Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Rzeczpospolita kłamców. Salon
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Tak, okazuje się ze pan Geppard innym również próbuje wcisnąć na siłę swój światopogląd obiecując smaczki z wywiadów australijskich. Szkoda czasu.

forum gazety, Geppard napisał(a):Zainteresowanych wątkiem "okołosalonowej" dyskusji pt. Łysiak o Kaczmarskim
zapraszam na forum strony poświęconej J. Kaczmarskiemu, gdzie "toczę"
tam "kurtuazyjną polemikę" z P.T. Wielbicielami "barda" udowadniając, iż Łysiak
miał prawo i podstawy napisać to, co napisał o Jacku K., i gdzie już wkrótce
zamieszczę "smakowite kąski" z "australijskich wywiadów" J.K.
Zapraszam na stronę:
<!-- w --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=555&postdays=0&postorder=asc&start=0">www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.p ... sc&start=0</a><!-- w -->
Włączyłem się do dyskusji dopiero na 3 stronie tego tematu.

:] nikt mi nic nie udowodnił...
Ps. Arturze masz racje teraz jedynym argumentem Gepparda jest "Bośnia" po tym gdy zawiodły wywiady australijskie.
Pozdrawiam

Geppard

Witam.

Ustosunkuję się krótko.

Celowo zamieściłem same cytaty z „wywiadu australijskiego” nie opatrując komentarzem, żeby najpierw sprawdzić jak głęboko się w nie zaczytają moi Szanowni Adwersarze, i jak zareagują. No cóż, wynik, mogę powiedzieć zadowalający mnie i świadczący o Szanownych Adwersarzach. Proszę się wczytać np. w zdanie:
„Chrześcijaninem jestem w tym sensie, w jakim jest każdy wychowany w tradycji śródziemnomorskiej, tzn. na mitach greckich i tradycjach judeo-chrześcijańskich.”
1. Czy z tego zdania nie wynika:
„Chrześcijaninem jest każdy wychowany w tradycji śródziemnomorskiej, tzn. na mitach greckich i tradycjach judeo-chrześcijańskich” i że J.K. uważa się „w tym sensie” (sic!) za „chrześcijanina”??
Mnie się do tej pory "wydawało" i nadal uważam, że chrześcijanin to wyznawca wiary chrześcijańskiej, czyli człowiek, który przyjął chrzest i inne sakramenty, wierzy w Boga, stara się żyć zgodnie z przykazaniami bożymi, naukami założyciela religii, Jezusa Chrystusa, Pisma Św., Ojców Kościoła, itd. itp. A gdy popełni zły uczynek nazywa go złym uczynkiem, grzechem, robi rachunek sumienia, spowiada się, wyznaje szczerze skruchę, odprawia pokutę, i stara się zadośćuczynić tym, którym złym uczynkiem uczynił przykrość, lub inną krzywdę, a nie: tylko przeprasza używając „demagogicznego neologizmu” w stylu „awanturnictwo polityczne”.
2. Czy to nie jest „wypaczanie prawdy, metodą wypaczania języka”, czyli nadawanie całkiem innego, niezgodnego z prawdą znaczenia słowu „chrześcijanin” czyli wierutne kłamstwo?
3. Czy prawdziwi chrześcijanie nie mogą poczuć, że ktoś im ubliża takim przypisywaniem sobie znaczenia słowa „chrześcijanin”? Zwłaszcza, że kilka wypowiedzi wcześniej ten ktoś stwierdza, że „nie bardzo wie czy wierzy”??
Oczywiście wśród „postępowych ateuszy”, z którymi – jak mniemam - najwyraźniej mam tu na tym forum do czynienia, to pewnie normalka takie „krętaczenie” maskowane „retoryką wytrawnego inteligenta”, ale cóż, jest podobno takie polskie przysłowie „niedaleko pada jabłko od jabłoni”...

To tyle... na razie, c.d.n.

Zbigniew Wilczyński

P.S. Widzę, że na tym forum działa cenzura i ktoś wycina cytaty z moich „postów” sprawiając, że niektóre moje tezy stają się mniej czytelne. Czy to o taką „wolność wypowiedzi” walczył J.K.??
A ja proponuje Panu się wczytać jeszcze raz.

Geppard napisał(a):Chrześcijaninem jestem w tym sensie, w jakim jest każdy wychowany w tradycji śródziemnomorskiej

Kaczmarski nie napisał, że jest chrzescijaninem, ale że jest wychowany w chrzescijańskiej kulturze. Tak jak pewnie my wszyscy. W tym sensie faktycznie mógł się nazwać chrześcijanienem, bo korzystał z dorobku chrześcijaństwa i żył wśród chrześcijan.

2. Ale Jacek nie napisał - Jestem chrześcijaninem! On podkreślił, że jest nim na tyle na ile jest zwiazany z kulturą chrzęscijańską.

3. Nie, bo jak wyżej napisałem - Jacek podał co ma na myśli dokładnie. Co innego jakby tam stało tylko - Jestem chcrześcijanienem.

O jakie cytaty chodzi? Zmieniłem to o co pan prosił - 3 zdania.
Panie Wilczyński, brak panu na tyle godności żeby się przyznać do błędu, czy to efekt "Clintona"? Z całym szacunkiem ale szuka pan dziury w całym. Skoro widzi pan opluwanie kościoła, papieża i Polskości to gratuluje wyobraźni. Gdzie są odpowiedzi na nasze pytania, zapomniał pan?

Geppard napisał(a):Mnie się do tej pory "wydawało" i nadal uważam, że chrześcijanin to wyznawca wiary chrześcijańskiej, czyli człowiek, który przyjął chrzest i inne sakramenty, wierzy w Boga, stara się żyć zgodnie z przykazaniami bożymi, naukami założyciela religii, Jezusa Chrystusa, Pisma Św., Ojców Kościoła, itd. itp. A gdy popełni zły uczynek nazywa go złym uczynkiem, grzechem, robi rachunek sumienia, spowiada się, wyznaje szczerze skruchę, odprawia pokutę, i stara się zadośćuczynić tym, którym złym uczynkiem uczynił przykrość, lub inną krzywdę, a nie: tylko przeprasza używając „demagogicznego neologizmu” w stylu „awanturnictwo polityczne”.

Po przeczytaniu tej wypowiedzi stwierdzam: Pan Łysiak popełnia złe uczynki a pan nazywa to cudem. Przy czym ani pan ani pan Łysiak nikogo nie zamierza przeprosić no i do tego trzeba dodać że ten drugi uprawia "awanturnictwo polityczne".

