Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
pomyłki
#61
Bardzo dziękuję Wam za wyjaśnienie Big Grin Bo ta zwrotka już od dawna mnie męczyła, ale niestety nic sama wydumać na ten temat nie ptrafiłam :wstyd:
Odpowiedz
#62
Tu można poczytać baśnie w oryginalnej, nieuładzonej wersji:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://gutenberg.spiegel.de/?id=5&xid=969&kapitel=1#gb_found">http://gutenberg.spiegel.de/?id=5&xid=9 ... 1#gb_found</a><!-- m -->

Polecam np. bajeczkę o córce młynarza - "Das Mädchen ohne Hände". Wersja angielska:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.surlalunefairytales.com/armlessmaiden/index.html">http://www.surlalunefairytales.com/arml ... index.html</a><!-- m -->

Fragment:
Cytat:The miller's daughter was a beautiful, pious girl, and lived through the three years in the fear of God and without sin. When therefore the time was over, and the day came when the Evil-one was to fetch her, she washed herself clean, and made a circle round herself with chalk. The devil appeared quite early, but he could not come near to her. Angrily, he said to the miller, "Take all water away from her, that she may no longer be able to wash herself, for otherwise I have no power over her." The miller was afraid, and did so. The next morning the devil came again, but she had wept on her hands, and they were quite clean. Again he could not get near her, and furiously said to the miller, "Cut her hands off, or else I cannot get the better of her."
The miller was shocked and answered, "How could I cut off my own child's hands?" Then the Evil-one threatened him and said, "If thou dost not do it thou art mine, and I will take thee thyself." The father became alarmed, and promised to obey him. So he went to the girl and said, "My child, if I do not cut off both thine hands, the devil will carry me away, and in my terror I have promised to do it. Help me in my need, and forgive me the harm I do thee." She replied, "Dear father, do with me what you will, I am your child." Thereupon she laid down both her hands, and let them be cut off.

Trochę takiego klimatu, choć w postmodernistycznym, lekko chaotycznym i zabawnym stylu, można poczuć w filmie Gilliama "Nieustraszeni bracia Grimm". Znane z dzieciństwa historie przestają być puste w swej umowności - obraz dziecka w ciemnym lesie potrafi być jednak niepokojący, a scena, w której dziecko jest połykane przez konia - surrealistyczna i dosadna zarazem.

W każdym razie - nie chodziło chyba Kaczmarskiemu o okrutną prawdę Grimm's Law - prawa znanego z historii języków germańskich, rozwiniętego przez starszego z braci Grimm właśnie Wink.
Odpowiedz
#63
Jeżeli chodzi o literaturę dziecięcą - wychowano mnie na bajkach wierszowanych. Czytać się nauczyłam na "Tygryskach" J. Papuzińskiej. Podsuwano mi Porazińską, Krasickiego...
Pierwszą książką, którą wypożyczyłam w bibliotece szkolnej był "Dziadek do orzechów". Do tej pory pamiętam! Smile
Ponieważ u mnie w domu było mnóstwo książek - czytałam to, co mi wpadło w ręce. I nie musiały być to książki typowo dla dzieci. Dość długo w domu nikt nad tym specjalnie nie czuwał, przeczytałam mnóstwo książek niespecjalnie dla małych dzieci, raczej typu awanturniczo-przygodowego. Bomba wybuchła, kiedy mój wujek zobaczył, co czytam, a akurat pochłaniałam "Królową Margot" (miałam wtedy 9 lat) i - na jakiś czas - miałam dwa "zestawy" książek: czytanych przy rodzicach i tych, które skrzętnie odkładałam na miejsce, gdy wracali... Wink
Wtedy też zaskakiwałam niektórych recytując "z pamięci" np. "Świteziankę" Mickiewicza...

Baśnie wszelkiego typu zaczęłam czytać dopiero pod koniec podstawówki. Zawsze traktowałam je jako... horrory. I to nie tylko baśnie Braci Grimm. I to prawda, że jest tam mnóstwo demonicznych postaci, krew się leje gęsto, ludzie cierpią...
Niby wszystko, jak trzeba, zły zostaje ukarany, dobry nagrodzony... ale okrucieństwa tam wiele!

Według mnie w baśniach jest jeszcze coś gorszego, niż treść, często krwawa i okrutna.
Najgorsza jest jednak konfrontacja takich baśni z życiem, gdzie zło tryumfuje a dobro przepada. I może dlatego ten fragment wspomnianego utworu traktuję trochę pod tym kątem...

Nawiasem mówiąc Andersen jest jeszcze bardziej ponury i jego baśnie często kończą się źle.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#64
A - swoją drogą - moje spojrzenie na ten cytat - bardzo mi się zgadza z:
"Małe CONIECO nie wyjaśni
jakże tu żyć po śmierci... baśni."
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#65
A propos pojęć anatomicznych- gdyby traktować odstępstwa od obowiązującej w Polsce (bochenkowo-reicherowsko-sylwanowiczowej) anatomii jako pomyłki, musielibyśmy za pomyłkę uważać używanie określenia "noga" w odniesieniu do kończyny dolnej oraz "ręka" w odniesieniu do części kończyny górnej innej niż dłoń :Smile
in montibus veritas
Odpowiedz
#66
Niedawno odkryłem, że gdyby przyjąć, że gorzkie żale pośpiewane przez człeka poczciwego miały być wielkopostnymi Gorzkimi żalami, to Jackowy Pan Rej przewidział istnienie nabożeństwa, które pojawiło się sto kilkadziesiąt lat po jego śmierci.
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#67
No jeśli by się podpierać Wikipedią, to pomyłka by się też znalazła w "Witkacy do kraju wraca":

Chociaż żyły otworzyłem na polskim Polesiu

Według Wiki Witkacy, mówiąc wprost, poderżnął sobie gardło.
Odpowiedz
#68
Alek napisał(a):Według Wiki Witkacy, mówiąc wprost, poderżnął sobie gardło.
Jakieś żyły w gardle by się pewnie znalazły. Wink
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#69
"Witkacy żyletkami naciął sobie żyły na przegubie, a następnie na przedramieniu, ale krew nie płynęła. Przeciął więc żyły na prawej nodze, także bez efektu. Powiedział więc: "Jak ty zaśniesz, to poderżnę sobie gardło" [ty - Czesława Okińska, przyjaciółka i kochanka Witkacego, która próbowała sobie odebrać życie razem z nim - przyp. moje]. Czesława powoli zaczęła tracić przytomność i usłyszała jeszcze, jak Witkacy wołał: "Nie zasypiaj, nie zostawiaj mnie samego". Później podłożył jej sweter pod głowę. Przeciął sobie tętnice po obu stronach szyi. Umarł wskutek wykrwawienia."

Cyt. za: Piotr Sarzyński, Leksykon samobójców,Warszawa 2002, s.334.

Autor leksykonu twierdzi, że taki był najbardziej wiarygodny scenariusz zdarzeń niedzielnego popołudnia (17 IX 1939 r.), w które to Witkacy popełnił samobójstwo.
Żydowinem być mi raczej,
Gdy mianuje mnie Polaczek...
Odpowiedz
#70
piotrek napisał(a):Jakieś żyły w gardle by się pewnie znalazły.
No dobra, czasem się za bardzo czepiam Smile
Odpowiedz
#71
Alek napisał(a):
piotrek napisał(a):Jakieś żyły w gardle by się pewnie znalazły.
No dobra, czasem się za bardzo czepiam Smile
To nie do końca czepianie Smile Owszem, "jakieś żyły [...] by się [...] znalazły", ale jeśli mówi się o podcięciu sobie żył mamy najczęściej na myśli żyły na przegubach dłoni (słynne cięcie żyletkami). Jeśli zaś ktoś przecina sobie "coś" w okolicy gardła (poderżnięcie gardła) to jest to tętnica szyjna. Możliwe, że przy okazji przecina jakieś tam żyły, ale rychła śmierć następuje na skutek przecięcia tętnicy.
I salwę w płuca czy też sznur na szyję
By nie powiedział kto, że jeszcze żyje
Odpowiedz
#72
Tak w ramach szukania okazji do przyczepienia się mam takie pytanie: czy noworodki są w stanie próbować capnąć czyjąś brodę, lub odwrócić główkę? Osobiście nie wiem, ale mam wątpliwości. Ktoś się orientuje? A fragment odpowiedni to:
A Jezusek już się stara
Capnąć brodę Baltazara.
Ale główkę wciąż odwraca
Gdzie dar prosty, sercu miły,


I może to nie do końca w temacie, ale nie bardzo rozumiem ten fragment Cromwella:
Żal płynie z winy, a z winy - kajanie.
To co w końcu płynie z czego?
Odpowiedz
#73
Alek napisał(a):czy noworodki są w stanie próbować capnąć czyjąś brodę, lub odwrócić główkę?
Wg Biblii Jezus w chwili tych odwiedzin już niekoniecznie był noworodkiem. W Mt 2:11 jest napisane, że mędrcy weszli do domu, więc nie było to w stajence, jak się często przedstawia.
Ponadto Herod kazał zgładzić wszystkie dzieci "od dwóch lat i młodsze" (Mt 2:16).

A co do noworodków... O ile pamiętam moje dziecię w okolicach 2 tygodni potrafiło przekręcać główkę a odruch chwytania jest wrodzony, dopiero później ustępuje.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#74
gosiafar napisał(a):Ponadto Herod kazał zgładzić wszystkie dzieci "od dwóch lat i młodsze" (Mt 2:16).
Tyle, że Jezus już był w Egipcie.

[Dodano 23 grudnia 2008 o 09:25]
Cytat:Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego5.

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał [oprawców] do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców.
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
#75
Zbrozło napisał(a):Tyle, że Jezus już był w Egipcie.
Zgadza się. Tyle tylko, że daje pewne wskazówki, co do wieku Jezusa.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#76
gosiafar napisał(a):Tyle tylko, że daje pewne wskazówki, co do wieku Jezusa.
Możesz rozwiną tę myśl, bo nie ogarniam.
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
#77
Zbrozło napisał(a):Możesz rozwiną tę myśl, bo nie ogarniam.
Skoro Maria i Józef już mieszkali w domu Jezus mógł być już w wieku niemowlęcym, natomiast miał mniej niż dwa lata.
Pytanie też kiedy pojawiła się gwiazda. Prawdopodobnie z chwilą narodzin Jezusa, a podróż ze Wschodu też trochę trwała.
Trudno tylko wywnioskować, co na ten temat sądził sam J.K.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#78
Co do odwracania główki i odruchu chwytnego - nie mam pojęcia. Jak dla mnie - licentia poetica Smile Za to mogę powiedzieć, co sądzę o drugiej "pomyłce".
Alek napisał(a):I może to nie do końca w temacie, ale nie bardzo rozumiem ten fragment Cromwella:
Żal płynie z winy, a z winy - kajanie.
To co w końcu płynie z czego?
Wszystko płynie z winy. I żal, i kajanie (jedno drugiemu bardzo bliskie semantycznie, bo kajać się to "przyznawać się ze skruchą do winy, żałując tego, co się zrobiło").
Ten wers mi też rzuca się w ucho Smile Zastanawiałam się nad nim kiedyś i doszłam do wniosku, że pewne nieporozumienie wprowadza tu zaimek a. Bardzo często jest on używany w funkcji przeciwstawiania ("żal płynie z winy, a z czegoś innego [płynie] kajanie"). Rzadziej natomiast używa się tego samego a w funkcji łącznej, czyli w znaczeniu "i, oraz" ("żal płynie z winy i z winy [płynie] kajanie"). A chyba właśnie takie znaczenie ma tutaj to a.
To jest - według mnie - nie pomyłka, tylko bardzo kunsztowny wers: i przez zwykłe powtórzenie winy, i przez to zagęszczenie znaczeń, i przez zaplątany szyk. Bo w szyku też tu trochę JK namieszał - widać to, gdy porównać ten wers:
Cytat:Żal płynie z winy, a z winy - kajanie.

z wcześniejszym, identycznym rytmicznie i pozornie bardzo podobnym składniowo wersem:
Cytat:Lęk rodzi wściekłość, a wściekłość - powstanie
Podmioty (wytłuszczone) stoją zupełnie inaczej, więc szyk jest inny i cała analogia bierze w łeb. Dlatego też chyba wiadomo, co rodzi co, a nie wiadomo, co płynie w czego.
To prawie jak w tym kawale o bocianie i szpaku Wink
[color=#008080][i]Nikt nigdy ich już nie obudzi,
Śmiech z klątwą się na usta cisną...
Głupio jest żyć wśród mądrych ludzi
Z ich piękną Latającą Wyspą.[/i][/color]
Odpowiedz
#79
gosiafar napisał(a):Pytanie też kiedy pojawiła się gwiazda. Prawdopodobnie z chwilą narodzin Jezusa, a podróż ze Wschodu też trochę trwała.
Gdy Jezus był w Betlejem.

Prawdopodobnie Mędrcy już byli w drodze, gdy zobaczyli gwiazdę.

A czy gwiazda przemieszczała się wraz z Jezusem? I czy świeciła tylko w nocy?
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości