Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Recenzja
#1
Nie wiedziałam gdzie to umieścić, wciąż nie wiem czy umieszczać warto. Raczej nie popisuję się swoimi recenzjami, bo nie jestem pewna ich wartości merytoryczno-literackiej. Dopiero po sprawdzeniu, wprowadzeniu szeregu poprawek i ostatecznym ocenieniu przez fachowca, mogę ujawnić jakiś jej fragment. Ta - przyznaję, jeszcze nie sprawdzona, więc z pewnością dużo w niej zgrzytów. Umieszczam ją tylko dlatego, żeby w końcu móc ostatecznie się o Masłowskiej wypowiedzieć (wciąż mnie wszyscy w tym temacie zagłuszają). Po drugie byłabym wdzięczna za wskazanie ewentualnych błędów (tylko delikatnie, plis!). Jak co, będę poprawiać...


"Po torsjach lżej"


Trudno mówić o Dorocie Masłowskiej nie wspominając jej głośnego debiutu, który przysporzył autorce tyleż samo zwolenników co przeciwników. „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” odświeżyła współczesną literaturę, stała się dowodem na to, że wciąż można szokować czytelników. Niektórym jednak nie odpowiadał ten rodzaj świeżości, toteż życzyli Masłowskiej, by została gwiazdą jednego tylko przeboju. Dodatkowo trudno było sobie wyobrazić, że po takiej dawce szokujących wrażeń uda się jej jeszcze stworzyć coś oryginalnego. Do czasu kiedy w roku 2005 ukazała się kolejna jej powieść pod dość drastycznym tytułem – „Paw królowej”. I mimo zwiększającej się armii przeciwników, nikt nie umiał odmówić Masłowskiej umiejętności ciągłego zaskakiwania.

Nowej książce zarzuca się brak fabuły, nadmiar wulgaryzmów, trudną do rozszyfrowania stylistykę oraz –wybrany przez autorkę do ośmieszenia – wyczerpany i tendencyjny temat. Oryginalność „Wojny polsko-ruskiej” wynika między innymi z tego, że jest to pierwsza polska „powieść dresiarska”, za jedyny walor „Pawia królowej” uznano fakt, że jest to pierwsza polska ”powieść hiphopowa”. Czy rzeczywiście poza tym nowatorstwem nie posiada ona żadnych dodatkowych walorów?

Akcja książki rozgrywa się w dzisiejszej Warszawie. Opisuje środowisko krytyków, artystów i dziennikarzy, którzy kreują obraz polskiej kultury i sztuki. Na jej terenie splatają się historię czterech różnych postaci: najbrzydszej dziennikarki w mieście – Patrycji Pitz, pseudo poetki - Anny Przesik, pozbawionego talentu muzyka – Stanisława Retro oraz cwanego i cynicznego menadżera – Szymona Rybaczko. Portretując owe postaci Masłowska stara się sparodiować artystyczną warszawkę i unaocznić panujące w niej rzeczywiste stosunki. Każdy z bohaterów stara się odnieść medialny sukces. Z pomocą przychodzi im Szymon Rybaczko, który posiada niewyczerpany wachlarz strategii marketingowych: homoseksualizm, brzydotę, padaczkę. Oprócz głównych bohaterów w „Pawiu królowej” pojawiają się jeszcze drugoplanowe postaci, których historie stanowią przemyślane, choć tylko dygresyjne wątki. Czytamy więc opowieść o Katarzynie Lep, która pracując w piekarni codziennie pielęgnuje marzenie o telewizyjnym życiu. Mowa jest także o Magdalenie Mosznal, dziennikarce, która układa swoim rozmówcom odpowiedzi na pytania. Przede wszystkim jednak wspomniana jest sama Dorota Masłowska – gwiazda literacka jednego sezonu, której nikt nie prosi o bis.

Masłowska wyszydza kulturę masową, wyszydza zapotrzebowanie na marną poezję, uwielbienie do muzycznych dźwięków, które nie rozwijają w słuchaczu nic więcej jak tylko umiejętność wystukiwania banalnych rytmów. Przede wszystkim jednak wyszydza kreacje artystów, którzy mimo deficytu talentu starają się zyskać sławę. U Masłowskiej nie ma przypadków, każde nazwisko ma charakterystyczne dla siebie brzmienie, każda postać jest symbolem. Najważniejszym jednak staje się postać menadżera. Jawne jest tu nawiązania to Biblii. W niej przecież czytamy, że pierwszą osobą, która rozpoznała w Jezusie Mesjasza był Szymon – rybak z Galilei. To on stał się najpierw apostołem, a później pierwszym papieżem. W „Pawiu królowej” Szymon Rybaczko rozpoznaje mesjasza w każdym wykreowanym przez siebie artyście. Dzięki temu awansuje na apostoła współczesnego Kościoła – konsumpcji i kultury masowej. Bogiem w tym Kościele może być każdy, gdyż produkcja trwa, a wyznawcy wciąż potrzebują świeżego kazania. Taka diagnoza współczesnej duchowości i religijności nie jest oczywiście innowacyjna. Obecnie panuje krajowa moda na wyszydzanie cielców i błędnych owiec. Jednak Masłowska puszcza pawia nie tylko na menadżerów nakręcających maszynę produkcji pompowanych artystów, nie tylko na artystów, którzy łatwo przybierają wyznaczone im role, nie tylko na owacyjnie skandujący tłum widzów. Jej paw wymierzony jest także w krytyków, którzy ganią pisarzy mówiących o współczesnych realiach. Ci wolą koncentrować się bardziej na osobie pisarza, niż na jego dokonaniach. Szereg argumentów, który służy skomentowaniu dzieła wywodzi się z przeprowadzonej przez nich głębokiej psychoanalizy samego autora. Masłowska podsuwa im więc gotowe pomysły na skrytykowanie jej osoby, ośmieszając tym samym ich napastliwość. Sama siebie – w tytule książki – nazywa królową, która już zdetronizowana i zastąpiona postanawia raz jeszcze się odezwać. Paw to jednak głos nieartykułowany. Paw to bulgoczące emocje, nabrzmiała złość szukająca ujścia.

Język Masłowskiej to kombinacja podwórkowego slangu, fragmentów piosenek, tekstów literackich, reklam telewizyjnych i politycznego żargonu. Pełen jest celowych błędów stylistycznych i pozbawionej zasad inwersji. Kołysze się od hiphopowych rymów i zabawnej gry słownej. Sprzeciwia się masowemu słowotwórstwu, jest językiem mniejszości. Niektórych może razić nadmiar wulgaryzmów stosowanych przez autorkę. Znajdą się i tacy, którzy zarzucą jej z pewnością, iżby poprzez ich skondensowanie miała na celu propagowanie taniego wyzwolenia słowotwórczego. Zamysł Masłowskiej jest jednak zupełnie odwrotny. Po pierwsze parodiuje ona owe wulgaryzmy poprzez użycie zamiennych określeń. Dzięki temu zabiegowi uświadamia odbiorcom, co w rzeczywistości opisuje dane przekleństwo. Po drugie, dzięki stężeniu przekleństw uautentycznia swoją prozę. „Paw królowej” nie jest książką, która ma wzbogacić nasz słownik o wysublimowane aforyzmy. To książka realna, która pozbawiona ordynarnych słów, straciłaby swoją autentyczność.
Jej niewątpliwym atutem jest stylizacja na piosenkę hiphopową. Już nawet format książki przypomina płytę CD, a zawarte na jej końcu podziękowania oraz wyliczone przez Masłowską trawestacje zbliżają ją do zabiegów, którymi posługują się piosenkarze.

„Paw królowej” to książka potrzebna współczesnej prozie. Jej temat nie jest oryginalny, ale Masłowska nie chce być oryginalna. Nie che też iść za tłumem. Trendem, nie tylko literackim, stało się narzekanie na masową kulturę, na błogosławieństwo składane nie tym co trzeba, na bicie pokłonów zastępczym prorokom. Wszyscy wiemy, że świat jest zły, że reklama kłamie, że kłamią media. Tyle, że nic tej wiedzy nie wynika. Masłowska więc –jako kolejna- zabiera głos w dyskusji. Parodiując i krytykując medialne zakłamanie wzbudza w czytelniku niesmak i złość –uczucia potrzebne do zainaugurowania zmian. Królowa puszcza pawia na zakłamaną rzeczywistość licząc na to, że i nas zarazi torsjami. A po nich przyjdzie długo wyczekiwana ulga.
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#2
Małgosia napisał(a):pod dość drastycznym tytułem – „Paw królowej”
Według mnie tytuł jest raczej dwuznaczny niż drastyczny. Mało tego: idę o zakład, że dla sporej liczby ludzi, dla których wizyta w księgarni nie jest traumatycznym przeżyciem, wzbudzi raczej odruch w rodzaju "ktoś pomylił dział", niż skojarzenia gastryczne.
Małgosia napisał(a):w dzisiejszej Warszawie
Chyba wolałbym, żeby było "współczesnej".
Małgosia napisał(a):marzenie o telewizyjnym życiu
Tego nie rozumiem. Co to jest "telewizyjne życie"?
Małgosia napisał(a):Przede wszystkim jednak wyszydza kreacje artystów, którzy mimo deficytu talentu starają się zyskać sławę.
Autoironia? Tego się po Masłowskiej nie spodziewałem.
Małgosia napisał(a):Pełen jest celowych błędów stylistycznych i pozbawionej zasad inwersji.
Słysząc wypowiedzi p. Masłowskiej polemizowałbym z celowością błędów.
Małgosia napisał(a):dzięki stężeniu przekleństw uautentycznia swoją prozę
Karkołomna teza.
Małgosia napisał(a):wyliczone przez Masłowską trawestacje
Dla mnie niezrozumiałe. Jakie trawestacje? Przydałoby się nieco rozwinąć.

O ile Twoja recenzja mogłaby zachęcić do czytania "Pawia" kogoś, kto szuka czegoś kontrpopkulturowego (pewnie zerżnięte, ale nie wiem z kogo), to w ostatnim akapicie strzelasz sobie w stopę, twierdząc, że w zasadzie Masłowska jest częścią właśnie tego, jakże modnego (sic!) teraz nurtu. Piszesz, że autorka opisała rzeczy oczywiste i znane wszem i wobec. Po co mam sięgać po tą (tę?) książkę? Strata czasu.

PS. Mam nadzieję, że w miarę delikatnie? Wink
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#3
Małgosia napisał(a):dzięki stężeniu przekleństw uautentycznia swoją prozę.
znaczy że jak nie będę napie**lał k*wami i chu**mi na całą popier**ną rzeczywistość to jestem nieautentyczny ?? przekombinowałaś :/
Odpowiedz
#4
stepniarz, przecież Małgosia prosiła:
Małgosia napisał(a):(tylko delikatnie, plis!)

:rotfl:
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#5
Smile Miło, że w końcu ktoś podjął ten temat.
pkosela napisał(a):tytuł jest raczej dwuznaczny niż drastyczny.
- rzeczywiście. Drastyczny byłby gdyby to był "rzyg", "bełt" lub coś podobnego.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):w dzisiejszej WarszawieChyba wolałbym, żeby było "współczesnej".
- dzisiejsza, współczesna, teraźniejsza, obecna...jaka różnica?
pkosela napisał(a):Co to jest "telewizyjne życie"?
- racja. Chodziło o życie jak w telewizji Smile
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Przede wszystkim jednak wyszydza kreacje artystów, którzy mimo deficytu talentu starają się zyskać sławę.
Autoironia? Tego się po Masłowskiej nie spodziewałem.
- hahaha! komu jak komu, ale Masłowskiej talentu odebrać nie można!
poksela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Pełen jest celowych błędów stylistycznych i pozbawionej zasad inwersji.
Słysząc wypowiedzi p. Masłowskiej polemizowałbym z celowością błędów.
- Wypowiedzi Masłowskiej są doskonale przemyślane. Ona szydzi z wywiadów, odbiera im konwencję. Zapytasz po co ich udziela? No właśnie po to, żeby je ośmieszyć. Wertując książkę Masłowskiej nie doszukasz się ani redaktora, ani korektora, ani nikogo kto ewentualnie mógłby podjąć się sprawdzenia poprawności książki. Dlaczego? Dlatego, że czytając ją automatycznie chciałbyś poprawić każde zdanie. A ono naprawdę przemyślane. I zabawne.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):wyliczone przez Masłowską trawestacje
Dla mnie niezrozumiałe. Jakie trawestacje? Przydałoby się nieco rozwinąć.

- Masłowska wplata w swój tekst teksty innych piosenek, znane cytaty itd. (pisałam o tym wcześniej). Na ostatniej stronie wylicza te fragmenty i dziękuje Dodzie, Nosowskiej, Kleyffowi itd.
pkosela napisał(a):w ostatnim akapicie strzelasz sobie w stopę, twierdząc, że w zasadzie Masłowska jest częścią właśnie tego, jakże modnego (sic!) teraz nurtu.
- To nie tak! Każdy z nas jest częścią popkultury, co tu kryć...Masłowska nie kryje. Wie, że nie będzie oryginalna, zresztą nawet nie chce być. Podejmuje ten temat nie jako pierwsza, ale jako pierwsza oficjalnie na niego wymiotuje. To jest innowacja.
pkosela napisał(a):Strata czasu.

- Stratą czasu może być czytanie kolejnej książki fantastycznej, kolejnego kryminału, sensacji i romansu. Wątki się powtarzają. A Masłowska? Ok, temat dość już oklepany, zjawisko modne we współczesnej prozie, ale sposób przedstawienia zupełnie odmienny. DLatego to żadna strata czasu.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):dzięki stężeniu przekleństw uautentycznia swoją prozę
Karkołomna teza.
stepniarz napisał(a):znaczy że jak nie będę napie**lał k*wami i chu**mi na całą popier**ną rzeczywistość to jestem nieautentyczny ?? przekombinowałaś :/

- od kiedy tak bardzo bolą was wulgaryzmy, których na co dzień używa się w nieograniczonej ilości? Dlaczego Masłowska ma o nich nie wspomnieć? Nie są autentyczne? Dodatkowo, o tym też wcześniej było, ona je parodiuje. U niej nie ma ch...a, ani k...y, u niej jest penis i pochwa/cycki Smile

