Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
To moja droga
#91
Krasny napisał(a):Trudne kwestie powierzchownie? Nie spodziewałem się takiej uwagi. Przeciwnie - mam wrażenie, że autor 'posolił' naprawdę mocno. No, może temat "korzystania z fanek" jest jakoś mało pociągnięty, ale poza tym... Jest jasno powiedziane, że Jacuś był alkoholikiem, tajnym współpracownikiem SB, człowiekiem skrajnie nieodpowiedzialnym, nie dbającym o własne dzieci i wnuki, że bił żonę, lub sprowadzał do domu kochankę i kazał żonie dla niej gotować... Naprawdę jest pełna opcja, myślę, że entuzjaści 'odbrązawiania' mogą się czuć usatysfakcjonowani.
Myslę, że trochę to uprościłeś. O biciu żony jest jedno zdanie, podobnie jak o korzystaniu z fanek. A jesli chodzi o współpracę z SB to raczej trudno na podstawie pzedstawionego materiału powiedzieć, że był współpracownikiem SB. Przeciez Gajda nie pisze o żadnych donosach czy informowaniu...

A z innej beczki, to ksiażkę czyta się na prawdę dobrze i cieszę się, że się ukazała zanim skończyłam swoją pracęSmile
"tutaj wszystko, co piękne, wszystko, co straszliwe,
bo żyje - przeżywane przez wszystko, co - żywe..."
Odpowiedz
#92
Dziękuję Maćku, o to mi chodziło. Jest ta anegdota, uważam ją za bardzo ciekawą. Z chęcią poznał bym więcej takich. Sam przytaczałeś Lutrze ciekawą opowieść dotyczącą Lekcji historii klasycznej.

Zgadzam się także, że poruszona w większym stopniu kategoria Kaczmar- "egzemplarz człowieka" wynika z wybranej konwencji i chęci wykorzystania bijących źródeł - lecz te same źródła - czego sam jesteś Krzysztofie przykładem mogą wiele powiedzieć o zależności Kaczmar-Poeta. Niekoniecznie ten pijany.

Pozdrawiam ciepło i życzę udanie spędzonego Święta Flagi.
Odpowiedz
#93
Książka znakomita!!!
Przeczytałem za jednym podejściem,
Odpowiedz
#94
Bardzo ciekawa lektura, dobrze skomponowana. Przeczytałem praktycznie jednym ciągiem. Wielkie gratulacje i podziękowania dla Krzysztofa Gajdy!
Odpowiedz
#95
Wojciech Orliński napisał(a):Notka będzie jednak nie tyle o Kaczmarskim, co o jednym charakterystycznym błędzie, który zauważyłem w książce Gajdy (mam nadzieję, że poprawią to w wersji książkowej). Pada tam mianowicie wzmianka o utworze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pod tytułem „Liceum imienia Baubalka IV”.
Prawdopodobnie osobowe źródło informacji taką wersję podało autorowi, a autor spisując ze słuchu dodał własny błąd. Więc nie liceum tylko gimnazjum, nie czwartego tylko pierwszego i nie Baubalka tylko Boobalka, a w dodatku nie tytuł tylko miejsce akcji, bo to niedokończone opowiadanie bez tytułu. [to jest na str. 47, w wersji książkowej nie poprawiono - przyp. Dauri]
<!-- m --><a class="postlink" href="http://wo.blox.pl/2009/04/Gombrowicz-i-Baczynski.html">http://wo.blox.pl/2009/04/Gombrowicz-i-Baczynski.html</a><!-- m -->
Odpowiedz
#96
dauri napisał(a):który zauważyłem w książce Gajdy (mam nadzieję, że poprawią to w wersji książkowej).
Tzn. gdzie pan Orliński to widział ?-pisze, ze w książce, mając jednocześnie nadzieje, ze w wersji książkowej poprawia. ?? Czy książka a wersja książkowa to rożne rzeczy? Jeżeli widział to przed wydrukowaniem książki, to chyba sensowniej było zwrócić się do autora.A jeśli w książce to jak mógł mieć nadzieje, ze cokolwiek poprawia- chyba, ze chodzi mu o erratę do drugiego wydania..

Dziwi mnie (albo przeoczyłam), ze nikt nie napisał nic o fantastycznych zdjęciach, wcześniej nieznanych.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#97
Elzbieta napisał(a):fantastycznych zdjęciach, wcześniej nieznanych.
Oj, że nieznane - to jeszcze nie od razu: fantastyczne. Smile
Odpowiedz
#98
Simon napisał(a):Oj, że nieznane - to jeszcze nie od razu: fantastyczne.
ale niektóre są naprawdę świetne. Ciekawe zdanie na ten temat powiedział wczoraj Luter - Krzysztof, może napiszesz również tutaj? Smile
Odpowiedz
#99
jodynka napisał(a):ale niektóre są naprawdę świetne.
Ależ wcale nie przeczę, że świetne. Smile
Pewnie inaczej rozumiemy przymiotnik "fantastyczne".
Zresztą - nieważne.
Ważne, że są zdjęcia. Smile
Odpowiedz
Elzbieta napisał(a):Tzn. gdzie pan Orliński to widział ?-pisze, ze w książce, mając jednocześnie nadzieje, ze w wersji książkowej poprawia.
Pan Orliński prawdopodobnie czytał (udostępnione mediom przez wydawnictwo) fragmenty (bądź całość) tekstu. Ten przypadek nasunął więc zaczynającemu zdania od "więc" redaktorowi światłą myśl, że oto ma kolejną okazję do popisania się swoim osobliwie inteligentnym tonem cyniczno-ironicznym. Sprostowanie, które zamieścił, dobrze zapewne w jego mniemaniu świadczy o głębi rejestrów, w jakich oscyluje jego znawstwo wszechrzeczy. Był sobą chyba zbyt zachwycony, by zauważyć głupoty, jakie przy okazji wyprodukował. Z piedestału erudycji, na jakim się znajduje, nie dał się oczywiście zbić pytaniem jakiegoś tam internauty mającego zaszczyt umieścić swój komentarz pod jego popisem inteligencji. Poprosił o uściślenie, udając, że nie rozumie pytania, po czym na pytanie oczywiście nie odpowiedział.
jodynka napisał(a):Krzysztof, może napiszesz również tutaj?
Skoro uważasz, że ciekawe, to trzeba było samej napisać*.
Uważam, że zdjęcia wybrane przez Gajdę są nie tylko bardzo ciekawe, ale przede wszystkim w staranny sposób dobrane. To nie jest tak, że autor sypnął po prostu kilkadziesiąt fotografii, by rozluźnić trochę światło książki i okrasić tekst. Każde zdjęcie nie tylko ściśle odnosi się do bieżącego tekstu, ale w ważny sposób go ilustruje - coś domyka lub coś dopowiada.
Ciekawe, że obydwie fotografie dzieci Jacka zawierają akcenty podkreślające ich zainteresowania czy związek z muzyką - Kosma ma w uchu słuchawkę, Pacia - przed sobą mikrofon. Myślę, że to do pewnego stopnia przypadek - zdjęcie Kosmy takie pewnie Gajda po prostu otrzymał, a zdjęcie Paci - oprócz tego, że z mikrofonem - jest po prostu bardzo ładne (zdjęcie Kosmy zresztą też). W każdym razie czyjaś podświadomość spowodowała ten ciekawy zbieg okoliczności.

Pozdrawiam,
KN.

* A za komplement dziękuję.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Skoro uważasz, że ciekawe, to trzeba było samej napisać
celowo tego nie zrobiłam. Żeby Twoje było Twoje. Smile
Odpowiedz
Luter napisał(a):To nie jest tak, że autor sypnął po prostu kilkadziesiąt fotografii, by rozluźnić trochę światło książki i okrasić tekst.
No właśnie. Dlatego zdziwiło mnie, ze nikt z odzywających się w temacie tego nie zauważa.Stad moje 'fantastyczne' - w znaczeniu bardzo dobre!.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
Jak widzisz, jednak zauważyłem.
Jest to jedyny od dość dawna ciekawy wątek, przeglądanie forum zawsze więc od niego zaczynam i generalnie staram się podejmować dyskusję.
Odpowiedz
Elzbieta napisał(a):Dlatego zdziwiło mnie, ze nikt z odzywających się w temacie tego nie zauważa.
Może dlatego, że to po prostu oczywista oczywistość? Generalnie bowiem taka - uzupełniająca, poszerzająca, dopełniająca - jest przecież rola ilustracji/dokumentacji fotograficznej w większości tego typu książek. Wystarczy wspomnieć książkę Siedleckiej o Herbercie, Terleckiej rozmowy z Holoubkiem, czy Atle Nass o Munchu.

