Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
o Biografii w trójce ( Sobota 11.04, godz. 22:00 )
#31
Przemek napisał(a):W rzetelność, solidność i sporą dozę obiektywizmu, bo całkowity obiektywizm to chyba nie jest cecha ludzka Smile
Ja bym "podwoiła" sporą dozę! Ale generalnie tak!
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#32
Simon napisał(a):Rany, co to było? Kursy szydełkowania?
Na wydziale elektrycznym? Raczej nie... A co, prace magisterskie są utajnione?
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#33
Moje stwierdzenie, że Krzysiek nie chciał zdradzać tajemnic miało mieć wydźwięk żartobliwySmile Też nie widzę, podobnie jak Luter, sensu w ukrywaniu i intrygowaniu odbiorców. Pewnie te kłopoty z odległością i pewną wirtualnością rozmowy wpłynęły na nienaturalność wypowiedzi i moim zdaniem pewien brak płynności i zrozumienia pomiędzy rozmówcami.
Jednak należy się też zgodzić z Piotrkiem, że przypadkowego słuchacza ta audycja do nabycia biografii może zniechęcić.

Zaś co do prac magisterskich i ich dostępności. To na Wydziale Etnologii i Antropologii UW są one ogólnodostępne. Działa archiwum, należy zgłosić się do odpowiedniej osoby i można uzyskać, za okazaniem i pozostawieniem dokumentu tożsamości każdą z prac, która w archiwum została złożona. Podopisuje się oświadczenie, że wypożyczający pracę obiecuje jej nie kopiować( nie robić xero). Przeczytać w czytelni miejscowej, robić notatki, przejrzeć bibliografię może jednak każdy. Taka sama procedura jest chyba na całym UW. Sprawdzę toSmile
Odpowiedz
#34
Przemek napisał(a):Na wydziale elektrycznym?
Wg mnie - powinny być utajnione. Na kierunkach technicznych - prace takie zawierają wyniki badań, pomiarów itp. Zerżnięcie takowych i podanie jako własnych na pewno kusi niejednego przedstawiciela przyszłości narodu. Smile
OLI napisał(a):To na Wydziale Etnologii i Antropologii UW są one ogólnodostępne. Działa archiwum, należy zgłosić się do odpowiedniej osoby i można uzyskać, za okazaniem i pozostawieniem dokumentu tożsamości każdą z prac, która w archiwum została złożona. Podopisuje się oświadczenie, że wypożyczający pracę obiecuje jej nie kopiować( nie robić xero). Przeczytać w czytelni miejscowej, robić notatki, przejrzeć bibliografię może jednak każdy.
No to jak? Ogólnodostępna czy dostępna po dokonaniu pewnych formalności?
Bo jest różnica pomiędzy tym, że pan Kazio wpadnie sobie do czytelni i sięgnie po dowolną pracę leżącą sobie ot tak, na półce, a tym, że jakiś student musi przejść przez jakąś wewnętrzną procedurę.
OLI napisał(a):obiecuje jej nie kopiować( nie robić xero).
Dzisiaj xero nie ma juz takiego znaczenia. Aparaty cyfrowe wysokiej jakości w połączeniu z minimalizacją ich rozmiarów zapewniają dyskrecję w kradzieży cudzego dorobku intelektualnego. Smile
Odpowiedz
#35
Simon napisał(a):No to jak? Ogólnodostępna czy dostępna po dokonaniu pewnych formalności?
Bo jest różnica pomiędzy tym, że pan Kazio wpadnie sobie do czytelni i sięgnie po dowolną pracę leżącą sobie ot tak, na półce, a tym, że jakiś student musi przejść przez jakąś wewnętrzną procedurę.
Są dostępne na takiej samej zasadzie, jak książki z biblioteki czy inne materiały(słowniki, kopie tekstów) stojące na półce. Biblioteka również wymaga wypisania rewersu, zostawienia dokumentu, gdy zabiera się książkę do czytelni. W której bibliotece np. nie wymagają podania wcześniej danych osobowych? Są ogólnodostępne na tyle, że każdy może z nich skorzystać, gdy ma taką potrzebę. Wymaga to spełnienia pewnej procedury. Jeśli nie rozumiesz, to chociażby archiwa ABW nie są ogólnodostępne.
Simon napisał(a):Dzisiaj xero nie ma juz takiego znaczenia. Aparaty cyfrowe wysokiej jakości w połączeniu z minimalizacją ich rozmiarów zapewniają dyskrecję w kradzieży cudzego dorobku intelektualnego. Smile
Nie czepiajmy się słówek, nie pamiętam dokładnie, słowo w słowo jak brzmi wersja deklaracji. Wiadomo, że chodzi o to, że nie wolno robić xero oraz zdjęć aparatem cyfrowym i w żaden inny(bo pewnie Simonie inteligentnie coś wymyślisz) sposób powielać treści pracy. Można ją przeczytać, ewentualnie niektóre fragmenty przepisać ręcznie.
Wiadomo, że ciężko to sprawdzić, ale stawia się tutaj na uczciwość.

Swoją drogą ja zastanawiałem się nad napisaniem oświadczenia, że zgadzam się na xerowanie mojej pracy licencjackiejSmile
Odpowiedz
#36
Simon napisał(a):Wg mnie - powinny być utajnione. Na kierunkach technicznych - prace takie zawierają wyniki badań, pomiarów itp.
I ma to być tajne? To po co pisać owe prace? A może cały dorobek naukowy ludzkości utajnić i zahamować postęp?
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#37
OLI napisał(a):Wiadomo, że chodzi o to, że wolno robić xero oraz zdjęć aparatem cyfrowym i w żaden inny(bo pewnie Simonie inteligentnie coś wymyślisz) sposób powielać treści pracy.
To tylko potwierdza oczywistą rzecz, że status pracy magisterskiej jest zupełnie inny niż status publikacji.

I w takim razie może się coś zmieniło, ale żeby za "moich" czasów mieć wgląd do cudzej pracy magisterskiej, trzeba było napisać podanie z oświadczeniem, że praca ta jest ci niezbędna (i z uzasadnieniem do czego) - podpisane przez opiekuna twojej pracy lub przez dziekana wydziału.
thomas.neverny napisał(a):Wracajac do tematu czyli do sprawy "pierwszenstwa" o ktorym napisal Przemek, wole pytanie "A czy biografista KG korzystal z pracy biografistki AG ?".
Praca Ann to tak zwana materiałówka. Wygląda na solidnie opracowaną i dobrze napisaną, ale nie zawiera informacji niedostępnych wcześniej publicznie - w sieci, w prasie i w publikacjach.
Odpowiedz
#38
Luter napisał(a):I w takim razie może się coś zmieniło, ale żeby za "moich" czasów mieć wgląd do cudzej pracy magisterskiej, trzeba było napisać podanie z oświadczeniem, że praca ta jest ci niezbędna (i z uzasadnieniem do czego) - podpisane przez opiekuna twojej pracy lub przez dziekana wydziału.
Zmieniło się na pewno. Dziś przygotowuje się kwerendy bibliograficzne oparte na pracach licencjackich i magisterskich. Ich przeglądanie jest obowiązkowe. Ja nie potrzebowałem żadnych oświadczeń oraz podpisów promotora ni dziekana. Lecz może skończmy off top. Rację masz Krzysztofie, że status pracy Ann oraz książki Gajdy jest inny.
Odpowiedz
#39
OLI napisał(a):Rację masz Krzysztofie, że status pracy Ann oraz książki Gajdy jest inny.
Co nie zmienia faktu, że szkoda, że praca Ann nie została opublikowana w formie książkowej, a w sieci pojawia się tak późno. No ale taki to jest ten nasz rynek wydawniczy, trochę beznadziejny.
Odpowiedz
#40
Przemek napisał(a):I ma to być tajne? To po co pisać owe prace? A może cały dorobek naukowy ludzkości utajnić i zahamować postęp?
Typowa dla Ciebie demagogia i odwracanie kota ogonem. Big Grin
Nie mówimy o statusie top secret tylko o jakieś kontroli dostępu, o której wspomina Krzysztof:
Luter napisał(a):żeby za "moich" czasów mieć wgląd do cudzej pracy magisterskiej, trzeba było napisać podanie z oświadczeniem, że praca ta jest ci niezbędna (i z uzasadnieniem do czego) - podpisane przez opiekuna twojej pracy lub przez dziekana wydziału.
Przemek napisał(a):To po co pisać owe prace?
A to jest doskonałe pytanie!
Jak najbardziej zasadne!
Otóż - jaki jest sens pisania osiemdziesiątej piątej pracy magisterskiej o Kochanowskim albo sto siódmej o Mickiewiczu, czym zajęły się niektóre moje koleżanki z roku? Same pracy nic nie wniosły do stanu badań, były tylko kompilacją tego co panienki wygrzebały na półce.
Gdyby pozwolić na postulowaną przez Ciebie dowolność - mielibyśmy już totalną manię plagiatów. Dopiero zaczyna się badać to zjawisko, ale już teraz widać, że ma ono wielki zasięg.
Ale w sumie - jeśli ktoś sam zerżnął (nie odnoś tego do siebie, to ogólna refleksja) większość swej pracy z innych - to nie żal mu "swojej żmudnej pracy" i nie będzie miał nic przeciw temu, by inni rżnęli dalej. Choć z drugiej strony - może powinien zabiegać o utajnienie, żeby jego "ciężka, żmudna praca" nie wyszła na jaw. Wink
Odpowiedz
#41
Simon napisał(a):Nie mówimy o statusie top secret tylko o jakieś kontroli dostępu, o której wspomina Krzysztof:
Ale to jest popadanie w jakąś paranoję. Prace pisze się po to by jak najwięcej zainteresowanych osób mogło ją przeczytać i zapoznać się z wynikami naszych badań, odkryć lub przynajmniej z wnioskami.
Luter napisał(a):I w takim razie może się coś zmieniło, ale żeby za "moich" czasów mieć wgląd do cudzej pracy magisterskiej, trzeba było napisać podanie z oświadczeniem, że praca ta jest ci niezbędna (i z uzasadnieniem do czego) - podpisane przez opiekuna twojej pracy lub przez dziekana wydziału.
To jakieś chore i absurdalne podejście.
Simon napisał(a):Gdyby pozwolić na postulowaną przez Ciebie dowolność - mielibyśmy już totalną manię plagiatów. Dopiero zaczyna się badać to zjawisko, ale już teraz widać, że ma ono wielki zasięg.
Coś za coś. Ja jestem za nieograniczonym dostępem do dorobku naukowego, kosztem owej totalnej manii plagiatów. Zresztą jak ów dostęp nie będzie ograniczany, to i owe plagiaty łatwiej się będzie wychwytywało. Podejście utajniające prace jest dla mnie totalnie chore.

[Dodano 13 kwietnia 2009 o 13:55]
Simon napisał(a):Choć z drugiej strony - może powinien zabiegać o utajnienie, żeby jego "ciężka, żmudna praca" nie wyszła na jaw. Wink
Tak jak piszesz... Jak ktoś nie ma nic na sumieniu, to nie musi domagać się ograniczania kręgu osób mogących zajrzeć do jego dzieła. Dobrze, że jednak naukowcy nie utajniają swoich prac, bo pewnie byśmy do tej pory po drzewach skakali...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#42
Przemek napisał(a):Prace pisze się po to by jak najwięcej zainteresowanych osób mogło ją przeczytać i zapoznać się z wynikami naszych badań, odkryć lub przynajmniej z wnioskami.
Bzdura.
Praca magisterska ma TYLKO potwierdzać, że student opanował w miarę studiowane w ramach swej dyscypliny metody badawcze, potrafi posługiwać się odpowiednim aparatem pojęciowym itd. Krótko mówiąc - ma wykazać, że studia miały sens. Smile
Oczywiście - są prace magisterskie i prace magisterskie. To zależy m. in. od ambicji studenta. Ja np. taką miałem i nie chciałem pisać sto siódmej pracy o Mickiewiczu czy dwudziestej o Hłasce, w którym specjalizowała się moja promotorka.
Ale nie demonizujmy pisania prac magisterskich - jeśli ktoś chce tylko ją "odbębnić", to nie jest to trudne.
Przemek napisał(a):To jakieś chore i absurdalne podejście.
A to - jest Twoje chore zdanie na ten temat.
Przemek napisał(a):Coś za coś. Ja jestem za nieograniczonym dostępem do dorobku naukowego, kosztem owej totalnej manii plagiatów. Zresztą jak ów dostęp nie będzie ograniczany, to i owe plagiaty łatwiej się będzie wychwytywało. Podejście utajniające prace jest dla mnie totalnie chore.
Pięknie.
Tacy młodzi ludzie zaczynają już na poziomie podstawówki, gimnazjum i liceum - nie czytają książek, jak trzeba coś napisać - hajda na opracowania, potem kopiuj - wklej. Z czasem zbliża się matura, wybierają Kaczmarskiego i od razu pędzą na forum z pytaniami o opracowania, z których można zerżnąć "interpretację wiersza", bo nie mają pojęcia o czym Jacek śpiewa np. w " Opowieści pewnego emigranta".
Potem idzie taki na studia i dalej zrzyna - pisząc prace semestralne. A potem magisterkę, a co tam, przecież nikt nie ma nic przeciwko totalnej manii plagiatów.
Tak więc trwa hodowla/produkcja bezmózgów niezdolnych do samodzielnej egzegezy tekstu pisanego, pozbawionych orientacji w kulturze, bez pojęcia o nawiązaniach intertekstualnych itd.
Oczywiście - generalizuję. Spotkałem wśród Was - mam na myśli kaczmarskie środowisko - wielu wspaniałych, poświęconych pasji ludzi, którzy zrobia pewnie kariery w swoich dziedzinach.
Ale niestety - moje belferskie obserwacje przyszłości narodu są raczej smutne. A wyjątki jedynie potwierdzają regułę.
Odpowiedz
#43
OLI napisał(a):Jednak należy się też zgodzić z Piotrkiem, że przypadkowego słuchacza ta audycja do nabycia biografii może zniechęcić.
Przypadkowy słuchacz nie jest - przede wszystkim - potencjalnym nabywcą tej książki. Moim zdaniem podstawową funkcją tej audycji było poinformowanie słuchaczy o samym fakcie ukazania się biografii JK. Jednak książki biograficzne z samej swej zasady nie należą do gatunku czytanego jak beletrystyka, więc ja sobie wyobrażam to tak, że każdy, kto sięgnie po tę biografię, zrobi to z jakiegoś klucza (a nie wybierając na chybił trafił na zasadzie "o, tego jeszcze nie czytałem to se wezmę do pociągu"). Nie oczekiwałbym więc po jakiejkolwiek audycji czy artykule, że zachęci on do kupna tej książki kogoś, kto generalnie jest poza tematem "Kaczmarski".
Odpowiedz
#44
Luter napisał(a):Czy praca Ann została gdzieś opublikowana? Jeśli tak, to zdecydowanie zasługuje na miano pierwszej biografii.
Praca Ann została opublikowana na stronie <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarkski.art.pl">http://www.kaczmarkski.art.pl</a><!-- m --> przed ukazaniem się książki dr. Gajdy, zasługuje więc na miano pierwszej opublikowanej biografii (o ile nie było żadej innej jeszcze wcześniejszej). Kwestia formy publikacji jest tu bez znaczenia, tak jak dostępność pracy w bibliotece uczelni.
Odpowiedz
#45
Simon napisał(a):Praca magisterska ma TYLKO potwierdzać, że student opanował w miarę studiowane w ramach swej dyscypliny metody badawcze, potrafi posługiwać się odpowiednim aparatem pojęciowym itd.
Nie zawsze jest to tylko owo "TYLKO".
Simon napisał(a):A to - jest Twoje chore zdanie na ten temat.
Nie zwróciłeś jakoś (mimo zacytowania) w tym moim chorym podejściu uwagi na zdanie:
Przemek napisał(a):Zresztą jak ów dostęp nie będzie ograniczany, to i owe plagiaty łatwiej się będzie wychwytywało.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#46
Przemek napisał(a):Nie zawsze jest to tylko owo "TYLKO".
Nie zwróciłeś jakoś uwagi na zdanie:
Simon napisał(a):Oczywiście - są prace magisterskie i prace magisterskie.
Przemek napisał(a):Zresztą jak ów dostęp nie będzie ograniczany, to i owe plagiaty łatwiej siębędzie wychwytywało.
Łatwiej się będzie wychwytywało dopiero wtedy, gdy powstaną rozbudowane bazy danych, które powoli się tworzy. Nie wiem, czy jest tak wszędzie, ale wraz z tradycyjną, papierową, pracą, składa się jeszcze pracę w wersji elektronicznej.
Odpowiedz
#47
OLI napisał(a):Pewnie te kłopoty z odległością i pewną wirtualnością rozmowy wpłynęły na nienaturalność wypowiedzi i moim zdaniem pewien brak płynności i zrozumienia pomiędzy rozmówcami.
A moim zdaniem to, że mówiąc bardzo potocznie 'gadka się nie kleiła'(bo tak ewidentnie było), wynikało z jakiegoś tam stremowania bohatera audycji i prawdopodobnie z niezbyt dużego doświadczenia tegoż w kontaktach z mediami. Oboje dziennikarzy w kilku miejscach musieli mocno 'ciągnąć' za język Krzysztofa, a jak to niespecjalnie przynosiło efekt, to Teresa próbowała poniekąd sama odpowiadać na zadane pytanie i formułować(dość zręcznie zresztą) to pytanie w inny sposób. Taka sytuacja bardzo często powoduje, że słuchacz sam zaczyna się stresować i męczyć wraz z próbującym odpowiadać na pytania. Rozmowa przez to była właśnie nieco męcząca, a co za tym idzie przede wszystkim za długa. To takie moje drobne refleksje po wysłuchaniu sobotniej audycji. Ale czy ta audycja mogła kogokolwiek zniechęcić? Mnie na pewni nie, gdyż czy bym jej wysłuchał czy nie, książkę i tak kupię, i tak z chęcią przeczytam. I to się z pewnością odnosi także do większości jak nie do wszystkich osób zainteresowanych twórczością i życiem Jacka. Wiadomo, że 'my' ją kupimy od razu i przeczytamy błyskawicznie, ale nie należy także zapominać, że jest to pozycja, po którą będą sięgać kolejne osoby przez mam nadzieję długie lata. Zwłaszcza, że takich pozycji jest jak na razie śladowa ilość. Także w tym sensie, omawiana audycja, nie miała większego znaczenia.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#48
Simon napisał(a):A mi się zdaje, że żadna biografia nie jest całkowicie obiektywna...
Oczywiście! A już z pewnością nie taka, która w znacznej części opiera się na subiektywnych i dokonanych z perspektywy czasu wspomnieniach ludzi w dodatku jeszcze - także subiektywnie - opracowanych przez autora publikacji.
Co oczywiście nie umniejsza wartości książki KG ani nie kwestionuje ogromu włożonej w nią pracy.
Nie zmienia to, co w pierwszym akapicie tekże i tego faktu, że książka KG, jako pierwsza ogólnie dostępna i starająca się całościowo ująć skomplikowany problem odtworzenia życia Jacka Kaczmarskiego, jest dziełem bardzo doniosłym.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#49
Kuba Mędrzycki napisał(a):A moim zdaniem to, że mówiąc bardzo potocznie 'gadka się nie kleiła'(bo tak ewidentnie było), wynikało z jakiegoś tam stremowania bohatera audycji i prawdopodobnie z niezbyt dużego doświadczenia tegoż w kontaktach z mediami. Oboje dziennikarzy w kilku miejscach musieli mocno 'ciągnąć' za język Krzysztofa, a jak to niespecjalnie przynosiło efekt, to Teresa próbowała poniekąd sama odpowiadać na zadane pytanie i formułować(dość zręcznie zresztą) to pytanie w inny sposób. Taka sytuacja bardzo często powoduje, że słuchacz sam zaczyna się stresować i męczyć wraz z próbującym odpowiadać na pytania. Rozmowa przez to była właśnie nieco męcząca, a co za tym idzie przede wszystkim za długa. To takie moje drobne refleksje po wysłuchaniu sobotniej audycji.
Z każdym bez wyjątku zdaniem powyższego cytatu absolutnie się nie zgadzam.
Wolałbym nie rozwijać tego stwierdzenia, ale jeśli komuś bardzo by na tym zależało, to przemyślę jeszcze, czy nie rozwinąć.

Pozdrawiam wszystkich,
KN.
Odpowiedz
#50
Luter napisał(a):Z każdym bez wyjątku zdaniem powyższego cytatu absolutnie się nie zgadzam.
Masz oczywiście prawo się nie zgadzać, zwłaszcza że wyraziłem jedynie swoje zdanie po wysłuchaniu audycji. Mało tego, postanowiłem odczekać z napisaniem swoich refleksji, aby moje emocje nieco opadły. Wiesz dobrze, że mniej więcej to co napisałem powyżej, pisałem Ci na priv w trakcie audycji. No, ale mając ją w pamięci, okazuje się, że moje odczucia się nie zmieniły.
Luter napisał(a):Wolałbym nie rozwijać tego stwierdzenia, ale jeśli komuś bardzo by na tym zależało, to przemyślę jeszcze, czy nie rozwinąć.
A ja myślę, że powinieneś. Sam jestem ciekaw z czym konkretnie się nie zgadzasz i co sądzisz o tej rozmowie. Zwłaszcza, że tak dosadnie podkreśliłeś swój sprzeciw.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#51
W gwiazdach mieszkała sobie Muza.

Owa mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł, a po jego śmierci doktor G. spisał biografię jego.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł, a po jego śmierci doktor G. spisał biografię jego; kiedy biografia miała się ukazać, doktor G. udzielił wywiadu radiowego w którym mówił o tejże biografii.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł, a po jego śmierci doktor G. spisał biografię jego; kiedy biografia miała się ukazać, doktor G. udzielił wywiadu radiowego w którym mówił o tejże biografii, audycji tej wnikliwie wysłuchał użytkownik K.M. i wysunął tezę, że doktor G. był stremowany w czasie mówienia o mającej się ukazać biografii Kaczmara.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł, a po jego śmierci doktor G. spisał biografię jego ; kiedy biografia miała się ukazać, doktor G. udzielił wywiadu radiowego w którym mówił o tejże biografii, audycji tej wnikliwie wysłuchał użytkownik K.M. i wysunął tezę, że doktor G. był stremowany w czasie mówienia o mającej się ukazać biografii Kaczmara, ale tezie tej sprzeciwił się użytkownik Luter, dodając jednocześnie, że nie wysunie argumentów uzasadniających ten sprzeciw.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł, a po jego śmierci doktor G. spisał biografię jego ; kiedy biografia miała się ukazać, doktor G. udzielił wywiadu radiowego w którym mówił o tejże biografii, audycji tej wnikliwie wysłuchał użytkownik K.M. i wysunął tezę, że doktor G. był stremowany w czasie mówienia o mającej się ukazać biografii Kaczmara, ale tezie tej sprzeciwił się użytkownik Luter, dodając jednocześnie, że nie wysunie argumentów uzasadniających ten sprzeciw, jednakże, dodał, jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie twierdził, że doktor G. faktycznie był stremowany podczas audycji radiowej mającej promować mającą się ukazać biografię Kaczmara, to wtedy użytkownik Luter głęboko się zastanowi, czy jednak argumentów na rzecz braku stremowania nie podać.

Mieszkająca w gwiazdach Muza natchnęła Kaczmara i Kaczmar pisał, a co za tym idzie, przy okazji żył, w związku z czym pewnego dnia umarł, a po jego śmierci doktor G. spisał biografię jego ; kiedy biografia miała się ukazać, doktor G. udzielił wywiadu radiowego w którym mówił o tejże biografii, audycji tej wnikliwie wysłuchał użytkownik K.M. i wysunął tezę, że doktor G. był stremowany w czasie mówienia o mającej się ukazać biografii Kaczmara, ale tezie tej sprzeciwił się użytkownik Luter, dodając jednocześnie, że nie wysunie argumentów uzasadniających ten sprzeciw, jednakże, dodał, jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie twierdził, że doktor G. faktycznie był stremowany podczas audycji radiowej mającej promować mającą się ukazać biografię Kaczmara, to wtedy użytkownik Luter głęboko się zastanowi, czy jednak argumentów na rzecz braku stremowania nie podać; wtedy użytkownik K.M. zasugerował, że warto jednak owe argumenty wyjawić.
Odpowiedz
#52
A użytkownik Kraśny przekonał swym postem użytkownika Lutra, że jednak nie warto.
Odpowiedz
#53
Luter napisał(a):Co nie zmienia faktu, że szkoda, że praca Ann nie została opublikowana w formie książkowej, a w sieci pojawia się tak późno. No ale taki to jest ten nasz rynek wydawniczy, trochę beznadziejny.
Kiedy czytam takie wypowiedzi, jak powyższa, jakiś cholerny żal i gniew we mnie wzbiera. I nie mogę się powstrzymać, aby w tej sytuacji jednak czegoś Ci nie przypomnieć.
Mianowicie, doskonale pamiętam moją z Tobą rozmowę sprzed jakiegoś czasu, w której wprost zasugerowałem, że np. Fundacja Jacka Kaczmarskiego, zamiast zajmować się organizacją tandetnego festiwaliku z meczem, rybką i piwkiem w roli głównej, mogłaby wreszcie podjąć jakąś rzeczywiście kaczmarologicznie ważną inicjatywę i wydać magisterkę Ann. Sama Fundacja figuruje przecież w rejetrze przedsiębiorstw i jako główny profil działalności ma wpisaną działalność wydawniczą. A magisterka Ann była na ów czas - tzn. wtedy, gdy rozmawialiśmy - pierwszą gotową pracą biograficzną na temat Jacka Kaczmarskiego. Wszystkie zatem warunki były spełnione, abyśmy już w, powiedzmy, 2007 roku mieli wydaną choćby wstępną biografię Kaczmara. Wszystkie, z wyjątkiem jednego - dobrej woli.
Na moje uwagi odpowiedziałeś wóczas rozbrajająco szczerymi pytaniami:
Ale po co wydawać magisterkę Ann
a nastepnie
naprawdę sądziśz że wydawanie magisterek jest sensownym zajęciem mającym na celu popularyzowanie twórczości JK?
Dla przypomnienia, żrodło tych wypowiedzi wysyłam na priv.
Sad
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#54
Nie moge wyjsc ze zdumienia, kiedy najpierw czytam :
Przemek napisał(a):Tak gwoli ścisłości, to chyba pierwszą biografią Jacak Kaczmarskiego była praca magisterska Anny Grazi, czyli Ann. Różnica jest w nakładach i pewnie obszerności, ale praca Ann to też biografia.
a potem zas:
Luter napisał(a):Nie wiem, czy praca Ann była opublikowana (ściśle: ma ISBN). Jeśli nie, to książka Gajdy jest pierwszą biografią JK i kwestia nie podlega dalszej dyskusji?
badz tez :
Luter napisał(a):Praca Ann to tak zwana materiałówka. Wygląda na solidnie opracowaną i dobrze napisaną, ale nie zawiera informacji niedostępnych wcześniej publicznie - w sieci, w prasie i w publikacjach.
Sadze ze istnieja rozne sposoby pisania czyjejs biografii.
W zaleznosci od mozliwosci, zamiarow badz charakteru autora, mozna pisac czyjas biografie na podstawie opowiesci znajomych i przyjaciol (praca KG ?), na podstawie zachowanych przekazow (praca AG ?), na podstawie teczek IPN, opowiesci sasiadow, wrogow etc.

Mozna dlugo dyskutowac nt tego czy biografia jest pelna, czy jest „obiektywna” badz tendencyjna, czy jest autoryzowana czy nie.
W przypadku nowej biografii Kaliguli o autoryzacje bedzie raczej trudno. Trudno tez bedzie zaprosic na wywiad znajomkow badz sasiadow (barbarzyncow). Trzeba bedzie sie zadowolic istniejacymi przekazami i pracami innych, starac sie to jakos przezuc, spojrzec z dystansem, zebrac w calosc (kompilacja, czyli „tak zwana materialowka” tez moze byc zajmujacym zajeciem). Mozna ewentualnie miec nadzieje ze jakis archeolog badz archiwista odkryje cos nowego, ale szanse sa slabe.

Mozna dyskutowac nt zawartosci tych stu bitych stron, zastanawiac sie np czy biografia w wykonaniu AG zostala upubliczniona przy okazji Rocznicy czy tez przy okazji biografii w wykonaniu KG. Mozna wydziwiac, krytykowac, liczyc literowki, potkniecia warsztatowe badz mniej lub bardziej razace byki. Byc moze nawet sie w to pobawie.

Ale chyba nigdy nie dam sie przekonac ze to nie jest biografia i to na dodatek pierwsza biografia, publikowana lub nie. Chyba ze okaze sie ze ktos (inny) / gdzies / wczesniej napisal biografie JK.

PS: Czy ktos wie czy biografista KG korzystal z pracy biografistki AG ?
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#55
thomas.neverny napisał(a):Ale chyba nigdy nie dam sie przekonac ze to nie jest biografia i to na dodatek pierwsza biografia, publikowana lub nie. Chyba ze okaze sie ze ktos (inny) / gdzies / wczesniej napisal biografie JK.
Odnoszę wrażenie (mam nadzieję, że mylne), że Twoja wypowiedź pod zamieszczonymi przez Ciebie cytatami zmienia czy też nagina ich sens. Ponieważ wśród tych cytatów dwa są cytatami moich wypowiedzi, czuję się w obowiązku wyjaśnić, że:

- w żadnym razie nie zależy mi na przeforsowaniu tezy, że ta czy inna biografia JK jest "pierwsiejsza". Ot, wdałem się w teoretyczną dyskusję na temat kryteriów, które można przyjąć przy ustalaniu tej, jakże donośnej, "pierwszości". Jednym z kryteriów - jak pisałem - jest kryterium publikacji książkowej. Przyznaję, że argument Przemka i dauriego o publikacji w sieci jest co najmniej tak samo logiczny. Jakkolwiek jednak by się ta akademicka dyskusja nie zakończyła, nie rodzi to żadnych dalszych konsekwencji i nic z tego nie wynika.

- Praca Ann bardzo mi się podoba. Napisana jest rzeczowo, zestawia ważne fakty z biografii JK, odwołując się do wartościowych źródeł (w szczególności wypowiedzi samego JK). Jest to dla mnie swego rodzaju zaskoczenie o tyle, że ja tej pracy wcześniej nie znałem. Po raz pierwszy na oczy ujrzałem ją kilka dni temu. Od dwóch lat jednak wiem o jej istnieniu oraz o tym, że z jakichś powodów nie jest dostępna dla wszystkich zainteresowanych (choćby w tak zwanym wiadomym miejscu). Fakt, że autorka nie chce odważyć się i udostępnić pracy choćby wszystkim zainteresowanym forowiczom, mógł rodzić przypuszczenia, że może ona bać się narażenia na krytykę ergo ma wątpliwości co do wartości merytorycznej swojej pracy. Oczywiście mogło być też tak, że mając nadzieję na publikację w formie książki, nie chciała zaszkodzić projektowi poprzez wcześniejszą publikację w sieci. Ponieważ treści pracy nie znałem, brałem pod uwagę różne scenariusze.
Odpowiedz
#56
Luter napisał(a):Fakt, że autorka nie chce odważyć się i udostępnić pracy choćby wszystkim zainteresowanym forowiczom, mógł rodzić przypuszczenia, że może ona bać się narażenia na krytykę ergo ma wątpliwości co do wartości merytorycznej swojej pracy. Oczywiście mogło być też tak, że mając nadzieję na publikację w formie książki, nie chciała zaszkodzić projektowi poprzez wcześniejszą publikację w sieci. Ponieważ treści pracy nie znałem, brałem pod uwagę różne scenariusze.
To też kwestia ostatecznej korekty - mi np. baaaaardzo ciężko się zmobilizować do ponownego przejrzenia swojego dłuższego tekstu - a taka wersja dostępna publicznie musi być pod tym względem dopracowana (zwłaszcza w naszym środowisku - przy wszystkich uwarunkowaniach :agent: )
Dlatego ja np. potrafię zrozumieć Ann w tej sprawie (albo tak mi się wydaje Wink )

Pozdrawiam
Z.
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#57
Nie widze co tu mozna zmieniac badz naginac w wypowiedzi typu :
Luter napisał(a):Jeśli nie, to książka Gajdy jest pierwszą biografią JK i kwestia nie podlega dalszej dyskusji.

i teraz ja czuje sie zobowiazany zeby zapewnic ze nie o zmienianie czy naginanie mi chodzilo. Po prostu czytam to co jest napisane i czasami reaguje na to co przeczytalem, zadajac pytania dodatkowe (by lepiej zrozumiec o co chodzi) lub przedstawiajac i broniac moj punkt widzenia. Staram sie nie "wczytywac w intencje" autorow, bo nie siedze w ich glowie i nie lubie gdy sie komus (komukolwiek) cos z gory przypisuje. Po prostu widze slowa typu "pierwsza", "jest", "nie jest" i na nie reaguje.

Uwazam ze w/w zwrot "kwestia nie podlega dalszej dyskusji" nie pasuje do akademickiej "teoretycznej dyskusji na temat kryteriów" o ktorej pisales (pozniej). Nie tak sobie dyskusje wyobrazam, cytowany zwrot kojarzy mi sie to raczej z lacinskim "Roma locuta, causa finita" ale mozemy sie umowic ze byl to zwrot retoryczny. Ciesze sie ze kilku impertynentow nie wysluchalo orzeczenia i dyskutowalo dalej, bo teraz moglem sie doczytac ze "argument Przemka i dauriego o publikacji w sieci jest co najmniej tak samo logiczny".

Prace AG w koncu wydrukowalem cichaczem w pracy, teraz bede mogl ja spokojnie i systematycznie przeczytac. Z tego co przegladalem wyglada ciekawie, miejscami nawet bardzo ciekawie, ale tez czasami zastanawialem sie czy to u mnie coraz gorzej z pamiecia czy tez po prostu potkniecie biografistki. Kilkakrotnie bardzo sie ucieszylem widzac ze odgrzebane a potem przepisywane i upubliczniane na Witrynie artykuly i wywiady sie przydaly. Tak naprawde to kupa ludzi uczestniczyla w tej pracy. Nie wiem czy jest to gdzies zaznaczone w tekscie.
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#58
thomas.neverny napisał(a):Czy ktos wie czy biografista KG korzystal z pracy biografistki AG
Wydaje się, że biografista KG odwołuje się do pierwotnych źródeł, czyli wypowiedzi swoich rozmówców, wypowiedzi JK, materiałów prasowych, akt SB itd. Zdaje się, że w biografii autorstwa Ann nie ma informacji, których ta praca byłaby źródłem, czyli niepublikowanych wcześniej zdjęć, wywiadów, rozmów z ludźmi etc. Pewności oczywiście nie mam, bo jeszcze tej pracy dokładnie nie przeczytałem.
Odpowiedz
#59
Przemek napisał(a):
Elzbieta napisał(a):Gościem audycji będzie Krzysztof Gajda - autor pierwszej biografii Jacka Kaczmarskiego zatytułowanej "To moja droga".
Tak gwoli ścisłości, to chyba pierwszą biografią Jacak Kaczmarskiego była praca magisterska Anny Grazi, czyli Ann. Różnica jest w nakładach i pewnie obszerności, ale praca Ann to też biografia.
Powinnam była swoje słowa wziąć w cudzysłów - bo cytowałam za Strefa Piosenki.
Myślę, ze dużo tu zrobiły media pisząc o pierwszej biografii, bo przecież tej napisanej przez Ann nie znali chyba? (może i innych, o których i my nic nie wiemy). Prace Ann wydrukowałam i w drodze do pracy przeczytam.
Praca Krzyska odbiega bardzo od typowych biografii -poczekajcie, to już niedługo. Czytam ja z nieustającym zaciekawieniem, tak jak powieść, gdzie nie wiadomo co będzie na następnej stronie (choć przecież wiadomo Sad ). No i oczywiście zdjęcia -tylko przydałaby się jakaś wersja luksusowa z kolorowymi -może doczekamy.

e
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#60
Elzbieta napisał(a):No i oczywiście zdjęcia -tylko przydałaby się jakaś wersja luksusowa z kolorowymi -może doczekamy.
Super Ekscess z 30 lutego 2009 napisał(a):Jedną z niesamowicie nowatorskich i jakże pozytywnie działających edukująco nowości mającej się wkrótce ukazać biografii Jacka Kaczmarskiego jest forsowana przez jej autora Krzysztofa Gajdę (34 l.) możliwośc własnoręcznego pokolorowania ilustracji bogato zdobiących książkę.
- Szykujemy już specjalną promocję w związku z ukazaniem się książki - zdradza kierowniczka jednej z włocławskich księgarni pani Irmina Pergamin (47 l,) - do książki dołożymy gratis pudełko kredek. I to aż w sześciu kolorach!
- Cena książki nie powinna wzrosnąć - dodaje starszy księgarz Włodzimierz Okładka (24 l.) - bo na obydwa zamówione w naszym mieście egzemplarze znaleźliśmy już sponsora.
Mamy nadzieję, że dzięki tej i podobnym inicjatywom czytelnictwo w Polsce wzrośnie.
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  PR II, 30.11.11, godz. 18 - Co słychać w literaturze Luter 3 2,251 12-04-2011, 02:47 PM
Ostatni post: MacB
  Rozmowa z K. Gajdą - 1.05 godz. 00:07 PR1 MarekM 8 3,054 08-31-2009, 05:40 PM
Ostatni post: Strefa Piosenki
  O biografii w dwójce PR basiab 6 2,258 04-10-2009, 07:17 AM
Ostatni post: pkosela
  O JK w "Trójce" Pils 34 6,550 12-12-2008, 06:34 PM
Ostatni post: MacB
  O boxie "Scena to dziwna" w Trójce Luter 12 3,276 11-05-2008, 08:35 AM
Ostatni post: Zeratul
  Wielka Sobota z JK Strefa Piosenki 4 2,094 03-24-2008, 11:54 AM
Ostatni post: Freed
  koncert SNL w radiowej trójce yeremyash 18 4,696 11-08-2007, 05:36 PM
Ostatni post: partycja
  O J.K. ponownie w Trójce Kuba Mędrzycki 4 1,892 04-23-2007, 01:26 PM
Ostatni post: partycja
  25.03.2007 Koncert Habakuk w Trójce (godz. 20:05) DayneTane 3 1,713 03-31-2007, 05:34 PM
Ostatni post: thenebrand
  JK w Trójce Kuba Mędrzycki 3 1,772 03-26-2007, 02:15 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości