prawdopodobniejsze, że tylko tak mu się zdaje. On walczy o „naszą” poprawność polityczną przeciwko „waszej” poprawności politycznej. W takim razie walczy o co innego niż sądzi.
Co do klakierów – pewnie użyłem złego słowa i dlatego nie możemy się porozumieć. Nie chodziło mi tylko o kadzących WŁ, ale o ludzi „z jego parafii”. Interesuje mnie wobec tego opinia WŁ o tym, co Michnik zrobił dobrego dla Polski. Tylko spiskował za dolary i bratał się z byłymi oprawcami? O to pytam, bo nie znam na wyrywki tekstów WŁ i chciałbym się dowiedzieć, czy się mylę. Czy WŁ pisze o jakichś zasługach Michnika, czy dla niego on jest od początku do końca podejrzaną postacią, podobnie jak większość byłych opozycjonistów, w istocie antypolaków - i niepodległość przyszła do nas sama, albo podarował ją Gorbaczow, albo wywalczył ją WŁ książkami o Napoleonie. Albo w ogóle jeszcze nie ma niepodległości i dopiero wywalczy ją domyślamy się kto.
Argument Krzysztofa, powtórzony przez Artura – o łóżku, dowodzi co najmniej tego, że WŁ niechlujnie dokumentuje swoje rewelacje, a pewnie czegoś więcej.
To niczego nie zmienia, że nie złapałeś WŁ na nieścisłości. On wykorzystuje raczej metodę tendencyjnego oświetlania faktów niż ich przekręcania. Sądzę, że z JK przekręcił tak głupio (czyli tak widocznie), bo nie przywiązywał do tego znaczenia. To była dla niego marginalna myśl w powodzi wiekopomnych myśli. Nie sądził, że ktoś go o nią zaczepi. Więc nie przyłożył się do zamącenia.
Ale w innych przypadkach – przyznasz, że WŁ jest człowiekiem inteligentnym i obdarzonym wielką erudycją. Góruje tym nad swoimi fanami, co sami przyznają. Może im bez problemu zrobić wodę z mózgu, gdyby chciał. Nie jest idiotą, doskonale włada słowem, umie sterować nastrojami i spełniać oczekiwania czytelników, których oni sami sobie nie uświadamiają w pełni! A poza tym ustawił się zgrabnie na pozycji mędrca i demaskatora, którego skazano na przemilczenie. To też wpasowuje się w jego ulubioną teorię spisku, którą snuje od czasów Napoleona przez wieki. A prawda jest taka, że wielu ludziom nie chce się już z tym chaosem złych myśli dyskutować. I ja ich akurat rozumiem.

Piotru –
Być może zaistniała widoczna zmiana tonu w moich wypowiedziach, ale nie znaczy to, żebym się szczególnie zirytował na Gepparda. (Choć jego zaślepienie jest dla mnie przykre, bo nie podejrzewam go o złą wolę, wręcz przeciwnie – myślę, że klasycznie „chce dobrze”, tylko się pogubił. Jak w małżeństwie Makbetów – źle się zakochał.) Natomiast ton, na który zwracasz uwagę, może wynikać stąd, że moim zdaniem są wypowiedzi, na które należy odpowiedzieć rzeczowo i przekonująco oraz są wypowiedzi, na które należy odpowiedzieć. I kropka. Pomijając te, na które w ogóle nie należy odpowiadać, ale NA RAZIE to nie ten przypadek, bo jak mówię – Geppard powinien mieć dla mnie raczej ksywkę Kmicic. Z tego okresu, kiedy służył Radziwiłłom, sądząc, że służy Rzeczypospolitej. Na początku odpowiadałem mu z pełnym arsenałem argumentów, potem zorientowałem się, że argumenty nie są mu niezbędne. Nie zwraca na nie szczególnej uwagi. Więc tylko już odpowiadałem.

Wqurwiony –
Jak na wqurwionego jesteś precyzyjny jak lancet. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem, analiza psychosocjologiczna jest jak dla mnie wzorcowa. Przeczytałem ją z rozkoszą, choć bez przyjemności.
Nie podpisuję się tylko pod Kazikiem, bo nie wiem, o co chodzi. Ale nie podawaj dokładniejszego namiaru. Wolę, żeby Geppard szukał pośród tuzinów wywiadów, jeśli zainteresuje się tym tropem. Przy okazji naczyta się dużo mądrych rzeczy całkiem niechcący. To nie będzie złe. Choć zgodnie z Twoją analizą – nic nie da.

Pozdrawiam smętnie, ale nieugięcie

PS. Jezuuu! Może powinienem ustanowić jakąś prywatną nagrodę dla kogoś, kto tyle przeczyta? I ani jednej buźki w środku! Pijana Poetka by mnie zabiła, ale nie będzie czytać bez buziek na szczęście. Więc zabije mnie kto inny. Kto, ach, kto? Życie jest wieczną zagadką.
Zbychu! To o denerwowaniu się to był żart. A po nagrodę, to staję w pierwszym szeregu, bo czytam Ciebie i uwaznie i z przyjemnoscia. Nawet jeśli piszesz strrrrasznie długo - to jest to w 99% na temat i co najwazniejsze po polsku. Nie jesteś Ty przypadkiem polonistą? :beer:

thomas.neverny@noos.fr

Piotru...
To jest bardzo niedyskretne pytanie !
Znalem kogos kto lubil mawiac : "Nie mowcie mojej mamusi ze jestem polonista, bo sie zamartwi na smierc. Ona jest przekonana ze zarabiam na zycie jako pianista w burdelu"...
PZDR

zbych

Piotru, wiem, że żart, ale chciałem napisać to, co napisałem i bezwzględnie skorzystałem z okazji, za którą jestem Ci wdzięczny.
Z tą nagrodą wpadłem. W takim razie będę usilnie myślał. Jak się z niej wymigać.
Ale że czytasz bardzo mnie cieszy. Choć przypomina mi się stary dowcip o reżyserze filmowym, który spytał przyjaciela jak mu się podobał jego film. Na co przyjaciel: „Bardzo! Ale przez cały seans miałem dziwne uczucie, że jeszcze jest ktoś na widowni oprócz mnie.”
A co do niedyskretnego pytania o moją polonistyczność – jestem, ale nie uprawiam od czasu studiów, ponieważ Thomas ma rację, że bycie pianistą w burdelu jest bardziej opłacalne. Nie znaczy to jednak, niestety, że jestem pianistą w burdelu. Zbyt duża konkurencja, żeby się dało załapać. Może kiedyś.

Katarzyna

Bardzo przepraszam ale czy ktoś z biorących udział w tej dyskusji od początku nie mógłby przygotować dla nowych osób takich jak ja streszczenia o co tu chodzi i jakie są aktualnie konkluzje. Bo ja przeczytałam pierwszy post a potem przeskoczyłam do ostatniego i nie bardzo widzę związek między problemem czy Jacek umarł w Wiedniu a problemem jak zostać pianistą-polonistą w burdelu. Widzę że po drodze dużo musiało się wydarzyć ale taka trochę zdezorientowana jestem :o
Droga Kasiu!
Polecam Ci przeczytanie całości, bo to fascynująca lektura pod wzgledem socjologicznym, czasem psychologicznym, a czasem psychosocjopatycznym Big Grin . Dużo mówi o stałych i mniej stałych ( nie mówię o uczuciach) forumowiczach. Niektórzy są tu od zarania, tzn. od chaosu, czyli zmiany serwerów, na których buszuje Admin Big Grin .
Rzecz się sprowadza do kilku zdań. Pan łysiak ( taki jeden publicysta, historyk, pisarz etc.) raczył napisać publicystyczną książkę, gdzie postanowił przykleić gębę różnym osobom. Być może w większości przypadków słusznie. Przykleił też Jackowi K. Tyle, że na tym forum poza bezkrytycznymi wielbicielami JK, są też normalni ludzie :wink: , którym kalumnie p. Łysiaka nie zgadzają się z ogólnym obrazem, jaki wyłania się z lektury licznych wywiadów z JK, jak i też prywatnych znajomości coniektórych forumowiczów.
Podjęto śledztwo :wink: .
Na forum objawił się fanatyczny :wink: miłośnik twórczości p. Łysiaka, ale też i chyba samego Łysiaka, który twierdzi, że Łysiak napisał o JK prawdę i miał do tego prawo. Oczywiście Geppard (nick owego "łysiakowca") ma do tego prawo - tzn. może myśleć, co mu się podoba, ale od ponad miesiąca twierdzi, że nam udowodni niecne czyny JK, czyli szkalowanie, opluwanie i wręcz bezczeszczenie Polski, Kościoła i w ogóle wszystkich nam drogich świętości w prasie zagranicznej, a zwłaszcza australijskiej.
Jak wiesz gepardy są najszybszymi kotami na świecie, ale też owa szybkość dotyczy tylko krótkich dystansów. No i Geppard ma już ostrą zadyszkę a nie zdołał na tym forum niczego literalnie udowodnić. reszta dyskusji to wielki poemat dygresyjny. :lol: :lol: :lol:

