Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Rzeczpospolita kłamców. Salon
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Socurze! (chyba tak trzeba odmienić Twój Nick), niniejszym dziękuję Ci za naprawdę wyważony i mądry post. :brawo: Tu wreszcie można nad czymś dyskutować.
Ze względu, ze ostatnio to ja pastwię się nad „nominalnymi” łysiakofanami i samum Łysiakiem, czuje się w obowiązku pokrótce odpowiedzieć Ci osobiście.

1.
Przyznaję, że wiele wypowiedzi na tym forum było spowodowanych szewską pasją. Jeśli dobrze wczytywałeś się w ten horrrrrrrrendalnie długi wątek, powinieneś wiedzieć, kto tu spełnił główną role prowokatora. A potem już poleciało. Przyznaję, ze i mnie ponosiło, choć na tym forum uchodzę raczej za wypowiadającego spokojne i wyważone (co nie znaczy, ze mądre ) kwestie.
Chyba odniosłeś mylne wrażenie, że tu sugerowało się, że w tamtym systemie Łysiak nic nie robił. Ja widzę to tak: Po wiadomej wypowiedzi Łysiaka i skądinąd chyba słusznym naszym oburzeniu Gepard i Smakosz szybko zaczęli nas atakować gadając niemal dosłownie Łysiakiem, zarzucając relatywizm moralny, terroryzm słowa, lewactwo i jeszcze parę niekoniecznie spójnych oskarżeń. Nie dziw się, że niektórych z nas w końcu poniosło. Zareagowaliśmy jak Łysiak przecie. Bo ile – do cholery – można pozwalać sobie pluć w twarz. Stąd i naszych sporo emocjonalnych i nie do końca sprawiedliwych dla Łysiaka wypowiedzi.
Ja nie chcę kwestionować odwagi czy wręcz swoistego bohaterstwa Łysiaka. Zauważ jednak, ze to łysiakofani zaczęli oskarżać Jacka, jaki to z niego był różowy opozycjonista i jak to właził komuchom w….no…zapędzam się, ale wymowa wiadoma. To łysiakofani zaczęli Jackowi odmawiać wszelkich dokonań na polu patriotyzmu i walki z komuną, jakby facet nie działał w Paryżu i w RWE. Tymczasem to oni zaczęli z Łysiaka robić Bóg wie, jak wielkiego kombatanta i pokrzywdzonego przez komunę. Niewątpliwie Łysiak wadził się z komuną ( a może po prostu z podłością ludzką niezależnie od koloru???) i miał duże na tym polu zasługi. Ale jednocześnie ta sama komuna jakoś go całkiem nieźle tolerowała, jeśli jeździł po całym świecie i wydawano jego ksiązki w setkach tysięcy. To taki paradoks komuny, raz dała po d… a raz pogłaskała i popuściła smyczy. To łysiakofani za wszelką cenę chcą zrobić z Łysiaka ikonę walki z komuną i jedynego niezłomnego patriotę w Polsce. A mnie się wydaje, ze patriotyzm niejedno ma imię i nie koniecznie musi mieć na imię Łysiak. I niekoniecznie Gepard/Smakosz. Ale oni chcieliby inaczej i na tym przy okazji traci w opinii sam ich mistrz.

2.
Powtórzę się – nie kwestionuję patriotyzmu Łysiaka, niewątpliwie masz rację z tym „Honorem, Bogiem i Ojczyzną”. Ale czy te trzy słowa-idee mają mieć zawsze kolor czrno-brunatny, skrajnie prawicowy, moheroberetowy? Na pewno nie, ale Smakosz na pewno myśli inaczej, on by nie tylko komuchów, ale wszystkich lewicowców poprzekładałby ziemią. Potem pewnie wziąłby się za umiarkowaną prawicę. Na końcu zostałby sam z Geppardem i ciągnęli by losy .
Jeśli dobrze czytałeś moje posty to wiesz, że akurat z większością głównych tez ze Stulecia kłamców się zgodziłem. Krytykowałem właśnie styl i metodę Łysiaka. Podobny styl ma „Salon”. Sam napisałeś, że kłamstwo jest celowym i świadomym działaniem. Ja to też napisałem wcześniej wytykając nielogiczność „Stulecia”. Rozumiem, że Łysiaka ogarnia szewska pasja. Ale – do diabła – to nie post ani mały felieton pisany naprędce do dziennika. To książka o pewnym cyklu wydawniczym. Tu należałoby powściągnąć emocje, co nie wyklucza wcale ostrego pisania, ostrej i dosadnej krytyki. A Łysiakowi nerwy puszczają i pisze świadomie. Tu mnie nie przekonasz, że chciał dobrze, ale czasem mu nie wyszło.

Ładnie napisałeś, że Łysiak nie zachowuje stylu z okresu napoleonidy. I o to głównie chyba chodzi. Kiedy czytam stare „łysiaki” mam to samo odczucie: dobra literatura pisana z pasją, pisana ciekawym i barwnym językiem. Co się stało teraz? Wiek? Wszak Łysiak przekroczył 60-kę, wiec to nie młodzieniaszek. Ale przecie to człek zdolny, inteligentny i wielki erudyta. Więc co? Porównaj właśnie Wyspy bezludne ze Stuleciem albo Kielichem. Gdybym nie wiedział, nie przypuszczałbym, ze to ten sam autor!
Cytowanie Kielicha uważam za słuszne z prostego powodu. Napisany był niemal równolegle ze Stuleciem kłamców i widać tam te same poglądy, które powtarzają się w „Salonie”. I takimi poglądami walili nas po twarzach łysiakofani. Ja wiem, co to alte rego, podmiot liryczny etc. Kielich jednak jawi mi się literackim manifestem moralnopolitycnym Łysiaka i …jego niektórych fanów. I tam ten styl i ta ładna polszczyzna z dawnej twórczości po prostu siada w wielu miejscach! Ja wiem, że sztuka i proza nie są manifestami politycznymi, ale Kielich wyglada na takie podsumowanie tych pogladów.
A jeśli masz całkowicie rację, to co w takim razie chcą łysiakofani? Przecież oni cały czas czepiali się nawet pojedynczych fraz z piosenek Jacka. Kiedyśmy bronili go, dostawało się nam od lewackich terrorystów słowa, cieniasów etc.

Co do języka: Język może i jest piękny, ale przynajmniej mi nie chodzi o język, lecz o styl! Czy to piekny jezyk, kiedy na stronie jest tyle cudzysłowów i cytowań pojedynczych słów, ze trudno połapać się, czy to jeszcze Łysiak, czy nie? Czy ciągłe powtórzenia niczym z wiecowego przemówienia o leseferystach, lewactwie, liberalizmie i rozpasaniu obyczajów to ma być piękny polski język? Dajże spokój. Najnowsza twórczość Łysiaka pod względem językowym to ostry kurs wstecz. Porównaj choćby Salon z tam wyborem felietonów „Łysiak na łamach”, który cytowałem. Niebo i ziemia!
Może niektórzy – jak napisałeś – flekowali Łysiaka. Nie byłoby tego, gdyby Gepard i Smakosz nie siedli do rozmowy z kastetami i gdyby nie flekowali Jacka i nas wespół z nim.
Jeśli zauważyłeś, ja poznaje ostro twórczość Łysiaka. Mam przeczytane już łącznie 10 tytułów z różnego okresu. To blisko 25% twórczości Łysiaka. Uważasz, ze to mało reprezentatywna próbka? Muszę Ci powiedzieć, ze gdyby nie to ujadanie łysiakofanów i ostatnie wytwory Łysiaka, może i ja byłbym jego fanem. Postaram się jednak w następnych mych lekturach raczej ograniczać do starczych wytworów pióra, bo te nowsze to loty zdecydowanie niższe. Przynajmniej literacko.
Jeszcze raz pozdrawiam. :beer:

P.s.
1. Pomysł, żeby zwrócić się do Łysiaka o te australijskie paszkwile Polski padał na forum co najmniej 2 razy. Niedawno sam to sugerowałem. Jak widać Gepard wolał ujadać i pluć, zamiast sięgnąć do mistrza. Bez komentarza.
2. A tak na marginesie: trzeba odbijać tę piłeczkę. Gepard ze Smakoszem ( tego trzeciego nawiedzonego nie pamiętam) należałoby tak samo odesłać do poznania twórczości i życia Kaczmarskiego, zanim zaczną go flekować i to po śmierci, nieprawdaż?
3. W polszczyźnie tak się utarło, ze nazwanie kogoś „wojującym Żydem” ma konotacje pejoratywne, nie wiedzieć czemu, a do tego ma posmak antysemityzmu. A czym się to różni od „wojującego Polaka” lub „wojującego Łysiaka”? Więc ja tu cały czas o stylu Łysiaka a nie o poziomie patriotyzmu czy bohaterstwie.
nie wiem jak sie powinno odmieniac moj nickWink

a co do reszty, to nie mam zamiaru sie spierac (tym bardziej, ze w paru miejscach zgodnosc twojego wpisu z moim jest pelna -np. napisalem, ze w pelni rozumiem wkurzenie gospodarzy...to, ze mnie zabolalo, iz czesto gesto prowadzilo ono do niesprawiedlywych ocen nie ma nic do rzeczy, ludzie czesto odplacaja sobie taka sama moneta...bo to bardzo ludzkie, nawet jesli niesluszne).
kombatanctwo Łysiaka - ok, pisalem, ze nie chce sie znowu zaglebiac w poszukiwaniu cytatow, tego kto co napisal itd...ogolnie zapamietalem wrazenie, ze oponenci WŁ mysla, ze gosc sobie dorabia niezasluzenie przeszlosc, nie zapamietalem, ze brazowili go Geppard, czy Smakosz...ogolnie temat chyba mozna uznac za zamkniety.

Co do stylu salonu - rowniez o tym napisalem...stulecie w mniejszym stopniu, ale tez pod te baty jednak podpada (z reszta przy czytaniu stulecia (robilem to juz po salonie) mialem wrazenie, ze salon jest tylko rozwinieciem tematu Polski, z doprecyzowaniem nazwisk itp...). czyli ogolnie zgodze siez tym, ze w stuleciu i salonie styl WŁ siadl, chociaz fragment o kosowie to moim zdaniem Łysiak w najlepszym publicystycznym wydaniu...przynajmniej tak to zapamietalem - jakby zupelnie inna ksiazka, inna forma WŁ...

Kielicha jeszcze nie czytalem, jak jeszcze kilku ksiazek Łysiaka stajacych u mnie na polce, wiec sie nie wypowiem (niepredko to nastapi - 8 tomow MBC jest w kolejce przed kielichem, a przeciez warto czytac nie tylko WŁ...mysle, ze Kielich przeczytam juz po przeczytaniu "ostatniej kohorty" a ta wychodzi w listopadzieSmile.
Napisalem (chyba...w kazdym razie mialem zamiarSmile )ze nie popieram dyskusji o czyichs pogladach, gdy poglady sa rozpatrywane na analizie wyrwanych z kontekstu fragmentow (tym sposobem, mozna by cytujac Łysiaka przypisac mu totalnie lewackie pogladySmile ). To tyczy sie tez tworczosci JK. Owszem, znajac poglady Łysiaka, mozna je wyrazic cytatem z dialogu z kielicha. Gdybys ich jednak nie znal, niebezpiecznie by bylo operowac cytatami z dyskusji, w ktorej rozmowcy maja poglady przeciwne, bo moglbys przypisac WŁ nie te poglady co trzebaSmile

co do ps pelna zgoda...
pozdrawiam

ps. jeszcze slowo o moim nickuSmile nie czepiam sie jego odmiany, bo jak sam niedawno sie przekonalem, obierajac go sobie popelnilem ortograficzna pomylke (a nawet kilka!Smile. tak wiec w sumie nic nie znaczy, a mial znaczyc wiele ( a odpowiedz w jednej z ksiazek WŁSmile )
No to ja Cie przepraszam! Od razu przeinaczyłem Twojego nicka Cry . To chyba z jezyka Napoleona, nie? To tu już w odmianie takich kwiatków zupełnie leżę.

I takich łysiakofanów, jak Ty nam i wszystkim trzeba. Bo tak jak o twórczości Kaczmarskiego, tak i o twórczości Łysiaka można dyskutować, co lepsze, co gorsze etc. Ale oczywiście nie na tym forum, bo to offtopic. Ja mam wyrobioną opinię o Łysiaku na podstawie tych lektur, które czytałem. Kilka rzeczy na pewno są w kolejce, bo są dostępne w mojej bibliotece, np. Statek i Łysiak fiction. Wszystkiego nie bedę czytał choćby i dla zasady - jeśli pewna dziedzina mnie nie ciągnie, nie zmuszam sie doń. No i na Łusiaku swiat sie nie kończy, z Targów "przytargałem" 8 książek, pocztą idzie jeszcze z 5. To już patologia, ale jakże przyjemna Big Grin . Kiedy przeczytasz Kielich, odezwij się na priv, chętnie poznam Twoją opinię, serio! Moją po części już znasz z poprzednich postó, ale była spaczona chęcią wygarnięcia Geppardowi i Smakoszowi.

Co do cytatów masz rację. Przecież właśnie o tym cytaty zaczerpnąłem z 'Cesarskiego pokera". Łysiak właśnie o tym pisze i przestrzega. Tymczasem mam wrażenie, że ostatnie jego książki właśnie grzeszą wyrywaniem cytatów z kontekstu dla zasady, ze jak już ktoś lewicowy, to trza mu dokopać. I tak dostało sie Kaczmarskiemu za całokształt. A Kaczmarskiemu powinno sie co najwyżej dokopać za konkrety. Miał na pewno wpadki i gorsze dni, ale Łysiak go scharakteryzował w całości. No i o tyle niezręcznie, ze zmarłego krytykuje sie w trochę inny sposób. Zwykła grzeczność tego wymaga. No, chyba ze był takim Hitlerkiem czy innym podobnym. Jacek na taką łatkę nie zasłużył.

Czy zauważyłeś, jak Łysiak w ostatniej książce jechał po Miłoszu? Zmarłych łatwo sie oczernia. Tymczase, co ciekawe w "Wyspach bezludnych" cytuje Miłosza jako motto przewodnie. Ot i paradoks literatury.

A tak na koniec - jeśli masz możliwość pogadać z Łysiakiem prywatnie i bez emocji zapytać, na jakiej podstawie takie sądy napisał o Jacku, myslę, że chętnie tu wszyscy by je poznali. Niechby i były szowinistyczne. Nie chcę słuchać jakiegoś Gepparda, który próbuje udowadniać, co mistrz miał na myśli. Cóż, każde forum ma swoich najmądrzejszych, nie :wink: .
Podwójne gratulacje dla Sucoura - po pierwsze za to, że przebrnąłeś przez cały ten wątek. Ja doczytałem do połowy i zniesmaczony żenującym poziomem dyskusji zrezygnowałem.
Po drugie - za tego posta - znalazł się ktoś, kto spokojnie, z klasą i bez negatywnych uczuć broni racji swego idola, tłumaczy podjęte przezeń decyzje, rozwiewa mity na jego temat. Szkoda, że wielu spośród nas dało się ponieść emocją i zaczęło bronić Jacka dosłownie bezkrytycznie i traktować Łysiaka jak nikczemnika. Choć przyznam, po tym, co napisał WŁ trudno było zachować spokój.

Kupiłem "Rzeczpospolitą kłamców", ale przyznam że nie jestem w stanie tej książki czytać. Czarno-biała wizja świata, nienawiść do wszelkich osób inaczej myślących i inaczej pojmujących dobro Polski. Trochę takie prawicowe "Nie". Zgadzam się, Łysiakowi należy się szacunek za jako pisarstwo "napoleońskie", jednak to co pisze teraz wydaje mi się po prostu ohydne. Dla kontrastu proponuję książkę "Polactwo" innego popularnego publicysty prawicowego Rafała Ziemkiewicza. Sto lat świetlnych różnicy, choć tematyka ta sama, diagnozy zbliżone i nawet Kaczmarskiemu tam się dostało. Tylko że książka powstała, aby wyjaśnić przyczyny kryzysu w jakim znalazła się Rzeczpospolita, opisać tę zapaść i nakreślić ewentualne widoki na przyszłość. Książka Łysiaka zaś powstała jedynie po to, by dokopać "Salonowi" czyli środowisku skupionemu wokół "Gazety Wyborczej" i Unii Wolności. Ponieważ Jacek nigdyu nie krył, że to środowisko jest mu bliskie zarówno pod względem poglądów, jak i towarzysko - także i on trafił pod fleki nieustraszonego redaktora WŁ.

Atak na Kaczmarskiego był po prostu niesmaczny. Pomijając obrzydliwy akcent antysemicki, nawet jeśli JK nie był wierzącym katolikiem, za to był rozwodnikiem, a na dodatek palił papierosy i pił wódkę, to nikogo nie uprawnia do stwierdzenia że był "wojującym żydem, opluwającym Polskę i Papieża". Na dodatek Łysiak normalnie kłamie, bo powołuje się na jakieś mityczne australijskie wywiady, które najprawdopodobniej wcale nie istnieją. A ta antypolskość? Cóż, przxzychodzą mi tu na myśl "Dobre rady pana ojca" i w ogóle cała płyta "Sarmatia". No ale jeśli dla kogoś jakakolwiek krytyka sarmatyzmu jest antypolonizmem...

Padło stwierdzenie, że JK był kosmopolitą. Nie, on był kosmopolakiem. W jego twórczości roi się od odniesień antycznych, biblijnych, malarskich należących do wspólnego europejskiego dziedzictwa kulturowego, ale jest też cała masa pieśni osadzonych na gruncie naszej polskiej tradycji, zrozumiałych tylko dla nas. Polacam choćby właśnie płytę "Kosmopolak" - jest to dzieło arcypolskie. W najlepszym tego słowa rozumieniu.

Pozdrawiam.
Brawo Michale! Mniejsza o to, ze powtarzasz niektóre moje tezy. Dzięki temu wiem chociaż, że moje spostrzeżenia nie są odosobnione. Ja właśnie cały czas o tym staram się pisać (nie tylko ja!). Gdyby bezpardonowy i chamski atak wiadomych osób, temat rozszedłby się po kościach. Niektórzy by stwierdzili, że Łysiak przegiął, należałoby sprawę wyjaśnić, czy faktycznie ma powody ( w starszych publicystykach) zawsze pisał, że ma na wszystko "papiery", tymczasem Geppard zamiast powiedzieć, że niesłusznie się obruszamy, powinien po prostu wyciągnąć te wywiady od Łysiaka i cisnąć nam w twarz. ja się wręcz tego domagałem!! Sprawa byłaby zamknięta z obopólnym zadowoleniem dawno temu. Tymczasem zaczęto nas opluwać tak samo, jak Łysiak lży na potęgę tzw. salon. Trudno się dziwić, ze spotkało się to z niekoniecznie wysokim poziomem naszego odzewu.
Masz rację, ja też gdzieś porównałem szowinistyczną publicystykę Łysiaka do "Nie". Problem jest taki, że niektórzy są skłonni zniszczyć każdego za jakiekolwiek postępowanie sprzeczne z własnymi ideami. Łysiak tępi Michnika ( niech mu tam) i nawet gdyby Michnik teraz zmienił front i poległ na barykadzie prawicy strzelająć so każdego lewicowca, Łysiak i tak by na niego pluł. Geppard i jemu podobni też.
Niedawno w ...Wyborczej (Ach, ten spiskujący lewacki żydomason w kolorowych skarpetkach :wink: ) ukazał się bardzo dający do myślenia felieton z okazji rocznicy śmierci Piłsudskiego "Socjalista wszystkich Polaków". Polecam tekst Geppardom i Łysiakom tego swiata. Dla nich Michnik i jemu podobni skalani są po Dzień Sądu Ostatecznego za flirt z komuną w młodości. Nie bedę juz sie powtarzał, obiecuję Big Grin .
Socjalista wszttkich Polaków

Pozwolisz Piotru, że pomogę Wink
Dziękuję bardzo, nie musiałem cytować obszernych fragmentów :wink: . Boję sie jednak, ze niektórzy i tak nie zrozumieją, o co mi chodziło z tym artykułem. Przecież tak jak Michnik jest zatwardziałym komuchem, bo kiedyś strasznie pobłądził, tak Łysiak w oczach wiadomych osób bedzie zawsze niepokalaną dziewicą, który zawsze i wszędzie walczył i ani razu, ANI RAZU, nigdy, przenigdy nie postapił nieładnie i wbrew temu, co głosi...
Ale tak to już bywa z jednostkami niepospolitymi.
MichałGadziński napisał(a):Ja doczytałem do połowy i zniesmaczony żenującym poziomem dyskusji zrezygnowałem.
Zniesmaczonym można być widząc starą grubą babę wymalowaną jak pisanka paradującą w mini i próbująca epatować swym wątpliwym sexapilem.
Rozmawialiśmy po męsku, tzn jedna strona bo druga męstwo utożsamia z chamstwem.
a tego to już nie kumam. że niby jakie mity rozwiewa?:
MichałGadziński napisał(a):Po drugie - za tego posta - znalazł się ktoś, kto spokojnie, z klasą i bez negatywnych uczuć broni racji swego idola, tłumaczy podjęte przezeń decyzje, rozwiewa mity na jego temat. Szkoda, że wielu spośród nas dało się ponieść emocją i zaczęło bronić Jacka dosłownie bezkrytycznie i traktować Łysiaka jak nikczemnika. Choć przyznam, po tym, co napisał WŁ trudno było zachować spokój.
skoro:
VS
Kupiłem "Rzeczpospolitą kłamców", ale przyznam że nie jestem w stanie tej książki czytać. Czarno-biała wizja świata, nienawiść do wszelkich osób inaczej myślących i inaczej pojmujących dobro Polski. Trochę takie prawicowe "Nie". Zgadzam się, Łysiakowi należy się szacunek za jako pisarstwo "napoleońskie", jednak to co pisze teraz wydaje mi się po prostu ohydne. Dla kontrastu proponuję książkę "Polactwo" innego popularnego publicysty prawicowego Rafała Ziemkiewicza. Sto lat świetlnych różnicy, choć tematyka ta sama, diagnozy zbliżone i nawet Kaczmarskiemu tam się dostało. Tylko że książka powstała, aby wyjaśnić przyczyny kryzysu w jakim znalazła się Rzeczpospolita, opisać tę zapaść i nakreślić ewentualne widoki na przyszłość. Książka Łysiaka zaś powstała jedynie po to, by dokopać "Salonowi" czyli środowisku skupionemu wokół "Gazety Wyborczej" i Unii Wolności. Ponieważ Jacek nigdyu nie krył, że to środowisko jest mu bliskie zarówno pod względem poglądów, jak i towarzysko - także i on trafił pod fleki nieustraszonego redaktora WŁ.

Atak na Kaczmarskiego był po prostu niesmaczny. Pomijając obrzydliwy akcent antysemicki, nawet jeśli JK nie był wierzącym katolikiem, za to był rozwodnikiem, a na dodatek palił papierosy i pił wódkę, to nikogo nie uprawnia do stwierdzenia że był "wojującym żydem, opluwającym Polskę i Papieża". Na dodatek Łysiak normalnie kłamie, bo powołuje się na jakieś mityczne australijskie wywiady, które najprawdopodobniej wcale nie istnieją. A ta antypolskość? Cóż, przxzychodzą mi tu na myśl "Dobre rady pana ojca" i w ogóle cała płyta "Sarmatia". No ale jeśli dla kogoś jakakolwiek krytyka sarmatyzmu jest antypolonizmem...

Padło stwierdzenie, że JK był kosmopolitą. Nie, on był kosmopolakiem. W jego twórczości roi się od odniesień antycznych, biblijnych, malarskich należących do wspólnego europejskiego dziedzictwa kulturowego, ale jest też cała masa pieśni osadzonych na gruncie naszej polskiej tradycji, zrozumiałych tylko dla nas. Polacam choćby właśnie płytę "Kosmopolak" - jest to dzieło arcypolskie. W najlepszym tego słowa rozumieniu.

Pozdrawiam.

a tak w ogóle to na dzień dobry powinny być słowa uznania dla Piotru za pasję dedektywa ale i finezyjnego iście chandlerowskiego stylu narracji w relacji.
Długo nie zaglądałem tutaj ale ostatnio wdepnałem w dyskusję okoŁŁysiakową i wymowne milczenie jego wyznawców dla których każda malutka prowokacja, krzywe odbicie - sŁowa prawdziwego wywoływało erupcję a moze nawet erekcję, skłoniło mnie do poszukiwania ich tropów tutaj. Chyba jednak zeszli w katakumby, gdzie łatwiej niedostrzegać niewygodnych rzeczy jak np tego cytatu z Mistrza przywołanego przez piotru:
"...cnotą mężczyzny jest umiejętność przyznawania się oraz przepraszania, gdy zgrzeszył lub zrobił błąd;..."
Myślę tak jak Wqurwiony, tzn. zdaje mi się, że popełniamy istotny błąd logiczny. Z faktu, że Soucour pisze trzeźwo, w sposób wyważony i szuka raczej tego co łączy niż tego co dzieli (odwrotnie niż jego poprzednicy) – absolutnie nie wynika wniosek, że obraz Łysiaka, jaki został tu nakreślony, w czymkolwiek się poprawił. Nikt się nie dał ponieść emocjom (no, powiedzmy, że mówię tu o sobie i paru z nas) do tego stopnia, żeby traktować Łysiaka jak nikczemnika, którym de facto nie jest. Niestety, bywa nim – o ile taką postawę można kontynuować z przerwami, ale daj Bóg, że możliwe są urlopy. (Bo albo mówił prawdę i udowadnia albo skłamał i przeprasza, reszta jest nikczemnością, jak powiedziałby Szekspir, gdyby to on czytał Łysiaka, a nie odwrotnie.)

Zdaje mi się, że sympatię dla sposobu argumentowania i rozmawiania Soucoura utożsamiamy z posiadaniem przez niego racji tam, gdzie broni Łysiaka (bo już mamy dość pyskówki i cieszy nas sam koncyliacyjny ton).

Ja nie jestem pewien (chciałbym jakieś dowody) co i jak Łysiak wydawał w podziemiu, jak piszesz Soucourze. Może tak było, ale wiadomo, że ktoś, kto to robił, wypadał z nurtu głównego, w którym Łysiak tkwił niezmiennie i nigdy nie wypadł. (Pseudonim niczego nie zmienia, bo jednak w cenzurze nie siedzieli sami idioci, a SB trzymało łapę na wszystkim i całej reszcie, jak dziś widzimy z nabożeństw okołoteczkowych).

Łysiak mówi, że nie zamierza kandydować na listę kombatancką, bo tam mnóstwo papierowych herosów. To charakterystyczny ton nie tylko dla niego. Nie „nie ma tam dla mnie miejsca”, tylko „nie chcę, bo gdybym chciał, to czemu nie”.

A cytaty napoleońskie są z czerwca 1981, jak piszesz, czyli z czasu szesnastomiesięcznego Karnawału Solidarności, kiedy wszystko było wolno (no nie wszystko, ale takie rzeczy na pewno). To jeszcze gorzej świadczyłoby o Łysiaku jako o koniunkturaliście. Nie wolno – będę spokojny, wolno – zaszaleję. (Przypominam, że teraz akurat wolno – i szaleje się bez konsekwencji. Bo naturalnie te represje za pomocą przemilczania itd. to moim zdaniem humbug. Już o tym pisałem szeroko przywołując przykład UFO, więc nie będę się powtarzał.)

Co do prawdy zawartej w ostatnich Łysiakach, przypominam „Rewizora” Gogola. (Rozumiejac, ze bledy ograniczaja sie nie tylko do faktów, ale równie dobrze sa funkcja sposobu ich opisu.)
Jest tam scena, gdy pijanego Chlestiakowa – wziętego w miasteczku za szychę i fetowanego na przyjęciu - ponosi fantazja, zaczyna łgać jak najęty – jakie to ma układy z samym carem, jak to jest niezbędny na dworze, jak wszystko załatwia i bez niego imperium rozlatuje się (pada słynne zdanie o 6 tysiącach kurierów, których car wysyła na ulice Moskwy, kiedy musi natychmiast znaleźć swojego przyjaciela Chlestiakowa i zapytać o radę).
Po czym Horodniczy, czyli szef miasteczka, rozmawia przejęty z żoną. „Kochana, zełgał, ale też wygadał się po pijaku. Pewnie, że zełgał sporo, ale jeżeli tylko połowa z tego jest prawdą, to jakie on ma stosunki i układy!”
Otóż w tym co opowiadał Chlestiakow nie było ani słowa prawdy – i zdroworozsądkowy styl myślenia zaprezentowany przez Horodniczego jest przez Gogola wykpiony.
Dlatego z rezerwą patrzę na zdania „Pewnie, że tu i ówdzie Łysiak nagiął fakty, gdzieś może niecelowo skłamał, gdzieś poniosła go szewska pasja pod wpływem podłości przeciwników.” Bo zaraz dopowiadam sobie w myśli – „ale jeżeli choć tylko połowa z tego, co pisze, jest prawdą...”

A co do pochwał dla Piotru, do których się dołączam.
Piotru kojarzy mi się z pewnym archetypicznym typem bohatera – wybacz, Piotru, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie opisać go, tym bardziej, że to nic nagannego, nawet chyba przeciwnie.
Otóż jest postać znana od wieków w literaturze (a w filmie np. w westernie się pojawiała). Spokojny rolnik, który żyje sobie na uboczu z rodziną w cichym domku, sieje, zbiera, wieczorami pali fajeczkę na ganku, kłania się grzecznie sąsiadom. Aż pewnego smutnego wieczora pojawia się banda łotrów i niszczy mu zasiewy oraz w dowolny sposób paskudzi ten idylliczny świat. I wtedy rolnik przeżywa szok, na moment zamyka się w sobie, po czym po cichu idzie do komórki, przynosi stamtąd siekierę albo dwa zapomniane colty i rusza w świat śladem bandziorów. I już nie spocznie.

Pozdrowienia na szlaku
Big Grin Big Grin Big Grin Big Grin :wink:
Hmmmmm.......
:beer:
zbych napisał(a):A cytaty napoleońskie są z czerwca 1981, jak piszesz, czyli z czasu szesnastomiesięcznego Karnawału Solidarności, kiedy wszystko było wolno (no nie wszystko, ale takie rzeczy na pewno). To jeszcze gorzej świadczyłoby o Łysiaku jako o koniunkturaliście. Nie wolno – będę spokojny, wolno – zaszaleję.

No nie, czyli rację miał towarzysz magister A.Kwaśniewski, że Solidarność to był "owczy pęd" :o :?:

Z resztą tez się zgadzam

pzdr
No nie! - że zacytuję Ciebie, Michale.
Ewentualny koniunkturalizm Ł. miałby świadczyć na rzecz ewentualnej racji prez. K.? Zapewne chodzi o to, że wszyscy się przyłączali do pędu, czego dowodziłby przypadek przyłączającego się Ł.? On się chyba nie przyłączył, bo zawsze był jednak indywidualistą. Skorzystał z możliwości bycia odważnym taniej niż zwykle, skoro zawsze hołdował w swojej twórczości postawom jednoznacznie „męskim”, odwaga jest tradycyjnym wyznacznikiem tej postawy, a takie „bycie męskim” bywa ryzykowne niekiedy. Natomiast „bycie męskim”, kiedy nic się nie ryzykuje, to teoretycznie czysta przyjemność.

Nie polemizuję z samym stwierdzeniem, naturalnie, bo zakładam, że to żart z Twojej strony.
Natomiast poważnie mówiąc, pewnie, że była pewna moda na Solidarność. Ale równie dobrze można by stwierdzić: „Od wieków ludzie wykazują niepojęty owczy pęd do wolności.”

pozdrawiam
Co, jak co, ale Łysiaka ani wtedy ani dzisiaj nie posądzałbym o koniuniunkturalizm. Jeśli ktoś coś takiego sugeruje to podkłada sie geppardopodobnym. Tyle, ze faktycznie w karnawale Solidarności nagle nawet i w reżimowych, cenzurowanych wydawnictwach pozwalano na druk pogladów i wypowiedzi, które absolutnie nie przebiłyby sie w oficjalnym obiegu ani wcześniej, ani przez ładnych parę lat potem.
Chodzi po prostu o to, że "bohaterstwo" i niezłomność Łysiaka z tamtego okresu to trochę słaby przykład walki z komuną, bo wtedy mało kto był za to jakoś specjalnie prześladowany.
Ale zostawiłbym życiorys pana Ł. , bo to offtopic. Jeśli jeszcze przyjdzie mi go cytować (raczej nie prędko - inne lektury czekają) to w kontekscie szowinistycznych pyskóweg jego apologetów a nie jego samego. No i by pokazywać do upadłego (z siekierą, rewolwerami etc. Zbychu :wink: ), że kaczmarski przy nim w krytykanctwie to "słabeusz" i mistrz suptelnych niedomówień. Łysiak to walił na odlew, co już parę razy podałem.
zbych napisał(a):„Od wieków ludzie wykazują niepojęty owczy pęd do wolności.”
Jak to powiedział Wałęsa: 13 XII barany zatrzymały mądry owczy pęd Smile

Dziękuję za sprecyzowanie, teraz rozumiem i się zgadzam. Pozdrawiam.

[ Dodano: 2005-06-07, 15:19 ]
Wyciąłem pierwszego posta z tego tematu i wkleiłem go do jednego z forów politycznych (www.e-politicus.net , do działu "forum polityczne - najciekawsze tematy). Mam nadzieję, że Artur nie będzie mi tego miał za złe. Na forum tym, jako liberalny demokrata nie czuję się zbyt komfortowo - strasznie dużo tam "młodych endeków", "radykalnych antykomunistów", generalnie łysiakowców. Może oni będą mieli coś ciekawego do powiedzenia na tem temat? Tongue Może czytali te legendarne "australijskie wywiady"? :wink: Pozdrawiam

[ Dodano: 2005-06-07, 16:15 ]
hehe, temat chyba skasowali... wolność słowa po giertychowsku... :lol: 8) :-o :x ;/

[ Dodano: 2005-06-07, 16:50 ]
Dodałem to znowu, na "forum polityczne", tego NAD "najciekawszymi tematami"
Szanowny Panie!

Przedstawił się Pan jako wyznawca Jezusa Chrystusa. To wspaniale! Jesteśmy w takim razie współbraćmi w Jezusie - przyznaję, że od niedawna, bo od roku zaledwie...

Pozwalam więc sobie to świeże pokrewieństwo wykorzystać i zadać Panu kilka pytań dotyczących jednego z trzeciorzędnych wątków pańskiej książki Salon RK. Liczę na życzliwą odpowiedź.

Poddał Pan w wątpliwość szczerość nawrócenia śp Jacka Kaczmarskiego:

"(...)mało kto wie że ów wojujący Żyd pojednał się
na wiedeńskim szpitalnym łóżku z chrześcijańskim Bogiem przyjmując
wiarę katolicką, którą tyle lat ganił jak wredny kult. Tak na wszelki
wypadek."

Na jakiej podstawie Pan to uczynił?

Skąd wiedza, że chrzest był na wszelki wypadek?

Czy Pan wierzy, że można zostać odkupionym na łożu śmierci?

Dlaczego wojujący Żyd nie miałby być jednocześnie szczerym katolikiem? Użył Pan dużej litery w słowie Żyd co oznacza przynależność narodową a nie religijną, prawda?

Czy to znaczy, że patrioci żydowscy są wyłączeni przez Pana z kręgu ludzi przyzwoitych?

Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że śp Jacek Kaczmarski był wojującym Żydem?

Dlaczego w odniesieniu do śp Jacka Kaczmarskiego słowo "bard" zostało postawione w cudzysłowie? Czy to oznacza, że uważa Pan, że było to określenie nieadekwatne? A dlaczego?

Czy można być dobrym człowiekiem nie będąc patriotą?

A jeśli można, to wyobraźmy sobie takiego człowieka. Wyobraźmy sobie, że widzi Polskę oczami Pańskimi, albo i RAZowymi, ale patriotą nie jest. Czy jego pisanie byłoby tak różne od pisania śp Jacka Kaczmarskiego?

I jeszcze jedna uwaga

Zastanawiał się Pan co zrobić z zasadą "de motuis nil nisi bene". I po chwili zdecydował się ją Pan pominąć... My chrześcijanie mamy inny powód by nie pisać źle o zmarłych:

Mt 11: 11 BT "Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on."
Mk 16: 16 BT "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony."

Jak widać, przyjęcie chrztu może oznaczać, że śp Jacek Kaczmarski jest teraz "większy" niż ktokolwiek na ziemi... Może nie warto pisać złych rzeczy o kimś takim?

Mamy też zasadę inną chroniącą nas od wielu błędów

Mt 7: 1 BT "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni."

Nie jest to naturalnie wezwanie do zamykania oczu na grzech. Naszym obowiązkiem jest grzech zwalczać. Grzech, ale nie grzesznika. Nawet kurwy i złodzieja nie sądzimy - choć potępiamy złodziejstwo i kurestwo... To trudne zadanie, wiem po sobie...

Są fragmenty w Salonie których nie potrafię pogodzić z tą zasadą...

A z podstawowymi tezami Salonu się zgadzam. Dziękuję za fakty i informacje o których wcześniej nie miałem pojęcia (np stenogramy moskiewskie).

Z wyrazami szacunku

Amin Mirghani
<!-- e --><a href="mailto:amin.mirghani@wp.pl">amin.mirghani@wp.pl</a><!-- e -->
Ciekawe, ciekawe. Tylko czy Łysiak to przeczyta. A jeśli - czy zechce ze swej wyskości odpowiedzieć. "Wiedzący lepiej" raczej nie są do tego skłonni. A szkoda...
Zastanawiam się tylko, czy nie jest to ponowne odgrzebywanie tematu, który padł, bo "pyskacze" zrejterowali z podkulonymi ogonami, nic nie udowadniając. I nie wiem, kto tu bardziej się osmieszył...

A z drugiej strony wnioskując z powyższego mamy tu do czynienia z niedawnym nawróceniem i to ze strony niezbyt pochlebnie traktowanej przez łysiakowców i podobnych.
Gratuluję odwagi! :brawo:
piotru napisał(a):A z drugiej strony wnioskując z powyższego mamy tu do czynienia z niedawnym nawróceniem i to ze strony niezbyt pochlebnie traktowanej przez łysiakowców i podobnych.
Gratuluję odwagi! :brawo:
To miły post, choć komplement niezasłużony

Nie napisałem nic szczególnego, nic nadto co zdołałem pojąć z nauk Kościoła

Nawrócenie faktycznie świeże, zeszłoroczne Smile

A poglądy polityczne nie różnią mnie specjalnie z Autorem Cesarskiego Pokera (mniam, mniam). Też jestem prorynkowcem, też cenię w sobie tradycję, też nie cierpię politycznej poprawności...

Ale

Jest taki aforyzm Nietzchego (nie pamiętam jak się to pisze) - będzie z pamięci więc wybacz drobne nieścisłości:

"Nie ma skuteczniejszej metody znieprawienia człowieka niż wpojenie weń postawy by zwolennika swojego stronnictwa cenił wyżej niż zwolennika stronnictwa przeciwnego"

Może facet miał trochę racji?

Pozdrawiam sedecznie

Amin
Nie wiem Aminie, czy zasłuzony, czy nie. Nie chodziło mi, zeby Cię tu wychwalać. Zasugerowałem się nickiem w Twoim adresie mailowym. Mniejsza o stan faktyczny, ale to tak wyszło, jakbyś był jakoś "spokrewniony" z kulturą islamu. Więc właśnie to mnie zaskoczyło. Jeśli czytałeś moje posty, wiesz, że wszelki szowinizm jest mi obcy. Teraz w dobie włażenia bez wazeliny Amerykanom i totalnego podlizywania się im w mediach, w Polsce odczuwa się medialną niechęć kulturze islamu i ludziom pochodzącym z tamtych rejonów. A prawda jest taka, że islam znamy mniej więcej tak, jak prawosławie, judaizm, historię Czechów i Słowaków, czy Litwinów. Czyli praktycznie nie znamy wogóle i kierujemy się stereotypami strrrrasznie przyziemnymi. Ja wyznaję pogląd, że w każdej kulturze, religii, kraju jest masa oszołomów i szowinistów i na ich podstawie wyrabia się opinie o całośći.
I moje gratulacje wynikają z zaskoczenia, że mamy tu do czynienia ze zdecydowaną postawą jakby nie było neofity, ale nie szowinistyczną właśnie (co jest częste u neofitów), lecz logiczną i spokojną. Myślę, że łysiakofani nie spodziewaliby sie z tej strony szpady Big Grin .
Pisałem już nie raz,że w wielu kwestiach również mogę zgodzić się z Ł., ale nie w detalach. A zwłaszcza nie z formą i stylem serwowania tych pogladów. I tyle, albo aż tyle. Pozdrawiam.
Post thomas.neverny przeniesiony na jego prośbę z Hyde Parku
Cytat:---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Z PROSBA DO ADMININSTRANCJI LUB MODERATOSTWA O WKLEJENIE TEGO POSTU DO TEMATU "RZECZPOSPOLITA KLAMCOW" ! Z GORY DZIEKUJE ZA POZYTYWNE ROZPATRZENIE PODANIA !

---------------------------------------------------------------------------------------------------------


Proponuje zamkniecie tego tematu. Uplynelo juz ladnych kilka miesiecy od czasu gdy Geppard zapowiedzial tutaj przerozne smaczki i... nic.

Przypomnijmy zapowiedzi Gepparda:

Geppard 02 12 2004 (do Admina):
Czy jesli znajde i przedstawie Tobie chociaz jeden z wywiadów z Jackiem Kaczmarskim z australijskiej prasy, na które sie powoluje Waldemar Lysiak, to opublikujesz go na swojej stronie w dziale wywiady??

Geppard 24 12 2004
Jesli chodzi natomiast, Thomasie, o „australijska prase”, to gazeta, na wywiady z której powoluje sie Lysiak, nie ma archiwum w internecie, tylko niestety „papierowe”, które juz jest obecnie sukcesywnie „przeczesywane” (przypominam: kilka roczników). Tylko jak uprzedzalem, jeszcze troche czasu to potrwa, przed koncem roku nie da sie tego dokonac.

Geppard 25 12 04
Czy „teksty Lysiaka bija zwyczajnym bezpodstawnym oczernianiem” dowiemy sie dopiero wtedy gdy poznamy „wywiady dla prasy australijskiej” na które sie £ysiak powoluje.

Geppard 26 12 04
W sprawie „niemrawego tempa sledztwa australijskiego” chcialbym (odpukac ) poinformowaæ, iz dwa wywiady australijskie juz sa „w drodze” do mnie, i tu mam pytanie do Admina-Artura:
Gdy juz dotra do mnie i „wrzuce” je do „kompa”, to w jakim formacie najlepiej przeslac je Tobie (doc, rtf, txt, html)?? Oswiadczam równiez, iz nie wiem kiedy to nastapi, tzn. na jak szybkie „przerzucenie” tych wywiadów pozwoli mój czas.
Postaram sie jednak jak najszybciej.

Geppard 05 01 2005 (do TN)


I stwierdzilem, ze nareszcie (chociaz w „jednym”) sie zgadzamy (mam tu na mysli nie tylko Ciebie, lecz i pozostalych P.T. Adwersarzy): ja tez nie moge sie doczekac na pozostale „wywiady australijskie”...
Czyzbys czekal (tu mam na mysli tylko Ciebie) na wszystkie, zeby sie do nich ustosunkowac „hurtem” jak Kaczmarski (wg £ysiaka) do „polactwa”?


Potem dzialo sie tutaj duzo dziwnych rzeczy. Geppard najpierw zaczal wyciagac wypowiedzi osob JK nieprzychylnych, potem zaprosil na to forum kolesiow.
Mowiac krotko : zorganizowal zaslone dymna.
Ale ja jestem czlowiek uparty i trzymalem sie glownego tematu : czy mozna zobaczyc te slynne wywiady co to „juz sa w drodze”.

Poniewaz uplynelo ponad pol roku od czasu gdy Gepparda ze juz cos ma, postanowilem zadac mu pytanie bezposrednio. Zalaczam ponizej fragmenty naszej e-korespondecji. Pominalem tematy nie zwiazane z „australijskimi wywiadam” (dyskutowalismy
tez troche o tworczosci WL).
Wygladalo to tak :

Thomas Neverny 30 05 2005 :
Wydaje mi sie iz swojego czasu pisales ze juz plyna do Ciebie te « australijskie wywiady » o ktore byly (m.in.) potyczki na forum JK. Nawet cytowales jakies fragmenty z wywiadow JK, choc nie jestem pewny czy to o te australijskie sie rozchodzilo. Przypuszczam ze teraz juz chyba do Ciebie przyplynely ?
Czy moglbys sie podzielic ta ciekawostka, bez wzgledu na to co sadzisz o samym JK czy o reakcji jego fanow na passage o JK w « Salonie » ?

Geppard 06 06 2005 :
Przerwalem „sledztwo australijskie” i wymiane pogladów na goscinnym forum z kilku przyczyn. Sledztwo mam zamiar dokonczyc. Nie wiem jednak kiedy mi sie to uda. Dotarlo do mnie troche, ale jeszcze nie wszystko, bowiem, jak pisalem, archiwum do którego mialem dostêp okazalo sie slabo zaopatrzone jesli chodzi o nowsze roczniki.

Thomas Neverny 10 06 2005 :
Co do sledztwa australijskiego to coraz bardziej jestem przekonany ze blefujesz. Pamietam ze zapowiadales ze wspomniane wywiady „juz plyna”, juz nawet pytales w jakiej formie je podac, czy skan, czy pdf etc. Ile uplynelo miesiecy od tego czasu ? Coraz trudniej mi uwierzyc ze juz cos masz, ?ale jeszcze nie wszystko?. Jesli chodzilo Ci o to by najpierw zgromadzic wszystkie elementy a potem zredagowac oparty na nich ?akt oskarzenia?, to nie pasuje do tego Twoje wyszukiwanie, podgrzewanie, doprawianie i serwowanie na forum JK wycinkow mu nieprzychylnych/krytycznych. Amunicje sie oszczedza. No ale gdy prawdziwej amunicji po prostu nie ma ?

<<Brak odpowiedzi, ale stwierdzilem udzielanie sie G w Sieci. Wiec pod samochod nie wpadl...>>

Thomas Neverny 14 06 2005:
Nie dostalem zadnej odpowiedzi na moj ostatni post.
A poniewaz Twoja ostatnia odpowiedz byla rownie "dyplomatyczna" (ciekawe jakim dosadnym slowem sam WL by okreslil tego typu wykrecanie sie... Smile ) jak Twoje posty na pewnym forum, zamierzam zasugerowac tamtejszej Administracji zeby zamkneli temat "WL", wykazujac na przykladzie naszej korespondencji ze nie jestes w stanie NIC "udowodnic".
Jestem w stanie zrozumiec Twoje sentymenta do WL, Twoje emocjonalne reakcje na krytyki pod jego adresem etc. Trudno mi jednak zrozumiec podejscie rownie bezkrytyczne, na granicy (a moze juz za granica ?) oslepienia. Ale to jest Twoj problem, nie moj.

<<Tez bez odpowiedzi>>

Ostatni mail wyslalem po sprawdzeniu ze Geppard nadal udziela sie na pewnej witLynie. Milczenie Gepparda nie moze wiec byc spowodowane niemoznoscia dostepu do kompa.

Moje wnioski ze « sledztwa w sprawie Gepparda » sa nastepujace :

Jako bezwarunkowy fan WL wyladowal tutaj, starajac sie bronic ZA WSZELKA CENE « dobrego imienia » swojego mistrza.
Posial troche zametu, teraz zas znalazl sztuczke ze „stworzono komisje sejmowa/sledztwo trwa/sledztwo zawieszono/prosimy nie przeszkadzac”.
Przez caly ten czas nie byl w stanie napisac o jakie australijskie gazety mialo chodzic.
Ale mial czas na sciaganie artykulow z prasy krajowej, na organizowanie sabatu na tutejszym forum.

Przypomne ze swojego czasu przeprowadzilem „pierwsze sledztwo australijskie”, docierajac do cieplych wspomnien o JK i do udzialu Poloniii australijskiej w akcji pomocy na rzecz JK.
Geppard nie podal nam do dzisiaj zadnego dowodu – on po prostu zaklada ze poniewaz WL tak napisal to inaczej byc nie moze.
A poniewaz nie moze podac nam zadnych dowodow, stara sie zastapic to cytowaniem osob nieprzychylnych osobie JK lub jego utworom.
Zajrzalem niedawno na pewne foLum i odkrylem ze gdy Amin pyta o te nieszczesne wywiady, GeppaLd odbija pileczke odsylajac go do komentarza S.Stabro o ksiazce JK. A gdy ja go pytam konkretnie, nie odpowiada.
Tak mozna w nieskonczonosc.

Dlatego wnioskuje o zamkniecie tematu, z wnioskiem koncowym : „Rzeczpospolita Klamcow” jest niekompletna, bo brakuje portretu samego Lysiaka.

PZDR
TN

NB1 : Nie moge sie nadziwic ze wszyscy tak dziwnie seplenia na tamtym „foLum”. Ale to jest moze jakis znak rozpoznawczy wielbicieli WL.
Nie, nie nasmiewam sie. Pamietajmy ze zdarzalo sie seplenic nawet wybitnej Polce i wielbicielce Napoleona Marii Walewskiej. Sadze ze tutaj mamy do czynienia z podobna postawa (pozycja?).
Tyle tylko ze obiektem wzgledow pani Walewskiej byl sam Cesarz a obiektem wzgledow naszych milusienkich z tamtego foLum jest bonapartysta Lysiak.

NB2 : DO ADMIRALICJI
Zalaczam cos co pisalem pol roku temu. Czy jest nadzieja ze kiedys dostane konkretna odpowiedz ?

„Nadal nalegam i pokornie powtarzam, ze na stronie o JK powinny byc wszystkie materialy, takze te z ktorymi sie nie zgadzamy. Tlumaczenie o "powtarzaniu" sie tez nie jest argumentem : JK tez sie czesto powtarzal w kolejnych wywiadach, nie jest to jednakze powod by nie wywieszac wszystkich wywiadow JK.

Jedyne znane teksty zrodlowe o Cesarzu Kaliguli sa autorstwa faceta ktory mial mu wiele rzeczy za zle (i byla to reakcja normalna, bo tamten cysorz go systematycznie gnoil). Dlatego do dzis Kaligula jest tym karykaturalnym Kaligula, po wszyscy potem spisywali/cytowali z pierwszgo zrodla. Gdyby ten (zlosliwy/subiektywny/...) przekaz zaginal, wlasciwie nic nie wiedzielibysmy o Cesarzu Kaliguli.

Niejaki Wincenty Kadlubek wypisywal niesamowite rzeczy w swoich kronikach. Gdybysmy go zupelnie usuneli za "pisanie bredni", wykasowalibysmy tez kilka "perelek", informacji o ktorych nie napisali inni kronikarze.

A w skrocie zas :
Do licha, kiepska musi byc ta Wasza wiara w Kaczmarskiego, jesli takie "brednie" (jak sami piszecie) Was niepokoja ! Ja tam wierze ze ani moj odbior JK ani ta Wasza Witryna sie od tego nie zawali !

Czy te cytowane ostatnio strony (Tygodnik "S", Australia, Zambrowski...) zostaly zabezpieczone czy nie ?”
Thomasie, podpisuję się oburącz pod Twoją celną konkluzją, że w „Rzeczypospolitej Kłamców” brakuje portretu autora. Moim zdaniem powinien być na pierwszym miejscu zresztą, a następnie książka powinna się kończyć.

Wykorzystam okazję, żeby dodać moją konkluzję na boku.
Byłem od początku pewien, że nie zostanie odnalezione żadne medialne chlapnięcie JK, nie tylko dlatego, że on raczej wiedział, co mówi i po co – ale i dlatego, że gdyby coś było naprawdę, trąbiłyby o tym wszystkie media w swoim czasie, bo byłby to kąsek właśnie przez swoją niecodzienność.
Więc w tym temacie interesowało mnie coś zupełnie innego. Jak wycofają się zeń (stwierdziwszy, że nie mają racji i dowodów) ci, którzy drą gęby na temat własnego honoru, prawdy, uczciwości, godności i wszystkiego patetycznego, co tu jeszcze można wstawić.
Otóż okazało się, że podkulają ogony i udają, że nigdy ich tu nie było. Opluli kogoś, ale to jest mało ważne przy epokowej wielkości ich spraw. (Tzw. Magiel Dziejów.) Udają, że nie oni opluli i nie tego, co się wydawało. I uciekają jak dzieci, które zbiły szybę. Bo mniej więcej na takim poziomie myślą i mówią, honoLowi kawaLeLowie WiLka BonapaLtysty.
I to jest tzw. prawdziwe oblicze.

Piszę to, bo wiem, że przeczytają, choćby się nie przyznali. Oszczercy mają to do siebie, że śledzą i tropią, zwłaszcza gdy rzecz ich dotyczy. W życiu nie uwierzę, że nie wytropią tego, co ktoś myśli na ich temat.

Wilk z Nimi.
Co było do udowodnienia, AMEN! :lol:
Przemogłem się i doczytałem "Salon". Hmm... ta książka wcale nie jest taka zła. Przyznać trzea że autor ma spore przerosty ego. Porównuje się z Herbertem, mieni się drugim Kisielewskim, chce być polskim Paulem Johnsonem. Jego atak na środowisko Unii Wolności przekracza wszystkie granice, łącznie z granicą oszołomstwa i granicą dobrego smaku. Szczytem wszystkiego jest ohydne obrzucanie błotem Kaczmarskiego. No ale - czy Michnik i jego akolici nie zasługują na żadną krytykę? Zasługują. Są w tej książce rzeczy wartościowe, jak passusy, gdzie Łysiak opisuje salon peerelu, naśmiewa się z politycznej poprawności czy opisuje metody jakimi Salon zwalcza swoich przeciwników. Polityczny paszkwil par excellence. No i przede wszystkim - to jest książka napisana pyszną polszczyzną.

Teraz zaopatrzyłem się w "Napoleoniadę".
Tylko fakt iż Łysiak pisał na temat JK bzdury, stawia pod znakiem zapytania inne jego opinie i wypowiedzi. Te odnoszące się do JK mogliśmy łatwo zweryfikować, bo siedzimy w temacie, ale inne już nie zawsze, a przecież mogą (choćnie muszą) być tak samo "wartościowe" jak te dotyczące Kaczmarskiego.
Przemek napisał(a):Tylko fakt iż Łysiak pisał na temat JK bzdury, stawia pod znakiem zapytania inne jego opinie i wypowiedzi.
Otoz to!
Zdaje sie, ze MacB podawal linka (na forum badz na liscie dyskusyjnej) do forum Lysiaka i sprawy manipulacji cytatow Milosza. Topic nazywal sie "Lysiak - manipulator". Proponuje go przejrzec.

pozdrawiam
Moim zdaniem Przemek ma absolutną rację, a Michnik - gdyby nawet zasługiwał na jakąś krytykę - to na pewno nie ze strony Łysiaka. Zachowajmy minimum przyzwoitości.
Pozdrawiam
Czas widzę, żebym znowy się odezwał. Pech chciał, ze naważniejszy cytat z Łysiaka, który tu nalezałoby zakończyć ten temat zostawiłem w robocie. A chciałem go zacytować pro memoriam łysiakomaniakom i samemu Łysiakowi. Cytat pochodzi z "Najlepszego".

( Na marginesie: Jestem obecnie po lekturze powyzszej oraz "Dobrego", "Łysiak fiction", "Statku". Zaczynam "Szachistę". Potem jeszcze "Kolebka" - Nie chcę się chwalić, ale to juz będzie 15 i 16 pozycja z dorobku Ł., wiec żaden zacietrzewiony łysiakoprawiczkowiec nie będzie mi zarzucał, że nie znam twórczości jego mistrza.)

A cytat - nomen omen dotyczy właśnie cytowania jako takiego. Więc chodzi o to, ze jakiekolwiek cytowanie jest trochę o kant d... potłuc, bo przeinacza i wyrywa sens z kontekstu. Jutro postaram się ten cytat zamiescić. Problem jest nie tyle z Panem Ł. co z jego akolitami, którzy chetnie łapią za słówka nas i Jacka i interpretują to sobie dowolnie. Sam Łysiak popada w tę manierę. Nie twierdziłem, ze Łysiak to jakiś oszołom w stylu niektórych kandydatów na prezydenta :wink: , ale nie mogę pojąć, jak naprawdę świetny pisarz, facet o daleko nieprzeciętnej erudycji mógł przejść na pozysje demagogi, szowinizmu i totalnego opluwania wszystkich w koło. Nie twierdziłem, że politycy ( w tym tzw. salon) są cacy. Wręcz przeciwnie. I należy ich krytykować. Ale styl, kochani, styl! Kiedy słyszę jedyną, niepodważalną prawdę niepokalanej wiecznie dziewicy Łysiaka to chwilami przed oczyma stają mi mistrzowie propagandy niektórych całkiem niedawnych reżimów...
Nigdy nie zaakceptuję pogladów, które mi się narzuca i zabrania myśleć samodzielnie...choćby i głupio. A łysiakomaniacy by tak chcieli.
mikaelis napisał(a):Zdaje sie, ze MacB podawal linka (na forum badz na liscie dyskusyjnej) do forum Lysiaka i sprawy manipulacji cytatow Milosza. Topic nazywal sie "Lysiak - manipulator". Proponuje go przejrzec.
O, tak! I jeszcze raz zachęcam do lektury wątków, w których uczestniczył Lech Stępniewski. Niesamowity człowiek. A jak pięknie potrafił się wadzić z oponentami. I z otwartą przyłbicą.
Niestety, wpadający tu co i raz ludzie chcący pomącić nieco w naszym forum do pięt mu nie dorastają. Vide - ostatnie popisy FeliX'a (vel The Police)
Ha! żałuję, że nie znam tego linku, bo chętnie bym sobie poczytał.
A teraz obiecany cytat. Rzecz szła o antysemityzmie. "Dobry", strona 368 ( w moim egzemplarzu):

"Ale to też bez sensu, takie cytowanie, jak każde wyrywanie zdań". Podkreślenie moje.

Przypomnijcie sobie, jak łysiakowcy łapali za słówka Jacka i pojedyncze wersy jego piosenek. Kiedy ja zacząłem rzucać obszernymi cytatami m.in. z powieści Łysiaka, jeden z łysiakowców zaczął wykręcać się, ze nie mozna przenosić wprost poglądów wyrażanych przez postacie literackie na autora. No, ciekawe.... To znaczy: Kaczmarofani! Wam tego nie wolno, bo to nadinterpretacja, my za to mozemy do woli, bo nad nami czuwa przenajswiętrza i jedyna Prawda!.

Łysiak od lat permanentnie pije do Michnika ( mniejsza o słuszność, nie rozwlekajmy tematu). Bodaj w "Dobrym" lub "Najlepszym" czynił aluzje, że to bardzo śmierdząca sprawa, ze akurat Michnikowi pozwolono w pierdlu na uprawianie pisarstwa.
Ktoś kiedyś powiedział zresztą żartem, że Michnika należałoby znów wsadzić, bo jak siedzi, to lepiej pisze. Hm... Łysiak cierpi na kompleks braku martyrologii wieziennej, ale wg mnie jemu życie za komuny sprzyjało, bo właśnie wtedy pisał najlepsze rzeczy, które czyta się naprawdę super i dzisiaj. "rewolucja" okrągłostołowa tak mu przeformowała szare komórki, że w większości trudno przebrnąć przez całość. Tylko wytrwałość i ciekawość, jak "ewoluuje" autor pomogły mi przebrnąć do końca "Kielicha" i "Statku". Na marginesie ten ostatni to chyba najlepiej oddająca poglądy Łysiaka książka. Cała filozofia jest włożona głównie w usta jednego z bohaterów, stryja Huberta.
Ale, ale... chyba niechcący reklamuję Łysiaka na stronie Jacka. Brrrrr. Wszystkich unizenie przepraszam :wink:
piotru napisał(a):Ha! żałuję, że nie znam tego linku, bo chętnie bym sobie poczytał
Służę:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.lysiak.chrzanik.com/index.php?name=PNphpBB2&file=viewforum&f=1">http://www.lysiak.chrzanik.com/index.ph ... wforum&f=1</a><!-- m -->
Dzięki! Anioł Stróż Łysiaka zesłał na mnie za karę jakieś lumbago :-x . Siedzenie przy kommpie mi nie słuzy, ale niebawem poczytam Big Grin .
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31