Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Choroba alkoholowa Jacka Kaczmarskiego
#1
Jacek Kaczmarskiego został dotknięty chorobą alkoholową. Jest to choroba klasyfikowana przez WHO jako jedna z ponad 10tyś chorób. Taka jak koklusz, białaczka,cukrzyca etc.
Występuje wiele nieporozumień związanych z tą chorobą.
Bo inaczej większość ludzi patrzy na koklusz a inaczej na alkoholizm. Zdarzają się opinie, rzekłbym nawet, że są one dominujące, iż osoba chora na alkoholiz sama jest sobie winna a osoba chora na koklusz to biedny człowiek, dotkniety perfidną chorobą, godzien współczucia-a człowiek chory na alkoholiz jest godzien pogardy.
A to wielki błąd.
Doskoanale tłumaczy. to pamięci świętej Tadeusz Broś-legenda lat 80tych, legendarny pan z Teleranka, który również zachorował na alkoholizm.
Są na youtubie wywiady z nim, gdzie tłumaczy,iż alkoholizm to taka sama choroba jak np. rak jelita.
Owszem-by zachorować na alkoholizm trzeba zacząć pić alkohol. Uwarunkowania genetycznie sprawiają jednak iż niektóre osoby uzależniają się od niego i stają się osobami chorymi.
Czy z własnej winy-oczywiście nie?
Trzymajmy się kokluszu-równie dobrze możnaby rzecz-osoba chora na koklusz sama jest sobie winna, gdyż mogła nigdy nie wychodzić z domu i wtedy by nie zachorowała.
Osoba chora na raka jelita mogła odżywiać się sondą-nie zachorowałaby na raka jelita.
Osoba chora na cukrzyce-mogłaby prowadzić sportowy tryb życia-nie zachorowałąby na cukrzyce typu 2.
Doszlibyśmy to jednej konstatacji-nieomal każda choroba jest zawiniona. Przecież możnaby nie wychodzić z domu, nie kontaktować się z ludźmi, uprawiać sport etc.

Dlaczego więć choroba alkoholowa traktowana jest pogardliwie? Zwłaszcza, że jest to prawdopodobnie chorba genetyczna, uwarunkowana chromosomalnie.
Dlaczego mówimy pogardliwie-pijak, alkoholik a nie mówimy pogardliwie-cukrzyk, kokluszowiec?

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż mimo cięzkiej choroby alkoholowej Jacek nie poddawał się i walczył z nią jak tylko umiał. Za to również go podziwiam. Mimo choroby stworzył coś co przetrwa wiecznie.

Nie jest jasne czy przedwczesne odejście związane było z chorobą alkoholową czy też nałożyły się na to trzy czynniki-śpiewanie z gardła, bardzo niebezpiecznie dla krtani, papierosy i właśnie choroba alkoholowa.
Prawdopodobnie nie dowiemy się tego nigdy-ale chciałbym by ludzie szanowali Jacka i zdawali sobie sprawę, że Jacek był ciężko chory na chorobę alkoholową Alcoholismus habitualis, a nie był pijakiem. Był człowiekiem który godnie znosił tak ciężką chorobę-szanujmy i czcijmy go za to.

Serdecznie pozdrawiam.
Odpowiedz
#2
Bragiel napisał(a):Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż mimo cięzkiej choroby alkoholowej Jacek nie poddawał się i walczył z nią jak tylko umiał. Za to również go podziwiam.

Nienawidził szczerze alkoholu i dlatego lał go w mordę aż warczał mu w grdyce... ;)))
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#3
Bragiel, czepiasz się :).

Alkoholizm, podobnie jak narkomania, to choroba, która powstaje wyłącznie na własne życzenie. Nie można jej się nabawić, nie sięgając wielokrotnie po substancję, która tę chorobę powoduje. Stąd pierwszy i najważniejszy aspekt jej innego postrzegania niż inne choroby.

Po drugie: alkoholizm bardzo negatywnie odbija się na zdrowiu fizycznym, psychicznym oraz majątku rodziny (w wielu przypadkach nie tylko rodziny). Grypa rzadko prowadzi do gwałtów, zawał serca do bicia dziecka, łuszczyca do śmiertelnych wypadków drogowych, a jaskra do trwonienia majątku rodziny.

Trzy: z racji wpływów z akcyzy (i pewnie jakichś jeszcze źródeł) na leczenie alkoholizmu zwykle są fundusze, podczas gdy na leczenie raka zwykle nie ma. A znowu alkoholicy czy ogólnie uzależnieni to jedna z niewielu grup pacjentów, którzy często leczyć się nie chcą.

Krótko mówiąc - nie uprawiaj manipulacji.
Odpowiedz
#4
Czy kolejny post będzie o nałogu tytoniowym JK?
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#5
Bragiel napisał(a):Przecież możnaby nie wychodzić z domu, nie kontaktować się z ludźmi, uprawiać sport etc.

Z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej uprawiać sporty nie wychodząc z domu ;)
[i]Nawet drzewa próchnieją przedwcześnie
A przecież istnieją - bezgrzesznie.[/i]
Odpowiedz
#6
pkosela napisał(a):Czy kolejny post będzie o nałogu tytoniowym JK?

Coś czuję, że to okaże się samospełniającą przepowiednią.

Jakie papierosy paliło nasze Dziedzictwo Narodowe...?
Odpowiedz
#7
I dlaczego na paczkach papierosów X nie ma zdjęcia Kaczmarskiego i informacji, że to on je palił!?
Odpowiedz
#8
O ile dobrze pamiętam - w 2001 mentolowe Salemy. Może uprzedźmy ten wątek, tłumiąc go w zarodku.
Odpowiedz
#9
Karol napisał(a):Bragiel, czepiasz się :).

Alkoholizm, podobnie jak narkomania, to choroba, która powstaje wyłącznie na własne życzenie. Nie można jej się nabawić, nie sięgając wielokrotnie po substancję, która tę chorobę powoduje. Stąd pierwszy i najważniejszy aspekt jej innego postrzegania niż inne choroby.

Po drugie: alkoholizm bardzo negatywnie odbija się na zdrowiu fizycznym, psychicznym oraz majątku rodziny (w wielu przypadkach nie tylko rodziny). Grypa rzadko prowadzi do gwałtów, zawał serca do bicia dziecka, łuszczyca do śmiertelnych wypadków drogowych, a jaskra do trwonienia majątku rodziny.

Trzy: z racji wpływów z akcyzy (i pewnie jakichś jeszcze źródeł) na leczenie alkoholizmu zwykle są fundusze, podczas gdy na leczenie raka zwykle nie ma. A znowu alkoholicy czy ogólnie uzależnieni to jedna z niewielu grup pacjentów, którzy często leczyć się nie chcą.

Krótko mówiąc - nie uprawiaj manipulacji.
Głęboko się mylisz drogi Karolu. Zapoznaj się ze stanem wiedzy medycznej na temat alkoholizmu ad 2013.
Mój ojciec był alkoholikiem i wiem to również z praktyki.

To nie jest tak, iz osoba chora na chorobę alkoholową mówie sobie od dziś nie pije i tyle.
Taka decyzja może skończyć się nawet śmiercią. Osoba chora na chorobe alkoholową, jeżeli rano nie dostarczy do organizmu alkoholu to będzie miała taką padaczkę, że sama ta padaczka może doprowadzić do śmierci.

Dlatego ja-gdy tzw.menel na ulicy prosi mnie o 50 groszy bo mu brak na jabola,zawsze daje, gdyż wiem czym to grozi gdy się nie napije.
Naprawdę, drogi Karolu, nie masz pojęcia o tej chorobie-jest to straszna i nierzadko śmiertelna choroba i gdy nie zostanie podjęte leczenie szpitalne kończy się z reguły tragicznie.

Gdy jesteś na nią chory, nie możesz powiedzieć sobie od dzisiaj nie pije-bo możesz nie dożyć do wieczora, będziesz się trząsł gorzej niż osika podczas huraganu. Musisz się napić i tyle.

Doskonale opowiada o tym legenda lat 80tych, pan z Teleranka, notabene w jakiś sposób powiązany z Jackiem.
13 grudnia 1981 roku czekaliśmy na Teleranek ale wiatry niespokojne potargały świat-Wojtek zaatakował swój naród i Teleranka nie było. I Jacka nie było. I Jacek nie wrócił już na 10 lat.

Dwie postacie-Jacek Kaczmarski i Tadeusz Broś. Dwie osoby chorę na alkoholizm.
Związane nicią tej choroby-pan Tadeusz skończył niestety tragicznie. Przegrał.
Tu opowiada o swojej chorobie-przyznam, że uroniłem niejedną łzę nad losem bohatera mojego dzieciństwa. Nad losem bohatera mojego życia Jacka Kaczmarskiego ronię łzy do dzisiaj. Dlaczego to się tak skończyło?
Dlaczego nie ma go wśród nas-czy mogliśmy coś zrobić by było inaczej-marzył mi się Jacek, starzec komentujący rzeczywistość. Przecież tyle utworów Jacek napisał o starości-też poniekąd go ona fascynowała. Nie dożył jej. Zmarł tak młodo...

Tutaj macie państwo link do historii pana Tadeusza Brosia <!-- m --><a class="postlink" href="http://tvnplayer.pl/programy-online/ludzie-na-walizkach-odcinki,564/odcinek-57,S00E57,10666.html">http://tvnplayer.pl/programy-online/lud ... 10666.html</a><!-- m -->.

Bardzo państwa proszę o niewypowiadanie się pogardliwie o alkoholikach, bardzo mnie rani pogarda, osobiście mnie dotyka.

Pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedz
#10
Bragiel, nie dość, że manipulujesz, to jeszcze histeryzujesz. To, co mówisz, to zwykła transferencja. A my poruszamy się w świecie faktów.

1. Nikt nie twierdzi, że alkoholizm jest chorobą łatwą i przyjemną. Ale należy do grupy nielicznych chorób wywołanych na własne życzenie. Dlatego ludzie gorzej odbierają alkoholizm niż np. raka jajników albo SM. Kwestia możliwości uniknięcia choroby - alkoholizmu możesz na 100% uniknąć, nie pijąc - zdrowy tryb życia nijak nie daje Ci gwarancji niezachorowania na raka czy SM.

2. Powikłania somatyczne alkoholizmu są sprawą wtórną, a ich fizjologiczny czy biochemiczny mechanizm to raczej temat dla naszych forumowych medyków. Ale dalej nie zmienia to faktu, że nie da się mieć delirki, nie sięgając wielokrotnie wcześniej po alkohol.

3. Nikt nie rozprawia na temat, czy alkoholik cierpi, czy nie. Pytasz, dlaczego alkoholizm jest gorzej postrzegany. Więc ja Ci odpowiadam. Różnica jak przy współczuciu ofiarom wypadku samochodowego. Jakkolwiek trauma straszna, więcej mamy współczucia dla osoby, w którą pirat drogowy wjechał, niż dla kierowcy, który wypadek spowodował (vide casus M. Zientarskiego).

Ale skoro o cierpieniu. Z całym szacunkiem dla Jacka, dla Tadeusza Brosia. Więcej współczucia mam dla osoby chorej na zaniedbaną neuroboreliozę (której w Polsce de facto się nie leczy), która wyje z bólu, bo nie można podać jej żadnych skutecznych leków p/bólowych, więcej współczucia mam dla śp. blogerki Chustki, wyjącej z bólu w terminalnym stadium raka, niż dla poalkoholowych cierpień JK.

Zresztą - Lutrze, popraw mnie, jeśli się mylę, sam Jacek wspominał, że przez sporą część choroby udało mu się uniknąć najsilniejszego bólu i chyba końskie dawki opioidów nie szły w ruch - czy tak? Przynajmniej mam nadzieję, że tak...

Reasumując: to jest kwestia wyboru. Jeśli ktoś cierpi, bo został pobity, nie miał wyboru (np. skatowane przez rodziców dziecko). Ale jeśli ból ran czy przypalenia cierpi osoba, która sama sobie urazy zadała, to nawet jeśli ich tło będzie na tle wcześniejszej przemocy, która zaowocowała depresją albo jakimś zespołem pourazowym - będziemy albo jej współczuć mniej, albo skupiać się na przeżytej traumie. Bo ran mogła uniknąć. I nie możesz dziwić się, że tak działa psychologiczny mechanizm emocji. To jak z Amber Gold. Ktoś, kto stracił tam pieniądze, jest tak samo biedny jak ten, kogo okradziono w napadzie. Ale ten pierwszy miał wybór.

A to, że masz złe doświadczenia, sprawia, że dana choroba jest dla Ciebie najważniejsza. I to ona organizuje Twój sposób postrzegania rzeczywistości, bo jest znanym i namacalnym punktem odniesienia. I to też jest normalne. Ale nie rozmawiamy tutaj o naszych przeżyciach, tylko o - uprośćmy - hierarchizacji chorób i prymacie ich leczenia.

PS. W dowodzie mam wpisane w rubryce płeć "K".
Odpowiedz
#11
Karol – imię MĘSKIE pochodzenia frankijskiego oznaczające człowieka mężnego lub wojownika. Staroskandynawskie znaczenie - człowiek, mąż.
Przyznam, że nie rozumiem.

Nie zgadzam się równiez z Twoją argumentacją-dlaczego ludzie gardzą osobami z chorobą alkoholową a nie gardzą chorymi na koklusz-wystarczy nosić taką maseczkę [Obrazek: Maskeczka_ochronna_na_twarz.jpg] i uniknie się kokluszu i setek innych chorób zakaźnych.
Takie maseczki są bardzo popularne w Azji. A czy idąc do szpitala z kokluszem lekarz spojrzy pogardliwie i powie,,Trzeba było nośić maseczkę"? Nie. A na alkoholików patrzy się w większości z pogardą-tak jakby na własne życzenie zachorowali.
A wiedz, iż alkohol jest w lekach i nawet lecząc się na coś innego można zachorować na alkoholizm-np. leczysz kaszel, przyjmujesz regularnie sirupus pini compositus przez miesiąć o zawartości alkoholu 5 procent i możesz zachorować na chorobę alkoholową-a kaszel musisz przecież leczyć.
Więc to nie jest takie czarno-białe. Gdybyś nie pił, nie zachorowałbyś na chorobę alkoholową.
Bo równie dobrze komus rannemu w wypadku możnaby rzec-po co wychodziłeś z domu-siedziałbyś w domu nie przejechałby cię samochód.

Pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedz
#12
Bragiel napisał(a):Dlatego ja-gdy tzw.menel na ulicy prosi mnie o 50 groszy bo mu brak na jabola,zawsze daje, gdyż wiem czym to grozi gdy się nie napije.
No widzisz, a ja daję tylko wóczas, gdy menel mówi, że musi się napić. Najczęściej jednak mówią, że potrzebują na bułkę, albo obiad, a wówczas czuję się oszukiwany i nie uważam, by dać należało.
Kiedy mówią, że potrzebują 50 gr. na bułkę, mówię, że na ul. Kopernika jest stołówka Caritasu, gdzie mogą zjeść ciepły posiłek.
Bragielu, namawiasz do bardzo niewłaściwego postępowania. Dawanie menelom pieniędzy na wódkę, to powolne dobijanie tych ludzi. Jedyny ratunek dla nich, to leczenie, odwyk, detoks, terapia, a nie dolewanie alkoholu. Skoro masz takie dobre serce dla meneli, zajmij się nimi na poważnie; ich uświadamianiem, namawiaj do leczenia, zabierz do auta i zawieź na odwyk. Dawanie 50 gr na denaturat to najtańszym sposobem zabijanie wyrzutów sumienia.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#13
Bragiel napisał(a):Karol – imię MĘSKIE pochodzenia frankijskiego oznaczające człowieka mężnego lub wojownika. Staroskandynawskie znaczenie - człowiek, mąż.
Przyznam, że nie rozumiem.
A kumasz chociaż co to "nick"?
Ty masz na imię Bragiel?
Naprawdę - w wielu kwestiach się z Tobą zgadzam, ale czasem potrafisz napisac coś tak skrajnie głupiego, że ręce opadają. :)
Odpowiedz
#14
Niktważny napisał(a):
Bragiel napisał(a):Dlatego ja-gdy tzw.menel na ulicy prosi mnie o 50 groszy bo mu brak na jabola,zawsze daje, gdyż wiem czym to grozi gdy się nie napije.
No widzisz, a ja daję tylko wóczas, gdy menel mówi, że musi się napić. Najczęściej jednak mówią, że potrzebują na bułkę, albo obiad, a wówczas czuję się oszukiwany i nie uważam, by dać należało.
Kiedy mówią, że potrzebują 50 gr. na bułkę, mówię, że na ul. Kopernika jest stołówka Caritasu, gdzie mogą zjeść ciepły posiłek.
Bragielu, namawiasz do bardzo niewłaściwego postępowania. Dawanie menelom pieniędzy na wódkę, to powolne dobijanie tych ludzi. Jedyny ratunek dla nich, to leczenie, odwyk, detoks, terapia, a nie dolewanie alkoholu. Skoro masz takie dobre serce dla meneli, zajmij się nimi na poważnie; ich uświadamianiem, namawiaj do leczenia, zabierz do auta i zawieź na odwyk. Dawanie 50 gr na denaturat to najtańszym sposobem zabijanie wyrzutów sumienia.
Zgadzam się z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi-najważniejsza jest szczerość. Gdy ktoś mówi,,Kierowniku poratuj brakuje mi 50 gr do Amareny " to zawsze daje. A gdy ktoś kłamie i mówi-miesiąc nic nie jadłem i zbieram na chleb, a nos czerwony bynajmniej nie od mrozu, to nie daje-zwłaszcza, że jak wspomniałeś w każdej mieścinie są darmowe jadłodajnie.

Ale z drugą częścią wypowiedzi nie mogę się zgodzić-nie rozumiesz tego, iż jeżeli ktoś jest chory na chorobę alkoholową i danego dnia nie uciuła na jabola(bo kto tu mówi o wódce-to domene burzuazji z palikotowych polmosów), to będzie miał taką padaczkę, że grozi mu nawet śmierć. Musi się napić -inaczej zagraża to jego życiu. To niestety taka straszna choroba. Więc dokładając się do jabola pomogam mu- a nie sobie, bo w końcu mi z trzosu ubywa ale wiem czym grozi nie dostarczenie etanolu do organizmu osoby który pije np.20 lat dzień w dzień.

Naprawdę to nie są żarty-możesz sobie powiedzieć od dzisiaj się nie ipsuje, od dzisiaj nie palę; od dzisiaj nie jem słodyczy; od dizisiaj nie przeklinam-ale nie możesz po 20 latach picia powiedzieć od dzisiaj nie pije i nagle przestać pić-grozi do tragicznymi konsekwencjami a nawet śmiercią. A dostanie się na detoks to są miesiące-więc dokłądając się do jaboli pomagamy ludziom chorym na alkoholizm i to nie jest tylko moje zdanie ale wielu terapeutów uzależnień.



Pozdrawiam.
Odpowiedz
#15
Bragiel, Ty poważnie myślisz, że menele sępiący na flaszkę są w takim stanie, że jak nie wypiją to mogą umrzeć? Nie wydaje mi się, może są takie pojedyncze przypadki, ale większość jak się nie napije, to po prostu będzie miał chujowy nastrój i nic poza tym im się nie stanie.
Z tą chorobą alkoholową Kaczmara, to też przesadzasz trochę. Może miał okres w życiu, że jak się nie napił to dostawał drgawek - nie wiem tego, ale generalnie to raczej nie wypicie nie było groźne dla jego życia...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#16
Bragiel napisał(a):Karol – imię MĘSKIE pochodzenia frankijskiego oznaczające człowieka mężnego lub wojownika. Staroskandynawskie znaczenie - człowiek, mąż.
Przyznam, że nie rozumiem.

Litości...

Bragiel napisał(a):Nie zgadzam się równiez z Twoją argumentacją-dlaczego ludzie gardzą osobami z chorobą alkoholową a nie gardzą chorymi na koklusz-wystarczy nosić taką maseczkę [...] i uniknie się kokluszu i setek innych chorób zakaźnych.

Przede wszystkim nigdzie nie mówię o pogardzie. Mówię o mniejszym współczuciu dla choroby i mniejszym odczuwaniu jej jako choroby (w stereotypowym pojęciu, rzecz jasna).

Po drugie: której części moich dwóch poprzednich wypowiedzi nie rozumiesz?

Po trzecie: bzdura. Załóż sobie taką maseczkę przy półpaścu, chorobach odkleszczowych, gruźlicy, HIV, wirusowych zapaleniach wątroby i, jak to ujmujesz, "setkach innych chorób zakaźnych".

Po czwarte: znowu manipulujesz. Żeby zachorować na alkoholizm, trzeba pić. Pić, pić i jeszcze raz pić. Nie da się zarazić alkoholizmem. Natomiast żeby zachorować np. na grypę, nie musisz robić nic - ktoś Cię zaraża. Alkoholizm to choroba na własne życzenie, nie da się na nią zapaść bez intensywnych starań w tym kierunku.

Bragiel napisał(a):A wiedz, iż alkohol jest w lekach i nawet lecząc się na coś innego można zachorować na alkoholizm-np. leczysz kaszel, przyjmujesz regularnie sirupus pini compositus przez miesiąć o zawartości alkoholu 5 procent i możesz zachorować na chorobę alkoholową-a kaszel musisz przecież leczyć.

A tu już, słonko, pleciesz jak Piekarski na mękach. Nie da się wpaść w alkoholizm, łykając przez miesiąc syropek na alkoholu. Alkohol w lekach jest przyczyną problemów zdrowotnych tylko u osób nadwrażliwych nań (np. z nietolerancją histaminy). Nawet - znów odwołam się do tej samej choroby - u osób z neuroboreliozą, gdzie jednym z najbardziej typowych objawów jest gwałtowna utrata tolerancji alkoholu - wypicie spowoduje wyłącznie skutki uboczne jak u osoby zdrowej, która się upije - ale nie uzależni.

Bragiel napisał(a):Więc to nie jest takie czarno-białe. Gdybyś nie pił, nie zachorowałbyś na chorobę alkoholową.

To jest czarno-białe, dokładnie tak. Gdybyś nie pił, nie zachorowałbyś na chorobę alkoholową. Jedynym wyjątkiem jest dziecko z FAS. Ale to też jest rodzaj picia, tyle że poza wolą chorego.
Odpowiedz
#17
Karol, to Ty bredzisz. Przecież maseczka to jakaś lipa, powinno się z domu wychodzić TYLKO w czymś takim:

[Obrazek: full_body_condom_naked_gun.jpg]

Nawet jeżeli nie ma tego w zaleceniach
Bragiel napisał(a):wiedzy medycznej ad 2013
to tylko przez jakieś rażące niedopatrzenie.
Odpowiedz
#18
Drodzy Państwo!
Dyskutujmy poważnie...
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=Cd0earV3F3I">http://www.youtube.com/watch?v=Cd0earV3F3I</a><!-- m -->
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#19
Bragiel napisał(a):Ale z drugą częścią wypowiedzi nie mogę się zgodzić-nie rozumiesz tego, iż jeżeli ktoś jest chory na chorobę alkoholową i danego dnia nie uciuła na jabola(bo kto tu mówi o wódce-to domene burzuazji z palikotowych polmosów), to będzie miał taką padaczkę, że grozi mu nawet śmierć. Musi się napić -inaczej zagraża to jego życiu. To niestety taka straszna choroba. Więc dokładając się do jabola pomogam mu- a nie sobie, bo w końcu mi z trzosu ubywa ale wiem czym grozi nie dostarczenie etanolu do organizmu osoby który pije np.20 lat dzień w dzień.Naprawdę to nie są żarty-możesz sobie powiedzieć od dzisiaj się nie ipsuje, od dzisiaj nie palę; od dzisiaj nie jem słodyczy; od dizisiaj nie przeklinam-ale nie możesz po 20 latach picia powiedzieć od dzisiaj nie pije i nagle przestać pić-grozi do tragicznymi konsekwencjami a nawet śmiercią. A dostanie się na detoks to są miesiące-więc dokłądając się do jaboli pomagamy ludziom chorym na alkoholizm i to nie jest tylko moje zdanie ale wielu terapeutów uzależnień
Szczerze powiem, że nie wiem, co powiedzieć. Rozpieprza mnie taka argumentacja, że jak nie uciuła to umrze od padaczki. Bo przeciez umrze też, jeśli uciuła, zapijając się na śmierć. Czyli, jak mawiała moja babka, jak się nie odwrócisz, dupa zawsze z tyłu. Bez sensu.

Bragiel, tzw. menel ma szansę umrzeć, jeśli się nie zacznie leczyć. I koniec. Ja nikomu nie zamierzam pomagać w powolnym się zabijaniu, ani w samobójstwie szybkim. Chcesz to robić – Twój wybór.
Jeśli do mnie podchodzi koleś i mówi "poratuj miszczu, bo mnie telepie" to mu odpowiadam, żeby poszedł na odwyk. A jeśli podchodzi i mówi "poratuj miszczu, bo brakuje ba bułkę", odpowiadam, żeby poszedł do Caritasu.
Tyle, że ci ludzie w bardzo wielu przypadkach nie chcą ani odwyku, ani Caritasu, ani żadnej konstruktywnej pomocy. Im jest dobrze i z bezdomnością i nawet z chorobą alkoholową. Nie idą do noclegowni, bo tam nie mogą pić. A pić lubią, chcą, muszą. Nie idą na odwyk, bo to jednak trudna decyzja, a ono wolą łatwo. Nie od dziś wiadomo, że wielu bezdomnych tzw. meneli wybiera swój status. Mogą coś zmienić, ale nie chcą. Może warto, byś o tym sobie poczytał. Sieć jest pełna artykułów omawiających bezdomność – z różnych stron.
Nie od dzisiaj także wiadomo, że drogą zbirania na jabola nikt jeszcze z alkoholizmu nie wyszedł. Wychodzi się z tej choroby, gdy się pić przestaje, a nie stale uzupełnia tzw. "elektrolity".
Mój ojciec był przez 5 lat ordynatorem oddziału dla uzależnionych, w jednym z większych szpitali w centralnej Polsce. Naprawdę nie musisz mi mówić, czym się czcigodny rodziciel zajmował w robocie.
Pamiętam Starego, jak opowiadał rozmaite historie . Otóż np. przyjmowało się pacjenta i trzeba z nim było przeprowadzić wywiad. Poza standardowymi pytaniami, ojciec zawsze chciał wiedzieć, czym delikwent zaspakaja nałóg, bo dzięki temu można było w przybliżeniu określić, jak nisko zszedł w nałogu. Bo, jak być może wiesz, upadek ma wiele poziomów. Ten co zachlewa się wódką, jest daleko wyżej od tego, który zapija się jabolem. Ale ten, co zapija się jabolem jeszcze nie jest najniżej. Na szczeblach degrengolady niżej są ci, którzy piją tzw. wynalazki, czyli m.in. przysłowiowy denaturat. I teraz, różne są sposoby konsumowania denaturatu. Można np. kupić ćwiartkę i do tego 2 piwa Donner (9%). Taki zestaw potrafi trzymać do 6 godzin, jeśli się go odpowiednio konsumuje. Ale już pół litra denaturatu w Carrefourze za 5,20 i do tego 2 Donnerki gwarantują dobra zabawę na cały dzień.
Ale wśród denatów (tych od picia denaturatu) są jeszcze inne poziomy. Są np. tacy, którzy piją denaturat czysty (przesączony, bez barwy) i ci, którzy procedury odsączenia już nie przeprowadzają. Ci ostatni to już chyba ostatnia półka.
Stary więc pytał:
- Denaturat pan pije?
A klient odpowiadał
- tak, ale tylko czysty.
I od razu wiedział, że delikwent jest, że tak powiem na dnie, ale jeszcze nie zagrzebał się w mule.
Piszę o tym wszystkim trochę żartem. Jak ktoś jest na poziomie jabola, czy denaturatu, choroba jest taka sama, tak samo ciężka, tak samo pozostaje potężnym wyzwaniem.
Pisze o tym, bo nie musisz mnie uświadamiać w kwestii alkoholizmu.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#20
- Panie doktorze, mam problem...
- Słucham.
- Codziennie chodzę do sklepu i kupuję dwie flaszki wódki. Boję się, że
jestem zakupoholikiem!
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#21
Pamiętacie te słynną scenę z filmu"Popiół i diament"z kieliszkami spirytusu albo film Hassa "Pętla"?A życiorys Grochowiaka czy Wojaczka?Gdy się dorasta w Polsce lat 60-tych to trudno uciec od alkoholu.Polska żyła wtedy w oparach alkoholu,a w tzw.środowiskach artystycznych lał on się strumieniami.Alkoholizm to oczywiście choroba,ale w Polsce alkohol zajmował swego czasu miejsce dość szczególne .Mit poety czy artysty -pijaka jest w Polsce żywy.Gałczyński był tego bardzo wyrazistym przykładem.
Odpowiedz
#22
A tak w ogóle Jacek Kaczmarski był człowiekiem "z krwi i kości". Dlaczego więc nie miałby być alkoholikiem?
Odpowiedz
#23
melancholik napisał(a):A tak w ogóle Jacek Kaczmarski był człowiekiem "z krwi i kości". Dlaczego więc nie miałby być alkoholikiem?

W jaki sposób pierwsze zdanie łączy się z drugim?
Odpowiedz
#24
Normalni ludzie bywają alkoholikami, a Kaczmar był normalnym człowiekiem, więc mógł być alkoholikiem.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#25
A ja dodam, że gdy Kaczmarski był człowiekiem z krwi i kości to właśnie wtedy i tylko wtedy mógł być alkoholikiem
bo teraz będąc (tylko?) duszą bezcielesną - już niestety pić nie może.
Odpowiedz
#26
lc napisał(a):...bo teraz będąc (tylko?) duszą bezcielesną - już niestety [pić] nie może.
Miałbym tu pytanie dodatkowe, ale chyba odświeżę na tę okoliczność wątek okołoreligijny, o ile znajdzie się chętny do rozmowy ;)
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#27
Znajdzie się, znajdzie
szkoda że nie pogadaliśmy o moim "filosemityźmie teologicznym" po potem dołączył MS i nieco obniżył poziom
Odpowiedz
#28
Ja jak jestem w towarzystwie ateistów,a tym bardziej anty-teistów,którzy kpią sobie z Boga,to odzywa się we mnie bunt.Bo skąd bierze się ta pycha ludzka i wiara,że wszystko już wiemy o świecie?Podobnie czuję się będąc w towarzystwie ludzi spod znaku kogoś takiego jak ojciec Tadeusz Rydzyk.Te jego nazwisko to oczywiście tylko symbol pewnej postawy.
A co do alkoholizmu Jacka Kaczmarskiego.Jest dla mnie oczywiste,że każdy artysta jest człowiekiem w jakimś sensie nieszczęśliwym.Inaczej nie byłby artystą.Wiem,że to co piszę to pewnie jakiś banał,ale nie znajduję teraz innych słów.Życie jest darem,ale chyba też,dla ludzi świadomych,przekleństwem./no może trochę to za dużo powiedziane/Zawsze będziemy samotni ,mimo pewnych pozorów.Jacek Kaczmarski też był pewnie takim człowiekiem.
P.S.Chętnie poczytam coś o duszy Jacka Kaczmarskiego.Dla mnie samego to za wysokie progi.
Odpowiedz
#29
lc napisał(a):szkoda że nie pogadaliśmy o moim "filosemityźmie teologicznym" po potem...
Zawsze możemy wrócić do rozmowy ;)
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#30
melancholik napisał(a):Ja jak jestem w towarzystwie ateistów,a tym bardziej anty-teistów,którzy kpią sobie z Boga,to odzywa się we mnie bunt.Bo skąd bierze się ta pycha ludzka i wiara,że wszystko już wiemy o świecie?
A czy nie sądzisz, iż to nie pycha czasem, a zdziwienie, że to wiara (i to często niezwykle naiwna, oparta na przeczących sobie podstawach) próbuje autorytatywnie opisać świat, że to właśnie wzbudza bunt? Że kilka frazesów wielu ludziom każe uznać, iż "wszystko już wiemy o świecie"?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Największy na świecie fan Jacka Kaczmarskiego Bragiel 14 4,917 03-24-2016, 11:14 PM
Ostatni post: Strefa Piosenki
  Muzeum Jacka Kaczmarskiego Bragiel 10 3,520 03-16-2016, 12:11 PM
Ostatni post: Bragiel
  Jak skończył Jacka "lekarz" Przemek 337 58,076 04-30-2014, 10:02 PM
Ostatni post: Luter
  Chrzest Jacka! Cziomi;-) 218 42,914 04-28-2014, 03:46 PM
Ostatni post: Luter
  8. rocznica śmierci Jacka Luter 19 5,211 04-17-2012, 07:22 PM
Ostatni post: Przemek
  Festiwal Piosenki Jacka Kaczmarskiego "Źródło wciąż bije" Ania15 4 1,556 02-06-2011, 10:12 PM
Ostatni post: Simon
  Lekarz Jacka Ania15 1 1,272 08-10-2010, 04:29 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  Uwielbiać lub niecierpieć Kaczmarskiego dziczekwedrowniczek1 75 12,917 07-06-2010, 11:20 AM
Ostatni post: wazon1
  Zmarła Mama Jacka Coma 15 4,838 03-21-2010, 08:17 AM
Ostatni post: kolcon50
  Rodzina Jacka Kaczmarskiego Piotr I. 22 7,778 03-20-2010, 04:47 PM
Ostatni post: kolcon50

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości