Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Mucha w szklance lemoniady"
#31
Moje gratulacje dla spiritus movens całego przedsięwzięcia i wszystkich wykonawców!
Sądzę, że celem koncertu nie było pokazanie jednej strony twórczości JK ani jednego stylu jej prezentacji, ale szerokiego spektrum i jednego i drugiego. Dzięki temu koncert był naprawdę interesujący także dla niezaznajomionych bliżej z tym tematem.
Muszę się przyłączyć do głosów twierdzących, że fortepian czasami ginął przykryty skrzypcami i wokalem. Co do samych skrzypiec, to uważam, że były rewelacyjnym pomysłem i wprowadziły dodatkowy wymiar do całości.
Jeszcze raz ogromne gratulacje! Smile
Odpowiedz
#32
Jak dla mnie żeńska połowa wypadła lepiej niż męska (jednopiosenkowe występy PKM i Zygmunta trudno liczyć). Chyba najlepiej Eliza Banasik. Jakoś dotąd miałem mało okazji, żeby ją słyszeć, więc trudno mi się odnosić do innych jej wykonań – te wczorajsze były OK. Kanapka dla mnie bardzo strawna. O Justynie Panfilewicz po Nadziei miałem mieszane uczucia (raczej na plus z zastrzeżeniami), ale wczoraj mnie nie zawiodła (choć też nie zauważyłem szczególnego wymiatania – po prostu dobry poziom). Mirosław Perliński ani mnie nie przekonał do siebie, ani zbytnio nie zniechęcił. Marcin Skrzypczak natomiast rozczarował. Wyglądało, jakby śpiewał na pół gwizdka. Skądinąd wiem, że potrafi robić to lepiej, więc gdybym szedł w ciemno, może by mi się bardziej spodobało, a tak – jednak jakiś zawód. Obu facetów wolałem w duetach.

PKM to był w sumie bonus. Bardzo dobry bonus, po raz kolejny przekonuję się, że przez te parę lat wyrobił się i naprawdę zasługuje na swoje miejsce na półce z napisem "polscy bardowie/piosenkarze poetyccy".

Kilkuosobowe aranżacje Źródła i Kantyczki ZLP całkiem OK.
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#33
Podziękowania należą się Kubie przede wszystkim za to, że Mu się chciało, ale tez chciałbym zwrócić Waszą uwagę na to, że wreszcie koncert pieśni JK odbył się z okazji urodzin, co wydaje mi się ważnym precedensem.

Zestaw wykonawców interesujący nie tylko dla miłośników twórczości Kaczmarskiego, ale także dla śledzących naszą scenę piosenki (jak ktoś kiedyś ładnie wymyślił) niegłupiej...
Wydarzenie moim zdaniem na tyle ważne, że zmusiło mnie do zwleczenia się z łóżka, w związku z czym odbiór całości psuło ogólne samo-nie-poczucie , ale było warto.

Kubo, dla samego "Bosha" w wykonaniu Stanisława Zygmunta było by warto, a bez jego zapowiedzi atmosfera całości była by zupełnie inna.

Na szybko o innych wykonawcach (na ile moja percepcja tego wieczora pozwalała):
Justyna - odkrycie;
Eliza - uczucia mieszane;
Piotr - zaskakujący (pozytywnie) po raz kolejny, szkoda, że tylko z jednym numerem;
Mirek - uczucia mieszane - chyba za mało go jeszcze słyszałem, żeby wyrobić sobie opinię, ale stojąc w kolejce do szatni słyszałem kilka ciepłych słów pod jego adresem;
Marcin - poniżej oczekiwań...

Myślę, że na plus całości wyszło by wydłużenie występów poszczególnych wykonawców, nawet kosztem rozbicia na dwie części.
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#34
pkosela napisał(a):wreszcie koncert pieśni JK odbył się z okazji urodzin, co wydaje mi się ważnym precedensem.
Dlaczego precedensem? Takie koncerty się odbywały i odbywają przeca.
Odpowiedz
#35
I jeszcze jedna uwaga, czysto muzyczna - nie jestem fanem zmieniania muzyki, zwłaszcza wtedy, kiedy jest to zwykłe nieprzygotowanie wykonawców.
B0 w Źródle jest po coś - to z tych grzechów, które zapamiętałem. Jeszcze przyczepiłbym się do braku pochodu basowego w Powodzi, ale to chyba jest pomysł Marcina, niewynikający z tego, że nie umie odegrać oryginału.

Taką myśl słyszałem od Mistrza Łapińskiego - zmieniaj, jak się nauczysz grać, jak w oryginale.

Pozdrawiam,
MN
Odpowiedz
#36
Simon napisał(a):
pkosela napisał(a):wreszcie koncert pieśni JK odbył się z okazji urodzin, co wydaje mi się ważnym precedensem.
Dlaczego precedensem? Takie koncerty się odbywały i odbywają przeca.
Jednak częściej, niestety, okazją do przypominania twórczości JK jest rocznica śmierci, albo wprowadzenia stanu wojennego...
Wiem, może samo określenie "precedens" krzywdzące dla Wrocławia, ale co poradzę na to, że z mojego punktu widzenia tak to właśnie wygląda...
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#37
MateuszNagórski napisał(a):Taką myśl słyszałem od Mistrza Łapińskiego - zmieniaj, jak się nauczysz grać, jak w oryginale.
Kochany, ale to wyższy poziom wtajemniczenia. Większość dlatego właśnie zmienia, że za cholerę nie potrafi zagrać jak w oryginale!

Najmniej udanym utworem podczas wczorajszego koncertu było moim zdaniem 1788. Oryginalna linia melodyczna została przez Marcina zmieniona, pojawiły się jakieś zafałszowania, subtelna akcentacja - zgodnie z wymogami wiersza przenosząca myśl między wersami - znikła. W efekcie od fałszu aż bolały uszy, a tekst został odklepany jak na przedszkolnej akademii.
Odpowiedz
#38
Ciekawe jak bardzo różne są Wasze opinie na temat poszczególnych wykonawców.

pkosela napisał(a):Podziękowania należą się Kubie przede wszystkim za to, że Mu się chciało

Chciałoby się powiedzieć - ja byłem tylko katalizatorem, cytując pewnego forumowego klasyka Wink

pkosela napisał(a):Piotr - zaskakujący (pozytywnie) po raz kolejny, szkoda, że tylko z jednym numerem

Piotra zaprosiłem do udziału ze względu właśnie na 'Oddział...'. Utwór, który szalenie mi się podobał od samego początku, od kiedy pierwszy raz go usłyszałem. Tak ze względu na muzykę jak i na wykonanie jej autora. Nie wyobrażam sobie, aby kto inny mógł 'Oddział...' wykonać. PKM z tego co wiem nie śpiewa już JK, a od jakiegoś czasu zajmuje się własną twórczością.

pkosela napisał(a):Myślę, że na plus całości wyszło by wydłużenie występów poszczególnych wykonawców, nawet kosztem rozbicia na dwie części.

Nie jestem zwolennikiem dwuczęściowych koncertów, chociaż bywa oczywiście, że taka formuła się sprawdza.

Piotrze, czy jest szansa na zdjęcia z koncertu?

MateuszNagórski napisał(a):B0 w Źródle jest po coś

No i było. Przynajmniej ja tak gram i grałem jeszcze w czasach kiedy wspólnie wykonywaliśmy ten utwór. No, ale skoro twierdzisz, że nie słyszałeś zbytnio fortepianu, to mogłeś odnieść wrażenie, iż faktycznie zabrakło tego elementu. Jeśli natomiast wspomniany akord został 'zjedzony' przez gitarzystę, to nie mam podczas koncertu na to większego wpływu. Mogę co najwyżej zwrócić muzykowi na to uwagę na przyszłość.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#39
Na razie mogę obiecać, że obrazki pojawią się w czasie krótszym niż forumowa średnia fotograficzna Wink
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#40
Tak, przez gitarzystę! Wiem, że Ty wiesz, że B0 ma być. Wink
Odpowiedz
#41
Mogę podpisać się, w zasadzie, z opiniami Lutra i Piotrka. Nigdy nie byłam fanką Elizy i po wczorajszym koncercie też nie zostanę. Justynę słyszałam po raz pierwszy na żywo i mam mieszane uczucia. Może to kwestia doboru repertuaru ? Bo Rozmowa i Mucha takie złe nie były. JKM widziałam po raz pierwszy w wykonaniu Oddziału , co nie znaczy, ze nie słyszałam. Ekspresja niesamowita. Mirka słyszałam po raz pierwszy i raczej in plus. Marcin - szkoda, że tak słabo. Najlepszym wykonaniem było to Stanisława Zygmunta. Zastanawiałam się wczoraj gdzie jeszcze śpiewał tego Boscha ?
Chciałoby się, żeby Kubie dalej się chciało. Mimo uwag krytycznych koncert był udany.
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
#42
tmach napisał(a):JKM widziałam po raz pierwszy w wykonaniu Oddziału
Zazdraszczam się z Panią! Wink
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#43
Opinie co do wykonawców rozbieżne, ale każdy (albo prawie każdy) zgadza się z tym, że Zygmunt był super. Smile
Boscha śpiewał jeszcze na nagraniu telewizyjnym programu w reżyserii Beaty Postnikoff pt. "Źródlo wciąż bije" - nie wiem, czy znalazło się w wersji emitowanej, ale chyba tak.
Odpowiedz
#44
Kuba, pewne procesy bez katalizatora nie zachodzą! Wink

Też mam mieszane uczucia co do dzielenia koncertu, jednak tutaj uważam, że było by to i uzasadnione i pożądane - z jednej strony oddech dla publiczności (przypuśćmy, że oprócz znających teksty na pamięć, znalazła się an widowni zbłąkana duszyczka, dla której - może nie od razu wszystkie, ale przynajmniej część - były to nowości, a nie raz pojawiała się i tu opinia, że JK pisał teksty gęste i trudne w odbiorze przy pierwszym przesłuchaniu), z drugiej możliwość szerszego zaprezentowania się wykonawców, znanych z pojedynczych wykonań na (przeważnie wygrywanych) festiwalach - jak widać w powyższych głosach, takie pragnienie pojawia się na widowni, a zapewne i po pokonaniu wrodzonej skromności także u artystów.
Jest pewna ewentualność, której ja bym się obawiał, bo to ciężko czasami zagonić mniej wyrobioną publikę z bufetu nazad, no i owsiki mogą komuś służyć za wymówkę od posiedzenia dłuższego, ale z drugiej strony, jak ktoś wywalił już te dwie dychy, to ma zmarnować połowę (kto wie, czy nie tą większą!) nie oglądając drugiej odsłony?
Poza tym pora roku taka, że nos wydmuchać kiedyś trzeba i polopirynę popić!
Antrakt być może... Tym bardziej, że raz na rok (oby stało się tradycją!) mamy okazję uczestniczyć w takim koncercie.
A tak poważniej, to według mnie, albo całkowity przekładaniec (zmiana co piosenkę), albo większe "okienko" dla każdego.
Myślę, że frekwencja jest jednym z dowodów na to, że ludzie przyszli po to żeby słuchać i chętnie słuchali by dłużej.

A, jeszcze... Myślę, że wyjaśnienie w sprawie muzyki do "Czarów" powinno paść ze sceny.
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#45
Odespałem swoje i przelałem notatki z żółtej karteczki, którą skrzętnie zapisywałem

1 - Źródło = Justyna + Mirek
2 - Wykopaliska = Marcin
3 - Powódź = Marcin
4 - 1788 = Marcin
5 - A my nie chcemy = Justyna
6 - Krzyk = Justyna
7 - Nasza klasa = Mirek
8 - Czary skuteczne na swary odwieczne = Mirek
9 - Kantyczka z lotu ptaka = Mirek + Eliza
10 - Mistrz Hieronimus Van Aeken (Bosch) = Stanisław Zygmunt (zaśpiewane bez udziału instrumentów, a cappella)
11 - Kanapka z człowiekiem = Eliza + Mirek
12 - Kołysanka dla Kleopatry = Eliza
13 - Wygnanie z raju = Eliza + Marcin
14 - Oddział chorych na raka à la Polonaise A.D.2002 = Piotr Kajetan
15 - Rozmowa (Pan śpiewak…) = Justyna
16 - Powrót = Eliza
17 - Mucha w szklance lemoniady = Justyna
18 - Dobre rady Pana Ojca = zbiorowo

