Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Optymista
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Nadchodziła już dwunasta, obudziłem się jak codzień,
Przeciągnąłem się trzy razy, przywaliwszy łbem w komodę.
Mimo wszystko wolno wstałem, uśmiechnięty tak jak zawsze,
Zobaczyłem w swoim lustrze, jak we własne oczy patrzę.

Gwizdżeć może i nie umiem, ale za to nucąc lekko,
Poprawiałem własny imidż, ciągle gapiąc się w lusterko,
Kot mi chyba pozazdrościł, bo wprost z pobliskiego łóżka,
Skoczył na mnie i podrapał, zaś to lustro stłukł swą nóżką.

Podrapany, z bólem głowy, się zabrałem za sprzątanie,
Szybko złość mi wywietrzała, bo to pora na śniadanie.
Znów wesoły, pełen życia otworzyłem drzwi lodówki,
Wewnątrz tylko samo mleko, no i śledzia dwie połówki.

Bez narzekań, marudzenia, całą te zawartość zjadłem,
Brzuch odburknął ucieszony, że na taki pomysł wpadłem.
Jednak nie przewidział chyba, że z tej błahej tak przyczyny,
Na kibelku spędzę siedząc dwie kolejne dnia godziny.

Nie dawałem się tak łatwo, bo znalazłem dobrą stronę,
Załatwiając swą potrzebę przeczytałem gazet tonę,
Tak społecznie odnowiony z nową pozytywną werwą,
Żem sobie przed telewizorem na wygodny fotel legnął.

Jak na razie wyłączonym, bo nie widać tu pilota,
Choć szukałem, nie znalazłem, więc włączyłem lekko z kopa.
Na antenie same nudy, więc wyszedłem na powietrze,
Bo to jedno jest zajęcie, które się nie nudzi jeszcze.

Krótkie spodnie i koszula, jak wesoło! Wszystko fajnie!
Ale jak tu deszcz nie lunie! Jak na goły kark nie spadnie!
Lecz spokojnie, po co nerwy, nic już przecież to nie zmieni,
Zdjąłem buty, podśpiewując, się przeszedłem po zieleni.

Chodziłem tak parę godzin, skacząc boso przez kałuże,
Przechodziłem całą burzę, chciałem nawet trochę dłużej.
Ale jak nie wlezę w kupę, która leży całkiem świeża,
Rozmiarowo pasująca dla dużego dość niedźwiedzia.

Nie przejąłem się tym bardzo, lecz wróciłem do mieszkania,
Prędko zdjąłem, to co miałem, przystąpiłem do kąpania.
Leżąc wannie znów śpiewałem stare jakieś śmieszne hity,
Wrócił błogi nastrój miły, tak już jakbym był upity.

Po kąpieli, już wychodząc, poślizgnąłem się dwa razy,
Zaciąłem się przy goleniu, dopełniając tym mych wrażen.
W kuchni już nie było żarcia, więc się położyłem głodny,
Pogrążając się w ten sposób w depresyjny dołek modny.

Leżąc jednak rozchmurzony uśmiechnąłem się ponownie,
Bowiem swoje obowiązki spełniam mimo wszystko godnie,
I zanim jeszcze senne oczy przysłoniła wizja mglista,
Pomyślałem: "Jaki ze mnie zajebisty optymista!"
Chyba tylko późna pora usprawiedliwia Cię, że uraczyłeś nas "dziełem" na takim poziomie. Jeśli miało być śmiesznie to nie bardzo się udało bo głównie można się uśmiechać czytając takie kwiatki jak: "Gwizdżeć", "imidż", "żem sobie" itd... Nad treścią spuśćmy lepiej zasłonę milczenia. Sorry za ostre słowa, ale wydaje mi się, że im szybciej przestaniesz upubliczniać utwory na tym poziomie i bardziej "się przyłożysz" do tego co piszesz, tym lepiej dla Ciebie. Pozdrawiam i "się nie zrażaj"; po prostu pisz dalej, mówiąc sobie, że Ty im jeszcze wszystkim pokażesz. Pozdrawiam
Ech... czytając Twój wierszyk przypomniał mi się Dzień świra... To był dopiero film...
Lodbrok może trochę przesadza - tzn. wiersz jest kiepski,ale widziałem tu znacznie gorsze. Choć w sumie ma rację - objeżdżając Twój wiersz daje Ci do zrozumienia,żebyś pisał dalej - czyli coś w Tobie jest Smile
A mnie Twój utwór irytuje z innego powodu - robi z forum blog... Tzn. tak się kojarzy... Tongue
Pozdrawiam!

Żet

"Nie zrażaj się", "pozdrawiam", "pokaż im wszystkim"...

To co tu się dzieje przypomina mi trochę Idola...
Żet napisał(a):To co tu się dzieje przypomina mi trochę Idola...
A Ty co byś chciał?...
"Drogę do gwiazd"?...

Pozdrawiam...
Żet... Trzeba sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: po co się tu upublicznia swoje utwory? Wszak ani Ty, ani inni, nie piszecie "dla siebie". Nawet jeśli się Wam tak wydaje... Decydując się na "wyjście do ludzi" ze swoją twórczością, należy się liczyć z krytyką oraz pogodzić się z faktem, że od innych można się też czegoś nauczyć. Jeden pochwali, drugi skrytykuje, trzeci doda "ale", czwarty wskaże słabe miejsca, piąty zaproponuje inne rozwiązania. Tak więc porównywania do Idola są o tyle uzasadnione, że Twój wiersz będzie też poddany ocenie. Nie zawsze będzie to ocena sprawiedliwa, czasem będzie to opinia nieuzasadniona. Ale licz się z tym, że takie zbierzesz. Z tym trzeba się pogodzić. Ja osobiście wolę konstruktywną krytykę niż panegiryki kolesiów z Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, wychalających kompana, bez względu na to, co ten napisze.