Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Nurt utajony" Jacka Dehnela dla wp.pl
#1
<!-- m --><a class="postlink" href="http://ksiazki.wp.pl/felietony/id,37640,kat,0,s,1,felieton.html">http://ksiazki.wp.pl/felietony/id,37640 ... ieton.html</a><!-- m -->

Jest to raczej "oczywista oczywistość" dla kogoś kto słuchał wymienionych w felietonie tekstów ale miło poczytać że ktoś jeszcze stara się podejmować ten temat i zainteresować nim laików Smile
Odpowiedz
#2
Cytat:Zaszufladkowany jako „bard Solidarności” (choć mało która piosenka buntownicza mówi o buncie tak gorzko jak „Mury” – to w zasadzie jedna wielka krytyka rewolucji, która może przynieść nową władzę, ale każda władza będzie niewoliła artystę, indywidualność, bo śpiewak zawsze jest sam), Kaczmarski czeka jeszcze na odkrycie jako poeta – nierówny, piszący zbyt pewnie obficie, ale obdarzony znakomitym słuchem literackim i skłonnością do wykwintnych gier słownych, a przede wszystkim: mówiący zupełnie nieoczywiste rzeczy o naszym wspólnym dziedzictwie kulturowym: polskim i, szerzej, europejskim.
No właśnie, „zaszufladkowany, jako bard solidarności”. Wciąż pierwszą twarzą JK jest twarz barda, buntownika, twórcy piosenek wymierzonych w system, we prlowską władzę. Niby wiemy,że JK to przede wszystkim poeta, ale wciąż jeszcze autor "Murów" na odkrycie "jako poeta" czeka.
Cytowany wyżej fragment felietonu przypomniał mi się niedawny artykuł o relacjach między JK a SB. Sądzę, że jednym z kluczowych momentów tamtej publikacji Gontarczyka jest opis spotkania Kaczmarskiego z porucznikiem Andrzejem Sawoszem. Gontarczyk relację z owego spotkania odczytuje, mam wrażenie, mając wciąż przed oczami twarz Kaczmarskiego – antysystemowego buntownika, barda. Historyk pojmuje słowa JK zrelacjonowane w notatce Sawosza, słowa o tworzeniu piosenek mających wymiar uniwersalny a nie publicystyczny, osobisty a nie polityczny, jako cwany wybieg Kaczmarskiego wyprowadzający w pole głupiego SB-eka. Mozna powiedzieć, że Gontarczyk Kaczmarskiego zaszufladkował jako barda solidanrności i - jak większość - wygodnie mu taką szufladką się posługiwać.
Może ten esbek, por. Sawosz trzydzieści lat temu zrozumiał z Kaczmarskiego więcej, niż Gontarczyk? No i więcej aniżeli ci, którzy słowa „Murów” uznali i nadal uznają za szczególnie trafny opis nastrojów nastawionych opozycyjnie obywateli PRL? Dlatego, biorąc „za dobrą monetę”, wyjaśnienia autora „Obławy”, rozumiejąc, że interpretowanie piosenek JK jako antystemowej to nieporozumienie, Sawosz wnioskował o zamknięcie sprawy „Idol”.
Można by się zastanowić, czy to, co zrozumiał w 1978 r. jeden z pracowników Służb, dziś nie jest poważnym problemem dla miłośników poezji barda . Dziwi bowiem, że dość często w naszych forumowych dyskusjach z jednej strony podkreślamy uniwersalny wymiar twórczości JK, zwracamy uwagę na owo nieporozumienie wynikające z opacznego pojmowania twórczości Kaczmara, jako przede wszystkim politycznej, popieramy samego JK, który odcinał się od płytkiego odczytania swojej twórczości, jako politycznej. A jednocześnie jednak, z drugiej strony, myślimy o Kaczmarskim i jego twórczości Gontarczykowymi kategoriami, czyli tymi, które pozwoliły historykowi dojść do wniosku, że Kaczmar esbeka wywiódł w pole sprytnym wykrętem o uniwersalnym charakterze piosenek. Czyli myślimy kategoriami twórcy politycznego, antysocjalistycznego, opozycyjnego. Dopiero wtedy, kiedy zaszufladkujemy Kaczmara, jako twórcę niepodległościowego, barda Solidarności, bohatera walki niepodległościowej, łatwiej bronić poglądu, że JK w relacjach z SB był odważny i szczególnie prawy, nie zeszmacił się, kpił z esbeków, wyprowadzał ich na manowce. Tyle, ze takie zaszufladkowanie nie do końca zgadza się ze stosunkiem samego JK do jego własnej twórczości - stosunkiem wyartykułowanym trzydzieści lat podczas operacyjnej rozmowy w kawiarni Sfinks, a potem wiele raz powtarzanym, zwłaszcza po 1990 r..
Chcemy uznać za pierwszą i najważniejszą twarz JK – po prostu Poety, barda samego siebie. No, ale wówczas bohaterska poza jakby blednie, staje się jakby mniej bohaterska i pomnikowa, jakby bardziej zwyczajna.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#3
Kiedyś słyszałem wypowiedź Gintrowskiego, że każda twórczość w PRL, która była ludzka, była antysystemowa. Ja nie robiłbym rozgraniczenia pomiędzy Kaczmarskim-buntownikiem a Kaczmarskim-ponadczasowym poetą. Sporo piosenek z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych maiły znaczenie polityczne, co nie znaczy, że miały treść ponadczasową. Z tego powodu uważam, że Kaczmarski rzeczywiście wyprowadził w pole Sawosza.
Odpowiedz
#4
mot napisał(a):Kiedyś słyszałem wypowiedź Gintrowskiego, że każda twórczość w PRL, która była ludzka, była antysystemowa.
Trzeba pamiętać, kto te słowa mówi. Otóż mówi je Gintrowski, który, jak wiele na to wskazuje, trochę co innego rozumiał spiewając piosenki JK, aniżeli autor słów do tych piosenek. Są nawet i tacy, którzy twierdzą, że PG w ogóle piosenek, które wykonywał, nie rozumiał. Pomijając, czy mieli rację, czy nie, warto pamiętać o słowach JK dotyczących "Kantyczki z lotu ptaka". Wypowiedź ta, bodaj zamieszczona w "Pożegnaniu barda" wskazuje, że PG zrozumiał "Kantyczkę" opacznie, dosłownie, wbrew zamierzeniu autora. Dlatego napisał do niej dośc patetyczną muzykę, która - paradokasalnie - wzmacniała jeszcze ironiczną wymowę tekstu.
Wracając do słow PG, mam wrażenie, że pan Przemysław za bardzo upolitycznia twórczość, tą, którą współtworzył. Sądzę też, ze w ogóle antysocjalistyczna, antylewicowa postawa PG za bardzo silnie rzutuje na jego poglądy dotyczące sztuki. Można odnieść wrażenie, ze w pewnym momencie wszystko, co Gintrowski robił w sztuce miało wymiar sprzeciwu wobec władzy, partii, systemu.
Inna sprawa, ze ja osobiście ze słowami pana Przemysława się nie zgadzam. PG uważa, ze PRL rozumiany, jako system w którym przyszło funkcjonować ludziom, był z natury swej nieludzki. Wręcz istotą tego systemu była jego nieludzkość. Wobec tego wszystko, co w tym systemie funkcjonowało, jako ludzkie, było sprzeczne z istotą owego systemu.
Gdyby istotą PRL była nieludzkość, pewnie dzisiaj nie obserwowalibyśmy sentymentalnego powrotu do lat '50, '70 czy '80. A taki powrót jest faktem i ma on miejsce na różnych płaszczyznach. Od książek tamte czasy opisujących, przez popularność tzw. kultowych filmów z czasów PRL, po nawet chęć odtworzenia choćby szczątków realiów życia w PRL.
Ten ostatni przejaw urzeczywistnia się choćby w taki sposób: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.allegro.pl/search.php?string=prl&category=47936">http://www.allegro.pl/search.php?string ... gory=47936</a><!-- m -->
Pomijam, ze twórczość Jeremiego Przybory, czyCczerwonych Gintar w większośc w ogóle nie miała nic wspólnego z antysystemowym sprzeciwem, a jednak jej wymiar ludzki jest oczywisty.

Natomiast co do rozgraniczenia między Kaczmarskim - buntownikiem a Kaczmarskim - ponadczasowym poetą to w chwili rozmowy operacyjnej por Sawosza z Kaczmarskim dokonanie takiego rozgraniczenia było rzeczą konieczną. Sawosz musiał w poddać diagnozie, kim w istocie jest JK. Albo buntownik, albo apolityczny twórca, bard samego siebie. Esbek przyjął wersję JK. który sam siebie określił jako twórcę nie związanego z polityką.
Poza tym to rograniczenie, choć być może dzisiaj już nie tak ważne, wciąż funkcjonuje, jest faktem. Dlatego autor felietonu podlinkowanego na początku niniejszego wątku stwierdza, że jako poeta wciąż JK jest jeszcze do odkrycia.

Na koniec: uważam, ze JK w roku 1978, jak i później uważał się za twórcę piosenek o wymiarze przede wszystkim uniwersalnym.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#5
Paweł Konopacki napisał(a):No właśnie, „zaszufladkowany, jako bard solidarności”. Wciąż pierwszą twarzą JK jest twarz barda, buntownika, twórcy piosenek wymierzonych w system, we prlowską władzę. Niby wiemy,że JK to przede wszystkim poeta, ale wciąż jeszcze autor "Murów" na odkrycie "jako poeta" czeka.
Czeka czeka, ale w jakimś większym wymiarze obawiam się, że raczej się nie doczeka. W tej 'szufladce' JK tkwi zbyt mocno. Zbyt mocny jest wizerunek Kaczmara jako barda, jako buntownika, jako 'ten co śpiewał wyrwij murom zęby krat...'. Co prawda kiedy rozmawia się z jakimiś tam ludźmi którzy tak właśnie uważają i mówi się im, że Kaczmarski to nie tylko 'Obława' czy 'Mury', to przytakną, udadzą, że wiedzą że 'coś słyszeli', ale w gruncie rzeczy JK i tak zostanie dla nich facecikiem z gitarą wydzierającym się na jakiejś tam barykadzie. O ile oczywiście Kaczmarski nie pomyli im się z Kaczmarkiem satyrykiem z Wrocławia czy z autorem testów do angielskiego. Nie wiem szczerze powiedziawszy, co musiałoby się wydarzyć, żeby taki obraz Jacka w oczach większości społeczeństwa miał się zmienić.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#6
Paweł Konopacki napisał(a):Gdyby istotą PRL była nieludzkość, pewnie dzisiaj nie obserwowalibyśmy sentymentalnego powrotu do lat '50, '70 czy '80.
Bzdura! Ludzie, których dzieciństwo i młodość przypadły na gorsze od PRL-u czasy też tęsknią za młodością, a że tamte realia im się z ową młodością kojarzą, to i ową tęsknotę na nie przenoszą. Mit "złotych czasów" (które dawno i bezpowrotnie przeminęły) powtarza w zasadzie każdy człowiek na swój użytek i w swojej mikroskali. Przypomnij sobie kawał "to se ne vrati".
Paweł Konopacki napisał(a):Może ten esbek, por. Sawosz trzydzieści lat temu zrozumiał z Kaczmarskiego więcej, niż Gontarczyk?
Gontarczyk sam w sobie nie jest z mojej bajki (podobnie jak porucznik Sawosz Wink ), ale chyba, Pawle, w swych akademickich rozważaniach zapędzasz się za daleko...
Paweł Konopacki napisał(a):Trzeba pamiętać, kto te słowa mówi. Otóż mówi je Gintrowski
Nie tylko Gintrowski, nie tylko...
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#7
MacB napisał(a):Ludzie, których dzieciństwo i młodość przypadły na gorsze od PRL-u czasy też tęsknią za młodością, a że tamte realia im się z ową młodością kojarzą, to i ową tęsknotę na nie przenoszą.
Piszesz tak, jakby sentymentalny powrót do PRL odbywał się za sprawą ludzi, których dzieciństwo i młodość przypadły czas PRL. A to znów, moim zdaniem, jest totalna bzdura. Sentyment do tych czasów, czy też lepiej powiedzieć, zainteresowanie tamtymi czasami, próbę ich odtworzenia, czy też nawet wykreowania namiastki tamtych czasów wykazują nie tylko, ani nawet przede wszystkim ludzie, o których piszesz.
MacB napisał(a):ale chyba, Pawle, w swych akademickich rozważaniach zapędzasz się za daleko...
Trudno mi się jakkolwiek odnieść do Twoich słów, bo poza oceną nie przedstawiasz żadnego argumentu.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#8
Paweł Konopacki napisał(a):Sentyment do tych czasów, czy też lepiej powiedzieć, zainteresowanie tamtymi czasami, próbę ich odtworzenia, czy też nawet wykreowania namiastki tamtych czasów wykazują
Teraz zgoda - zainteresowanie, próby odtworzenia atmosfery (wystroje wnętrz, stare aparaty telefoniczne, puby i restauracje jakby żywcem przeniesione z komuny) - to rzeczywiście robią ludzie młodsi od staruchów pamiętających to z dzieciństwa i młodości.
Paweł Konopacki napisał(a):Trudno mi się jakkolwiek odnieść do Twoich słów, bo poza oceną nie przedstawiasz żadnego argumentu.
Prosisz o argumenty? Służę:

Przedszkole
Manewry
Poczekalnia
Ballada o powitaniu
Bal u Pana Boga
Czerwony autobus
Obława
Nie lubię
Ze sceny
Świadkowie
Korespondencja klasowa itd., itp.

Wszystko sprzed stanu wojennego, wszystko napisane w PRL-u. Prawda - zdecydowana większość ma drugie, trzecie, czwarte dno, większość porusza sprawy nie tylko otaczającej Artystę rzeczywistości. Ale ta twórczość świadomie wsadzała palec w oko władzy. Świadomie Kaczmar poprzez swoje teksty dawał wyraz sprzeciwu wobec zastanego porządku. W pełni świadomie cieszył się, że choć tak może władzy zagrać na nosie. A że to nie była tylko publicystyka (taką, już wyraźnie o politycznym charakterze, też w twórczości JK znajdziesz), a często Poezja przez duże "P", to tylko Mu chwała. I chwała Mu, że umiał tym argumentem raz jeszcze się wykpić i okpić przy okazji władzuchnę.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#9
MacB napisał(a):Prosisz o argumenty?
Raczej zwracałem uwagę na ich brak.
MacB napisał(a):Świadomie Kaczmar poprzez swoje teksty dawał wyraz sprzeciwu wobec zastanego porządku.
Raczej dawał wyraz swojej świadomości zasad, na których oparty był ów porządek. Zasady te opisywał, mówił o nich, pytał o nie, ale czy się im sprzeciwiał? No nie wiem...
Ale powiedzmy, ze tak. Tyle, że treści wyartykułowane przez JK, w innej formie artykułowali też inni. Zasadą porządku w którym funkcjonował JK było, że artystom wolno było więcej (co nie oznacza, ze wolno było wszystko). Gdyby było inaczej, Kieślowski nie zrealizowałby "Amatora", Falk "Wodzireja" a Zaorski "Dziecinnych pytań".
Kaczmarski mówiący o regułach rzeczywistości, w której funkcjonował, sam niejako musiał szanować owe zasady, właśnie dlatego, aby mógł je w miarę swobodnie opisywać w swojej twórczości.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#10
Paweł Konopacki napisał(a):Raczej dawał wyraz swojej świadomości zasad, na których oparty był ów porządek.
Prawdopodobnie nie dojdziemy do porozumienia, bo Ty pamiętasz tamte czasy inaczej, a ja inaczej. Dla mnie to, co powiedział Gintrowski, a co przytoczył w poście mot, to prawda - tak to wyglądało, ale... Ale moimi oczami tak to wyglądało, w moich wspomnieniach tak to widzę. Ty widocznie masz o tamtych czasach wiedzę inną i pewnie nie dogadamy się, tak jak o II Wojnie Światowej inne wspomnienia będzie miał więzień oflagu spod Düsseldorfu, a inne pensjonariusz Majdanka.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#11
MacB napisał(a):Prawdopodobnie nie dojdziemy do porozumienia
Zawsze mi się wydawało, ze dyskusja ma, w pierwszej kolejności, być okazją do wymiany poglądów, obserwacji, argumentów. Dojście do porozumienia, jakaś zgoda, ustalenie jednego stanowiska, kompromis - to jest cel negocjacji. A my tu przecież niczego nie negocjujemy.
Ja tamtych czasów w ogóle nie pamiętam. Moja pamięć sięga - wyrywkowo - czasów, tak mniej więcej, w okolicach roku 1984 (luźne obrazki). Jakąkolwiek świadomość tego, co się w moim otoczeniu polityczno-społecznym dzieje miałem gdzieś w okolicach roku 1989. Natomiast historię okresu, o którym mówimy znam z książek, ze studiów, ze sztuki, z relacji świadków. Można powiedzieć, mam do tej historii szczególny rodzaj dystansu, który pozwala mi o niej mówić w sposób pozbawiony emocji świadka.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#12
Paweł Konopacki napisał(a):
MacB napisał(a):Prawdopodobnie nie dojdziemy do porozumienia
Zawsze mi się wydawało, ze dyskusja ma, w pierwszej kolejności, być okazją do wymiany poglądów, obserwacji, argumentów. Dojście do porozumienia, jakaś zgoda, ustalenie jednego stanowiska, kompromis - to jest cel negocjacji. A my tu przecież niczego nie negocjujemy.
No, ale ok, skoro uważasz inaczej to trudno.
W zasadzie masz rację, ale to, o czym piszesz, też ma swoje granice, bo w pewnym momencie rozmowa robi się normalnie jałowa. Wyobraź sobie bardzo wierzącego katolika (w randze, powiedzmy: wiceministra), który odrzuca ewolucjonizm i jest zagorzałym kreacjonistą oraz profesor ekonomii - dla kontrastu niech będzie kobietą i - aby wyrównać szanse - również politykiem (powiedzmy posłanką na Sejm RP). Gdy się spotkają, mogą te swoje poglądy wymienić - prawda. Mogą przedstawić sobie wzajemnie argumenty (ale w sumie po co? - jedno drugie ma małą szansę przekonać). Ona opowie o zdobyczach genetyki, geologii, kosmologii, a drugi odpowie, że swojego będzie bronić, bo takie jest jego przeświadczenie, ale na dowód, że się nie myli, wyciągnie księgę świętą, w której jak byk stoi napisane, że świat w swej różnorodności został stworzony, a nie wyewoluował. Po chwili rozmowa staje się bezprzedmiotowa; zarówno dla jednego, jak i drugiego. Jeśli jedna strona przekonań drugiej nie chce zaakceptować jako argumentu, a druga strona nie chce się przekonać do faktów, to co pozostaje?
Spróbujmy może porozmawiać raz jeszcze w oparciu o jakieś dane obiektywne. Weźmy może Świadków, Korespondencję klasową i Przedszkole i Rejtana. Ja twierdzę, że są tam nie tylko elementy opisujące tę stronę rzeczywistości Polski Ludowej, której władza nie pozwalała nawet dostrzegać, ale i elementy buntu przeciw temu zakłamaniu. Oczywiście Kaczmar nie pisał "jebać Ruskich!" albo "Precz z PZPR!" - to wtedy w ogóle nie wchodziło w grę. Każda, nawet najmniejsza, aluzja, każda, nawet niewinnie umieszczona w XVIII wieku, wzmianka o niedobrym Rusku to był miód na nasze serca, to był łyk świeżego powietrza, to było kolejne przypomnienie, że nie wszyscyśmy zgnuśnieli i że jeszcze nie zginęła . I Kaczmar był tego świadom, i szczodrze to w tamtych czasach dawał swoim odbiorcom i niech porucznikowi Sawoszowi do dziś się - słusznie, jak mówisz - zdaje, że tamta twórczość to tylko o niewinnych ideach ponadczasowych, dotykająca człowieka (a nie Polaka!), traktująca o rzeczach od przyziemności odległych, bez przełożenia na buntowniczy charakter wobec zastanego porządku prawnego PRL. Kaczmarski więcej zrobił dla zburzenia tego socjalistycznego molocha niż obaj Kaczyńscy razem wzięci (a jak wielkimi bojownikami z komuną obaj byli, to chyba przekonywać Cię nie muszę, prawda? Wink )
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#13
MacB napisał(a):W zasadzie masz rację, ale to, o czym piszesz, też ma swoje granice, bo w pewnym momencie rozmowa robi się normalnie jałowa. Wyobraź sobie bardzo wierzącego katolika (w randze, powiedzmy: wiceministra), który odrzuca ewolucjonizm i jest zagorzałym kreacjonistą oraz profesor ekonomii - dla kontrastu niech będzie kobietą i - aby wyrównać szanse - również politykiem (powiedzmy posłanką na Sejm RP). Gdy się spotkają, mogą te swoje poglądy wymienić - prawda. Mogą przedstawić sobie wzajemnie argumenty (ale w sumie po co? - jedno drugie ma małą szansę przekonać). Ona opowie o zdobyczach genetyki, geologii, kosmologii, a drugi odpowie, że swojego będzie bronić, bo takie jest jego przeświadczenie, ale na dowód, że się nie myli, wyciągnie księgę świętą, w której jak byk stoi napisane, że świat w swej różnorodności został stworzony, a nie wyewoluował. Po chwili rozmowa staje się bezprzedmiotowa; zarówno dla jednego, jak i drugiego. Jeśli jedna strona przekonań drugiej nie chce zaakceptować jako argumentu, a druga strona nie chce się przekonać do faktów, to co pozostaje?
No i, jak rozumiem, przenosząc ten przykład na naszą dyskusję, Ty jesteś profesorem ekonomii a ja bardzo wierzącą osobą w randzie ministra. Wink
A tak w ogóle, gdyby "bardzo wierzący" nie widzieli sensu dyskusji ze zwolennikami ewolucjonizmu, lub też, jak wolisz, gdyby zwolennicy ewolucjonizmu uważali za jałową dyskusję z "bardzo wierzącymi", gdyby obie strony z góry przyjęły postawę na zasadzie "nie dogadamy się", to pewnie Jan Paweł II w 1998 roku nie napisałby encykliki Fides et ratio. Może ta encyklika wydawać się tylko jeszcze jednym jałowym gadaniem, ale w istocie jest ona wyrazem przyjęcia przez Kościół części argumentów, z którą to częścią zazwyczaj Kościół nie jest utożsamiany. Wcześniej - także przecież w efekcie dyskusji "bardzo wierzących" ze zwolennikami ewolucjonizmu - powstały obszerne fragmenty Katechizmu otwierające naukę Kościoła na postawę racjonalną.
MacB napisał(a):(a jak wielkimi bojownikami z komuną obaj byli, to chyba przekonywać Cię nie muszę, prawda? )
Może nie byli wielkimi bojownikami z komuną, ale też przedstawianie ich, jako pary maminsynków siedzących pod sukienką pani Jadzi jest fałszywe. Swój udział w przeobrażeniach ustrojowych mieli - zwłaszcza tuż przed i w samym 1989 roku. Od połowy lat '70 współpracowali z KOR, potem działali w ramach struktu Solidarności. Fakt, ze Jarosław nie był internowany (Lech był!) nie oznacza jeszcze, że w ogóle nic nie robili, bali się działać etc..
Co do reszty, że tak powiem, kaczmarologicznej częsci Twojego posta, postaram się odpisac jutro.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#14
Paweł Konopacki napisał(a):Co do reszty, że tak powiem, kaczmarologicznej częsci Twojego posta, postaram się odpisac jutro.
Dzięki za już, czekam na resztę.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#15
Kuba Mędrzycki napisał(a):Co prawda kiedy rozmawia się z jakimiś tam ludźmi którzy tak właśnie uważają i mówi się im, że Kaczmarski to nie tylko 'Obława' czy 'Mury', to przytakną, udadzą, że wiedzą że 'coś słyszeli', ale w gruncie rzeczy JK i tak zostanie dla nich facecikiem z gitarą wydzierającym się na jakiejś tam barykadzie. O ile oczywiście Kaczmarski nie pomyli im się z Kaczmarkiem satyrykiem z Wrocławia czy z autorem testów do angielskiego.
Dla tych samych "jakichś tam ludzi" Chopin jest niemodnie wyglądającym frajerem, którego brzdąkania przyprawiają o ból głowy. Różnica polega na tym, że o Chopinie napisali w encyklopedii, że wielki był. To, czy o Kaczmarskim napiszą nie ma - po pierwsze - w gruncie rzeczy aż takiego znaczenia, a po drugie - to inni jacyś tam ludzie będą mieli na to wpływ.
Wiesz, Kuba, ja już chyba wolę, żeby dla tych "jakichś tam ludzi" JK pozostał facecikiem z gitarą. Bo - są na to przecież przykłady - i gorzej może być.
Odpowiedz
#16
Paweł Konopacki napisał(a):Wypowiedź ta, bodaj zamieszczona w "Pożegnaniu barda" wskazuje, że PG zrozumiał "Kantyczkę" opacznie, dosłownie, wbrew zamierzeniu autora. Dlatego napisał do niej dośc patetyczną muzykę, która - paradokasalnie - wzmacniała jeszcze ironiczną wymowę tekstu.
Nie znam tego fragmentu, ale jak oglądam nagranie z "Wieczoru trzech bardów", to ewidentnie widzę, że Gintrowski wspina się na wyżyny ironii. Strzela grymasami mocniej niż w jakiejkolwiek innej piosence i prawie pluje jadem.
Paweł Konopacki napisał(a):Wracając do słow PG, mam wrażenie, że pan Przemysław za bardzo upolitycznia twórczość, tą, którą współtworzył. Sądzę też, ze w ogóle antysocjalistyczna, antylewicowa postawa PG za bardzo silnie rzutuje na jego poglądy dotyczące sztuki.
A co do upolitycznienia twórczości, to zauważam coś dziwnego. Jak ktoś się zaangażuje lewicowo-prawnoczłowieczo i ekologicznie to dobrze, a jak śpiewa o narodzie i wartościach "konserwatynych" to nagle mówi się o upolitycznieniu. Szufladkowanie jak z tabloidu.
[b]http://wachmistrz.deviantart.com/gallery/[/b]
Odpowiedz
#17
Wachmistrz napisał(a):...jak oglądam nagranie z "Wieczoru trzech bardów", to ewidentnie widzę, że Gintrowski [przy "Kantyczce..."] wspina się na wyżyny ironii. Strzela grymasami mocniej niż w jakiejkolwiek innej piosence i prawie pluje jadem.
Ciekawe... Będę musiał to obejrzeć raz jeszcze.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Popisów Jacka Kurskiego c.d. Jiři 42 10,570 01-02-2013, 03:06 PM
Ostatni post: liptus
  Artykuł Jacka Kowalskiego w Bibule. Adam 9 2,547 04-29-2012, 09:12 PM
Ostatni post: Alek
  Epitafium dla Jacka Kaczmarskiego MacB 6 1,820 12-30-2011, 10:41 PM
Ostatni post: superxana
  Obóz młodzieżowy dla miłośników twórczości Jacka glenkora1 0 916 03-22-2011, 12:52 PM
Ostatni post: glenkora1
  doceniają Jacka i we Frondzie colt 38 7,187 08-21-2010, 03:07 PM
Ostatni post: Simon
  Stanisław Elsner-Załuski wspomina Jacka Kaczmarskiego Blaki 5 1,889 07-01-2009, 12:52 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  MP3 Jacka Kaczmarskiego do kupienia w internecie stopawel 8 2,611 10-10-2007, 07:35 PM
Ostatni post: Artur

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości