Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Autorytet
#1
Tekst dość stary (sprzed ok dwóch lat), więc może pewną infantylnością pobrzmiewać, ale strasznie go lubię i, bądź co bądź, dla mnie nadal jest aktualny Smile (a osoba, pod wpływem której został napisany, wciąż wywołuje takie reakcje).
------------------------------
- Tak. To niewytłumaczalne. Ja sama tego nie rozumiem. Tym bardziej nie umiem tego przekazać innym.

- Czego? Uczucia? Podejścia? Uczucia, podejścia, stosunku. Skrajnego uwielbienia i podziwu. Nigdy miłości. Chyba, że jakiejś dziwnej jej odmiany. Ale nie… nigdy miłości. Jest zbyt ‘czysty’, nietykalny, niedostępny. Zresztą i bez tego. Zbyt jest niezwykły, wielki by go obdarzać chwiejnym, przyziemnym uczuciem. Ale mocna chęć przyjaźni. Chęć mocnej przyjaźni. Oddania, niekiedy ślepego. Wynikającego z zaufania, nieograniczonej wiary, pewności, poczucia bezpieczeństwa. Wewnętrzne przeświadczenie, że wszystko, co robi, co każe robić, ma cel. A nawet, jeśli go nie ma, to nie skrzywdzi.

- Katharsis. Wchłanianie przestrzeni.

- I co, że podejrzanie. Wkłada każdą cząstkę siebie we wszystko, co czyni, co mówi. Jest on i nic poza nim. Zawieszam się, gdy mówi. Trzęsą mi się ręce, gdy mówi. Nie ma powietrza, gdy mówi, zmuszony jesteś oddychać nim, tym, co mówi.
Każda część mojego działania jest tak śmiesznie marna, przy tym, co potrafi. Gdy prezentuje, przedstawia jest on i nic poza nim. Zawieszam się, gdy przedstawia. Trzęsą mi się ręce, gdy prezentuje. Nie ma powietrza, gdy gra, zmuszony jesteś oddychać nim, tym, co robi.

- Nie, nie! Jest człowiekiem. I dlatego wciąż to nie może dotrzeć i wciąż tak fascynuje.

- Nie, autorytetów nie mam. On jedyny. Zdanie, sugestia, wspomnienie.

- Tak. Mówi. O przeciekającym kiblu, o tym, że je tosta, i że zepsuł mu się czajnik. Ze wszystkim się liczę, wszystko rejestruje. Pieczołowicie zbieram bodźce. Segreguje informacje. Jak odkryje sprzeczność – upominam, pytam. Przyznaje mi racje, tłumaczy. Ale sprzeczności zdarzają się rzadko, na nieistotnych płaszczyznach. Jest zbyt pewny swego zdania, zbyt jasno określony ma stosunek, wyznaczone kierunki.

- Zna swoją wartość. Zapewne wie, jakie wywołuje reakcje. Wie, że potrafi wiele, więcej od innych. Że ma większe możliwości. I umie o tym pięknie mówić. I uśmiechać się pięknie.

- Też się dziwię. Że bez egocentryzmu, bez ignorancji, że z dystansem. Że całą wielkość opiera na własnych dokonaniach, doświadczeniu, przeżyciach. NIGDY. Nigdy na pogardzie. Czerpie on z nich, fascynuję się.

- Kim? Człowiekiem. Z odpowiednim dla niego szacunkiem i zastanowieniem. Ostatecznie obojętność! [Ale też z czegoś wynikająca, podjęta z przemyśleniem.]

- Wady? Nie był by idealny, gdyby ich nie miał.

- Tak. One też. One też są fascynujące.

- Tak, mówi, mówi. Z takim samym zaangażowaniem. „Łuski i rogi”. Wariactwo. Ryzyko.

- Boję się. Za każdym razem, cały czas. Bo wiem, że to nie wszystko. Za każdym razem, cały czas. Wiem jak wiele może powiedzieć, jak wiele może przekazać. Wykazać marność. Ale nie – uczy. Powoli, po kawałku. Odsłania. I mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem. Powoli, po kawałku. Otwarty, też chłonie, z szerszym spojrzeniem. Ale sam niepoznany do końca. Z przekornym uśmiechem, uniesioną brwią. Tajemniczy zawsze. Bierze za rękę i oświadczając, że smoki (jednak!) istnieją, wprowadza Cię do ich pieczar. *
-------------------------------
* Piwo temu, kto poda tytuł książki, której "fragment" parafrazuje ostatnie zdanie Smile) (scarlett, w tym wypadku się nie udzielaj Tongue)
"Pochlebcy nie najszczytniejszych gustów - starzy kuglarze."
www.flagrantis.pl
Odpowiedz
#2
Ej, bezczelnie pozbawiasz mnie piwa! ;(

Uwielbiam ten tekst- może dlatego ze sama czuje to samo Wink
Chociaż podała bym na jego temat jednak pare szczegółów, żeby nie było że to młodzieńcza miłość, ale prawdziwie i obiektywnie wielki człowiek.
Ale to już nie koniecznie- żeby nie przegadać. Wink
"Umysł mam twardy jak łokcie
Więc mnie za to nie kopcie
Że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie"
Odpowiedz
#3
Filip - Od 1996 roku związany z Teatrem Dada von Bzdülöw.

1998-2003 występuje w produkcjach Teatru Miejskiego im. Gombrowicza w Gdyni.

Od 2001 roku pracuje w Europie jako tancerz i choreograf, m.in. w Tanz Hotel, TanzAtelier Wien, Smafu Compagnie Wien, Blue Elephant Dusseldorf.

W roku 2005 realizuje solowy program "Artist in Residence" (stypendium uzyskane za autorski spektakl "Jakub") będąc gościem Yamaguchi Art Village Center w Japonii.

W roku 2006 jako dyrektor artystyczny realizuje międzynarodowy projekt "Nietolerancja" (Gdańsk/Brema). Zajmuje się kompozycją choreografii i ruchu scenicznego dla teatrów dramatycznych i niezależnych projektów teatralnych.

Zrealizował cztery własne produkcje współpracując z: Mileną Rewińską, Celine Bacque, Tae Hee Kim, Julią Mach. Ostatnia pracą jest solowy spektakl "Jakub".

Współpracował z muzykami i artystami wizualnymi m.in.: Guntherem Bergerem, Tymonem Tymańskim, Johanną Doderer, Kamilą Chomicz, Tomkiem Bergmanem Lewandowskim.

Jest także autorem ruchu scenicznego lub choreografii do widowisk teatrów repertuarowych. W gdańskim Teatrze Wybrzeże pracował w tej roli przy "Blaszanym bębenku" Güntera Grassa, "Spaleniu matki" Pawła Sali i "Księżnej D'Amalfi" Johna Webstera; współpracował także m. in. z warszawskim Teatrem Studio, Teatrem Powszechnym w Łodzi oraz Teatrem Dramatycznym w Wałbrzychu.

W swoim dorobku ma doświadczenia performerskie, taneczne i choreograficzne (około 250 zagranych spektakli, 25 tytułów w których brał udział, 9 tytułów jako realizator, prace własne).

info: http://www.e-teatr.pl
------------------
tak czy siak tych kilka suchych informacji niczego nie oddaje Smile
"Pochlebcy nie najszczytniejszych gustów - starzy kuglarze."
www.flagrantis.pl
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości