Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Agent SB Edwin Myszk - Wydawnictwo "Tower Press" -
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jestem zszokowany informacją, którą wyczytałem w dzisiejszej Gazecie Wyborczej - Trojmiasto, że właścicielem wydawnictwa Tower Press, które wydało 'Tunel' jest były agent SB w strukturach Solidarności, Edwin Myszk.

<!-- m --><a class="postlink" href="http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2811777.html?as=6&ias=6">http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,344 ... as=6&ias=6</a><!-- m -->

Informacje o 'dokonaniach' p. Myszka można znaleźć w różnych miejscach netu, polecam wywiad z Bogdanem Borusewiczem "Major Bąbel miał rację" -

<!-- m --><a class="postlink" href="http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2535271.html?as=6&ias=8">http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,253 ... as=6&ias=8</a><!-- m -->.

Fragment wywiadu:
Cytat:Pan już wtedy myśli o robieniu strajku?

Już wtedy wiem, że bez robotników niczego się nie zrobi. To jest ten czas, kiedy powstają WZZ-y, Helena Łuczywo robi w Warszawie "Robotnika", my robimy "Robotnika Wybrzeża". Przychodzi do mnie Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda, przychodzi i Edwin Myszk.

Najgłośniejszy agent.

Ale go namierzyłem.

Jak?

To znowu układanka ze szczegółów była. Pojechałem z nim kiedyś do Warszawy, do Henia Wujca, po bibułę. Na Dworcu Zachodnim on się na chwilę oddalił. Teraz wiem, że zadzwonił na SB. W każdym razie nas zwinęli. On się przy zatrzymaniu strasznie stawiał. No to ja się też stawiałem. Tyle że dostałem mocno w głowę. No nic: 48 godzin w areszcie i wracam do pracy. Ale raz wezwał mnie Wujec i mówi: "Zgłosiła się do mnie dziewczyna z Wrocławia, pokazała dokumenty, wynika z nich, że Myszk to jest matrymonialny oszust". Ta dziewczyna usłyszała o Myszku z Wolnej Europy, jako o jednym z założycieli WZZ. Dała Wujcowi papiery: listy Myszka do niej, że już zaraz jej odda pieniądze, że się ożeni, że przeprasza, że teraz już na pewno odda. I wyrok skazujący Myszka za wyłudzenie pieniędzy. Wtedy mi się wszystko ustawiło. Zrobiłem kilka rozmów z ludźmi - co poprzedzało wpadki. Myszk się zawsze pojawiał. Zacząłem z nim grę. Najpierw ostrzegłem ludzi, że to agent. Gwiazdowie: Andrzej i Joanna, nie mogli uwierzyć. Kiedy już uwierzyli, to tak zmienili do niego stosunek, że się połapał. Zorientował się, że go podejrzewamy. Sęk w tym, że on trzymał przerzucony z Francji powielacz. Chcieliśmy ten powielacz odebrać. Poszliśmy na całego - do niego do mieszkania, duża grupa. Nie otworzył. Już wiedział. Potem razem z esbecją wydał dwa lipne numery "Robotnika". Było tam m.in., że KOR żeruje na robotnikach, że na ich plecach rozgrywają swe gry wewnątrzkomunistyczne frakcje...

Ten akurat esbecki motyw okazał się później bardzo trwały. Różowe hieny itd. Co dalej z Myszkiem?

Aż do Sierpnia wkręcał się w różne grupy, donosił. Potem, w latach 80., zadał się z mafią, był członkiem grupy Nikosia Skotarczyka. Później kręcił się wokół kurii, w 89 roku bezpieka pomogła mu założyć wydawnictwo...

Dalszy ciąg już znamy, bo to nasze czasy. Wydawnictwo Gryf zalało rynek literaturą do niedawna drugoobiegową: Sołżenicyn, Katyń, ogromne nakłady i duże pieniądze. Teraz pan Myszk ma wielką firmę w Gdańsku, robi książki, czasopisma, zarabiał w audiotele. Nie wkurza Pana, że Myszk został beneficjentem Pańskiej rewolucji? Pracuje u niego paru byłych opozycjonistów, Pana kolegów z podziemia.

Wkurza mnie to. Myszk strasznie zaszkodził. Jedyny z niego pożytek, że dzięki niemu zaufaliśmy Hodyszowi. Bo w 78 roku Hodysz podjął współpracę z nami w ten sposób, że jak wypuszczał z aresztu Halla, to mu mówi na ucho: "Panie Olku, ja czytam wasze gazetki, wiem, że macie rację. Ale nie macie pojęcia, jak głęboko jesteście rozpracowani. Pierwsza informacja dla was: uważajcie na Myszka, bo jak was niedawno zwijali, to jemu dali w areszcie lepszy koc. A oficer szepnął przy tym - bo on jest nasz".

Ja już wtedy akurat wiedziałem, że Myszk jest agentem, ale to, co powiedział Hodysz, uwiarygodniło samego Hodysza. Wiedzieliśmy, że esbek mówi prawdę. Potem spotkałem się z nim w lesie we Wrzeszczu. Dwie godziny spacerowaliśmy, zadawałem mu pytania, starałem się poznać jego motywację. Przekonał mnie, że można mu zaufać. Przez następne lata, dzięki niemu, nie byliśmy już jak dzieci we mgle.
Podejrzewam, że wspolpraca JK z wydawnictwem Tower Press wiązała się w jakiś sposób z wydawanymi przez nie książkami o "Vilcacorze"- wątpliwej jakości ziolach, majacych rzekomo wspierac leczenie chorob nowotworowych. O niejasnej strukturze sprzedaży tego specyfiku i wątpliwościach związanych z certyfikującą je instytucją (?Andyjskie Centrum Medyczne czy Instytut Badawczy - nie pamiętam dokładnie) szeroko jakiś czas temu pisała Gazeta Wyborcza - można poszukać w płatnym archiwum GW: <!-- m --><a class="postlink" href="http://szukaj.gazeta.pl/archiwum/">http://szukaj.gazeta.pl/archiwum/</a><!-- m -->

Oczywiscie wszystko powyzsze nie ma się nijak do wartości literackiej Tunelu ani też wartości muzycznej dołączonej płyty. Ale jeśli za dostep do tworczosci JK mam placic panu Myszkowi, szczegolnie w jubileuszowym roku Solidarnosci, to dwa razy sie nad tym zastanowie.

Paweł Stolarski, Gdansk
No ale na razie Tunel wydał tylko on, więc innego dostępu nie ma. Trzeba by poczekać na nowe wydanie Wielkiej Księgi.
Myślę, że tu nie chodzi o p. współpracownika SB czyli pana E.M., że to właśnie w wydawnictwe "Tower Press" Jacek wydał swój "Tunel" lecz na przyjaźń Jacka z Antonim Pawlakiem, który również wydawał w tym wydawnictwie.
Coma napisał(a):...lecz na przyjaźń Jacka z Antonim Pawlakiem, który również wydawał w tym wydawnictwie.
Antoni Pawlak nie tylko wydawał w Tower Press, ale jest redaktorem naczelnym działu książkowego w tym wydawnictwie.
Przyjaźń Jacka i Antka była główną (i chyba jedyną) przyczyną wydania "Tunelu" właśnie w Tower Press.

Co zaś do pana Myszka, to jego nazwisko nie pojawia się na stronie internetowej wydawnictwa (<!-- w --><a class="postlink" href="http://www.towerpress.com.pl">www.towerpress.com.pl</a><!-- w -->).

KN.
KN. napisał(a):Co zaś do pana Myszka, to jego nazwisko nie pojawia się na stronie internetowej wydawnictwa (<!-- w --><a class="postlink" href="http://www.towerpress.com.pl">www.towerpress.com.pl</a><!-- w -->).KN.
Opieram się na tamtym artykule z Gazety Wyborczej. Myślę, że jeżeli informacje te nie byłyby prawdziwe to przedstawiciele 'Tower Press'u zabraliby głos i zdecydowanie zażądali sprostowania. Powiem szczerze, ze tez liczylem troche ze to jakies przeklamanie Wyborczej ale ta cisza ze strony wydawnictwa zastanawia.

