Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Allegro
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
Akurat trochę znam sytuację rynku wydawniczego Smile. Mówisz o nakładzie 3-5 tys. i pewnym ryzyku. Ale opłacalny już jest nakład pilotażowy - 1000 sztuk, a to - idę o zakład bez badań - zejdzie od ręki. Tu i na Allegro, bez wstawiania do dystrybucji za horendalny haracz. Dlatego się dziwię. "Starczy wsłuchać się i schylić, żeby mieć, a im się nie chce" Wink.
Karol napisał(a):Mówisz o nakładzie 3-5 tys. i pewnym ryzyku.
Nie. Ja mówię o braku ryzyka. Przy nakładzie 3-5 tysięcy i standardowej cenie książki wydawca zawsze wyjdzie na swoje. Dlatego nie bada rynku, nie zależy mu specjalnie na doborze wydawanych tytułów (w sensie czysto ekonomicznym, bo w sensie kształtowania swojego profilu wiele wydawnictw działa bardzo starannie) . Oczywiście niemal każdy bardzo chętnie wyda łatwo dające się przewidzieć samograje, ale nie o tym teraz mówimy.
Ba! Powiem więcej! Wyglada na to, że jest to tak opłacalne, że od kilku lat wydaje się nie tylko coraz więcej, ale i coraz bardziej byle jak pod wzgledem technicznym. Nie chwalac się znacznie przekraczam średnią krajową w czytelnictwie i z przerażeniem widzę, że owa bylejakość nie dotyczy li tylko małych nowych wydawnictw, które oszczędzają na wszystkim, żeby zaistnieć. Na wszystkim, czyli na redakcji i korekcie chociazby. Niedawno czytałem książki takich wyjadaczy rynkowych, jak Bellona, czy Wyd. Śląskie. Od literówek się roi, korektę to chyba robił jakiś studenciak na kolanie, z łapanki. Powszechnie drukuje się zdjecia czarno - białe, kiedy w oryginale są barwne. Potem znajduje się takie kwiatki, że zdjecie ogólnie szare i na którym niewiele widać, ma podpis, ze ktoś tam stoi w czerwonej kurtce :rotfl: .
Nie mówię już o korekcie merytorycznej. Tego po prostu się prawie w ogóle nie robi. W książce firmowanej przez Larousse'aa dla dzieci przeczytałem, że chlorofil na zimę wycofuje się z liści do łodygi :rotfl: :rotfl: :rotfl: .

Bo niestety często robi sie tak: wydawnictwo wysyła "zwiadowcę" do księgarni obcojezycznej, żeby zobaczył np. jakie tam są przewodniki turystyczne. No i tak odnajduje się coś, czego jeszcze nie było w kraju. Nawiazuje się kontakt i kupuje licencję. W Polsce tłumaczeniem zajmuje się matoł, który nie potrafi zdania po polsku ułozyć, ale ma program Translatica. Potem - daj Boze - tłumaczenie trafi na myslącego redaktora, który faktycznie pisze taki przewodnik od nowa, bo ilośc poprawek jest kilkakrotnie większa, niz oryginalnego tłumaczenia. Ale niestety często nie trafia to na dobrego redaktora, lecz na groszoroba, który tylko sprawdza, czy wszystko kupy sie trzyma. No i idzie w Polskę, bo narodek mało krytyczny i kupi dużo. Przykład podany wyżej to autentyk poznany osobiście.
O mniejszych błędach DTP mozna nie wspominać. Cholera, za komuny nie mieli komputerów, nie mieli warunków technicznych, ale ksiązki robili fachowcy a nie dyletanci ( nawet te propagandówki).
piotru napisał(a):Cholera, za komuny nie mieli komputerów, nie mieli warunków technicznych, ale ksiązki robili fachowcy
Bo mieli dobry powielacz i pracowali nawet w nocy Wink
piotru napisał(a):W Polsce tłumaczeniem zajmuje się matoł, który nie potrafi zdania po polsku ułozyć, ale ma program Translatica.
Nawiasem mówiąc: Translatica jest tworzona i rozwijana przez ludzi z mojego wydziału Wink
Wiadomo, że tłumaczenia automatyczne nigdy nie będzie w stanie zastąpić tłumacza - człowieka, ale już ma całkiem spore możliwości...

Pozdrawiam
Zeratul
Zeratul napisał(a):Wiadomo, że tłumaczenia automatyczne nigdy nie będzie w stanie zastąpić tłumacza - człowieka, ale już ma całkiem spore możliwości...
Ee, kwestia odpowiedniej bazy danych i systemu eksperckiego, jeszcze 10 lat i laik nie odróżni tłumaczenia automatycznego od autorskiego Smile
Luter napisał(a):Przy nakładzie 3-5 tysięcy i standardowej cenie książki wydawca zawsze wyjdzie na swoje.
Przy czym dla mnie to wyjście na swoje podporządkowane jest sprzedaży całego nakładu Smile.
Niemniej - tysiąc w tę czy w drugą stronę nie jest taki istotny, jak konkluzja, że "Autoportret..." sprzedałby się bez problemów. W czym więc tkwi przyczyna braku zainteresowania wznowieniem?

Odnośnie Translatiki - optymiści, optymiści Smile.
Jeżeli macie na myśli książki stricte techniczne czy prościutką beletrystykę, to pewnie tak, ale do bardziej wyrafinowanych stylistycznie treści się nie nada. Chyba żeby stworzyć tak ogromną bazę całych fraz... ale czy taki program byłby i wykonalny, i mający sens?
To chyba trochę jak z tym programem syntezy mowy - jest coraz lepszy, ale czy uda się doprowadzić go do takiego etapu, by rozpoznawał i "reprodukował" na podstawie zbitek słownych wszystkie kombinacje emocjonalno-intonacyjne? Jak żywy człowiek?
Piotru, napisałeś sto procent prawdy!
dzikakaczka napisał(a):Ee, kwestia odpowiedniej bazy danych i systemu eksperckiego, jeszcze 10 lat i laik nie odróżni tłumaczenia automatycznego od autorskiego
Mam nadzieję, że nie rozmawiamy o tym samym.
Karol napisał(a):W czym więc tkwi przyczyna braku zainteresowania wznowieniem?
W tym, że wydawnictwa w ogóle nie muszą szukać. Mają nadmiar ofert, a wydając co popadnie i tak dobrze prosperują.
dzikakaczka napisał(a):Ee, kwestia odpowiedniej bazy danych i systemu eksperckiego, jeszcze 10 lat i laik nie odróżni tłumaczenia automatycznego od autorskiego
Wybacz wulgaryzm, ale.. Gówno prawda! Gdyby to była prawda, to i wiersze mozna byłoby tak tłumaczyć. Pewnych składni żaden program do końca nie przetłumaczy prawidłowo! Jezyk ewoluuje, składnia też. Żaden PC-ekspert nie nadąży.
piotru napisał(a):Wybacz wulgaryzm, ale.. Gówno prawda!
Nie chciałem tego tak brutalnie ujmować, więc dzięki, Piotru. Oczywiście się z Tobą zgadzam.
piotru napisał(a):Pewnych składni żaden program do końca nie przetłumaczy prawidłowo!
Nie tylko o to chodzi. Przecież to samo zdanie w różnych kontekstach trzeba tłumaczyć inaczej. Przy tłumaczeniu ważny jest nie tylko sens, ale też styl, język, nastrój.
dzikakaczka napisał(a):Ee, kwestia odpowiedniej bazy danych i systemu eksperckiego, jeszcze 10 lat i laik nie odróżni tłumaczenia automatycznego od autorskiego
A z ambony będziemy mogli dowiedzieć się, kim jest Jezus:

Jezus, albo Jeshua ben Józef, równie on był wiedział wobec jegorówieśnicy, był pewien Żyd który ukazując równie pewien prorok, pewien nauczyciel,i pewien szałwia w Palestyna około NASZEJ ERY 30. Jego stronnicy zaufanyjego zostać ten Mesjasz od Izrael, ten jeden w kto Bóg miał granydefinitywnie pod kątem ten zbawienie jego społeczeństwo ( stąd, ten tytuł prawnyChrystus, pewien Grecki oddanie od ten Hebrajski Zazębianie, znaczenie"namaszczony jeden"). Ten wiara brał wyróżniający wchodzą w skład podczas,za ten wykonanie od Jezus a propos Rzymski ( działanie odzalecenie od ten Żydowski władza), on według doniesieńprezenter się żywy wobec niektórzy jego stronnicy.

Kim Ewangeliści:

Ten Ewangelie Zgodnie z Mateusz, Znak, Łukęcin, i Typowy Anglik, ten pierwszycztery książki od ten Nowy Testament od ten Biblia, jesteście ten kapitałźródła pod kątem ten życie od Jezus.

Jan Chrzciciel:

Kolejne jego chrzest przy Typowy Anglik ten Baptysta, Jezus embargo upewien ministerstwo od możliwie trzy lata trwanie, pierwotnie wGalileusz ( on miał urósł w górze w ten Galileusz miasto od Nazareth). Ten Ewangelie zapis jego wybierając od 12 uczniowie, i onwygłaszał obydwaj do nich i do zaludnienie przy duży, częstozdolność do przyciągania klientów wielki tłumy ( równie podczas on dostarczony ten Kazanie uten Góra, Splatany. 425: 729:; cf. Łukęcin 617: 49).

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.mb-soft.com/believe/tpxt/jesus.htm">http://www.mb-soft.com/believe/tpxt/jesus.htm</a><!-- m -->

itd. W istocie - niemal nie do odróżnienia. :wredny:
No, nie do odróznienia to chyba dopiero ma być za 10 lat.

A co do tłumaczeń korygowanych (?) przez ludzi, to jden z moich ulubionych fragmentów zawarty jest w art. 22 rozporzadzenia WE 58/2003:
Cytat:5. Decyzja wyraźna lub dorozumiana o cofnięcie przez Komisję odrzucenia odwołania administracyjnego może zostać wniesione przed Trybunał Sprawiedliwości, zgodnie z art. 230 Traktatu.
Jaśko napisał(a):A co do tłumaczeń korygowanych (?) przez ludzi, to jden z moich ulubionych fragmentów zawarty jest w art. 22 rozporzadzenia WE 58/2003:
Cytat:5. Decyzja wyraźna lub dorozumiana o cofnięcie przez Komisję odrzucenia odwołania administracyjnego może zostać wniesione przed Trybunał Sprawiedliwości, zgodnie z art. 230 Traktatu.
No, to akurat jest przykład jakiegoś posła- imbecyla, który wprowadził taki zapis do ustawy/rozporzadzenia i braku nawet nie polonisty a licealisty, który miał czwórki w szkole :rotfl: :rotfl: .
Luter napisał(a):
piotru napisał(a):Pewnych składni żaden program do końca nie przetłumaczy prawidłowo!
Nie tylko o to chodzi. Przecież to samo zdanie w różnych kontekstach trzeba tłumaczyć inaczej. Przy tłumaczeniu ważny jest nie tylko sens, ale też styl, język, nastrój.
Masz rację, ja tylko podałem przykład, który mi pierwszy przyszedł do głowy.
Są prostsze sprawy, z którymi zaden program ekspercki sobie nie poradzi. Przynajmniej przez najbliższe 20-40 lat. To chociażby nazwy własne i nazwiska.
Na przykład nazwy geograficzne w tłumaczeniu podlegaja kodyfikacji Komisji Nazwenictwa Geograficznego, ale niektóre nazwy dziś nie maja spolszczeń, za chwilę mają. Przedwczoraj Katowice, wczoraj Stalinogród, dziś (na szczęscie) znów Katowice.
A co z deklinacją nazwisk znaczacych. We wspomnianej przeze mnie książce Bellony bohaterem jest komandor Żurawin. W pewnym miejscu zamienia się na Żurawina. A niechże będzie w tekście facet John Warsaw. I co? Program ekspercki przeflancuje go na John Warszawa, Warszawski, czy wręcz na Jan Warszawa? Przykłady mozna mnożyć. Pewne nazwiska mają ortograficzne błędy. Kiedyś pracowałem z Panią Grudkowską a pietro niżej była Gródkowska. I co?
Ale korekta tekstu to pikuś. Kwestia tylko opłacenia dobrego redaktora, który nie przysypiał na lekcjach. Obecnie mapy w ksiązkach ( to pół biedy) ale i w atlasach geograficznych rysują nie kartografowie a... graficy komputerowi! Zgroza! To tak, jak dać historykowi sztuki dłuto i kazać zrobić kopię Dawida. Ci ludzie nie maja czesto pojecia, jak powinna prawidłow wygladać mapa. Bo tego nie uczy zaden kurs Photoshopa czy Free Handa. tego uczy się na zajeciach z kartografii... Ech....
Sławek napisał(a):
piotru napisał(a):Cholera, za komuny nie mieli komputerów, nie mieli warunków technicznych, ale ksiązki robili fachowcy
Bo mieli dobry powielacz i pracowali nawet w nocy
Tu nie o powielacz chodzi, jeno o to, co trafi na ten powielacz. Czy tekst po polsku, czy bełkot.
piotru napisał(a):No, to akurat jest przykład jakiegoś posła- imbecyla, który wprowadził taki zapis do ustawy/rozporzadzenia i braku nawet nie polonisty a licealisty, który miał czwórki w szkole :rotfl: :rotfl: .
To jest rozporzadzenie WE, Wspólnoty Europejskiej, uchwalone przez Radę Unii Europejskiej. Nasi poslowie nie mieli z nim do czynienia, bo ono jest w Brukseli przyjmowane, tłumaczone i wydawane. To tak tylko na marginesie.
Jaśko napisał(a):Nasi poslowie nie mieli z nim do czynienia, bo ono jest w Brukseli przyjmowane, tłumaczone i wydawane. To tak tylko na marginesie.
To niewiele zmienia, bo ktoś to tłumaczył. Jeśli jakiś "brukselczyk", powinno to przejśc własnie polską korektę językową.
piotru napisał(a):A niechże będzie w tekście facet John Warsaw. I co? Program ekspercki przeflancuje go na John Warszawa, Warszawski, czy wręcz na Jan Warszawa? Przykłady mozna mnożyć. Pewne nazwiska mają ortograficzne błędy. Kiedyś pracowałem z Panią Grudkowską a pietro niżej była Gródkowska. I co?
Takie rzeczy są akurat do zrobienia, bo to wszystko można zalgorytmizować. Nie do zrobienia jest wyczucie stylu, epoki etc. No chyba że taki komputerowy tłumacz będzie dysponował potężną bazą danych najrozmaitszych tekstów (cała dostępna klasyka literatury, całe roczniki różnych gazet etc) i zdoła "wyczuć" styl, epokę i rodzaj tekstu. A i tak się to chyba nie uda, bo tłumaczenie to praca twórcza.
Zrobienie takiego tłumacza jest moim zdaniem zagadnieniem tożsamym ze stworzeniem sztucznej inteligencji. Za maszynę posiadająca sztuczną inteligencję uznaje się taką, która w wirtualnej rozmowie z człowiekiem nie pozwoli się zdemaskować. Jak na razie takiej maszyny nie wymyślono.
Luter napisał(a):Za maszynę posiadająca sztuczną inteligencję uznaje się taką, która w wirtualnej rozmowie z człowiekiem nie pozwoli się zdemaskować. Jak na razie takiej maszyny nie wymyślono.
rowni bogom..problem w ogole ciekawy..Czy istnieje mozliwosc, zeby czlowiek stworzyl cos rownego sobie lub lepszego? Czysto logiczne urzadzenie- tak (patrz Deep blue czy chocby maszyne prowadzaca -doslownie- dunskie metro -poniewaz przy tej predkosci czlowiek nie bylby w stanie zauwazyc nawet sygnalow, a cos dopiero zareagowac na nie.Totez nie posiada 'ludzkiej obslugi' - siadanie przy przedniej szybie jest wieczna radocha i fascynacja dla wszystkich turystow. Ale i ten komputer zatrzymuje metro w sytuacjach, w ktorych czlowiek zastanowilby sie, rozwazyl ryzyko i kontynuowal jazde lub nie, maszyna nie rozwaza tego,no bo jest wlasnie- maszyna).Natomiast jesli chodzi o sztuczna inteligencje -nie mysle, by to bylo mozliwe. Co z uczuciami koniecznymi w pracy tworczej.? Poza tym maszyna taka musialaby sie rozwijac i doksztalcac najlepiej samodzielnie-jak czlowiek -czy to mozliwe? Dla mnie raczej science fiction- jak na dzien dzisiejszy.I osobiscie wole dobrych tlumaczy.
Smile ela
O tym ze za 10 lat sztuczna inteligencja i systemy experckie beda zalatwiac za nas wszystko uczyli mnie... na wykladach o AI i SE, gdzies tak z dwadziescia lat temu... :/ .
Zapowiadano mi tez ze dzieki informatyce przestanie sie korzystac z papieru i ze tak stare jezyki programowania jak Cobol czy Fortran zupelnie wypadna z obiegu... :lol:

Nie twierdze ze nic sie od tamtego czasu nie zmienilo (wrecz przeciwnie !!! chociazby sieciowa rewolucja, dzieki ktorej mozemu tu sobie gadac i dopierdalac sobie wzajemnie !!! blogoslawiony Internet...) ale - wracajac do tematu tlumaczenia poezji - nie za bardzo wierze ze mozna to bedzie kiedys robic automatycznie. Znaczy sie : i owszem, niby mozna juz teraz, ale wyniki beda kiepskie, malo poetyckie. W tym przypadku trzeba bedzie pozostac przy tlumaczeniu filologicznym, na cztery rece.
thomas.neverny napisał(a):ale - wracajac do tematu tlumaczenia poezji - nie za bardzo wierze ze mozna to bedzie kiedys robic automatycznie. Znaczy sie : i owszem, niby mozna juz teraz, ale wyniki beda kiepskie, malo poetyckie. W tym przypadku trzeba bedzie pozostac przy tlumaczeniu filologicznym, na cztery rece.
Jateż. Można zalgorytmizować sprawy techniczne czy formalne, jak ilość sylab, rozkład akcentów, układ i rodzaj rymów, składnię, odmiany, w ogóle całą gramatykę. Ale czasem tłumacz poezji musi nieco zmienić obraz poetycki zawarty w oryginale, np. na zrozumiały w danym języku – i co wtedy? Moim zdaniem tutaj nie jest możliwe wprowadzenie ścisłych kryteriów i zasad, stąd „maszyna” nie da rady. Chyba, że faktycznie powstanie „sztuczna inteligencja”. Wtedy nie tylko przekłady, ale również wiersze czy prozę będziemy mieć „sztuczną”. Ale, jak pisała Ela, na razie to s-f.
Coś z Kaczmarowych inspiracji:

Andriej Tarkowski, „Ofiara” - <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.allegro.pl/item273313163_andriej_tarkowski_ofiarowanie_2_dvd_unikat_.html">http://www.allegro.pl/item273313163_and ... ikat_.html</a><!-- m -->

Andriej Tarkowski, „Rublow” - <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.allegro.pl/item271817243_andriej_tarkowski_andriej_rublow_rarytas_2dvd">http://www.allegro.pl/item271817243_and ... rytas_2dvd</a><!-- m -->].html

Andriej Tarkowski, „Stalker” i inne - <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.allegro.pl/item269543104_andriej_tarkowski_12_dvd_stalker_nostalgia_solaris.html">http://www.allegro.pl/item269543104_and ... laris.html</a><!-- m -->

Niestety – polskich napisów brak.
Niestety koło 400 zł. Sad
Jaśko napisał(a):
Cytat:5. Decyzja wyraźna lub dorozumiana o cofnięcie przez Komisję odrzucenia odwołania administracyjnego może zostać wniesione przed Trybunał Sprawiedliwości, zgodnie z art. 230 Traktatu.
To jest lepsze niż definicja funktora prawdziwościowego Wink
Andiej Tarkowski - hurtem ;-))
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=276439797">http://www.allegro.pl/show_item.php?item=276439797</a><!-- m -->

I już nie nie 400 tylko dużo mniej ;-))
Można było zaszczędzić części osobom klikania:
Cytat:WERSJA JĘZYKOWA:
Dźwięk (Audio): rosyjska Napisy: angielskie z wyjatkiem poz. 1 i 7
pkosela napisał(a):Można było zaszczędzić części osobom klikania:
Cytat:WERSJA JĘZYKOWA:
Dźwięk (Audio): rosyjska Napisy: angielskie z wyjatkiem poz. 1 i 7
no, ale przecież są napisy po chińsku (Chinese Subtitles only), więc w czym problem Wink?
Jest też "Autoportret..." w cenie znośnej (31 zł), ale licytacja kończy się dopiero w poniedziałek, więc sporo może sie zmienić.
W bardzo "znośnej cenie"...

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=287803171">http://www.allegro.pl/show_item.php?item=287803171</a><!-- m -->

Pozdrawiam,
<!-- m --><a class="postlink" href="http://allegro.pl/item289869482_j_kaczmarski_studio_buffo_bolec_graza_t_cd_s.html">http://allegro.pl/item289869482_j_kaczm ... _cd_s.html</a><!-- m --> - what is it ?
Zbrozło napisał(a):http://allegro.pl/item289869482_j_kaczma..._cd_s.html - what is it ?
Ciekawostka do składanek w dyskografii Smile

Pozdrawiam
Zeratul
Czyli na tej płycie są tylko cztery piosenki?? (w tym tylko jedna JK)?
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36