Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Ciołek
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mam pytanie - co wiadomo o niejakim Ciołku, który towarzyszył przodkom "podmiotu lirycznego" Drzewa genealogicznego?
Na stronie <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/pomoce/drzewo_genealogiczne.php">http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/ ... giczne.php</a><!-- m --> nic o nim nie ma. Z tekstu można wysnuć wniosek, że był to jakiś znany bywalec lunaparów i sybaryta. Sytuacja osiemnastowieczna jednak nie jest mi na tyle znana, żebym mógł to potwierdzić. Przypuszczałem, że może to nazwisko kogoś, kto rozsławiał walory ogrodów Wenery (czy dobrze strzelam, że to poetyckie określenie zamtuza?), ale szperanie w Internecie nic nie dało. Oczywiście - od razu pomyślałem o którymś z Poniatowskich, którzy posługiwali się herbem Ciołek, więc mogli używać go jako pseudonimu w takiej delikatnej sprawie. Jednak nie znalazłem nic na potwierdzenie.

Znalazłem natomiast wiersz Trembeckiego:


DO GENERAŁOWEJ ZOFII WITTOWEJ. PRZEJEŻDŻAJĄCEJ PRZEZ WARSZAWĘ DO WÓD

Śliczna Zofijo! twoje nawiedziny
Wiodą mi na myśl obaloną Troję.
Z podobnej ona zginęła przyczyny:
Jakże się słusznie o Kamieniec boję!

Czy mi się zdaje, czy tysiące koni
Widzę spocone i ludu w kurzawie
Krzyczące tłumy: "Do broni! do broni!"
I już o Dniestru myślące przeprawie?

To by wynikło, i zuchwałe Traki
Za uwięzione swych krain zaszczyty
Pewnie by nasze napełnili szlaki:
Bujałby ogień, miecz byłby dobyty.

Lecz Abdul Hamid skromniej trochę czyni,
Mędrszy już teraz, ucierpiawszy szkodę:
Lęka się, by go wielkiej Monarchini
Nasz Zadunajski nie przywiódł za brodę.

Ani Albano, ani Gwido Reni
Mając pojęcie szerokie i żywe
Tak cudnie z światłem nie łączyli cieni,
Jakie widziemy twe wdzięki prawdziwe.

Szkoda, że lube rozgoniwszy bogi,
Zniszczył wspaniałe i wesołe świątki,
A na ich miejsce, ów Konstantyn srogi,
Twarde i smutne wprowadził obrządki.

Bo gdyby Olimp miał Jowisza jeszcze,
Ujrzelibyśmy rozkoszne przemiany:
Złote na ciebie lałyby się deszcze,
Klękałby Ciołek przed twymi kolany.

Są między nami Kleopatry usta,
Liwiją znamy, choć dawno nie żyje;
Chcąc cię uwiecznić, z rozkazu Augusta,
Już biegły Le Brun twe popiersie ryje.

Dokończyć posąg pozwól mi łaskawie,
A wnet się zręcznym kamiennikiem stanę,
Pigmalijona wyprzedziwszy prawie,
Na równą jemu zasłużę przyganę.

Precz inne drogi wywodzące z cienia!
Mymi się tylko chciałbym wsławić dłoty,
Podam twą piękność wiekom do uczczenia,
Ale twą piękność, nie krawcze roboty.

Czemu, stoliczne rzucając zabawy,
Zbyt spieszne kroki ku tym zwracasz warom,
Przez niezbadalne gdzie panują sprawy
Wraz ogień z wodą skalistym pieczarom?

Do twych powabów, do tylu przymiotów,
Któreż tam serce od wzdychań się wzbroni?
Od ich napaści, od Kupida grotów,
Cnota cię swoim puklerzem zasłoni.

Cnota? hm! słowo wielkie i paradne,
Ale nią słodycz życia bywa truta;
Chcesz - li jej wiedzieć określenie ładne,
Poradź się o tym cnotliwego Bruta.

Na twój Warszawa odjazd rozżalona,
Jednak przeze mnie te życzenia jawi:
Niech cię szczęśliwe prowadzą znamiona,
Niech drogę stado przeleci żurawi.

A którekolwiek zoczą cię narody,
Ci, co Tamizę, ci, co Rodan piją,
Sporni: lecz na to pełni będą zgody:
Mniej cenić mądrość niż Filo - Sofiją...


W wierszu tym występuje też Ciołek. Oczywiście - w warstwie dosłownej chodzi o urzeczonego urodą Europy Dzeusa przyjmującego postać byczka chcącego ją uwieść. Jednak czy aby na pewno w tym wierszu, na kilometr zajeżdżającym satyrą na ubóstwienie "Pięknej Bitynki" - Zofii Wittowej-Potockiej to porównanie, i to pisane dużą literą, pojawia się przypadkowo? Czy któryś z Poniatowskich (król albo znany skądinąd z hulaszczego trybu życia książę Józef) też umizgiwał się do tej ówczesnej skandalistki?


Te dwa motywy mogą nie mieć nic wspólnego, ale może jednak Ciołek występujący u Trembeckiego i Kaczmarskiego to ta sama osoba?
Czy ktoś coś więcej wie na ten temat?
Moim zdaniem chodzi tu o króla Stasia. Bo, że Poniatowski to jasne. A dlatego król bo następuje po Augustach.

[ Dodano: 15 Listopad 2006, 11:04 ]
A jeszcze chodzi mi po głowie, że chyba nieprzychylni królowi ludzie tak go nazywali.
może zostanę obśmiany, ale ja traktuję ten tekst bardziej dosłownie - Kaczmarski śpiewa o "swoich" przodkach. nie zna ich oczywiście, ale próbuje na podstawie cech zewnętrznych opisać jacy byli. tak jak Witkacy patrzy na swoje oczy, tak Kaczmarski na swoje usta.

Ja starałem się interpretować ciołka dosłownie, choć fakt że w tłumaczeniu jest napisany z dużej litery mnie zastanawia.
Moim zdaniem z całą pewnością chodzi o króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dość powszechnie zwanego (pogardliwie) Ciołkiem z powodu herbu - niezbyt znacznego, w dodatku przedstawiającego zwierzę raczej niepochlebnie kojarzone. Jeśli chodzi o ogrody Wenery - Stanisław August był rozpustnikiem, miał wiele kochanek, zresztą to nie była jego jedyna słabość.

Jeśli chodzi o wiersz Trembeckiego, to również z całą pewnością pisząc o Ciołku miał na myśli króla.
michalf napisał(a):z całą pewnością chodzi o króla Stanisława Augusta Poniatowskiego
herbu... CIOŁEK Wink
piotrek napisał(a):lunaparów
"lupanarów". Chyba, że chodziło ci o wesołe miasteczka, a nie o burdele Smile
nawet mi się zdarzyło czegoś nie wiedzieć Smile michał piwo Smile

[ Dodano: 15 Listopad 2006, 15:21 ]
no i dla Maćka za herb Smile
Leszek napisał(a):"lupanarów"
Rzeczywiście! Choć "lunaparów" brzmi zabawniej. Wink

Dzięki. Czyli wynika, że dobrze strzelałem w Poniatowskich...
ja napisał(a):ale ja traktuję ten tekst bardziej dosłownie - Kaczmarski śpiewa o "swoich" przodkach
To znaczy? Jak bardziej dosłownie? Na przywołanej przeze mnie w pierwszym wpisie stronie. oraz na tej jest wprost powiedziane, że postacie z tej piosenki są autentycznymi przodkami Jacka Kaczmarskiego. Mój tekst o podmiocie lirycznym był ironizujący.
Michalf ma racje, Ciołek to bez watpienia stasiu, te dywagacje wdały mi sie dziwne bo było to dla mnie oczywiste, a ty Piotrek mogłeś zapytac jkaiegoś historyka i nie męczyłbys się z szukaniem w necie Wink
adam_marian napisał(a):a ty Piotrek mogłeś zapytac jkaiegoś historyka i nie męczyłbys się z szukaniem w necie
Gdybym znał jakiegoś historyka osobiście, to może bym i zapytał. (Może to zaskakujący fakt na tym forum, ale naprawdę istnieją na świecie środowiska, w których historyków za dużo nie ma. Wink ) Ale wtedy nie znalazłbym wiersza Trembeckiego. Nie założyłbym wątku, w którym poszło kilka piw i "pomógł". I w ogóle byłoby nudniej. (Choć może rozmawiając z historykiem wypiłbym prawdziwe piwo. Wink )
Z epoki:
Cytat:Choć ci diabli w kaszę srają,
nie nazywaj szlachty zgrają.
Młody Ciołku, chociaż panic,
nie miej przecie szlachty za nic.
Cytat:Polaków królem Ciołek!
Rzecz to niepojeta.
Znac go spośrodka siebie
obrały cielęta.
Cytat:Zejdź z tronu polskiego,
zostaw go książęciu
udzielnemu. Korona
nie służy cielęciu.
MJ, pardon, Jaśko, za powyższe cytaty piwo. Prawdziwie sarmacki duch w owych słowach drzemie.
Co do wierszyków o królu Stasiu, to jest jeszcze jedna fraszka z tamtych czasów a propos ufundowania przez SAP pomnika Sobieskiego:
"Sto tysięcy na pomnik? Ja bym dwakroć łożył
Żeby Staś był skamieniał, a Jan Trzeci ożył".

Dodane: 25.12.2007

Ostatnio robiłem porządek w papierach i znalazłem jeszcze kilka kwiatków z epoki.

Tekst z 1793 r.
Lech pierwszy wzrąb postawił. Piast sławny wierzchołek.
Kaźmierz Wielki dał prawa. Zniszczył wszystko Ciołek
Ucz się Polsko, po szkodzie brać do tronu ludzi,
Bo gdy bydło brać będziesz, zawsze cię spaskudzi.

Ale nic nie przebije tekstu z czasów Sejmu Wielkiego, wprawdzie nie na króla, a na posła wołyńskiego Wojciecha Świętosławskiego.

Pytanie:
Sybillo! Powiedz z twej łaski,
Co jest poseł Świętosławski?

Odpowiedź:
Widziałeś żółwia w skorupie?
Mały z głowy, wielki w ...
A mi to wszystko przypomniało:
Jan Kochanowski

O doktorze Hiszpanie


"Nasz dobry doktor spać się od nas bierze,
Ani chce z nami doczekać wieczerze."
"Dajcie mu pokój! najdziem go w pościeli,
A sami przedsie bywajmy weseli!"
"Już po wieczerzy, pójdzmy do Hiszpana!"
"Ba, wiere, pódzmy, ale nie bez dzbana."
"Puszczaj, doktorze, towarzyszu miły!"
Doktor nie puścił, ale drzwi puściły.
"Jedna nie wadzi, daj ci Boże zdrowie!"
"By tylko jedna!" - doktor na to powie.
Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci,
A doktorowi mózg się we łbie mąci.
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany."
piotrek napisał(a):Gdybym znał jakiegoś historyka osobiście, to może bym i zapytał. (Może to zaskakujący fakt na tym forum, ale naprawdę istnieją na świecie środowiska, w których historyków za dużo nie ma. )
Eee, na naszym forum historyków dostatek Smile)))