Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Rozmowy w toku - awantura
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Zeratul napisał(a):Chyba nie - może więc będzie w przyszłym tygodniu
A to nie o to chodzi:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://rozmowywtoku.onet.pl/1,1392646,1,news.html">http://rozmowywtoku.onet.pl/1,1392646,1,news.html</a><!-- m -->

?
Jest Pan okrutny...tyle
Prosimy nie karmić trolla - kolejny Ćwirek niestety :/

Zeratul
Berseis, to musiało zaboleć, ale pamiętaj, że był to post kogoś, kto chciał Cię zranić.
A nie ma sensu cierpieć przez takie jadowite coś. Niech się zatruje własnym jadem. Smile
Ja wolę skok, przez blask i mrok,
Na tyczce drwin, bez zbędnych zwłok.


No tak mi się mocno skojarzyło, że aż musiałem. ^^
Po prostu niektórzy chyba nie rozumieją że ja ojca znałam takiego jakim był w domu, przy rodzinie. Nie znałam 'Jacka Kaczmarskiego', poetę, śpiewaka, 'barda solidarności' to są dla mnie puste, martwe słowa, szczególnie biorąc pod uwagę że wychowałam się w innej kulturze. Bardzo kochałam Tatę, ale czuję do niego masę żalu...spróbujcie pomieszkać pół roku z alkoholikiem cholerykiem... którego kochacie mimo wszystko, i wtedy pogadamy...

Jak to ojciec pisał: Przyjdzie nienawiść, na każdą miłość... ale czy jedno musi zastąpić lub wykluczać drugie?

-Pacia
Nie przejmuj się troglodytami - są żałośni, a może właśnie mają podobną sytuację w domu.

Tysiąc uchachanych łebków dla Paci Smile i piwo za znoszenie bałwanów nie tylko morskich

rudawy
berseis13 napisał(a):Jak to ojciec pisał: Przyjdzie nienawiść, na każdą miłość... ale czy jedno musi zastąpić lub wykluczać drugie?
"Kocham i nienawidzę. Jak to możliwe? - zapytasz. Nie wiem jak to możliwe. Czuję, że jest tak." Katullus

Czyli chyba nie musi...
Pozdrawiam Smile
berseis13 napisał(a):spróbujcie pomieszkać pół roku z alkoholikiem cholerykiem... którego kochacie mimo wszystko, i wtedy pogadamy...
I to jest to czego nie rozumieją Ci, którzy tego nie doświadczyli. I moze lepiej , zeby nie musieli rozumieć. Muszą wierzyć na słowo, że można żywić te uczucia jednocześnie do jednej osoby.
Kazia:) napisał(a):"Kocham i nienawidzę. Jak to możliwe? - zapytasz. Nie wiem jak to możliwe. Czuję, że jest tak." Katullus
jakiś fatalny przekład Smile

Kocham i nienawidzę. Jakże to się dzieje?
Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję.

to tłumaczenie prof Swiderkowny, ktore podaje Herbert w Labiryncie nad morzem, kiedy opisuje jak staral sie zrobic wrazenie na corce lacinnika Smile kto nie czytal... Smile
pozdrawiam
k. napisał(a):Kocham i nienawidzę. Jakże to się dzieje?
Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję.
Tak, teraz ów cytat jest rzeczywiście bardziej czytelny.
doceniam, Kubo, że potrafisz pisać również między wierszami Catullusa;
dla zasady dodam że zarówno ja jak zapewne i Catullus i Świederkówna rozumielismy i akcentowalismy ten cytat inaczej.
Swoją drogą to bodaj pierwszy utwor literacki, ktory zechciales na tym forum zanalizowac i zinterpretowac, jaka szkoda ze jego autorem nie był patron tej strony.
pozdrawiam
k. napisał(a):Swoją drogą to bodaj pierwszy utwor literacki, ktory zechciales na tym forum zanalizowac i zinterpretowac
To jest ta interpretacja? :o
Kuba Mędrzycki napisał(a):Tak, teraz ów cytat jest rzeczywiście bardziej czytelny.
No cóż Kuba, gratuluję! Wink
k. napisał(a):jaka szkoda ze jego autorem nie był patron tej strony.
No cóż, to już raczej wina cytującego... Wink
Edyta napisał(a):To jest ta interpretacja?
nie przejmuj sie Tobie tez sie kiedys uda cos samodzielnie zinterpretowac, np jak bedziesz miala 32 lata.
Kuba Mędrzycki napisał(a):No cóż, to już raczej wina cytującego...
albo autora Wink
Hmm, przepraszam za kiepski przekład, nie ja tłumaczyłam Wink, akurat w takiej formie to kiedys przeczytałam i tak sobie zapisałam. Cytowany przez k. jest faktycznie lepszy, ale wiadomo co miałam na myśli Big Grin chyba Tongue
k. napisał(a):nie przejmuj sie Tobie tez sie kiedys uda cos samodzielnie zinterpretowac, np jak bedziesz miala 32 lata.
Cóz, pozostaje współczuć, że przed Tobą jeszcze cała dekada. Big Grin
Kazia:) napisał(a):ale wiadomo co miałam na myśli
ano właśnie-wiadomo co Ty miałaś na myśli, ale już np nie wiadomo co miał na myśli Catullus Smile
Kuba Mędrzycki napisał(a):Cóz, pozostaje współczuć, że przed Tobą jeszcze cała dekada.
ja również współczuje Smile Edytko jesteśmy z Tobą Smile
pozdrawiam serdecznie
k. napisał(a):Edytko jesteśmy z Tobą Smile
Chyba się już pogubiłem... :'
Albo i nie tylko ja... Wink
berseis13 napisał(a):Po prostu niektórzy chyba nie rozumieją że ja ojca znałam takiego jakim był w domu, przy rodzinie. Nie znałam 'Jacka Kaczmarskiego', poetę, śpiewaka, 'barda solidarności' to są dla mnie puste, martwe słowa,
Właśnie! A dla nas nie.
k. napisał(a):ja również współczuje Smile Edytko jesteśmy z Tobą Smile
Nawzajem, trzymam kciuki, szkoda tylko, że tylu nas. Proponuję napisać w regulaminie, że można się odzywać dopiero po 32 roku życia, a wcześniej tylko czytać.
Luter napisał(a):Właśnie! A dla nas nie.
Tylko, że teraz akurat chodzi o odczucia Paci, a nie nasze Smile
Elessar napisał(a):Tylko, że teraz akurat chodzi o odczucia Paci, a nie nasze
Szanowny Panie Elessarze! Co Pan rozumie przez "teraz"? Niech Pan powie: czy dla Pana Jacek Kaczmarski - poeta to są martwe, puste słowa? Czy może w ogóle nie na miejscu jest zadawanie takich pytań, bo nie o to teraz chodzi?
I żeby było jasne: ja nie odmiawiam prawa berseis (ani nikomu innemu) do posiadania własnego zdania. Zgodzi się Pan jednak, że zdania berseis nie muszę uznawać za jedyne obowiązujące, prawda? A wspomniałem o tym teraz, bo wydaje mi się, że w tym tkwi napięcie tak silnie polaryzujące nas tu, na forum.

Panie Elessar, czy Jacek Kaczmarski jest dla Pana okularami na sztukę, historię i pewien rodzaj wrażliwości?
Luter napisał(a):Co Pan rozumie przez "teraz"?
Być moze chodzi o temat tego wątku.
Jacek Kaczmarski to dla mnie poeta, śpiewak. Nie odbieram Jacka Kaczmarskiego jako normalnego człowieka, bo imponuje mi całkiem czymś innym - nie swoim życiem. Dlatego dla nas (jakby ktoś się nie zgadzał - upraszam o wybaczenie) Jacek Kaczmarski to POETA. Dla berseis ten ktoś to jednak OJCIEC, więc na tego człowieka mamy kompletnie inne spojrzenie.

[ Dodano: 22 Luty 2007, 10:53 ]
Jaśko napisał(a):Być moze chodzi o temat tego wątku.
Dokładnie.
Elessar napisał(a):Jacek Kaczmarski to dla mnie poeta, śpiewak. Nie odbieram Jacka Kaczmarskiego jako normalnego człowieka, bo imponuje mi całkiem czymś innym - nie swoim życiem. Dlatego dla nas (jakby ktoś się nie zgadzał - upraszam o wybaczenie) Jacek Kaczmarski to POETA. Dla berseis ten ktoś to jednak OJCIEC, więc na tego człowieka mamy kompletnie inne spojrzenie.
Otóż to, Elessarze! Ty tak JK widzisz, jak widziało go większość ludzi. Masz pod tym względem identyczną perspektywę na JK, co Luter - tzn patrzyłeś na pewną publiczną kreację JK, do której - za pewne tak samo, jak Luter - się przywiązałeś. JK - poeta, JK - piosenkarz, wykonawca, JK - bard, JK - autor murów itd, itd....I jeszcze szereg innych zaszufladkowań.
Odrobina dobrej woli wystarczy, aby zrozumieć słowa berseis zgodnie z zamiarem, w jakim zostały napisane. To tylko odrobina a i tak w zupełności wystarczy aby się tych słów nie czepiać. Berseis bowiem mówi tylko tyle, że ona zna Kaczmarskiego od innej, niepublicznej, bardzo prywatnej strony. Ona zna ojca i "ojca" swojego, męża i "męża" pani Ewy Volny, ojca i "ojca" Kosmy. I takie właśnie spojrzenie jest dla berseis najistotniejsze. Cała reszta, ta ogormna masa przydomków, etykietek, gęb poprzyklejanych Kaczmarowi przez rozmaitych ludzi - dla berseis jest nieistotna, nieważna, jest pustym słowem. Bo ona znała JK tak blisko, jak nikt tutaj go nie znał. I znała go od takiej strony, jakiej nikt tutaj nie widział. Ta perspektywa sprawia, że inne, dalsze, mniej lub bardziej skrzywione - stają się nieistotne. Wobec "JK - ojca", "JK - poeta" to tylko marna etykietka. Dla nas może ona być ważna. Dla berseis nie musi i należy to uszanować.

A z innej strony patrząc na sprawę: ja też w zasadzie w szczegółach nie wiem, czym zajmuje się mój ojciec. Tzn wiem, co robi, gdzie pracuje, ile godzin dziennie zajmuje mu praca, ile kilometrów codziennie do swojego miejsca pracy musi przejechać. Ale na czym dokładnie polega jego praca, jakie ma w niej efekty, co jest zasadniczym przedmiotem jego codziennych zajęć - tego nie wiem. I nie interesuje mnie to specjalnie. Bo dla mnie on jest ojcem - po prostu. Perspektywa, ze tak powiem publiczna na mojego ojca, nie jest ani dla mnie ciekawa, ani w inny sposób ważna.
Ja mam ze swoim starym szereg wspólnych tematów i jego sprawy zawodowe nie muszą mnie obchodzić. A jeśli nie mam tematów tylu ilu bym chciał - to to też jest dla mnie ważniejsze, to jest dla mnie istotniejszy problem niż jakaś tam jego praca zawodowa. Ja na niego patrzę z perspektywy ponad 25 spędzonych z nim pod jednym dachem lat. Patrzę z perspektywy realnej i nieco wyidealizowanej relacji ojciec - syn.
Prawdopodobnie berseis tak samo patrzy na Kaczmara - z perspektywy tych chwil, które spędziła z Kaczmarem - ojcem pod jednym dachem. Z perspektywy relacji ojciec - córka. Dla berseis to, co w sensie zawodowym robił jej szanowny stary nie musiało być ważne. Bo dla niej on był ojcem, był szanownym lub nieszanownym starym własnie - i to jest najistotniejsza, szczególna, bardzo istotna, najbliższa perspektywa na JK. Nikt, poza berseis i Kosmą, takiej perspektywy nie miał i nie będzie miał. To spojrzenie jest jedyne w swoim rodzaju i ja mogę zrozumieć, że inne sie nie liczą. Bo dla mnie inne spojrzenia na mojego ojca, poza moim synowskim spojrzeniem, też są nieistotne, są pustym słowem.
Twój ojciec pracuje, mój Tata pracuje. A w przypadku JK nie chodzi o jego pracę. Jego twórczość mówi kim był, a nie jaki wykonywał zawód.
Paweł Konopacki napisał(a):Ale na czym dokładnie polega jego praca, jakie ma w niej efekty, co jest zasadniczym przedmiotem jego codziennych zajęć - tego nie wiem. I nie interesuje mnie to specjalnie
Mój Tata okazuje mi miłość swoją pracą. Jeśli mówi mi o swojej pracy to ja nie słyszę, ile mu gwoździ potrzeba do podwieszenia sufitu, tylko jakim jest człowiekiem. Wyobraź sobie, że to możliwe.

Ale to nie ma znaczenia dla sprawy ponieważ, jak napisałam wyżej, JK żadnej pracy nie wykonywał. To tylko odpowiedź na Twojego posta.

Co oczywiście nie oznacza, że nie rozumiem co miała na myśli Pacia. Jak najbardziej rozumiem, że ojciec to przede wszystkim ojciec i jeszcze nie słyszałam o kimś, kto by o tym zapomniał.
Edyta napisał(a):Jego twórczość mówi kim był, a nie jaki wykonywał zawód.
Edyta napisał(a):JK żadnej pracy nie wykonywał
Nie mogę szczerze skomentować tego co powyżej napisałaś, bo musiałbym złamać regulamin Forum, ale pozwolisz, że coś Ci zacytuję:
Jacek Kaczmarski napisał(a):ja jestem, przepraszam za słowo, literatem, to jest mój zawód
Jacek Kaczmarski napisał(a):Kiedy tych pomysłów jest wystarczająco dużo i gdy dostatecznie je przetrawię, przemyślę, wtedy dopiero siadam do pisania i praca ta ma zgoła nie romantyczny, ale racjonalny przebieg

A to ze specjalną dedykacją dla Ciebie, Edytko:
Jacek Kaczmarski napisał(a):Myślenie to przecież ciężka praca...
Edyta napisał(a):Jego twórczość mówi kim był
Każda twórczość, odtwórczość i wytwórczość w jakimś sensie mówi o tym, kim jest twórca, odtwórca, wytwórca. A kim był "tak w rzeczywistości i do końca prawdziwie" JK - tego się raczej z Jego twórczości nie dowiemy.

[ Dodano: 23 Luty 2007, 15:20 ]
Edyta napisał(a):JK żadnej pracy nie wykonywał.
Zył jako to ptaszę boże, kroplami rosy sie pojąc, żywiąc manna - pod niebem fuwał.

Obawiam się, że to jest właśnie taka wyidealizowana wizjia poety, Artysty - który, żadnej pracy nie wykonuje (i dlatego żadnej się nie boi). Poeta, Artysta nie pracuje - on TWORZYYYYY SZTUKĘĘĘ przez duże SZ
Niestety, zdaje się, że to jest g...prawda. Tworzenie to codzienne siedzienie po 8 godzin na dupie - jak pisał o pracy literata pewien utalentowany prozaik. Za pewne podobnie jest z tworzeniem poezji.
Szymon napisał(a):Nie mogę szczerze skomentować tego co powyżej napisałaś, bo musiałbym złamać regulamin Forum
A od kiedy Ty się tak regulaminem przejmujesz? Big Grin
Stron: 1 2 3 4