Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Świadkowie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4

Krasny

...................
Chodzi o wyjście na czworakach. "Iść na czterech" to popularne określenie skrajnego wyczerpania. Coś takiego jak "padać na nos". A Tobie dlaczego konkretnie to bruździ? Moim zdaniem jest całkiem w porządku.
Pozdrawiam
Ten fragment pasuje jak ulał do atmosfery tej piosenki - dlaczego miałby "bruździć"? W ogóle z całego utworu zacytowany przez Ciebie fragment jest jednym z najbardziej poruszających jak dla mnie... i to "szkoda do jasnej cholery"... kiedy się pomyśli, że to zapewne już ostatni list bohatera był...a potem już tylko "Mamasza.."etc.

Pozdrawiam serdecznie

Krasny

...................
O to już musisz spytać tutejszych małolatów. Dla mnie ono jest z kolei tak oczywiste, że nawet nie zwróciłem uwagi, czy teraz jest w uzyciu?

Pozdrawiam
Krasny napisał(a):Co znaczy zdanie "z daprosa na czterech wyszedł"?
Powinno być napisane ,,...z doprosa na czterech wyszedł..." (różnica między pisownią a wymową Wink )
A znaczy tyle, że ,,wyszedł na czterech z przesłuchania" - chyba nie ma wątpliwości, dlaczego właśnie tak wyszedł? Przesłuchiwano tych, którzy uciekali - patrz fragment wcześniejszy:
...Miał marynarkę w angielską kratę, razem z tamtymi pruł. Gdy go złapali i przesłuchali - wyszło człowieka pół. Zapadł się w sobie, chodzić nie może, niższy jest chyba o głowę; nie znam się na tym, ale wygląda jakby miał żeber połowę....

Nie wiem, czy było to polularne określenie u nas (wątpię), ale wziąwszy pod uwagę sytuację liryczną - jest jak najbardziej na miejscu.
To ciekawe, co Hubert mówi o tych czworakach. Nie miałem pojęcia.

Pozdrawiam
Zbychu! O czym nie miałeś pojęcia?

PS Może to nie miejsce na owo pytanie, ale czy chodzi o Oskara Kolberga?
Hubercie, może mam zaćmienie umysłowe, ale objaśnij mi, co masz na myśli, pisząc, "wyszedł na czterech (z przesłuchania)"? Pozdrawiam.
Karol napisał(a):"wyszedł na czterech (z przesłuchania)"
Że go tak skatowali, że na czworaka wyszedł?
Na pewno właśnie o to chodzi... to dosyć oczywiste - "połaskotali" go tak, że nie mógł się trzymać na nogach -wtedy wiadome organy stosowały właśnie takie "metody śledcze" wiem od bezpośrednich świadków, że bywało i tak, że nieszczęśnik właśnie wychodził na czworakach o ile w ogóle mógł się poruszać...
Dziękuję Szymonie Smile
Właśnie o to mi chodziło.
Pozdrawiam.
Dziękuję wszystkim za wsparcie, ale zdaje się, że zgubiłem wątek.
Nie, Hubercie, nie chodzi o Kolberga.
Pozdrawiam
Karol napisał(a):Hubercie, może mam zaćmienie umysłowe, ale objaśnij mi, co masz na myśli, pisząc, "wyszedł na czterech (z przesłuchania)"?
Karol,
wezwać "na dopros" znaczyło tyle, co wezwać na przesłuchanie. Na czterech z doprosa wrócić - znaczy wrócić na czworakach z przesłuchania. I o to chodzi Hubertowi (i nie tylko jemu zresztą).

Ciekawe, że w zasadzie wszyscy mówią to samo, udzielają odpowiedzi na zadane pytanie, a problem ...jakby się nadal nie rozwiązał (vide pytanie Karol ;-) )
zbych napisał(a):Nie, Hubercie, nie chodzi o Kolberga.
Może Wodzisław Śląski?
Może jeszcze dodam w takim razie, że "wyjść na czterech" to metafora. Używając jej JK nie chciał powiedzieć, że tamten dosłownie szedł na czworakach, tylko że wyszedł w stanie skrajnego wyczerpania. To nie podkreśla jakoś szczególnie bestialstwa przesłuchujących, bo równie dobrze można powiedzieć "nałaziłem się po sklepach, że wróciłem do domu na czterech". Dopiero w kontekście wiemy, dlaczego on wyszedł "na czterech" (nie "na czworakach", choć o to porównanie skądinąd idzie).

Nie, Olafie, nie Wodzisław.

Pozdrawiam
Dobra, wiadomo o co chodzi z tym "na czterech". Przesłuchali go tak, że sam już o własnych siłach chodzić nie mógł.
zbych napisał(a):Nie, Olafie, nie Wodzisław.
To może Hollywood, znaczy się Los Angeles? Wink
Czemu wszyscy powtarzamy cały czas to samo?Smile

Zbyszku - mam nadzieję, że dobrze Cię zrozumiałem - chodzi o bestialstwo przesłuchujących, którzy bili przesłuchiwanego? Trochę mnie zaniepokoiło to zdanie - chociaż następne je wyjaśnia.

"To nie podkreśla jakoś szczególnie bestialstwa przesłuchujących, bo równie dobrze można powiedzieć "nałaziłem się po sklepach, że wróciłem do domu na czterech". "

No i... a zresztą powstrzymam się od wycieczek osobistych.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
No właśnie nie, Olafie, niekoniecznie o to mi chodziło, że sam nie mógł chodzić - bo wyjaśniałem zwrot, a nie jego zastosowanie konkretne w wierszu. Więc w tym zwrocie nie chodzi o to, że ktoś dosłownie nie może chodzi na nogach. A jak to się ma do sytuacji opisanej w wierszu - to inna sprawa.
Dlatego - i to też do Szymona, bo zdaje się nie rozumieć moich intencji - podałem przykład o chodzeniu po sklepach. Bo to jest zwrot neutralny, nie nacechowany znaczeniowo. Nie mówiłem o tym, czy przesłuchujący byli bestialscy czy nie (z wiersza wynika, że zdecydowanie byli). Czy mówiąc o języku polskim i jego zagadnieniach też trzeba obligatoryjnie zaznaczać, że jest się przeciw ubecji, esbecji i NKWD?

Tak, Olafie, z Los Angeles już bliżej.

Pozdrawiam
Hubert napisał(a):Powinno być napisane ,,...z doprosa na czterech wyszedł..." (różnica między pisownią a wymową )
Jeżeli piszemy po polsku rosyjski tekst, to piszemy tak jak czytamy. Jeżeli czyta się daprosa, to tak też piszemy, bo czytac będziemy po Polsku.

[ Dodano: 2005-11-21, 18:50 ]
A konkretnie, czytac moze osoba niekoniecznie znająca rosyjski i wymowę słów w tym języku.
Przemek napisał(a):Jeżeli piszemy po polsku rosyjski tekst, to piszemy tak jak czytamy. Jeżeli czyta się daprosa, to tak też piszemy, bo czytac będziemy po Polsku
Tak też sugerował pewien polonista, z którym ten problem konsultowałem.

KN.
Olafie, co to jest "dopros" (ja tam słyszałam, że "akania" w polskiej transkrypcji się nie zaznacza, ale kłócić się nie będę) wiem, chodziło mi o frazę " (wyjść) na czterech". Przyznam, że zetknęłam się kiedyś, kiedyś z kontekstem, który sugerowałby raczej wyniesienie delikwenta. Stąd moje pytanie. Ale dziś sama z ciekawości skonsultowałam to ze znajomymi lingwistami, którzy przychylili się do koncepcji tutaj prezentowanej. Podobno to germanizm. W języku polskim na tyle jednak rzadki, że nie notują go słowniki. Przynajmniej ja nie widziałam. Ale zawsze człowiek czegoś się uczy. Pozdrawiam!
Ale jakie słowniki, Karol? Może notują go jakieś słowniki zwrotów potocznych lub czegoś takiego?
Bo ja nie sądzę, żeby był rzadki. Szczerze mówiąc, tu na forum po raz pierwszy spotkałem się z gronem osób, które nie znają tego. Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie chodzi o jakąś specyfikę regionalną, ale Kaczmarski pochodzi z innych stron niż ja, a wygląda, że też to powiedzenie było dla niego oczywiste.

Pozdrawiam
Też ani w życiu ani w żadnym tekście literackim bądź nieliterackim poza wspomnianą piosenką się chyba nie spotkałem z tym wyrażeniem... niemniej jednak nie wydawało mi się to jakąś szczególną frazą - ponieważ sens był dla mnie osobiście zupełnie oczywisty.

Pozdrawiam serdecznie
Zbychu, słownik potoczny tego nie notuje, wiem z pierwszej ręki Smile. Oczywiście, konstrukcję w wersji z "czworakami" znam, ale w formie "wyjść na czterech" kojarzyłam go raczej tak, jak opisałam wcześniej. Dlatego się zdziwiłam. Szymonie, mianem frazy określam czasem w skrócie frazeologizm (zwłaszcza gdy w grę wchodzi tylko fragment, co już niekiedy podważa zasadność użycia tego drugiego określenia). Proszę, jak analiza tekstów literackich wzbogaca słownictwo :lol:
Przemek napisał(a):Jeżeli piszemy po polsku rosyjski tekst, to piszemy tak jak czytamy. Jeżeli czyta się daprosa, to tak też piszemy, bo czytac będziemy po Polsku.
Polecam zasady transkrypcji:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://slowniki.pwn.pl/zasady/629697_1.html">http://slowniki.pwn.pl/zasady/629697_1.html</a><!-- m -->

Jest tam jak byk, że w transkrypcji piszemy "gorodskoj" a nie "garadskoj",
a więc przez analogię "dopros" a nie "dapros".

Pozdrawiam
Dauri
Zwróciłem uwagę na pisownię w wyrazie dopros przede wszystkim dlatego, że tak napisane jest w tekście Świadków (korzystałem z Ale źródło...)
Poza tym, gdybyśmy zapisywali wyrazy tak, jak je mówimy (chodzi mi o wymowę poprawną Wink a nie zindywidualizowaną), to mielibyśmy wielki bałagan.
Jak wg tej koncepcji należałoby zapisać np. ,,deja vu" ? :rotfl:

Droga Karol! Między frazą a frazeologizmem jest przecież różnica.

Pozdrawiam Smile
Osobiście z tym konkretnym zwrotem spotykałem się... nie - właściwie obcowałem na codzień od zawsze... na czterech można było wrócić z balangi w akademiku czy z 40stokilometrowego marszobiegu...
Zastosowanie tego w wierszu JK jest dla mnie bardzo naturalne... dodaje autentyzmu wypowiedzi właśnie przez jej swojskość (przynajmniej dla mnie)...

Zdziwiłem się trochę że nie jest to zwrot tak powszechny jak "padam z nóg" chociażby...

Pozdrawiam...
Zbychu - może chodzi o Wolne Miasto Gdańsk? Smile
Ech, ludzie - ilu/e z was zna język rosyjski? Tu nie o to chodzi, że ktoś "z daprosa na czterech wyszedł" bo to oczywiste... Najważniejszy i najwymowniejszy w swej treści jest trzeci list - ten, kończący się słowami "pidzhak s angli'skoy pl'etushkoi papal u m'ne prosto darom". Tudzież o końcową konkluzję - "Wejdźmy głębiej w wodę".
A wy znów usiłujecie wdać się w akadeicko/licealną dyskuję... Pożałowania godne....
Multan napisał(a):Tu nie o to chodzi, że ktoś "z daprosa na czterech wyszedł" bo to oczywiste... Najważniejszy i najwymowniejszy w swej treści jest trzeci list...
Przecież nikt tu chyba nie pisał że to najważniejsza część piosenki...
Padło pytanie o ten zwrot i stąd te głosy... treść wiersza to już coś innego i tu nikt o tym nie mówił...

Pozdrawiam...
Stron: 1 2 3 4