Bezmyśli ludzie napewno mogą się poczuć obrażeni. Ale są i tacy którzy również poszukują Boga i rozumieją to doskonale.

Wszak Jezus kazał kochać grzeszników! Czy pan jako chrześcijanin może mi wytłumaczyć niechrześcijańskie postępowanie Łysiaka? Czy Jezus krzyczał o michnikowcach? Nie wydaje mi się żeby kogokolwiek obraził. Niezłomny chrześcijanin powinien postępować tak jak jego nauczyciel Jezus Chrystus. Tego w was chrześcijani nie lubie ze w jedno wierzycie drugie robicie. Ale od czego macie sumienia...

Pozdrawiam

zbych

Do Gepparda.
Nie odpowiedziałeś ani na jedno pytanie pomocnicze zadane przeze mnie. Czy to forma cenzury?
Za to napisałeś post, w który konsekwentnie błądzisz w kręgu własnych urojeń. Próbujesz skompromitować chrześcijaństwo sugerując, że takie zachowanie jest cenione przez jego wyznawców. Jako chrześcijanin czuję się urażony w swoich uczuciach przez Ciebie.

PS. Słyszałem o nauczycielce, która w analogicznych sytuacjach pytała uczniów z troską: „Dziecko, a czy ty się leczysz?”

Geppard

Witam.
Ludzie, co Wy wydziwiacie?!?! Czytając Wasze „posty”, omal nie spadłem z fotela.... ze śmiechu. Chcecie mnie zabić śmiechem??
Zajrzyjcie do słownika języka polskiego (a nie do „kręgu własnych urojeń”):

<!-- m --><a class="postlink" href="http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=7463">http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=7463</a><!-- m -->

Czyli „chrześcijanin” = „wyznawca religii chrześcijańskiej.”
A teraz podstawiamy ten „zamiennik” i co nam wychodzi:
„Wyznawcą religii chrześcijańskiej jestem w tym sensie w jakim jest KAŻDY (czyli nawet NIEWIERZĄCY, przyp. mój - Z.W.) wychowany w tradycji śródziemnomorskiej, tzn. na mitach greckich i tradycjach judeo-chrześcijańskich”

Konkluzja:

Każdy NIEWIERZĄCY wychowany w tradycji śródziemnomorskiej... etc. jest „w tym sensie” wyznawcą RELIGII chrześcijańskiej.

To, że człowiek „korzystał z dorobku chrześcijaństwa i żył wśród chrześcijan” i jednocześnie „sam nie wie czy wierzy”, nie upoważnia go w ŻADNYM SENSIE do nazywania się WYZNAWCĄ RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ, i bez względu na to, ile tu postów „ziejących” podobną nieścisłością logiczną zamieścicie, to nie zmieni faktu, że jest to „WYPACZANIE PRAWDY METODĄ WYPACZANIA JĘZYKA” czyli KŁAMSTWO!!
Nieścisłość logiczna (gdybym był złośliwy napisałbym: „kalectwo logiczne”) jest tu tak wyraźna, że naprawdę zaczynam się obawiać, iż sobie tu ze mnie chcecie zrobić najwyraźniej w świecie „jaja”, a ze swojego logicznego myślenia jeszcze większe „zbuki”... „Nie ze mną te numery, Brunner!”

Szanowny Panie Sizerze, to co za chwilę napiszę jest ostatnimi słowami jakie do Pana kieruję. Bowiem nie mam zamiaru polemizować z kimś kto zdradza najwyraźniej objawy analfabetyzmu funkcjonalnego czyli „nierozumienia” sensu czytanego tekstu! Żeby nie być oskarżonym o bezpodstawne „insynuowanie” powiem Panu jedno: Waldemar Łysiak w cytowanych tekstach ANI RAZU NIE UŻYŁ określenia „bard Solidarności”, użył określenia „bard”, a to jest różnica OGROMNA, której Pan nie jest w stanie zauważyć. (cytuję: „Pan Łysiak pisze w taki sposób jakby to Jacek sam się obwołał bardem "Solidarności"). Każde niemal Pańskie zdanie bije taką „ignorancją”, „nadinterpretacją” lub przypisywaniem mi słów których nie napisałem, więc jeszcze raz: wybacz Pan, nie mam zamiaru poświęcać czasu na tłumaczenie się, iż „nie jestem wielbłądem”... (Gdzie ja nazywam „cudem” jakieś „złe uczynki” Łysiaka??) Bowiem musiałbym siedzieć przed komputerem „twenty four seven” a mam jeszcze inne obowiązki i „potrzeby fizjologiczne”. Pisz sobie Pan dalej, ale nie mam zamiaru ustosunkowywać się do tego co Pan napisze... Dziękuję Panu za uwagę...DIXI!!!
Zbychu: w ostatnim poście raczyłem zamieścić przy końcu skrót: „c.d.n.” Czy mam Tobie również wyjaśniać „alegorycznie” co to znaczy? To że w ostatnim „poście” nie odpowiedziałem, nie oznacza, że nie odpowiem. Mam tu tylu P.T. Adwersarzy, a jak widzicie jestem sam i dysponuję ograniczoną ilością czasu, który mogę poświęcić na „forumowe polemiki”, więc skąd ta nerwowa niecierpliwość??
Z „gównianym postem” też proszę nie kazać mi polemizować, to nie mój poziom.

Pozdrawiam, c.d.n., (wersja dla Zbycha: ciąg dalszy nastąpi)

Zbigniew Wilczyński
No tak... dziękuje za unikanie odpowiedzi na treści zawarte w moich postach. I życze powodzenia w tłumaczeniu innym tego ze się ciągle mylą. Ja jeszcze tylko po swojemu napisze że pana argumenty na temat rzekomego nie wiem jak to nazwać "chrześcijaństwa" czy "kpienia sobie z chrześcijaństwa" Jacka Kaczmarskiego zupełnie mnie nie przekonują a nawet śmieszą i jestem gotów je nazwać naditerpretacją. Przykro mi ze nie chce się pan ustosunkowywać, gdyż narazie się pan szczególnie do niczego nie ustosunkowuje tylko drąży swój obraz obrażania wiary chrześcijańskiej przez Jacka w tym wywiadzie. Myślę że wiele nie strace na tym że nie będę mógł sobie z panem podyskutować. Było to ciekawe do czasu gdy rzeczywiście przedstawiał pan wiele materiałów, na które było "warto" odpowiadać. Aktualnie prawde powiedziawszy nic się nie dzieje. Wiem że mój język jest przepełniony ignorancją, przepraszać nie będę. Pan Waldemar Łysiak też pisze w sposób który wielu nie odpowiada a nikogo nie przeprasza. Powiedzmy ze wezmę z niego przykład.

Pozdrawiam i życze powodzenia.

Sizer
Mam do Pana pytanie, a w zasadzie trzy pytania, Panie Gepard:

Czy Pan jest chrześcijaninem? Katolikiem?
Czy wierzy Pan w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa?

Jeśli będzie Pan tak uprzejmy, to proszę o jednoznaczną i krótką odpowiedź.

KN.
Geppard napisał(a):To, że człowiek „korzystał z dorobku chrześcijaństwa i żył wśród chrześcijan” i jednocześnie „sam nie wie czy wierzy”, nie upoważnia go w ŻADNYM SENSIE do nazywania się WYZNAWCĄ RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ, i bez względu na to, ile tu postów „ziejących” podobną nieścisłością logiczną zamieścicie, to nie zmieni faktu, że jest to „WYPACZANIE PRAWDY METODĄ WYPACZANIA JĘZYKA” czyli KŁAMSTWO!!

A gdzie Ty tam widzisz stwierdzenie, że Jacek jest wyznawcą chrzescijaństwa? Jak na razie jasno tam pada stwierdzenie, że jest w takim sensie czuje się chrzescijaninem, wkładasz swoje słowa w jego usta by coś udowodnić. W ten sposób idąc Twoim torem myślenia mogę powiedzieć, że nie jesteś europejczykiem, bo nie wierzysz w bogów greckich, a nie ma watpliwości, że ich kultura leży u podstaw cywilizacji europejskiej.

Inna sprawa, że nadal nie widzę tu żadnej potwarzy dla Polaków w tym zdaniu co nam tak obiecujesz.

Doktor Bąbel

Panie Wilczyński!

Odkąd to się z Pana taki delikacik zrobił? To mój post jest gówniany? Ponieważ posiadłeś Pan tajniki logiki i umiejętność czytania ze zrozumieniem, dobrze Pan wiesz, że ja tylko adekwatnie opisałem to, co Pan nam tu wszystkim podrzuciłeś umieszczając link z takim oto Pańskim osobistym komentarzem: "a w sprawie Miłosza polecam np. wywiad". A co Pan w istocie poleciłeś? Gówno, ot co! I żadne Pana miny, dąsy i grymasy już tego nie zmienią.
----------------

thomas.neverny@noos.fr

Zajrzalem tu przelotem. Postaram sie niedlugo przeczytac/przeanalizowac ostatnie wypowiedzi...

W miedzyczasie - pierwsze wrazenia (wszystko to beda: moje wlasne/prywatne/subiektywne/na goraco opinie, nie musicie mnie wiec z tego powodu besztac...) :

- proby ustalania czy ktos jest "chrzescijaninem" lub "katolikiem" sa rownie beznadziejne jak ustalanie czy ktos jest "zydem" etc (a tak w ogole, dobrze by bylo ustalic jak sie rozumie te rozne pojecia - osobiscie uwazam, ze prawdziwych katolikow jest o wiele wiecej niz prawdziwych chrzescijan...);
jest to rownie beznadziejne jak "udawadnianie" ze moj adwersarz jest "zydem" (jesli mam wrazenie ze jest "lewicowcem") lub "faszysta" (jesli wydaje mi sie ze jest "prawicowcem")

- do "innych" : poczekajcie ! Geppard obiecal rozne ciekawostki (australijskie wywiady), dajcie mu czas i okazje by sie wywiazac. Wszystkie te wasze wtrety nie wnosza nic nowego...

- do Gepparda : nie odzywam sie bo wlasnie czekam na dowody, ktore obiecales; w miedzyczasie czasami tu zagladam i przegladam...; nie chce mi sie rozmieniac na drobne, wiec czekam, slucham; wrazenia i uwagi odkladam na bok, na pozniej, na ksiazeczke PKO.
Zebys nie byl zbyt sfrustrowany, troche odpowiem, przyznajac ze bardzo lubie czytac Ziemkiewicza. Ale czy zauwazyles ze jego ostatnia ksiazka jest atakiem na tzw "polactwo" ? Zabawne, nie ?

LUDZIE ! LUDZIE ! LUDZIE !

TN
Drogi Thomasie! Może dla Ciebie nasze wtręty nie wnoszą nic nowego. Dla mnie odpowiedź Geparda na moje pytanie coś tam wniesie. Więc nie baw się w moderatora, tylko uszanuj prawo innych do pisania, Twoim zdaniem, nawet rzeczy nic nie wnoszących.

Pozdrawiam Cię szczerze i serdecznie!
KN.

Do administratora/moderatora:
Wypraszam sobie obrażanie mnie!
Mam wobec tego pytanie: czy porównywanie mnie do świni kwalifikuje się na ostrzeżenie? Jeśli tak, to proszę o udzielenie go osobie, która to zrobiła. Jeśli nie, to proszę wyraźnie to powiedzieć. Wtedy ja odgryzę się na podobnym poziomie, licząc na to, że mam prawo do przynajmniej takiej samej bezkarności.

KN.

zbych

THOMAS ! THOMAS ! THOMAS ! Chwalebny skądinąd umiar w przypadku takich argumentów, z jakimi mamy do czynienia u WŁ lub G, dowodzi braku umiaru. Zaś szukanie przy ich okazji złotego środka prowadzi do straty równowagi.

A teraz do Gepparda.
Ja wiedziałem, co znaczą literki C, D oraz N, ustawione za sobą po kolei, ale nie przyszło mi do głowy, że w tym znaczeniu ich używasz. Myślałem sobie: „No przecież facet nie jest durniem, żeby uważał się za Sienkiewicza, który utrzymywał ciekawość czytelników latami drukując w odcinkach Trylogię. Nie jest megalomanem, żeby sądził, że ma taki dar wymowy i bogactwo treści w zanadrzu. Ma na tyle poukładane w głowie, że dobrze wie w dobie SLD-owskiej falszywej moralności, że nawet małe dziecko uzna odwlekanie odpowiedzi pod pretekstem wysiusiania się (bo jakie on może mieć inne potrzeby fizjologiczne, o których nadmienia?) za chęć odłożenia drażliwych pytań do Święty Nigdy.”
A Ty powiadasz, że to znaczyło „ciąg dalszy nastąpi”? Jestem w szoku. Jak zresztą po każdej Twojej wypowiedzi.

PS. Jeszcze a propos Twoich kapitalnych sformułowań. Piszesz - „w ostatnim poście RACZYŁEM zamieścić” (chodzi o to słowo, które przepisałem dużymi literami). Przypomniał mi się stary dowcip przy jego okazji.
Był w latach osiemdziesiątych proletariacki przywódca (nazwisko nic już nikomu nie powie), który zgłosił się do lekarza, że ma migrenę. Na co lekarz:
- Panie X, migrenę to może mieć jakaś hrabina, subtelny artysta, książę czy ktoś taki. Pana to po prostu łeb napierd...la!
(Uprzyzwoiciłem słowo kropkami, żeby mi go słuszna cenzura nie wyje...ła z tekstu.)
RACZYŁEŚ! Masz, Geppard, ale cięty dowcip, chłopie!
----------------

thomas.neverny@noos.fr

Krzysztof Nowak napisał(a):Drogi Thomasie! Może dla Ciebie nasze wtręty nie wnoszą nic nowego. Dla mnie odpowiedź Geparda na moje pytanie coś tam wniesie. Więc nie baw się w moderatora, tylko uszanuj prawo innych do pisania, Twoim zdaniem, nawet rzeczy nic nie wnoszących
(...)

No to odpowiem w tym samym stylu:

Moj Drogi...
Nigdy nie zamierzalem Cie "moderowac", zawsze staram sie "szanowac prawo innych do pisania"...
Innych osob buszujacych na tym forum tez
(znaczy : tez nie zamierzalem 'moderowac').
Don't panic, man ! ;-)
Nie chce mi sie szukac i sprawdzac o co sie obczysz z moderatorem ale, blagam, nie myl jednych z drugimi... Zwlaszcza ze sam tego nie lubisz.

Moj ostatni wykrzyknik byl tylko moja wlasna/prywatna/indywidualna interpretacja I NAWET TO ZAZNACZYLEM, Z NADZIEJE ZE NIE BEDE BESZTANY... Bo poniewaz szanuje (co nie znaczy ze sie zgadzam) cudze poglady, mam nadzieje ze daje mi to prawo do wypowadania moich (prywatnych/subiektywnych/iwtd/iwtp...:-)

A w ogole chodzilo mi o to ze sie, jak zwykle, zbacza z tematu.
Ja tam sie staram trzymac tych slynnych "australijskich wywiadow", z nadzieja ze dowiem sie cos nowego. I staram sie, czekajac, nie poruszac innych tematow, choc nieraz jezyk i paluchy swierzbia.
W miedzyczasie dowiedzialem sie ze (hello, Geppy!) co prawda WL ma ostry, prosty ("bezposredni") etc sposob wyslawiania sie, ale nie jest to "pluciem". To jest szczerosc czy cos takiego. Natomiast taki "rozowy" jak JK nie wyslawia sie w sposob rownie brutalny, ale tak naprawde jest o wiele bardziej wredny.
Czekam tez z ciekawoscia, po pierwszej (nieudanej) probie rozgrzeszenia zwrotu "wojujacy zyd", na nowe propozycje...
Ta czesc/nurt tematu wydaje mi sie warta zachodu. Reszta wydaje mi sie "przypisami" (choc moze ciekawymi). Nie chce sie rozmieniac na drobne.

Dlatego osmielilem sie uwiecznic moje wlasne prywatne subiektywne zdanie w tym temacie. Zamiast ustalac czy ktos jest katolikiem czy zydem...

Ja tam nadal czekam na te przyklady australijskiego "plucia" na "polactwo" etc etc. Bo od tego ten temat sie zaczal.

Ale moze nie mam racji? Jest to w koncu moj prywatny subiektywny etc punkt widzenia...

Bawcie sie, pijcie, dzieci, jak sie bawic i pic potraficie...

Dobranoc

TN

PS Czasami dziwie sie ze ta Strona jeszcze sie nie zawalila, od samego ciezaru proznej gadaniny. .. :-)

Geppard

Thomasie Szanowny,
Ja też zajrzałem tu dzisiaj „przelotem”...

I stwierdziłem, że nareszcie (chociaż w „jednym”) się zgadzamy (mam tu na myśli nie tylko Ciebie, lecz i pozostałych P.T. Adwersarzy): ja też nie mogę się doczekać na pozostałe „wywiady australijskie”...

Czyżbyś czekał (tu mam na myśli tylko Ciebie) na wszystkie, żeby się do nich ustosunkować „hurtem” jak Kaczmarski (wg Łysiaka) do „polactwa”??

I przyznam, że mnie niezmiernie zaskoczyłeś:

„Zebys nie byl zbyt sfrustrowany, troche odpowiem, przyznajac ze bardzo lubie czytac Ziemkiewicza. Ale czy zauwazyles ze jego ostatnia ksiazka jest atakiem na tzw "polactwo" ? Zabawne, nie ?”

I skoro lubisz (bardzo!) czytać Ziemkiewicza, więc odpowiem Tobie również „Ziemkiewiczem”:

„Przeciwnie, czytelnicy okazują się bardziej inteligentni od mędrków [np. z tego forum ;-) ] (...) i nie dopatrują się w tej książce zniesławiania narodu, tylko, zgodnie z intencją autora, próbę odpowiedzi na pytanie, kto z nas "polactwo" zrobił i w jaki sposób możemy się na powrót stać Polakami.” [Nie: Kosmopolakami ...]
[przypisy w nawiasach kwadratowych i pogrubienia moje – Z.W.]

A co sądzi Ziemkiewicz o Michniku to pewnie już zdążyłeś „wyczytać”. Na wszelki wypadek podsunę Tobie jeden z jego „najnowszych sądów” na temat tej osoby:
<<Tym sposobem człowiek bodaj najbardziej zasłużony dla przerobienia III RP na kartoflaną republikę – uruchomił lawinę, która tę republikę, mam nadzieję, w końcu pogrzebie. Doceniam to i ciesząc się, że Michnik wyszedł już ze szpitala, życzę szczerze, aby żył tak długo, aż zdoła naprawić wyrządzone Polsce zło. A to znaczy, że życzę mu, by żył naprawdę długo.>>

<<Jacek, bardzo już chory, zatelefonował i powiedział: – Adam, pamiętajcie, że jestem z wami i po waszej stronie. Gdyby trzeba było – dysponuj moim nazwiskiem. I jeszcze raz powtórzył: – Pamiętaj...”>> - A. Michnik

Pozdrawiam c.d.n. (To c.d.n. to dla "Imiennicha", żeby nie myślał, że jedyną potrzebę fizjologiczną jaką on zna, załatwiam na niego, tzn. że go "olewam"... ;-) )

Zbigniew Wilczyński

P.S. Na koniec dodam, Tobie pod rozwagę, że Łysiak w swej najnowszej książce „gęsto” cytuje Ziemkiewicza i określa go „prawdziwym arystokratą nadwiślańskiej publicystyki”. Zabawne, nie?

zbych

Geppardzie, daję Ci publicznie uroczyste słowo, że nie czekam na Twój CDN, o którym mnie w coraz bardziej wyszukanych i wykwintnych formach zapewniasz wciąż i od nowa.
Wręcz przeciwnie, szczerze tesknie za tym, żebyś nie przenosił na te strony politycznego magla oraz, excuse le mot, polemicznego burdelu, który „wiadoma grupa” w „wiadomych celach” „pod pozorem” „obrony polskości” „zakłamuje”.
Nawet dział o życiu JK wchodzi jednak w zakres strony o literaturze. Wiem, że strona WŁ nie jest stroną o literaturze, bo bohater strony literatury nie uprawia - więc bez swej winy przenosisz nabyte tam nawyki krytyczne, ale mimo wszystko – rzekłżebyś tutaj choć słowo o wierszu? O piosence? O książce? Jeżeli to Cię nie obchodzi, po co zawracasz sobie głowę JK (rozumianym równie wąsko jak de Maryni, jak śpiewał Młynarski)? Tylko dlatego, że WŁ go nie lubi? On nikogo nie lubi z wyjątkiem własnych klakierów, więc to żaden powód. Nie chodzi się do piekarni kupować gwoździ.
Resume: ja nie czekam na CDN. Ja czekam jak kania dzdżu, kiedy wypowiesz się o poezji. O wzlotach ludzkiego ducha, a nie ludzkiego elektoratu którejś strony politycznej. O takim chwalebnym zamiarze mógłbyś mnie zapewniać choćby równie gołosłownie, a byłbym rad - i polon.
Mam taką wizję – jako siwowłosy staruszek zaglądam na stronę podstarzałego Artura (Ann nie będę wymawiał wieku), a tam wiecznie młody Geppard pisze: „Już wkrótce odpowiem na zadane mi w ciągu ćwierćwiecza pytania i przedstawię dowody, nie pamiętam już dokładnie na co, ale na pewno, przecież dałem liczne dowody, że można mi w to wierzyć. CDN, panie i panowie, burnyje apłodismienty!!!”

pawel

Witam!

Zbychu! wydaje mi się, że ta dyskusja nosi tytuł "Rzeczpospolita kłamców. Salon" (nie Geppard ją wywołał) czyli rozmawia się tu o JK w kontekście tego co napisał WŁ w Salonie. Nie oczekiwałbym w tym momencie od Gepparda wypowiadania się na tym forum w sprawie poezji itp., a wręcz przeciwnie - chciałym przeczytać te wypowiedzi JK (o ile istnieją), których szuka Geppard.
To, że WŁ lubi tylko własnych klakierów jest oczywistą nieprawdą (odsyłam do literatury i publicystyki WŁ) i wydaje mi się, że nie powinno się takich rzeczy wypisywać bezkarnie.

Geppardzie! śledzę całą tą dyskusję i chociaż stwierdzam, że Twoje wypowiedzi są bardzo rzeczowe, to muszę powiedzieć, że te dwa cytaty "smaczki" nie specjalnie mnie przekonują.
Ale cierpliwie czekam.

zbych

Pawle, oczywiście, że dyskusję wywołała bzdurna uwaga WŁ, ale Geppard włączył się z pełnym entuzjazmem w ocenianie poety bez użycia poezji. Można i tak, tylko po co?

Nie bądź mściwy i nie odsyłaj mnie do tekstów WŁ. Mógłbym nie przeżyć. I co znaczy buńczuczne zawołanie, że „nie powinno się takich rzeczy wypisywać bezkarnie”? Mówisz o tym, co ja napisałem o WŁ czy o tym, co napisał WŁ o JK? (Ja prawdopodobnie też dowody przedstawię w przyszłości, kiedy znajdę czas, żeby przeczytać to wszystko, co napisał Łysiak. Już trochę czytałem, z tym, że przez parę najbliższych lat będę bardzo zajęty innymi sprawami.)

Ale właściwie chodzi o jedną rzecz, której dyskretnie nie zauważasz. Czemu?
Zapytałem ongiś Gepparda, jak to jest, że można kogoś oskarżyć i dopiero potem szukać na swoje słowa dowodów? (Geppard ich nie zna kompletnie, nie potrafi nawet własnymi słowami streścić, co było w tych rzekomych wywiadach.) Więc jak to jest? Jak tak można - broniąc jakoby moralności i dobrych obyczajów?
Nie odpowiedział mi ani słowem. Czy to nie jest ważne pytanie? Czy to jest pytanie, na które można odpowiedzieć w nieokreślonej przyszłości, jeśli znajdzie się czas? Czy to jest raczej podstawowe pytanie, bez odpowiedzi na które w ogóle nie powinno się tu zabierać głosu i czasu innym.

Może Ty mi odpowiesz, skoro śledzisz dyskusję i rzeczowość Gepparda, może wywnioskowałeś odpowiedź w przeciwieństwie do mnie, bo po mojemu Geppard nie daje nic z wyjątkiem zapowiedzi reklamowych dalszego ciągu. Uprawia marketing, nie rozmowę.
Ale nie musisz odpowiadać, oczywiście. To tylko taki zwrot retoryczny, jak mówi poeta. Ja jestem przekonany, że Geppard milczy, bo na to pytanie nie ma logicznej odpowiedzi, chyba że zacznie się brnąć w jakąś wątpliwą kazuistykę, jak to bywa przy takich okazjach. Wtedy można odpowiedzieć z przekonaniem nawet na znacznie trudniejsze pytanie, dlaczego krowy fruwają tylko na niskich wysokościach.

Ukłony

pawel

Witam!

Zbychu! chodzilo mi o to co napisales o WŁ, że nie lubi wszystkich oprócz swoich klakierów - przecież to napisałem dosłownie. To jest oczywista nieprawda chociażby z tego powodu, że Papież nie jest jego klakierem, a pisze o nim dobrze ("Wyspy Bezludne" - Ruchomy cel, nota bene wspaniały tekst). Czy to nie obala Twojej powyższej tezy? jeden przykład chyba wystarczy, a mogę podać na rzyczenie więcej, chociaż myśle, że nie w tym rzecz.

Pisząc o rzeczowości wypowiedzi Gepparda miałem na myśli argumentację w sprawie WŁ a PW, co uważam w ogóle nie powinno się znależć na tym forum. Także porównanie przez niego tekstu o Papieżu JK z cytatem z listu Papieża do kobiet bośniackich. Przyznasz, że "nieco" się one różnią.

Co do tekstu WŁ - to napisał to co napisał, nie wiem czy to prawda czy nie dlatego czekam na informacje. Pytanie - czy jesteś w 100% pewny, że takich artykułów nie ma. Jak nie to też nie można pisać, że to nieprawda. Czytałem Salon i sporo faktów z niego już sprawdziłem, wielu nie trzeba w ogóle sprawdzać. Czy w sprawie JK WŁ kłamie to się okaże, jeżeli to tak to należłoby skierować przeciw WŁ sprawę do sądu. Nie wiem czy ktoś to zrobił?

pozdrawiam
Drogi Pawle!
Nic się nie okaże. Wszystko co miało się okazać, już się bowiem okazało. Okazało się, że Łysiak jest zwykłym kłamcą, nie radzącym sobie z własnymi obsesjami, których przyczyny nawet nie warto wspominać.
Nie okaże się bowiem, że JK zmarł w Wiedniu, gdyż zmarł w Gdańsku. Zamiast pieprzyć w kółko o jakichś mitycznych wywiadach australijskich, których wprawdzie nie ma, ale właśnie dlatego można do usranej śmierci ich bezpiecznie szukać - spróbujcie, Panowie, obronić informację Łysiaka o "wiedeńskim łóżku". By bronić rzekomego honoru Łysiaka, musielibyście wespół z Gepardem spreparować fałszywą kartę zgonu, wystawioną przez jakiegoś wiedeńskiego doktora, a tę prawdziwą, z Gdańska, musielibyście znaleźć i zniszczyć.
Wywiadów opluwających Polskę i Polaków nie znajdziecie, bo ich po prostu nie ma.

KN.

zbych

Pawle, pytanie pozostaje w mocy: czy można kogoś szkalować nie mając na to dowodów, tylko obiecując, że się je MOŻE znajdzie. Albo się już ma – i oskarża się, albo się jeszcze nie ma – i milczy się, póki się nie znajdzie. W prawie żadnego cywilizowanego kraju oskarżony nie musi udowadniać, że jest niewinny. Zresztą jak udowodnić, że się czegoś nie powiedziało lub nie napisało?

Sprecyzuję terminologię - nie mówiliśmy o tekście JK o Papieżu, tylko o wersie z piosenki JK dotyczącym Papieża. Bo „tekst” może być np. analizą socjologiczną, portretem psychologicznym itp. Czegoś takiego nie było w wykonaniu JK.
Natomiast w sztuce istnieje np. równoprawne pojęcie „karykatury”. Czyli celowego zniekształcenia rysów portretowanej osoby w celu ośmieszenia jej lub podkreślenia jakiejś cechy. Wolno to robić, robi się w rysunku lub literaturze, i portretowani nie obrażają się za złośliwości, kiedy mają krzywe oczka albo jąkają się w wykonaniu Kryszaka.

Dlaczego pytam, dlaczego nikt nie patrzy na to z punktu widzenia sztuki, tylko z punktu widzenia polityki i ideologii? Odpowiedzi nie słyszę. Ja nie wiem, czy JK zrobił karykaturalny portret, czy inny i w ogóle nie będę się upierał przy klasyfikacji, bo usłyszę „jeśli to karykatura to niedopuszczalna” albo coś podobnego.

Oczywiście, że JK nie wytoczył żadnego procesu Łysiakowi. Teraz ja napiszę „Homer jest idiotą” – poczekamy, czy Homer wytoczy mi proces czy będzie milczał, bo mam rację.
Pomijając już znany argument, że nie warto kopać się z koniem.

I ostatnie pytanie – pytasz mnie, czy jestem w 100% pewien, że inkryminowane artykuły nie istnieją? A jeśli tak, to jak miałbym Ci to udowodnić? Pokazać coś, czego nie ma?
Jestem pewien (oczywiście już było wyżej, że niewinne słowa JK obciążało się jakimś diabelskim znaczeniem, ale sam mówisz, że Cię to nie przekonało).
Podaj mi sposób, jak udowodnić że ich nie ma. Skorzystam. Nawet gdybym Ci dostarczył wszystko, co JK w życiu napisał, można powiedzieć: „O, był jeszcze taki jeden malutki wywiadzik, zapomniałem w jakim piśmie, ale nie widzę go tu!”

Z ukłonem

PS. A z klakierami masz rację, oczywiście, że rzecz nie w przykładach. Chodziło o co innego. O to, że niektórzy dzielą świat na dwie połowy – tę opisujemy dobrze, a tę źle. I koniec, te połówki są nieprzenikliwe. Nie może być w dobrej cień zła albo w odwrotnie. A przecież świat jest raczej szary niż czarno-biały.
Mnie by interesowały te teksty Łysiaka, gdzie zgadza się wyjątkowo z Michnikiem albo wyjątkowo krytykuje Papieża itp. Rozumiesz mnie? Gdzie Łysiak wychodzi poza swoje ograniczenia mentalne i dokonuje opisu rzeczywistosci z uwzględnieniem cudzych argumentów.
To mozna badac z korzyscia poznawcza wedlug mnie. Inaczej jest za latwo.

thomas.neverny@noos.fr

)
Krzysztof Nowak napisał(a):(m.in)...
...spróbujcie, Panowie, obronić informację Łysiaka o "wiedeńskim łóżku". By bronić rzekomego honoru Łysiaka, musielibyście wespół z Gepardem ...
KN.

AD KN :
Czy moglbys sprecyzowan kim sa (i kim nie sa Big Grin ) ci "Panowie" co "wespol z Geppardem" etc... ?

AD ZBYCH :
:beer:

PZDR
TN
Chodziło mi o wszystkich tych, którzy usiłują za wszelką cenę bronić wypowiedzi Łysiaka o JK.

KN.

thomas.everny@noos.fr

Krzysztof Nowak napisał(a):Chodziło mi o wszystkich tych, którzy usiłują za wszelką cenę bronić wypowiedzi Łysiaka o JK.

KN.

"Wszystkich tych" !

Oczywizda !

Moja win - moja wina - moja bardzo ....

TAK JEST !

ROZUMIEM !

...

DOBRANOC

PS Znowu zbaczamy z tematu slynnych wywiadow na ktore cezkamy... ale w (w miedzyczasie ° jest bardzo zabawnie...

DBRNC KSZE

TN

pawel

Witam!

