Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: szkola -'no niestety'
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Przeczytalam dzis wywiad poraz ktorys - ten fragment wydal mi sie wart zamieszczenia na forum, no i dzial 'szkola' pasowal. Wiem, ze czesc z Was nie zgodzi sie ze mna(?) tzn z JK i ZL.... z tym 'niestety' Ciekawam Waszego zdania.

Z.Ł. - A też jest prawdą, że Jacek otrzymał propozycję wyszukania kilku piosenek czy też pani muzykolog sama wyszukała kilka piosenek, do książek właśnie obowiązkowych w szkole. No i będą klasówki z Kaczmarskiego, no niestety...

J.K. - I z Łapińskiego...

Janusz Deblessem
Audycja "Gitarą i piórem", III Program PR, 21 IX 1993r.
Ale o co chodzi?
Zł napisał(a):No i będą klasówki z Kaczmarskiego, no niestety...
No zażartował sobie. W sensie, że będzie trudno. Smile
Kuba Mędrzycki napisał(a):W sensie, że będzie trudno.
Oczywiscie, patrzac chociaz na pytania ludzi, ktorzy dobrowolnie wybrali cos z JK na mature.

A moze to niestety ma i inny kontekst? (przymusowe spedy na koncert JK)?
Elzbieta napisał(a):przymusowe spedy na koncert JK
No niestety, to już niemożliwe.
Hmm, nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci o to, że ktoś będzie sie w szkole musiał uczyć wierszy JK zamiast sięgać po nie dobrowolnie?
Filip P. napisał(a):już niemożliwe.
Gdy pisano wywiad - byly i mozliwe i mialy miejsce.I dostawalo sie za to ocenke (patrz wywiad). I o ten mozliwy kontekst mi chodzilo.A ze juz niemozliwe- dla nas- bo pewnie nie dla wszystkich - niestety.
Zbigniew Łapiński napisał(a):No i będą klasówki z Kaczmarskiego, no niestety...
Elzbieta napisał(a):A moze to niestety ma i inny kontekst? (przymusowe spedy na koncert JK)?
Zgadzam się z tym "no niestety".

To co się dzieję na lekcjach języka polskiego sprawia, że z dwóch powodów sprzeciwiam się (jako tak zwany "beton") umieszczaniu twórczości Jacka Kaczmarskiego w programie nauczania.

Pierwszy z powodów to postawa uczniów - nie chodzi mi tutaj o zwyczajny brak dyscypliny, rzeczą dużo gorszą jest brak zainteresowania. Można Kaczmarskiego wcisnąć między Herberta i Miłosza, ale czy takie działanie rzeczywiście sprawi, że ktoś się czynnie Jackiem Kaczmarskim w życiu prywatnym zaciekawi? Uczniowie, z tego co zauważyłem przez trzy lata nauki w liceum, jeśli coś pamiętają z lekcji to tylko nazwy epok literackich i może po dwa nazwiska, które by z trudnością do którejś z nich przyporządkowali.

Drugi powód to system pracy na lekcjach polskiego. Nie jest obecnie możliwe, aby konkretnemu twórcy poświęcić potrzebną do rzetelnego spojrzenia na jego życie i twórczość ilość czasu. Trzy letni czas jaki przypada na okres nauki w liceum sprawia, że przez lektury się niemal pędzi. Kaczmarski w wersji szkolnej byłby bardem "Solidarności", który napisał Mury, Obławę i Naszą klasę, która jest bardzo mądrą piosenką, która wszystkich prowokuje do refleksji... itd.

Pozytywne na pewno jest to, że mimo tych niesprawiedliwych uogólnień Kaczmarski istniałby w powszechnej świadomości. Może z czasem jego mniej buntownicze utwory zostałyby dostrzeżone, a w rezultacie za 60 lat byłyby mu poświęcane trzy godziny lekcyjne...

Wydaje mi się jednak oczywiste, że tak jak nie da się w szkole nauczyć Herberta, czy Słowackiego, tak nie będzie możliwe nauczenie się Kaczmarskiego. Szkoła jest źródłem niesprawiedliwych uogólnień i pomijania ważnych aspektów danej twórczości. Nie chciałbym, żeby młodzież o Jacku Kaczmarskim miała takie właśnie jednostronne i niepełne wyobrażenie.

Pozdrawiam
Filip
Filip P. napisał(a):Wydaje mi się jednak oczywiste, że tak jak nie da się w szkole nauczyć Herberta, czy Słowackiego, tak nie będzie możliwe nauczenie się Kaczmarskiego. Szkoła jest źródłem niesprawiedliwych uogólnień i pomijania ważnych aspektów danej twórczości. Nie chciałbym, żeby młodzież o Jacku Kaczmarskim miała takie właśnie jednostronne i niepełne wyobrażenie.
Rozumiem to, jednak uważam, że nie masz racji. Ja w szkole poznałam Herberta czy Miłosza i lubię ich twórczość do dziś, nawet jeśli na lekcji przerabialiśmy tylko po 2-3 utwory każdego z tych poetów. Tak samo w szkole zachwyciłam się "Zbrodnią i karą" Dostojewskiego, a potem na własną rękę doczytałam chociażby "Braci Karamazow". Może nie jestem dobrym przykładem, bo ja akurat lubię czytać i przeczytałam prawie wszystkie lektury szkolne, nawet te, które mi szły jak po gruzie. Niemniej uważam, że nawet krótka, ale dobrze sformułowana "zajawka" na lekcji poświęconej danej twórczości może sprowokować dogłębne zainteresowanie. Ale tu mają duże pole do popisy nauczyciele.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Ale tu mają duże pole do popisy nauczyciele.
Moja pani od polskiego powiedziała, że Słowacki od pewnego momentu w swojej twórczości pisał takie rzeczy, że nikt ich nie rozumie. To twierdzenie to ogromna pomyłka. Jeśli tak ma wyglądać inwencja nauczycieli to ja za taką inwencję dziękuję.

Procent uczniów, którzy chcą się rozwijać i czytać poza szkołą jest przerażająco mały... Twój przykład to poprostu szpilka w lesie.

[ Dodano: 6 Maj 2007, 13:55 ]
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Ja w szkole poznałam Herberta
Wątpie. Chyba, że poznałaś go bardzo powierzchownie.
Poznałam=zetknęłam się Smile
Filip P. napisał(a):Procent uczniów, którzy chcą się rozwijać i czytać poza szkołą jest przerażająco mały... Twój przykład to poprostu szpilka w lesie.
Ale czyja to jest wina?
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Ale czyja to jest wina?
Niczyja.

Człowiek ma wolną wolę i jeśli chce to sobie odłoży pieniądze i kupi książkę, a jeśli nie chce, to pójdzie do KFC i te pieniądze wyda.

Nie jest przecież pewne, czy czytanie książek jest lepsze od ich nie czytania.
Filip P. napisał(a):Nie jest przecież pewne, czy czytanie książek jest lepsze od ich nie czytania.
Ciekawa teza. Mi się zawsze wydawało to dość pewne...
Faktem jest jednak wolna wola człowiecza i jak i jej niekiedy opłakane skutki. W każdym razie uważam, że i nauczyciele i uczniowie mogli by z siebie dawać w szkole dużo więcej, ale ich wspólnej korzyści i pożytku dla społeczeństwa.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Ciekawa teza. Mi się zawsze wydawało to dość pewne...
Marek Aureliusz napisał(a):Precz z książkami!
No i nie wiem... Wink
'We don't need no education We don't need no thought control''?

A z ksiazkami to calkiem inna przygoda....
Taaa, ale ja już okres burzy i naporu mam za sobą, poza tym ja potrzebuje edukacji, dosłownie i w przenośni zamierzam sie z niej utrzymywać w życiu.

I nie mów Filipie, że jakis tam Marek Aureliusz to dla Ciebie większy autorytet! Wink
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):I nie mów Filipie, że jakis tam Marek Aureliusz to dla Ciebie większy autorytet!
Kilka osób, które mnie zna może się nieźle śmiać ze zdania, które napisałaś. Wink
Ja Ciebie bardzo dobrze nie znam, a też się śmieję. Choć być może śmiejemy się z czegoś innego.

Pozdrawiam!
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Choć być może śmiejemy się z czegoś innego.
To bardzo prawdopodobne!

Pozdrawiam Cię!
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Rozumiem to, jednak uważam, że nie masz racji. Ja w szkole poznałam Herberta czy Miłosza i lubię ich twórczość do dziś
No,ale Ty chodziłaś do IV LO w Toruniu bodajże Tongue
A tak poważnie - uważam jak Filip - że robienie z JK barda Solidarności w przeraźliwie nudnych i topornych podręcznikach polskiego czytanych na przeraźliwie nudnych i topornych (dość często niestety) lekcjach polskiego to nie jest najlepszy pomysł. U mnie polonista puścił kiedyś Sarmatię,którą o bardosolidarność podejrzewać nie sposób. Klasę ogarnęło ogólne rozbawianie i lekceważenie.
Jedna osoba z tego coś wyniosła - koleżanka na historii później powiedziała,że Kaczmarek pisał coś o Sanacji.
Na tej zasadzie, należałoby może zarzucić wszelką edukację szkolną. Wszystko przecież jest nauczane źle, po łebkach, za szybko, za płytko i generalnie nietak.
Luna napisał(a):Na tej zasadzie, należałoby może zarzucić wszelką edukację szkolną.
Oczywiście, że tak!
Luna napisał(a):Wszystko przecież jest nauczane źle, po łebkach, za szybko, za płytko i generalnie nietak.
Problem w tym, że to źle, po łebkach, za szybko, za płytko i generalnie nietak w zupełności wystarczy większości uczniów i rodziców.

Następnym problemem jest to, że gdyby nie ta zła szkoła to znakomita większość młodzieży nigdy by o na przykład Baczyńskim nie usłyszała. Na szczęście wiedzę szybko można zapomnieć i już po paru latach zupełnie o kimś takim nie mieć bladego pojęcia.

Pozdrawiam!
Filip P. napisał(a):Następnym problemem jest to, że gdyby nie ta zła szkoła to znakomita większość młodzieży nigdy by o na przykład Baczyńskim nie usłyszała
po Lao Che większość zna Wink
Filip P. napisał(a):Problem w tym, że to źle, po łebkach, za szybko, za płytko i generalnie nietak w zupełności wystarczy większości uczniów i rodziców.
Nie wiem, czy to "problem". Średnie wykształcenie ogólne - w założeniu i w swej masowości - żadnym wyjątkowym zgłębianiem jeszcze nie jest. To raczej jest czas, by wybrać to, co chce się zgłębiać.
Alek napisał(a):No,ale Ty chodziłaś do IV LO w Toruniu
To się kwalifikuje pod ostrzeżenie! Chodziłam do V LO i prosze mnie tu nie obrażać!.

[ Dodano: 6 Maj 2007, 17:03 ]
Filip P. napisał(a):Następnym problemem jest to, że gdyby nie ta zła szkoła to znakomita większość młodzieży nigdy by o na przykład Baczyńskim nie usłyszała. Na szczęście wiedzę szybko można zapomnieć i już po paru latach zupełnie o kimś takim nie mieć bladego pojęcia.
No nie wiem, ja do dziś pamiętam jak jest zbudowana komórka, a biologii uczyłam się z musu i ostatni raz 5 lat temu. Zostaje w nas więcej niż myślisz.
Elzbieta napisał(a):przymusowe spedy na koncert JK
Pracowałem kilka lat "w temacie" i nigdy nie spotkałem się z przymusowym spędem na koncert Jacka.
Elzbieta napisał(a):mialy miejsce.I dostawalo sie za to ocenke
Zabierałem młodzież na koncerty Jacka. NIGDY pod przymusem i NIGDY nie stawiałem ocenek. W jakimś wywiadzie prasowym pewien historyk (znany zresztą z forum) zachwycał się, że zapełnił salę uczniami, gdyż każdemu obiecał piątala. Dla mnie to i śmieszne, i straszne.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):szkole zachwyciłam się "Zbrodnią i karą" Dostojewskiego
O tak, to dobra pozycja, kto nie czytał - polecam. Wink
Luna napisał(a):Na tej zasadzie, należałoby może zarzucić wszelką edukację szkolną. Wszystko przecież jest nauczane źle, po łebkach, za szybko, za płytko i generalnie nietak.
Na jakiej zasadzie?
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):To się kwalifikuje pod ostrzeżenie! Chodziłam do V LO i prosze mnie tu nie obrażać!.
Widać z T.Lovem mi się za bardzo kojarzyło Smile w każdym razie pamiętam,że jesteś ze swojego LO dumna Smile

[ Dodano: 6 Maj 2007, 17:06 ]
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):No nie wiem, ja do dziś pamiętam jak jest zbudowana komórka, a biologii uczyłam się z musu i ostatni raz 5 lat temu. Zostaje w nas więcej niż myślisz.
Zależy. Ja się od gimnazjum do dzisiaj uczę cyklu miesięcznego kobiety i nadal go nie kumam Tongue
Alek napisał(a):w każdym razie pamiętam,że jesteś ze swojego LO dumna
To prawda.
Alek napisał(a):Zależy. Ja się od gimnazjum do dzisiaj uczę cyklu miesięcznego kobiety i nadal go nie kumam
Dobrze, że ja kumam Smile) I mam nadzieje, że twoje koleżanki przepuszczone przez nowy system szkolnictwa też, dla ich dobra.
A to ma jakiś związek z systemem szkolnictwa? Smile żaden z moich kolegów tego nie rozumie do końca Smile
Hmmm nie wiem ile rozumieją moi rówieśnicy, ale patrząc na wiedzę z mojej dziedziny (historia, WOS) wraz z reformą poziom się bardzo obniżył. To samo słyszałam ostatnio od nauczycielki matematyki, ale pewnie występuje tu także syndrom: "kiedyś było lepiej".
Alek napisał(a):Na jakiej zasadzie?
Na zasadzie krytykowania zbyt pobieżnego przedstawienia twórczości Kaczmarskiego. W warunkach szkolnych nie jest ona jakoś wyjątkowo (w porównaniu z całą resztą WIEDZY) źle potraktowana.

Rozumiem, że chodzi o niechęć do bardosolidarnościowej szkolnej gęby JK. Ale przecież wydaje się, że nie jest to jedyna twarz Jacka, o jakiej się w szkole mówi, co wynika chociażby z takich wątków. Zresztą, poruszana tu kwestia też tam się pojawia...
Stron: 1 2