Jeżeli jest to prawda to nic dziwnego że akurat tego nazwiska nie ma na stronie internetowej. Nie ma go prawdopodobnie również w folderach reklamowych i innych materiałach przedstawianych kontrahentom. Podobnie jak zapewne w materiałach innych polskich firm nie podaje się pewnych nazwisk, które że się tak wyrażę stanowią podstawę ich istnienia a które mogłyby się komuś źle kojarzyć z przeszłości. Ale to jest temat na większą dyskusję polityczno-historyczną.

"Tunel" jest sprzedawany m.in. na wystawie "Drogi do wolności" (przyszłym muzeum Solidarności) w sali BHP Stoczni Gdańskiej. I z jednej strony to oczywiście świetnie, że twórczość JK jest promowana w ten sposób. Z drugiej, jeśli to prawda że część zysków z tej dystrybucji trafia do Edwina Myszka (jako właściciela czy współwłaściciela wydawnictwa) no to już nie śmiech ale prawdziwy rechot historii.

Czekam na dodatkowe informacje w tym temacie, jesli ktos takowe posiada. Swoja droga to bardzo ciekawe czy Jacek Kaczmarski o tym wiedział czy nie.

Pawel Stolarski
pstolars napisał(a):Podejrzewam, że wspolpraca JK z wydawnictwem Tower Press wiązała się w jakiś sposób z wydawanymi przez nie książkami o "Vilcacorze"- wątpliwej jakości ziolach, majacych rzekomo wspierac leczenie chorob nowotworowych. O niejasnej strukturze sprzedaży tego specyfiku i wątpliwościach związanych z certyfikującą je instytucją (?Andyjskie Centrum Medyczne czy Instytut Badawczy - nie pamiętam dokładnie) szeroko jakiś czas temu pisała Gazeta Wyborcza - można poszukać w płatnym archiwum GW: <!-- m --><a class="postlink" href="http://szukaj.gazeta.pl/archiwum/">http://szukaj.gazeta.pl/archiwum/</a><!-- m -->
Heh, właśnie zauważyłem że od dłuższego czasu to zażywam Smile Na alergię na szczęście - działa o tyle (na mnie przynajmniej :wink: ), że objawy znikają naprawdę szybko. Po tygodniu zażywania tego w okresie największego pylenia (czerwiec/lipiec) czułem się normalnie Smile Ale co Was będę zanudzał... i śmiesznie.. też mam z tego centrum andyjskiego... Co do działania tego 'specyfiku' na raka na szczęscie trudno mi się wypowiedzieć Big Grin

[ Dodano: 2005-07-25, 19:59 ]
tzn. zauważyłem, że to ten lek o którym czytał Jacek... Zażywał to?
No, sądzę, że w przypadku raka skuteczność tych specyfików jest mniej więcej porównywalna z osiągnięciami oficjalnej medycyny, czyli nie za duża...
Tomek napisał(a):No, sądzę, że w przypadku raka skuteczność tych specyfików jest mniej więcej porównywalna z osiągnięciami oficjalnej medycyny, czyli nie za duża...
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.towerpress.com.pl/?page=ksiazki/ksiazka.php3&ksiazka=3&idsesji=1122383490EUZbLON2LBLMR0EV">http://www.towerpress.com.pl/?page=ksia ... N2LBLMR0EV</a><!-- m -->

Tytuł nie pozostawia wątpliwości... :wink:
KN. napisał(a):Co zaś do pana Myszka, to jego nazwisko nie pojawia się na stronie internetowej wydawnictwa (<!-- w --><a class="postlink" href="http://www.towerpress.com.pl">www.towerpress.com.pl</a><!-- w -->).
KN.
Za to pojawia sie na stronie Polskiego Zwiazku Golfowego.

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.pzgolf.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=81&Itemid=47">http://www.pzgolf.pl/index.php?option=c ... &Itemid=47</a><!-- m -->

Tower Golf Club to na pewno przypadkowa zbieznosc nazw z Tower Press...

Jak to dobrze ze w tym naszym pieknym kraju sa ludzie, ktorzy moga dzis sobie spokojnie grywac w weekendy w golfa... Golf piekny sport.
Marketing... Teraz to ju podobno są nawet takie studia... Wszystko można sprzedać, tylko trzeba odpowiednio zareklamować... Szkoda gadać, szczególnie że dochodzi tak silny aspekt etyczny...
"Ale zbaw mnie od nienawiści
Ocal mnie od pogardy, Panie"