Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
pomyłki
#31
tmach napisał(a):A ja sobie odpuszczę pisanie postów niedobudzona, przy porannej kawie
Cytat:Wysłany: Dzisiaj 17:57
że niby jak? Wink
Odpowiedz
#32
Hej!

"A do ręki zamiast kopii wziął Piotrowe wiosło"

Chodzi tu o św. Piotra?
Jego atrybutem nie było chyba wiosło? Z wikipedii wynikałoby, że "ryba, paliusz, kogut, księga, kapelusz, kwiat lub zwój".

Kiedyś ktoś zwrócił mi na to uwagę - jest okazja więc pytam.

Pozdrawiam,
Maciek
"Mmmmmy mmm mmymmymy, mmmm yhh mmy" - J. Kaczmarski, "Mury"
Odpowiedz
#33
Ale św. Piotr był rybakiem, więc pewnie wiosło jako atrybut rybaka Wink
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#34
Tak, ja wiem, że był rybakiem. Z tym, że każdy ze Świętych ma te atrybuty przyporządkowane - że tak powiem - "odgórnie". Wink. I na ten przykład te wcześniej wymienione to są atrybuty Św. Piotra, natomiast jeżeli chodzi o wiosło to zwykło się je przypisywać św. Wojciechowi.
Stąd moje pytanie.
"Mmmmmy mmm mmymmymy, mmmm yhh mmy" - J. Kaczmarski, "Mury"
Odpowiedz
#35
Maćku, po zajęciach z Ikonografii Świętych mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że ilość patronatów i atrybutów nie dość, że jest znacznie szersza niż ta podana na Wikipediu to jeszcze ciągle się powiększa. Np. Św. Klara bywa przedstawiana z pilotem do telewizora Smile
Często w licznych przedstawieniach pojawiają się atrybuty związane z zawodami, jak Ania słusznie zauważyła Św. Piotr był rybakiem i mógł posiadać wiosło. Na wystawie, którą się obecnie opiekuję stoi figurka Jana Nepomucena, który posiada kawałek drewna, przypominający wiosło. "Czy artysta się wygłupia?"... Smile
Odpowiedz
#36
Tak z ciekawości przyjrzałem się reprodukcji obrazu - wiosła nie widać. Być może gdzieś tam jest. Na pierwszy plan wysuwa się jakby szufla do chleba - na której z resztą coś na kształt chleba jest.
Co do dodawania atrybutów - nie ma jakiegoś kanonu w tej materii?
Rozumiem, że np. zamiast kopii wziął pokrętło szumonamiernika, ew. asdic-u w tych ciekawych czasach też mogłoby pasowaćWink.
"Mmmmmy mmm mmymmymy, mmmm yhh mmy" - J. Kaczmarski, "Mury"
Odpowiedz
#37
MaryShelley napisał(a):Ale św. Piotr był rybakiem, więc pewnie wiosło jako atrybut rybaka Wink
dla rybaka to chyba sieć bardziej Smile
Odpowiedz
#38
Moim zdaniem pewna niedokładność występuje w "Epitafium dla B. Jasieńskiego". Chodzi o jakoby czarny kawior pozyskiwany z łososia. Nie jestem znawcą tematu, ale z dostępnych źródeł wnioskuję, że czarny kawior jest ikrą jesiotra, zaś czerwony - właśnie łososia.
Pietrek_C
Odpowiedz
#39
Pietrek_C napisał(a):Nie jestem znawcą tematu, ale z dostępnych źródeł wnioskuję, że czarny kawior jest ikrą jesiotra, zaś czerwony - właśnie łososia.
z bieługi Smile
niedowiarków odsyłam tu: <!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kawior_czarny">http://pl.wikipedia.org/wiki/Kawior_czarny</a><!-- m -->
Odpowiedz
#40
stepniarz napisał(a):z bieługi
Tyle, że bieługa należy właśnie do rodziny jesiotrowatych. Gdyby ryba ta należała do łososiowatych, nie miałbym żadnych uwag.
Pietrek_C
Odpowiedz
#41
o tej chwili przestaję słuchać Kaczmara. no jak on mógł pomylić łososia z jesiotrem i czarny kawior z czerwonym :/ Wink
Odpowiedz
#42
stepniarz napisał(a):o tej chwili przestaję słuchać Kaczmara. no jak on mógł pomylić łososia z jesiotrem i czarny kawior z czerwonym
Ale nikt przecież nie mówi, że takie pomyłki coś zmieniają i że przez to utwory te coś tracą na wartości. Uważam, że o takich rzeczach wręcz trzeba mówić, bo jest to w jakiś sposób element wiedzy dotyczącej twórczości Kaczmarskiego i można to będzie kiedyś pewnie sprzedać jako fajną ciekawostkę Smile
Odpowiedz
#43
Alek napisał(a):A zdaje się, że synonimem żuchwy jest szczęka dolna (a chyba się też stosuje ten termin w protetyce dentystycznej - Elzbieto, jak to jest?), więc tu chyba, mimo najszczerszych intencji, nie można się pomyłki doszukiwać.
Nie można. Szczęki to pojęcie znacznie wykraczające poza zakres anatomii psowatych. ;-) Czasem nawet wo szczękach się mówi w anatomii owadów, których aparat gębowy z trzewioczaszką kręgowców ma niewiele wspólnego (poza ogólną funkcją). Nie mówiąc już o szczękach hamulcowych albo rodzaju straganu.
encyklopedia pwn napisał(a):szczęki, różnie ukształtowane, mocne, zaciskające się narządy położone w obrębie otworu gębowego; służą do chwytania i rozdrabniania pokarmu; u kręgowców uzębione kości (lub elementy chrzęstne) trzewioczaszki: sz. górna i sz. dolna — żuchwa.
Szczerze mówiąc, utożsamianie szczęki ze szczęką górną, jeśli rzeczywiście występuje w gwarze kynologicznej albo myśliwskiej uważałbym za coś, do czego można się przyczepić bardziej. (Gdybym się czepiał żargonów środowiskowych, a tego nie robię, bo sam lubię swój. dSmile )
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#44
Jedną z takich ciekawszych pomyłek jest ta, na którą już kiedyś na forum ktoś zwrócił uwagę:
w "Dzieciach Hioba" słyszymy o 7 synach i 7 córkach, natomiast Hiob miał 7 synów i 3 córki (Hioba 1:2,4).
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#45
piotrek napisał(a):Szczerze mówiąc, utożsamianie szczęki ze szczęką górną, jeśli rzeczywiście występuje w gwarze kynologicznej albo myśliwskiej uważałbym za coś, do czego można się przyczepić bardziej
Tyle, ze ja np. nie miałem na myśli gwary myśliwskiej tylko definicje zawarte w atalasie anatomicznym ( w razie wątpliwości przytoczę).
Zdaje się, ze obecnie cytowanie na Forum Wikipedii jest źle widziane, ale niech tam:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szcz%C4%99ka">http://pl.wikipedia.org/wiki/Szcz%C4%99ka</a><!-- m -->
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#46
gosiafar napisał(a):Jedną z takich ciekawszych pomyłek jest ta, na którą już kiedyś na forum ktoś zwrócił uwagę:
w "Dzieciach Hioba" słyszymy o 7 synach i 7 córkach, natomiast Hiob miał 7 synów i 3 córki (Hioba 1:2,4).
Licentia poetica? Wink Tak mi Autor odpowiedział na kilka moich zastrzeżeń (już nie pamiętam jakich, jedno dotyczyło wyglądu Dwóch Skał, ale to nie była akurat żadna pomyłka).
Paweł Konopacki napisał(a):Zdaje się, ze obecnie cytowanie na Forum Wikipedii jest źle widziane
:jezyk:
[i]Heard ten thousand whisperin' and nobody listenin'[/i]
Odpowiedz
#47
Paweł Konopacki napisał(a):Zdaje się, ze obecnie cytowanie na Forum Wikipedii jest źle widziane
Niecelna złośliwość, moim zdaniem. Nie chodzi o to, że cytowanie czegokolwiek jest źle widziane, tylko o to, że nadmierne posługiwanie się cytatami z encyklopedii tudzież sprowadzanie dyskusji do poziomu definicji pojęć rozbija samą dyskusję (vide rozmowa o folku, akustyce itp).
Odpowiedz
#48
Paweł Konopacki napisał(a):( w razie wątpliwości przytoczę)
Ja bym poprosił, jeśli można.
Luter napisał(a):Niecelna złośliwość, moim zdaniem
Za bardzo wszystko bierzesz do siebie Lutrze. O ile mnie pamięć nie myli, to wątpliwości co do wiarygodności Wikipedii pojawiały się już przy religijnych rozmowach ze Sławkiem.
Odpowiedz
#49
Paweł Konopacki napisał(a):definicje zawarte w atalasie anatomicznym
Zajrzałem do Sylwanowicza. Pozostaje mi przyznać, że utożsamianie szczęki wyłącznie ze szczęką górną to cecha żargonu medycznego.
Nie zmienia to faktu, że anatomia człowieka, a nawet kręgowców jest tylko drobnym działem anatomii ogólnej, a tam nazwa szczęka (a tym bardziej szczęki) ma szersze znaczenie. Przypuszczam też, że Sylwanowicz oglądając thriller Spielberga nie poprawiał w myśli tytułu na "Żuchwa i szczęka". Podobnie może czasem obserwować szczękościsk, a nie szczęko-żuchwościsk Wink Odróżnianie mandibuli od maxilli bywa przydatne, ale zbyt często są one rozpatrywane razem, żeby nie było pojęcia wspólnego (tak jak obok pojęć ręce i nogi jest pojęcie kończyny, a oprócz pojęć czułki, odnóża, pokładełka itp. jest pojęcie przydatki). Tym pojęciem są właśnie szczęki.


(Zdaje się, że powoływanie się na obce języki jest źle widziane na tym forum :wredny: , ale w języku współczesnej medycyny tj. po angielsku obok mandible używa się lower jaw, a obok maxilla też upper jaw.)
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#50
piotrek napisał(a):Zajrzałem do Sylwanowicza. Pozostaje mi przyznać, że utożsamianie szczęki wyłącznie ze szczęką górną to cecha żargonu medycznego.
Ale co właściwie pisze Sylwanowicz? Że błędem jest nazywanie żuchwy szczęką dolną?
Odpowiedz
#51
Alek napisał(a):Ale co właściwie pisze Sylwanowicz?
Jako że jest to atlas i to mały (poważniejszymi podręcznikami Sylwanowicza ani Bochenka nie dysponuję), pisze niewiele. Po prostu pisze o szczęce i żuchwie jako dwóch bytach, np. o "wyrostkach zębodołowych szczęki i żuchwy" zamiast prościej o "wyrostkach zębodołowych szczęk". Podobnie w Słowniku Medycyny Petera Collina "upper jaw and lower jaw" są tłumaczone na "szczęka i żuchwa" a nie "szczęki" ani "szczęka górna i dolna" (swoją drogą tam "jaw" oznacza też cały aparat składający się z całej pary szczęk, więc "jaw" może znaczyć to samo, co "jaws").
Nie jest więc wprost napisane, że "szczęka dolna" to wyrażenie niepoprawne, ale starają się go unikać.
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#52
Ja sprawdziłem w Woźniaku i Krechowieckim (Bochenka i Marciniaka mam w delegacji) i rzecz jasna są nazywane tak, jak mówisz (do tego nikt nie miał chyba wątpliwości), ale też nigdzie nie jest napisane, że "szczęka dolna" jest określeniem niepoprawnym w każdej sytuacji. To znaczy, nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na egzaminie z anatomii nazwał żuchwę "maxilla inferior" (przepraszam za ewentualną złą odmianę), ale też nikt na razie nie udowodnił (poza Wikipedią Smile) ), że szczęka dolna nie jest po prostu jakimś oldschoolowym określeniem z czasów Rokitansky'ego. I choć jako taka dziś jest niepoprawna być może, to w utworze poetyckim może przecież mieć pełną rację bytu Smile
Odpowiedz
#53
Alek napisał(a):Za bardzo wszystko bierzesz do siebie Lutrze.
Nie wziąłem tego do siebie, tylko do sytuacji mających miejsce na forum. W ogóle jeśli chodzi o branie wszystkiego do siebie to raczej nie ja jestem tu liderem.
Odpowiedz
#54
Apolinary napisał(a):Za błąd można by też poczytywać użycie wyrazu "karakan" w Encore, jeszcze raz - regionalizm Podlaski (stamtąd pochodzę i przez połowę dzieciństwa forma "karakon" wydawała mi się nieprawidłowa,
Pewuenowski SJP zarówno karakona, jak i karakana uznaje za dawne nazwy karalucha. Ja wychowałem się na karakonie, więc może dystrybucja nazw jest jakoś zróżnicowana regionalnie, ale żeby od razu uznawać którąś za niepoprawną?! Z tym kwalifikatorem "dawne" też bym nie przesadzał. Już chyba lepsze by było "potoczne".

A taksonomowie spośród nazw ludowych i tak wybrali sobie karaczana i przypisali ją całej grupie obejmującej m.in. karaluchy i prusaki. Ale warto pamiętać, że są to nazwy obowiązujące w taksonomii owadów, a to wcale nie oznacza, że obowiązujące dokładnie tak samo w normalnym języku.
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#55
piotrek napisał(a):A taksonomowie spośród nazw ludowych i tak wybrali sobie karaczana i przypisali ją całej grupie obejmującej m.in. karaluchy i prusaki. Ale warto pamiętać, że są to nazwy obowiązujące w taksonomii owadów, a to wcale nie oznacza, że obowiązujące dokładnie tak samo w normalnym języku.
Tak jak np. forma "kurakoń", której twórca, gdy tylko się spostrzegł, że zwierz, którego pragnął nią opisać, nie istnieje, doczepił ją do wspomnianego karakona i forma owa do dziś funkcjonuje jako idiolekt i istnieć będzie, dopóki jej autor nie sczeźnie.
[i]Heard ten thousand whisperin' and nobody listenin'[/i]
Odpowiedz
#56
Witam! na wstępie śpieszę przyznać, że zdaję sobie sprawę, że ten post raczej nie powinien znaleźć się pod tematem "pomyłki", ale nie miałam pojęcia gdzie mogę zamieścić moje pytanie. Zastanawiam się jaki sens(i czy w ogóle jakiś ma) fragment jednego z utworów... Otóż mam pytanie związane z piosenką „Rozmowa”, a właściwie z poniższą zwrotką:
- Proszę pani, przecież to robię.
Opowiadam baśnie, choć smutne -
Kim by był niepojęty człowiek
Bez braci Grimm prawdy okrutnej?


Otóż w żaden sposób nie mogę sobie skojarzyć, o jakiej okrutnej prawdzie tu jest mowa… W końcu bracia Grimm pisali baśnie dla dzieci, co prawda zawierające morały, ale jednak nie przychodzi mi na myśl żadne okrutne przesłanie przekazane przez nich…A co dopiero takie, które miałoby decydować bądź jakkolwiek wpływać na wartość człowieka. Może ja po prostu nie jestem w stanie wychwycić głębszego sensu tej zwrotki, a może to artysta się wygłupia(ł)?
Pozdrawiam! Wink
Odpowiedz
#57
Kiedyś słyszałem, albo czytałem, że baśnie braci Grimm, które znamy, to tylko część ich twórczości. Ta łagodniejsza właśnie. Pozostałe nie nadają się dla dzieci. Ten fragment "Rozmowy" zawsze mi się z tym kojarzył.
Poza tym, tak już w życiu bywa, że prawda nie zawsze bywa wygodna, kolorowa i interesująca - napisał, po czym otarł pot z czoła i zastanowił się, kto pierwszy wytknie sypanie frazesami Wink
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#58
Z tego, co pamietam, to u Grimmów krew się leje, ludzie obcinaja sobie ręce albo ktoś wydłubuje im oczy. Chyba można nazwać to okrutnym.
Odpowiedz
#59
Hmm… Z pewnością pkosela ma rację, że chodziło właśnie o tę mniej łagodną część ich twórczości, ale jestem ciekawa czy ktoś z Was kojarzy, czym dokładnie była ta ‘okrutna prawda’?
Ps. Choćby tak z grubsza Smile
Ps2.
Jaśko napisał(a):Chyba można nazwać to okrutnym.
no fakt Smile więc mam rozumieć, że ta prawda brzmi mniej wiecej:live is brutal? Wink
Odpowiedz
#60
Nie czuję się kompetentna, jeśli chodzi o braci Grimm (Czy jest na sali germanista? :niepewnySmile, ale potwierdzam, że te baśnie są doprawdy okrutne i ponure. Znam kilka w wersji podstawowej, niezłagodzonej odpowiednio dla najmłodszych. Bo zbiór Grimmów nosi wprawdzie tytuł Kinder- und Hausmaerchen (Baśnie dziecinne i domowe), ale dla dzieci niezbyt się nadaje... Zwłaszcza współcześnie.
AnnaK napisał(a):no fakt Smile więc mam rozumieć, że ta prawda brzmi mniej więcej:live is brutal? Wink
Hm. W sumie chyba tak to można ująć. Wink Mądrość ludowa, ale Grimmowskie baśnie to nic innego jak trochę po romantycznemu podrasowane legendy i podania ludowe.
W baśniach - samo życie... Rywalizacja między dziećmi jak w wielkiej korporacji. Mężczyźni maltretują żony. Krew się leje strumieniami, macochy skazują dzieci na głodową śmierć w lesie, trują lub duszą młode kobiety w łaźni. Chyba każdej znanej mi baśni ktoś ginie albo przynajmniej traci rękę lub oko. Taki jest np. niezbyt szeroko znany finał bardzo szeroko znanego Kopciuszka: dwa gołąbki wydziobują złym siostrom po jednym oku...
Sprawcy niektórych okrucieństw bywają karani, ale nie zawsze, więc co do morału u Grimmów też można się spierać.
pkosela napisał(a):Kiedyś słyszałem, albo czytałem, że baśnie braci Grimm, które znamy, to tylko część ich twórczości.
To chyba prawda - nie wiem, ile baśni przełożono na polski, ale najobszerniejszy zbiór niemiecki zawierał 200 baśni. Ja kojarzę może z 10 baśni, a Wy?
[color=#008080][i]Nikt nigdy ich już nie obudzi,
Śmiech z klątwą się na usta cisną...
Głupio jest żyć wśród mądrych ludzi
Z ich piękną Latającą Wyspą.[/i][/color]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości