Harfę najczęściej stroi się do stroika. Strojenie na słuch zajmowałoby zbyt dużo czasu. I z reguły zajmuje się tym jedna z harfistek
A, jeszcze jedno mi się przypomniało. Dyrektor mojej szkoły ma ponoć słuch absolutny. Nie wiem, na ile jest to prawdą, bezsprzecznie jednak coś w tym jest. Pamiętam jak na którymś chórze (około 100 osób) nagle zaczął się denerwować, bo jeden z basów śpiewał nieczysto któryś dźwięk... i znalazł tą osobę.
Innym razem ktoś na korytarzu grał coś na flecie i pyta się przechodzącego dyrektora: "panie dyrektorze, co to za dźwięk?". Chwila ciszy... "mmm, nie wiem... g dwukreślne". No i miał rację. Zadziwiają mnie tacy ludzie.
..::Zdravim::..
Tarko
blaise14 napisał(a):Moim zdaniem nie ma ludzi bez "słuchu" tylko tacy którym się nie chce lub od razu się poddają, bo nie wierzą w swoje możliwości.
To tak jakbys powiedzial, ze nie ma daltonistów, tylko niektórym sie nie chce dostrzec kolorow...
jest jeszcze różnica, czy mówimy o słuchu absolutnym biernym czy czynnym (aktywnym)
bierny nazwie dźwięk, który słyszy (patrz g dwukreślne) a aktywny zanuci dźwięk o który go poprosimy bez 'szukania na pamięć'
do jednego i drugiego trzeba mieć wrodzone predyspozycje oraz poświęcić sporo czasu na ćwiczenia.
Dla mnie kwestia "słuchu absolutnego" jest nieco tajemnicza z uwagi na takie zjawiska jak:
- zmiana wysokości dźwięków na przestrzeni wieków
- strój chromatyczny
A zatem, czy osoby obdarzone takim słuchem:
- czują dyskomfort, gdy słyszą ten sam utwór, powiedzmy Bacha, grany raz na instrumentach współczesnych, a raz na instrumentach dawnych (nastrojonych niżej)?
- słyszą że instrument nastrojony chromatycznie (np. fortepian) w rzeczywistości trochę "fałszuje"?
Pozdrawiam
Dauri
Ja znam kogos kto czuje 'dyskomfort' sluchajac Bacha granego na fortepianie i zloszczacego sie na mnie, za nie slysze jak ktos 'falszuje' Rameau -
ktoś wyżej napisał, że słuch i poczucie rytmu mogą być ze sobą związane.
podpisuję się pod tym...
mama mi mówiła, że mam dobry słuch, i może faktycznie, potrafię zaśpiewać wszystko w tonacji, bez fałszów... ale szczerze mówiąc, to nie wiem, czy takie coś jak kolega wyżej zaproponował, czyli ten dyskomfort odczuwam... chyba nie miałem okazji tego stestować.
Stestuj.
Skonczylam srednia szkole muzyczna- klase fortepianu i Bach nie brzmial mi 'falszywie', jemu brzmial, podobnie jak wielu kolegom z klasy skrzypiec.
Ja prosilam tego' mojego' kogos o nauczenie gry na gitarze i zawsze zaczynalo sie od jednego -'to nastroj najpierw porzadnie gitare' Po dlugich wysilkach, gdy juz wydawalo mi sie, ze jest OK -slyszalam -'Twoje A nie jest A-jest za nisko jakies cwierc tonu' -co zniechecilo mnie do strojenia..
Krasny napisał(a):Znakomicie!
Wiem
dauri napisał(a):- słyszą że instrument nastrojony chromatycznie (np. fortepian) w rzeczywistości trochę "fałszuje"?
Oczywiście! Widzę, że muzycznie jesteś nieobeznany

)
Elzbieta napisał(a):Ja znam kogos kto czuje 'dyskomfort' sluchajac Bacha granego na fortepianie
Ale to pewnie dlatego, że wówczas nie było fortepianów, a nie z powodu stroju chromatycznego? Chyba że słuchając Bacha na klawesynie też czuje identyczny "dyskomfort".
Pozdrawiam
Dauri
Ja po prostu nie wiem dlaczego. Ja gralam Bacha na fortepianie, nie czujac 'dyskomfortu' -na klawesynie bardziej mi sie podobal. A moj ''ktos' nie chce sie dzielic uczuciami na ten temat - moze kiedys to z Niego 'wyciagne'