Geppard

“Lewicowy terroryzm intelektualny to sposoby, jakimi posługują się ludzie, którzy bardzo dobrze wiedzą, że nie mają racji. Posługują się tymi sposobami dla własnych korzyści, dla obrony swoich interesów i dla blokowania zarzutów pod swoim adresem. Ich metody są brudne, ale oni innych metod nie znają. Te metody wypracował przed laty bolszewizm, za sprawą Lenina, który był wielkim terrorystą intelektualnym”. J.F. Revel („Le Figaro Litteraire”, 2000)

I teraz przykłady „lewicowego terroryzmu intelektualnego” z tego tematu:

<< wreszcie czy mógłbyś wyjaśnić, co to za nowe prawo i nowa moralność, że najpierw rzuca się na człowieka haniebne oskarżenie, a potem przez parę tygodni gorączkowo poszukuje się na to dowodów i efektu nie widać? W normalnym kulturalnym towarzystwie jeżeli rzuca się takie oskarżenie, dowody już się ma w kieszeni – bo bez nich nie wypada w ogóle gęby otwierać. Inaczej skąd pewność, że nie krzywdzisz niewinnego? Miałeś jasnowidzenie? Czy też uwierzysz Łysiakowi na słowo, kiedy powie, że Ziemia jest płaska?>> (Zbychu)

Natomiast moja wersja (chronologiczna):

1. W. Łysiak wydał najnowszą książkę pt. „Salon Rzeczpospolita Kłamców” (premiera miała miejsce 17, lub 18 listopada ub. roku), w której napisał o Kaczmarskim to, czego na tym forum nie trzeba już powtarzać po raz n-ty.
2. 30 listopada ub. roku Admin Artur poznawszy tych kilka zdań zaczął nowy temat na forum poświęcony tej sprawie.
3. Przyłączyłem się do dyskusji 2 grudnia ub. roku zaczynając ją pytaniami do Artura-Admina, z których jedno brzmiało:
„Czy jeśli znajdę i przedstawię Tobie chociaż jeden z wywiadów z Jackiem Kaczmarskim z australijskiej prasy, na które się powołuje Waldemar Łysiak, to opublikujesz go na swojej stronie w dziale wywiady??”
4. Rozpocząłem „śledztwo”, w którym postanowiłem dotrzeć do wyżej wspomnianych wywiadów (a tak w ogóle, to Łysiak wspomina o „wywiadach i wspominkach”).
Nb. sizeropodobni twierdzą, że „obiecałem” chociaż nigdzie tego nie uczyniłem expressis verbis...
5. W międzyczasie włączyłem się do dyskusji przytaczając inne opinie o Kaczmarskim znalezione w internecie, w tym i na tej stronie, zadając pytania, motywując to:
<<Staram się zapoznać z argumentami po obu „stronach barykady”, by móc wyrobić sobie własne zdanie, bowiem „prawda wysłuchana tylko po jednej stronie barykady rzadko bywa prawdą”.>>
Oczywiście odpowiadałem również na pytania innych, dokonywałem również pewnych wyjaśnień, polemizowałem, etc., bowiem tego „sporu” nie da się rozstrzygnąć bez szerszego podłoża „społeczno-politycznego”... Umotywowałem to:
„Bowiem postanowiłem udowodnić, że Waldemar Łysiak nie „bredził” pisząc to co napisał w swojej najnowszej książce o Jacku Kaczmarskim.”

Więc skąd u licha, wziął Zbychu zarzut:
„najpierw rzuca się na człowieka haniebne oskarżenie, a potem przez parę tygodni gorączkowo poszukuje się na to dowodów”??

Uważam, że istnieje wiele możliwych, ewentualnych przyczyn, czy intencji które mogły przyświecać „wystukaniu” takiego „zarzutu” Zbychowi. W tym miejscu zadam pytanie:
Czy czasem Zbych nie wziął tego „zarzutu” z sufitu, o który uderzył głową, podskakując pewnego dnia z zachwytu, krzycząc: „Eureka! Ludzie! Jaki ja jestem mądry!”??
Bo tak bezczelnie wypaczać ciąg faktów i zdarzeń, moim zdaniem, może tylko „lewicowy terrorysta intelektualny”...

Z braku większej ilości czasu, w tym poście postanowiłem pociągnąć tylko jeszcze jeden wątek, a mianowicie „Kaczmarski o Papieżu”.
Przytoczę tu dwie opinie, którymi tłumaczono tutaj „bośniacki atak” na Papieża:
Artur:
<<Tak to prawdziwy obraz papieża konserwatysty, który zatrzymał kosciół w rozwoju w efekcie czego nie nadąża on za cywilizacją i dlatego traci na znaczeniu.>>
Mikaelis:
<<Poza tym JK nigdy nie atakowal papieza jako czlowieka. On atakowal te jego poglady z ktorymi sie nie zgadzal.>>

Odpowiem na to cytatami:
<<Katolicyzm także inkasuje rozliczne ciosy; trudno, żeby było inaczej, gdy wszyscy zwolennicy demoralizujących prądów obyczajowych widzą swego głównego przeciwnika w strażniku przyzwoitości czyli w Kościele Rzymu, a poza tym wrogowie katolickiego Kościoła znajdują się też wewnątrz jego struktur, myślę o „postępowych teologach” walczących z Watykanem. Mimo tylu wrogów na zewnątrz i wewnątrz – Katolicyzm broni się skutecznie, nie podupada. Dlaczego? Właśnie dlatego, że nie ulega „postępowym” modom. Uległość wobec tych mód, wobec lewackich nacisków, zdruzgotała Protestantyzm. Protestanckie kościoły na całym świecie pustoszeją.>>
<<Hans Kung [nazwisko to pisze się przez „u umlaut” czyli „u” z dwoma kropkami u góry, lecz nie wiem czy można taką literę używać na tym, forum więc będę pisał przez zwykłe „u” – przypis mój, W.Z.] to najgłośniejszy obecnie i najzacieklejszy wśród katolickich teologów przeciwnik Wojtyły i tradycyjnego Katolicyzmu, wojujący zwolennik postmodernistycznych „reform”, będących swoistą „teologiczną poprawnością” typu osławionej „political correctnes”. Kung nie ukrywa, iż życzy Wojtyle jak najrychlejszego zgonu, by Kościół Rzymski mógł bez dalszej zwłoki modernizować się „postępowo”, w kierunku protestanckim. Lawina książek, publicznych oświadczeń i konferencji wytwarza wokół niego permanentną wrzawę, ale to są piski pajaca, a nie jerychońskie trąby – od tych pisków nie runą mury Kościoła Rzymu. Za wszystko może starczyć kapitalna anegdota z niedawnej konferencji prasowej Kunga, gdzie Kung setny raz odśpiewał cały swój repertuar postulatów zmierzających do „modernizacji Katolicyzmu”, a więc: kapłaństwo dla kobiet, żony dla księży, wolność dla konkubinatu, ułatwienia dla homoseksualistów, przyzwolenie dla aborcji, prawo wyboru kapłanów (od proboszczów do papieży) dla społeczeństwa, braterska cześć dla schizmatyków i heretyków, ambony kościelne dla pogan, ateistów i agnostyków, bo „od nich wiele się można nauczyć”, itd., itp. Tokował tak i tokował, a jego zwolennicy wypełniający salę bili mu brawo i zadawali „pytania” pod dawno znane odpowiedzi. Lecz na sali był również protestancki pastor, który wreszcie wstał i rzekł: „To bardzo piękne i budujące, profesorze Kung, że ksiądz chce przeprowadzić wewnątrz swego Kościoła tyle reform. My, protestanci, już dawno temu zrobiliśmy w naszym Kościele wszystko to, czego ksiądz się domaga. Proszę mi powiedzieć: dlaczego nasze świątynie są dzisiaj puste, a katolickie pełne?...”. Kunga zamurowało, nie był w stanie wykrztusić jednej sylaby.>>
[Waldemar Łysiak, Old Fashion Man, Na łamach oraz wywiad rzeka 5, Warszawa 1997, str. 236/237/238]

„Odsądzał” niejaki Kaczmarski Papieża „od czci i wiary” czy nie??

Pozdrawiam

Zbigniew Wilczyński

c.d.n.

P.S. Panie Krzysztofie, [nie „Gepard”, tylko „Geppard”!] odpowiadam jednoznacznie i krótko, na wszystkie trzy pytania „TAK”.

