Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Korespondencja klasowa
#1
Witam, znam ten utwór niemal na pamięc, jestem nim zafascynowany, ale musze przyznać, że nie do końca go rozumiem i wiele rzeczy daje mi w nim do myślenia, a chciałbym zrozumieć tę wspaniałą opowieść w 100 %. Proszę o interpretacje tego utworu, możliwie jak najwięcej i jak nadjłuższych, będę bardzo wdzięczny.

pozdrawiam, z góry dziękuje !
Odpowiedz
#2
Może najpierw podziel się tymi swoimi przemyśleniami, a przede wszystkim napisz, co konkretnie wymaga wyjaśnienia. Sam lubię ten utwór i chętnie się włączę do rozmowy. Pozdrawiam i.... witam na naszym forum! :)
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#3
Pozwólcie, że przemyśleniami podzielę się w oddzielnym poście jutro albo innego dnia bo nie mam obecnie zbytnio czasu, ale konkretnie nurtuje mnie:
"znaleziono za obrazem wywrotowe dokumenty, powiedz co ja mogłem na to że nie byłeś ze mną szczery" - jakie wywrotowe dokumenty, co takiego zrobił ojciec Stacha?
"Stach , my z matką wyjezdzamy jutro stąd, po tym wszystkim to nam tutaj żyć nie dadzą" - po czym? Co takiego zrobili rodzice Stacha? Ja sam uważam że to przez niego mieli kłopoty, przez jego karierostwo i chęć sukcesu.
"Nam spalili tu stodołę, bróg i chlew, Ale to nie powód, żeby ostrzyć kosy" - dlaczego spalono stodołe i chlew?

"Jest tu taki jeden major, do wszystkiego mnie przekonał
I powiedział, że rozumie wszystkie moje motywacje,
Ale co mi pozostało - pyta - wrona, co czerwona?
Żeby Polska była Polską ? Bezsensowne demonstracje." - cały ten wers. Nie jestem mistrzem historii powojennej Polski, więc wybaczcie, bo być może się ośmieszę że nie wiem o co chodzi...
Odpowiedz
#4
Pokrótce:

"znaleziono za obrazem wywrotowe dokumenty, powiedz co ja mogłem na to że nie byłeś ze mną szczery".
Tu chodzi o podziemne wydawnictwa, które kolportowane były w PRL-u, szczególnie w czasie stanu wojennego i po nim. Te wydawnictwa Stach sam rodzicom przysłał ("co drukujesz, przyślij, przeczytamy i my"), kiedy w czasie tzw. karnawału "Solidarności" (od sierpnia 1980 do 13 grudnia 1981) pracował w drukarni (wtedy legalnie wychodziło kilka tytułów, np. Tygodnik "Solidarność"). Cały absurd tej sytuacji polega na tym, że Stach sam te materiały rodzicom przysłał, ale kiedy po wprowadzeniu stanu wojennego znów jak chorągiewka zmienił światopogląd, o tym drobnym fakcie "zapomniał", obciążając ojca, że ten niby sam sobie kłopotu narobił.

"Stach , my z matką wyjeżdżamy jutro stąd, po tym wszystkim już nam tutaj żyć nie dadzą"
W tym wersie chodzi o sugestię, że po wprowadzeniu stanu wojennego nastąpiła emigracja ludzi, którzy byli szykanowani za zaangażowanie w sprawę "Solidarności". Tu Jacek się trochę zagalopował, bo takich sytuacji raczej nie było, a nawet jeśli takie przypadki miały miejsce, to incydentalnie. Wyjeżdżali raczej ci, którym się udało uciec i takich było oczywiście sporo (szczególnie w drugiej połowie lat 80.), ale zmuszania do emigracji w rodzaju 1968 roku nie było. Rozumiem, że lubisz tę piosenkę, ale obiektywnie rzecz biorąc nie należy ona do najwybitniejszych utworów Jacka Kaczmarskiego. Sam Jacek bardzo zresztą jej nie lubił i chciał ją nawet usunąć ze zbiorowego wydania swoich wierszy. Uległ dopiero pod wpływem argumentu, że wielu wielbicieli jego twórczości kupi tę książkę m.in. ze względu na ten utwór. Bardzo ciekawie Jacek o tym mówi w wywiadzie udzielonym Ani Erecińskiej w 1999 roku:

Cytat:Anna Erecińska: Wobec tego czy są piosenki, których Pan już nie lubi?

Jacek Kaczmarski: Tak. Bardzo nie lubię na przykład piosenki, o którą mnie nieustannie ludzie proszą, „Listy syna Polaka do ojca buraka”. To jest korespondencja między takim typowym Polakiem – karierowiczem, a jego ojcem – chłopem. Tam nie ma żadnej głębi, symboliki, tylko dwie, spłycone bardzo, postawy wobec rzeczywistości politycznej. Ona jest być może śmieszna, ale przegadana i nieprawdziwa w fakcie, że chłopak świetnie daje sobie radę, zmienia fronty, a w efekcie na Zachód wyjeżdża uczciwie myślący chłop, porzucając ojcowiznę. Jeśli tak się zdarzało, to tylko w wyjątkowych wypadkach. Poza tym jest też w tej piosence pewien banał w rodzaju myślenia Konopnickiej, że na wsi, u starych ludzi, drzemie jakaś siermiężna, istotna prawda o życiu i trzymaniu się zasad. Być może można było pocieszać się tym w czasach komunizmu, gdzie wieś była ostoją prywatnej gospodarki, albo z perspektywy emigracyjnej. Natomiast jaka jest wieś, wystarczy teraz spojrzeć w wolnym kraju. Ja nie mówię, że tam nie ma takich postaw, tylko że wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Ponieważ teraz jestem starszy i ostrożniejszy w sądach, to gdybym miał napisać tę piosenkę, unikałbym schematu i postacie byłyby bardziej skomplikowane w swoich argumentacjach. Ten przykład pokazuje, dlaczego nie lubię tego rodzaju piosenek, które z kolei ludzie bardzo lubią, bo nie trzeba przy nich myśleć. Poza tym było sporo piosenek w czasie mojej pracy w „Wolnej Europie”, kiedy oczekiwano ode mnie komentarzy politycznych na gorąco. Ale ja ich potem nie śpiewałem.

"Jest tu taki jeden major, do wszystkiego mnie przekonał
I powiedział, że rozumie wszystkie moje motywacje,
Ale co mi pozostało - pyta - wrona, co czerwona?
Żeby Polska była Polską ? Bezsensowne demonstracje."

To akurat jest bardzo proste. Stach jako działacz "Solidarności", po 13 grudnia został aresztowany. Ponieważ był to człowiek podatny na demagogię i wpływ innych (co jest zresztą głównym motywem tej piosenki), po raz kolejny szybko dał się przekonać do zmiany światopoglądu - tym razem majorowi (w domyśle) z SB, który na powrót uczynił z niego sługusa reżimu komunistycznego. Major "uświadomił" Stachowi rzekomy bezsens angażowania się w działalność opozycji demokratycznej w Polsce.
Odpowiedz
#5
No tak tez myslalem, ale nie bylem pewien czy to poprawna interpretacja. Mam do was pytanie, takie nie żeby sprowokować czy kogoś obrazić, kto jest ze wsi ale z ciekawosci - według was Kaczmarski przy okazji uważa że ludzie ze wsi są naiwni i łatwi do manipulacji? Tak przy okazji o to zahaczył?

Czekam na opinię, komentarze innych fanów twórczości Jacka Kaczmarskiego, bo ten utwór szczególnie mnie interesuje i przyznam wam, że słucham go z większą przyjemnością nawet od całej czwórki Obławy czy też innych hitów, nie wiem czy ta linia melodyczna czy całokształt ale dla mnie to jest arcydzieło, szkoda że tak mało osób to dostrzega.
Odpowiedz
#6
ferdas12345 napisał(a):według was Kaczmarski przy okazji uważa że ludzie ze wsi są naiwni i łatwi do manipulacji? Tak przy okazji o to zahaczył?

Nie. Kaczmarski uważa, że człowiek, który znalazł się w całkiem nowej, nieznanej mu sytuacji, podatny jest na różnego rodzaju pranie mózgu i manipulacje. Oczywiście w tym sensie Stach jako chłopak ze wsi, nieobeznany z kompletnie nowym dla niego światem miasta, uniwersytetu i panującymi układami PRL-u lat 70., był naiwny. Podobnie naiwny może okazać się mieszczuch, któremu da się wmówić, że ziemniaki rosną na drzewach.

ferdas12345 napisał(a):dla mnie to jest arcydzieło, szkoda że tak mało osób to dostrzega.

Ocena sztuki w dużym stopniu jest oczywiście subiektywna, zależna od gustu odbiorcy itd. Istnieją jednak pewne obiektywne kryteria, w myśl których naprawdę trudno Korespondencję klasową uznać za arcydzieło. Jest to niewątpliwie zręcznie napisana piosenka, ciekawa, dowcipna i uwodząca swą wartką fabułą, co akurat dostrzega bardzo wiele osób. Niektórym z nich zdarza się jednak mylić te zalety Korespondencji... z jej wartością uniwersalną. Stąd często pojawiają się wypowiedzi podobne do Twoich.

Nawiasem mówiąc wydaje mi się, że każdy lub prawie każdy wielbiciel twórczości Jacka Kaczmarskiego miał okres fascynacji tym utworem.
Odpowiedz
#7
Dzieki, teraz troche mi rozjaśniłeś i inaczej patrze na słowa tego utworu. Mnie najbardziej zachwyca w niej rytmika i przechodzenie z jednego podmiotu lirycznego na drugi. Najbardziej wlasnie nie moglem pojac tego jak zmieniała się sytuacja na wsi u rodzicow Stacha.
Czy tylko ja odnosze wrażenie, że Stach jest zachłannym, zapatrzonym w siebie egoistą, który pozjadał wszystkie rozumy?

"Mnie tu meczą, że mam ojca który ziemi źle używa..." - jak według Stacha powinien ojciec wykorzystywać ziemie ?

"po co chodzić do kościoła.. muszę bardzo się pilnować, mają tutaj taką liste" - o jaka liste chodzi?
Odpowiedz
#8
> "Mnie tu meczą, że mam ojca który ziemi źle używa..." - jak według Stacha powinien ojciec wykorzystywać ziemie?

Przecież to jest powiedziane w następnym wersie po tym, który zacytowałeś: "Weź ty się skolektywizuj, nie ma to jak w kolektywach".*

> "po co chodzić do kościoła.. muszę bardzo się pilnować, mają tutaj taką liste" - o jaka liste chodzi?

Chodzi o to, że w PRL-u kościół był źle widziany przez władze. Dlatego ci, którzy chcieli robić karierę w PRL-u i należeli do PZPR (a bez przynależności do PZPR trudno było zrobić jakąkolwiek karierę), musieli unikać posądzenia o praktyki katolickie. W kręgach tzw. partyjno-państwowych chodzenie do kościoła było bardzo źle widziane. Dlatego dość powszechne było, że milicjanci, partyjni, prezydenci miast, rozmaici dyrektorzy, a nawet naczelnicy gmin brali ślub kościelny czy chrzcili dzieci w oddalonych czasem o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania kościołach - po to, żeby nikt znajomy nie doniósł, że pan sekretarz partii chrzci dziecko. Oficjalnie nic za to nie groziło, ale w praktyce mogło to bardzo zaszkodzić w dalszej karierze.

W piosence Korespondencja klasowa chodzi konkretnie o SZSP (Socjalistyczny Związek Studentów Polskich), do którego należał Stach ("Zapisałem się do takich, co tym interesem kręcą"). Stach pisze ojcu, że goście w SZSP mają czarną listę, na którą można trafić na przykład za to, że się chodzi do kościoła, co przeszkodzi w ewentualnej karierze.

Jeśli Cię to interesuje, to polecam zgłębienie tematu za pomocą książek, Internetu, rozmów z rodzicami czy dziadkami, ale też obejrzenie filmów takich jak Człowiek z marmuru, Człowiek z żelaza, Matka Królów, Przypadek, Kung Fu czy Wodzirej. PRL to temat rzeka, a zrozumienie jego specyfiki jest bardzo trudne z dzisiejszej perspektywy.

*
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja">http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja</a><!-- m -->
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja_w_Polsce">http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja_w_Polsce</a><!-- m -->

Swoją drogą, w latach 70. (a tych lat dotyczą dwa pierwsze listy Stacha) nie było już chyba kolektywizacji (tak w każdym razie wynika z podlinkowanych przeze mnie artykułów), więc tutaj - podobnie jak z sugestią przymusowej emigracji po grudniu 81 - też jest nieścisłość w piosence.
Odpowiedz
#9
Ło! I już się włączyłem :) Wszystkie wątpliwości Luter chyba Ci rozwiał.
Dodam jeszcze, że osobiście bardzo lubiłem ten utwór, ale w wersji pierwotnej (jeszcze wtedy nosił tytuł "List studenta Polaka do taty Polaka, hodowcy nowalijek* i nierogacizny..."), nigdy nie polubiłem zaś części dopisanej. Swoją drogą - kiedy Kaczmar znielubił ten utwór? Wiesz coś więcej? Powszechnie wiemy to z wypowiedzi z roku '97, ale czy przypadkiem nie zmienił znów o niej zdania, bo w 2001 r. nie wykluczał napisania ciągu dalszego...


-----
* no właśnie, Krzyśku - czy ów "tata Polak" hodował (na pewno nie "chodował" - nie wierzę, by Krzysiek sieknął takiego kaczana, ale na stronie z pewnością trzeba to poprawić) obok bezdyskusyjnej nierogacizny "nowalijki", czy "nienowalijki"? Głowy nie dam sobie uciąć, ale w pamięci mam zapowiedź Jacka z lat 70. ze słowem "nowalijki".
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#10
Zapowiedzi były rozmaite, najbardziej znane jest chyba to nagranie: <!-- m --><a class="postlink" href="http://jacek-kaczmarski.pl/wp-content/uploads/Korespondencja-klasowa.mp3">http://jacek-kaczmarski.pl/wp-content/u ... lasowa.mp3</a><!-- m --> Tutaj najwyraźniej Jacek się poprawia z nienowalijek na nowalijki.
To że nie wykluczał napisania ciągu dalszego, nie oznacza przecież, że na nowo polubił ten utwór, choć może z dłuższej perspektywy czasowej znów spojrzał nań przychylniejszym okiem.
Co do kaczana, to oczywiście nie pamiętam, ale wiesz, wszystko jest możliwe, każdemu się zdarza. Pamiętam, że kiedyś "huliganów" udało mi się sieknąć (i to bynajmniej nie po ryju).
Odpowiedz
#11
Temat kolektywów jest mi kompletnie obcy niestety muszę poczytać na ten temat albo pooglądać filmy, ciekaw jestem czy gdzies w literaturze albo filmie były postacie podobne do Stacha. Jak widzę, Jacek Kaczmarski trochę przesadził z opisem postaci, o ile postawa naiwnego i zmiennego jak marionetka Stacha jest zrozumiała to jego ojciec mocno przerysowany i dlatego ta sytuacja, że uciekają z matką wydała mi się dziwne i głowiłem się o co mogło chodzić i czemu niby spalono im stodołę, bruk i chlew.
Ponawiam pytanie: czy tylko mi Stach wydaje się zachłannym, zapatrzonym w siebie egoistą?
Odpowiedz
#12
Spalono im stodołę, bróg i chlew.

Co do pytania, to mnie się wydaje, że tak - tylko Tobie Stach się wydaje zachłannym, zapatrzonym w siebie egoistą.
Odpowiedz
#13
Już tłumaczę dlaczego:
zachłannym - "tylko sobie jeść kupuję", wysłali gęś dla rektora "zjadłem gęś, za dżem dziękuje", "lecz przyślijcie mi papierek", "na dziewuchy ani grosza", i było też kilka innych takich cytatów, nie mówie że każdy z osobna świadczy że jest zachłanny, bo niby po co miałby kogoś sponsorować, ale pojawia się to tak często podkreślane, że nasuwa się to że nie był on skory do dzielenia się czymkolwiek z kimkolwiek.
zapatrzony w siebie - "na rolnictwie jak nikt znam się, więc partyjna czeka szkoły, co ty stary na to jak by syn twój był minister", "na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa...", "i także sporo innych tego typu wypowiedzi. być może jest po prostu pewny siebie, ale jest tego tyle i tak podkreślone przez Jacka, że nasuwa się spostrzeżenie o jego narcyzmie.
egoista - no tutaj daleko szukać nie trzeba, nie chce też mi się cytować bo sporo tego by było, ale: co chwila poucza ojca, by zrobił coś co pomogło by tak naprawde tylko jemu. no i główny powód - gazetki solidarności które mu wysyłał i bezczelnie powiedział że nie był z nim szczery, jak po raz kolejny zmienił światopogląd i dogadał się z majorem, który stał się jak miałem wrażenie jego kolejnym ojcem.
czy nie jest tak ?
Odpowiedz
#14
Że się wtrącę odnośnie tego chodzenie do kościoła... przyznaję otwarcie, że babcia moja należała do PZPR, jak zresztą każdy, kto chciał cokolwiek w tamtych czasach zdziałać. Ironia losu sprawiła nawet, że dziadek był w Solidarności. Jednakże wydaje mi się, że z tym kościołem to ktoś mocno przesadza, bo wszyscy całą rodziną chodzili czy to do kościoła, czy też dzieci były posyłane na religię i nikt z tego powodu nikomu problemów nie czynił. Oczywiście rola babci w PZPR była marginalna. Do partii się zapisała, bo jak chciała coś zrobić dobrego dla wsi, to mile widziana była legitymacja partyjna. Nawet jeszcze posiadam tą legitymację i oprócz danych osobowych nic w niej nie ma. Dzięki temu, m. in. wybudowano we wsi przychodnię (nawet mam gdzieś jeszcze dokumenty, dotyczące tej budowy, jako że była ona jej kierownikiem), sprowadzono lekarzy i wybudowano dwie szkoły w sąsiednich wioskach. Poza tym babcia była dyrektorem szkoły, więc jakąś tam marną rolę na wsi odgrywała. Zastanawiam się więc czy te represje dotyczyły wszystkich czy tylko wyżej postawionych urzędników państwowych, bo tak jak mówię, w moich okolicach nic takiego nie było i nikt się na takie rzeczy nie uskarżał. Nie mówię tu już nawet o rodzinie, ale także o sąsiadach.
Pozdrawiam,
Aneta
Odpowiedz
#15
Przecież napisałem, że za chodzenie do kościoła oficjalnie nic nikomu nie groziło. Podobnie oficjalnie nikt nikomu nie kazał chodzić na pochody pierwszomajowe, a jednak ludzie chodzili tłumnie i z reguły nie z własnej woli.

Jeśli chodzi o represje za chodzenie do kościoła czy za rozmaite inne rzeczy, to jest to duży temat na osobną dyskusję. Po pierwsze - trzeba wyraźnie zaznaczyć, że to się bardzo zmieniało. Zupełnie inny był PRL lat 50. (Bierut), inny w latach 60. (Gomułka), jeszcze inny w latach 70. za Gierka. A nawet jeśli zajmiemy się tylko tym ostatnim (kiedy toczy się akcja trzech pierwszych listów Korespondencji), to również będzie to temat na długą i skomplikowaną dyskusję. Najogólniej rzecz biorąc masz rację, że szeregowym członkom partii, bez ambicji awansu i jakiegoś większego wpływu na ówczesną rzeczywistość, za chodzenie do kościoła w latach 70. nic specjalnego nie groziło.

Piszesz, że babcia należała do PZPR, jak zresztą każdy, kto chciał coś w tamtych czasach zdziałać. Otóż jest to zwykła demagogia, którą usprawiedliwiają się dziś ci, którzy ze strachu, z oportunizmu, z chęci dorobienia się, wreszcie ze zwykłej głupoty wstępowali do partii. Zapewniam Cię, że było wielu ludzi, którzy robili rozmaite rzeczy, a do partii nie należeli. Oczywiście przynależność do partii ułatwiała i była wygodna, ale to jeszcze nie oznacza, że należy to bagatelizować w sposób, w jaki próbujesz to robić.
Odpowiedz
#16
Lutrze,

Znając swoją babcię, to nie sądzę by chciała ona jakąkolwiek karierę w partii zrobić, czy też zapisała się do niej ze strachu, czy głupoty. Z tego, co mówiła, to zrobiła to dlatego, że w ten sposób łatwiej szło wydębić żwir, pustaki i inne, tego typu rzeczy, co znacznie ułatwiało życie. Było to więc czysto praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza, że we wsi lekarz był potrzebny od zaraz i chcieli budowę ukończyć jak najszybciej, podobnie było z resztą w przypadku szkoły. Z tego, jak orientuję się w poglądach babci, to mogę zapewnić, że wszystko z nią w porządku i tą legitymacją nie ma się co aż tak przejmować.

Co do wyjaśnień w związku z kościołem, to dzięki, o to mi chodziło. Wiem, o co ci chodzi z tym "niepisanym prawem", ale również chodziło mi o te "nieoficjalne" represje.
Pozdrawiam,
Aneta
Odpowiedz
#17
Aneto właśnie potwierdziłaś słowa Litra o motywach wstępowania do partii. Ułatwianie sobie życia, załatwianie w trybie przyśpieszonym to właśnie jest po części chęć dorobienia się, a takze to co dalej napisał "ułatwiała i była wygodna".
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#18
No to jak (patrzcie pare postów wyżej) Stach nie był zachłannym egoistą ??
Odpowiedz
#19
Ferdas ile masz lat?
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#20
22 a co ?
Odpowiedz
#21
Przemku, działanie na rzecz ogółu raczej nie jest chęcią dorobienia się. Zapewniam cię, że żadnych osobistych korzyści z tego tytułu nikt z nas nie miał.

Koniec OT.
Pozdrawiam,
Aneta
Odpowiedz
#22
"Z tego, co mówiła, to zrobiła to dlatego, że w ten sposób łatwiej szło wydębić żwir, pustaki i inne, tego typu rzeczy, co znacznie ułatwiało życie"
"Było to więc czysto praktyczne rozwiązanie, zwłaszcza, że we wsi lekarz był potrzebny od zaraz i chcieli budowę ukończyć jak najszybciej, podobnie było z resztą w przypadku szkoły."

Dprobienie się to nie tylko bezpośredni dopływ gotówki, ale także ułatwianie sobie życia, stwarzanie możliwości na przyszłość.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#23
No jeżeli w ten sposób na to spojrzeć, to tak. Rozwijanie znajomości, zdobywanie kontaktów czy wykształcenia to też dorobek. Zależy jeszcze tylko jak i w jakim celu się z niego korzysta.
Pozdrawiam,
Aneta
Odpowiedz
#24
Anetko,
Jacek Fedorowicz powiedział kiedyś bardzo mądrą rzecz, a mianowicie, że przymiotniki partyjny, uczciwy i inteligentny nie mogą wystąpić jednocześnie. Każde dwa z nich mogą współistnieć, ale wykluczają trzeci.
Odpowiedz
#25
Lutrze, może i nie było to zbyt uczciwe rozwiązanie, ale cel uświęca środki. Nie będę się już w to zagłębiać, bo znów się zagrzebię w filozofii i teorii praktycznego rozumu Kanta. Wydaje mi się, że tylko uczciwość w tym przypadku można podważyć. Faktem jest, że była członkiem partii, a głupoty raczej też nie można jej zarzucić.

Co chciałam, to się dowiedziałam, koniec OT.
Pozdrawiam,
Aneta
Odpowiedz
#26
Luter napisał(a):Zapowiedzi były rozmaite, najbardziej znane jest chyba to nagranie: <!-- m --><a class="postlink" href="http://jacek-kaczmarski.pl/wp-content/u">http://jacek-kaczmarski.pl/wp-content/u</a><!-- m --> ... lasowa.mp3 Tutaj najwyraźniej Jacek się poprawia z nienowalijek na nowalijki.
Poprawia się, bo - moim zdaniem - chciało mu się powiedzieć "nierogacizny" i w ostatniej chwili przypomniał sobie jeszcze o "nowalijkach". Te "nienowalijki" w mojej ocenie trzeba na stronie utworu poprawić.

Luter napisał(a):To że nie wykluczał napisania ciągu dalszego, nie oznacza przecież, że na nowo polubił ten utwór, choć może z dłuższej perspektywy czasowej znów spojrzał nań przychylniejszym okiem.
I o to mi chodziło.
Choć rozumiem, co Kaczmar miał na myśli pisząc, że w kolejnym sequelu
JK napisał(a):ten młody oportunista, zupełnie bez zasad i głupek na dodatek, wprowadzał nas do Europy jako postępowy liberał i socjaldemokrata
to w mojej ocenie dopisywanie dalszych losów udanych bohaterów z reguły nie podnoszą artyzmu dziełu.

Luter napisał(a):Co do kaczana
Co do kaczana, to nie ma osób nieomylnych - sam je stawiam zbyt często. Chodziło mi o zestawienie na cytowanej stronie Twego nazwiska z rażącym błędem ortograficznym, co postronnemu czytelnikowi nie da szansy poznania w Tobie osoby wyjątkowo dbającej, zwłaszcza w internecie - bo tu (zbyt) wielu sobie to odpuszcza, o nasz język.

Luter napisał(a):Co do pytania, to mnie się wydaje, że tak - tylko Tobie Stach się wydaje zachłannym, zapatrzonym w siebie egoistą.
Nie, nie tylko Tobie :)

Przemek napisał(a):Dprobienie się to nie tylko bezpośredni dopływ gotówki, ale także ułatwianie sobie życia, stwarzanie możliwości na przyszłość.
Czy ułatwienie życia wszystkim, albo przynajmniej innym (w tym, oczywiście, i sobie - ale nie tylko sobie!), to "dorobienie się"?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Korespondencja klasowa / Trzy Listy / MarekM 81 8,860 09-29-2008, 10:00 AM
Ostatni post: Luter
  Korespondencja klasowa oleandry 13 3,198 05-18-2007, 01:02 PM
Ostatni post: Przemek
  Korespondencja klasowa ant 1 712 05-17-2007, 08:55 PM
Ostatni post: Jaśko

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości