Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: To na szczęście
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

Żet

(Wtem nagle jakiś trzask) - I sru!!!
Heh - ot i jestem - Ja;
skąd właściwie wziąłm się Ja?
patrzę w lewo - jakie rzadkie!
To Ja? W prawo - suche takie!
I to też Ja? Po pod brodę;
twardy i śmierdzący Ja!

Siadła mucha - tam gdzie przelewałem się Ja.
"Basen, basen, basen!!! Ale ciii...
- Chce być twardy jak ja; upaść
wstać, wstrząsnąć skrzydła i...
odlecieć jak to robię ja,
tylko, że On
(tylko że Ja), twardy gdzie miękki musi być
lepki gdzie pustynia winna stać - nie poleci
Ale ciii..."

"- Ale ciii..." - miłe to; Prawdziwe, ale miłe
nie kpi - sama mówi to - Miła Mucha.
Kilka dni schnę w tym słońcu; siadła pani Giez
Piękna, lśniąca w słońcu Giez
Głodna- zrozumiałem Ją;
ona mnie - i co? Kpi! Kpi! Kpi!
cicho tak i tylko raz - krwiożercza pani Giez;
zapamiętam piękną i dwudniową Ją,
i że kpiła.

Pełznę za, byle za, przyspieszając pyłu czas
ani się obejrzę, a za jakiś czas - może dziś?
weźmie dziecko do rąk swoich; złamie nogę
wyrwie głowę i zapyta - ciastko jakie? Stare...
Nie - zwietrzałe, lecz wieczne Ja.

Żet
Nie wiem czemu,ale jak przeczytałem pierwsze dwa wersy zacząłem się śmiać,oczywiście nie w sensie,że z wiersza tylko z humoru Big Grin

pozdro
Powiem w ten sposób - wiersz napisany idealnie z zasadą decorum - tak w treści,formie,składni,jak i w humorze.