Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Rzeczpospolita kłamców. Salon
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Masz prawo się nie zgadzać - na tym polega demokracja. Nie czytuję Wyborczej, zresztą ogólnie mam zbyt mało czasu na czytanie prasy, czy beletrystyki niż bym chciał.

Co do krytycyzmu w stosunku do naszych elyt politycznych, to posiadam go aż w nadmiarze. Jednak nie potrafię zdumiewać się np faktem, że ludzie mający różne poglądy polityczne czy wiarę są mimo to po imieniu, spotykają się towarzysko, czy razem piją wódkę.

Prosty przykład - jestem niewierzący, mój stosunek do kk jest mocno krytyczny, zwłaszcza jeżeli chodzi o niektóre osoby w duchownych kieckach. A jednak robię społecznie stronę parafii, w której mieszkam, odwiedzam księdza na plebanii, a on mnie w domu. Czy oznacza to, że którykolwiek z nas zdradza swoje przekonania?
Miki napisał(a):Czy oznacza to, że którykolwiek z nas zdradza swoje przekonania?
Ależ absolutnie nie. Z tym że ja krytykuję właśnie przekonania Michnika, a nie to, że je niby zdradza.

Pozdrawiam
I nadal nie załapujesz. Nikt ci nie broni polemizować z Michnikiem, czy z jego przekonaniami. Jeżeli poza zapewnieniem, że krytykujesz owe przekonania, podrzucisz jeszcze jakiś fakt albo kilka faktów, możemy sobie popolemizować.

Natomiast opieranie wywodów "jaki to ..." zamiast kropek podstawiając nazwisko krytykowanego, na podstawie tego, czy zna, albo czy jest po imieniu, czy o zgrozo pija wódkę z jakimś prawdziwym, czy wydumanym "wrogiem ludu" jest ulubioną "metodą" pana Ł.

Podobno sam bohaterski Jaruś Kaczyński umknął z mieszkania Kuronia, gdy zobaczył, że Kwaśniewski jest tam witany dokładnie tak samo jak on. Mnie to jedynie śmieszy. Wszak sam tam polazł w podobnym celu.
Miki napisał(a):Nie dorósł do pięt nawet Urbanowi, którego nieudolnie, acz z odgięciem prawicowym miast lewicowego, usiłuje naśladować.
Szczerze mówiąc i mnie przyszło to do głowy i choć zdaję sobie sprawę, że jest to bodajże największa obelga, jaką można panu Ł zafundować, to coś jest na rzeczy w cytowanej opinii.
Nie czytuję (wyprzedzając pytanie) "wiadomej gazety" na codzień, ale nie ze wstrętu, lecz - podobnie jak Miki - z braku czasu. Powiem inaczej: po "wiadomą gazetę" sięgam mniej więcej z taką samą regularnością jak po "Nie", "Gazetę Polską" czy "Najwyższy czas". Jeśli uznasz taki zestaw źródeł mojej wiedzy o sprawach bieżących za tendencyjny, Szymonie, to nic na to nie poradzę.
Ja czytuję "Wyborczą", jeśli już tu mężnie szukamy zaplutych karłów reakcji, które dzisiaj nazywają się etatowymi bezkrytycznymi czytelnikami wiadomej gazetki.
Ja także mogę wysunąć tezę, że dzielny wojak Szwejk jest lepszym dowódcą niż Aleksander Macedoński. Ale uzasadnić już jej nie potrafię, co mnie by przeszkadzało, ale znam takich, którym by nie przeszkadzało. Niemniej albo rozmawiamy poważnie i uzasadniamy swoje karkolomne spostrzeżenia, albo przerzucamy się gromko żartobliwymi tezami, że WŁ jest lepszy od Michnika. W boju, nauce i moralności.
Pozdrawiam
Miki napisał(a):Podobno sam bohaterski Jaruś Kaczyński umknął z mieszkania Kuronia, gdy zobaczył, że Kwaśniewski jest tam witany dokładnie tak samo jak on. Mnie to jedynie śmieszy. Wszak sam tam polazł w podobnym celu.
A mnie to nie śmieszy. Widocznie mamy nieco różniące się od siebie poczucie humoru. Na szczęście tym razem Naród, moim zdaniem, o wiele lepszego niż pięć i dziesięć lat temu wybrał sobie Prezydenta.
MacB napisał(a):Nie czytuję (wyprzedzając pytanie) "wiadomej gazety" na codzień, ale nie ze wstrętu, lecz - podobnie jak Miki - z braku czasu. Powiem inaczej: po "wiadomą gazetę" sięgam mniej więcej z taką samą regularnością jak po "Nie", "Gazetę Polską" czy "Najwyższy czas". Jeśli uznasz taki zestaw źródeł mojej wiedzy o sprawach bieżących za tendencyjny, Szymonie, to nic na to nie poradzę.
Miki prezentuje w swoich wypowiedziach poglądy, które są z moimi zdecydowanie rozbieżne pewnych kwestiach. Twoje, Maćku, sądy uważam za dużo bardziej wyważone. A to jaką gazetę czytujesz, nie ma tu nic do rzeczy. Nie chodzi mi o sam fakt czytania, tylko o reprezentowanie pewnego światopoglądu, który nazywam "michnikowskim". To, że w GW znajdują się często ciekawe i mądre artykuły na różne tematy nie oznacza, że nie wolno mi krytykować wypocin Michnika i choćby niejakiej (niejakiego?) Dunin (a).
zbych napisał(a):Niemniej albo rozmawiamy poważnie i uzasadniamy swoje karkolomne spostrzeżenia, albo przerzucamy się gromko żartobliwymi tezami, że WŁ jest lepszy od Michnika. W boju, nauce i moralności.
Widzisz, Zbychu - rzecz cała polega na tym, że to Miki pierwszy napisał, że Łysiak nie dorasta do pięt, tym których krytykuje. Może sobie ów Miki mieć takie subiektywne odczucie, a ja mogę mieć inne. Uzasadnianie tego, że ktoś komuś "nie dorasta do pięt" jest niejako z definicji karkołomne, chyba, że chodzi o liliputa i olbrzyma w sensie dosłownym.

Pozdrawiam serdecznie
Jak dla mnie przyglądanie się pierwszemu postowi nie ma sensu. Dlaczego? Bo to nie on był głównym czynnikiem kształtujacym temat, ale p. Geppard i Smakosz, którzy tez Łysiaka starali się bronić. W rzeczonym poście bowiem nie kryło się żadne pytanie, a tylko dogmat i "podpiłowanie" Łysiaka. No, ale jeśli forum Kaczmarskiego ma służyć biciu w Łysiaka to proszę bardzo, w końcu to wasz plac manewrowy.
Panowie M, K, G i M faktycznie nie byli traktowani jak wrogowie, ale jako tzw. "opozycja kontraktowa", która umożliwiła swoim serdecznym przyjaciołom powrót do władzy po kilku zaledwie latach banicji. O przejęciu majątku przez postpezetpeerowską nomenklaturę nie wspomnę, bo to rzecz tak oczywista, że nie podlegająca, w mojej opinii, dyskusji. O Kaczmarskim ma Pan ogromną wiedzę, ale świadomość polityczną ukształtowaną przez nasze media, które z faktami nijak się nie liczą. W obliczu odtajnionych nie tak dawno stenogramów z rozmów politbiura KPZR insynuacje nt. możliwej interwencji sowietów są, wybaczy Pan, śmieszne. Dodam, że to wymienieni przez Pana "demokratyczni opozycjoniści" z tą swoją "siłą spokoju" byli przeciwni wychodzeniu wojsk radzieckich, rzekomo "gwarantujacych naszą niepodległość" (a kto zgłosił projekt takowej ustawy? Oczywiście nasza "oszołomiasta" prawica, na czele z PC. Tak samo zapomina się dziś, że postulaty wstąpienia do NATO i UE, a także usunięcia rosyjskiej broni konwencjonalnej z Europy postradzieckiej wysunęło właśnie środowisko PC, UPR i Jana Olszewskiego). Kolejny błąd robisz Pan nazywajac AWS prawicą - a kim byli koalicjanci AWS? Och, toż to Mazowiecki, Geremek, Tusk...Czyj program realizował AWS? Och, przecież to były postulaty UW. Jaki cios (a tak na poważnie - jedynym prawicowym rządem III RP faktycznie był rząd Olszewskiego. I to rządem centroprawicowym.)! Kiedy Łysiak za komuny opluwał St.Zj.? Może Pan podać odnośnik do jakiegoś tekstu (zaznaczam, że tego wcale nie neguję. Chce się po prostu zapoznać z dowodami. Zwłaszcza, że sam mam o USA niepochlebną opinię.)? A tych pierdoł, jakoby Łysiak nie dorastał do pięt Michnikowi, czy porównań Ł do Urbana, wogóle nie będę komentował. To po prostu poniżej godności polemizować z paszkwilami. Kłaniam się nisko,

Pluta - Brzyski

PS. To, że Kaczyński wybiegł z domu Michnika, nie jest śmieszne. To dowód, że są jeszcze w Polsce ludzie, dla których liczy sięcoś więcej niż "dobre stosunki" z trzymającymi pieniądze i władzę. Kaczyński to taki "laudator tempores acti", jeden z nielicznych niestety. Zresztą, co tu dużo mówić - na naszej obecnej tzw. "scenie politycznej" nie ma polityka wybitniejszego od J. Kaczyńskiego. Chociaż sam sympatykiem PiS-u nie jestem. Ale żeby śmiać się z honoru? No wybaczy Pan. Może tego honoru i odwagi zabrakło Kaczmarskiemu na koncercie dla ZMS-u?
Chicot napisał(a):Panowie M, K, G i M faktycznie nie byli traktowani jak wrogowie, ale jako tzw. "opozycja kontraktowa", która umożliwiła swoim serdecznym przyjaciołom powrót do władzy po kilku zaledwie latach banicji.
Chicot napisał(a):Dodam, że to wymienieni przez Pana "demokratyczni opozycjoniści" z tą swoją "siłą spokoju" byli przeciwni wychodzeniu wojsk radzieckich, rzekomo "gwarantujacych naszą niepodległość" (a kto zgłosił projekt takowej ustawy? Oczywiście nasza "oszołomiasta" prawica, na czele z PC. Tak samo zapomina się dziś, że postulaty wstąpienia do NATO i UE, a także usunięcia rosyjskiej broni konwencjonalnej z Europy postradzieckiej wysunęło właśnie środowisko PC, UPR i Jana Olszewskiego)
Chicot napisał(a):To, że Kaczyński wybiegł z domu Michnika, nie jest śmieszne. To dowód, że są jeszcze w Polsce ludzie, dla których liczy sięcoś więcej niż "dobre stosunki" z trzymającymi pieniądze i władzę.
Zgadzam się z Panem, Panie Łukaszu. Gorąco Panu dziękuję, za powyższe, zaiste mądre słowa. Niestety zapewne ob. Miki odpowie, że "Geppard i Smakosz na jakimś tam forum go "zbanowali" (biedactwo...bohaterski obrońca "demokracji" tak potraktowany! No skandal!) bo coś tam napisał i to jest argumentem na coś tam innego". Uprzedzam spodziewaną wypowiedź ob. Mikiego - po tym uprzedzeniu, jak mniemam, towarzysz Miki odetnie się od swoich wypowiedzi w tym rodzaju i Panu zaprzeczy. A tak notabene nie zawuażyłem żeby ob. Miki wypowiadał się dużo czy też mądrze na temat twórczości Jacka Kaczmarskiego - to tak na marginesie. A z tym rzekomym "nie dorastaniem do pięt" to jest śmieszne i nonsensowne, nie da się z tym dyskutować, ale można potępić.

Panie Łukaszu, trochę mnie dziwią Pana wypowiedzi w rodzaju "to poniżej (Pana) godności". Strasznie Pan jest poważny i trochę za mało Pan dystansu czasami zachowuje do tego Forum - ale mogę się mylić... W sumie może to i dobrze, że takie podejście Pan prezentuje.

Pozdrawiam serdecznie
Panie Szymonie,
W moim odczuciu tak właśnie wyglada przywołany przez Pana dystans. Nie warto polemizować z tezą wyrosłą na fundamencie "mojszej racji". Czasem lepiej odpuścić, zamiast szarpać sobie nerwy na bezsensowne kłótnie. Skoro Pan Miki wyżej ceni sobie Urbana - notorycznego kłamcę i Goebbelsa stanu wojennego - wyżej niż Łysiaka jedynie dlatego, że Urban o Kaczmarskim nic nie pisał, to dowód umysłowego uwiędu. I relatywizmu. Socjopata Michnik - Apostoł Wybaczania głoszący Miłosierdzie gorliwiej od św. Pwała - może tylko przyklasnąć skutkom swej działalności. Nie mogę tego traktować żartobliwie, ponieważ to trwa już zbyt długo i zbyt wielkie żniwo zbiera, albo raczej zbierało. Trzeba z tym skończyć bezpardonowo i raz na zawsze teraz, kiedy jest szansa. Kłaniam się,

Pluta-Brzyski

PS. Nie pisałem o "mojej" konkretnie godności. Chodziło mi o godność dżentelmena, do której to klasy chciałbym być kiedyś zaliczony.
Chicot napisał(a):Socjopata Michnik - Apostoł Wybaczania głoszący Miłosierdzie gorliwiej od św. Pwała - może tylko przyklasnąć skutkom swej działalności. Nie mogę tego traktować żartobliwie, ponieważ to trwa już zbyt długo i zbyt wielkie żniwo zbiera, albo raczej zbierało. Trzeba z tym skończyć bezpardonowo i raz na zawsze teraz, kiedy jest szansa.
Z tym się akurat zgadzam. Zgubny wpływ Michnika na "elity intelektualne" Tego Narodu to jest poważny problem.
Chicot napisał(a):Chodziło mi o godność dżentelmena, do której to klasy chciałbym być kiedyś zaliczony.
Chicot napisał(a):A tych pierdoł
Proszę zatem być konsekwentnym.

Pozdrawiam bardzo serdecznie
Widzi Pan, nawet klasyk powinien czasem wyrazić się dosadnio, bez stosowania eufemizmów.

"A taka w niej powaga dawno zaschniętej krwi
Że czuję jak wymaga i każe rosnąć mi
Być może nadaremnie, lecz stanę w niej za stu
Zdejmij ją Panie ze mnie, jeśli umrę podczas snu

Bo choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To w końcu życia warta rzecz
Zbroja"
Klasyk tak, ale dżentelmen ? A tak na marginesie - Pan studiuje filologię klasyczną ?

Pozdrawiam serdecznie
"Ów Miki".
"Towarzysz Miki".
(Notabene, ja przeczytałem na forum WŁ, za co i jak go zbanowali. Polecam tę lekturę i ironiczną wypowiedź dopiero potem.)
"Socjopata Michnik".
Tudzież zachwyty, że Kaczyński wybiegł na widok Kwaśniewskiego. Oraz brak ubolewania, że nie wybiega na widok Leppera. I obojętne, czyje mieszkanie i czy Kuroń to Michnik, czy nie, bo to wsio rawno.
I nasze miłosierdzie jest jak wzorzec z Sevres - a cudze jest źle odmierzone i podejrzane.

Jak dla mnie - dziwne.
Nie spotykałem na tym forum takiego pogardliwego słownictwa, kiedy jeszcze nie było tu dżentelmenów.
Pozdrawiam
zbych napisał(a):Nie spotykałem na tym forum takiego pogardliwego słownictwa, kiedy jeszcze nie było tu dżentelmenów.
Trafne!
zbych napisał(a):Polecam tę lekturę
Dawno tam nie gościłem, możesz podać tytuł odnośnego wątku?
Przyznaję, że proszę z lenistwa - nie mam dziś nastroju do przekopywania się przez wiele wątków. Może kiedyś...
Niestety, do takiego kierunku studiów brak mi ogłady Wink. Ufność swą pokładam w jurysprudencji. Nie da się być dżentelmenem, nie będąc klasykiem. Skończmy tę wymianę zdań, bo zaraz zostaniemy oskarżeni o brak jej związku z meritum. Poczekać trzeba lepiej na kontrakcję zainteresowanych. Miłego dnia.

Pluta - Brzyski
Maćku, nie pamiętam, ale Miki powinien pamiętać.
Polecam też wywiad z Lemem i reakcje na niego. To jest pod takim tytułem plus odsyłacz w środku.
Pozdrawiam
zbych napisał(a):Nie spotykałem na tym forum takiego pogardliwego słownictwa, kiedy jeszcze nie było tu dżentelmenów.
Przesadzasz, Zbychu. Mogę Ci znaleźć łatwo kilka przykładów użycia dużo bardziej nieparlamentarnego i pogardliwego słownictwa na tym forum z ubiegłych miesięcy choćby. Zresztą chyba sam powinieneś zdawać sobie sprawę, że mijasz się z prawdą, bo nie jesteś święty pod tym względem.

Poza tym to:

a) "Ów" nie jest pogardliwe.

b) "Towarzysz" - kto to napisał ?

Pozdrawiam
Pogarda należy do tych odczuć, które przeżywa czasem każdy człowiek. Akurat słownictwo zastosowane przeze mnie i p. Szymona jest sardoniczne, nie pogardliwe. Poza tym, określenia dużo bardziej pogardliwe wypływały spod palców szanownego towarzystwa dużo wcześniej, już w poście pierwszym, a potem w stosunku do Gepparda i Smakosza i nikomu jakośto nie przeszkadzało. To jak to jest z tym miłosierdziem, Panie Zbychu? Zobaczyć drzazgę w czyimś oku, a w swoim belki nie widzieć? Ech, i znowu ten Lepper... Lepper należał do partii, która mordowała księży i rozpoczęła wojnę przeciw Polakom? Zresztą, cóż Lepper dostał? Wicemarszałka? Śmiechu warte... Jeśli ma Pan ochotę na dyskusjępolitycznana ten temat, to proszę tylko zaproponować miejsce. Stawię się na pewno. Tu nie będę tej sprawy podnosił. Chyba, że na Pana wyraźną prośbę. Kłaniam się,

Pluta - Brzyski

[ Dodano: 2005-12-29, 15:14 ]
Panie Zbigniewie, kiedy zobaczyłem Pańskie "polecam wywiad z Lemem" autentycznie zwątpiłem. Ten człowiek ma demencję starczą, zreszta już od lat 50-tych, kiedy wieścił ZSRS światowe przodownictwo. Najlepiej zrobiła Młodzież Wszechpolska (z którą bynajmniej się nie utożsamiam) - ufundowała Lemowi bilet do Holandii, która bezspornie ostojąpostępu jest. Eutanazji też.
Szymonie, ale ja nie jestem dżentelmenem. Nie polecam moich zachowań jako przykładowych. Ponadto nigdy nikogo nie etykietowałem ani też nie kąsałem po łydkach, jeśli zachowywał minimu kultury w rozmowie. Chyba że znajdziesz inny dowód.
Co do a) - to trzeba spytać Mikiego.
Co do b) - Ty dziś o 14.20

Chicotcie, zależy od wielkości zatoczonego kręgu - i każdy pasuje. Kwaśniewski należy do partii mordującej księży i Polaków, a Lepper należy do narodu, który wydał partię mordującą księży i Polaków. Możemy się tak bawić do rana.
A co do dyskusji politycznej - przepraszam, jeśli wyraziłem się nieprecyzyjnie. Nie, broń Boże, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby kogoś na bzdury namawiać.
Eutanazja dla Lema! Brawo! Miłosza się nie udało, umarł naturalnie, ale nie wszystko stracone! Krzyż mu w oko!

Pozdrawiam
zbych napisał(a):Ponadto nigdy nikogo nie etykietowałem ani też nie kąsałem po łydkach, jeśli zachowywał minimu kultury w rozmowie. Chyba że znajdziesz inny dowód.
Znalazłem. Proponuję zajrzeć do odpowiedniego tematu w karczmie. Zresztą mniejsza o to... co do towarzysza to pozwolicie, że opowiem stary dowcip:

Do rodziny Kowalskich w odwiedziny, na proszony obiad przybył przełożony głowy rodziny, pana Kowalskiego. Ów (sic!) przełożony charakteryzował się tym, że posiadał ogromny nos i bardzo nie lubił kiedy mu zwracano uwagę lub kpion z jego nosa. Pan Kowalski zatem jeszcze przed nadejściem gościa przykazał synowi i żonie, żeby powstrzymali się od jakichkolwiek aluzji i w ogóle nie wypowiadali słowa "nos", jako, że przełożony może się obrazić i wpaść w gniew, a jemu - Kowalskiego bardzo zależy na dobrych stosunkach z tymże. Obiad przebiegał w sielskiej, przemiłej atmosferze, przełożony zdawał się być w doskonałym humorze - rodzina sprawowała się bez zarzutu. Kiedy przyszło do kawy żona Kowalskiego podeszła z mlekiem do przełożonego przed którym stała filiżanka kawy i spytała:
"Czy pozwoli pan sobie nalać trochę mleka do pańskiego nosa ?"


Bardzo chciałem się powstrzymać od użycia słowa towarzysz, pamiętając niedawne oburzenie KN. i Twoje, dlatego najpierw napisałem "ob. Miki" i dopóki mi nie przypomniałeś, nie wiedziałem, że takiego sformułowania użyłem. Czasami bywa tak jak z tym nosem w powyższym kawale. Przepraszam w każdym bądź razie Mikiego, o ile nie był w PZPR. Zresztą uważam, że jesteście chorobliwie przeczuleni na punkcie słowa "towarzysz". Na przykład względem Kuronia to jest jak najbardziej adekwatne sformułowanie. Względem Michnika moim zdaniem też, ale powstrzymuję się od tego bo fak faktem, że do PZPR nie należał. Osobiście bardziej przeszkadza mi "posyłanie kogoś do psychiatry" albo sformułowanie użyte na tym forum 30 października bieżącego roku w temacie "Ozon"
Cytat:Chuj im na grob.
Ale oczywiście możesz dalej twierdzić, Zbychu, że przed pojawieniem się mnie i Pana Łukasza nikt tutaj nie używał pogardliwych sformułowań.

Pozdrawiam
Napisałem, Szymonie: "jeśli zachowywał minimum kultury". To chyba zmienia postać rzeczy?
Tego chuja musiałeś się naszukać, co? I właśnie to miałem na myśli. (Ponadto on został z miejsca oprotestowany, przeze mnie też zresztą.)

Pozdrawiam
zbych napisał(a):Napisałem, Szymonie: "jeśli zachowywał minimum kultury". To chyba zmienia postać rzeczy?
Możemy wrócić do "dyskusji" na ten temat, (chociaż wątpię żebyś zechciał zmienić zdanie), ale może niekoniecznie w tym miejscu. Nie musiałem się naszukać. Pamiętałem o tym, bo to mnie uderzyło. Zresztą i w tym temacie i w wielu innych, może niekoniecznie wulgarne, ale dużo, dużo bardziej obraźliwe i pogardliwe niż te moje przez Ciebie zacytowane znaleźć by można. Ja tego nie wypominam w tej chwili nikomu konkretnemu i tego nie oceniam. Niech sobie będą i takie wypowiedzi, tylko pisz, że ich niby "wcześniej" nie było, Zbychu bo to jest nieprawda. To tyle.

Pozdrawiam
Pańska logika zaiste jest porażająca. Nawet jak dla mnie, a widziałem/słyszałem/czytałem już wiele. Skoro Polacy są Europejczykami, to Europa winna ponieść konsekwencje zbrodniczej działalności skrzydła (i to jak niechcianego!) jednego z tworzących ją narodów, czyż nie? Jakże piękna, stalinowska wersja "sprawiedliwości społecznej" przez Pana przemawia. Wina komunistów jest w pierwszej kolejności winą narodu. Piękne! Soso mógłby takim argumentem podpierać się przed każdym sądem i, za przeproszeniem, mogliby mu "naskoczyć".

"Homo est animal politicum et sociale". Czy Cycero opowiadał bzdury? Widać jednak Panu nie dorasta do pięt.

Z pewnością gest ten był dużo bardziej dowcipny niż Pańska dosyć toporna uszczypliwość. I nikogo nie obraził - wszak Lem nie może obrażać się za to, że MW tak zmartwiła nasza zaściankowość, iż wielkiemu pisarzowi zafundowali bilet do ostoi postępu. Po co ten krzyż? Czy katolik jest jakaś gorszą istotą i wolno go, że tak powiem, kopać po tyłku? Niepotrzebnie Pan bawisz się w eufemizmy.

Pluta - Brzyski
Szanowny Chicocie, nie bardzo zrozumiałeś, o co mi chodzi, ale też nie wymagam.
Nie możesz się zdecydować - raz Ci przeszkadza moja toporność, raz eufemizmy. Albo albo.
A etanazja jest na pewno bardziej dowcipna od wszystkiego, zwłaszcza dla starego człowieka, nie przeczę.
Pozdrawiam
A jak mam rozumieć te zastosowane przez Pana "kręgi"? Bo widzi Pan, ja zrozumiałem, że głupio Pan gadasz. To miał być kontrargument? Przynależności do narodu się nie wybiera, do partii - ależ owszem. Coś nie tak z moim rozumowaniem?
Widzisz Pan, jako konserwatysta jestem przeciwny eutanazji. Ale jako konserwatysta nie mogę również ograniczać wolności drugiego człowieka na podstawie mojego widzimisię, tak jak ma to w zwyczaju robić druga strona barykady. Skoro Lem tak tęskni za postępem, to niech do postępowego kraju wyjedzie. Tak postępowego, że za kilka lat nie potrzebna będzie nawet zgoda podmiotu (czy raczej przedmiotu) na którym ma być przeprowadzony rzeczony zabieg. Zwłaszcza w obliczu niewydolności systemu emerytalnego Europy. Może i stary czlowiek, ale wie chyba, co mówi. I gdzie go ciągnie.

[ Dodano: 2005-12-29, 21:10 ]
PS. Gdzie Pan widzi sprzeczność? Toporna uszczypliwość może być wyrażona eufemizmami, tak jak to ma miejsce u Pana, kiedy probujesz Pan "dowalić" mojemu sumieniu za słowa, ktorych nie ja jestem autorem.
Co do Lema to ta wypowiedź o eutanazji to jest chamstwo. Mimo wszystko.

Co do samego wywiadu Lema, to takie ma poglądy i już ich nie zmieni - trudno. Dla mnie nie uważam go za autorytet, ani genialnego pisarza, ale głupi na pewno także nie jest - chociaż mówi rzeczy, które mnie też irytują, Panie Łukaszu.

Najbardziej uderzający jest dla mnie sposób w jakie zadaje pytania "dziennikarz":

Jak pan myśli, dlaczego, po 16 latach tzw. wolności, wybory wygrywa, co tu kryć, ciemnogród?

Polecam książkę Cejrowskiego pt. "Włos się jeży".

Pozdrawiam

P.S. Pan zdaje się lubić umieszczać wszystko w szufladkach i po dwóch stronach barykady -a to jest jednak uproszczenie, Panie Łukaszu.
Chicot napisał(a):Widzisz Pan, jako konserwatysta jestem przeciwny aborcji. Ale jako konserwatysta nie mogę również ograniczać wolności drugiego człowieka na podstawie mojego widzimisię, tak jak ma to w zwyczaju robić druga strona barykady.
Dżentelmen, jakim Pan chce być, winien używać formy: "widzi Pan", a nie "widzisz Pan".

A co do zwolenników prawnego usankcjonowania morderstw (=aborcji) to trudno ich stawiać po drugiej stronie barykady, wszak świat nie jest czarno-biały.
Panie Szymonie, gdzież tu chamstwo? Ja Panu Lemowi wcale nie sugerowałem, by poddał się eutanazji. A co on mnie szkodzi? Osobiście za nim nie przepadam; wolno mu jednak mówić to, co myśli. Czy nie powinien jednak myśleć nad tym, co mówi? Aluzja MW była bardzo czytelna - ten piękny, postępowy zachód dorównał nazistom i komunistom zezwalając na zabijanie bezbronnych dzieci i pozbywanie się przez rodziny niewygodnych seniorów w imię tej szlachetnej idei, jaką jest wolność. Skoro w Polsce wygrali Kaczyńscy, to widocznie Polacy mają jeszcze na tyle zdrowego rozsądku, żeby nie dać się "zeuropeizować". A ten nasz "autorytet", który zaprzedał się bolszewikom, wygłaszał farmazony o dominacji sowieckiej, wychwalał radziecki model społeczny, teraz sprzedaje się "postępowi", bo niby postępowcy w naszym "zadupiu" są męczennikami. Lem jest, co tu dużo mówić, śmieszny. Ale czy sława i wiek zwalniają go od myślenia?

[ Dodano: 2005-12-29, 21:37 ]
W poprzednim poście popełniłem błąd, ponieważ chodziło mi oczywiście o eutanazję, a nie o aborcję (choć oba zabiegi nie są niczym innym, jak morderstwami). Co do zwrotu, którego użyłem - niech Pan uważa, żeby nie popaść w obsesję wytykając mi takie rzeczy Wink. Dżentelmen też człowiek, i jak słyszy czczą gadaninę, to nie będzie udawał, że oto przemawiał jakiś wielki erudyta. Czy - oczywiście podaję przykład nie odnoszący się do dyskusji - jeśli Pana zaczepiłby na ulicy jakiś menel natrętnie domagając się funduszy na wino, to odpowie mu Pan używajac formy grzecznościowej? Nie aspiruję do roli świętego; ja też mam prawo zniecierpliwić się. Mimo to z formy "Pan" nie rezygnuję (a przypomnę, że to Pan właśnie chciał mi to wyperswadować).

Ależ świat jest czarno-biały! Bezprawne naruszenie cudzego prawa do życia czy wypracowanej własności było, jest i będzie złem. Tą "szarością" może i człowiek chciał, kierując się sercem, poprawić świat, ale wyszedł mu taki bajzel, iz sądzę, że dla kilku udanych "zastosowań" nie warto tolerować mnóstwa mankamentów, jakie ta "szarość" sprowadziła.
Szymon napisał(a):Panie Łukaszu, trochę mnie dziwią Pana wypowiedzi w rodzaju "to poniżej (Pana) godności". Strasznie Pan jest poważny i trochę za mało Pan dystansu czasami zachowuje do tego Forum - ale mogę się mylić... W sumie może to i dobrze, że takie podejście Pan prezentuje.
Ano właśnie…

A jeśli ma być riposta, to niech będzie, choć nie o ripostę mi wcale chodzi.
Panie Łukaszu! Nie przeczę, mnie też czasem ponosi, choć na tym forum jestem raczej uważany za spokojnego człowieka. Niechże jednak Pan zrozumie – co może trudno, kiedy próbuje objąć pamięcią ponadroczne posty – że zasadniczo temat dotyczył i nadal dotyczy konkretnej wypowiedzi Łysiaka o Kaczmarskim. Wypowiedź ta na tyle wydawała się absurdalna w kontekście tego, co wiadomo o Kaczmarskim choćby z tej strony ( wywiady etc.), że chyba nie trudno zrozumieć oburzenie poniektórych. Także i moje. Pierwszy post Geparda mnie mocno zaintrygował i miałem nadzieję, że faktycznie rzuci na wiadomy temat jakieś nowe światło. I co wyszło? Kto zaczął wplątywać Michników tego świata i innych polityków w dyskusję? Ano Gepard! To stali bywalcy tego forum szybko zaczeli być nazywani lewackimi terrorystami słowa, relatywistami moralnymi etc. Co? Mieliśmy nadstawiać policzek drugi i pozwalać się obrażać? Z merytorycznej dyskusji na wiadomy temat Gepard i Smakosz zrobili dyskusję polityczną. Nie dostrzegł Pan tego? Podziwiam! Gdyby nie zaczęli przedstawiać swego Mistrza jako Strażnika Prawd Objawionych i Ostatniego Sprawiedliwego, inni nie zaczęliby pokazywać, że to nie do końca tak jest. Gdyby nie było totalnego ataku na Kaczmarskiego dla samej zasady ataku ( bo jest inny, bo lewak etc.) raczej nie byłoby kontrataku.
I ze zdziwieniem widzę, że ponownie dyskusja leci na tematy polityczne czysto, a Geppard nadal bezskutecznie szuka australijskich rewelacji. Ja nie neguję pogardliwych pogladów o Michniku, Urbanie i wielu innych „znanych postaci”.
Gdyby więc nie to całe zamieszanie geppardosmakoszowe, ja nie zwiększyłbym znajomości literatury Łysiaka z 3 do 16.
A propos opluwania Ameryki. Może opluwanie to zbyt mocne określenie, ale proszę poczytać kilkanaście pierwszych stron Asfaltowego salonu. Jest tam na tyle dużo krytycznych opinii o Ameryce ( z większością nota bene się zgadzam z tym wczesnym Łysiakiem), że dla komuny w to graj. Oni chętnie publikowali wszystko, co było choć trochę krytyczne wobec Zachodu. Więc opinia, że czasem twórczość Łysiaka była na rękę komuchom nie jest pozbawiona sensu.
Chicot napisał(a):Jedyne, co do tej pory Pan pokazał, to zręczna zdolność stosowania uników.
A gdzież to te moje uniki są? Jeśli unikiem jest moje milczenie to zgoda. Ale nie mam czasu siedzieć ciagle przy klawiaturze, bo muszę współdzielić łącze z rodziną 
Chicot napisał(a):Wystarczy, że coś powiem, a Pan podgryzasz mnie z innej strony pośrednio wypierając się jednocześnie wcześniejszych słów poprzez wmawianie innego ich znaczenia.
A może jakiś konkrecik?? Nie mam zwyczaju wypierać się własnych słów, choć nie zawsze pamiętam dokładnie, co napisałem, jeśli minął spory czas.
Chicot napisał(a):Zresztą nie tylko mnie
Ależ oczywiście. Na tym polega forum, ze oponentów się podgryza . Bez tego byłoby ponuro. Ale poza panem, Gepardem i Smakoszem to co najwyżej ciut podgryzałem Szymona, ale chyba niezbyt boleśnie. Pan jest widać równie wrażliwy jak ja.
Chicot napisał(a):Rozumie Pan jednak, że taka "repolaryzacja" od obrony Kaczmarskiego i ukazywania farmazonów autorstwa Łysiaka do relacji Łysiak - Michnik nie jest nawet wątkiem pobocznym, ale reorientacją zagadnienia.
Ależ rozumiem! Ale któż tę dyskusję tak zrepolaryzował? Przecie nie ja. Ja co najwyżej podtrzymałem repolaryzację dokonaną przez Gepparda i Smakosza.
Chicot napisał(a):Czy słowo "świat" umknęło Pana uwadze, czy po prostu wygodniej było go nie zauważyć?
Nie umknęło! Dyskusja zaczęła się od maleńkiego kamyka tego świata, ale inni szybko rozszerzyli ją na spory kawałek świata udowadniając, jaki Łysiak jest genialny, a inni są „be”. Więc trza było tę dyskusję podjąć, by pokazać, że słowa Łysiaka są dość selektywnie dobierane przez jego miłośników i często też przeinaczane.

Nie będę więcej już Pana zanudzał, postaram się. Pozdrawiam serdecznie i bez przekąsu czu podgryzania.
Chicot napisał(a):Ależ świat jest czarno-biały! Bezprawne naruszenie cudzego prawa do życia czy wypracowanej własności było, jest i będzie złem. Tą "szarością" może i człowiek chciał, kierując się sercem, poprawić świat, ale wyszedł mu taki bajzel, iz sądzę, że dla kilku udanych "zastosowań" nie warto tolerować mnóstwa mankamentów, jakie ta "szarość" sprowadziła.
Ta moja wypowiedź, że świat nie jest czarno-biały to była po trosze ironia. Proszę to sobie skonfrontować z powyższym określeniem zwolenników aborcji. O ile w przypadku aborcji (Michnika, Urbana, Jaruzelskiego itp) nie mam wątpliwości to z resztą nie jest, moim zdaniem, tak łatwo. A co mnie rozbawiło - to Pański nieco (i tutaj proszę zauważyć, że do nie jest zarzut, tylko obserwacja) nieco "nadęty" sposób wyrażania się. Jakby Pan pisał "My, Wielmożny Łukasz Pluta-Brzyski, jako konserwatyści uważamy, że..."... I proszę się nie obrażać. Bo mi się to nawet podoba... tylko czasami śmieszy.

A co do wytykania to Pan podkreśla, że chce być postrzegany jako dżentelmen - toteż do tego się odniosłem.

Pozdrawiam serdecznie
Wybaczy Pan, ale w dyskusji zawsze chodzi o riposty. O wymianę zdań. I cieszę się, że Pan mojej prośby nie zignorował. Po pierwsze, wrzucił mnie Pan do jednego worka z p. Geppardem i Smakoszem. Przyznam się, że pobierznie tylko czytałem ich posty, jak i odpowiedzi na nie. Nie widziałem sensu. Mnie chodziło - i myślałem, że było to widać - nie o obronę Łysiaka, ale o dyskusję nad poglądami Kaczmarskiego, które to opisywał Ł. I wyszło na to, że Panowie uważają co innego, ja co innego, ale było rzeczowo i z argumentami, lepszymi lub gorszymi. Poczułem się więc urażony sposobem, w jaki mnie Pan potraktowal. Tak jakbym był trędowaty tylko dlatego, że mam odmienne zdanie w pewnych kwestiach. Mało tego - oberwało mi się w chwili, kiedy nie zabierałem już głosu w tym wątku. Co Pan, jak widać, zmienił. Unikiem jest przywołana przeze mnie "mojsza racja" - ja zrobiłem źle, ale "Ty" jesteś gorszy. Cóż, każdemu się zdaża. Może faktycznie traktuję to zbyt poważnie? Po prostu lubię przejżystość. Pan może Łysiaka nie lubić, ale jeśli chce Pan udowodnić jego małą wartość, to lepiej niech Pan tego nie robi broniąc Michnika. W porównaniu do Kaczmarskiego z "rózowego Adasia" jest kawał szui, co udowodnić nietrudno. A kiedy p. Szymon zakwestionował Pański argument, usłyszał, że to nie związane z meritum. Co do reszty - nie mam żadnych zastrzeżeń. Kłaniam się nisko,

Pluta - Brzyski
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31