Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Ballada Wrzesniowa (problem podmiotu lirycznego)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Witam i pozdrawiam wszystkich, zagladam tutaj od niedawna i serce cieszy ze az tylu was...
Przechodzac do tematu....
W Balladzie Wrzesniowej pojawia sie tekst...
...i Chrystus z kula w tyle glowy...Przez wszystkie lata sluchania tego utworu zawsze uwazalem ten fragment za bezposrednie nawiazanie do zbrodni Katynskiej, ostatnio przy sniadaniu zaswitala mi mysl czy aby Jacek nie nawiazuje tutaj do jakiegos konkretnego wydarzenia "roztrzelania" jakiejs slynnej rzezby, oltarza, czy obrazu przedstawiajacego Chrystusa. Wszyscy wiemy jak dzielni czrwonoarmisci lubowali sie w bezczeszczeniu obiektow sakralnych.
Ciekaw jestem opini...
Ja myślę, że to zdanie, nie odwołuje się w całości do konkretnego wydarzenia, ale ogólnej sytuacji, jaka panowała. Możemy odnaleźć w nim np. obraz martyrologii ludności zawarty w osobie cierpiącego Zbawiciela. Ta kula w tyle głowy to oznaka rozstrzeliwania- ówcześnie popularnego sposobu pozbawiania życia- stąd pomysł.
Inna sprawa, że ów "Chrystus" to alegoria religii jako całości. Armia Czerwona niosła bowiem ze sobą "radosny ateizm"...
Myślę, ze ten "Chrystus z kulą w tyle głowy" symbolizuje i religię, ale też ofiary zbrodni sowieckich - często w twórczości lat okupacji ofiary zbrodni stalinowskich i hitlerowskich są określane "Chrystusami"

Pozdrawiam
Gucigucini napisał(a):...i Chrystus z kula w tyle glowy...Przez wszystkie lata sluchania tego utworu zawsze uwazalem ten fragment za bezposrednie nawiazanie do zbrodni Katynskiej
Nie sądzę. Sprawy opisane w "Balladzie wrześniowej" nawiązują do wydarzeń wrześniowych, a Katyń był później.
rajdowiec99 napisał(a):ów "Chrystus" to alegoria religii jako całości. Armia Czerwona niosła bowiem ze sobą "radosny ateizm"...
Z tym się zgadzam.
Tomek_Ciesla napisał(a):Płynie rzeka wąwozem niby dnem koleiny co sama siebie żłobiła...
Dlaczego "niby"?

Pozdrawiam
Dauri
Dauri
Tak katyn byl pozniej, ale Katyn zawsze byl symbolem invazji sovieckiej i wszystkich zbrodni popelnionych na Kresach
Pozostaje jeszcze wizerunek piety Matki Boskiej Katynskiej z " Chrystusem " z rana w tyle glowy....

Dzieki wszystkim za mysli...

[ Dodano: 2 Maj 2006, 00:36 ]
Dauri
a ta rzeka to powinno byc..... jak dnem koleiny, ktora sama siebie......
dauri napisał(a):
Gucigucini napisał(a):...i Chrystus z kula w tyle glowy...Przez wszystkie lata sluchania tego utworu zawsze uwazalem ten fragment za bezposrednie nawiazanie do zbrodni Katynskiej
Nie sądzę. Sprawy opisane w "Balladzie wrześniowej"
nawiązują do wydarzeń wrześniowych, a Katyń był później.
Gucigucini napisał(a):Dauri
Tak katyn byl pozniej, ale Katyn zawsze byl symbolem invazji sovieckiej i wszystkich zbrodni popelnionych na Kresach
Pozostaje jeszcze wizerunek piety Matki Boskiej Katynskiej z " Chrystusem " z rana w tyle glowy....
Aż strach pomyśleć - nie zgadzam się z Dauri! Big Grin W argumentacji zaś wyręczył mnie Gucigucini (podkreślenie w Jego wypowiedzi ode mnie).
Nie znaczy to, że ów Chrystus nie może być postrzegany jako symbol religii jako takiej, ale ta kula w tyle głowy... - skojarzenie z Katyniem pewne.

Nie sądzę, by można było słuchając "Ballady..." zaniechać skojarzeń z konsekwencjami inwazji z 17 X, czy z wydarzeniami będącymi bezpośrednio następstwami tych dni.
MacB napisał(a):Aż strach pomyśleć - nie zgadzam się z Dauri! Big Grin
I dzięki Ci za tę opinię. Najgorzej, jak człowiek napisze cały elaborat i wszyscy to zignorują, tak jak w przypadku mojego posta o Okudżawie: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=1375">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=1375</a><!-- m -->.

Pozdrawiam
Dauri

[ Dodano: 3 Maj 2006, 00:09 ]
Jeszcze jedno: kto jest Twoim zdaniem podmiotem lirycznym w tej piosence?
dauri napisał(a):Jeszcze jedno: kto jest Twoim zdaniem podmiotem lirycznym w tej piosence?
O! Dodałeś coś; nie zauważyłem wcześniej. Przy okazji - w temacie Okudżawy się nie wypowiadam, bo i nic wartościowego (a tak po prawdzie to i nic bezwartościowego) nie mam tam do napisania - ani języka nie znam na tym poziomie, ani oryginałów tekstów, ani specjalnie Okudżawy nie czytuję/nie słuchuję Wink A szkoda; sam żałuję, że mija mnie (pewnie bezpowrotnie) wiele ciekawych doznań związanych z obcowaniem z coraz to innym obliczem Sztuki (w zanaczeniu: Piękna).

Wracając zaś do Twojego pytania, to znajduję tam DWA podmioty liryczne. Zbiorowy podmiot, który nazwijmy "najeźdźcą" - bardziej opisujący rzeczywistość wrześniową jako świadek, ale i uczestnik owych wydarzeń. W każdym razie sytuację całą widzimy oczami "onych", myślimy ich myślami, rzeczywistość oceniamy ich stereotypami. Ale (choć pozornie to oni opisują całą historię) oprócz tego podmiotu, ja wyczuwam obecność drugiego - kogoś, z kim ja mogę się już utożsamiać (a i Autor, jak sądzę, mógł czuć z nim wspólnotę) - kogoś, kto z perspektywy lat ma wiedzę o tych zdarzeniach, o ich konsekwencjach, a także o ich prawdziwym (w przeciwieństwie do obrazu widzianego oczami podmiotu nr 1) kształcie, przyczynach etc.

Pozornie to tylko jakiś krasnoarmista opowiada nam całą historię, ale niektóre zwroty (jak choćby ten Chrystus, w którym [wiem, wiem Wink - poszedłem w zaparte Wink ] ja dostrzegam wyraźną aluzję do Katynia) odczytać można jako wyraźne oskarżenie, a o to trudno posądzać podmiot liryczny nr 1 - tzn. żeby sam siebie oskarżał, gdy właśnie nam się tu chełpi swym zwycięstwem.
I to zakończenie:
Cytat:I święcić będą nam potomni
Po pierwszym - siedemnasty.
Sowieci? Jeszcze rozumiałbym, że w ich mniemaniu jest co święcić (jako wyzwolenie spod polskiego panowania Białorusi i Ukrainy), ale dlaczego "po pierwszym września"? Dlaczego mieliby święcić pierwszego września? Choć mam i na to wytłumaczenie (ale o tym za chwilę), to jednak skłonny jestem te słowa przypisać bardziej podmiotowi nr 2. "Święcić", ale na smutno. Święcić, ale pamięć ofiar, a nie samą rocznicę - właśnie tak, jak przez wszystkie lata powojenne święciło się u nas dzień pierwszego września.

I na koniec obiecane wytłumaczenie, które w ogóle istnienie podmiotu lirycznego nr 2 czyni niepotrzebnym. To potomkowie obu zwycięzców Polski:
Cytat:Nieprzeliczone dzieci Soso,
Niezwyciężony miot Hitlera.
święcą zarówno pierwszy jak i siedemnasty.

Tyle ode mnie. Ciekawy jestem teraz Twojego zdania.
Pozdrawiam serdecznie
Maciek
Ciekawe.... ale ja calkiem inaczej interpretuje ten tekst i zawarte tam podmioty liryczne.
Po pierwsze primo
Dlugosmy na ten dzien czekali... az do...Armia czerwona wyruszala... tutaj podmiotem sa soldaty sowieccy. Nie jest tajemnica ze spoleczenstwo rosyjskie zawsze pragnelo upadku Polski. Juz w 1920 roku na posiedzeniu wszechrosyjskiego centralnego komitetu wykonawczego moskiewskiej rady delegatow robotniczych i chlopskich Kamieniew nazywa akcje wojskowa polska "OFENSYWA SZLACHTY POLSKIEJ". Robotnicy i chlopi rosyjscy kaza armi czerwonej "BRONIC ZDOBYCZY REWOLUCYJNYCH LUDU ROSYJSKIEGO OD ATAKU PANOW POLSKICH". Sowieci we wrzesniu 39 niemogli sie doczekac zmazania wstydu jakim byla porazka w 1920 roku i raz na zawsze starcia odwiecznego wroga jakim byla dla nich Polska.
Po drugie primo
A coz to za historia nowa? podmiotem jest pytajaca Europa ktora wtedy wogole niezdawala sobie sprawy ze skomplikowanej pozycji Polski, i jakim powaznym zagrozeniem byla Rosja Sowiecka dla reszty swiata.
Po trzecie primo
Reszta to juz opis wydazen przez Jacka. Kaczmarski opisuje inwazje uzywajac "ironicznie" argumentow jakimi usprawiedliwiali czwarty rozbior sowieccy najezdzcy. Poczatek opisu to tekst...Zwyciestw sie szlak ich seria znaczy.....
Na koniec...
I swiecic beda nam potomni po pierwszym wrzesnia - siedemnasty
To juz bez ironi wyrazona nadzieja a wlasciwie pewnosc ze przyjdzie taki czas ze bedziemy mogli wreszcie SWIECIC dzien napasci sovieckiej jak swiecimy dzien napasci niemieckiej.
Nie zapominajmy ze kiedy Jacek pisal ta ballade, dzien 17 IX oficjalnie nie istnial w historii Polski.
Gucigucini napisał(a):Nie zapominajmy ze kiedy Jacek pisal ta ballade, dzien 17 IX oficjalnie nie istnial w historii Polski.
Istniał. Tylko w nieco odmiennej interpretacji.
Gucigucini napisał(a):Sowieci we wrzesniu 39 niemogli sie doczekac zmazania wstydu jakim byla porazka w 1920 roku i raz na zawsze starcia odwiecznego wroga jakim byla dla nich Polska.
Bez emfazy. Nie zapominajcie o tym, że w 1920 na froncie zachodnim stacjonowało niecałe 10% Armii Czerwonej. Pozostała część była uwikłana w walkę wewnętrzną, interwencję, Kołczaka, Wrangla, Denikina i pozostałych białych... Rosja radziecka raczej nie straciła za bardzo na tej wojnie, była to niewiele znaczący marginalny epizod. Zwłaszcza, że Stalin po dojściu do władzy zrezygnował z idei światowej rewolucji, zdając się raczej na ewolucję. O możliwości pozbycia się z własnego terytorium dysydentów ukraińskich bez wywoływania wrzasku już nie wspomnę - to tylko korzyść.
Gucigucini napisał(a):A coz to za historia nowa? podmiotem jest pytajaca Europa ktora wtedy wogole niezdawala sobie sprawy ze skomplikowanej pozycji Polski, i jakim powaznym zagrozeniem byla Rosja Sowiecka dla reszty swiata.
Doskonale sobie zdawano sprawę z sytuacji Polski, ale cóż - "Nie będziemy umierać za Gdańsk". Z zagrożenia, jakie stwarzał ZSRR zdawano sobie sprawę lepiej niż doskonale. Tak więc - niech sobie Rosjanie zabiorą wschodnią Polskę, niech sobie wezmą Litwę (w końcu odbierają swoje ziemie sprzed 25 lat) i będzie spokój, a może Stalin wykorkuje i przyjdzie nowe? A "historia nowa" - to pakt R-M, o istnieniu którego akurat nie wiedziano, zwłaszcza, że zawarto go niespełna miesiąc wcześniej i był on utajniony... do 17 IX właśnie Smile
MacB napisał(a):Zbiorowy podmiot, który nazwijmy "najeźdźcą"
Ano właśnie. "Ballada wrześniowa" nie jest historią opowiedzianą z punktu widzenia Jacka w roku 1982 w Paryżu, tylko z punktu widzenia owych "najeźdźców" w roku 1939. W tymże roku zbrodni Katyńskiej jeszcze nie było, a co z tym idzie owi "najeźdźcy" nie mogli w swojej relacji do Katynia nawiązywać, gdyż inaczej byłby to anachronizm.

Wracając do podmiotu lirycznego - uważam że jest on od początku do końca piosenki tylko jeden, i że są to ludzie z bliskiego otoczenia Stalina (np. ze sztabu generalnego Armii Czerwonej), gdyż:
- znali tajny pakt Ribbentrop-Mołotow przed 17.IX ("długośmy na ten dzień czekali")
- wiedzą, w jaki sposób Stalin pokazuje ruchy wojsk ("bez słów na mapie fajką strzałki ruszy")
- posługują się retoryką Mołotowa ("wersalski bękart")

Jeszcze mała uwaga: określenie "wersalski bękart" - a właściwie "уродливое детище Версальского договора" czyli "monstrualny płód Traktatu Wersalskiego" pochodzi z przemówienia Mołotowa z dnia 31.10.1939 (link: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.hrono.ru/dokum/molotov.html">http://www.hrono.ru/dokum/molotov.html</a><!-- m --> ), Ballada jest więc wrześniowo-październikowa. Smile

Pozdrawiam
Dauri
Natomiast kpiny z tych (było, nie było, dość nieprzyjemnych) wydarzeń nic chyba nie jest w stanie oddać lepiej od "Zapisków oficera Armii Czerwonej" pióra Sergiusza Piaseckiego - polecam.
Multan napisał(a):"Zapisków oficera Armii Czerwonej" pióra Sergiusza Piaseckiego - polecam.
Re-we-la-cyj-na !!
Jak ktoś chce to w formie .doc - to proszę na priv albo mail.
dauri napisał(a):Wracając do podmiotu lirycznego - uważam że jest on od początku do końca piosenki tylko jeden, i że są to ludzie z bliskiego otoczenia Stalina
Wiem, wiem - zawsze potem dostaję wciry i muszę się później przyznawać do błędu w obliczu niepodważalnej argumentacj, ale...jeszcze raz zaryzykuję Wink i się z Tobą nie zgodzę.

Czemu słowa "Ballady..." odbierasz tak dosłownie?
dauri napisał(a):np. ze sztabu generalnego
Tylko dlatego, że
dauri napisał(a):wiedzą, w jaki sposób Stalin pokazuje ruchy wojsk ("bez słów na mapie fajką strzałki ruszy")
Ejże. A gdzie miejsce dla ars poetica?
Chyba każde dziecko wiedziało, że tow. Stalin fajki nieomal z rąk nie wypuszcza, to czym miał to robić? A gdzie miejsce dla wyobraźni krasnoarmisty? Uważam, że akurat ten gest mógł każdy sobie wyobrazić i niekoniecznie musiał być tego bezpośrednim świadkiem. Piszesz też, że
dauri napisał(a):posługują się retoryką Mołotowa ("wersalski bękart")
Chylę czoła przed Twoimi poszukiwaniami tekstów źródłowych. Naprawdę! Jestem pod wrażeniem. Ale tu chyba popadłeś w zbytnią dosłowność. Powiadasz, że zwrot ten pochodzi z konkretnego przemówienia (co już samo w sobie z "Ballady wrześniowej" robi nam - jak zresztą sam zauważyłeś - balladę niemalże październikową), ale śmiem twierdzić, że w świadomości ogólnej zwrot "wersalski bękart" nie kojarzy się z owym (konkretnym!) przemówieniem Mołotowa, a raczej z postrzeganiem Polski przez Sowietów en masse. Gdybyśmy w myśli zawarte w "Balladzie..." zgodzili się umieścić jednak Katyń, to - popatrz! - mielibyśmy "Balladę...kwietniową" Big Grin Pozwalam sobie na ten niewybredny żart w nawiązaniu do takowej pióra Kraśnego Wink
Ale wróćmy do tematu.
Zgodziliśmy się, że podmiotem lirycznym jackowej "Ballady..." jest najeźdźca. Ty uważasz, że sztabowiec, ja widzę tu raczej prostego żołdaka. Nadal - co wydaje mi się godzi sprzeczności, które Ty jako nie mogące istnieć w świadomości owego żołdaka podałeś - upieram się przy tezie, iż ów podstawowy podmiot liryczny w mistrzowski sposób Jacek połączył z własną (czy też Jemu współczesną, a na pewno bliską) wizją tamtych spraw. I żeby było dosadniej - wizją krańcowo różną od tego, co tekst ukazuje nam dosłownie.

Pozdrawiam
Maciek
MacB napisał(a):Chyba każde dziecko wiedziało, że tow. Stalin fajki nieomal z rąk nie wypuszcza, to czym miał to robić? A gdzie miejsce dla wyobraźni krasnoarmisty?
To racja. Krasnoarmiejec, junak Komsomołu, który wreszcie ma sposobność wykazania się swym oddaniem dla Batiuszki Stalina i radzieckiej sprawy... A z drugiej strony sztabowiec stojący blisko generalissimusa - obaj bez trudu mogą być narratorami.
MacB napisał(a):"wersalski bękart" nie kojarzy się z owym (konkretnym!) przemówieniem Mołotowa, a raczej z postrzeganiem Polski przez Sowietów en masse.
Nie tylko Sowietów, tak na marginesie. Niemcy w tek kwestii też mieli wyrobione zdanie. Poza tym tych wersalskich bękartów było sporo więcej.
MacB napisał(a):Czemu słowa "Ballady..." odbierasz tak dosłownie?
dauri napisał(a):np. ze sztabu generalnego
Tylko dlatego, że
dauri napisał(a):wiedzą, w jaki sposób Stalin pokazuje ruchy wojsk ("bez słów na mapie fajką strzałki ruszy")
Przecież dałem trzy powody, nie tylko jeden. Ale jest jeszcze czwarty, eliminujący zarazem "październikowość" tej ballady. Otóż jak napisałem, określenie "wersalski bękart" zostało upublicznione przez Mołotowa 31.10.39, ale to nie znaczy, że wymyślone zostało w tym dniu. Mołotow mógł to wymyślić i używać już we wrześniu (np. w rozmowach ze sztabowcami!) i tym samym "wrześniowość" ballady zostaje uratowana. A prosty żołdak raczej nie mógłby znać tego określenia już we wrześniu.
MacB napisał(a):Chylę czoła przed Twoimi poszukiwaniami tekstów źródłowych.
Wiem, wiem. Jestem zwłaszcza niezastąpiony w poszukiwaniach pewnego tekstu źródłowego ("Imperatorowa i państwa ościenne...") ale może wreszcze uda mi się wybrać do Archiwum Akt Dawnych... zwłaszcza że ktoś o to niedawno pytał (i to w dziale Muzyka, może jest więc nie tylko tekst, ale i nuty?).

Pozdrawiam
Dauri
dauri napisał(a):Jestem zwłaszcza niezastąpiony w poszukiwaniach pewnego tekstu źródłowego
Big Grin
Jesteś niezastąpiony w stawianiu pytań, na które niełatwo odpowiedzieć - to jest niepodważalne Wink
Gdybym się na jutrzejszy spęd do stolicy wybierał ( a teraz - z powodu poniżej - żałuję, że nie), to urwałbym się z pikiety i poszedł sam wreszcie do tego archiwum.
Ale nie myśl sobie, że odpuściłem; czekam (nie)cierpliwie na wynik (między innymi) Twoich poszukiwań - ja, jak zresztą wiesz, niewiele wskórałem poza tym, że utwierdziłem się w....patrz: pierwsze zdanie Wink

Co do podmiotu "Ballady wrześniowej" pozostało nam pięknie się różnić; ja podtrzymuję swoją wizję, a Ty pozostań przy swojej. Choć nie migam się od dalszej o tym rozmowy Wink
Zawsze do usług.
Pozdrawiam
Maciek

Krasny

dauri napisał(a):Wracając do podmiotu lirycznego - uważam że jest on od początku do końca piosenki tylko jeden, i że są to ludzie z bliskiego otoczenia Stalina
Ja też uważam że jest tylko jeden. Są nim żołnierze. Niemieccy.
Człowiek z pawiem na kolanie....

Krasny

Serio.
Wiesz co? Nie doceniłem Cię, Kraśny!
Według mnie podmiot liryczny jest jeden i nie są to najeźdźcy, o czym za chwile. Choć niewątpliwie struktura "Ballady..." daje się różnie interpretować. Jeśli by chcieć trzymac się wizji najeźdźców, to moim zdaniem juz raczej byliby to Niemcy. W ich przypadku zakończenie ma sens o tyle, że akurat oni mogliby poniekąd niespodziewanie dla siebie święcić po pierwszym siedemnasty. I wtedy byłaby to w ich wykonaniu pieśń triumfu sojuszniczego Wink

Z tym że moim zdaniem tak nie jest - podmiot jest jeden i jest nim postać zbliżona do Jacka. I to właśnie podmiot ironicznie operuje argumentami najeźdźców, np. "lud pieśnią wita ustrój nowy", może też skrótowo opisywać wydarzenia, nawet te, które miały miejsce później. Wreszcie może na końcu zapowiedzieć "święcenie" po pierwszym września siedemnastego. Nacisk jest tu na Rosjan, ale Niemcy pojawiają się z tej samej perspektywy w przerysowanym
Cytat:Nad polem bitwy dłonie wzniosą
We wspólną pięść co dech zapiera
Nieprzeliczone dzieci Soso,
Niezwyciężony miot Hitlera.
Efekt, o którym pisał Maciek:
MacB napisał(a):Ale (choć pozornie to oni opisują całą historię) oprócz tego podmiotu, ja wyczuwam obecność drugiego - kogoś, z kim ja mogę się już utożsamiać
powstaje moim zdaniem już na poziomie jednego podmniotu, który po prostu wypowiada się ze zjadliwą ironią wobec najeźdźców, pozornie przedstawiając ich punkt widzenia. Ale do tego stopnia pozornie, że nie sposób uznać, że jest szczery podmiotem najeźdźczym Wink
Krasny napisał(a):Ja też uważam że jest tylko jeden. Są nim żołnierze. Niemieccy.
możesz rozwinąć?
Ola K. napisał(a):Niemcy pojawiają się z tej samej perspektywy w przerysowanym
Ola, to nie jest przerysowanie - oni wtedy naprawdę grali we wspólnej orkiestrze, a Hitler Stalinowi ufał jak bratu

Krasny

............
Krasny napisał(a):'Ballada' nie jest napisana na tyle starannie żeby był sens się kłócić o jedno prawowilne utożsamienie podmiotu.
Kraśny, dla mnie teksty Jacka są napisane bardzo starannie, dlaczego ten akurat miałby być napisany niestarannie? A poza tym napisałeś:
Krasny napisał(a):Ja też uważam, że jest tylko jeden. Są nim żołnierze. Niemieccy.
Ja też uważam, że jest tylko jeden, ale na pewno nie żołnierze niemieccy. Oni nie cieszyliby się, że "wolny Żyd", ani że "Chrystus z kulą w tyle głowy". Poza tym w Balladzie nie jest wymieniony żaden konkretny "sukces" wojsk niemieckich, a gdyby oni byli podmiotem lirycznym to pewnie czymś by się chwalili. Ale ciekaw jestem Twojej argumentacji.

Pozdrawiam
Dauri
Czytam właśnie "Zapiski..." Piaseckiego i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chyba utwór ten choć trochę inspirował Kaczmarskiego podczas pisania "Ballady...".
A tym chętniej się się utwierdzam (to jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam Wink ), bo jest to też przykład owego dualizmu podmiotu lirycznego, o którym pisałem tu wcześniej. U Piaseckiego też świat oglądamy oczami sowieckiego oficera, a jednak niemalże każde zdanie, poważnie wygłaszane przez bohatera książki, wzbudza w nas uczucia skrajnie różne od tych, które ów bohater ma na myśli. Podobnie jest (wiem, wiem - uparłem się Wink ) u Kaczmara - owszem - to punkt widzenia najeźdźcy, ale niemalże każde zdanie oczytujemy odwrotnie niż ma to na myśli podmiot liryczny wiersza.
Cytat:Sztandar wolności okrył chwałą
Cytat:Lud pieśnią wita ustrój nowy
Cytat:Już wolny Żyd i Białorusin
i tak dalej...
Bardzo słuszna uwaga !! - "Zapiski..." czytałem kilkukrotnie, a na to podobieństwo nigdy nie wpadłem... :wstyd: Ale faktycznie uderzające.
MacB napisał(a):niemalże każde zdanie oczytujemy odwrotnie niż ma to na myśli podmiot liryczny wiersza.
Masz rację. Taka figura retoryczna nazywa się antyfrazą, podobnie jest w "Liście do redakcji Prawdy...".

A teraz mała zagadka: w jakim wielkim utworze literackim występuje na początku podmiot liryczny "my", który potem znika, a styl przechodzi w konwencję narracyjną relacji z przeszłości? O autorze tego dzieła Nabokov napisał, że bez niego
Cytat:nie byłoby we Francji Marcela Prousta ani Jamesa Joyce'a w Irlandii. Czechow nie byłby Czechowem.
A ja dodaję: "Mury" nie byłyby "Murami". Wink

Pozdrawiam
Dauri
Masz Ty te swoje zagadki, nie ma co Wink

P.S. A w Archiwum Ty był, hę? Wink
Stron: 1 2 3