Gdyby były jakieś błędy, napiszcie na priva, poprawię. Nie wiem czy nie przegapiłem czegoś (było ciemno…), np. Przyśpiewki bylejakiej o europejskości Polaka?
Mi się bardzo podobało, wszystko, dziękuje każdemu podmiotowi artystycznemu - wokalom i muzykom z osobna, a także reżyserowi. Dobra robota.
Andrzej Jaskuła
PS.: Kanapka mi się podobała, cześć druga miodzio.
AJ
Andrzej
Odpowiedz
#46
Andrzej J. napisał(a):10 - Mistrz Hieronimus Van Aeken (Bosch) = Stanisław Zygmunt (bez muzyki, recytacja)
Recytacja???
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#47
Już poprawiłem
Andrzej
Odpowiedz
#48
pkosela napisał(a):
Simon napisał(a):
pkosela napisał(a):wreszcie koncert pieśni JK odbył się z okazji urodzin, co wydaje mi się ważnym precedensem.
Dlaczego precedensem? Takie koncerty się odbywały i odbywają przeca.
Jednak częściej, niestety, okazją do przypominania twórczości JK jest rocznica śmierci, albo wprowadzenia stanu wojennego...
Wiem, może samo określenie "precedens" krzywdzące dla Wrocławia, ale co poradzę na to, że z mojego punktu widzenia tak to właśnie wygląda...

I nie tylko dla Wrocławia.W Gnieźnie koncertowało TLCH a z plakatu wynika, ze z okazji dnia urodzin.

e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#49
Andrzej J. napisał(a):10 - Mistrz Hieronimus Van Aeken (Bosch) = Stanisław Zygmunt (zaśpiewane bez udziału instrumentów, a cappella)
Nie da się zaprzeczyć, że Pan Stanisław skupiał całą uwagę na sobie, ale chyba jakieś tam instrumenty akompaniowały?

Program był ciekawy, wysłuchałem go z przyjemnością - może ciut za krótki. Odniosłem wrażenie (przeciwnie do Mateusza), że to skrzypce były przykryte fortepianem i wokalami, co do udziału skrzypiec - zarówno pomysł jak aranżacje bardzo dobre.

Podzielam natomiast zdanie Mateusza w kwestii zmieniania muzyki. Zabrakło mi niektórych dolnych dźwięków w "Kanapce z Elizą", a w "Rozmowie" pojawił się jakiś dziwny akord, w moim odczuciu chybiony. Drobne zmiany rytmiczne w wykonaniu Mirosława nie przeszkadzały, ale "Ale obraz świata sponad / _ szczytu duszy oglądany" już trochę tak.

W kwestii poszczególnych wykonawców:

Justyna Panfilewicz: Przyznam, że byłem ciut negatywnie nastawiony, gdyż z reguły omijam rocka szerokim łukiem. Podczas koncertu moje nastawienie zmieniało się na plus. Wokal i dykcja świetne, interpretacje ciekawe i spójne (choć nie przekonała mnie dość przewrotna końcówka "A my nie chcemy...".

Eliza Banasik: Ogromne możliwości, ale interpretacja to nie moja bajka. Wymowa niektórych głosek "e" czasem jakby z francuska ("Nié ma w kogo wiérzyć nié ma kochać niénawidzić kogo"), czasem "y" wymawiane w stronę i (przedwojennie). W "Kołysance dla Kleopatry" zabrakło mi nutki zmysłowości, obecnej u śp. Nataszy Czarmińskiej. BTW - oryginalna melodia pierwszego wersu to E-H-A-E (jak śpiewał Jacek), czy E-C-H-E (jak śpiewała Natasza)? Osoboście wolę tę drugą.

Marcin Skrzypczak: ma trochę tendencję do zmienieniania melodii końcówek wersów w stylu Adama Nowaka (czego nie cierpię), "Wykopaliska" zaśpiewane za szybko i bez przekonania, potem dużo lepiej. Co do strumienia - nie do końca zgodziłbym się z Lutrem, że wyszło głupio. Proponowana interpretacja jest zgodna z aforyzmem izraelskiego polityka Dawida Ben Guriona:
Cytat:Kobieta to wielbłąd, który pomaga nam przejść przez pustynię życia.
więc co tam strumień. <!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.wikiquote.org/wiki/Dawid_Ben_Gurion">http://pl.wikiquote.org/wiki/Dawid_Ben_Gurion</a><!-- m -->

Mirosław Perliński: najlepszy z wykonawców - wszystko mi się podobało, oprócz punktu "Nasza Klasa" w programie (bo nie lubię tej piosenki od pierwszego słuchania w premierowym bodaj wykonaniu w "Naszej Wiośnie"). Maniery operowej nie zauważyłem, ale jakiejś cavatiny w wykonaniu Mirosława chętnie wysłucham.

Piotr Kajetan Matczuk: trochę za dużo ekspresji, co poskutkowało niedocieraniem niektórych fragmentów tesktu. Melodia była trochę byle jaka i chyba nie do końca dopasowana do tekstu (od strony czysto muzycznej, od strony emocjonalnej było w porządku). No i dlaczego tylko jedna piosenka?

Stanisław Zygmunt: zarówno piosenka jak konferansjerka bardzo dobre, ciekawe anegdoty.

Podziękowania i gratulacje dla całego Zepołu, a szczególnie dla Kuby.

PS. Przy okazji zauważyłem błąd językowy w tekście "Muchy":
Cytat:I tak minęła noc tysięczna pierwsza
Prawidłowo byłoby "noc tysiąc pierwsza". Ale obecnie słyszy się coraz częściej formę niepoprawną (np. "w roku dwutysięcznym siódmym"), więc może niedługo stanie się to obowiązującą normą.
Odpowiedz
#50
No to wyszło moje niedoinformowanie...
Kajam się więc i przepraszam wszystkich, którzy pamiętają i świętują radośnie narodziny naszego ulubionego barda.
Tak trzymać Panie i Panowie!
Ukłony, uściski i różne inne wyrazy... Wink
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#51
MacB napisał(a):
tmach napisał(a):JKM widziałam po raz pierwszy w wykonaniu Oddziału
Zazdraszczam się z Panią! Wink
:poklon: Confusedlonik: *-`- :tak: :ban: :mur: Wink
Oto zgubny wpływ. :wstyd:
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
#52
dauri napisał(a):PS. Przy okazji zauważyłem błąd językowy w tekście "Muchy":
Cytat:I tak minęła noc tysięczna pierwsza
Prawidłowo byłoby "noc tysiąc pierwsza". Ale obecnie słyszy się coraz częściej formę niepoprawną (np. "w roku dwutysięcznym siódmym"), więc może niedługo stanie się to obowiązującą normą.

Kurczę, dobre!
Jestem wyczulony na ten błąd - zawsze poprawiał mnie... Kuba Smile - a u JK nie byłem w stanie go zauważyć!
Odpowiedz
#53
Jateż dopiero wczoraj go zauważyłem, choć piosenki słuchałem dziesiątki razy Smile
Odpowiedz
#54
Andrzej J. napisał(a):Już poprawiłem

Ta...?
1 - Źródło = Eliza + Justyna + Mirek

Andrzej J. napisał(a):10 - Mistrz Hieronimus Van Aeken (Bosch) = Stanisław Zygmunt (zaśpiewane bez udziału instrumentów, a cappella)

To dobre! Rozumiem, że może fortepian niektórzy słabiej słyszeli, ale bez przesady...

15 - Rozmowa (Pan śpiewak…) = Justyna + Marcin

MateuszNagórski napisał(a):Boscha śpiewał jeszcze na nagraniu telewizyjnym programu w reżyserii Beaty Postnikoff pt. "Źródlo wciąż bije" - nie wiem, czy znalazło się w wersji emitowanej, ale chyba tak.

Znalazło, choć w dość krótkim fragmencie.
Ciekawe jest to, że po tamtym programie, od forumowej publiczności leciały w kierunku Stanisława raczej gromy na Stanisława niż peany. No, ale może to kwestia reżysera Wink

pkosela napisał(a):Kuba, pewne procesy bez katalizatora nie zachodzą!

Swoją drogą, ciekawe kto pamięta z kogo ten cytat z katalizatorem?!

pkosela napisał(a):Jest pewna ewentualność, której ja bym się obawiał, bo to ciężko czasami zagonić mniej wyrobioną publikę z bufetu nazad, no i owsiki mogą komuś służyć za wymówkę od posiedzenia dłuższego, ale z drugiej strony, jak ktoś wywalił już te dwie dychy, to ma zmarnować połowę (kto wie, czy nie tą większą!) nie oglądając drugiej odsłony?
Poza tym pora roku taka, że nos wydmuchać kiedyś trzeba i polopirynę popić!
Antrakt być może... Tym bardziej, że raz na rok (oby stało się tradycją!) mamy okazję uczestniczyć w takim koncercie.
A tak poważniej, to według mnie, albo całkowity przekładaniec (zmiana co piosenkę), albo większe "okienko" dla każdego.
Myślę, że frekwencja jest jednym z dowodów na to, że ludzie przyszli po to żeby słuchać i chętnie słuchali by dłużej.

Sprawa jest, że tak powiem, rozwojowa Wink

pkosela napisał(a):A, jeszcze... Myślę, że wyjaśnienie w sprawie muzyki do "Czarów" powinno paść ze sceny.

No, może...

dauri napisał(a):Program był ciekawy, wysłuchałem go z przyjemnością - może ciut za krótki.

Program trwał dokładnie 1:36. Nie wiem czy to za krótko, ale skoro mimo to pozostało jakieś wrażenie niedosytu, to może nas to tylko cieszyć.

dauri napisał(a):Odniosłem wrażenie (przeciwnie do Mateusza), że to skrzypce były przykryte fortepianem i wokalami, co do udziału skrzypiec - zarówno pomysł jak aranżacje bardzo dobre.

Widzę, że i w kwestii odbioru nagłośnienia także co osoba to inne wrażenia.

dauri napisał(a):Piotr Kajetan Matczuk: trochę za dużo ekspresji, co poskutkowało niedocieraniem niektórych fragmentów tesktu. Melodia była trochę byle jaka i chyba nie do końca dopasowana do tekstu (od strony czysto muzycznej, od strony emocjonalnej było w porządku).

Ciekawe, że nikt jeszcze nie wytknął drobnej(a może i nie drobnej) zmiany w tekście 'Oddziału...' Smile Dodam tylko, że zmiana była zamierzona. Czy słusznie? Jestem bardzo ciekaw ewentualnych opinii.

dauri napisał(a):No i dlaczego tylko jedna piosenka?

No cóż, kiedy parę miesięcy temu pojawił mi się w głowie pomysł tego koncertu, od razu wiedziałem, że musi być 'Oddział...' Piotra Kajetana. O niczym innym w Jego wykonaniu nie myślałem(miałem w sumie już wtedy komplet wykonawców zasadniczo), ale widzę teraz po wczorajszym koncercie, no i po Waszych opiniach, że chyba trzeba będzie nieco przemeblować to i owo. Z naciskiem oczywiście na Piotrka.

dauri napisał(a):Cytuj:
I tak minęła noc tysięczna pierwsza
Prawidłowo byłoby "noc tysiąc pierwsza". Ale obecnie słyszy się coraz częściej formę niepoprawną (np. "w roku dwutysięcznym siódmym"), więc może niedługo stanie się to obowiązującą normą.

Faktycznie. Ja też nie znoszę tej niepoprawnej formy, chociaż w 'Musze...' trochę by to burzyło rytm, aczkolwiek dałoby się tę właściwą formę zgrabnie wyśpiewać.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#55
Kuba Mędrzycki napisał(a):Faktycznie. Ja też nie znoszę tej niepoprawnej formy, chociaż w 'Musze...' trochę by to burzyło rytm, aczkolwiek dałoby się tę właściwą formę zgrabnie wyśpiewać.
Rytmu lepiej nie burzyć, jeżeli już poprawiać to jakoś tak: "Tak oto noc minęła tysiąc pierwsza", "Aż w końcu noc minęła tysiąc pierwsza" itd, zadając sobie pytanie, co by Jacek napisał, gdyby miał świadomość, że pierwsza forma jest błędna. Ale po Mistrzu poprawiać chyba nie wypada, zwłaszcza że niebawem, jak się domyślam, ów błąd nie będzie już uważany za błąd.
Odpowiedz
#56
Luter napisał(a):Efekt trochę popsuł błąd w końcówce (nie mający jednakże żadnego wpływu na wrażenie z występu Elizy), kiedy Marcin zaśpiewał "pomóż mi przejść przez strumień". Przecież to powinna śpiewać Eliza!
Nie jest to jedyna odnotowana interpretacja z takim podziałem ról:

http://www.youtube.com/watch?v=um6FVA3Pe...re=related

Napisz Lutrze na czym opierasz swoje twierdzenie, że ten wers jest rolą żeńską, ponieważ do tej pory nie miałem wątpliwości, że to kwestia mężczyzny. Czy nie jest tak, że "pomóż mi przejść przez strumień" wynika z poprzedniego wersu: "jesteś słabością moją, więc mi dodaj sił"? To znaczy, dodaj mi sił i pomóż mi przejść przez strumień, po czym ona oferuje mu swą pomoc odpowiadając: "rękę daj" i dalej, można rzec - skazani na siebie, idą wspólnie oświadczając: "utraciliśmy raj".
Słowo „ostatni” ma sens dopiero w przemówieniu nad grobem, a za życia mówi się „następny”.
Odpowiedz
#57
liptus napisał(a):Czy nie jest tak, że "pomóż mi przejść przez strumień" wynika z poprzedniego wersu: "jesteś słabością moją, więc mi dodaj sił"?

Moim zdaniem to są dwie różne rzeczy. "Jesteś słabością moją, więc mi dodaj sił" ma znaczenie przenośne; mężczyźnie jest potrzebne wsparcie psychiczne i o nie prosi. Niejako dla kontrastu, w zamian, kobieta prosi o wsparcie fizyczne "pomóż mi przejść przez strumień". To jest dla mnie absolutnie logiczne i oczywiste. Natomiast zupełnie nie jest dla mnie jasne, kto powinien śpiewać "rękę daj" - tu obydwie interpretacje bronią się, moim zdaniem, jednakowo.

liptus napisał(a):To znaczy, dodaj mi sił i pomóż mi przejść przez strumień, po czym ona oferuje mu swą pomoc odpowiadając: "rękę daj"

Dla statystyk: w omawianym koncercie to również śpiewał Marcin.
Odpowiedz
#58
Luter napisał(a):w omawianym koncercie to również śpiewał Marcin.
To świadczy o patriarchalnym stosunku Marcina do Elizy. Wg mojej interpretacji kurtuazyjnie prosi o pomoc i nie dopuszcza możliwości odmowy, w związku z czym od razu rząda od niej: "rękę daj". Można się zastanawiać, czy ta dominująca poza jest li tylko interpretacją utworu i na jej potrzebę została użyta, czy może interpretacja wiersza w ten właśnie sposób wynika z natury wykonawcy, a poprzez swój występ wyraził samego siebie? :Smile
Słowo „ostatni” ma sens dopiero w przemówieniu nad grobem, a za życia mówi się „następny”.
Odpowiedz
#59
[quote="Elzbieta" I nie tylko dla Wrocławia.W Gnieźnie koncertowało TLCH a z plakatu wynika, ze z okazji dnia urodzin.
e.[/quote]
To prawda. Koncerty z okazji urodzin nie są czymś zupełnie wyjątkowym
<!-- m --><a class="postlink" href="http://gniezno.com.pl/wiadomosci/czytaj/3061/trio_lodzkochojnowskie_z_okazji_urodzin_jacka_kaczmarskiego.html">http://gniezno.com.pl/wiadomosci/czytaj ... kiego.html</a><!-- m -->
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#60
liptus napisał(a):To świadczy o patriarchalnym stosunku Marcina do Elizy.

Chyba nie sięgam głębi tych przemyśleń, zatem pozdrawiam!

KN.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "Mucha w szklance lemoniady" - czerwiec Kuba Mędrzycki 32 7,381 07-13-2011, 09:51 AM
Ostatni post: M.S.

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości