Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Rzeczpospolita kłamców. Salon
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Dawno tu nie zagladalem (inne zajecia, inne zmartwienia...) ale widze ze nie ma czego zalowac. Piekielko (bagienko) sie troche rozszerzylo, a poza tym nic ciekawego, nic nowego w temacie.
Piotru, dzieki za komplement, choc nie pamietam juz w ktorym poscie wylozylem jakies madrosci.
Hknkrtz/Chicot, Panu moze bylo przyjemnie ze mna sie psioczyc, mnie jednak udawadnianie (raz za razem, non stop) ze nie jestem wielbladem i ze przypisuje mi Pan swoje wlasne fobie etc, raczej nuzylo bo nic nowego z tego wszystkiego nie wynikalo.
DOBRANOC DZIECI !
Jak dla mnie ten lekko patetyczny styl jest wynikiem formuł grzecznościowych. Wybaczy Pan, ale na odstąpienie od niej pozwalam sobie tylko w stosunku do ludzi, którzy z jakiegoś nieznanego mi powodu chcą jednak być moimi znajomymi (lub tych, z ktorymi piłem brudzia Wink ). Jeśli chce Pan zobaczyć prawdziwą "nadętość", to jest ona doskonale widoczna w poście p. Tomasza. My (szczególnie ja) to swołocz, tworzymy sobie jakieś piekiełka, niczym dzieci w piaskownicy. Na szczęście Pan Tomasz ma w sobie coś z Horacego, mianowicie postawę "odi profanum vulgus et arceo". I jeszcze skromniutko dodaje, iż nie pamięta, w jakim to poście wyłożył swoje mądrości. Panie Tomaszu! Zaiste, skromność godna podziwu. Z tym wielbłądem to jednak jakaś Pańska fobia, ja - mimo wszystko - żadnego garba Panu nie przypisywałem. Komentowałem Pańskie opinie, tak zreszta, jak Pan moje. Bo dyskusja właśnie na sporze się opiera, a nie na wzajemnym "na się" chuchaniu. Skoro inni mogą się zniżyć do takiego poziomu, to może Pan też, zamiast opisywać pustynną faunę?Wink Wolna wola. Kłaniam się,

Pluta - Brzyski

[ Dodano: 2005-12-29, 22:32 ]
Tak na marginesie: proponuję, żebyśmy wszyscy "poschodzili" z siebie. Bo pretensji możemy mieć do siebie nawzajem bez liku. I zamiast rozmawiać o Kaczmarskim, Łysiaku, czy nawet Michniku, będziemy przerzucać się zarzutami. Ja wyłożyłem wszystko, co mnie boli.
Chicot napisał(a):My (szczególnie ja) to swołocz, tworzymy sobie jakieś piekiełka, niczym dzieci w piaskownicy. Na szczęście Pan Tomasz ma w sobie coś z Horacego, mianowicie postawę "odi profanum vulgus et arceo".
No bo my to "ciemnogród" - jak to dziennikarzyna co z Lemem rozmawiał określił.
Co do formuły grzecznościowej, to należy pamiętać, że świat wirtualny jednak zasadniczo różni się od realnego - dlategoż ja zachowuję dystans do pewnych wypowiedzi i pewnych wirtualnych postaci (skąd pewność, że to jedna osoba itd) , które tu coś piszą :wink: .

Pozdrawiam serdecznie
Akurat p. Tomaszowi nie chodziło tylko o nas dwóch, ale o wszystkich, którzy skupili się na pobocznych wątkach. Wg. Pana Tomasza tylko on może tak postępować.
Chicot napisał(a):Ale jako konserwatysta nie mogę również ograniczać wolności drugiego człowieka na podstawie mojego widzimisię, tak jak ma to w zwyczaju robić druga strona barykady.
A co z aborcją - też nie możesz ograniczać, czy też posiadasz dualizm poglądów?
Chicot napisał(a):Skoro Pan Miki wyżej ceni sobie Urbana - notorycznego kłamcę i Goebbelsa stanu wojennego - wyżej niż Łysiaka jedynie dlatego, że Urban o Kaczmarskim nic nie pisał, to dowód umysłowego uwiędu. I relatywizmu. Socjopata Michnik - Apostoł Wybaczania głoszący Miłosierdzie gorliwiej od św. Pwała - może tylko przyklasnąć skutkom swej działalności.
Problem w tym, że Urban na każde swoje "kłamstwo" ma zazwyczaj mocny kwit, i nie musi go bezzskutecznie ściągać latami z Australii. Urban pisze dosadnie, ale zwięźle i logicznie aż do bólu. U Łysiaka przerost formy nad treścią, zwłaszcza u schyłku kariery. Zresztą i sam Łysiak przyznaje iż Urban to bydlę inteligentne jak mało które. W parze z Michnikiem.
Szymon napisał(a):Z tym się akurat zgadzam. Zgubny wpływ Michnika na "elity intelektualne" Tego Narodu to jest poważny problem.
Elity mają to do siebie, że powinny wywierać wpływy a nie im ulegać. Chyba, że to elyty PiSuarowe i pochodne.
Cytat:
zbych napisał(a):Polecam tę lekturę
Dawno tam nie gościłem, możesz podać tytuł odnośnego wątku?
Ależ bardzo proszę Smile

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.lysiak.chrzanik.com/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=4000#4000">http://www.lysiak.chrzanik.com/index.ph ... =4000#4000</a><!-- m -->

Chicot, Szymon et consortes - może jednak dziatki przyhamujcie piętą, bo za chwilę znów będzie płacz, że Miki ze Zbychem jeżdżą sobie po was. Mnie osobiście ani grzeje ani parzy czy napiszecie Miki, Pan Miki, ob. Miki, czy wreszcie towarzysz Miki. Pisząc tak dajecie świadectwo o sobie.

W takiej walce wygrywa ten, kto ma grubszą skórę i mocniejsze nerwy. Wy, zwłaszcza Chicot, tymi przymiotami pochwalić się nie możecie. Znowu o całe mile zboczyliście z dyskusji na podjazdy i wycieczki osobiste. Chcecie sobie powalczyć - zapraszam na priv.
Chicot napisał(a):Po pierwsze, wrzucił mnie Pan do jednego worka z p. Geppardem i Smakoszem.
Cóż, faktycznie tak to moze Pan odbierać. Niektórzy na tym forum, do których chyba i Pan należy, stara się dzielić w tej dyskusji byty wszelkie tylko na czarne i białe. Ze względu na fakt, że był Pan zawiedziony dość mocno ( pierwszy post bodaj) postawą Kaczmarskiego i wynikało z tego postu, jakby Pan podpierał sie własnie wiadomym cytatem z Łysiaka, stąd wrzuciłem Pana do jednego wora z G. & P. Jesli to Pana boli, sorry, postaram się wiecej Pana do nich nie przyrównywać.
Chicot napisał(a):Przyznam się, że pobierznie tylko czytałem ich posty,
A to błąd kardynalny, bo wtedy może by pan zrozumiał "biadolenie" moje, Zbycha i paru innych osób. Z ich właśnie postów i ripost na nie wynika cała obecna dyskusja i zaostrzenie tonów. W tym temacie stanowiska na tyle się spolaryzowały, ze nie powinien Pan oczekiwać niczego innego.
Chicot napisał(a):Mnie chodziło - i myślałem, że było to widać - nie o obronę Łysiaka, ale o dyskusję nad poglądami Kaczmarskiego, które to opisywał Ł.
I dobrze Pan myślał, ale jak widać niewiele z tego wynikło, choć gratuluję, bo tym baaaaardzo różni się Pan od duetu P&G. Jak na razie jedyne, co Pan uczynił to podtrzymanie mniej lub bardziej tezy Łysiaka bez żadnego dowodu. O tym, ze Kaczmarski świętym nie był i swoje „za uszami” miał, to na tym forum nie raz była mowa. Ale my domagaliśmy się ( to jest ja i wielu innych) od P&G dowodów. Tymczasem zaserwowali nam prawicową demagogię i chamskie szczekactwo. Jak widać jednak karawana ( bez wielbłądów) jedzie dalej. Powiem Panu, co ja na ich miejscu bym zrobił a o co niejednokrotnie prosiłem. Ano zwróciłbym się osobiście do Łysiaka ( Gepard ma przecie takie możliwości) i powiedział: Panie Łysiak, te lewackie sk…yny trzeba pognębić, pokaż Pan te wywiady australijskie, rzucimy ścierwom w twarz. No i rzuciłbym w twarz. Macie lewackie pomioty i zamknąć mordę , bo cała racja po naszej stronie. Niestety nic takiego nie nastąpiło, za to próbowano zmusić nas do udowadniania, że my jesteśmy niewinni. No zupełnie, jak za komuny! Dopóki więc nie rzucą nam tych wywiadów dopóty będę miał ich za ujadających pieniaczy. Do tego dezerterów z „pola walki”. Całe moje „pisarstwo”, które określił Pan mędrkowaniem ( do czego za chwilę znów wrócę) sprowadzało się do pokazania, że Łysiak wcale taki cacy nie jest, jak go P&G malują a zarzuty stawiane Kaczmarskiemu smiało w dwójnasób można postawić Łysiakowi – odsyłam do moich cytatów z Ł., zwłaszcza z Wysp bezludnych ( które bardzo cenię – to jedna z najlepszych chyba książek Ł.). Więc jednak to o poglądy na świat Łysiaka także chodzi! O dziwo w niektórych sprawach krytyka naszego narodu uprawiana przez Ł. Jest bardzo zbieżna z krytyką Kaczmarskiego. Ponownie odsyłam do starszych stron tematu. Wygląda Pan na inteligentnego człowieka, więc nie powinien mieć Pan kłopotu z odsianiem paplaniny i pyskówek od ważnych kwestii.
Chicot napisał(a):Poczułem się więc urażony sposobem, w jaki mnie Pan potraktowal.
Być może na początku niezbyt przychylnie Pana potraktowałem, ale później nie odzywałbym się, gdyby Pan nie nazwał mojego pisania mędrkowaniem. Poczułem się jak skarcony uczniak przez jakiegoś wyniosłego mentora. Gdybyż jeszcze były konkrety, gdzie medrkuję… Zresztą prosiłem o konkrety, gdzie to zmieniam co rusz zdanie. I tu metoda Łysiaka i – Pan wybaczy – P&G. Kłopotliwe pytanie o konkrety pominąć milczeniem.
Chicot napisał(a):Po prostu lubię przejżystość. Pan może Łysiaka nie lubić, ale jeśli chce Pan udowodnić jego małą wartość, to lepiej niech Pan tego nie robi broniąc Michnika.
A gdzież ja bronię Michnika do diabła. Zwłaszcza w kontekście oceniania Łysiaka i jego pisarstwa? Choć nie mam tak skrajnego zdania o Michniku jak ma Szymon, czy też Pan, to jednak w tym temacie – tak mi się wydaje- nie broniłem Michnika ani razu. Twierdzę natomiast, że Łysiak cierpi na manię prześladowczą, bo praktycznie całe zło współczesnego świata utożsamia z Michnikiem. Jeśli to jest obrona Michnika, to ja już nic nie rozumiem.
Niewątpliwie ciągle nawołuję, żeby zostawić Michników/Urbanów/Kaczyńskich/ Mazowieckich i innych tego świata, bo oni są poza tematem. Nie miejsce tu na rozpatrywanie, kto z nich jest wielką szują, małą kanalią, czy może bohaterem narodowym. W tej kwestii spierajmy się gdzie indziej.
thomas.neverny napisał(a):Piotru, dzieki za komplement, choc nie pamietam juz w ktorym poscie wylozylem jakies madrosci.
Chicot napisał(a):Jeśli chce Pan zobaczyć prawdziwą "nadętość", to jest ona doskonale widoczna w poście p. Tomasza. My (szczególnie ja) to swołocz, tworzymy sobie jakieś piekiełka, niczym dzieci w piaskownicy. Na szczęście Pan Tomasz ma w sobie coś z Horacego, mianowicie postawę "odi profanum vulgus et arceo". I jeszcze skromniutko dodaje, iż nie pamięta, w jakim to poście wyłożył swoje mądrości. Panie Tomaszu! Zaiste, skromność godna podziwu.
Panie Łukaszu! Z jednej strony postuluje Pan wzajemne „ zejście z siebie” i nie podgryzanie się a sam Pan to robi. Thomas ma prawo nie pamiętać, bo nie określiłem o który post mi chodzi. Do tego wkłada Pan człowiekowi nie jego słowa w usta. Nikogo Thomas nie określił swołoczą a co do bagienka to ma rację. Ja chetnie utożsamię się z jakimś bagiennym stworem, ale Pana to dziwnie ubodło. Thomas nic konkretnie w tym Poście nie miał do Pana, wiec skąd to podgryzanie? Jeśli nawet uważa go Pan za nadętego bufona, wystarczy ignorować post i nie zabierać głosu. Trochę konsekwencji.
Co do madrości Thomasa to odsyłam do strony: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=555&postdays=0&postorder=asc&start=600">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... &start=600</a><!-- m -->

Mam na myśli podsumowanie dotychczasowej dyskusji, a nie inwektywy czy aluzje pod pańskim adresem.

I wreszcie drobna uwaga o Mikim. Dla mnie to taki sam wirtualny byt, jak i ten z forum Manii. I nie mam dowodów, że to ten sam byt. Fakt, że tamten byt miał jakoby niecne i chamskie aluzje do protoplastów innych forumowiczów nie powinno być przenoszone na to forum. Nie miejsce tu chyba oceniać postaw moralnych owego „bytu, lecz to, co ten „byt” mówi TUTAJ i w konkretnym temacie. Tam Miki został ukarany zsanowaniem i opierniczeniem, tu aluzji do rodzin forumowiczów nie robi, więc może zrozumiał nauczkę, wiec ciagłe wypominanie mu tego chyba jest nie na miejscu i jest właśnie, Panie Łukaszu, nic nie wnoszącym podgryzaniem.
Pozdrawiam, życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, bo nie wiem, kiedy się odezwę.
Chicot napisał(a):Ale żeby śmiać się z honoru? No wybaczy Pan. Może tego honoru i odwagi zabrakło Kaczmarskiemu na koncercie dla ZMS-u?
A czemu nie miał dać koncertu? To on przyszedł słuchać ich czy oni Jego? Zdaje się, żeto on śpiewał, więc to problem widzów, jeżeli niezgadzali się z Jego słowani a nie Jacka.
piotru napisał(a):Łysiak jest bałaganiarz i facet z zaburzeniami pamięci, a redaktor książki nadaje sie na redaktora, jak kozia d... na trabę, bo take powtórki to kardynalny błąd redaktorski.
To ma na siebie zarobić. Musi być chwytliwe.

Miki, dzięki za nowy cytat.

Ułaaaa... taka chryja a mnie nie było Sad .
Karczma...
Artur napisał(a):Ułaaaa... taka chryja a mnie nie było
;(
Spóźnione didaskalia do szopki dramatycznej całorocznej w ramach ćwiczeń zalecanych przez logopedę na poprawne wymawianie literki r zawartej np. w słowach: prawda sprawiedliwość, rzetelność rozum, rozwaga, moralność, rycerskość, tak przecież bliskich Łysiakowi.

a jak kto woli mniej lub jeszcze mniej udolna próba ujęcia tego jak widzę ten spór, (dla nowych głównie uczestników pisane)

osoby dramatu i definicje

Garbaci - nosiciele garba nie uświadamiający sobie, że jest on dla nich obciążeniem
Pozostali dostrzegający garba, w tym: zdrowi i prosci jak topole, kulejący, z liszajem, etc.
Garb - skrzywienie kręgosłupa:
na poziomie fizycznym nieprawdziwość zarzutów wobec Kaczmarskiego, Miłosza
na poziomie moralnym: głęboka niemoralnoś postępku Łysiaka

Pojąwszy dlaczego obrona Łysiaka w temacie, czyni garbatym można:
1) próbować pomóc garbatemu odrzucić garba (niekoniecznie dostrzegajac, że prócz tego fizycznego istnieje jakiś jeszcze)
2) wytykać garb garbatemu (z bezsilności, ze złej woli, żeby odwrócić uwagę od własnych skaz)
3) szydzić z garbatego i pokazywać gawiedzi palcem

Garbaty wysłuchawszy naszej diagnozy:
A) zrozumie
B) nie zrozumie
C) z zasady nie słucha uwag krytycznych adresowanych do niego

Świadomość istoty garba musi zaistnieć u obu stron żeby dialog był możliwy a jego powodzenie uwarunkowane jest, jak mi się wydaje, predyspozycjami osobowymi , im więcej cnót wszelakich u protagonistów sporu o garba, tym większe prawdopodobieństwo zaistnienia dialogu i tym odporniejszy jest on na załamania i kryzysy.

Niesymetria moralnej racji na wejściu jest wyzwaniem/utrudnieniem dodatkowym; stanowiąc barierę ambicjonalną do pokonania dla garbatych i niebezpieczeństwo popadnięcia w pychę dla chcących ich leczyć, zwłaszcza jeśli tamci uważają, że zabierają się za to ludzie z kiepskimi referencjami.
Jeśli garbatemu kulawość, liszajowatość, topolowatość, przesłania widok, to o autorefleksję w kontekście garba jeszcze trudniej.
Z drugiej strony garb nie powinien przesłaniać człowieczeństwa garbatego. Człowiek z natury błądzi i nikt nie jest wolny od wad, poza tym pełnię wiedzy o rzeczywistych intencjach, motywacjach i skutkach czynów posiada tylko Najwyższy i ta świadomość rodzić winna pokorę.

Garbaty w obliczu często powtarzanych gestów wskazujących mu na plecy, składa deklarację, że skupi się na zbadaniu imputowanego mu defektu przekonany, że bez problemów udowodni swoje wyśmienite zdrowie a przy okazji wykaże, że oponenci cierpią na złudzenie optyczne (jeśli uważa, że okazują dobrą wolę) albo zacznie udowadniać, że ci którzy wytykają mu garba, sami są garbaci (podejrzewając złą wolę, mając jej dowody, lub czyniąc to ze złej woli bo przy sprowadzonych do parteru nie wyróżniają się specjalnie poziomem )


Uważam, że kombinacje 1A jest najwartościowsza moralnie i poznawczo dla obu stron bo tylko tu może zaistnieć dialog, Po wyczerpaniu możliwości podejścia 1 pozostaje (tak mówi praktyka) albo zamilknąć albo toczyć jałowe gadki, tj rzucać garbem o ścianę (postawa 2) albo garbatym (postawa 3). Kombinacje 2A, 3A chociaż tłumaczą, opór do dzielenia się wynikami introspekcji nie zwalniają garbatych z odpowiedzialności uczciwego wejrzenia w głąb siebie. Jedynym sensownym usprawiedliwieniem postaw skrajnych wobec garbatych zwłaszcza tych z kategorii B,C jest ich nachalność albo wqrwienie na ich udawaną niegramotność.

Szczególnym wariantem kombinacji 1A jest świadomość, że garb fizyczny jest w przypadku który rozpatrujemy materialną manifestacją garba moralnego.

W mojej opinii z tamtego grona tylko Smakosz, Lancelot i Witold dali poznać, że pojmują istotę, wagę problemu i konsekwencje. Rozumieli to, że o ile pokazywanie się z Łysiakiem w towarzystwie, nie przynosi ujmy, nawet gdyby okazało się, że nie jest on równie harmonijnie zbudowany jak platońsa triada - (bo każdy ma jakieś tam defekty i co najwyżej może się okazać, że i on nie jest od nich wolny) - o tyle krycia garbu moralnego, niezależnie od stopnia napastliwości, złośliwości oponentów i ich prawdziwych lub domniemanych skaz moralnych i intelektualnych, lojalność wobec kogoś kto dopuścił się świadomie niegodziwości w obronie moralności sic!) jest niczym innym jak małostkowym uporem, despektem dla godności i honoru, swojego i tych przeciwko którym się występuje, że przeprowadzanie falszujących istotę sprawy, kontrakcji, typu wekslowanie tematu, zagrywki w stylu "jesteś bardziej kulawy niż ja garbaty", traktowanie oponentów en masse jak pokurczów moralnych i intelektualnych, może pozwala na zachowanie dobrego samopoczucia ale de facto świadczy bardzo marnie o człowieczej kondycji bo jeśli rzeczwiście Łysiak postąpił niegodnie, a nawet jeśli istnieje tylko uzasadnione podejrzenie, że mógł tak uczynić, to bezwzględne wyzbycie się ambicji i pokora wobec oczywistości nasuwających się wniosków, bez kunktatorstwa - nie jest łaską, to obowiązek wobec prawdy, przyzwoitości, bliźnich i samych siebie

Lech Stępniewski rozstrzygnął spór o garba fizycznego.


W tym kontekście przypomnę co udało mi się wydusić ze Smakosza:*

1. Czy uważasz, że istnieją zasadne podejrzenia co do intencji i uczciwości człowieka który pozwolił sobie na manipulację innym człowiekiem?
- Tak uważam. Do jednoznacznej oceny poproszę o wzmiankowany wyżej kontekst.
2. Czy uważasz, że autor który zdradza poważne braki w przygotowaniu merytorycznym, nieudolność we właściwej kwalifikacji źródeł pod względem ich wiarygodności, który cytuje źródła w sposób zmieniający radykalnie kontekst pierwotnego sensu - jest niewiarygodny i istnieje uzasadnione podejrzenie, ze jest nieuczciwy?
- Tak, podejrzewałbym go o wybiórczą stronniczość. Co najmniej.
3. Czy przyznajesz, że Łysiak dokonał manipulacji w przedstawianiu opinii i poglądów Miłosza?
- Nie. Ja znam kontekst*.

Niech będzie, że spór o garba moralnego trwa.

(Ha ha ha)

* dodam tylko, że ja też znam kontekst ale u mnie on się nazywa relatywizmem jak wmawiają sobie moi oponenci
Polecam nowy felieton WŁ w GP. Czytam je z zaciekawieniem. Tym razem WŁ musztruje Papieża JPII. Nie chodzi o sprawy polityczne, o aborcję, etanazję czy inne takie. Chodzi o sprawy wiary, a konkretnie miłosierdzia chrześcijańskiego, które jak się okazuje JPII pojmował błędnie, na co WŁ zwraca mu miłosiernie uwagę po śmierci - samemu pojmując pczywiście te zagadnienia właściwie jak to ma w zwyczaju.
Myślę, że w tym punkcie dotarliśmy do zdecydowanej granicy śmieszności.
Pozdrawiam
Zgadzam się ze Zbychem w tzw. "całej rozciągłości" :brawo:
A ja się nie zgodzę. Granica śmieszości jeśli chodzi o pana Ł. została przekroczona już dawno. Obecny stan określiłbym paranoją,niepoczytalnością leb ewentualnie głupotą - co kto woli...
Pozdrawiam!
Jeśli miałbym wybrać spotkanie z Łysiakiem w piekle albo Apokastazę, wybieram to pierwsze.
"Przez całą pierwsza polowe lat 00-ych opluwał nowa polska rzeczywistosc, "polskie wybicie sie na wolnosc" i wszelkie "polactwo" hurtem. Wyemigrował do Tysola a potem do GP…. Tam udzielał sie w felietonach w których wszystko co zrobili inni (a nie on) odsądzał od czci i wiary, bez przerwy wałkując mantrę "ubeckiego spisku ", (...) mało kto wie że owa wojująca małpa…” etc etc

Walder Pyszniak, "Klamca Rzeczpospolitej. Strych", str. 149-150
:twisted:
:brawo: Thomas

Mam tylko jedno zastrzeżenie - małpa jest zwierzęciem sympatycznym. Nie psujmy jej wizerunku porównywaniem do Valdemara Baldassa Smile
A to zależy, jaka małpa.
Thomasie, bardzo udana parodia Big Grin
thomas.neverny napisał(a):MacB…


Lysiak uzyl slow „przez CALA drugą połowę lat 90-tych”, “opluWAł” czy “BEZ PRZERWY wałkując mantrę”. Sprecyzowal wiec ze chodzi mu o dzialanie NAGMINNE, POWTARZAJACE SIE. Sprecyzowal tez ze mialo to glownie miejsce w okresie 1995-2000. Wystarczy wiec przejrzec wypowiedzi JK (wierszem i proza) za ten okres by trafic na (nieuzasadnione) oskarzenia o polski antysemityzm. Ze znalezieniem nie powinno byc specjalnych problemow bo, jak nam wyjasnil Lysiak, w tekstach z tamtego okresu powinno az sie roic od ociekajacych plwiocinami oskarzen o antysemityzm.

Wyniki szukania znamy. Nawet przekopujac sie przez CALA trworczosc JK.
Lysiak sie zblaznil ! Nic wiecej do dodania.

Znaczy się, Kaczmarski cacy, a łysiak be?
Niekoniecznie.

Łysiak powoływał zdaje się na wywiady w prasie australijskiej do których jakoś nikt nie dotarł, więc jego teza nie może być ot tak sobie łatwo obalona....
Coś musiało Łysiaka uderzyć w wypowiedziach Kaczmara, jest on strasznie czuły na oskarżanie Polaków o antysemityzm, polskie obozy zagłady, faszyzm AK i tym podobne, po prostu wkur..ia go malowanie pewnego nieprawdziwego i jednoznacznego obrazu Polski, jako nietolerancyjnego, chorego ciemnego katolickiego kraju, co powinno wkur..iać każdego Polaka, na co zwraca ciagle uwagę w swoich książkach i wywiadach-rzekach.
Łysiak ani słowa nie mówi o twórczości Kaczmara, tylko o wywiadach.


[Szymon !

Dzieki za przypomnienie „Opowiesci pewnego emigranta“. Zastanawialismy sie ktory z utworow JK mogly „podpadac“ pod insynuacje Lysiaka. Nikt (poza Toba) nie pomyslal by przypomniec ten piekny wyklad o tym, jak skomplikowane moze byc ludzkie (takze zydowskie) zycie.]

ludzkie. także żydowskie?

Może ktoś udowodni, że Łysiak jest antysemitą?

Nawet przy duzej ilosci dobrej woli, nawet przy probach stworzenia jakiegos kompromisu miedzy prawda a klamstem, nie moge sie dopatrzec „opluwania hurtem“ w takich utworach jak „Czerwony autobus“ z 1981 czy „Odzial chorych na raka a la polonaise AD 2002“ (tzw „druga polowa lat 90-tych“, he-he... :-) )


Nie ma co gadac - JK byl jednak ciut-ciut subtelniejszy od tamtego "Mlota na rozowych"...
Ciut subtelniejszy? Fakt. Łysiak subtelny w publicystyce nigdy nie był, ale czy to jest miarą charakteru i prawdziwością jego tez?

Jednemu i drugiemu trzeba oddać sprawiedliwość, że walczyli o lepszego człowieka, o prawdę historyczną prozą czy poezją...

Znając dość dobrze prozę Łysiaka i poezję Kaczmarskiego (jeden jest moim ulubiony pisarzem, a drugi ulubionym poetą) zauważyłem wiele analogi w ich utworach, o których tutaj nikt nie pisze... Jeden i drugi otworzyli mi oczy na inne postrzeganie świata swoją twórczością.

Np. "Rejtan, czyli raport ambasadora", "Sen Katarzyny II" a "Milczące psy" Łysiaka
Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy wg Łysiaka to Sienkiewicz
Malarstwo Białego Człowieka a "malarskie" pieśni Kaczmara
"Postmodernizm" a poglądy Łysiaka


Tylko fakt, że Kaczmarski miał różne odchyły niezrozumiałe dla wydawałoby się jego jednoznacznej postawy w walce o prawdę istnieje, i nie rozumiem dlaczego te fakty, o których pisze również Ziemkiewicz w "Polactwie" nie mogą budzić pewnych wątpliwośc, co do jego rzeczywistej postawy wobec świata. Czy też do pomyłek.

Łysiak pisząc o różnych ludziach, autorytetach naszej epoki rozdzielał ich geniusz od postaw. Nie przyjmuje postawy Szymborskiej z czasów stalinizmu, a ceni jej wiersze.
Nie przyjmuje postaw Miłosza, a w swoich książkach cytuje wiersze w przekładzie Miłosza!
Nawet u Michnika zauważa momenty pozytywne...

W sprawie Kaczmarskiego widać doszedł do wniosków o jego postawie wobec Polski na podstawie jakichś dokumentów, ale o jego twórczości się nie wypowiada.

Zarówno Łysiak, jak i Kaczmarski w fenomenalny sposób obnażają słabości i niedoskonałości człowieka, perfekcyjnie opisują różne sytuacje, dramaty, historię, dylematy.

Różnica polega na tym, że Łysiak stoi cały czas w jednym obrazie swiata- człowieka honorowego, sprawiedliwego, konserwatysty, który nie może się skurwić, a Kaczmarski przechodził od postawy walczącego o wolnosc i prawdę do konszachtów z kosmopolityzmem i "tolerancyjnością", które zamazuja prawdziwy obraz rzeczywistości
miszka napisał(a):W sprawie Kaczmarskiego widać doszedł do wniosków o jego postawie wobec Polski na podstawie jakichś dokumentów
Może jeszcze raz:
miszka napisał(a):na podstawie jakichś dokumentów
Rozumiem Twoje poszukiwanie wspólnej płaszczyzny, doceniam ton Twojego listu, ale "jakieś dokumenty"? Bój się Boga!
miszka napisał(a):na podstawie jakichś dokumentów
Jakich dokumentów?
MacB napisał(a):
miszka napisał(a):W sprawie Kaczmarskiego widać doszedł do wniosków o jego postawie wobec Polski na podstawie jakichś dokumentów
Może jeszcze raz:
miszka napisał(a):na podstawie jakichś dokumentów
Rozumiem Twoje poszukiwanie wspólnej płaszczyzny, doceniam ton Twojego listu, ale "jakieś dokumenty"? Bój się Boga!
W "Rzeczpospolitej Kłamców" Łysiak pisał o wywiadach Kaczmarskiego do australijskich gazet, to są właśnie te (jakieś dokumenty). Zarzucając Łysiakowi kłamstwo i oszczerstwo należałoby mieć pewność, że takich wywiadów w australijskich gazetach nie było.
Przeglądając to forum Kaczmarologów można natomiast wysnuć wniosek, że żadnych wywiadów Kaczmara w prasie australijskiej nie było, bo żaden Kaczmarolog do nich nie dotarł, i w ogóle nie jest możliwe, żeby tak Święta osoba mogła mieć coś takiego na sumieniu, jak wypowiedzi antypolskie. Pytanie, co to sa te antypolskie wypowiedzi - dla Łysiaka to takie, które oskarżają Polaków o antysemityzm, ciemnotę, nienawiść etc.
Znając twórczość Łysiaka, z jej mankamentami, Łysiak nie bierze argumentów z sufitu, tylko starannie je dobiera. Wiedeńskie, czy gdańskie łóżko nie ma tu nic do rzeczy.
Łysiak napisał, że otrzymuje od Polonii australijskiej gazety, więc widocznie znalazł tam wywiad z Kaczmarskim, który skłonił go do napisania w książce tych paru zdań. Moim zdaniem może zbyt pochopnie oceniających Kaczmarskiego, ale....
Dodam, że jest to malutki ułamek rozdziału, dołożony jako przykład o tzw. "Wielkich Polakach", którzy według Łysiaka wielkimi być nie mogą z powodu pewnych swoich działań na szkodę Polski i przeciw Polakom, wypunktowanych przez Łysiaka.

Łysiak kilkakrotnie powołuje się w swoich książkach na antypolskie wypowiedzi w prasie australijskiej różnych ludzi, na obarczanie w tejże prasie Polaków winą za Holocaust i inne bzdury.

Żeby zaognić dodam tutaj parę slów z artykułu z "Tygodnika Solidarność" którego to artykułu nie znalazłem na tej stronie w dziale artykuły, a może warto i taki zamieścić.

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.tygodniksolidarnosc.com/2004/17/3d_pie.htm">http://www.tygodniksolidarnosc.com/2004/17/3d_pie.htm</a><!-- m -->

Pieśniarz pokolenia Solidarności
[...]
"Miedzy Polską a Australią
Obraz australijskiej sielanki nie okazał się trwały. Kaczmarski wciąż krążył między kontynentami. Ciągnęło go do Polski. Starał się być obecny na rynku, nagrywał płyty, wydawał książki. Nadal koncertował, ale miał świadomość, że jego publiczność topnieje. Ubywało mu wyznawców, zrażonych atakami na Kościół katolicki i coraz częstszymi oskarżeniami Polaków o szerzenie nienawiści, ignorancję, antysemityzm.
"Gram dla siedmiu procent" - mówił w jednym z wywiadów. Coraz chętniej udzielał ich zresztą pismom SLD: Przeglądowi i Trybunie. W 2000 r. przyjął od Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Wziął też udział w koncercie z okazji tzw. 50-lecia ZSP. Tego nie zrozumiało wielu jego przyjaciół. Innych zraził sobie hojnie szafowaną krytyką rzeczywistości zawartą w kolejnych tomach prozy powieściowej.
Owszem, nadal potrafił być atrakcyjny dla młodych. Tych zbuntowanych pociągała skandalizująca anegdota i nieco szyderczy ton "Autobiografii z kanalią" czy "O aniołach innym razem". Dla ambitniejszych jego dawne pieśni czy zbiory wierszy stawały się zaproszeniem do marginalizowanego współcześnie świata kultury wysokiej.
Paradoksalnie, choroba przywróciła Polsce jej barda. Na wieść o nieszczęściu przyjaciele Jacka, artyści oraz miłośnicy jego twórczości solidarnie ruszyli mu na ratunek."

Jak widać nie tylko Łysiaka należy oskarżać Smile o kalanie pamięci i beezsasadne atakowanie Kaczmarskiego Smile
miszka napisał(a):Przeglądając to forum Kaczmarologów można natomiast wysnuć wniosek, że żadnych wywiadów Kaczmara w prasie australijskiej nie było, bo żaden Kaczmarolog do nich nie dotarł, i w ogóle nie jest możliwe, żeby tak Święta osoba mogła mieć coś takiego na sumieniu, jak wypowiedzi antypolskie.
Skoro przeglądałeś to forum, to przeoczyłeś istotna kwestię: my nie tyle zaprzeczaliśmy istnieniu takowych wywiadów, co domagaliśmy się, aby nas oświecono w tej sprawie i podano dowody. Skoro ktoś się powołuje w publikacji na pewne wywiady - to prawem samej rzetelności wypadałoby podać odpowiedni przypis lub link z netu. Tymczasem żaden z pyskaczy apologetów Łysola nigdy nie dostarczył nikomu żadnego dowodu. Zatem pozwolisz, że będziemy conajmniej powątpiewać w istnienie "słynnych" wywiadów.
Simon napisał(a):Skoro przeglądałeś to forum, to przeoczyłeś istotna kwestię: my nie tyle zaprzeczaliśmy istnieniu takowych wywiadów, co domagaliśmy się, aby nas oświecono w tej sprawie i podano dowody. Skoro ktoś się powołuje w publikacji na pewne wywiady - to prawem samej rzetelności wypadałoby podać odpowiedni przypis lub link z netu. Tymczasem żaden z pyskaczy apologetów Łysola nigdy nie dostarczył nikomu żadnego dowodu. Zatem pozwolisz, że będziemy conajmniej powątpiewać w istnienie "słynnych" wywiadów.
Nie jestem zadnym pyskaczem apolegotą Łysiaka, jak to pięknie ująłeś, chociaż znając jego twórczość nietrudno takowym zostać, bo jest naprawdę genialna. Tylko, żeby o tym wiedzieć, trzeba coś poczytać..
Większość ludzi, którzy piszą tu na różnych forach o Łysiaku znają z jego twórczości tylko ten cytat o Kaczmarskim, co świadczy wybitnie o ich wiadomo czym....Za ten cytat są gotowi zrównać Łysiaka, jego twórczość i życie z ziemią.. Śmiechu warte. Robia to samo, co według nich robi Łysiak pisząc o Kaczmarskim, mimo, że Łysiak powołuje się na sobie znane wywiady.

Żądasz dowodów? Jakby były łatwo dostepne, to zapewne już by się tu znalazły? Zarówno za, jak i przeciw twierdzeniu Łysiaka?
"Skoro ktoś się powołuje w publikacji na pewne wywiady - to prawem samej rzetelności wypadałoby podać odpowiedni przypis lub link z netu" To zwróć się do Łysiaka! Widziałeś publicystę, który każdą swoją opinię argumentuje przypisami? Bo ja nie...


Zresztą...Lepsza byłaby dyskusja o wspólnych cechach twórczości Łysiaka i Kaczmarskiego, z których jeden uważa się za prawicowca i bonapartystę, a drugi za lewicowca przyznajacego się do konformizmu...i błądzenia. A dążą miom zdaniem do tego samego.
Poza tym dwóch jest geniuszami w swojej twórczości i warsztacie artystycznym.

"Nie jedną twarz mi los przyprawił, byłem już zdrajcą i pomnikiem, degeneratem, bohaterem a wszystkie twarze były szczere"
miszka napisał(a):Nie jestem zadnym pyskaczem apolegotą Łysiaka, jak to pięknie ująłeś,
Nie twierdziłem, że jesteś. Akurat miałem na myśli Twych poprzedników.
miszka napisał(a):znając jego twórczość nietrudno takowym zostać, bo jest naprawdę genialna.
Ale teraz mogę już stwierdzić - tylko apologecie bez obiektywnego spojrzenia może wydać się genialna.
miszka napisał(a):Tylko, żeby o tym wiedzieć, trzeba coś poczytać..
Akurat Łysiak jest jednych z lepiej znanych autorów na tym forum...
miszka napisał(a):Większość ludzi, którzy piszą tu na różnych forach o Łysiaku znają z jego twórczości tylko ten cytat o Kaczmarskim,
No toś już Waść przyłożył... Wybacz, ale to bzdura.
miszka napisał(a):Za ten cytat są gotowi zrównać Łysiaka, jego twórczość i życie z ziemią.. Śmiechu warte. Robia to samo, co według nich robi Łysiak pisząc o Kaczmarskim, mimo, że Łysiak powołuje się na sobie znane wywiady.
Teraz obnażasz swą nieznajomość historii tego wątku na tym forum. Po raz drugi pleciesz bzdury. Może najpierw byś się zapoznał z CAŁYM wątkiem, zanim zaczniesz próbować zabierać głos na ten temat?
miszka napisał(a):Żądasz dowodów? Jakby były łatwo dostepne, to zapewne już by się tu znalazły?
Oczywiście. Wszyscy żądają dowodów, kiedy się ich oskarża. Gdyby te wywiady istniały - tak jak piszesz - już by się tu znalazły.
miszka napisał(a):Zarówno za, jak i przeciw twierdzeniu Łysiaka?
Nie kumasz. Nie my mamy udowodnić, że Łysy nie ma racji. On powinien udowodnić, że ja ma. A Ty sam, prócz uwielbienia dla Łysego, nie masz żadnych podstaw do mniemania, że racja jest po jego stronie.
miszka napisał(a):To zwróć się do Łysiaka
Ale ja odpowiadam na TWÓJ post dobry człowieku. Wymieniam poglądy z Tobą, a nie z Łysym.
miszka napisał(a):"Nie jedną twarz mi los przyprawił, byłem już zdrajcą i pomnikiem, degeneratem, bohaterem a wszystkie twarze były szczere
Nie uznałbym Łysego za zdrajcę, jeśli już - to chyba zdradził zdrowy rozsądek.
Nie uznam go również za pomnik żadną miarą.
Za degenarata? Intelektualnego - być może. Czy dosłownie? Nie wiem, nie znam go. Ale może uznać go za degenerata? Wszak można kogoś obrzucić błotem - przecież wg ciebie nie musze sie podpierać dowodami? Może zatem uznam go za pedofila w myśl tej swobody wypowiedzi?
A bohater? Chyba tylko literacki - jeśli napisze swoją autobiografię.
Simon napisał(a):
miszka napisał(a):Nie jestem zadnym pyskaczem apolegotą Łysiaka, jak to pięknie ująłeś,
Nie twierdziłem, że jesteś. Akurat miałem na myśli Twych poprzedników.
miszka napisał(a):znając jego twórczość nietrudno takowym zostać, bo jest naprawdę genialna.
Ale teraz mogę już stwierdzić - tylko apologecie bez obiektywnego spojrzenia może wydać się genialna.

Znaczy, obiektywne stwierdzenie zakłada jakikolwiek brak genialnosci u kogokolwiek?
Łysiak pisze świetnie, jego książki płyną i porywają czytelnika, ale jak każdy ma swoje mankamenty. Nie utożsamiam się całkowicie z poglądami Łysiaka, wkurza mnie czasem jego publicystyka, jak napisałem uważam, że zbyt pochopnie ocenił Kaczmara, ale moim zdaniem miał ku temu powody.
miszka napisał(a):Tylko, żeby o tym wiedzieć, trzeba coś poczytać..
Akurat Łysiak jest jednych z lepiej znanych autorów na tym forum...
To żart chyba?

Teraz obnażasz swą nieznajomość historii tego wątku na tym forum. Po raz drugi pleciesz bzdury. Może najpierw byś się zapoznał z CAŁYM wątkiem, zanim zaczniesz próbować zabierać głos na ten temat?
Cały wątek? Od salonu poczynając? OD "niejakiegio Łysiaka" może.
miszka napisał(a):Żądasz dowodów? Jakby były łatwo dostepne, to zapewne już by się tu znalazły?
Oczywiście. Wszyscy żądają dowodów, kiedy się ich oskarża. Gdyby te wywiady istniały - tak jak piszesz - już by się tu znalazły.
miszka napisał(a):Zarówno za, jak i przeciw twierdzeniu Łysiaka?
Nie kumasz. Nie my mamy udowodnić, że Łysy nie ma racji. On powinien udowodnić, że ja ma. A Ty sam, prócz uwielbienia dla Łysego, nie masz żadnych podstaw do mniemania, że racja jest po jego stronie.

Abstrachując od "australijskich wywiadów", Kaczmarski wielokrotnie wypowiadał się co do swojej lewicowości, popierał zdaje się Unię Wolności, Unie Pracy, niedekomunizowanie, nielustrowanie pisał o polskim antysemityzmie itd. Jak dla mnie są to przesłanki, które pozwalaja na pewne określenie postawy Kaczmarskiego wobec rzeczywistości. Postawy, która nie zgadza się z postawą propagowanego przez Łysiaka Polaka-Patrioty, swoiście pojętego.

On powinien udowodnić, że ją ma. Zapewne, gdyby ktoś mu zadał pytanie o Kaczmara, to potrafiłby udowodnić swoją rację.
miszka napisał(a):To zwróć się do Łysiaka
Ale ja odpowiadam na TWÓJ post dobry człowieku. Wymieniam poglądy z Tobą, a nie z Łysym.
miszka napisał(a):"Nie jedną twarz mi los przyprawił, byłem już zdrajcą i pomnikiem, degeneratem, bohaterem a wszystkie twarze były szczere
Nie uznałbym Łysego za zdrajcę, jeśli już - to chyba zdradził zdrowy rozsądek.
Nie uznam go również za pomnik żadną miarą.
Za degenarata? Intelektualnego - być może.
Czy dosłownie? Nie wiem, nie znam go. Ale może uznać go za degenerata? Wszak można kogoś obrzucić błotem - przecież wg ciebie nie musze sie podpierać dowodami? Może zatem uznam go za pedofila w myśl tej swobody wypowiedzi?
A bohater? Chyba tylko literacki - jeśli napisze swoją autobiografię.
Ciekawe, co Kaczmarski miał na myśli pisząc te słowa -"Nie jedną twarz mi los przyprawił, byłem już zdrajcą i pomnikiem, degeneratem, bohaterem a wszystkie twarze były szczere"

W swoich wywiadach przyznaje się do swoich pomyłek, postaw, alkoholizmu, przypinania mu łatki "barda" i innych. Przyznaje się do błędów. Łysiak pisze o pewnej stronie postawy życiowej Kaczmarskiego, i ocenia ją na swój sposób.
Kaczmarski samego siebie też różnie ocenia.
miszka napisał(a):Ciekawe, co Kaczmarski miał na myśli pisząc te słowa -"Nie jedną twarz mi los przyprawił, byłem już zdrajcą i pomnikiem, degeneratem, bohaterem a wszystkie twarze były szczere"

W swoich wywiadach przyznaje się do swoich pomyłek, postaw, alkoholizmu, przypinania mu łatki "barda" i innych. Przyznaje się do błędów
A któż to kwestionuje?! :o
Akurat Jacek pisząc "Testament" potrafił spojrzeć "na siebie" obiektywnie...
miszka napisał(a):Łysiak pisze o pewnej stronie postawy życiowej Kaczmarskiego, i ocenia ją na swój sposób.
Popełniasz nadużycie. Czym innym jest komentowanie - jak to nazywasz: "na swój sposób" - obiektywnych, bezdyskusyjnych faktów. A czym innym jest preparowanie tychże "faktów" i oczernianie innych bezpodstawnie.
Powtarzam jeszcze raz: zaprotestujesz jeśli nazwę Łysego pedofilem? Zaprotestujesz, bo sam nie masz żadnych podstaw, by za takiego go uważać, i nie wierzysz, że ja takie podstawy posiadać mogę. A ja wtedy powiem: ależ powołuję sie na świadectwo kilku osób, które udzieliły wywiadów, wypowiadając sie na temat niecnych postępków Łysego. A zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą: no, skoro on się powołuje na JAKIEŚ DOKUMENTY, to może to jest prawda. Ty znowu zaprotestujesz: żądam dowodów! Itd...
Teraz odwróć sobie sytuację i "wpasuj" we właściwy kontekst.
Pozdrawiam.
Simon napisał(a):
miszka napisał(a):Ciekawe, co Kaczmarski miał na myśli pisząc te słowa -"Nie jedną twarz mi los przyprawił, byłem już zdrajcą i pomnikiem, degeneratem, bohaterem a wszystkie twarze były szczere"

W swoich wywiadach przyznaje się do swoich pomyłek, postaw, alkoholizmu, przypinania mu łatki "barda" i innych. Przyznaje się do błędów
A któż to kwestionuje?! :o
Akurat Jacek pisząc "Testament" potrafił spojrzeć "na siebie" obiektywnie...
miszka napisał(a):Łysiak pisze o pewnej stronie postawy życiowej Kaczmarskiego, i ocenia ją na swój sposób.
Popełniasz nadużycie. Czym innym jest komentowanie - jak to nazywasz: "na swój sposób" - obiektywnych, bezdyskusyjnych faktów. A czym innym jest preparowanie tychże "faktów" i oczernianie innych bezpodstawnie.
miszka napisał(a):Dla Łysiaka te fakty (konkretnie wywiady) najwidoczniej istnieją i są bezdyskusyjne. Nie podoba mi się sugerowanie, że Łysiak wziął sobie z sufitu i wtłoczył Kaczmarskiego w ramki, jakie mu pasowały do rozdziału o "Wielkich Polakach", tylko dlatego, że obraz nakreślony przez Łysiaka nie pasuje do czyjegoś obrazu Kaczmarskiego.

Do ciekawych stwierdzeń można dojść czytając wywiady z Kaczmarskim o polityce czasów Uni Wolnosci. Po prostu miał takie, a nie inne poglądy, pasujące częściowo do tego, co napisał Łysiak.
Ja wcele nie twierdzę, że Łysiak ma 100% racji i monopol na prawdę, pisząc o Kaczmarskim, i sam byłem zaskoczony napotykajac te słowa bijace w jednego z moich ulubionych poetów napisane przez jednego z ulubionych pisarzy.
Zacząłem sie wtedy zastanawiać, co Łysiak ma do Kaczmara, i szukać w tekstach piosenek Kaczmarskiego oraz w jego wywiadach znienawidzonej prze Łysiaka politycznej poprawności, konformizmu, lewicowosci, "tolerancyjności", przypinania Polsce łatek antysemityzmu i ciemnoty i innych. I znalazłem.
Niewiele, ale jednak. Do tej pory istniała dla mnie świetna poezja Kaczmarskiego, a jego osobą się nie interesowałem i tak zostanie. Jestem w stanie zrozumieć motywy Łysiaka co do słów o Kaczmarskim, i mimo ze przegiął, widzę w nich sporo słuszności. Żeby zrozumieć Łysiaka, trzeba naprawdę poznać jego twórczość i postawy wobec życia i rzeczywistości, jakie propaguje.
Abstrachując od poezji Kaczmarskiego, wielkim człowiekiem to on nie był, wielkim Poetą tak, Człowiekiem niestety nie, i o tym właśnie pisze Łysiak.
Powtarzam jeszcze raz: zaprotestujesz jeśli nazwę Łysego pedofilem? Zaprotestujesz, bo sam nie masz żadnych podstaw, by za takiego go uważać, i nie wierzysz, że ja takie podstawy posiadać mogę. A ja wtedy powiem: ależ powołuję sie na świadectwo kilku osób, które udzieliły wywiadów, wypowiadając sie na temat niecnych postępków Łysego.

Łysiak nie powołuje się na wywiady dotyczące Kaczmarskiego, tylko na wywiady z Kaczmarskim, jeśli już chcesz stosować analogię do swojego sposobu "dowodzenia" racji.

Czy zaprotestuję? Gdybyś go nazwał pedofilem, zastanowiłbym sie, dlaczego go tak nazwałeś, jakie miałeś powody ktoś Ty, i jakie miałeś motywacje . Nie zaprotestowałbym od razu nie znając faktów i motywacji. Protestowanie z takiego powodu, że ja nie mam podstaw żeby go tak nazwać byłoby głupotą.
Łysiak nie powołuje się na wywiady dotyczące Kaczmarskiego, tylko na wywiady z Kaczmarskim, jeśli już chcesz stosować analogię do swojego sposobu "dowodzenia" racji.
Z drugiej strony jeśli chcesz znaleźć oszczerstwa na Łysiaka, nie będziesz miał z tym problemu.

Łysiak jest poszukiwaczem prawdy, za takiego go uważam.

A zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą: no, skoro on się powołuje na JAKIEŚ DOKUMENTY, to może to jest prawda.

Cały problem w tej dyskusji polega oczywiscie na tym, że rzeczonych dokumentów ni mamy. Ja nie mam podstaw sądzić, że Łysiak pisze nieprawdę powołując sie na australijskie wywiady, a dla Niektórych antypolskie wypowiedzi Kaczmarskiego są niemożliwe. Nie ma rzeczy niemożliwych.
miszka napisał(a):Tylko fakt, że Kaczmarski miał różne odchyły niezrozumiałe dla wydawałoby się jego jednoznacznej postawy w walce o prawdę istnieje, i nie rozumiem dlaczego te fakty, o których pisze również Ziemkiewicz w "Polactwie" nie mogą budzić pewnych wątpliwośc, co do jego rzeczywistej postawy wobec świata.
Przykłady jeżeli można prosić. Ale konkrety a nie koncert gdzie część publiczności była nie właściwa. Bo tym sposobem referować mogę jakiś temat przed komunistami obecnymi na sali.
miszka napisał(a):Różnica polega na tym, że Łysiak stoi cały czas w jednym obrazie swiata- człowieka honorowego, sprawiedliwego, konserwatysty, który nie może się skurwić, a Kaczmarski przechodził od postawy walczącego o wolnosc i prawdę do konszachtów z kosmopolityzmem i "tolerancyjnością", które zamazuja prawdziwy obraz rzeczywistości
Czy postawa Łysiaka wobec kobiet jest przykładem postępowania honorowego? Czemu uważasz kosmopolityzm za zły? Krzywdzi to kogoś? Co masz przeciwko tolerancyjności? Dzięki niej żyjesz, bo ktoś silniejszy Cię toleruje.
miszka napisał(a):W "Rzeczpospolitej Kłamców" Łysiak pisał o wywiadach Kaczmarskiego do australijskich gazet, to są właśnie te (jakieś dokumenty). Zarzucając Łysiakowi kłamstwo i oszczerstwo należałoby mieć pewność, że takich wywiadów w australijskich gazetach nie było.
Zaraz, a nie powinno być na odwrót? W sądzie to Łysiak by musiał te dowody przynieść zdaje się.
miszka napisał(a):Znając twórczość Łysiaka, z jej mankamentami, Łysiak nie bierze argumentów z sufitu, tylko starannie je dobiera. Wiedeńskie, czy gdańskie łóżko nie ma tu nic do rzeczy.
Oczywiście, że starannie dobiera. Potem tylko nie podaje skąd, bo przypisów i bibliografi nie ma.
miszka napisał(a):Łysiak napisał, że otrzymuje od Polonii australijskiej gazety, więc widocznie znalazł tam wywiad z Kaczmarskim, który skłonił go do napisania w książce tych paru zdań.
Czemu nie podał, gdzie można to znaleść? Kłamstwo ma krótkie nóżki?
miszka napisał(a):Żeby zaognić dodam tutaj parę slów z artykułu z "Tygodnika Solidarność" którego to artykułu nie znalazłem na tej stronie w dziale artykuły, a może warto i taki zamieścić.
Dzięki. Wprawdzie to brukowiec, ale zbieramy wszystko. Ale przytaczasz znów oszczerstwa bez pokrycia. Jakoś tych topniejących szeregów nie było widać jak się stało po bilety. Order już tłumaczył sam Jacek z trzykrotnie, ale dla dziennikarza widać wywiad "gram dla 7%" okazał się tak nużącą lekturą że tylko go przeczytał. I to tytuł chyba tylko bo w samym wywiadzie Jacek zaznaczył, że mu nie zależy na wielkiej publiczości.
miszka napisał(a):"Skoro ktoś się powołuje w publikacji na pewne wywiady - to prawem samej rzetelności wypadałoby podać odpowiedni przypis lub link z netu" To zwróć się do Łysiaka! Widziałeś publicystę, który każdą swoją opinię argumentuje przypisami? Bo ja nie...
Jeżeli się powołuje na coś czego czytelnicy na 100% nie znają?
miszka napisał(a):W swoich wywiadach przyznaje się do swoich pomyłek, postaw, alkoholizmu, przypinania mu łatki "barda" i innych. Przyznaje się do błędów. Łysiak pisze o pewnej stronie postawy życiowej Kaczmarskiego, i ocenia ją na swój sposób.
Kaczmarski samego siebie też różnie ocenia.
Kaczmarski nie pisało sobie zdrajca, plujący Żyd itd... Co innego przynać się do alkoholizmu a co innego do bycia zdrajcą.
miszka napisał(a):Zacząłem sie wtedy zastanawiać, co Łysiak ma do Kaczmara, i szukać w tekstach piosenek Kaczmarskiego oraz w jego wywiadach znienawidzonej prze Łysiaka politycznej poprawności, konformizmu, lewicowosci, "tolerancyjności", przypinania Polsce łatek antysemityzmu i ciemnoty i innych. I znalazłem.
A może są nieprawdziwe? Łysiak nie może przeboleć, że ktośwytyka błędy Polakom. Proponuje w następnej książce obsmarować Kochanowskiego za"Pieśń o spustoszeniu Podola"
miszka napisał(a):Łysiak jest poszukiwaczem prawdy, za takiego go uważam.
A jak ją znajdzie to nie poda gdzie, tak na wszelki wypadek.
miszka napisał(a):Ja nie mam podstaw sądzić, że Łysiak pisze nieprawdę powołując sie na australijskie wywiady
A to wiedeńskie łóżko? Raz skłamał, czemu nie drugi?
miszka napisał(a):Łysiak jest poszukiwaczem prawdy, za takiego go uważam.
Przyjmij zatem szczere, płynące z serca wyrazy współczucia.
Nie widzę sensu dalszej dyskusji - nie ma szansy na zbliżenie naszych stanowisk. Wystepujesz w roli apologety Łysego, na którym - rzecz jasna - nie robi żadnego wrażenia manipulacja genialnego idola, i gotówżeś łyknąć wszystko, co Twój papież Ci wciśnie.
Tak czy owak - polecam Ci uważną lekturę łysego wątku na forum. Dowiesz sie wielu rzeczy o swym "bohaterze".
Simon napisał(a):Nie widzę sensu dalszej dyskusji - nie ma szansy na zbliżenie naszych stanowisk.
Nie poddawaj się, może coś z tego wyniknie.
Artur napisał(a):Nie poddawaj się, może coś z tego wyniknie.
Ależ ja się nie poddaję, Art! Po prostu szanuję swój czas. Skoro człowiek gotów uwierzyć we wszystko na słowo, po cóż burzyć jego świat? :wink:
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31