Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: O starych przyjaźniach i twórczości lc
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Paweł Konopacki napisał(a):Bo, widzisz, wbrew temu, co niektórzy mówią i piszą, ani lc, ani ja nie jesteśmy w swoich poglądach skostaniali
A co Ty Pawle możesz wiedzieć o poglądach(i ich skostniałości lub jej braku) lc?
Kuba Mędrzycki napisał(a):A co Ty Pawle możesz wiedzieć o poglądach(i ich skostniałości lub jej braku) lc?
Mogę wiedzieć tyle, ile dane mi było te poglądy poznać oraz poznać samego Leszka. Mogę powiedzieć, na podstawie tego, co czytam i tego, co osobiście od Leszka usłyszałem (podaczas kilku jak na razie rozmów), że lc jest człowiekiem, wbrew pozorom, otwartym na nowe intelektualne doznania oraz dalekim od intelektualnego zacietrzewienia.
To, ze lc identyfikuje się intelektualnie z opcją prawicowo-katolicką nie znaczy, ze jest całkowicie bezkryczyny wobec tej opcji. Zwłaszcza, że rzeczona opcja ma kilka odmian i nie z każdą, o ile wiem, identyfikuje się Leszek
Myślę też, że Leszek padł ofiarą kilku swoich błędów popełnionych w przeszłości (parę nieprzymyslanych tekstów, kilka występów, których pewnie dzisiaj by nie zagrał).
Padł też, jak mniemam, ofiarą niegdysiejszej (trwającej do dziś, ale osłabionej )dośc brutalnej nagonki na środowisko, z którym się identyfikuje. Do tego należy też doliczyć złą reklamę, jaką Leszkowi robili i robią także i dzisiaj jego "przyjaciele". Robienie z Leszka zakompleksiałego, wyrodnego syna Kaczmara, człowieka pałającego nienawiścia do JK, prawicowego szajbusa dyszącego nienawiścią do swoich przeciwników, nijak się ma, z tego, co widzę, do faktów.
Można tu jeszcze doliczyć, dość powszechnie występujące zjawisko, które dotknęło także Leszka. Polega ono na tym, ze raz puszczone w obieg chwytliwe sądy zaczynają się upowszechniać na tyle, że wszelka racjonalna polemika z nimi nie ma sensu. Stereotyp pozostanie stereotypem. Ludziom, dzięki stereotypom, łatwiej jest żyć i zmagać się z codziennością. Zwłaszcza ludziom o nieprędkich umysłach.
Paweł Konopacki napisał(a):Mogę wiedzieć tyle, ile dane mi było te poglądy poznać oraz poznać samego Leszka. Mogę powiedzieć, na podstawie tego, co czytam i tego, co osobiście od Leszka usłyszałem (podaczas kilku jak na razie rozmów)
No to rzeczywiście, całe wieki w porównaniu z blisko 20letnią znajomością Leszka z Lutrem, no i moją skromną... 14letnią. Big Grin

[ Dodano: 18 Lipiec 2007, 00:55 ]
Paweł Konopacki napisał(a):Robienie z Leszka zakompleksiałego, wyrodnego syna Kaczmara, człowieka pałającego nienawiścia do JK
Ale to inny temat(...)
Może nam starczy lat...
Kuba Mędrzycki napisał(a):No to rzeczywiście, całe wieki w porównaniu z blisko 20letnią znajomością Leszka z Lutrem, no i moją skromną... 14letnią.
Widzisz, chyba nie rzecz w tym, ile te znajomości trwały. Rzecz w tym, ze - być może - nie pojęliscie z siebie wiele.
Paweł Konopacki napisał(a):Rzecz w tym, ze - być może - nie pojęliscie z siebie wiele.
Pojęliśmy więcej niż Ci się wydaje.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Pojęliśmy więcej niż Ci się wydaje.
Acha!
A może pojęliście mniej nawet niż mi się wydaje? Big Grin
Paweł Konopacki napisał(a):A może pojęliście mniej nawet niż mi się wydaje?
Nie wiem co Ci się wydaje(oprócz tego co wypisujesz), ale myślę, że w swoich dość stanowczych sądach w kwestii lc bardzo się mylisz.
Kuba Mędrzycki napisał(a):ale myślę, że w swoich dość stanowczych sądach w kwestii lc bardzo się mylisz.
tzn, co? Jakie masz zdanie o lc, Kubo?
Paweł Konopacki napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):ale myślę, że w swoich dość stanowczych sądach w kwestii lc bardzo się mylisz.
tzn, co? Jakie masz zdanie o lc, Kubo?
Myślę, że to kwestia na zupełnie osobny wątek. Nie róbmy OT. Jak chcesz, to załóż temat. Pogawędzimy. Big Grin
Kuba Mędrzycki napisał(a):Myślę, że to kwestia na zupełnie osobny wątek.
Myślę, ze to jest kwestia, którą sobie powinieneś z Leszkiem omówić a nie na Forum.
Paweł Konopacki napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):Myślę, że to kwestia na zupełnie osobny wątek.
Myślę, ze to jest kwestia, którą sobie powinieneś z Leszkiem omówić a nie na Forum.
Równie dobrze, mogłeś powyższe zdanie wysłać mi na PW, a nie przeciągać OT.
I równie dobrze, można by w tym momencie sparafrazwać Twoje słowa z innego wątku:

Moim zdaniem tego rodzaju uwagi Pawła psują temat i nijak się mają do sprawy, której dotyczy ten wątek.
Kuba bredzi ale po 14 latach znajomości mu daruję Big Grin bo go lubię i - w przeciwieństwie do Lutra - jeszcze nie przegiął.

Paweł ma rację - wyśpiewałem i napisałem w przeszłości pare rzeczy, których dzisiaj bym nie zaprezentował, bo nabyty wiek i wiedza zweryfikowały moją postawę. Nie wypieram się niczego zaprezentowanego publicznie, ale forma pewnych prezentacji z dzisiejszego punktu widzenia mi nie odpowiada. Z wiekiem nie tylko złagodniałem, ale zdałem sobie sprawę, że uprawianie doraźnego regularnego wspierania partii politycznych (niezależnie od ich opcji) poprzez pisanie okolicznościowych publicystyk - jest ZAWSZE zabójcze dla sztuki.
Grając na masowych otwartych imprezach politycznych wykonawca pada ofiarą konieczności zniżania się do poziomu spożywających piwo i kiełbaski przypadkowych odbiorców, których trzeba agitować. Bo jeżeli nie odwali disco-polowej tandety, to występ nie zrobi żadnego wrażenia. Stąd te moje proste i ostre, choć niskiej jakości, pioseneczki pod publiczkę.

Ażeby OT nie był całkiem OT dodam, że na prawyborach w Nysie w kwietniu 2001 spotkałem przypadkowo Big Grin JK - ja przyjechałem z Antonim Macierewiczem, JK z przyjaciółmi z Unii Wolności. Ja wystąpiłem na głównej scenie podczas 20 minutowej prezentacji partii AM, zaś JK nie pokazał się podczas benefisu UW - lecz zagrał wieczorem zamknięty koncert dla (bardzo licznie) przybyłej wyłącznie, podkreślam wyłącznie, na Jego koncert widowni. I nie śpiewał tam żadnych agitacyjnych rymowanek, lecz poważne refleksyjne piosenki zwłaszcza z ostatnich programów.
Bo JK - w przeciwieństwie do mnie - nie zniżał się do robienia piosenek na zamówienie pod wiecowego odbiorcę. I nawet jak grał na masówkach - wykonywał ambitny, nieokolicznościowy repertuar. Po prostu - nie musiał. Był wielki.
lc napisał(a):Bo JK - w przeciwieństwie do mnie - nie zniżał się do robienia piosenek na zamówienie pod wiecowego odbiorcę. I nawet jak grał na masówkach - wykonywał ambitny, nieokolicznościowy repertuar. Po prostu - nie musiał. Był wielki.
naprawdę podziwiam, bo nie każdy umiałby się przyznać do błędów i po latach napisać takie słowa. Chciałbym tylko zapytać, (bez cynizmu, wrogości, ukrytego jadu:
lc napisał(a):wyśpiewałem i napisałem w przeszłości pare rzeczy, których dzisiaj bym nie zaprezentował, bo nabyty wiek i wiedza zweryfikowały moją postawę.
jakich rzeczy z tych zaprezentowanych przed laty teraz by Pan nie zaśpiewał? czy może tekstu o harcerzach, uderzającego w Jacka Kuronia? Przyznam, że ten tekst m.in. przed laty odrzucił mnie skutecznie od pańskiej twórczości. Od początku bliżej mi było do podejścia JK, że pozwolę sobie przywołać: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/k/kiedy.php">http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/ ... /kiedy.php</a><!-- m -->
No to ja sie dolacze do offtopiku i zapytam o pewna siermiezna piosenke ktora w sumie polega na wyliczaniu nazwisk znanych ludzi, wybranych na podstawie dosc specyficznego klucza, wyliczaniu przerywanym regularnym i dziarskim "Spierdalaj do Izraela !" (NB : o ile pamietam, Kaczmar nie figuruje na wspomnianej liscie). Uwazam ze - w porownaniu - piosenka o czerwonych harcerzach to naprawde male piwo...

A tak w ogole to musze przyznac ze milo bylo czytac ten temat gdy wszyscy tradycyjni adwersarze zaczeli sie zgadzac z soba (wiem : do czasu...), tworzac cos na ksztalt koalicji skierowanej przeciwko Prof. N. Serio !
Co do tekstu o Harcerzach, to dowiedziałem się parę lat temu, że Kuroń się wcale nie obraził. I ja - choć wielokrotnie się nie zgadzałem z jego poglądami i wyborami, doceniam go jako jedną z najbarwniejszych i najbardziej ideowych postaci politycznych. Jacek Kuroń - sam programowy nonkonformista o pokręconej nieco drodze życiowej - rozumiał 30 lat młodszego nonkonformistę - i patrzył z pewną życzliwością.

Ale miałem dużo ostrzejsze piosenki.

A do błędów o tyle łatwiej jest mi się dziś przyznać, że od pewnego czasu swoją działaność ukierunkowałem na tory zupełnie niezwiązane z piosenkami, i - oprócz planowanego wspólnego koncertu z Przemkiem Boguszem (polecam szczególnie tego artystę, bo jest największym objawieniem w piosence literackiej od paru lat) - nie zanosi się abym kiedykolwiek do uprawiania tej działki wracał.
Miałem swój czas i czas mnie trafił.
To zresztą teza JK o mnie. Trafna.
A co sadzisz teraz o "Spierdalaj do Izraela" ?
thomas.neverny napisał(a):A tak w ogole to musze przyznac ze milo bylo czytac ten temat gdy wszyscy tradycyjni adwersarze zaczeli sie zgadzac z soba (wiem : do czasu...), tworzac cos na ksztalt koalicji skierowanej przeciwko Prof. N. Serio !
Kontynuujac OT - bo widzisz , my sobie mozemy dowalac.Nawet w legende JK wolno nam dowalac. Ale jak ktos to probuje spoza forum - bedziemy przeciw! I to chyba fajne. :Smile



Lc chyba przyjal juz samokrytyke i chwala Mu za to.
thomas.neverny napisał(a):A co sadzisz teraz o "Spierdalaj do Izraela" ?
Był to marny wygłup, którego jednak nie prezentowałem publicznie, a który być może teraz jest - bez mojej zgody - rozpowszechniany przez Kubę Mędrzyckiego, który to nagrał na jakimś towarzyskim spotkaniu przy dużej ilości alkoholu, albo na spotkaniu po krótko po takim wypiciu.
Jeżeli Kuba uważa za zasadne rozpowszechnianie takich rzeczy, to jest to jego problem. W każdym razie, swego czasu on sam nieźle się przy tym bawił.
lc napisał(a):Jeżeli Kuba uważa za zasadne rozpowszechnianie takich rzeczy, to jest to jego problem. W każdym razie, swego czasu on sam nieźle się przy tym bawił.
NIe tylko nagrania tego rodzaju Kuba rozpowszechnia. Takze Waszą prywatną korespondencję.
Paweł Konopacki napisał(a):NIe tylko nagrania tego rodzaju Kuba rozpowszechnia. Takze Waszą prywatną korespondencję.
Kolega. 14 letnia znajomość.
Polecam :rotfl:
AD LC...
Dziekuje za szczera odpowiedz.

A TAK OGOLNIE...
... to mam wrazenie ze po okresie "Huzia na Jozia" (a dokladniej : "Huzia na Profesorka"), wszystko zaczyna wracac do forumowej normy. A w ktoryms momencie bylo tak pieknie ze omal sie nie poplakalem (ja ktory placze tylko na filmach z Szwarcnegerem ;( ).
Czas znalesc jakiegos nowego wspolnego publicznego Wroga ?
thomas.neverny napisał(a):omal sie nie poplakalem
..Twoje lzy leca mi na koszule...

A o wroga latwo....
Myślę,że naszym prawdziwym wspólnym wrogiem jest ZAPOMNIENIE o JK - właśnie teraz gdy komercjalizacja mediów wyrzuciła JK na margines.
Paradoksalnie, tekst JRN podtrzymuje pamięć o JK, więc - choćby w tym wycinku - był potrzebny.
lc napisał(a):Jeżeli Kuba uważa za zasadne rozpowszechnianie takich rzeczy
Nie, nie rozpowszechniam tych nagrań. Nie mam bladego pojęcia, skąd thomas.neverny zna piosenkę, o którą pytał.
Nie wiem czy pamiętasz Leszku, ale na kilku zakrapianych(swoją droga, nie tylko zakrapianych, ale mniejsza o to), nie tylko ja rejestrowałem te produkcje. Przypomnij sobie choćby Chicago, gdzie podczas jednej z imprez, nagrywały co najmniej trzy osoby. Moje nagrania są bezpieczne i leżą sobie grzecznie nawet nie zdigitalizowane. Smile
Paweł Konopacki napisał(a):NIe tylko nagrania tego rodzaju Kuba rozpowszechnia.
Nie masz najmniejszej pewności, że to ja rozpowszechniam te nagrania. Stosujesz powyżej swoją ulubioną manipulację.
Paweł Konopacki napisał(a):Takze Waszą prywatną korespondencję.
Nie wiem co gorsze - dzielenie się własną korespondencją czy donosicielstwo. Do tego publiczne.
Takiego kompana polecam. :rotfl:
Kuba Mędrzycki napisał(a):]Nie wiem co gorsze - dzielenie się własną korespondencją czy donosicielstwo. Do tego publiczne.
A dzielenie się korespondencją to nie donosicielstwo?
lc napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):]Nie wiem co gorsze - dzielenie się własną korespondencją czy donosicielstwo. Do tego publiczne.
A dzielenie się korespondencją to nie donosicielstwo?
Przynajmniej nie publiczne.
Nie wiem poza tym, czy mówienie komuś co ktoś inny napisał, można ot tak po prostu napisać donosicielstwem.
Paweł wielokrotnie pisał mi(także w ostatnich dniach), jak to niektóre osoby z mojego najbliższego otoczenia, "jechały po mnie" za moimi plecami. Możemy więc ostatecznie uznać, że z Pawłem pod tym względem jesteśmy kwita. Big Grin
Kuba Mędrzycki napisał(a):
lc napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):]Nie wiem co gorsze - dzielenie się własną korespondencją czy donosicielstwo. Do tego publiczne.
A dzielenie się korespondencją to nie donosicielstwo?
Przynajmniej nie publiczne.
Przyznaję, Ty donosisz z klasą. Niepublicznie! Big Grin

[ Dodano: 18 Lipiec 2007, 11:52 ]
Kuba Mędrzycki napisał(a):jak to niektóre osoby z mojego najbliższego otoczenia, "jechały po mnie" za moimi plecami.
Nie wiem o kogo chodzi, ale ja z przyjemnością pojadę po Tobie wprost.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Paweł wielokrotnie pisał mi(także w ostatnich dniach), jak to niektóre osoby z mojego najbliższego otoczenia, "jechały po mnie" za moimi plecami. Możemy więc ostatecznie uznać, że z Pawłem pod tym względem jesteśmy kwita.
Widzisz, różnica między nami polega na tym, ze ja nie mam w d...ie swoich wieloletnich przyjaciół i kolegów i nie obrabiam im tyłków przed ludźmi. Jeśl już jadę, to po tych, którzy robią to samo wobec mnie.
Zresztą w ogóle nie prosiłem Cię, abyś mi podsyłał swoją korepondencję z Leszkiem. Przeciwnie - namawiałem Cię, abyś animozje ze swoim kolegą załatwiał ...z nim a nie ze mną. Pisałem Ci też, że poznawaniem szczegółów Waszych animozji nie jestem zainteresowany. Nie potrafiłeś tego uszanować.
lc napisał(a):dowiedziałem się parę lat temu, że Kuroń się wcale nie obraził
to bardziej dowód wielkości Jacka Kuronia i jego dystansu do własnej osoby oraz opinii niektórych ludzi na własny temat, niż uznanie przezeń że test nie był obraźliwy, czy wręcz nienawistny.
Nie jest żadną tajemnicą, że pisałem swojego czasu niezbyt pochlebnie o Pawle - czego publicznym dowodem były też między innymi nasze otwarte polemiki na Forum.
Ale Pawła znałem wtedy głównie z opowiadań moich "kolegów", których jednakowoż treść zachowam dla siebie, bo nawet magiel ma swoje granice.
Muszę też dodać, że lepiej poznawszy Pawła - gruntownie zmieniłem zdanie o Nim, zarówno jeśli chodzi o stare dyskusje polityczne, jak i stosunek do działalności artystycznej. Czego nie ukrywam.

Szamotanina Kubusia jest w sumie tak głupia, że aż zabawna.
Stron: 1 2 3