Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Bezczeszczenie symboli narodowych, reaktywacja
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

Krasny

Ja nie do końca się orientuję w zasadach działania tego forum i nie za bardzo wiem w jaki sposób wrócić do dyskusji na temat kiedy wątek już został wyeksmitowany do Karczmy. W nowym wątku, czy jak? :wink:

W każdym bądź razie tak mi się skojarzyło a propos tego bezczeszczenia symboli - czasami jak sobie idę czystą, estetyczną ulicą naszych pięknych polskich miast, wśród szczęśliwych życzliwie się uśmiechających ludzi to tli mi się taka refleksja czy i dlaczego te symbole są warte poszanowania i niegodne bezczeszczenia. Innymi słowy jaką wartość ma to czego symbolem jest ptak i dwa kolory? I czy aby nie jest tak że wiemy że należy je czcić, szanować i nie pluć na godło dlatego tylko że mamy wielusetletnią tradycję walki o te właśnie wartości narodowe; zaś konkretna i rzeczywista treść tych symboli jest w sumie abstrakcyjna i tak naprawdę nie wiadomo jaka..?

Aby nie zostać źle zrozumianym przez ewentualnych hiperpatriotycznych oponentów, od razu wyjaśniam że NIE JEST to wcale moja opinia i mój pogląd. Jak napisałem - jest to refleksja, jedna z możliwych dróg myślenia.
Bardzo ciekawy i istotny problem poruszyłeś Krasny... Rzeczywiście warto by się nad tym zastanowić ile i co te symbole znaczą dla współczesnych Polaków. Tylko, że zastanawiam się co rozumiesz przez "konkretną i rzeczywistą treść"? Albo co mieliby rozumieć przez to ci, których poglądy jest tożsamy z Twoją refleksją? Czy historia i tradycja nie są "konkretne i rzeczywiste?" Dla wielu nie są - chociaż być powinny. A często to, że nie są wynika z ignorancji w tym zakresie, braku świadomości historii własnego narodu i jej znaczenia... tudzież z paru innych czynników nad którymi również warto byłoby się zadumać.

A co do "ptaka i dwóch kolorów" to czy użyłeś tego sformułowania za Herbertem?

17 IX
Józefowi Czapskiemu

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię, najeźdźco
a droga, którą Jaś i Małgosia dreptali do szkoły
nie rozstąpi się w przepaść

Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
rycerze śpiący w górach będą spali dalej
więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu

Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory

A potem tak jak zawsze – łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza, że jesteśmy - sami

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
i da ci sążeń ziemi pod wierzbą - i spokój
by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win

Zbigniew Herbert




Pozdrawiam bardzo serdecznie