Krzysztofie! nie broniłem WŁ w sprawie miejsca śmierci JK - zmarł w Gdańsku i koniec, nie ma o czym mówić (a niczego nie zamierzam preparować, trochę się zagalopowałeś). Dlaczego tak WŁ napisał - pytanie do WŁ, kłamał, mylił się - nie wiem. Jedno jest pewne, że jest to fakt bardzo łatwy do sprawdzenia i ja osobiście nie pokusiłbym się o kłamstwo w takiej kwestii.
Jak już wcześniej wspomniałem, sprawdziłem kilka zagadnień z Salonu i nie przyłapałem WŁ na kłamstwie. Z dotychczasowego doświadczenia z literaturą WŁ mogę stwierdzić, że rzetelnie się przygotowuje (nie zapominajmy, że jest on historykiem o rozległej wiedzy, jeżeli popatrzymy na jego dorobek). JK jest mi raczej mało znany dlatego znalazłem się na tym forum, żeby się co nieco dowiedzieć. Interesują mnie fakty, a nie słowne przepychanki i mam nadzieję, że takim będę postrzegany.
Co do artykułów z Australii to myślę, że trop internetowy jest zły, bo jak pisze WŁ otrzymywał on prasę w formie papierowej, a mało kto ma do takiej dostęp. Nie ukrywam, że sam nie starałem się szukać takowych przez internet.

Zbychu! oczywiście, że nie można szkalować nikogo nie mając dowodów. Dlatego napisałem, że należałoby WŁ podać do sądu i wtedy to on musiałby się z tego wytłumaczyć. Zdaję sobie sprawę, że Jk nie żyje i nie on pozwie WŁ, ale chyba ktoś to może zrobić (rodzina, przyjaciele) i zarządać przeprosin oraz oczyszczenia JK z tego co o nim napisał.
Co do artystycznego spojrzenia na tekst (nie chodziło mi oczywiście o jakąś wypowiedż JK) Jk o Papieżu to nie jestem Twoją argumentacją przekonany, podobnie jak cytatami Gepparda. Jk napisał to co napisał i specjalnie nie ma tu co interpretować - jest to raczej czytelne. Ale każdy ma prawo do własnego spojrzenia.
Nie chciałem żebyś mi udowadniał, że artykuły nie istnieją tylko czy Ty osobiście jesteś o tym przekonany. Ja nie jestem przekonany, że istnieją i nie dam głowy za WŁ, bo mógłbym ją stracić. Podobnie ja Ci znani psycholodzy, którzy niedawno z całą pewnością stwierdzili, że inny bardzo znany psycholog nie jest pedofilem. Po tygodniu ów znany psycholog przyznał się do pedofilii. Chodzi mi o fakt potwierdzania czegoś lub zaprzeczania.
Co do jednostronnego przedstawiania (czare lub białe) przez WŁ różnych osób mogę podać kilka przykładów osób,które WŁ ukazuje w pozytywnym świetle, ale wytyka im błędy i na odwrót: Stefan Kisielewski, Napoleon, Jan Paweł II, wielu malarzy (nie pamiętam nazwisk, ale odsyłam do "Wyspy zaginionych skarbów", są to raczej pochwały i nagany kunsztu malarskiego tych osób, choć nie zawsze) cara Aleksandra, Cadoudal (rebeliant i zamachowiec na życie Napoleona) i wielu innych, których nie sposób spamiętać. Oczywiście jest wielu, których przedstawia tylko jednobarwnie.

Pozdrawiam
pawel napisał(a):ak już wcześniej wspomniałem, sprawdziłem kilka zagadnień z Salonu i nie przyłapałem WŁ na kłamstwie.
To tym razem złapałeś. Chcesz dowód? Podam Ci go odrazu.
Łysiak twierdzi, że Kaczmarski nawrócił się w Wiedeńskim łóżku, tymczasem już po kuracji nadal nic takiego nie mówi, wręfcz przeciwnie.
Jeśli ktoś ma złą wolę to nawet u Matki Teresy doszuka sie obłudy i nieszczerych intencji (niepomnę tytułu ale jest książka powstała z ambicji ściągnięcia aureoli z tejże postaci).

Problem nie tkwi w cytatach tylko w ich interpretacji.
Drodzy forumowicze (stali i w gościach),
przez miesiąc nie śledziłem tematu, bo dziwnym trafem pomimo załączonej funkcji ....śledzenia właśnie – nie docierały do mnie informacje o dopisywaniu nowych postów. Do tego wredne choróbsko, szkoda gadać. Tymczasem dyskusja poszła w fascynującym kierunku i dała mi dzisiaj wielce ciekawą lekturę. Oto kilka wniosków luźnych plus parę refleksji.
Po pierwsze dochodzę do wniosku, ze strasznie nudziliście się nie tylko w Święta, ale również w Nowy Rok. Od klawiatur prawie się nie odrywaliście :o !
Dyskusja zrobiła się fascynująca choćby z jednego powodu: Zbych – ten okaz zrównoważenia w osądach i nad wyraz spokojny dyskutant został wyprowadzony z równowagi. Zbychu, trzymam kciuki i nie denerwuj się, bo to szkodzi już w naszym wieku :wink: . :beer:

Nie będę powtarzał wielu słusznych ( oczywiście wg mnie) uwag pod adresem Gepparda, ale kilka jego uwag mnie cokolwiek zaskoczyło ( wiele mnie po prostu powaliło pod stół, ale o tych wypowiedzieli się już poprzednicy).

Dopuszczasz się, Geppardzie” częstych nadinterpretacji, a w argumentacji stosujesz chciejstwo. ja to rozumiem, jest to cecha bardzo ludzka. Dziwi mnie jednak, ze kiedy ktoś Ci w danym punkcie to wytyka, Ty szybko zmieniasz temat albo milczysz. W tak ostrej dyskusji nie jest wstydem czasem przyznać rację „przeciwnikowi”. Dopuszczasz się też braku konsekwencji w dyskusji. Tak ze 3-4 tygodnie temu pisałeś o wartościach w twórczości JK propagowanych przez tzw. „salon”, które są jakoby atakami pod pozorem łagodnej i umiarkowanej krytyki, na XYZ (wstawić dowolne). A mnie się wydaje, że środowiska skrajnie bogoojczyźniane cierpią na patologiczną nadwrażliwość. Odnoszę takie wrażenie, jakby jakakolwiek krytyka Polski, Papieża, czy kogokolwiek z naszych Wielkich była grzechem śmiertelnym i winna być karana głową. Ano o to właśnie walczyli ludzie, by krytyka nawet świętości była dopuszczalna. Oczywiście mowa o krytyce, a nie o obrażaniu.
Ja za to widzę to tak: pewne aspekty naszej rzeczywistości lub jej bohaterowie zostają skrytykowane w kulturalny sposób ( nie unoś się, Papież i jako człowiek i jako instytucja nie musi być święta dla wszystkich, co nie ujmuje mu nic a nic formatu i wielkosci), tymczasem dla niektórych od razy jest to szkalowaniem, zniesławianiem i obrazą. Znam ludzi, którzy są gotowi skoczyć mi do gardła, jeśli na widok schorowanego Papieża powiem zdanie: „ Żal mi tego starego człowieka”. Ja to powiem w zatroskaniu, inni uznają to za pogardę, atak i znajdą jeszcze jakieś niecne podteksty.
Piję tu trochę do tej piosenki JK o Bośni. Nie wiem, czy Ty ( innych to tez tyczy) przeczytałeś cały tekst? Wątpię! Piosenka Jacka jest jakby opisem telewizyjno – prasowych migawek z tamtego okresu, o czym na koncertach mówił. To absolutnie nie jest jakiś manifest Jacka poglądów społeczno – politycznych, co wcale – oczywiście nie znaczy, ze nie miał podobnych. Ale stawianie tekstu tej piosenki jako argumentu to kompletne nieporozumienie.

Z innej beczki: to, czy jakieś wypowiedzi są antypolskie, czy nie – nie zawsze jest jednoznaczne. Chciałbym Ci zasugerować, że tysiące ludzi w bardzo nieparlamentarnych słowach krytykuje obecnie Sejm, Rząd, Prezydenta i jeszcze parę innych grup. De facto krytykują Polskę. No to na szafot z nimi, bo przecie szkalują i opluwają Rząd Polski, Sejm Rzeczpospolitej i Jej Prezydenta. Ja osobiście mam podstawy wypowiadać się nieparlamentarnie o prawie polskim, Urzędzie Skarbowym, organach ścigania, tzw. Służbie Zdrowia i lekarzach „ostatniego” kontaktu, i jeszcze paru innych urzędasach :x . Myślę, ze większość z nas może tu mięchem rzucić. Czy nie powinno to być odebrane w powyższym kontekście jako szkalowanie Polski?

Strzelanie słowami jest dobre, jeśli jest konkretne. To prawda, ze w naszym kraju jest dużo obrzucania błotem Kościoła dla samego obrzucania. Ale nieuczciwi są po każdej stronie. Wsród – by użyć ostatnio popularnego słowa – wojujących katolików i „obrońców moralności” tez jest niemało, którzy rzucają gó..em we wszystkie strony i wrzeszczą piskliwie: ten z nami, ten przeciw nam. Nie prawdaż, Geppardzie? Rzuć kamieniem, jeśliś jest bez grzechu :rotfl: !

JK powiedział wyraźnie, ze jest chrześcijaninem w kulturowym sensie. Jeśli nie potrafisz zrozumieć tej wypowiedzi, to się nie czepiaj. Jeśli tak ostro łapiesz za słowa i przeprowadzasz wywód semantyczny podpierając się słownikami, to tę sama miarę zastosuj – proszę - do tego wiedeńskiego łóżka. Logicznie rozumując Jacek wg Łysiaka zmarł w Wiedniu, albo na łóżku przybyłym z Wiednia. Sadzę, ze wszyscy tutaj rozumieją to sformułowanie w pierwszym znaczeniu. A jeśli już jesteś taki fundamentalny semantycznie i chrześcijańsko, to wyjaśnij mi proszę, kim ja jestem. Bo jestem chrześcijaninem, bo mnie ochrzczono i nawet biezmowano, wiec formalnie jestem nawet katolikiem. I nie ma znaczenia, ze całkowicie nie praktykuję, wiec grzesznik ze mnie straszny :wink: . Do tego stałem się wg logiki agnostykiem, co nie jest równoznaczne z ateizmem! Dla przeciętnego muzułmanina nadal jednak jestem chrześcijaninem. Kulturowo jestem na pewno katolikiem, bo zwyczajowość prawosławna jest mi mało znana. Ha! A może jestem żydem? Jeśli komuś wygodnie, mogę być nawet Aborygenem i animistą.

Wiec co to znaczy – opluwać i szkalować? Interpretacja faktów może być różna. Wyobraź sobie taką sytuację: Pewien ekshibicjonista obnaża się w parku. Prasa nawet tego nie zauważy. Jeśli jednak przypadkowo obnaży się przed zakonnicą, wywoła to znacznie większe poruszenie ( a niby dlaczego?). To już nie świnia, zboczeniec ( a może po prostu chory człowiek?), albo obrazoburca. Jeśli jeszcze dokona swego czynu na terenie kościoła – zgroza, profanacja, szkalowanie i plucie na świętość. Niech się okaże, ze to syn znanego lewicowego polityka – oooo! No to w prasie mamy nagłówki w całej prawicowej prasie, że to ohydny atak na Kościół i prowokacja. A niech się okaże, że jednak ojcem tegoż młodzieńca jest polityk prawicowy. Ano mamy wtedy szybkie tuszowanie, udawanie, ze to młodzieńczy wybryk albo nawet pomroczność jasna. A summa summarum to po prostu zwykły wybryk ekshibicjonisty. Wstrętny, fakt – ale dla niego nie ma znaczenia miejsce i status audytorium. Jacek gdzieś krytykuje Kościół. Ale wg pewnych kół nie ma prawa! Ukamienować go!

Geppardzie, jeśli lubisz tak słowniki – sprawdź, co znaczy oczerniać, szkalować i pluć. Porównaj to z definicją słowa krytykować.

Ludzie o prawicowych poglądach ( a do takich chyba należysz) lubią mieć często na ustach słowo honor. Więc – do cholery – pokaż, żeś honorowy, rzuć nam w twarz te wywiady Jacka chowane w kangurzej torbie. Już to chyba kiedyś pisałem: Nie my mamy tu udowadniać, ze Jacek jest niewinny. Nam na tym nie zależy. To Ty chcesz udowodnić, ze Łysiak tu miał rację ,że Jacek był winny. No więc udowadniaj. Jeśli uważasz, że to my coś mamy udowadniać, to stosujesz iście stalinowską logikę!

Co ja tu się w ogóle męczę. Powiem wprost: od kilku tygodni Wać Pan duby smalone pleciesz…choć właściwie Zbych miał rację…migreny to mieli Potoccy i Wiśniowieccy…
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31