Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Antysemitożerca czy wnikliwy obserwator - off-topic
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7
Oto dziś, czołowy antysemitożerca ks. Michał Czajkowski (ach to nazwisko) okazał się jednym z obrzydliwszych agentów SB.
Jakiś czas temu, dziennikarz Maleszka z GW, również antysemitożerca - też okazał się agentem SB.
Czy jest w tym jakaś prawidłowość?


lc
lc napisał(a):Czy jest w tym jakaś prawidłowość?
Pytasz retorycznie czy chcesz usłyszeć odpowiedź o światowym spisku żydomasonerii?
Dlaczego spisku żydomasonerii?
Ksiądz Czajkowski nie był ani Żydem ani masonem?

lc

[ Dodano: 17 Maj 2006, 13:10 ]
przepraszam za pytajnik w drugim zdaniu. O ks. Czajkowskim jest zdanie twierdzące
(choć zaprzeczające zarazem Smile

lc
To w takim razie może sam odpowiedz, proszę, na to pytanie:
lc napisał(a):Czy jest w tym jakaś prawidłowość?
Proszę bardzo.
Ludzie ubabrani w komunistyczne służby specjalnie sluza obecnie jako narzedzia w nikczemnych dzialaniach propagandowach - m.in. modnym od prau lat oskarzaniu Polaków o antysemityzym.
lc
lc napisał(a):m.in. modnym od prau lat oskarzaniu Polaków o antysemityzym.
To nie jest oskarżanie, tylko stwierdzenie faktu. Cała zabawa polega na tym, że w mentalności przeciętnego Polaka to nie Żyd jest zły, tylko zły jest Żydem...
A o jakim konkretnie fakcie mowa?

lc
Przeczytaj własne posty z tej konkretnej (11) strony...
Przeczytałem.
A moje pytanie dotyczyło konkretnego faktu antysemityzmu.
Jak domniemuję z Twojej wypowiedzi - nie ma takich faktów.
lc
lc napisał(a):Oto dziś, czołowy antysemitożerca ks. Michał Czajkowski (ach to nazwisko) okazał się jednym z obrzydliwszych agentów SB.
Na razie jeszcze się nie okazał. Cała sprawa opiera się wyłącznie na artykule w "Życiu Warszawy". Myślę, że takie sądy będzie można wypowiadać po oficjalnym komunikacie IPNu. Być może takowy na razie się nie pojawi, więc dopóki tak się nie stanie, takie informacje mogą miec wyłącznie miano pomówienia. Inna sprawa jak i czy ks.Czajkowski będzie się bronił. Jak na razie, wszystkiemu zaprzecza.
lc napisał(a):Jak domniemuję z Twojej wypowiedzi - nie ma takich faktów.
Źle domniemujesz, bo fakt antysemityzmmu w Polsce to rzecz nie podlegająca dyskusji. Do tego ten antysemityzm jest naiwny i dziecinny, jest cholernie głupio pojmowany i tłumaczony (vide supra).
Multan napisał(a):Źle domniemujesz, bo fakt antysemityzmmu w Polsce to rzecz nie podlegająca dyskusji. Do tego ten antysemityzm jest naiwny i dziecinny, jest cholernie głupio pojmowany i tłumaczony (vide supra).
Wprost przeciwnie. Jest to problem całkowicie dyskusyjny, bo ja na przyskład uważam, że w Polsce antysemityzmu nie ma.
lc
Uważaj sobie co chcesz. Możesz też przykładowo uważać, że bitwa pod Grunwaldem była w 1440 roku. Masz do tego całkowite prawo. Ale faktu nie zmienisz.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Na razie jeszcze się nie okazał. Cała sprawa opiera się wyłącznie na artykule w "Życiu Warszawy". Myślę, że takie sądy będzie można wypowiadać po oficjalnym komunikacie IPNu.
Publikacja ŻW powłuje się na ustalenia historyka IPN. A wypowiadać się można nawet przed oficjalnym komunikatem.

lc

[ Dodano: 17 Maj 2006, 14:51 ]
Multan napisał(a):Uważaj sobie co chcesz. Możesz też przykładowo uważać, że bitwa pod Grunwaldem była w 1440 roku. Masz do tego całkowite prawo. Ale faktu nie zmienisz.
Tylko, że Bitwa pod Grunwaldem jest faktem, a antysemityzm nie.
Nie muszę więc niczego zmieniać.
Jeżeli masz zdanie przeciwne - proszę o konkretne argumenty.
Istnienie różnych postaci antysemityzmu w kręgu kultury euro-amerykańskiej (a zatem także w Polsce) jest faktem.
Ale już kwestia jego zakresu - w szczególności zaś porównanie Polski z innymi krajami - jak najbardziej nadaje się do dyskusji. Według wyników sondażu przeprowadzonego w Unii Europejskiej jakiś czas temu - Izrael jest najbardziej nielubianym przez Europejczyków państwem. (Z tego, co pamiętam, Polacy w sondażu tym nie brali udziału, więc nie można twierdzić, że to reprezentanci naszego narodu wpłynęli na ten wynik.) Ale co to oznacza? Czy to jest antysemityzm? Czy można twierdzić w związku z tym, że Polacy są największymi antysemitami w Europie (co jest często spotykanym zarzutem)?
Najpierw trzeba zdefiniować, co rozumiemy przez antysemityzm. Po pierwsze, czy antysemitą jest ten kto nie lubi Żydów czy ten, kogo Żydzi nie lubią? Po drugie, o jakie nie-lubienie chodzi. Czy dotyczy rasy jako takiej, czy poszczególnych przedstawicieli tej rasy, czy też Państwa Izrael.

Krasny

Wlasnie. Czy tez moze taki ktorych nie lubi zydow tych z malej litery? Czy tez moze taki ktory uwaza ze 'Zydzi rzadza swiatem'?:-) Bez sprecyzowania terminu nie ma sensu toczyc takiej dysputy.
Krasny napisał(a):Bez sprecyzowania terminu nie ma sensu toczyc takiej dysputy.
Zgadzam się.
lc napisał(a):Najpierw trzeba zdefiniować, co rozumiemy przez antysemityzm.
Można podjąć taka próbę, jeśli ktoś ma z tym problemy. Choć istnieje obawa, że uzyskawszy taką definicję, będzie można zamykać oczy i omijać wszelkie bardziej subtelne kwestie o wydźwięku antysemickim. Ale oczywiście nie byłoby dobrze rzucać tym hasłem bezpodstawnie. Jak np. kibice, którzy kibiców wrogiej drużyny wyzywają od Żydów. A tamci z braku bardziej obelżywych określeń, odkrzykują... "Żydzi!" Wink
lc napisał(a):Po pierwsze, czy antysemitą jest ten kto nie lubi Żydów czy ten, kogo Żydzi nie lubią?
A antyklerykał to taki, który księży nie lubi, czy taki, którego księża nie lubią? Zapewne jedno i drugie, ale drugie jest konsekwencją pierwszego. Czy się mylę?
lc napisał(a):Po drugie, o jakie nie-lubienie chodzi. Czy dotyczy rasy jako takiej, czy poszczególnych przedstawicieli tej rasy, czy też Państwa Izrael.
Tutaj pewien problem istnieje od momentu pojawienia się tego określenia - wszak jeśli już mówić o rasie semickiej, to należałoby do niej włączyć też np. Arabów. Ale pierwsze użycia dotyczyły Żydów - powiedzmy więc, że antysemityzm dotyczy Żydów jako grupy etnicznej. Jeśli nielubienie poszczególnych Żydów nie ma z tym pochodzeniem nic wspólnego (tzn. nie jest nielubieniem apriorycznym), to nie nazwałabym tego antysemityzmem. Podobnie z Państwem Izrael - jeśli się go nie lubi, bo to państwo powstałe dla tego akurat narodu, to to jest antysemityzm. A jak za coś innego, to nie.
Krasny napisał(a):Czy tez moze taki ktorych nie lubi zydow tych z malej litery?
Zasadniczo nielubienie żydów z małej litery nazwać by należało antyjudaizmem. I to mamy od 2000 lat mniej więcej. Antysemityzm jest koncepcją pseudo-biologiczną czy też etniczną i w takiej postaci, przynajmniej umownie, istnieje od XIXw.
Krasny napisał(a):Czy tez moze taki ktory uwaza ze 'Zydzi rzadza swiatem'?:-)
A czy uważa, że to źle, że akurat Żydzi rządzą? Wink

Ot i próba, koślawa nieco, w związku z czym zaraz może zostać w proch rozbita Smile, sprecyzowania terminu. Ale trudność polega na tym, że wszystkie te postaci lubienia i nielubienia Żydów i żydów się ze sobą łączą i trudno jedne bez drugich rozpatrywać, bo to trochę zbyt wygodnie zawęża problem.

PS: Wybaczcie, poczułam się wywołana do odpowiedzi :Smile
Jeżeli więc ustaliliśmy, że antysemityzm to nielubienie Żydów jako grupy etnicznej, to podtrzymuje tezę że antysemityzm w Polsce nie istnieje jako problem. Choćby z tej prostej przyczyny, że Żydzi nie stanowią w Polsce znaczącej grupy etnicznej. A slogan o antysemitźmie bez Żydów jest idiotyzmem wyprodukowanym przez pajaców ze środowiska Gazetki Wyborczej.
lc
lc napisał(a):...antysemityzm w Polsce nie istnieje jako problem...
Wiesz, Leszku - nie widzę szansy, abyś Ty na przykład przyznał, że jednak antysemityzm polski istnieje (nawet jako problem Wink ), ani chyba i mnie żadna tego typu rozmowa nie przekona, że nie istnieje takie zjawisko, bo
lc napisał(a):Żydzi nie stanowią w Polsce znaczącej grupy etnicznej
Spytam Cię może tak: czy uważasz, że w Stanach Zjednoczonych drugiej połowy XX w. nie istaniał antykomunizm? Wszak odsetek komunistów w USA był marginalny. Nie w ilości chyba przyczyna.
Nie pamiętam, czy to na tym forum o tym pisano, czy czytałem to gdzie indziej (a może w Twojej "ukochanej" gazecie? Wink ), grunt, że argumenty o niewystępowaniu u nas (Polaków jako nacji) antysemityzmu nie można porównywać ze zjawiskiem znanym np. z III Rzeszy; u nas ów antysemityzm i inaczej wyglądał/wygląda, i innego był/jest rodzaju. To swego rodzaju pogarda dla nacji żydowskiej, rodzaj wywyższenia się ponad "naród, który ukrzyżował Chrystusa".
Czemu, powiedz, skoro antysemityzmu nie ma, obelgą dość powszechną w języku potocznym jest powiedzenie komuś "Ty Żydzie!"? Czemu na murach miast polskich obok nazw nielubianych klubów sportowych prawie zawsze jest dopisek "JUDE", nierzadko z dorysowaną szubiennicą, albo z okrzykiem "RAUS"? Czemu nikt nie protestuje, gdy "Prawdziwi Polacy" wykupują całe dzielnice miast, a larum się wznosi, gdy "Żydzi wyciągają swoje łapska" po jakąś kamienice?
Czy Ty naprawdę tego nie dostrzegasz?

Pozdrawiam
Maciek
Moze nalezaloby inaczej sformulowac pytanie ?

Np :
Jesli w Twoim jezyku nie nazywasz wyzej wspomnianych (a takze innych) ciekawostek mianem antysemityzmu, to jak je nazywasz ?
Maćku, jeżeli Ty nazywasz chuligańskie "polemiki" między kibicami klubów sportowych antysemityzmem to myśle, że faktycznie nie dogadamy się.
W języku angielskim o ile się nie mylę Grek jest synonimem oszusta ale czy z tego mozna wyprowadzac wniosek o narodowej fobii.
Nie uogólniajmy pewnych starych zwrotow językowych do rangi rasizmu.
W Stanach Zjednoczonych funkcjonują Polish jokes ale czy to znaczy, że amerykanie uprawiają antypolonizm?
Problem wykuupu polskich nieruchomości jest raczej związany z kwestią obywatelstwa a nie przynależności narodowościowej. Natomist jesli chodzi o odzyskiwanie utraconych dóbr to jest to kwestia reprywatyzacji - a co do jej zasad jeszcze toczą się spory (nierasowe bynajmniej).
Wątku o winnych ukrzyżowania Chrystusa wolałbym nie rozstrząsywać, gdyż jest to skomplikowany spór teologiczny.
Powtarzam, nie dostrzegam w Polsce antysemityzmu - wprost przeciwnie, widzę jakiś irracjonalny lęk przed otrzymaniem łatki "antysemita" - tak jakkby to była najgorsza z obelg (np. można od biedy być złodziejem, alfonsem, bandytą - ale antysemitą to już nie).
Ja na przykład nie lubię tzw. Żydokokomuny (uwaga: pojęcie to odświeżył w latach 90-tych Adam Michnik) ale wiąże się to z haniebnymi postawami politycznymi pewnej grupy Żydów w XX w. (świetnie opisał te postawy JK w "Opowieści Pewnego Emigranta") a nie z pochodzeniem rasowym. Tak samo jak nie lubę polskich bandytów komunistycznych.

ukłony
lc
Oczywiście, Leszku - nie wybryki pseudokibiców świadczą o niechęci Polaków jako nacji do Żydów jako nacji. Mam też świadomość, że łatwo się nawzajem do postrzegania tych spraw nie przekonamy. Jedno muszę Ci przyznać - mianowicie, że obok irracjonalnego (przynajmniej dziś) antysemityzmu (który ja jednak dostrzegam Wink, a Ty negujesz), jest jeszcze równie irracjonalny lęk przed ową "łatką antysemity", o którym piszesz, a ja się w tej mierze z Tobą zgadzam.
Jeszcze raz może podkreślę, że uważam nas - Polaków za o wiele bardziej niechętnych Żydom niż niemalże jakiejkolwiek innej nacji i - podkreślę raz jeszcze - nie ma to dziś żadnego rozumowego wytłumaczenia. W starszych pokoleniach, gdzie Polacy żyli wśród Żydów, jest to dla mnie nieco bardziej jasne (co nie znaczy, że widzę w tym jakiś szczególnie racjonalny powód do owego poglądu lub, czego chyba nie muszę dodawać, popieram to lub pochwalam). Jesteśmy (jako nacja) przesiąknięci stereotypami, a stereotypy te każą nam na Żydów patrzeć jak na źródło wszelkiego zła (że o Żydzie tu nie wspomnę - znajome? Wink )
Przyczyny zaś tej niechęci są różne i z różnym nasileniem odzywały się w różnych epokach. Na pewno wizerunek "wrogów Chrystusa" (z którym to wizerunkiem Ty nie chcesz dyskutować - i słusznie) nałożył się z czasem na obraz tych, którzy zarabiali na polskiej biedzie, a dołożył się jeszcze wizerunek dość powszechny wśród naszych rodaków - mianowicie czerwonego zdrajcy, niemalże synonim enkawudzisty (vide: "Opowieść pewnego emigranta").
Zauważ, że Rosję postrzegamy jako naród niekorzystnie, Rosjan - już nie. Niemcy jawią się nam nadal jako potencjalny wróg (ale dość często w powiązaniu z Rosją - taki syndrom zaborców). Ale państwo Izrael? Czy ono budzi jakieś emocje narodowe? Chyba nie. Zupełnie inaczej niz "Żyd".

Chyba będziesz musiał użyć innych argumentów, aby mnie przekonać.

Pozdrawiam
Maciek
MacB napisał(a):obraz tych, którzy zarabiali na polskiej biedzie,
Od wieków było tak, że Żyd z tego co zarobił przejadał 1/10, a 9/10 wkładał w interes. A Polak - 1/10 przejadał, a 9/10 przepijał, po czym szedł do Żyda i zastawiał to co mu zostało. I jak tu nie mówić, że Żyd zarabiał na polskiej biedzie? Wink
Maćku,
Niekorzystnie postrzegamy tez Anglikow ktorych uwazamy za niesympatycznych i wynioslych snobow, Francuzow nazywamy lekceważąco żabojadami, włochów uwazamy za krzykliwych brudasow itp. Nawiasem mówiąc, Rosjan za bardzo też nie szanujemy.
A o lacy są przez inne narody tez postrzegani niekoniecznie pozytywnie.
I co z tego?
Dlaczego stosunkowi do Żydów ma się przypisywać szczególne znaczenie. Jako ludzie nie są w niczym lepsi ani gorsi od innych narodowości. Filosemityzm, tak jak antysemityzm jest rasizmem.
A przypominam, że Polacy przez stulecia obnchodzili się z Żydami dużo lepiej niż inne państwa. Dlatego też Żydzi uciekali do Polski, a ziemie te nazywali rajem.
lc napisał(a):Dlaczego stosunkowi do Żydów ma się przypisywać szczególne znaczenie
Właśnie próbuję Cię namówić, abyśmy znaleźli odpowiedź na to pytanie.
Dlaczego właśnie Żydzi wzbudzają emocje, a już Szkoci nie? Nie spotkałem pejoratywnych zwrotów typu "Zażabojadzona kadra uczelni..." czy też "Angielski pomiocie", albo "Italiańczyk". A nawet "Kochajmy się jak bracia, ale liczmy się jak...Szkoci". Dlaczego?
I niekoniecznie trzeba być filosemitą, jeśli dostrzega się podskórny, niemalże wszechobecny (choć często nieświadomy) antysemityzm. I - powtórzę - nie taki, jak w wykonaniu Hitlera. U nas raczej ostateczne rozwiązanie nie przyszłoby do głowy nawet najbardziej zajadłym wrogom narodu Mojżeszowego, a i z wykonawstwem (wierzę w to) nie byłoby tak łatwo.
Może dlatego Żydzi
lc napisał(a):ziemie te nazywali rajem.
I jeszcze coś mi przyszło do głowy. Hipoteza postawiona ad hoc, a więc nie proś mnie, abym ją poparł dowodami. Pomyślałem o tym, gdy jeszcze raz przeczytałem ostatnie zdanie z Twojej wypowiedzi.
Może to cała Europa jest/była antysemicka?
Mozna sie ewentualnie umowic ze konieczna jest obecnosc danej mniejszosci narodowej « pod reka », a takze przemoc fizyczna (mniej lub bardziej silna : od getta lawkowego czy wybijania szyb w sklepach zaczynajac a na rowach i komorach gazowych konczac ?) zeby mozna mowic o antysemityzmie… :/

Ale (nawet wtedy) jak nazwac chociazby wszystkie te odruchy jezykowe, insynuowanie ze ktos jest wiadomego pochodzenia by dac do zrozumienia ze "oskarzony o pochodzenie" nie jest godny zaufania ?
A takze reakcje ludzi «oskarzonych o pochodzenie" ktorzy zamiast wzruszyc ramionami i skomentowac ze to jakis sredniowieczny przesad, zaczynaja sie tlumaczyc, wyciagac metryki, akty chrztu etc… jakby chcieli uniknac jakiejs hanby…?
I wiele innych przyzwyczajen, gdzie Zydzi uchodza za szwarccharaktery...

Jak to nazywasz w Twoim jezyku, lc ? Aryjskim folklorem ? Poczuciem humoru ?
MacB napisał(a):Dlaczego właśnie Żydzi wzbudzają emocje, a już Szkoci nie? Nie spotkałem pejoratywnych zwrotów typu "Zażabojadzona kadra uczelni..." czy też "Angielski pomiocie", albo "Italiańczyk". A nawet "Kochajmy się jak bracia, ale liczmy się jak...Szkoci". Dlaczego?
ależ pejoratywne określenia w języku polskim dotycza tez innych narodowsci. Np zamiast oszukać mówi się ocyganić, oszwabić - nie słyszalem zaś o ożydzić, karalucha nazywa się francuzem (no, niech by spróbował ktoś Żydem Wink )
MacB napisał(a):Może to cała Europa jest/była antysemicka
a jest, choćby wspomniani przeze mnie Francuzi (Niemcy zbyt się boją aby to toobie nawet głośno uświadomić). Jeżeli do Europy zaliczymy Rosję (mam co do tego zaliczenia pewne wątpliwości) to niewątpliwie tam nienawidzą Żydów szczególnie -

[ Dodano: 18 Maj 2006, 19:37 ]
thomas.neverny napisał(a):Ale (nawet wtedy) jak nazwac chociazby wszystkie te odruchy jezykowe, insynuowanie ze ktos jest wiadomego pochodzenia by dac do zrozumienia ze "oskarzony o pochodzenie" nie jest godny zaufania
Nieprawda. O Kwaśniewskim od samego początku było powszechnie waidomo, że od strony ojca ma zydowskie korzenie i nie przeszkadzalo mu to wygrywac wybory dystansujac konkurencje. O Ludwilu Dornie wiadomo ze jest zydowskiego pochodzenia a wygrywa wybory do Sejmu bez problemu zdobywajac glosy prawicowego elektoratu. Duzym szacunkiem cieszy sie u prawicy narodowej Adam Sandauer czy publicysta Antoni Zambrowski. Gdzie tu antysemityzm?
thomas.neverny napisał(a):A takze reakcje ludzi «oskarzonych o pochodzenie" ktorzy zamiast wzruszyc ramionami i skomentowac ze to jakis sredniowieczny przesad, zaczynaja sie tlumaczyc, wyciagac metryki, akty chrztu etc… jakby chcieli uniknac jakiejs hanby…?
I wiele innych przyzwyczajen, gdzie Zydzi uchodza za szwarccharaktery...
Kto sie niby tak tlumaczyl? Ostniatniego tlumaczacego się pamietam Tuska ale nie chodzilo tu o żydowskie korzenie bynajmniej
thomas.neverny napisał(a):Jak to nazywasz w Twoim jezyku, lc ? Aryjskim folklorem ? Poczuciem humoru ?

Co nazywam? Że ktos sie tlumaczy z pochodzenia. Nie nazywam tego - po prostu. Tu nie ma nic do nazywania. Kazdy sie tlumaczy z czego chce.

[ Dodano: 18 Maj 2006, 19:40 ]
przepraszam, troche za duzo mi sie zacytowalo z Newernego

[ Dodano: 18 Maj 2006, 19:40 ]
a raczej do cytatu wlazly mi moje slowa. pardon

[ Komentarz dodany przez: ann: 21 Maj 2006, 18:05 ]
Cytat poprawiony. Mam nadzieję, że tak to miało wyglądać Wink
Żeby włożyć kij w mrowisko tej niewątpliwie ciekawej dyskusji, podaję fragmnet do artykuliku z Dziennika Wschodniego. Prawdę mówiąc nie miałem pojęcia, że takie praktyki są stosowane...



Wycieczki kontrolowane
Oficjalnie wszystko cacy, nieoficjalnie policja kręci nosem

- Kiedyś, gdy organizatorzy wycieczek nie uprzedzali nas o przyjazdach grup z Izraela o tym, jak liczna do nas jedzie wycieczka dowiadywałem się po liczbie radiowozów stojących przed obozem - mówi Edward Balawejder, dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku
Nawet, gdyby na sąsiedniej ulicy ktoś potrzebował pomocy, radiowóz nawet nie drgnie. Bo patrol musi ochraniać turystów z Izraela. Przyjezdni z innych krajów mogą tylko pomarzyć o takiej obstawie. Ale takie są przepisy. Policja ma ich dość.
Policyjną ochronę turystom z Izraela gwarantuje podpisana przez Polskę międzynarodowa umowa. Mundurowi nie chcą o niej rozmawiać, a przynajmniej nie oficjalnie. - Nie mogę ujawnić technicznych szczegółów takiej ochrony - ucina Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. - Czytałem te instrukcje. Ale mają one klauzulę "poufne” - wtóruje mu Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej. Nam udało się ustalić, na czym taka ochrona polega.
Za każdym razem, gdy na Majdanek w Lublinie jedzie grupa Żydów, już sporo wcześniej ustawia się tam radiowóz. - Na miejscu musimy być godzinę, dwie przed przyjazdem wycieczki. I od tej pory jesteśmy nietykalni. Nawet gdyby działo się coś poważnego, nie można nas wysłać w inne miejsce, choćbyśmy byli najbliżej miejsca takiego zdarzenia - opowiada jeden z lubelskich policjantów, proszący o zachowanie anonimowości. - Efekt jest taki, że ludzie muszą dłużej czekać na interwencję. A my stoimy.
Rzecznik policji nie widzi problemu. - Każdy radiowóz ma określone zadania. I jeśli jakiś patrol musi pozostać na miejscu, wtedy dyżurny ma wysłać na interwencję inny. Ale w tym nie ma nic dziwnego - tłumaczy Wójtowicz.
Na tym ochrona się nie kończy. Policjanci często sprawdzają też pokoje hotelowe, w których mają nocować goście z Izraela. Zajmują się tym ekipy pirotechników. Dyskretnie, by nie wzbudzać sensacji przeczesują pomieszczenia. - Dopiero wtedy wpuszczana jest wycieczka. A później musimy przez cały czas siedzieć przy wyjściu i pilnować, kto wchodzi i kto wychodzi. Tak mijają godziny - narzeka funkcjonariusz lubelskiej policji.
Skąd te zabezpieczenia? Nie tylko z obawy o ataki na Żydów, ale też z chęci uniknięcia antysemickich incydentów. Tak stało się sześć lat temu w Lublinie, podczas Marszu Żywych. Obok jego uczestników krążył polonez z obrażającymi Żydów hasłami. Incydent nie umknął uwadze posła do izraelskiego parlamentu, Abrahama Herszona, który o wszystkim opowiedział w izraelskim radiu. Właściciel poloneza stanął przed sądem i został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu.
Inni turyści o takiej ochronie mogą tylko pomarzyć. Na długo wizytę w Lublinie zapamięta grupa Japończyków, którzy w miniony weekend padli ofiarą rozboju. Policyjnego radiowozu doczekali się po godzinie, bo nie działały numery alarmowe policji: 112 i 997. Opiekująca się turystami przewodniczka nie wypatrzyła na Starym Mieście żadnego policyjnego patrolu.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7