Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: RE: Kapitan Nemo - tłumaczenie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
partycja napisał(a):Czy ja mam jakieś zmiany w mózgu czy o tym już raz pisał Artur w tym temacie?
A gdzie pisał? Bo ja nie widzę
Chyba się rozpłynęło...
Pisał na pewno. Może po prostu usunął.
Elessar napisał(a):Pisał na pewno. Może po prostu usunął.
Przesunął do HP z tego co widzę
Witam

No coz Macku. Mam w zasadzie ten sam problem co ty. Mimo, ze juz od kilku lat jezyk angielski jest dla mnie tym podstawowym, to nie ma nawet co porownywac mojego odbioru poezji pisanej w jezyku polskim i angielskim. Byc moze nie jest to nawet kwestia rozumienia jezyka, ale pewnej wprawy w, jak to ujales, "czuciu". Wydaje mi sie, ze aby odbierac poezje w sposob pelny, potrzeba pewnej wprawy i checi. I to sie rowniez dotyczy jezyka ojczystego (wiele razy spotykalem ludzi, ktorzy nie potrafili\nie chcieli wglebiac sie w poezje, kwitujac to odzywka w rodzaju: "coz za belkot!"). A ja wprawe w poezji anglojezycznej mam znikoma.

Napisalem, ze tlumaczenie jest dosc zgrabne, poniewaz czyta sie je znosnie. Tlumaczenie zwrotek jest dosc literalne (choc nie wszedzie), ale to jest chyba zasluga oryginalu - i dla mnie, akurat w tym wierszu i w tych fragmentach, jest to zaleta. Jackowy tekst w zwrotkach jest jakby prosta relacja, z kilkoma wznioslymi momentami - jak chociazby twoj ulubiony czy tez ostatnia zwrotka. Niestety wlasnie te momenty w moim odczuciu nie wyszly w tlumaczeniu za dobrze (zmieniajac ich sens i pomniejszajac ladunek emocjonalny), o czym wspomnialem w poprzednim poscie.
Natomiast fragmenty koled, w moim odczuciu zostaly przetlumaczone kapitalnie.

Jeszcze odnosnie kwestii gramatycznych. Piszecie, ze nie jest sztuka przetlumaczenie wiersza literalnie oraz poprawnie pod wzgledem gramatycznym jesli gubimy przeslanie i artyzm. Ja sie z tym jak najbardziej zgadzam, tylko nie bardzo wiem do czego pijecie. To tlumaczenie z pewnoscia nie brzmi tak jak porozumiewaliby sie wspolczesni "anglojezyczni" na ulicach. Ono jest w pewien sposob stylizowane. Szczegolnie fragmenty koled (pierwszej i drugiej). Poza tym, taki zarzut moglby sie pojawic w przypadku kogos kto probuje tlumaczyc wiersz "nie czujac" jezyka angielskiego. Ale to raczej Berseis nie dotyczy. Ujmujac to nieco jasniej: artyzm przekazu mozna w przekladzie zgubic, ale kwestie gramatyczne czy tez literalne tlumaczenie nie musza byc tego powodem. Mozna zwyczajnie nie miec do poezji zaciecia i talentu.

Na koniec zartobliwie dodam jeszcze, ze tlumaczenie mi sie podoba, bo jest znacznie lepsze od tego ktore np. ja moglbym popelnic Smile. Probowalem kiedys tlumaczyc fragment utworu "Swiadkowie" (ten od momentu: "wejdzmy glebiej w wode") i po wielu probach moje wypociny wyladowaly w koszu dSmile .

pozdrawiam
Wcale nie jest łatwo tłumaczyc wiersz. Usiłowałam przetłumaczyć na niemiecki fragmenty "Legendy o miłości" . Nie powiem, jak mi to wyszło. Wink
Witam

Pozwolilem sobie pobieznie sprawdzic, czy tlumaczenia koled w translacji Berseis juz istnialy wczesniej (tylko dlatego ze sama nie odpowiedziala, a ze ktos byl tym zainteresowany...). Pisze pobieznie, bo po prostu wklepalem niektore wersy w Google i patrzylem co tez nam wyszukiwarka "wypluje". No i nic nie wyplula, co prawdopodobnie oznacza, ze sa to oryginalne jej tlumaczenia, badz tez takie, ktore w sieci raczej nie zaistnialy (za wyjatkiem trzeciej koledy, ktora to sprawe staralem sie wyjasnic w pierwszym poscie a'propos - czy jak to sie tam pisze - slowa "Lullay").

Za te tlumaczenia i za caly wiersz stawiam Berseis moje pierwsze na tym forum piwo (ale skapy jestem Smile ). No powiedzmy, ze w wersji light Smile (to za te zgrzyty, o ktorych pisalem), ale za to takie od serca.

pozdrawiam

edit::::

Cholera, ale mi sie spodobaly te tlumaczenia Smile . Jeszcze jedno musze dodac. Proponowalbym subtelna zmiane wersa:
praising our father that the manger we all have reached
na:
praising our father for that manger we all have reached

Byc moze po prostu nie pojmuje twojej mysli w tym wersie w kontekscie calego czterowersu. Ale co tam... Poszlo w eter...
Mam ponadto wrazenie, ze w wielu miejscach pogubilas znaki interpunkcyjne i to troche utrudnia odbior.

Ale mi sie podoba. Dalbym jeszcze jedno piwo, ale se ne da, zakaz rozpijania mlodziezy czy jak? Smile .

pozdrawiam jeszcze raz
A propos tłumaczeń, ale z angielszczyzny:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?p=67747#67747">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... 7747#67747</a><!-- m -->
Mnie sie widzi podobnie jak Mikaelisowi czy Mackowi. Angielski nie jest moim jezykiem ojczystym ("father tongue" jak mawiaja ludzie po anglicystyce.... :Smile ) wiec moge napisac tylko jak to wyglada z zewnatrz. Jak to wyglada od srodka nie wiem, bo nie wyczuwam. I tez sadze ze nawet po latach uzywania obcego jezyka na codzien, moze on byc nadal nie jezykiem a (zgrabnie uzywana) proteza. Nie wykluczam ze np dla berseis polszczyzna moze byc nadal troche proteza (i uwazam za idiotyzm wypominanie jej tego !).
Wiec patrzac z zewnatrz tlumaczenie wyglada mi na calkiem zgrabne : np mam wrazenie ze caly ten swiszczacy poczatek zostal fajnie odtworzony tym hissing samovarem etc. Zauwazylem i doceniam starania by przetlumaczyc jak najdokladniej zawartosc, drobne zmiany mnie nie zszokowaly. Wszelkie dokladne tlumaczenia z jednego jezyka na drugi bywaja ciezkie do strawienia, czasami trzeba cos zaokraglic by zachowac rytm czy nastroj. Zwlaszcza w przypadku wiersza, nie prozy.
Stal (zwlaszcza ta z Damaszku) przez dluuugi czas byla materialem o wiele drozszym niz glupie zelazo. Przedtem tak bylo z zelazem - to chyba Hityci to odkryli i mieli przewage nad ludzmi uzbrojonymi w miecze z mosiadzu czy tez brazu. Ale "iron knife" zamiast "steel knife" mi pasuje.
Dzięki mikaelis i thomas Smile
O takie wypowiedzi mi chodziło. Coś wnoszą i każą mi jeszcze raz i jeszcze raz sięgnąć do tłumaczenia Patrycji, zmuszają do refleksji nad moją pierwszą oceną.
Szkoda, że berseis (mam nadzieję, że na krótko) nie uczestniczy w tej rozmowie, bo aż się prosi, by sama teraz odniosła się do wypowiedzi moich przedmówców.

Do Przemka - wiesz, że śpiewać nie umiem, ale w duchu mogę sobie ponucić i nijak nie mogę dobrać słów tłumaczenia do melodii. Czyli nadal, razem z Karol, stoję w mniejszości, której to "nie brzmi" Wink

I...last but not least Wink

Zadałem sobie trud i odnalazłem najobszerniejszą wypowiedź pewnego użytkownika dotyczącą tego tłumaczenia
Kuba Mędrzycki napisał(a):
Przemek napisał(a):Jesteś takim ekspertem ??
Ekspertem nie jestem, ale język trochę znam. Zarówno jeden jak i drugi. Smile
Przemek napisał(a):Skoro tak, to może zrobiłbyś jakąś dokładniejszą analizę tych tłumaczeń,
Tu nie ma co analizować.
W pismach młodzieżowych pamiętam że były takie zabawy w tłumaczenie Madonny czy Backstreet Boys. Tam, rzeczywiście wystarczy usiąść ze słownikiem i potłumaczyć słóka, tudzież najprostsze podstawowe zwroty językowe.
Z resztą, zdaje się, że ostatnio w Wyborczej, Wojciech Mann bawi się z czytelnikami w coś podobnego. Tam właśnie ma to raczej formę pastiszu.
Miły jak zwykle. Wypowiedź urocza. Ale tym razem dochodzi podkreślona szczerość (tu sprowadzona do lapidarnego fragmentu przeze mnie wytłuszczonego, a podkreślana przez autora wypowiedzi w kilku ostatnich wpisach na tym forum explicite).
Czyli mikaelis, dla którego jęz. angielski jest od lat językiem codziennym, bredzi o zauważonej stylizacji? Thomas.neverny na siłę doszukał się świszczących (tak przecież "charakterystycznych" dla jęz. angielskiego) odgłosów? Czyli Patrycja wzięła słownik i poleciała automatem?
Hej, stary! Ja to widzę tak, że sam już nie wiesz jak dop...lić Paci. I jak trudno coś ci zarzucić (bo przecież intencji nie artykułujesz wprost)!
Pamiętam jak to (mnie między innymi) zachęcałeś w czasie świetności Listy, bym czytał między wierszami. No to wiedz, że czytam. Czytam....
MacB napisał(a):Do Przemka - wiesz, że śpiewać nie umiem, ale w duchu mogę sobie ponucić i nijak nie mogę dobrać słów tłumaczenia do melodii.

hmm, przed chwilą spróbowałem- kulawo (bo nie wiem, czy dobrze wszystko wymawiam), ale daje się to śpiewac, czy też nucic! Jedynie z poczatkiem miałem pewien problem, ale całośc jest do zaspiewania.
O ile się nie mylę (jak ta starcza choroba z pamięcią się nazywa? Wink ), to Patrycja zaśpiewała w Warszawie jedną zwrotkę "Kołysanki" po angielsku. Moim zdaniem wypadło całkiem, całkiem...
Ta choroba to skleroza. Big Grin Masz rację, Patrycja wplotła zwrotkę po angielsku i nie brzmiało to żle. Co do poprawności tłumaczenia sie nie wypowiadam z wiadomych przyczyn.
MacB napisał(a):Czyli nadal, razem z Karol, stoję w mniejszości, której to "nie brzmi" Wink
Dlatego prosiłam o próbkę. Może wykonanie osoby bardziej biegłej w angielskim pozwoli całkiem zgrabnie ominąć te akcentowo-fonetyczne rafy Wink. Mam nadzieję, że Pacia da się jednak uprosić o jakąś wersję demo *-`-
MacB napisał(a):dop...lić Paci.
Zgadzam się z diagnozą postawioną przez Maćka.
Sądzę, że nawet gdyby na chwilę "podłozyć" tłumaczenie Barańczaka i ściemnić, iż to Patrycji - koalicja antypaciowa zmieszałaby z g.... taką próbę. Dla zasady.
MacB napisał(a):A czy ktoś z Was analizował polskie wersje dobrej poezji zagranicznej? Czy poznaliście oryginał w stopniu pozwalającym się zachwycić Poezją, by potem w równym stopniu zachwycić się wersją polską?
Bardzo dużo tego analizowałem i zachwycałem się, a czasem zgrzytałem zębami. Czasami poznawałem najpierw oryginał a potem przekład, a czasem odwrotnie. Bywało też, że po poznaniu przekładu i zachwyceniu się nim poznawałem oryginał i byłem zawiedziony. Było tak m. in. w przypadku znanego wiersza Edwarda Leara. Najpierw fragment przekładu, potem oryginału:
Stanisław Barańczak napisał(a):PUCHACZ I KICIA

Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia
W zgrabnej łódce groszkowozielonej
Wzięli w drogę parówki, duży zapas gotówki
I słój miodu z nalepką "The Honey".
Edward Lear napisał(a):THE OWL AND THE PUSSY-CAT

The Owl and the Pussy-Cat went to sea
In a beautiful pea-green boat,
They took some honey, and plenty of money,
Wrapped up in a five-pound note.
Za równie dobry jak oryginał, może nawet lepszy, uważam też przekład Paszkowskiego słynnego czterowiersza z Hamleta (nota bene bardzo znany i cytowany w Polsce, mniej w krajach anglosaskich):
Shakespeare napisał(a):Why, let the stricken deer go weep,
The hart ungalled play;
For some must watch, while some must sleep:
So runs the world away.
Józef Paszkowski napisał(a):Niech ryczy z bólu ranny łoś,
Zwierz zdrów przebiega knieje.
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,
To są zwyczajne dzieje.
To, co mnie najbardziej interesuje w przekładach to pomysły translatorskie, lubię porównywać różne przekłady tego samego utworu i analizować, jak poszczególni tłumacze radzili sobie z pewnymi fragmentami tekstu. Na przykład u Wysockiego, w piosence "Тот, кто раньше с нею был":
Włodzimierz Wysocki napisał(a):Но тот, кто раньше с нею был,
Сказал мне, чтоб я уходил,
Сказал мне, чтоб я уходил,
что мне не светит.
Michał B. Jagiełło napisał(a):Ten drań, co wcześniej już z nią był,
Powiedział, bym się zaraz zmył,
Powiedział, bym się zaraz zmył,
że nie mam fartu.
Wiktor Woroszylski napisał(a):A ten, który był przedtem z nią,
zaznaczył: "Odknaj, koleś, no!" –
Zaznaczył: "Odknaj, koleś, no!
Tu nie podskoczysz!"
Roman Kołakowski napisał(a):A jeden z tych, co mieli ją
powiedział: pędź gówniarzu won!
powiedział: pędź gówniarzu won! -
aż mnie zmroziło.
Paweł Orkisz napisał(a):A ten, co z nią przede mną był,
powiedział, żebym ja się zmył.
Powiedział, żebym ja się zmył,
że nie z tą panią!
Marlena Zimna napisał(a):Lecz ten, co siedział obok niej,
Powiedział do mnie: "Szybko, wiej!"
Powiedział do mnie: "Szybko, wiej!
Oberwiesz przecież..."
Wojciech Młynarski napisał(a):Ale ten, co z nią przedtem był
rzekł: "Po tych schodach pędź co sił!"
rzekł: "Po tych schodach pędź co sił,
nim po nich zlecisz!"
Więc mamy:
- u Jagiełły: zbędne "już" (pełni tylko rolę dodatkowej sylaby)
- u Woroszylskiego: transkakcentację (który), dziwne połącznie "zaznaczył" z "odknaj" oraz watę rymową "no"
- u Orkisza: zbędne „ja” (pełni rolę dodatkowej sylaby)
- u Kołakowskiego i Zimnej: lekką zmianę fabuły (ale przekład bardzo zgrabny stylistycznie)
A Młynarskiego pomysł jest genialny.

Ostatnio zachwyciłem się też jedną zwrotką "Czukotki" Jurija Wizbora w przekładzie Jacka Dybowskiego:
Jurij Wizbor napisał(a):Ледокол наш за старость из полярки списали,
Вертолетчик женился, на юге сидит,
Да и тот пароходик все ходит едва ли, |
И на нем та девчонка едва ли стоит.
Jacek Dybowski napisał(a):Lodołamacz już dawno nie wychodzi na rejsy.
Pilot wraz ze swą żoną na południu ma dom.
Stateczkowi też trudno pływać w czasach dzisiejszych,
Jeszcze trudniej dziewczynie na pokładzie stać wciąż.
Czasem w przekładach utworów rymowanych łatwo odgadnąć, w przypadku ostatnich wyrazów wersów, na którch wyrazach tłumaczowi zależało, a które są tylko "do rymu". Często widać też słowa upychane na siłę. Tutaj – nic z tego, styl jest niezwykle naturalny, przy bardzo dużym stopniu zachowania wierności oryginałowi, świetny jest też pomysł oddania "едва ли" poprzez "trudno".

Pozdrawiam
Dauri
dauri napisał(a):Bardzo dużo tego analizowałem...
Wiem, wiem. Przecież bez powodu nie "wywoływałbym Cię do tablicy" Wink
Wprawdzie nie napisałeś nic o tłumaczeniu Patrycji, ale i tak - jak zwykle - trudno nie przeczytać Twoich słów bez refleksji.

Dobrze, że przytoczyłeś Hamleta. Właśnie z tym fragmentem miałem "problem", gdy z niemałym trudem zdobywałem tłumaczenia Macieja Słomczyńskiego dzieł wszystkich Shekespeare'a. Owo tłumaczenie Józefa Paczkowskiego tak zdążyło się wrosnąć w moją świadomość, że niemal za świętokradztwo przyjąłem, gdy przeczytałem
M. Słomczyński napisał(a):Cóż, ranny rogacz chce się skryć,
Nietknięty mknie wesoło:
Jeden ma czuwać, inny śnić;
Tak świat się toczy w koło.
Na szczęście być albo nie być pozostało tym samym (o tym jeszcze troszkę później)
Jerzy Stanisław Sito fragment "z łosiem" po prostu pozostawił nietknięty wobec "kanonicznego" przekładu J. Paszkowskiego, ale wersji jest kilka.
Wspomniany J. Paszkowski, dokładnie te same słowa u J. S. Sito, dalej
Władysław Tarnawski napisał(a):Niech sobie ranny jeleń kwili,
Bo zdrowy bryka wesoło.
Ktoś śpi, a komuś spać wzbronili -
Tak świat obraca się wkoło.
I wreszcie last, but not least:
Stanisław Barańczak napisał(a):Niech się zraniony jeleń słania:
Stado już w bór odbiega;
Bo jest czas snu i czas czuwania-
Na tym ten świat polega.
Ano właśnie; słynne "oto jest pytanie" pada właśnie u Barańczaka, a nie Paszkowskiego. Powtarzają ten dwuwiersz: w niezmienionej wersji - M. Słomczyński, a z niewielkimi modyfikacjami - W. Bogusławski i W. Tarniawski. Co zaś z tym fragmentem "uczynił" S. Trembecki, chętnych zachęcam do porównań.

Wróćmy do "jelenia". Naprawdę uważam, że Maciej Słomczyński oddał najtrafniej treść. Braku zgrabności w doborze słów też mu zarzucić nie można (no, może rogacza mógł zastąpić jeleniem. Rogacz, to samiec sarny, a deer to zdecydowanie jeleń. Ale nie czepiajmy się; może Pan Słomczyński nie należał do żadnego koła łowieckiego i nie miał Go kto naprowadzić na drogę chrześcijańską Wink ). Czemu zatem, choć obiektywnie najlepsze, tłumaczenia bardzo dobre spotykają się z....conajmniej niechęcią? Tak było ze mną w każdym razie.

I jak można w ogóle skwitować czyjąś translatorską pracę jednym - i to złośliwie niepochlebnym - zdaniem?
Fakt, że Pacie sama wystawiła się na odstrzał zdradzając tempo pracy nad wierszem Ojca, sama prosiła się o uszczypliwość dość chełpliwym tonem (o łatwości translacji), ale na Boga! - trochę chęci!, trochę pracy! Jakże inaczej wyglądałaby niepochlebna recenzja poparta jakąś analizą fragmentu, jakimś... argumentem!

Wiem - czepiam się, ale mógłbyś, Dauri, skomentować omawiane w tym wątku tłumaczenie? Bardzo chciałbym poznać Twoje zdanie.

Pozdrawiam serdecznie
Maciek
Właśnie... Hamlet. Skoro zeszło na Shakespeara nie mogę się powstrymać od podania innych znanych mi wersji tego czterowiersza:
Roman Brandstaetter napisał(a):Niech ranny daniel z bólu łka,
Grzmi krzepki ryk jelenia;
Gdy ty zasypiasz, czuwam ja,
Bo taki sens istnienia.
Andrzej Tretiak napisał(a):Niech ranny zwierz się rykiem dusi,
łania mknie w las wesoło;
śpi jeden, drugi czuwać musi,
Tak świat się kręci wkoło.
Witold Chwalewik napisał(a):A, niech trafione zwierzę płacze,
Niech płacze nie draśnięty jeleń;
Ten znajdzie sen, ten się kołacze,
Tak się na świecie dzieje.
Józef Skłodowski napisał(a):Niech ranny jeleń szaleje,
A zdrowy może się śmiać.
Bo tak się na świecie dzieje:
Ten czuwa, by ów mógł spać.
Juliusz Kydryński napisał(a):A więc niech ranny jeleń łka,
A zdrowy niech podskoczy.
Jednemu śmiech, drugiemu łza.
Tak już ten świat się toczy.
Leon Ulrich napisał(a):Raniony niechaj łzy leje
Zdrowy niech pląsa i skacze
Bo na tym świecie jeden się śmieje
Gdy drugi jęczy i płacze
Ewa E. Nowakowska napisał(a):Ać, ranny jeleń niechaj wrzaśnie,
zdrów niech po lesie lata,
gdyż jeden czuwa, drugi zaśnie,
oto zasady świata.
Ewa E. Nowakowska napisał(a):Niech ranny jeleń roni łzy,
a zdrów mknie do zabawy;
gdy czuwa jeden, drugi śpi -
to zwykłe w świecie sprawy.
i jeszcze Wink
Ewa E. Nowakowska napisał(a):Niech jeleń ranny wyje z bólu,
zdrów niech po kniei bryka -
bo jeden śpi, drugi - na KUL-u,
i koło się zamyka.
Może P.T. Forumowicze znają jeszcze inne przekłady, albo sami spróbują sie z tym zmierzyć? Warto jeszcze wspomnieć znakomite przedstawienie Białostockiego Teatru Lalek "Krótki kurs piosenki aktorskiej". Jednym z lepszych numerów był tam właśnie ten poświęcony omawianemu czterowierszowi. Wyglądało to tak: wychodził aktor w stroju z epoki i śpiewał po kolei różne przekłady do melodii renesansowej, bardzo dziwiąc się, że w każdym występuje inny zwierz.
Więcej informacji:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://btl.bialystok.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9&Itemid=6&lang=pl">http://btl.bialystok.pl/index.php?optio ... =6&lang=pl</a><!-- m -->
<!-- m --><a class="postlink" href="http://btl.bialystok.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9&Itemid=6&limit=1&limitstart=1&lang=pl">http://btl.bialystok.pl/index.php?optio ... =1&lang=pl</a><!-- m -->
Recenzja napisał(a):Szczególnie ciekawym pomysłem było zestawienie w piosence pt. "O kłopotach translatorskich" oryginalnego fragmentu tekstu Szekspirowskiego i jego różnych, polskich przekładów. Okazuje się, że w zależności od tłumacza ryczący z bólu ranny łoś raz jest danielem, raz zwierzem lub jeleniem, przy czym nie zawsze ryczy. Ryczy natomiast widownia - ze śmiechu, kiedy Paweł Aigner, wykonujący ten utwór, od zaciekawienia i zdumienia wielością przekładów przechodzi do graniczącego z obłędem przerażenia.
[Obrazek: piosenka3_20060214_51622121.jpg]


A w rzeczy samej - skoro nie jest to o jeleniach, tylko o "homosapienasach", to gatunek rogacza nie ma tu większego znaczenia. A jeżeli w dosłownym tłumaczeniu wywoływałby jakieś niepożądane skojarzenia - to tłumacz miałby nawet obowiązek go zastąpić czymś innym.

W kwestii przekładu Patrycji: zgadzam się z Karol, Maćkiem i Simonem. W moim odczuciu nie bardzo da się go zaśpiewać do istniejącej melodii - ale pewności nie mam, nie mam też wiedzy co w tracycji anglojęzycznej piosenki jest dopuszczalne. A może być bardzo różnie, wiem to z doświadczeń z piosenką francuskojęzyczną, gdzie liczne transakcentacje i bardzo swobodne traktowanie zagadnień wersyfikacyjnych występuje u największych nawet bardów (Brassens, Brel), co w polskiej piosence uznanoby za niedpouszczalne.
Nie wiem też, czy Patrycja starała się zrobić przekład do zaśpiewania. Pozostaje mieć nadzieję, że uda się z Nią o tym podyskutować.

Pozdrawiam serdecznie
Dauri
Simon napisał(a):
MacB napisał(a):dop...lić Paci.
Zgadzam się z diagnozą postawioną przez Maćka.
Sądzę, że nawet gdyby na chwilę "podłozyć" tłumaczenie Barańczaka i ściemnić, iż to Patrycji - koalicja antypaciowa zmieszałaby z g.... taką próbę. Dla zasady.
I ja się podpisuję pod tym, a Simonowi stawiam piwo.
Jak mawia mistrz Poniedzielski "Ludzie są podłe".
Tak dla zabawy skleciłem własną wersję czterowiersza:

Niech ranny jeleń ryczy w głos,
A zdrowy w berka gra;
Ktoś czuwa wszak, by spać mógł ktoś:
Tak świat wciąż dalej gna.

Pozdrawiam
Michał
Ja też dla zabawy:

Jeden w wyborach odda głos,
A drugi w domu trwa.
I tak nie zmieni się ich los
Tak toczy się ta gra.
:rotfl:

[ Dodano: 12 Listopad 2006, 17:43 ]
O, pardon! Zapomniałem, że nie można się porozumiewać samymi emotikonami. Szybko dodaję:
:piwko:
Z nawiązaniem w pierwszych dwóch wersach do pewnego tekstu K.M. Sieniawskiego:

Ryczy łoś ranny ponad lasem,
zdrów galopuje knieją płową.
Ktoś śpi, gdy czuwa ktoś tymczasem,
tak w świecie co dzień jest na nowo.
Wersja dla ludożerców:

Niech antylopa tonie w łzach
Bawół niech biega wszędzie
Dziś ty mnie zjesz, jutro cię - ja
Tak było i tak będzie

Pozdrawiam
Dauri
No to jeszcze wersja ornitologiczno - małżeńsko - karczmiana

Bulgocze paw nad krawężnikiem
W oko się wwierca wredny kac.
Ona jest w domu, ty nad chodnikiem
I tak jest zawsze - K... Mać
Jeszcze jedna wersja:

Czemu pies szczeka, rwie się na łańcuchu?
Człowiek z pawiem na kolanie dowie się, że żyje.
Drży koński przy twarzy brzuch, drży twarz przy końskim brzuchu,
Bo źródło, bo źródło wciąż bije.

Pozdrawiam
Dauri
dauri, spadłem z krzesła! :rotfl:
Beczka piwa!!!
A ja się popłakałam. Szekspir bywa inspirujący. :rotfl:
A ja dosiadam świni,
kogóż nie łudził oślepiony ptak?
byli już tacy, co śnili,
lecz właśnie po to, żeby wstać - nie wolno spać.

[ Dodano: 13 Listopad 2006, 23:57 ]
Resztek jedzenia szuka pies pod stołem,
i pies bezdomny siadł na progu domu.
Oszukanych sfor ja się nie boję,
jestem specem od tak zwanych Yorków.

[ Dodano: 13 Listopad 2006, 23:59 ]
alternatywne zakończenie:

skąd by kolwiek wracali, bijmy Rosjanom czołem,
choć nikt się nie przyzna nikomu.

Ale to już daleko od Szekspira Big Grin
Wersja studencka

Kto nie zdał niechaj kuje znów,
Kto zdał - niech się upije;
Ten nie zdał dziś, by znać mógł ów:
Uniwerstytet żyje.
Stron: 1 2 3