A teraz pozwolę sobie zamieścić mały aneks do tej odpowiedzi, czyli przytoczyć kilka myśli z tych, które najczęściej „krążą gdzieś między moim sercem i mózgiem”:

„Ku prawicy zwraca się serce mądrego, a ku lewicy serce głupca” (ST, Koh. 10:2)
„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego jest.” (NT, Mt 5:33-37).
„Służyć Bogu, to szukać dróg do ludzkich serc. Służyć Bogu, to mówić o złu jak o chorobie, którą trzeba ujawnić, aby móc leczyć. Służyć Bogu, to piętnować zło i wszelkie jego przejawy.” Śp. Ks. Jerzy Popiełuszko
„Szatan będzie umacniał swoje królestwo na ziemi i w naszej Ojczyźnie, królestwo zakłamania, nienawiści i zastraszenia, jeżeli my wszyscy nie będziemy na co dzień stawali się coraz silniejsi Bogiem i Jego łaską.” Śp. Ks. Jerzy Popiełuszko
„Nie myślcie, żem przyszedł pokój czynić na ziemi. Przyszedłem na ziemię czynić nie pokój, lecz miecz!”. (NT, Mt 10:30)
„Przyszedłem wzniecić pożar na ziemi, chciałbym, aby już się paliło” (NT, Łk 12:49)
<<„Faszyści” wszystkich krajów łączcie się w rycerskie kohorty, by skopać dupska lewaków, farmazonów i dewiantów, którzy terroryzują świat! Albo ta Ziemia będzie nasza, albo będzie kupą łajna i niczym więcej. „Tertium non datur”.>> W.Ł.
P.S.’ Thomasie Szanowny, kwestię "wojującego Żyda" wyjaśniałem już „drugi” raz...
P.S.” „Śledztwo australijskie” nadal trwa...
----------------
Witam!
Czytam na bieżąco i myślałem że nie doczekam się postu Gepparda.
Na wstępie chce zaznaczyć że nie jestem "lewicowym terrorystą intelektualnym" (nie mój cytat jest w nawiasie, ale moje miały podobną forme i przesłanie). Za innych uczestników dyskusji nie moge powiedzieć czy są terrorystami. Pozatym nie podoba mi się to słowo, ale i intelektu pewnie mi już odmówiono. Czytam kolejny post i z kolejnym się nie zgadzam, wręcz te wszystkie cytaty mądrości Łysiaka układają się w mojej głowie przeciw Geppardowi.
Chce jeszcze napisać że może nie dosłownie ale obiecał pan wywiady. Czy będzie pan teraz utrzymywał że wywiady to tylko kwestia pana dobrej woli i jak pan zechce to pokarze a jak nie to nie bo w końcu nic pan nie obiecał? Istnieją jakieś niepisane obietnice, których człowiek honoru dotrzymuje. Jeśli chce pan bronić Łysiaka to musi pan pokazać te kompromitujące Jacka wypowiedzi, bo inaczej to pan sie skompromituje.
Co do cytatów to myśle sobie że pan wcale nie chce wysłuchać obu stron barykady, myśle że cytaty ks. Popiełuszki odnoszą się do Jacka i jego obrońców na tym forum, gdyż widzą oni świat tak jak W.Ł. i pan nie chcą. I widocznie jest to już cos na tyle złego ze trzeba to leczyć. Tylko jak? Dla mnie lekarstwem byłyby wywiady gdzie jest napisane: "Polskę uważam za kraj zacofany, który zmarnował swoje wszystkie szanse, władza leży w rękach złodzieji, którzy wspierani przez kościół katolizki i naczelnego łotra papieża okradają kraj i wszystkiech głupich ludzi, którzy dają się nabrać na propagadnowe hasła wyborcze." Wtedy bez wachania zmieniłbym pogląd na tą sprawę, ale póki co wyleczyć się mnie nie da.
A cytat z Łysiaka, troche mnie zaskoczył, no ale to Jacek nawołuje do nienawiści itd. nie W.Ł.
Pozdrawiam
Filip Pachla
Geppard napisał(a):“Lewicowy terroryzm intelektualny to sposoby, jakimi posługują się ludzie, którzy bardzo dobrze wiedzą, że nie mają racji. Posługują się tymi sposobami dla własnych korzyści, dla obrony swoich interesów i dla blokowania zarzutów pod swoim adresem. Ich metody są brudne, ale oni innych metod nie znają. Te metody wypracował przed laty bolszewizm, za sprawą Lenina, który był wielkim terrorystą intelektualnym”. J.F. Revel („Le Figaro Litteraire”, 2000)
No brawo, ale nie podano już jak to odrożnić od zwykłej dyskusji. Bo w ten sposob każdą niezgodę z twoimi poglądami (prawicowymi) i ich negacje możesz nazwać Lewicowym terroryzmem. A doszukiwanie się terroyzmu w wypowiedzi Zbycha zakrwawa na śmieszność. Wygląda to tak, że jeżeli ktoś ma za silny argument to trzeba go nazwać komunistą, bolszewikiem, terroryztą. Może jak się zdyskredytuje autora to i wypowiedź straci znaczenie...

Geppard napisał(a):„Ku prawicy zwraca się serce mądrego, a ku lewicy serce głupca” (ST, Koh. 10:2)
:lol: teraz już wiem dlaczego Biblia jest taka dobra, wyciagając z kontekstu jedno zdanie jesteś wstanie podeprzeć swoją ideologię. Tylko wiesz, że jakby się ktoś postarał to znajdzie równie silny argument bycia za lewicą? też może wyciągnąć jedno albo nawet pół zdania i stwierdzić, ze tak jest w Bibli.


Geppard napisał(a):<<„Faszyści” wszystkich krajów łączcie się w rycerskie kohorty, by skopać dupska lewaków, farmazonów i dewiantów, którzy terroryzują świat! Albo ta Ziemia będzie nasza, albo będzie kupą łajna i niczym więcej. „Tertium non datur”.>> W.Ł.
O ile mnie pamięć nie myli ( al epiej by tego nie robiłą bo mam mieć egzamiz z I połowy XX w.) To faszyści nie mniej strryzowali świat niż bolszewicy. Zarowno skrajna prawica jak i lewica jest siebie warta.

A o wywiady się nie dziw, że się tak dopytujemy. Bardzo dawno nie mieliśmy żadnej nowości w tym zakresie. A nie wątpie, że to bedą ciekawe wywiady. Smile
Panie Geppard,
Masz Pan prawo mieć swoje poglady jakiekolwiek i do tego masz Pan prawo je głosić. O to m.in. własnie walczył piosenką Jacek. Coby nie było wątpliwosci: jacek jako osoba prywatna nigdy nie był i nie jest dla mnie zadnym idolem, ani wzorem cnót. Przed jego smiercią praktycznie nie znałem jego wywiadów (może kilka), nie znałem nagrań nieoficjalnych, jedyne co mnie fascynowało to jego twórczość i nic więcej. Nie obchodziło mnie, ile żon miał, ile to on rzucił a ile jego. Nie interesowało mnie, gdzie mieszka, ile dzieci pozostawił po swiecie. Rzyłem z roku na rok wyczekując nowej płyty. Z braku dostępu do netu nawet to forum i te strone poznałem dopiero po kwietniu 2004, wiec przynajmniej mnie nie moze Pan nazywać - gdyby to przyszło Panu do głowy - bezkrytycznym wielbicielem Kaczmarskiego. Życiem Jacka interesuję się w takim samym sensie co napoleon interesuje Łysiaka. Uczuciowo jestem zwiazany li tylko z twórczościa Jacka.
Może Pan oskarzać mnie i nas tu wszystkich o Lewicowy terroryzm. OK. To natomiast, co Pan uprawiasz, to nic innego, jak typowo prawicowe odwracanie kota ogonem, albo zasada rzucania gównem, a nuz coś się przyklei. tak, jak po lewicy jest masa oszołomstwa, tak i po prawicy. prawica nie ma monopolu na jedyną słuszną Prawdę, podobnie jak lewica na ochydne przekręty, zbrodnie, etc. Poczytaj Pan sobie historię - ale nie selektywnie, ok?
Dobrze, Pan nic nie obiecywał. ja to nazwę wprost: gówno prawda. Powiedzmy, ze Łysiak ma 100% racji ( to i tak drażni jego prostacki styl walenia w gebę). Niestety uprawia publicystykę książkowo, więc trudno z nim polemizować tak, jak polemizuje się na tym forum, czy w prasie. Gówno zostało rzucone w tysięcznych nakładach ksiażki.
pan nic nie obiecywał, ale jak ten gepard własnie z wywieszonym jezorem bronisz Pan Łysiaka pod kazdym względem. masz Pan do tego prawo. Ale nie rób Pan tego głupio! Bronisz Pan jego opinii o JK. OK. tak trzymać. Ale broniąc jej albo masz Pan dowody, ze jest ona słuszna: wide: masz Pan te UFO - wywiady, albo stawiasz się Pan w równym szeregu z kiepskim oszczercą. Tercium non datur. Jeśli już za te kilkanascie lat dotrzesz pan do tych kalumnii wypisanych przez JK, to zyczę sobie je zobaczyć tylko w jednym formacie: jpg lub innym graficznym. W przepisane słowa w Wordzie nie wierzę, bo kazdy moze napisać każde gówno i włozyc je w usta tak JK jak i nasze!! czekam z utesknieniem!
A to, ze ktos tam sobie wspomina, ze Jacek kieyś coś palnął po pijaku, a moze i na trzexwo? Być moze. Ale przecież nie o to chodziło Łysiakowi i Panu, nie?
Nie wymiguj się Pan pomrocznoscią jasną i prawicowym lawiranctwem.

zbych

Szanowny Geppardzie (przez dwa pe i jedno duże gie), jak ktoś zaczyna ubliżać rozmówcy i szukać etykiety, a nie odpowiedzi, należy go zignorować, ale odpowiem Ci, bo my, lewicowi terroryści intelektualni, nie mamy honoru. Tylko argumenty. W przeciwieństwie do prawicowych błonkoskrzydłych romboidalnych isenizatorów poziomych. Ci nie mają ani tego, ani tego.

Nie miałem pojęcia, że p. Revel z „Le Figaro Litteraire” tak dobrze mnie zna, sukinsyn krasny! Ale sława człowieka zatacza czasem kręgi, o których on sam nie ma pojęcia. Porozmawia sobie na boku z jakimś psylofitą anemicznym paranoidalnym w zaciszu małego kraiku, a w imperialnej Francji rozlegają się oklaski. Ja pierniczę!

Więc mówisz, Geppardzie, żeś nie przyszedł tutaj czynić pokoju, lecz miecz żeś przyniósł? No może, ale tępy.
„Jaki pan, taki kram.” Księga Nieurodzaju, 21:7 = 3.

Dalej nie rozumiem, czy jesteś piromanem lewitującym zaciekłym czy faszystą abominacyjnym sfastykowanym, bo z jednej strony chciałbyś, żeby już się paliło, ale z drugiej strony wzywasz, żeby kopać dupska dla rozrywki, kiedy trzeba by już w takim razie podpalać.
„Niech się fajczy.” Poradnik Strażaka, s. 745, wyd. Pompa i Iskra Boża.

Następnie piszesz, że Kościół katolicki jest przeciw aborcji, a JK napisał, że Papież też. Może coś się pomyliło nieszczęsnemu spiewakowi? No tak walnąć!
„Nie ma granic głupoty ludzkiej!” Wstęp do: Celnicy w służbie narodu na wschodnich granicach RP. Poradnik przemytnika, s. 4

Teraz powinienem jeszcze przytoczyć parę cytatów z „Niezbędnika Psychiatry”, ale to już niech Ci on sam powie w czasie wizyty.

A swoją drogą, skoro już sobie żartujemy, jak to zaproponowałeś, mam starą zagadkę. Wiesz, jak jest „Biblia” po niemiecku? „Handbóg”.

I tak też jej używasz. No co Ty? Pójdziesz do Piekła! Chyba że znajdziesz jakiś wywiad ze Świętym Piotrem, że nie pójdziesz. Ale mówił mi, że pójdziesz. Będziesz w kotle obok WŁ, więc nie martw się. On będzie miał na kotle napis „Łgarz elektoralny lupoidalny sfermentowany sybstytoidalnie”, a Ty będziesz miał napis „Naiwniak prosty”.

I tą uroczą wizją kończę pełen chrześcijańskiego współczucia.

PS. Posiłkowałem się przy odpowiedzi księgą: „Modlitwy za tych, którzy za dużo przeczytali w stosunku do możliwości swego intelektu i teraz błąkają się jako cytujący na puszczy”, ss. 17 – 23 z kolorowymi obrazkami.

J23

Jak to ktoś powiedział: największy żal mam do komuistów za to, że zlikwidowali analfabetyzm.

Geppard

Witam
W myśl zasady, że „prawda wysłuchana tylko po jednej stronie barykady rzadko bywa prawdą”, postanowiłem przygotować, nie tylko dla Katarzyny, częściowe podsumowanie mojego dotychczasowego „śledztwa” w tej sprawie.
Zacznę może od pewnego wyjaśnienia.
Nie kwestionuję wielkości Poezji Jacka Kaczmarskiego, doceniam wpływ jego „songów” na antykomunistyczną, antytyrańską postawę ruchu solidarnościowego w naszym kraju w latach 80-ych ub. wieku. Za to mu cześć i chwała. Sam niejednokrotnie w czasach studenckich zdzierałem niejednokrotnie gardło przy „Murach” i „Obławie”. Osobiście, bardziej wolałem „Obławę”, ale to głównie chyba ze względu na etymologię mojego nazwiska.
Wątpliwości moje i nie tylko moje budzi jednak jego postawa, jako osoby publicznej po 1989 roku. Wokół tego właśnie, tak uważam, toczy się cały ten spór o to, czy Łysiak miał prawo i podstawy napisać to co napisał o „bardzie”.

Chodzi o to, że w latach dziewięćdziesiątych J.K. zbliżył się do środowiska skupionego wokół Unii Wolności i „Gazety Wyborczej”, które Łysiak określa mianem „różowego salonu wpływu”. A swoją twórczością w tym okresie J.K. niejako wpisuje się <<w stereotypy propagandowe lansowane przez ”Gazetę Wyborczą”>>
Nie zachowuję tutaj kolejności chronologicznej, ale tutaj ona nie jest najważniejsza.

A to wierszem „Oddział chorych na raka a la Polonaise AD 2002”, wpisuje się niejako w międzynarodową kampanię (w Polsce „heroldem” owej kampanii jest GW) oszczerstw „holokaustowej industrii” (komuś kto nie wie co to jest ta „industria”, odsyłam do książki N. Finkelsteina „Holocaust industry”, lub do wywiadów z N.F., które można znaleźć w „sieci”) mających na celu „oczerniać Polaków rzekomym ludobójczym antysemityzmem”.
Ktoś napisał na tym forum, że JK „odnosił się raczej do ogólnego antysemityzmu a nie konkretnie tego polskiego, choć opisywał sytuację w szpitalu polskim”. Skoro tak, to spytam:
Dlaczego w tytule tego wiersza są słowa „a la Polonaise”??
Dlaczego, skoro niby „odnosił się raczej do ogólnego antysemityzmu”, nie umieścił akcji wiersza np. w Bagdadzie, a jeden z bohaterów ogląda telewizję „Al Dżazira”, albo nie umieścił akcji wiersza w jakimś wyimaginowanym Kaczmarolandzie, a jeden z bohaterów słucha radia „Wolny Kospomolak”??

A to wierszem „Reportaż z Bośni” wpisuje się w kampanię „antypapieskich i antykatolickich ataków” i walkę o zalegalizowanie mordowania dzieci nienarodzonych czyli aborcji...
A to przystępuje do „hucpy” pt. Ruch Świadomej Tolerancji i dopiero po tym jak zareagowała część z jego przyjaciół (później już tylko „byłych przyjaciół”) i osób z „radykalnej części opozycji” wycofał się „biegusiem” tłumacząc to „awanturnictwem politycznym” (Tak inteligentny człowiek nie wiedział w co się angażuje, w tak banalny sposób dał się wciągnąć?? Nie chce mi się wierzyć.) Cytuję:
W związku z publikacjami na temat mojego udziału w akcjach Ruchu Świadomej Tolerancji...” J.K.
<<Miał wystąpić z koncertem w naszej redakcji - wspomina naczelny ”Tygodnika Solidarność” Andrzej Gelberg. - <b> Kiedy się ludzie dowiedzieli o jego wyczynach, wielu odmówiło przyjścia na koncert. Byli też tacy, którzy mówili, że przyjdą, ale tylko po to, by mu dać w gębę. W końcu Jacek odwołał swoje gadania, przeprosił publiczność i dał znakomity koncert.</b> >>
„Poecie wolno szkód przyczynić,
Wolno się załgać i ześwinić,
Merdać ogonem i uciekać,
Pod stół wleźć i hau-hau odszczekać,
Wolno ze słowa robić łajno-
Jak tylko wierszem to już fajno!
Wolno mu zdradzać – jak do rymu,
To nie weźmiemy za złe my mu,
To już nie błąd, to już zaleta,
Bo pan poeta! Pan poeta!”
M. Hemar
A to sprawa pt. „blacha od Kwacha”, i firmowanie swoim udziałem kłamstw, np. tego że ZSP ma już 50 lat... Człowiek o sztywniejszym kręgosłupie moralnym zażądałby chociaż zmiany <<intencji przyznania „blachy”>>. Jemu to nie przeszkadzało... Sam sobie je dorobił.
W końcu „wątek australijski”...
Na razie mamy jedną kwestię, czy J.K. w roku 1996 miał prawo określić siebie w pewnym sensie mianem „chrześcijaninia”... Dla mnie i nie tylko dla mnie (vide Słownik Języka Polskiego PWN) określenia: „chrześcijanin” i „wyznawca religii chrześcijańskiej” są synonimami, czyli znaczą dokładnie to samo. Niektórzy (chyba jednak większość) twierdzą tutaj, że osoba żyjąca wśród chrześcijan, czerpiąca z „kultury judeo-chrześcijańskiej”, etc. ma prawo w tym sensie nazwać siebie chrześcijaninem.
Idąc tym tokiem rozumowania można dojść do bardzo interesujących konkluzji.
Na przykład w tym sensie „chrześcijanami” są:
1. Józef Oleksy - też żyjący wśród chrześcijan też czerpiący z „kultury judeo-chrześcijańskiej”.
Cytuję:
„I wszystko byłoby cacy (po udecku i po czerwonemu), gdyby nie zbliżające się wybory prezydenckie. Ten i ów w porę sobie przypomniał, że kraj jest pełen kościołów oraz ambon, a to wielka przedwyborcza siła. No i że katolików też jakby sporo, mimo całej wojny antykościelnej, a katolicy to, niestety, również wyborcy. Bez nich prezydentura niepewna. Tedy marszałek sejmu, Oleksy Józef, stary rutynowany komuch, bieży na Jasną Górę, by przed Madonną Częstochowską legnąć. Przypadkiem zupełnie jest tam akurat Telewizja Polska S.A., która dokładnie pątnika filmuje i tegoż dnia w głównym wydaniu Wiadomości emituje ów film, na którym Oleksy katolickie oczęta i złożone rączęta ku Maryi i Dzieciątku wznosi jakoby pacholę niewinne klęcząc kornie i długo. Cisza, lecz zda się, że słychać: - Panie, nie jestem godzien, ale powiedz tylko jedno słowo, to zostanę wybrany... Tak spektakularnego nawrócenia Polska nie widziała od czasów Mieszka I barbarzyńcy.” [Wilk i Kuglarz Na łamach oraz wywiad rzeka 4, W. Łysiak, Warszawa 1995, str. 28/29]
2. Aleksander Kwaśniewski – też żyjący wśród chrześcijan, też czerpiący z kultury judeo-chrześcijańskiej.
Na dodatek jako jedyny polityk globu został wpuszczony przez Papieża do „papamobile”. Na dodatek czerpiący wiele z Ojca Św. a zwłaszcza z zachowań Wojtyły, np. małpując na podkaliskim lotnisku piękny, świadczący o Miłości do Ziemi Ojczystej, gest ucałowania tej „Ojcowizny”... Na dodatek obcuje na co dzień z „Matką Boską Eseldowską” (wyczytałem to określenie u Ziemkiewicza) czyli Panią Prezydentową...
3. Idąc dalej tym „tropem” „chrześcijaninem” był również Josif Wissarionowicz Dżugaszwili, też żył wśród chrześcijan (w młodości chodził nawet do seminarium duchowego). A potem czerpał z chrześcijaństwa, że ho, ho... Tylko że głownie „czerpał chrześcijan”, żeby im „przestrzelić język od strony potylicy”, albo przeprowadzić o parę tysięcy kilometrów na wschód, albo zamknąć w gułagach, albo w „psychuszkach”.
E tutti, tutti, tuttii quanti... np. (J. Urban, A. Michnik, W. Jaruzelski, Cz. Kiszczak)


M.in. to za te „wyczyny”, które wymieniłem, „radykalniejsza część dawnych opozycjonistów” nie jest zachwycona "nowymi" poglądami Kaczmarskiego. <<Ubywało mu wyznawców, zrażonych atakami na Kościół katolicki i coraz częstszymi oskarżeniami Polaków o szerzenie nienawiści, ignorancję, antysemityzm.>>
I to miał m.in. na myśli Waldemar Łysiak.
W sumie, moim zdaniem, to by wystarczyło, i to mnie przekonuje do słuszności sądu Łysiaka. Lecz oświadczam ponownie: „śledztwa australijskiego” jeszcze nie skończyłem.
Jeśli komuś nie podoba się „mizerne tempo śledztwa” to niech założy „Społeczny komitet obrony niepokalanej przeszłości Jacka Kaczmarskiego” i wytoczy sprawę Łysiakowi, być może wtedy jeszcze więcej „smaczków” ujrzałoby światło dzienne, i pojawiłoby się jeszcze więcej „plam” na życiorysie tego Wielkiego Poety, którym niewątpliwie śp. Jacek Kaczmarski był.

Pozdrawiam

Zbigniew Wilczyński

c.d.n.
Zastanawiam się, czy warto to jeszcze czytać. Zaczynam załować, ze po miesiącu przerwy wróciłem do tego tematu... ;/
Zbych
Powinieneś robić w satyrze, tak jak Geppard. Masz dodatkowo, prócz talentu, tę przewagę, że wiesz co uprawiasz.

Też skłaniam się do opinii, że podobna reakcja jest chyba najsensowniejszaą formą obrony przed nachalnością akwizytorów dobrych wieści, niemniej spróbuję od siebie jeszcze kilka słów do Gepparda skierować. Całkiem powaznie. Tylko troszkę później.
A pan Panie Geppardzie ciągle to samo...
Przyznam się pora zajrzeć do słownika i sprawdzić słowo "nadinterpretacja" bo nie wiem czy to właśnie to czy już since-fiction. Ile razy trzeba przeczytać wyrazenie "w takim sensie" żeby je zrozumieć. Musze poprzeglądać te słowniki.
Dla pana dobra: niech się pan już przyzna do błędu i nie będzie przykładem tego "efektu Clintona" jak pan pisał. Jak narazie ma pan jeden argument o chrześcijaństwie. Jacek się za chrześcijanina nie uważał, i jeśli tego pan nie umie wyczytać to ja nie wiem.
Zgadzam się z Piotru, nie wiem czy warto czytać w kółko to samo, z czego i tak nic nie wynika i nie wyniknie za sto lat.
Zauważyłem że zaczyna pan łagodnieć, szczególnie w opisach wielkości Jacka o Obławie, Murach.
Ton pańskiej wypowiedzi złagodniał, nie ma w niej tyle Łysiako-chwalstwa.
W kwestii nie odpowiadania na moje posty, zastanawiam się czy to nie była asekuracja przed odpowiadaniem na to co w nich jest, bo od tamtego czasu nic nowego się nie pojawiło. Bo styl pisania dostosowałem do wartości pańskich argumentów.
Pozdrawiam

Ps. Post Zbycha bardzo mnie rozbawił, zgadzam się z wqurwionym.
Geppard napisał(a):Dlaczego w tytule tego wiersza są słowa „a la Polonaise”??
Dlaczego, skoro niby „odnosił się raczej do ogólnego antysemityzmu”, nie umieścił akcji wiersza np. w Bagdadzie, a jeden z bohaterów ogląda telewizję „Al Dżazira”, albo nie umieścił akcji wiersza w jakimś wyimaginowanym Kaczmarolandzie, a jeden z bohaterów słucha radia „Wolny Kospomolak”??
A nie przyszło Panu do głowy, że Jacek był Polakiem? Większość wierszy umiescowiona jest na gruncie polskim. Dlaczego miałby opisywać inny kraj skoro był związany z Polską?
Pozatym nie mamy pewności, czy Jacek nie opisał czegoś co się stalo naprawdę. Wcale by to nie było dziwne.

Geppard napisał(a):A to wierszem „Reportaż z Bośni” wpisuje się w kampanię „antypapieskich i antykatolickich ataków” i walkę o zalegalizowanie mordowania dzieci nienarodzonych czyli aborcji...
Z całego wiersza wyjmujesz jeden wers, nie interesuje Cię o czym jest wiersz, co opisuje. Robisz to samo co w przypadku Bibli. Zdaje się, że to metoda świadków jehovy (czy jak to się tam pisze)
Druga sprawa, że katolicyzm i papiestwo krytykować należy, bo krytyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła.


Geppard napisał(a):A to przystępuje do „hucpy” pt. Ruch Świadomej Tolerancji i dopiero po tym jak zareagowała część z jego przyjaciół (później już tylko „byłych przyjaciół”) i osób z „radykalnej części opozycji” wycofał się „biegusiem” tłumacząc to „awanturnictwem politycznym” (Tak inteligentny człowiek nie wiedział w co się angażuje, w tak banalny sposób dał się wciągnąć?? Nie chce mi się wierzyć.) Cytuję:
„W związku z publikacjami na temat mojego udziału w akcjach Ruchu Świadomej Tolerancji...” J.K.
Nikt nie jest nieomylny. Ale JK umiał się przyznac do błędu i przeprosić. Wielu udzi tego niepotrafi.


Geppard napisał(a):A to sprawa pt. „blacha od Kwacha”, i firmowanie swoim udziałem kłamstw, np. tego że ZSP ma już 50 lat... Człowiek o sztywniejszym kręgosłupie moralnym zażądałby chociaż zmiany <<intencji przyznania „blachy”>>. Jemu to nie przeszkadzało... Sam sobie je dorobił.
Kaczmarski osobą moralną? Wg Pana wąskiego pojęcia katolickiego nie mógł nią być, za bardzo kochał życie i czerpał z niego pełnymi rękoma. o tym, że firmuje ZSP dowiedział sie już w pałacu, sam o tym niejednokrotnie mówił.


Geppard napisał(a):Na razie mamy jedną kwestię, czy J.K. w roku 1996 miał prawo określić siebie w pewnym sensie mianem „chrześcijaninia”... Dla mnie i nie tylko dla mnie (vide Słownik Języka Polskiego PWN) określenia: „chrześcijanin” i „wyznawca religii chrześcijańskiej” są synonimami, czyli znaczą dokładnie to samo. Niektórzy (chyba jednak większość) twierdzą tutaj, że osoba żyjąca wśród chrześcijan, czerpiąca z „kultury judeo-chrześcijańskiej”, etc. ma prawo w tym sensie nazwać siebie chrześcijaninem.
Czytaj cała wypowiedź - chcrzescijanienem w sensie przynależności do kultury chrześcijańskiej. Znów robisz to co przy Bibli...

Kulturowo owi politycy są chrześcijanami. Ja też niestety, chociaż odrzucam religie i to dość stanowczo.


Geppard napisał(a):<<Ubywało mu wyznawców, zrażonych atakami na Kościół katolicki i coraz częstszymi oskarżeniami Polaków o szerzenie nienawiści, ignorancję, antysemityzm.>>
I to miał m.in. na myśli Waldemar Łysiak.
Ubywalo styarych, woleli widać Disco Polo Kwaśnieskiego (wkońcu wygrał) ale wiesz ilu przychodziło na ich miejsce? NA koncerty trzeba było się często dobijać.


Geppard napisał(a):Jeśli komuś nie podoba się „mizerne tempo śledztwa” to niech założy „Społeczny komitet obrony niepokalanej przeszłości Jacka Kaczmarskiego” i wytoczy sprawę Łysiakowi, być może wtedy jeszcze więcej „smaczków” ujrzałoby światło dzienne, i pojawiłoby się jeszcze więcej „plam” na życiorysie tego Wielkiego Poety, którym niewątpliwie śp. Jacek Kaczmarski był.
Nikt nigdy nie powiedział, że JK był święty. Sprawy nikt wytaczać raczej nie będzie. Bo szkoda pieniędzy i czasu na dyskusje opoką narodową - W. Łysiakiem. Pozatym szkalowanie raczej by uznano za małą szkodliwość społeczną.

zbych

Geppardzie, uważam, że JK miał prawo nazwać się „chrześcijaninem” w tym kontekscie. Uważam, że każdy może się nazwać, kim chce i trudno.
Jeśli na przykład Ty sam z wlasnej woli nazwiesz się w tym kontekscie „stepującym penisem”, to ja słowa nie powiem.
Tako rzecze Zaratustra. W innym kontekscie.

PS. Napisz jeszcze coś tak jak to Ty umiesz. Zrobimy taki kabaret, że inne strony będą tu z wycieczkami przychodziły. Będziesz sławny w całej sieci. Zasłużyłeś uczciwie.
----------------
Panie Geppard, jednak przeczytałem Pana ostatni post i doszedłem do wniosku, ze albo chce Pan z nas zrobić idiotów en masse i pojedyńczo, albo... wiadomo co. Po prostu łże Pan mając nadzieję na krótką pamięć. Tymczasem to Pan winien łykać duże ilości bilobilu. Nie dość, ze gada Pan jak potłuczony, to jeszcze ma nadzieję, ze nowi uczestnicy forum uwierzą w pana dobrą wolę.
Oto z ostatniego postu dowiadujemy się, że Łysiak miał co innego na myśli niż napisał i Pan to wie. Do tego bredzi Pan, że Pan tylko ma zastrzeżenia do postawy moralnej JK w pewnym okresie zycia. Sklerozę to trzeba leczyć! Mało kto na tym forum twierdzi, że Jk to postać niezłomna moralnie, wzór cnót i ideał wcielony, przy którym Chrystus to postać bezbarwna. Wręcz przeciwnie :x . Gdyby pan poczytał inne tematy forum i nie tylko, wiedziałby Pan, że miłośnicy TWÓRCZOSCI Jacka mieli wiele zastrzeżeń do jego postaw i wyborów. A na forum bez problemu znajdzie Pan i ludzi od prawicy i od lewicy i politycznie pokręconych zupełnie.
Łysiak postawił konkretny i jednoznaczny zarzut i to w formie cokolwiek niekulturalnej. I OD SAMEGO POCZĄTKU PAN TEJ OPINII BRONISZ!!! Do tego straszysz Pan nas, ze nam jeszcze pokażesz. No to pokaż Pan do cholery. Pod płaszczykiem elokwencji i kultury ( klasyczna metoda wielu polityków prawicy :lol: ) wykręcasz się Pan, mijasz się z prawdą, lawirujesz i nie potrafisz przyznać się Pan, że przegrałeś i nie potrafisz udowodnić swojej PIERWSZEJ I PODSTAWOWEJ tezy. Że Łysiak szkaluje JK słusznie i na podstawie faktów DO UDOWODNIENIA.
Z Clintonem jest związane jeszcze jedno powiedzenie: robić komuś Clintona . Rób Pan sobie sam Clintona, nie nam, bo dla nas to raczej wątpliwa przyjemność. Big Grin Big Grin
Zgodnie z obietnicą kilka słów do Gepparda:
Geppard, masz ciężki orzech do zgryzienia. Zgodnie z ostatnim wyciągiem z odwiedzin serwera, na ten wątek codziennie walą tłumy bywalców forum Łysiakomanii, także, G.W, Ojczyzny, Frondy, Wprost, Nie, Apolologetyki, Katolika, Midrasza, Harego Pottera (chyba chca się nauczyć od Ciebie zaklęć magicznych)
Zarejestrowano też numer ip z kancelarii Adama Michnika, silne wibracje jakie odczuł w tym czasie serwer wskazywałyby na fakt machania z uciechy nóżkami.

Nie zawiedź Mistrza Waldemara!
:lol:

Ps. Nie wytrzymam, jeszcze pare takich postów...
wqrwiony napisał(a):Nie zawiedź Mistrza Waldemara!

miszcza, co najwyżej miszcza ... :]

Geppard

Panie Wqrwiony!
Oto moje notatki z „odsłon” tego tematu:
31.12.2004r. godz. 14.09 - liczba wyświetleń – 3936
01.01.2005r. godz. 23:25 - liczba wyświetleń – 4038
10.01.2005r. godz. 21:25 - liczba wyświetleń - 5785
Wiem, że są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, wierutne kłamstwa i statystyki...
Lecz mimo to dokonam pewnych przybliżonych obliczeń statystycznych.
Przyjmuję w przybliżeniu i zaokrągleniu liczbę wyświetleń w grudniu: ca 4000, przez pierwszą dekadę stycznia: ca 1800.
„Statystycznie” rzecz ujmując w grudniu wychodzi około 130 wyświetleń dziennie, w styczniu, jak dotychczas, około 180 dziennie. Czyli „średnia” "wyświetleń dziennych" wzrosła o 50.
Czy to o te „tłumy” Panu chodzi??
Czyżbym, zamieszczając dnia 31.12.2004r. o godz. 12.44 link do tego tematu na forum GW, zwiększył Szanownym Adminom „oglądalność” o ok. 38%??
Nie wstydzę się ani jednego zdania, które tu napisałem. (Może poza błędami stylistycznymi, interpunkcyjnymi, bądź literówkami, których nie udało mi się „wychwycić” przed zamieszczeniem postów).
Być może te „wibracje serwera” wzbudziło co innego? A mianowicie ktoś zauważył jakich to „Kosmopolaków” „wychował” „I Kosmopolak RP” czyli J.K.? Być może rozśmieszyło kogoś to, że na tej stronie jednego z największych i najokrutniejszych ludobójców na globie w XX stuleciu, uważa się (kulturowo) za chrześcijanina?? (Już od 24 h, jak sobie to przypomnę, to nie mogę powstrzymać śmiechu!)
A jeśli chodzi o „wizytę z kancelarii” - jeśli to prawda, to polecam zajrzeć na strony:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://republika.pl/gazetawyborcza/">http://republika.pl/gazetawyborcza/</a><!-- m -->
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.remuszko.pl/gw/">http://www.remuszko.pl/gw/</a><!-- m -->
I przypominam słowa śp. Zbigniewa Herberta:
„Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny”.

I pozdrawiam

Zbigniew Wilczyński
Geppard napisał(a):Być może te „wibracje serwera” wzbudziło co innego? A mianowicie ktoś zauważył jakich to „Kosmopolaków” „wychował” „I Kosmopolak RP” czyli J.K.? Być może rozśmieszyło kogoś to, że na tej stronie jednego z największych i najokrutniejszych ludobójców na globie w XX stuleciu, uważa się (kulturowo) za chrześcijanina??
Nawet jeżeli wychował to co w tym złego? Wolę mieć takiego nauczyciela niż plującego jadem i łgającego w żywe oczy W. Łysiaka, który w swojej pracy nie zamieszcza przypisów. Pewnie by móc się wyłgać fikcyjnymi wywiadami...

Poza tym co złego widzi pan w postawie kosmopolaka? Bo ja nie widze w tym żadnej ujmy.

Cortez niewątpliwie też był chrześcijanienem... i by było śmieszniej nie tylko kulturowo... Zrozum człowieku wkońcu, że każdy człowiek wychowany w Polsce kulturowo musi być chcrześciajaninem, bo nie ma wyjścia. To nie kraj muzułmański.

Prowadzi Pan statystki odwiedzalności? No proszę, takiego fana ta strona jeszcze nie miała :?
Powiedzmy Geppard, że jest remis.
Ty nie wykazałes się bystrością odpowiadając mi na post który nawet w 1/10 nie wymagał tak rzetelnego ustosunkowania jakie okazałeś, ja zaś, nie rozumiejąc tego fragmentu zacytowanego przez Artura.

Teraz bez cienia ironii sarkazmu, bo wierzę, że chcesz dobrze.

Geppard jestem przekonany, że niezgoda i opór na jaki tutaj natrafiłes nie wynika z solidarności sierot intelektualnych adoptowanych przez chytrość przechery Michnika, tylko przede wszystkim z wrażliwości "smaku", poczucia miary.

Przywoływanie takich analiz jak ta od której rozpocząłes poprzedni swój post, należy do tak zdewaluowanych chwytów, ze jeśli gdzieś czytam podobne rewelacje to trudno mi się oprzeć wrażeniu, że jest to parodia albo ordynarna propaganda.
Wstaw tam na poczatku antonim do "lewicowy" i powiedz, co wyszło.
Ponadto mnie ten erudycjny wtręt przypomina taką ultrasemicko-fiskalną retorykę a rebours. Posądzanie o antysemityzm służące do odebrania jakiejkolwiek wartości polemicznej argumentom drugiej strony. Powinno być Ci to znane.

Geppardzie, doceniam twój wysiłek do obrony spraw beznadziejnych, podzielam to zamiłowanie. Mam jednak przekonanie, że bronisz przegranej (bo niesłusznej) postawy . Niestety uparłeś się, żeby nie widzieć rzeczy zdawałoby się ewidentnych.
Przynajmniej rozważyć, że druga strona ma prawo uważać je za ważkie.
Błędy stylistyczne to mały pikuś wobec uchybień na jakie Łysiak sobie pozwolił, dostrzeż to wreszczie.

Nikt nie ma prawa wykorzystywać do swojej krucjaty, ludzi, idei i spraw w sposób niegodny.

Starożytni mieli, zasadę, że prawdą jest to co z kazdej strony jawi się tak samo.
Łysiak ma prawo do krytyki ludzkich postaw i wyborów. Tylko, że on nie dał Kaczmarskiemu i Miłoszowi żadnych szans, wyeksponował tylko negatywy i to jeszcze w sposób karykaturalny.
Upierdolił obu bo to "ikony" Salonu" (nieważne kto ich w takiej roli postawił i czy utozsamialiby się z nią)
Manewr Łysiaka zdeka faryzejski polega tez na tym, że wobec chociażby Kaczmarskiego zastosował metodę, przed jaką praktycznie nikt nie mógłby się obronić.
Być może komuś zajmującemu się badaniem np. natury cumulusów w całkowitym oderwaniu od spłeczności, udałoby się ustrzec przed wypowiedziami które mogłyby być wykorzystac przeciwko nim.

Ktoś kto żyje pośród ludzi i dla ludzi, a za przedmiot swych życiowych pasji i zainteresowań ma poi prostu życie, siłą rzeczy ocenia jednostki i zbiorowość, ocenia instytucje, które powinny im służyć. Czasem tymi ocenami się dzieli.
Nawet gdyby Kaczmarski w emocjach "chlapnął" coś mocniejszego o Polsce i religii, to traktowanie kilku wyjętych na siłę wypowiedzi i wmawianie, że to życiowe credo poety, jest mało zacne (eufemistycznie ujmując).
Niestety zrozumiale mając na uwadze narcystyczną naturę Łysiaka, temperament krzyżowca, cel jaki mu przyświeca i postępowanie zgodne ze stara jezuicką zasadą. Tą o rąbaniu i wiórach.

Samo udowodnienie instrumentalnego traktowania/złej woli/ignorancji/ objawianej/nych przez Łysiaka nie jest problemem. Tylko, ze demaskowanie tego typu praktyk, nie czyni nas wiele mądrzejszymi.
Tylko przez próbę dotarcia w głąb a nie buksowanie po powierzchni zjawisk dochodzi się do sedna, do wartości konstytuujących paradygmat myslenia np. pana Łysiaka parajacego się pisarstwem i np. Poety Miłosza, Pisarza Gombrowicza czy Poety Herberta. Jest szansa wtedy, ze dostrzeże się, że to o czym Łysiak rozstrzygnął z taką pewnością siebie, stanowi o odwiecznym i niekończacym się dialogu w dziejach kultury.
Platon, Arystotelse, Rousseau i Toqueville, Nietzsche, Dostojewski, Mickiewicz, Norwid, Słowacki, Mann, Pound, Eliot, Czesterton, Camus, Brzozowski, Herling-Grudziński, Mackiewicz, Gombrowicz, Miłosz to kilkanaście z wielu ważnych postaci które swym myśleniem wpisały się w wielowiekowy spór liberała i konserwatysty i w dialog kapłana z błaznem, w dialog z kulturą i o kulturze, także polską.

Chodzi o poznanie genotypu leżącego u podstaw naszych wyborów światopoglądowych, będącego źródłem doktryn i poglądów. (Czymś takim jest np. religia, a tu już mamy pierwsze peknięcie, rozdźwięk czyli np. pytanie Artura; jakim prawem sankcja religijna ma panować nad ideą będącą wyłącznie wytworem wysiłku ludzkiej mysli i nie odwołującej się do absolutu).
To prawdziwy spór o "uniwersalia", spór natury ontologicznej bardziej niż epistemologicznej.

Poszukiwania na tej drugiej płaszczyźnie czyli grzebanie w składni i semantyce niewiele rozwiązuje.
Mozna kopać archiwa i kłócić się czy Kaczmarski powiedział to co imputuje mu Łysiak. Tylko, że (pomijając wcześniejsze zastrzeżenia) jest to poznawczo bezwartościowe.
Nawet jeśli znajdą się jakieś "smakowitsze kąski" to one tak naprawdę nic więcej potrzebnego niż wiemy, nie wniosą do sprawy.
Wiemy, ze Kaczmarskiemu daleko do wzorca ustanowionego przez arbitra elegancji W.Ł. Tak jak wszystkim tym którzy zgłaszją sceptycyzm wobec samozwańczych guru i tanich wzruszeń .

Tylko zła wola/instrumentalna interpretacja/ płaska jak naleśnik wyobraźnia i zdolność do asocjacji na poziomie odruchu Pawlowa, każą utożsamiać aeteistę z wrogiem Polski, tak jak rezerwę wobec nadmuchiwanej narodowej euforii z kolaboranctwem. Wmawianie / sugerowanie, ze pary opisowe typu Polak- katolik, ateista-komunista- lewicowiec-filosemita, prawicowiec-człowiek szlachetny są regułą jest nadużyciem.

Nawet jeśli statystycznie wśród patriotów jest więcej katolików to nie znaczy że wszyscy ateiści, agnostycy są kosmopolitami.
To samo dotyczy ludzi którzy z niechęcią patrzą na walenie w bogoojczyźniany, patriotyczny bebenek obawiając się, ze gesty takie slużą wyąłącznie grajkom.
Socjalista nie musi oznaczać komunisty i sprzedawczyka polskości, co nierzadko sugerują ideolodzy prawicowi. Takie sugestie są haniebne biorąc pod uwagę piękną kartę polskiego socjalizmu przedwojennego i powojennego (np.Ossowscy).
Piłusdski przez 25 lat stał na czele partii socjalistycznej. Socjalista Pużak zakatowany w kazamatach bezpieki, posmiertnie został odznaczony orderem Orła Białego, odrzuconym przez jego córkę, podobnie zareagowała żona Herberta.
Kaczmarskiego z Herlingiem-Grudzińskim (cieszącym się zasłużoną estymą w środowisku patriotycznym) łączy fakt przyjecia orderu Orła Białego i krytyka Papieża, dokładnie w tej samej sprawie. Łysiakowi te fakty nie przeszkadzają u Herlinga-Grudzińskiego ale dyskwalifikują Kaczmarskiego.
Łysiak powołuje się często na Jerzego Roberta Nowaka najbardziej "medialnego" doktrynera kręgów prawicy, jednego z ojców chrzestnych LPR, którego Roman Giertych określił niedawno “ideologiem komunistyczno-narodowym, moczarowcem".
Najwyżej obecnie ceniony przez Łysiaka publicysta Polski - Rafał Ziemkiewicz przez część środowiska prawicowo-patriotycznego po wydaniu "Polactwa" uznany zostaje za zdrajcę za rzekome kalanie Ojczyzny i Narodu. Inaczej mówiąc obrywa za to, że pozwala sobie na krytykę przywar narodowych. Kaczmarski już tego robić nie może.
Urban poparł stan wojenny ale ojciec przewodniczacego Romana również poparł stan wojenny.
Trznadel po wręczeniu Szymborskiej Nobla dzielił się przypuszczeniami, że jeżeli dostała je za tak słabe wiersze, to musi za tym stać "określone lobby, w którym biorą udział wpływowe kręgi". Zapominial dodać, ze sam przeżył okres fascynacji talentem poetki pisząc w 1953 i 1954 dwie entuzjastyczne recenzje z jej socrealistycznych tomików.
Mackiewicz i Miłosz których korzenie rodzinne i duchowe wyrastająz Litwy, za to przywiązanie inaczej sa obecnie oceniani. Niechęć do nacjonalizmu żywili obaj. Obaj byli patriotami "pejzażu" o którym pisał mądrze i pięknie Mackiewicz.
Dla Łysiaka przywiązanie Miłosza do Litwy jest dowodem jego antypolskości. Łysiak zapomniał o inwokacji najbardziej znanej Polakom, tak jak i o tym, że zarzuty jakie stawia Miłoszowi dotknęły kiedyś Mackiewicza
Mackiewiczowi piszącemu w 1959: "Osobiscie czuje sie w tej chwili przynależny do wschodniej Europy, a dopiero na drugim miejscu do okreslonego narodu", nikt nie wytykał kosmopolityzmu, Miłoszowi który czuł się związany w pierwszej kolejności z ciemiężonymi przez "Urizena" i więzionymi przez niego na Ziemi Ulro, juz tak.
Mackiewicz nacjonalizm endecki uważał za nieszczęście w historii Polski. Mackiewicz drwi z mitu zydokomuny czego niezauwazył chyba zoologiczny przyjaciel_ tego_ co _od_ towarzysza/szy_ pochodziło_ Michnik przyczyniający się do zapomnienia tego wielkiego człowieka.
Brat Józefa cat Mackiewicz, może krytykować emigrację, Gombrowicz nie.

I mógłbym jeszcze tak wymieniać zagadki zen dla Ciebie Geppardzie ale jest cholernie późno. (a teraz jeszcze później jak robię jako taką korektę)


Zbliżamy się do małego reasume,czy jak to się to tam pisze:

Nienawidzę hipokryzji, kabotyństwa narcyzmu, bezinteresownej złośliwości w rozmiarach przekraczających poczucie przyzwoitości (chociaz sam nie jestem wolny od tych przywar).

Kultura zaniknie w momencie kiedy zamilkną spory światopoglądowe. Niech trwają nawet w formie sporów ideologicznych.
Każdy jednak kto głosi ideologię powinien liczyć się z tym, że grunt na jaki padnie może być średnio żyzny a nawet jałowy zgoła.

Rzeczywistość nie da się ująć w prostych kryteriach i niesprzecznych opisach, jednoznacznych ocenach.
Jeśli ktoś tak twierdzi jest tępym doktrynerem żerującym na tym mało żyznym gruncie właśnie. Czyli na niewiedzy, naiwności, jednowymiarowości ludzkich wyobrażeń i takiejże perspektywy, potrzebie nieskomplikowanych teorii, jednoznacznych wyjasnień i prostych recept.
Kosmosu jaźni rozpiętego miedzy duszą a głową nie da się zamknąć w dłoni i przybić do tablicy jak motyla, sklasyfikować krótkim opisem kosmopolita, polakożerca itd.
Promowanie wizji takiego nieskomplikowanego świata to bolszewizm. Zglajszachtowanie, urawniłowka. W myśleniu działaniu rozumieniu.
Sprowadzenie ogromnego spectrum jednostkowych doświadczeń ścieżek, dróg ślepych uliczek do nieskomplikowanego opisu jest krzywda wyrządzoną nie tylko ludziom którzy odeszli ale przede wszystkim tym którzy żyją. W pedagogice nienawiści nie ma miejsca na autentyczne zrozumienie, poszukiwania, dojrzewanie do mądrości. Śmiem twierdzić, że Łysiak wykorzystał tych którzy mu wierzą, nie uczynił ich mądrzejszymi szlachetniejszymi, zgorszył jedynie utwierdził we własnych słabościach i frustracjach.

To jest Geppardzie ucieczka od wolności.
Niechęć do myślenie na własna odpowiedzialność pod pozorem dobijania się o prawdę.
Próba ubezwłasnowolnienia. Wytykanie ludziom błędów potknięć służy moralności ale jeśli uprawiane jest tylko po to, zeby pognebić człowieka, zgorszyć innych nie ma nic wspólnego z humanizmem/chrześcijaństwem. Bóg nie potrzebuje bezwolnych maszyn, potrzebuje myślących "trzcin" Trzcina chwieje się na wietrze, czasem gnie i łamie. To jest cena wolności.
Tylko skurwiel z wykastrowaną wrażliwością może niedostrzegać, że na klęski nie są narażeni tylko ci którzy chowają się za murem dogmatów, lewicowych, prawicowych, religijnych, racjonalistycznych, jakichkolwiek.
Piękny post. Bardzo mądre słowa. Niestety śledząc dyskusję mam duże obawy czy Geppard jest w stanie przyjąć cokolwiek innego ponad stwierdzenie, że W. Łysiak ma zawsze rację i basta....
wqrwiony napisał(a):Tylko zła wola/instrumentalna interpretacja/ płaska jak naleśnik wyobraźnia i zdolność do asocjacji na poziomie odruchu Pawlowa, każą utożsamiać aeteistę z wrogiem Polski, tak jak rezerwę wobec nadmuchiwanej narodowej euforii z kolaboranctwem. Wmawianie / sugerowanie, ze pary opisowe typu Polak- katolik, ateista-komunista- lewicowiec-filosemita, prawicowiec-człowiek szlachetny są regułą jest nadużyciem.

wqrwiony napisał(a):Rzeczywistość nie da się ująć w prostych kryteriach i niesprzecznych opisach, jednoznacznych ocenach.
Jeśli ktoś tak twierdzi jest tępym doktrynerem żerującym na tym mało żyznym gruncie właśnie. Czyli na niewiedzy, naiwności, jednowymiarowości ludzkich wyobrażeń i takiejże perspektywy, potrzebie nieskomplikowanych teorii, jednoznacznych wyjasnień i prostych recept.
Kosmosu jaźni rozpiętego miedzy duszą a głową nie da się zamknąć w dłoni i przybić do tablicy jak motyla, sklasyfikować krótkim opisem kosmopolita, polakożerca itd.

To moim zdaniem dwa, bardzo wazne stwierdzenia. Pierwsze stwierdzenie w pewnym sensie wynika z drugiego. Z wypowiedzi Gepparda uklada sie nam wlasnie jego jednowymiarowy, czarno-bialy swiatopoglad, ktory nijak sie ma do otaczajacej nas, skomplikowanej rzeczywistosci. A wlasnie taka jednowymiarowosc implikuje tworzenie owych par z cytatu pierwszego.

Nie sadze ze jest to wyraz zlej woli. Otoz wydaje mi sie, ze ludzie (wszyscy, bez wyjatku) bardzo nie lubia sprzecznosci. Wlasnie te sprzecznosci powoduja, ze na danym gruncie czujemy sie bardzo niepewnie. Sprzecznosci pojawiaja sie zawsze tam, gdzie mamy do czynienia z proba opisania bardzo skomplikowanych rzeczy/zjawisk, a takimi niewatpliwie sa relacje miedzyludzkie, "zarzadzanie spoleczenstwem" i szereg innych, ktore odciskaja sie na naszym swiatopogladzie. Sa to rzeczy skomplikowane, poniewaz wplyw na nie ma ogromna liczba czynnikow, ktorych wektory sa zorientowane w sposob dowolny, czesto przeciwstawny. Wlasnie ta dowolnosc powoduje narastanie sprzecznosci, ktorych nie sposob ominac.

Ludzie staraja sobie z nimi radzic na rozne sposoby. Jeden z nich, ktory reprezentuja osoby z Geppardem polemizujace (w tym ja), polega na pogodzeniu sie z tymi sprzecznosciami, ewentualnie szukaniu jakiegos innego, okreznego wyjasnienia/kompromisu. Takie postepowanie z gory zaklada wielowymiarowosc postrzegania, poniewaz nie pozwala rozwiazywac trudnych problemow metoda rozciecia gordyjskiego wezla. Inni (jak Geppard), preferuja usuwanie sprzecznosci poprzez ich upraszczanie (taka teoria wszystkiego - opisujaca wszystko i nic). Tylko trzeba zdac sobie sprawe, ze nadmierne uproszczenie powoduje rownoczesnie splaszczenie problemu a co za tym idzie jego kompletne wypaczenie (vide pary: patriota-katolik itd.).

Chcialbym jeszcze na zakonczenie dodac, ze dla mnie ta dyskusja zmienila nieco cel (miedzy innymi w wyniku swietnego posta wqrwionego). Mi juz na prawde nie chodzi o to zeby udowodnic, ze JK opluwal kosciol, papieza czy polskosc, ale o sprawy bardziej pryncypialne. Dla mnie jest to dyskusja o tym jakiemu swiatopogladowi holdowal JK (i osoby broniace go w tej dyskusji) a jakiemu holduje WL (i Geppard), i ktory z nich jest wlasciwy. Prawdopodobnie swiatopoglad WL pozbawiony jest wielu sprzecznosci i byloby to chwalebne gdyby nie maly szkopul: jest on kompletnie wypaczony bo zbudowany metoda upraszczania.

pozdrawiam Michal
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31