Mnie natomiast dziwi, dlaczego nikt z odzywających się nie podejmuje dyskusji nad wątkami, które niegdyś rozpalały forumową debatę, pozostając jednocześnie tematami oczekującymi wciąż na wyjaśnienie. Książka - choć dalej nie daje 100% pewnych odpowiedzi - do wyjaśnień czytelników zdecydowanie przybliża.
Elzbieta napisał(a):o fantastycznych zdjęciach, wcześniej nieznanych.
inna sprawa, że takich zupełnie nieznanych zdjęć - wcześniej nigdzie publicznie nie prezentowanych - nie ma w książce aż tak wiele. Trudno tak z rękawa rzucić liczbą, ale myślę, że jakieś 2/3 gdzieś już wcześniej widziałem. Z pewnością bardzo wiele fotografii umieszczonych w książce można obejrzeć na stronie o JK.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Mnie natomiast dziwi, dlaczego nikt z odzywających się nie podejmuje dyskusji nad wątkami, które niegdyś rozpalały forumową debatę, pozostając jednocześnie tematami oczekującymi wciąż na ostateczne wyjaśnienie. Książka - choć dalej nie daje 100% pewnych odpowiedzi - do wyjaśnień czytelników zdecydowanie przybliża.
Tak?
Nadal jest to kwestia wiary (lub niewiary) w świadectwo jednej osoby (na dodatek nawet przytoczona wypowiedź nie zawiera jednoznacznych stwierdzeń w problematycznej kwestii).
Bardzo jasno jest natomiast podkreślony ateizm Kaczmara.

Pozdrawiam
Z.

P.S. Sam biograf konsekwentnie uchyla się od publicznego zajęcia stanowiska w wiadomej kwestii (w obliczu forumowych wojen wcale mu się nie dziwię :agent: )
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
Zeratul napisał(a):Nadal jest to kwestia wiary (lub niewiary) w świadectwo jednej osoby .
Jeśli myślimy o tej samej sprawie to akurat tutaj czytelnik musi się pogodzić z faktem, że niestety w omawianej kwestii pozostaje mu uwierzyć/ nie wierzyć właściwie wyłącznie świadectwo jednej osoby.
Zeratul napisał(a):(na dodatek nawet przytoczona wypowiedź nie zawiera jednoznacznych stwierdzeń w problematycznej kwestii).
To prawda. Dlatego napisałem, że jednoznacznej odpowiedzi nadal nie ma a jedynie można się do niej zbliżyć. Oczywiście nadal pozostaje kwestia wiary/ braku wiary w świadectwo jednej osoby.

Inna sprawa, że pisząc o kwestiach rozpalających niegdyś forumową debatę nie miałem na myśli wyłącznie sprawy chrztu. Nie chciałbym jednak sam tamtych tematów ponownie podnosić, aby nie być posądzonym o wywlekanie spraw sprzed miesięcy, czy lat.
Zeratul napisał(a):Sam biograf konsekwentnie uchyla się od publicznego zajęcia stanowiska w wiadomej kwestii
Zgadza się. I - choć mógł - to nie taka jest jest jego rola oraz rola pisanej przezeń książki, aby ustalać "oficjalne wersje" zdarzeń.
Chociaż - z drugiej strony - biograf w różnych kwestiach zachowuje się trochę niekonsekwentnie. Nie zawsze zachowuje całkowity dystans do opisywanych spraw. W przypadku niektórych problemów, poprzez dobór relacji, uwypuklanie poszczególnych wersji, jakby się jednak przychylał do danego stanowiska (choćby we wspomnianej kwestii "Stajenki", gdzie praktycznie nie ma wyjaśnień Łapińskiego, są natomiast obszerne, choć jednostronne wyjaśnienia J. Majewskiego). Inne natomiast traktuje z całkowitą rezerwą (chrzest). Właśnie taką postawę miałem na myśli pisząc wcześniej o asekuranctwie KG.
Z tym, ze jako czytelnik a jednocześnie osoba znająca osobisty stosunek Gajdy do Kaczmara, nie mam tego biografowi absolutnie za złe. Co więcej, zdając sobie sprawę, jakie ograniczenia pociąga za sobą oparcie książki w przeważającej mierze o relacje świadków (z natury nieobiektywnych), a jednocześnie wiedząc, że oczekiwanie od samego autora pełnego obiektywizmu byłoby marzeniem utopijnym, uważam, że zazwyczaj biografowi udaje się bardzo uczciwie wybrnąć z trudnych zagadnień.
Zeratul napisał(a):(w obliczu forumowych wojen wcale mu się nie dziwię :agent: )
Myślę, że nie chodzi tu absolutnie o forumowe wojny, którymi pewnie Gajda w ogóle się nie przejmuje. Raczej stawiałbym na to, że jest świadomy zarówno złożonej i delikatnej natury problemu, jak i ograniczeń, o których wspominałem wcześniej.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
a tu znalazlem w necie cos czego nie ma w ksiazce Wink :

To naprawdę unikat: Jacek Kaczmarski w duecie z... kobietą ;P
Festiwal Piosenki Studenckiej rok -najprawdopodobniej- 1979, przesłuchania konkursowe.
Magdalena Potorska + Jacek Kaczmarski:
1. Kassandra
2. Wygnanie z Raju

<!-- m --><a class="postlink" href="http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=4913217&start=1650">http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=4913217&start=1650</a><!-- m -->
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Nie chciałbym jednak sam tamtych tematów ponownie podnosić, aby nie być posądzonym o wywlekanie spraw sprzed miesięcy, czy lat.
Nie utożsamiasz czasem "forumowej debaty" z Twoją stałą "dyskusją" z KN-em (i jego stronnikami)?
Wiem chyba, którą kwestię masz na myśli - mnie jednak nigdy ona szczególnie nie interesowała...

Pozdrawiam
Z.

P.S. Prawdziwe "forumowe debaty" to oczywiście kwestia chrztu i ateizmu, łysiakowców czy niedawno SB - w tych kwestiach biografia porządkuje wiedzę, ale wiele nowego nie wnosi.

[Dodano 3 maja 2009 o 23:38]
donat napisał(a):a tu znalazlem w necie cos czego nie ma w ksiazce Wink :

To naprawdę unikat: Jacek Kaczmarski w duecie z... kobietą ;P
Festiwal Piosenki Studenckiej rok -najprawdopodobniej- 1979, przesłuchania konkursowe.
Magdalena Potorska + Jacek Kaczmarski:
1. Kassandra
2. Wygnanie z Raju

<!-- m --><a class="postlink" href="http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=4913217&start=1650">http://forum.o2.pl/temat.php?id_p=4913217&start=1650</a><!-- m -->
Książka książką - na forum oczywiście już było: <!-- l --><a class="postlink-local" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?f=22&t=5100">viewtopic.php?f=22&t=5100</a><!-- l -->
Trudno, żeby biograf opisał wszystkie występy JK (nawet o Gieraku jest niewiele)...

Pozdrawiam
Z.
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
Zeratul napisał(a):Trudno, żeby biograf opisał wszystkie występy JK (nawet o Gieraku jest niewiele)...
To prawda. Krzysztof poświęcił każdemu epizodowi z życia Jacka, tak prywatnego jak i artystycznego, ile miało to znaczenia w danym momencie dla Jego dalszych losów.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Zeratul napisał(a):Nie utożsamiasz czasem "forumowej debaty" z Twoją stałą "dyskusją" z KN-em (i jego stronnikami)?
Nie.
Zeratul napisał(a):Prawdziwe "forumowe debaty" to oczywiście kwestia chrztu i ateizmu, łysiakowców czy niedawno SB - w tych kwestiach biografia porządkuje wiedzę, ale wiele nowego nie wnosi.
Tak, to też...
Zeratul napisał(a):Wiem chyba, którą kwestię masz na myśli - mnie jednak nigdy ona szczególnie nie interesowała...
Rozumiem
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
aj, pardon - nie zauwazylem.
Odpowiedz
Hmmm, niezła była ta "..droga". Na razie upewniłam się w tym, że JACEK BYŁ GENIUSZEM. Jak on TAK tworzył biorąc pod uwagę tryb życia to nie wiem jak inaczej to nazwać.
Nie zaskoczyło mnie w tej książce nic w zasadzie, może dlatego, że jakimś babskim zmysłem wyczuwałam to czego nie mogłam wiedzieć.
O samej książce nie mam nic do dodania, bo wszyscy jesteśmy raczej zgodni, że KG wykonał kawał dobrej roboty i wielki :poklon: i podziękowania.
Na pewno trzeba to przeczytrać jeszcze raz na spokojnie.
Pozdrawiam
Odpowiedz
"To moja droga" jest jak najlepsze dramaty Szekspira - w najbardziej nieoczekiwanym momencie pojawia się duch. U Szekspira może to być duch Hamleta-ojca, duch Banqua, duch Cezara, tutaj mamy ducha Salvadora Dali. Tylko duch ów potężny był w stanie udzielić odpowiedzi na egzystencjalne pytania Tomasza Kopcia:
Cytat:A ja dostaję rachunki, że trzeba zapłacić muzykom i za studio. I co to w ogóle jest? Jest dyrektor finansowy w firmie, ja nie mam tych pieniędzy. Jak mam za to zapłacić?
Zblazowany kierowniku Kopciu - odpowiada duch Dalego - ciesz się, że masz tylko zapłacić, a nie organizować nagiej kobiety z jeżowcem pod każdą pachą. Tego nie darowałby ci użytkownik Wojti za wprowadzenie go w stan podniecenia. Albo jeszcze organizować osła, ułożonego w stanie rozkładu na fortepianie, za to, że złośliwie wytykał córce Mistrza posługiwanie się nazwiskiem Kaczmarska...

Książka jest napisana zgodnie z założeniami mojej ulubionej matematyczno-literackiej grupy OuLiPo (do której należeli m.in. Raymond Queneau i Georges Perec) i należy wymieniać ją jednym tchem obok takich dzieł, jak "Życie instrukcja obsługi" czy "Ćwiczenia stylistyczne". Składa się z ponad tysiąca fragmentów, które można przestawiać w dowolnej kolejności. Za każdym razem wyłoni się z tego inny obraz Kaczmara, co w sumie daje ponad 1000! różnych Kaczmarów. Każdy może więc opracować portret Kaczmara na obraz i podobieństwo swoich wyobrażeń o Mistrzu.

Przykładowo możemy zestawić sobie fragment
Cytat:Jacek lubił i potrafił wydawać pieniądze, czasem z ułańską fantazją. (...) Potrafił je zarabiać i dawał zarobić wszystkim dookoła, ale nie potrafił liczyć.
z fragmentem
Cytat:I ojciec się wściekł, bo sweter był za drogi. Zrobił awanturę w sklepie.
i
Cytat:W momencie, kiedy ojciec już po moim powrocie do Australii w którymś z listów upomniał się o zwrot jakiejś nieznaczącej dla jego budżetu kwoty, którą mi pożyczył, stwierdziłam, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać.
Jednym słowem - autor w pełni stanął na wysokości zadania, za co należą mu się wielkie brawa i gorące podziękowania.
Odpowiedz
Na Książkach w WP "Droga" jest podlinkowana z boku. Kliknęłam i oceniłam (a co!). Link:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=21041">http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ks ... l?kw=21041</a><!-- m -->

Dauri: ja czytałam książkę od tyłu, tj. od ostatniej strony do stanu wojennego. Masz rację :Smile !
Odpowiedz
Warto może dla porządku nadmienić, że przynajmniej niektóre wypowiedzi (nie mam pojęcia, czy dotyczy to wszystkich bez wyjątku) osób cytowanych w książce, były autoryzowane po dość długim czasie od chwili dzielenia wywiadu autorowi książki. Przykładowo Patrycja i Ewa Volny autoryzowały swoje fragmenty w lutym 2009, czyli prawie półtora roku po rozmowie z KG. Myślę, ze fakt autoryzacji po tak długim czasie mógł mieć wpływ na finalny kształt relacji. Z czasem, jak wiadomo, opadają emocje, przez co autoryzowana wypowiedź tracić może na pierwotnej ostrości. Ale i zanika stopniowo pamięć o kontekstach, co z kolei może skutkować zmianą niektórych sensów. Jeśli do tego wszystkiego doliczyć taką oto okoliczność, że z jednej kilkugodzinnej rozmowy, w książce znalazły się tylko wybrane przez autora fragmenty, może zdarzyć się tak (podkreślam: może tak się zdarzyć, ale nie musi), że świadek ma w sumie niewielki wpływ na to, jak jego relacja została ukazana w biografii.
I tutaj należą się wielkie podziękowania dla Krzysztofa, który w czasie autoryzacji zaproponował Patrycji skreślenie kilkunastu zdań tytułem ewentualnego uzupełnienia wypowiedzi udzielonej przed wieloma miesiącami tak, aby w ostatecznym rozrachunku była ona możliwie najbardziej zgodna z intencjami córki JK. W ten sposób powstał podrozdział "Między mną a tatą", który w zasadzie napisała Pacia.
dauri napisał(a):Każdy może więc opracować portret Kaczmara na obraz i podobieństwo swoich wyobrażeń o Mistrzu.
Oczywiście może. Aczkolwiek myślę, że rozsądny czytelnik będzie się raczej starał złożyć tę układankę w jakąś jedną całość - na tyle, na ile oczywiście da się to zrobić.
Myślę, że nie jest to zadanie aż tak bardzo trudne. Wszyscy świadkowie kreślą bowiem swój obraz jednego człowieka. Przez to ostateczny portret ma wiele wymiarów, wiele odcieni, jest odtwarzany w rożnych stylach - ale pozostaje jednak podobizną wciąż tej samej osoby.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Wszyscy świadkowie kreślą bowiem swój obraz jednego człowieka. Przez to ostateczny portret ma wiele wymiarów, wiele odcieni, jest odtwarzany w rożnych stylach - ale pozostaje jednak podobizną wciąż tej samej osoby.
Na takiej samej zasadzie każdy z nas ma swojego Kaczmara Wink
Pozdrawiam
Odpowiedz
basiab napisał(a):Na takiej samej zasadzie każdy z nas ma swojego Kaczmara
ja pisałemo czytelnikach, którzy Kaczmara nie znali,tzn nie są "obciążeni" własną wiedzą o nim.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Okay... drobne sprostowanie.
Kraśny napisał(a):jest jasno powiedziane, że Jacuś był alkoholikiem, tajnym współpracownikiem SB, człowiekiem skrajnie nieodpowiedzialnym, nie dbającym o własne dzieci i wnuki, że bił żonę, lub sprowadzał do domu kochankę i kazał żonie dla niej gotować...
Jarosław L. napisał(a):Naprawdę jest to jasno powiedziane? Przez kogo? O ile wiem, Krzysztof przeprowadzał wywiady ze znajomymi Jacka, a nie kwerendę w archiwach IPN. Tę zresztą przeprowadzono wcześniej. W 2005 roku po opublikowaniu listy Wildsteina, na której figurowało nazwisko Jacka (moje zresztą też) pomogłem jego Rodzicom napisać podanie do IPN o udostępnienie teczki Jacka. Po przeprowadzonej kwerendzie Jackowi został przyznany, przewidziany przez obowiązującą wówczas ustawę lustracyjną, status osoby pokrzywdzonej. Oznacza to, że Jacek nie był ani tajnym, ani jawnym, ani w ogóle żadnym współpracownikiem SB, lecz obiektem jej zainteresowania. Dzięki temu statusowi Rodzice Jacka mogli zapoznać się z jego teczką w IPN. Rozmawiałem na ten temat z Mamą Jacka - na trzy tygodnie przed jej śmiercią. Opowiedziała mi z grubsza, co było w tej teczce (nic naprawdę interesującego). To tyle w tym wątku.
Luter napisał(a):Wypowiedź Krasnego w tej kwestii to jakiś skrót myślowy lub - co bardziej prawdopodobne - zwrot był retoryczny.
Oczywiście, był to "zwrot retoryczny". Jeśli ktoś go zrozumiał opatrznie, tzn. jako sugestię, że JK faktycznie był TW, to przepraszam za nieporozumienie.

Pozdrawiam serdecznie!
K.
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):
basiab napisał(a):Na takiej samej zasadzie każdy z nas ma swojego Kaczmara
ja pisałemo czytelnikach, którzy Kaczmara nie znali,tzn nie są "obciążeni" własną wiedzą o nim.

Rozumiem.
A ja Pawle zawsze wychodziłam z założenia, że każdy ma swojego Kaczmara i to było moją intencja przy cytowaniu. Może niefortunnie wybrałam kawałeczek zdania. Chodziło mi o to, że ja zapewne co innego "słyszę" w jego piosenkach niż np.mój syn (twój rocznik Smile ) Ja przeżyłam te same czasy co Jacek, wy znacie to z opowiadań . Ja znam go z piosenek, ty np. z relacji Patrycji. Zawsze pogląd jest subiektywny. A tak apropo to pozdrawiam ją serdecznie Big Grin i ciebie oczywiście też.
Odpowiedz
Poczatkowo sie ociagalem i specjalnie czytalem tylko po kilka stron dziennie.
Zas ostatnia noc zawalilem kompletnie a potem gdzies w okolicach poludnia skonczylem cala lekture. Moze nie wstrzasniety bo od biedy doczytalem sie tego czego i tak sie spodziewalem. Ale jednak troche przygnebiony.

DBRNC
TN
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości