Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: nie pozwala przerwać ciązy, która jest efektem gwałtu
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Krasny napisał(a):Ale trzeba też zdawać sobie sprawę, że to wszytsko 'nie jest wcale takie łatwe'.
Ale kto powiedział, że ja sobie nie zdaje sprawy? Rozumiem, że można mieć różne rozterki, ale ja wobec siebie ich nie mam (oczywiście na dzień dzisiejszy).
Markowa:) napisał(a):Rozumiem, że można mieć różne rozterki, ale ja wobec siebie ich nie mam (oczywiście na dzień dzisiejszy).
I o "tym" nawiasie mówiłem, wskazując Wasz "problem" (choć problemem przecież nie jest).

Krasny

Markowa napisał(a):(oczywiście na dzień dzisiejszy).
Właśnie!
Dobra poddaje się. Niech wam będzie - trzeba wszystko zrelatywizować...Mam 99% pewności, że nie zmienię poglądów, a wy z uporem maniaka stawiacie na ten 1%...Tyle, że relatywizm wcale nie jest taki dobry w skutkach i lepiej wymagać od siebie więcej niż mniej.

Krasny

Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Mam x% pewności, że nie zmienię poglądów
W pewnym sensie formułowanie takich opinii jest nonsensowne. Znaczy się, owa czasowa ekstrapolacja stopniowanej pewności świadczy jedynie o tym jak mocno do danego poglądu jesteśmy teraz przywiązani. Natomiast przyszłość jest ciemna, nieodgadniona i nieprzewidywalna. dSmile
No właśnie, że nie! Ponieważ samo przywiązanie do danego poglądu (jeśli jest to jedna z wartości, którą się ceni wysoko) wpływa na przyszłe zachowanie. I o ile mogę się zgodzić, że każdemu (a więc i mi) może coś odbić i zachowam się inaczej niż myślałam całe życie, to i tak jest to kwestia małoprawdopodobna. Po to się ma zasady, żeby według nich żyć, bez względu na okoliczności. Tak więc przyszłość nie jest wcale taka ciemna i nieodgadniona, nieprzewidywalne w całości są tylko okoliczności, zachowania można przewidzieć. No chyba, że ktoś uważa, że nie ma sensu mieć zdecydowanych poglądów w życiu, bo wtedy łatwiej jest się dopasowac do tego co przyniesie życie. Moja filozofia polega bardziej na dostosowywaniu tego co przyniesie życie do moich fundamentalnych zasad i jak na razie bardzo żadko musiałam się wycofywać z wcześniejszych poglądów na sprawy najważniejsze.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Moja filozofia polega bardziej na dostosowywaniu tego co przyniesie życie do moich fundamentalnych zasad i jak na razie bardzo żadko musiałam się wycofywać z wcześniejszych poglądów na sprawy najważniejsze.
Ale jednak Musiałaś sie wycofać. Gdybyś do tej pory się nie wycofała, to ciągle jeszcze można założyć że znajdą sie okoliczności, które to spowodują. Ale skoro już nastąpiło odejście od zasad, dlaczego nie wydarzy się później?
100% pewności nie ma, ale chodzi o wysokie prawdopodobieństwo...
Na przykładzie; Uważam, że nigdy nikogo nie zdradzę. Ileś lat mi się to udaje, ale raz się zawaham i ulegnę. Mam jednak swoje zasady, wiem, że to co zrobiłam jest złe, więc od następnego dnia znów staram się nie zdradzać. Gdybym zakładała, że będzie jak będzie to bardziej byłabym podatna na pofolgowanie sobie no i przy pierwszej lepszej okazji uznałabym, że wszystko jedno - niech będzie i tak...
W przypadku najwyższych wartości lepiej nie relatywizować, lepiej wymagać od siebie jak najwięcej, bo człowiek jest i tak wystarczająco słaby, aby upaść.
Zrozumiałeś?
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Zrozumiałeś?
Oczywiście. Ale my ciągle o tym samym rozmawiamy. Teraz Mówisz że 100% pewności nie ma, wcześniej Byłaś bardziej zdecydowana. Nie Byłaś w sytuacji skrajnej i dlatego nie Wiesz (i nikt nie wie) jak się zachowasz w sytuacji zgwałconej kobiety. Tak jak nie Wiesz jak się zachowasz w chwili zagrożenia własnego życia. Nie zabijesz napastnika? Może ten jeden raz się zawahasz. I co? Zasady się nie zmienią? - nie. Dojdzie tylko ten "jeden raz" do statystyki. Będzie to problem tylko Twojego sumienia - i nikogo więcej. Chodzi mi tylko o to, że bezwzględnie (jeśli już) można oceniać tylko siebie. Wobec innych nie można stosować tak kategorycznej miarki.
Pils napisał(a):Chodzi mi tylko o to, że bezwzględnie (jeśli już) można oceniać tylko siebie. Wobec innych nie można stosować tak kategorycznej miarki.
No ja jestem bezwzględna wobec siebie. Co do drugiej części zdania zgadzam się tylko w części. Nie można kategorycznie oceniać ludzi, ale można stanowczo oceniać ich zachowania w konkretnych sytuacjach. Dobro jest zawsze dobrem, a zło złem, nawet jeśli ciężko nam wytyczyć jasne granice.
Pils napisał(a):Chodzi mi tylko o to, że bezwzględnie (jeśli już) można oceniać tylko siebie. Wobec innych nie można stosować tak kategorycznej miarki.
Np wobec pana X, który zabił ojca aby się wzbogacić. Któz z nas wie, co ten człowiek przechodził, kiedy był mały? Do szkoły miał pod górkę, może rodzice dawali mu niezasłuzone klapsy. Czym wobec jego cierpień jest te jeden marny trup teraz, kiedy on po prostu musi odreagować urazy z dzieciństwa a przy okazji poprawic swoją sytuacje finanową. Dodajmy, że ojciec był stary i niedołężny, nieprzyszłosciowy, a zamiast przynosic dochód - generował koszty. Łatwo przychodzi nam osadzanie Xa, potępianie. Ale czy my po trudnym dzieciństwie zachowywalibyśmy się lepiej? Nie bądźmy tak kategoryczni, dopóki nie znajdziemy się w takiej sytuacji.
MJ napisał(a):Np wobec pana X, który zabił ojca aby się wzbogacić.
Marku nie zmieniaj tematu. Ja mówię o bardzo surowej ocenie zgwałconej kobiety, która (przypominam) chciała postąpić zgodnie z prawem. A Ty wyciągasz jakiś przykład z kapelusza, który ma się nijak do tematu który zapodałeś.

[ Dodano: 5 Czerwiec 2006, 14:48 ]
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Nie można kategorycznie oceniać ludzi, ale można stanowczo oceniać ich zachowania w konkretnych sytuacjach.
Zgoda, o ile nie są gwałcone przy okazji ich prawa.
Pils napisał(a):Marku nie zmieniaj tematu. Ja mówię o bardzo surowej ocenie zgwałconej kobiety, która (przypominam) chciała postąpić zgodnie z prawem. A Ty wyciągasz jakiś przykład z kapelusza, który ma się nijak do tematu który zapodałeś.
witam,
wydaje mi się, że zmieniam. Lucyna pisała o aborcji
Markowa:) napisał(a):Żeby dojść do tak radykalnych wniosków na temat aborcji nie trzeba wcale wszystkiego spłycać - wystarczy kochać i cenić życie.
i od tego czasu watek renty czy odszkodowania już sie nie pojawił, dyskusja obracała sie raczej wokół wierności przekonaniom.
Do tego nawiązal Kraśny
Krasny napisał(a):Tak. Ale trzeba też zdawać sobie sprawę, że to wszytsko 'nie jest wcale takie łatwe'.
Ty sam też pisaleś o zabiciu napastnika.
Pils napisał(a):
Markowa:) napisał(a):Nie można kategorycznie oceniać ludzi, ale można stanowczo oceniać ich zachowania w konkretnych sytuacjach.
Zgoda, o ile nie są gwałcone przy okazji ich prawa.
Ale jakie prawa oceniając czyjeś zachowanie ja gwałcę?
To są tzw. okoliczności łagodzące, ale aborcja pozostaje zabójstwem. Kwalifikacja czynu się nie zmienia mimo tego, że mogę współczuć jej tego, że została zgwałcona, według mnie nie daje jej to moralnego prawa do odbierania życia komuś kto nic zawinił.
Markowa:) napisał(a):aborcja pozostaje zabójstwem. Kwalifikacja czynu się nie zmienia mimo tego, że mogę współczuć jej tego, że została zgwałcona, według mnie nie daje jej to moralnego prawa do odbierania życia komuś kto nic zawinił.
I Masz prawo tak uważać. Ja uważam inaczej i myślę, że osiągnęliśmy granicę, której w tej dyskusji nie przekroczymy. Prawda?

[ Dodano: 5 Czerwiec 2006, 15:15 ]
MJ napisał(a):wydaje mi się, że zmieniam. Lucyna pisała o aborcji
No właśnie. Temat ten był ściśle związany z oceną "tej kobiety". Ocena Lucyny była od początku bezwzględna i z tą oceną polemizowałem. Mój przykład był tylko trochę odbiegający (tak dla podkreślenia - że to wszystko nie jest takie łatwe). Twój przykład nie wiem czemu miał służyć.
Pils napisał(a):Edytko Masz podobny problem co MarkowaSmile
mylisz się Wink
Pils napisał(a):Edytko - spytaj czterolatka czy chciałby odejść od mamy i poszło do DD.
Zadaj mu dobre pytanie: czy wolisz, żeby mama oddała Cię do DD czy zabiła, pokroiła Cię na kawałki i wyrzuciła na śmietnik?

Poza tym jesli matka nie podpisze zrzeczenia, to potem ją ścigają i albo podpisze albo sami pozbawią ją praw. Nie martwcie się.

Pozdrawiam,
Edyta

PS Nie czytałam całego wątku, staram się nie uczestniczyć w takich dyskusjach to niepotrzebnie się denerwuję, więc wybaczcie jeśli nie odpowiem na coś na czas.
Edyta napisał(a):Zadaj mu dobre pytanie: czy wolisz, żeby mama oddała Cię do DD czy zabiła, pokroiła Cię na kawałki i wyrzuciła na śmietnik?
Czterolatka? Edytko!
Mam rozumieć, że całkowicie Potępiasz możliwość aborcji?
Edyta napisał(a):Poza tym jesli matka nie podpisze zrzeczenia, to potem ją ścigają i albo podpisze albo sami pozbawią ją praw. Nie martwcie się.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle??
Pils napisał(a):Czterolatka? Edytko!
Mam rozumieć, że całkowicie Potępiasz możliwość aborcji?
Tak. Nie rozmawiamy o tym pierwszy raz, Pilsie.

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Edyta
Pils napisał(a):Twój przykład nie wiem czemu miał służyć.
Jeżeli ktos uważa aborcję za zabójswo dziecka i deklaruje że tego nie zrobi, po czym jego deklaracje są poddawane w wątpliwość, to tak samo można poddać w wątpliwość czyjeś deklaracje, że nie zabije swojego ojca, gdy ten bedzie juz stary i niedołężny.

Natomiast d renty miał się nijak, ale w tym temacie nie wszystkie wypowiedzi odnoszą się do renty, a w rozmowie między Tobą, Lucyną i Kraśnym pojawiła się aborcja, renta zniknęła. Stąd moja wypowiedź przeciwna wszechogarniajacej wzgledności.

marek
Bo właśnie ta względność może później kosztować kogoś życie...
Przemek napisał(a):Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle??
A o co dokładnie pytasz?

Pozdrawiam,
Edyta
MJ napisał(a):Jeżeli ktos uważa aborcję za zabójswo dziecka i deklaruje że tego nie zrobi, po czym jego deklaracje są poddawane w wątpliwość, to tak samo można poddać w wątpliwość czyjeś deklaracje, że nie zabije swojego ojca, gdy ten bedzie juz stary i niedołężny.
Aha. Jeżeli do tego Zmierzałeś to ok. Teraz rozumiem. Ja szedłem trochę innym torem, ale przy tym poziomie abstrakcji to się z Tobą zgadzam.
Pozdrawiam

Krasny

Alek napisał(a):Krasny-to jak w końcu jest z tym prawdopodobieństwem zajścia w ciążę?
W czasie gwałtu jest większe - to jest logiczne. Tak musi być, bowiem fakt istnienia gwałtów tautologicznie oznacza że gwałciciel jest korzystnym ojcem biologicznym dla dziecka.
Krasny napisał(a):korzystnym
? dlaczego korzystnym? bo chyba nie w sensie korzystnym rodzicem?

Krasny

Czy ja napisałem że korzystnym rodzicem? Korzystnym ojcem biologicznym.
Krasny napisał(a):Tak musi być, bowiem fakt istnienia gwałtów tautologicznie oznacza że gwałciciel jest korzystnym ojcem biologicznym dla dziecka.
W ogóle nie rozumiem skąd te wnioski? czy to jakaś bilogiczno-darwinistyczna teoria?
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):czy to jakaś bilogiczno-darwinistyczna teoria?
Na pierwszy rzut oka tak wygląda. I na pierwszy rzut oka wygląda na równie błyskotliwą, co twierdzenie, że homoseksualizm nie może być warunkowany genetycznie, bo odpowiednie geny nie mają szansy przejść do następnego pokolenia. Niestety, przez najbliższe dni będę w terenie, więc nie będę mógł śledzić uchylania dalszych rąbków tajemnicy tej tezy...
Krasny napisał(a):W czasie gwałtu jest większe - to jest logiczne. Tak musi być, bowiem fakt istnienia gwałtów tautologicznie oznacza że gwałciciel jest korzystnym ojcem biologicznym dla dziecka.
A możesz napisać to prościej? Bo ja nie rozumiem. I może podeprzyj to czymś,bo póki co brzmi to średnio jak dla mnie...

Krasny

piotrek napisał(a):I na pierwszy rzut oka wygląda na równie błyskotliwą...
Bynajmniej Smile
Stron: 1 2 3 4