[ Dodano: 24 Kwiecień 2008, 10:27 ]
Małgosia napisał(a):(tylko delikatnie, plis!)
- nie no... ujdzie Smile
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#6
Małgosia napisał(a):dzisiejsza, współczesna, teraźniejsza, obecna...jaka różnica?
Hmmm... Estetyczna. Wink
Małgosia napisał(a):Chodziło o życie jak w telewizji
Gorąco od reflektorów i bardzo suche powietrze. Nie polecam.
Przepraszam za złośliwość, ale dalej nie rozumiem, co masz na myśli. Mogę się oczywiście domyślać, ale nie wiem, czy będą to słuszne domysły.
Małgosia napisał(a):ale Masłowskiej talentu odebrać nie można
Żeby być autoironicznym nie trzeba mieć talentu. Jedno drugiego nie implikuje.
Małgosia napisał(a):Wypowiedzi Masłowskiej są doskonale przemyślane. Ona szydzi z wywiadów, odbiera im konwencję...
(itd.) Najpierw musiałaby pokazać, że potrafi inaczej.
Małgosia napisał(a):I zabawne.
Kwestia gustu.
Małgosia napisał(a):Masłowska wplata w swój tekst teksty innych piosenek, znane cytaty itd.
I co to ma wspólnego z trawestacją?
Słownik Języka Polskiego PWN napisał(a):trawestacja «przeróbka czyjejś wypowiedzi, jakiegoś wątku, utworu literackiego, muzycznego itp.; też: utwór będący taką przeróbką»
• trawestacyjny • trawestować
Małgosia napisał(a):Podejmuje ten temat nie jako pierwsza, ale jako pierwsza oficjalnie na niego wymiotuje. To jest innowacja.
Właśnie pochowałaś całe pokolenia buntowników, którzy istnieją jako tzw. kontrkultura, odkąd istnieje kultura.
Małgosia napisał(a):DLatego to żadna strata czasu.
Mi tego nie udowodniłaś w swoim tekście. Wręcz przeciwnie.
Małgosia napisał(a):od kiedy tak bardzo bolą was wulgaryzmy
Hmmm... Jakieś 36 lat. Może kapkę mniej.
Małgosia napisał(a):U niej nie ma ch...a, ani k...y, u niej jest penis i pochwa/cycki
Trawestując (!) pewną użytkowniczkę: O kobieta lekkich obyczajów!

/edit Było: Właśnie pochowałaś całe pokolenia buntowników, którzy istnieli jako tzw. kontrkultura, odkąd istniała kultura.
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#7
Małgosia napisał(a):Ona szydzi z wywiadów, odbiera im konwencję. Zapytasz po co ich udziela? No właśnie po to, żeby je ośmieszyć. Wertując książkę Masłowskiej nie doszukasz się ani redaktora, ani korektora, ani nikogo kto ewentualnie mógłby podjąć się sprawdzenia poprawności książki. Dlaczego? Dlatego, że czytając ją automatycznie chciałbyś poprawić każde zdanie. A ono naprawdę przemyślane. I zabawne.
Z tym sie nie zgodze. Widziałem kilka wywiadów z Masłowską i nie sądzę, aby jej nieporadność w formułowaniu myśli słowem mówionym to była jakaś świadomie przyjęta strategia osmieszania wywiadów. Myślę, że ona po prostu nie jest typem medialnym, umiejętnośc szybkiego, precyzyjnego,. ładnego formułowania myśli i przekazywania ich w rozmowie - nie jest jej umiejętnością. Ona pisze i pismo - a nie mowa - jest jej zywiołem. Tak samo było kiedys z Pilchem, który tez stękał i dukał do mikrofonów. Ale sie trochę wyrobił, trochę pomogła mu praktyka akademicka.
Po porstu, nie każdy musi lubić i mieć mówic - nie ma co do tego dorabiać ideologii.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#8
pkosela napisał(a):Po co mam sięgać po tą (tę?) książkę?
"Tę". Zdecydowanie "tę". "Tę książkę" i "tą książką". Smile

O recenzji wypowiem się potem, jak już ja przeczytam, teraz (niestety) muszę pędzić na uczelnię... Ale przeczytam chętnie, żeby ewentualnie pomóc Małgosi. Tylko nie wiem jak mi wyjdzie z "delikatnie"... Wink
Ys.
___
[size=84]"Patrzysz w gwiazdy - skończysz na drzewie, | albo gorzej - w szkolnym podręczniku..." Jonasz Kofta[/size]
Odpowiedz
#9
Paweł Konopacki napisał(a):Po porstu, nie każdy musi lubić i mieć mówic - nie ma co do tego dorabiać ideologii.
Ależ Masłowska sama to robi, mówiąc, że ona jest od pisania, a nie od mówienia. Tyle tylko, że w piśmie też "rzyga" (co potwierdza tekst Małgosi), więc wydaje mi się, że należy uznać ten przypadek za beznadziejny. A może Masłowska potrafi jednak inaczej, tylko ja o tym nie wiem? Jeśli nie potrafi, to nie mamy doczynienia z kreacją, więc nie jest to licencja poetica, a raczej świadczy o tym, że ona po prostu taka jest. I tu można dojść do wniosku, że panowie, których spotykam rano i wieczorem pod nocnym, "spożywający coś" ("coś" w tym przypadku nie jest zbyt drogie, za to w dość charakterystycznej butelce) byliby zdolni do zapisania, czy wypowiedzenia podobnego bełkotu. Tak, to jest sztuka...
Masz rację - dorabianie do tego ideologii jest nie na miejscu, bo służy tylko jednemu: kolejny nabity w butelkę (!) czytelnik kupi książkę.
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#10
Tak jak obiecywałam, moje trzy grosze. Nie przeczytałam wszystkich komentarzy, więc coś może się dublować...
Małgosia napisał(a):powieść pod dość drastycznym tytułem
Mnie się ten "paw" do tej pory kojarzy z ptactwem ozdobnym, chociaż już wiem, że miał inaczej. Podejrzewam, że tak samo ma większość czytelników - więc raczej pisałabym właśnie "dwuznacznym".
Małgosia napisał(a):nikt nie umiał odmówić Masłowskiej umiejętności ciągłego zaskakiwania
Mam wrażenie, że czytałam wiele opinii przeczących temu zdaniu. Sądzę więc, że całkiem sporo osób odmówiło Masłowskiej umiejętności zaskakiwania i było zdania, że ciągle pisze to samo i tak samo...
Małgosia napisał(a):Akcja książki rozgrywa się w dzisiejszej Warszawie.
"Dzisiejszej" brzmi średnio - może lepiej "współczesnej"?
Małgosia napisał(a):Portretując owe postaci Masłowska stara się sparodiować artystyczną warszawkę i unaocznić panujące w niej rzeczywiste stosunki.
I znowu: "unaocznić" mi tutaj zgrzyta. Raczej pisałabym "ukazać".
Małgosia napisał(a):pojawiają się jeszcze drugoplanowe postaci, których historie stanowią przemyślane, choć tylko dygresyjne wątki.
pisałabym "pojawiają się postaci drugoplanowe, których [przemyślane] historie stanowią wątki poboczne" - z tym, że to "przemyślane" bym raczej wywalała. A gdyby zależało Ci na podkreśleniu "przemyślenia" tych wątków, to może "...których wątki, choć poboczne, są jednak dobrze przemyślane"?
Małgosia napisał(a):uwielbienie do muzycznych dźwięków, które nie rozwijają w słuchaczu nic więcej jak tylko umiejętność wystukiwania banalnych rytmów.
Same "dźwięki" w zasadzie mało co rozwijają, więc może po prostu "...uwielbienie muzyki, która..."? Chociaż to "uwielbienie" też trochę przesadzone...
Małgosia napisał(a):Jawne jest tu nawiązania to Biblii
Niedopracowane Wink. Pewnie miało być "Jawne są tu nawiązania do Biblii." Smile
Małgosia napisał(a):Obecnie panuje krajowa moda na wyszydzanie cielców i błędnych owiec.
Wykreśliłabym "obecnie". I nie słysząłam chyba nigdy określenia "błędna owca"...? Nie przypominam sobie.
Małgosia napisał(a):Jej paw wymierzony jest także w krytyków, którzy ganią pisarzy mówiących o współczesnych realiach. Ci wolą koncentrować się bardziej na osobie pisarza, niż na jego dokonaniach. Szereg argumentów, który służy skomentowaniu dzieła wywodzi się z przeprowadzonej przez nich głębokiej psychoanalizy samego autora. Masłowska podsuwa im więc gotowe pomysły na skrytykowanie jej osoby, ośmieszając tym samym ich napastliwość. Sama siebie – w tytule książki – nazywa królową, która już zdetronizowana i zastąpiona postanawia raz jeszcze się odezwać. Paw to jednak głos nieartykułowany. Paw to bulgoczące emocje, nabrzmiała złość szukająca ujścia.
Tego kawałka nie zrozumiałam ani w ząb... Zwłaszcza dwóch ostatnich zdań. Każdy wyraz oddzielnie - jak Cię mogę, ale razem mi się nie składają w sensowne zdane... :wstyd:
Małgosia napisał(a):Pełen jest celowych błędów stylistycznych i pozbawionej zasad inwersji. Kołysze się od hiphopowych rymów i zabawnej gry słownej. Sprzeciwia się masowemu słowotwórstwu, jest językiem mniejszości.
Czy "celowych" - nie wiem, czy "zabawnej" - dyskutowałabym, ale na pewno, jeżeli Masłowska pisze tzw. "językiem ulicy" to nie posługuje się językiem mniejszości (to ja, posługując się językiem literackim jestem w mniejszości), a niemal na pewno nie sprzeciwia się słowotwórstwu jeżeli pisze slangiem. Te zdania się troszkę wykluczają, albo ja ich nie zrozumiałam...
Małgosia napisał(a):Znajdą się i tacy, którzy zarzucą jej z pewnością, iżby poprzez ich skondensowanie miała na celu propagowanie taniego wyzwolenia słowotwórczego.
A jednak! Słowotwórstwo jest. Wink
Wywaliłabym "z pewnością" (ewentualnie zamiast tego dałabym "z pewnością znajdą się tacy...") i za pewno wychrzaniłabym "iżby" - zupełnie znienacka archaizm - burzy płynność czytania tekstu. Zwłaszcza, że tu pasuje zwyczajne "że".
Małgosia napisał(a):Zamysł Masłowskiej jest jednak zupełnie odwrotny.
Jak sądzę wnioskujesz z wywiadów z hmm... twórczynią? Pisałabym w takim razie "był".
Małgosia napisał(a):To książka realna, która pozbawiona ordynarnych słów, straciłaby swoją autentyczność.
Znowu coś zgrzyta. Chyb słowo "realna" oczywiście, e jest to książka realna - istnieje w naszej rzeczywistości i można jej dotknąć, ale jej realność nie straciłaby na braku wulgaryzmów. Może lepiej byłoby napisać "realistyczna". Albo po prostu jakieś omówienie - "opisująca rzeczywistość"...?
Małgosia napisał(a):Parodiując i krytykując medialne zakłamanie wzbudza w czytelniku niesmak i złość –uczucia potrzebne do zainaugurowania zmian.
Nie powiedziałabym, żeby niesmak był potrzebny do rozpoczęcia ("zainaugurowanie" brzmi sztucznie) zmian. Co do złości - może, ale nie niesmak. I jeszcze - czy niesmak to uczucie? Reasumując - pisałabym: "Parodiując i krytykując medialne zakłamanie wzbudza w czytelniku nie tylko niesmak, ale i złość – uczucie potrzebne do zainaugurowania zmian."

Tyle tytułem "wytykanie błędów". Starałam się być delikatna, ale nawyki z pracy redaktorskiej mogły mi to skutecznie utrudnić. Jeśli Cię gdzieś uraziłam - przepraszam, nie chciałam. Smile

I już zupełnie prywatnie:
Małgosia napisał(a):Po drugie, dzięki stężeniu przekleństw uautentycznia swoją prozę.
Fuj.
Małgosia napisał(a):Jej niewątpliwym atutem jest stylizacja na piosenkę hiphopową.
Dla kogo niewątpliwym, dla kogo wręcz przeciwnie...

Reasumując:
- recenzja niezła, ale nie wydaje mi się, żeby była w stanie zachęcić do lektury książki kogoś, kto wcześniej Masłowskiej nie lubił. Ja nie znalazłam w niej żadnego (!) argumentu za przeczytaniem tego "utworu".
- czasami pisząc stosujesz bardzo sztuczne słownictwo - trochę to razi.
- jeden kawałek był dla mnie całkowicie niezrozumiały.
- nie czuję się zachęcona do sięgnięcia po Masłowską. Pozostanę przy Kofcie kontestującym zastaną rzeczywistość i (pop)kulturę w sposób zdecydowanie bardziej mi odpowiadający... Smile
Ys.
___
[size=84]"Patrzysz w gwiazdy - skończysz na drzewie, | albo gorzej - w szkolnym podręczniku..." Jonasz Kofta[/size]
Odpowiedz
#11
Ysabell napisał(a):Masłowska pisze tzw. "językiem ulicy" to nie posługuje się językiem mniejszości (to ja, posługując się językiem literackim jestem w mniejszości)
Nic dodać, nic ująć. Piwo.
Ja się nie wypowiadam, po cóż się powtarzać.
Odpowiedz
#12
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Chodziło o życie jak w telewizji
Gorąco od reflektorów i bardzo suche powietrze. Nie polecam.
Przepraszam za złośliwość, ale dalej nie rozumiem, co masz na myśli. Mogę się oczywiście domyślać, ale nie wiem, czy będą to słuszne domysły.
- Katarzyna Lep marzyła o tym, by jej życie wyglądało jak życie gwiazd, które ogląda w telewizji. Żeby jej życie było takim jakie w telewizji przedstawiają. (Muszę poprawić to zdanie, skoro jest niezrozumiałe).
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Przede wszystkim jednak wyszydza kreacje artystów, którzy mimo deficytu talentu starają się zyskać sławę.
- zarzuciłeś jej autoironie... Domyślam się, że chodziło Ci o to, że Masłowska sama jest artystką bez talentu i śmiejąc się z innych z siebie się śmieje. Toż mówię, że talent Masłowska posiada niewątpliwie.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Wypowiedzi Masłowskiej są doskonale przemyślane. Ona szydzi z wywiadów, odbiera im konwencję...
(itd.) Najpierw musiałaby pokazać, że potrafi inaczej.
- po co? Bo w innym wypadku ktoś odebrać ją może jako osobę, która nie potrafi swobodnie się wypowiadać? Przecież Masłowska niejednokrotnie mówiła o tym, że widzowie odbierają wywiady jak zbiór prawd objawionych, które wypowiadają artyści. Ona nie chce być kojarzona z jakimś aforyzmem, który wypowie ot kontekstowo, a z którym kojarzona będzie do końca życia. Toteż robi z siebie - celowo - idiotkę. A w gruncie rzeczy idiotką nazwać jej przecież nie można.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):I zabawne.
Kwestia gustu.
- oczywiście. Gdybyś ty pisał własną recenzję mógłbyś napisać, że Masłowska wcale nie jest zabawna. Ja nie każe nikomu zgadzać się z moim zdaniem. Ja tylko mówię, że dla mnie jest to zabawne.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Masłowska wplata w swój tekst teksty innych piosenek, znane cytaty itd.
I co to ma wspólnego z trawestacją?
- wiem co znaczy trawestacja. Napisałam przecież " wyliczone przez Masłowską trawestacje zbliżają ją do zabiegów, którymi posługują się piosenkarze". Mam gdzieś dopisać, że Masłowska przerabia znane cytaty? Ona, na końcu książki, po prostu spisuje autorów, od których te cytaty przejęła. Dodatkowo dziękuje kilku osobom. Dokładnie tak jak robią to artyści HH.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):Podejmuje ten temat nie jako pierwsza, ale jako pierwsza oficjalnie na niego wymiotuje. To jest innowacja.
Właśnie pochowałaś całe pokolenia buntowników, którzy istnieją jako tzw. kontrkultura, odkąd istnieje kultura.
- kto tam jeszcze puścił pawia?
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):DLatego to żadna strata czasu.
Mi tego nie udowodniłaś w swoim tekście. Wręcz przeciwnie.
- całego świata nie przekonam.
pkosela napisał(a):
Małgosia napisał(a):od kiedy tak bardzo bolą was wulgaryzmy
Hmmm... Jakieś 36 lat. Może kapkę mniej.
- ok. Ale masz ich świadomość. Wiesz, że istnieją, że ludzie się nimi posługują, częstokroć na ich podstawie budując całe wywody myślowe. Masłowska tego nie ukrywa. Nie oszukuje, że jest inaczej. Jest obserwatorem, który spisuje często pełne dialogi zasłyszanych rozmów. A te roją się od wulgaryzmów.
Paweł Konopacki napisał(a):Myślę, że ona po prostu nie jest typem medialnym, umiejętnośc szybkiego, precyzyjnego,. ładnego formułowania myśli i przekazywania ich w rozmowie - nie jest jej umiejętnością. Ona pisze i pismo - a nie mowa - jest jej zywiołem.

- rzeczywiście, masz rację. Myślę też, że Masłowska nie chce się nauczyć tego medialnego życia.
pkosela napisał(a):panowie, których spotykam rano i wieczorem pod nocnym, "spożywający coś" byliby zdolni do zapisania, czy wypowiedzenia podobnego bełkotu. Tak, to jest sztuka...
- Jakie to klasyczne! Niech artystą będzie każdy skoro artystką jest Masłowska. Wątpię, że ktokolwiek mógłby napisać coś podobnym stylem. Wątpię, żeby ktoś wpadł na pomysł by napisać to takim stylem. A to już na sztukę zakrawa.

Dziękuję Ysabell za naniesione poprawki. Skorzystam jak najbardziej. Nie będę się odnosić do każdego Twojego zdania. Niektóre akceptuję odgórnie jako słuszne wytknięcie błędów, które zwykłam nagminnie popełniać. Jednak...
Ysabell napisał(a):Sądzę więc, że całkiem sporo osób odmówiło Masłowskiej umiejętności zaskakiwania i było zdania, że ciągle pisze to samo i tak samo...
- Żeby przekonać się, że Masłowska nie pisze tego samego i w ten sam sposób należy sięgnąć najpierw po "Wojnę" później po "Pawia". To dwie zupełnie różne rzeczy, o zupełnie różnych sprawach, napisane zupełnie różnym stylem. Jedyne czego można było się po Masłowskiej spodziewać, to fakt, że jeśli znowu coś napisze, znowu wszystkich zaskoczy. To asekuracyjne podejście wyzwoliło pewien paradoks w stylu: "Ha! Wiedziałem, że kolejna książka Masłowskiej zaskoczy mnie tak samo jak ta pierwsza. W związku z tym zupełnie nie czuję się zaskoczony".
Ysabell napisał(a):
Małgosia napisał(a):Jej paw wymierzony jest także w krytyków, którzy ganią pisarzy mówiących o współczesnych realiach. Ci wolą koncentrować się bardziej na osobie pisarza, niż na jego dokonaniach. Szereg argumentów, który służy skomentowaniu dzieła wywodzi się z przeprowadzonej przez nich głębokiej psychoanalizy samego autora. Masłowska podsuwa im więc gotowe pomysły na skrytykowanie jej osoby, ośmieszając tym samym ich napastliwość. Sama siebie – w tytule książki – nazywa królową, która już zdetronizowana i zastąpiona postanawia raz jeszcze się odezwać. Paw to jednak głos nieartykułowany. Paw to bulgoczące emocje, nabrzmiała złość szukająca ujścia.
Tego kawałka nie zrozumiałam ani w ząb... Zwłaszcza dwóch ostatnich zdań. Każdy wyraz oddzielnie - jak Cię mogę, ale razem mi się nie składają w sensowne zdane... :wstyd:
- jeszcze raz: Po "Wojnie" Masłowska miała całą masę negatywnych recenzji. Kiedy kończyły się argumenty dotyczące książki, krytycy przerzucali się na obelgi wobec samej autorki. Wymyślali skąd bierze się w młodych ludziach taka niechęć do świata, takie bluźnierstwo. Analizy psychologiczne Masłowskiej były na porządku dziennym. Dlatego też sama Masłowska starała się utrudnić im "badania" udzielając bełkotliwych wywiadów, z których nic nie wynikało. Dla nich jednak wynikało z nich aż nadto, by drążyć problem jej psychiki. Masłowska puszcza pawia na nich, za to że nie rozumieją, że współczesny świat może się nie podobać i za to, że kiedy już nie wiedzą jak mocno skrytykować jej książkę, zabierają się za nią samą. Więc podsuwa im utarte zwroty, którymi znów mogą ją zwyzywać. Te ostatnie dwa zdania... no cóż... niedopracowane są, jak widzę. Chodziło mi o samą fizjologię wymiotowania. Bo na krytyków Masłowska po prostu rzyga, a między jedną a drugą falą wymiotów bełkocze ich tradycyjne slogany.
Małgosia napisał(a):Sprzeciwia się masowemu słowotwórstwu, jest językiem mniejszości.
- chodziło mi o to, że skoro jej styl pełen jest celowych(jak najbardziej) i zabawnych(no ba!) błędów stylistycznych, skoro jej inwersja jest powykręcana i niezgodna ze zorganizowanymi dla niej zasadami, to to właśnie czyni jej język, językiem mniejszości. Nie mówi językiem masowym. Masłowska w jednym z wywiadów: "Ja nie napiszę: "Szedł ulicą. Zmierzchało", bo po prostu zasnę nad klawiaturą. Muszę mieć jakieś wyzwanie formalne."
Simon napisał(a):Ja się nie wypowiadam, po cóż się powtarzać.
- No luz! Niejednokrotnie już słyszałam od Ciebie, że "Masłowska jest do dupy".
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#13
pkosela napisał(a):stepniarz, przecież Małgosia prosiła:
Małgosia napisał(a):(tylko delikatnie, plis!)
ależ ja tylko wczułem się w stylistykę Masłowskiej Smile
Małgosia napisał(a):Stratą czasu może być czytanie kolejnej książki fantastycznej,
czytanie fantastyki pobudza wyobraźnię; Masłowskiej nie czytałem więc nie wiem do czego może pobudzać... może do rzygania; ale nie koniecznie na "zakłamaną rzeczywistość"
Małgosia napisał(a):od kiedy tak bardzo bolą was wulgaryzmy, których na co dzień używa się w nieograniczonej ilości? Dlaczego Masłowska ma o nich nie wspomnieć? Nie są autentyczne?
ja zazwyczaj czytam po to, aby się od tej uwulgaryzmionej rzeczywistości oderwać. skoro mamy to na co dzień, to po co promować to jeszcze w literaturze? jaki w tym sens? jaki cel? gdzie logika? jak chcę usłyszeć bluzgi wystarczy, że otworzę okno na podwórko, po co więc ma się katować podwórkowo-hiphopowo-dresiarską książką??
Odpowiedz
#14
stepniarz napisał(a):czytanie fantastyki pobudza wyobraźnię

- czytanie Masłowskiej sprowadza na ziemię. Fantastyka to spojrzenie nierzeczywiste, Masłowska to rzeczywistość.
stepniarz napisał(a):Masłowskiej nie czytałem więc nie wiem do czego może pobudzać... może do rzygania; ale nie koniecznie na "zakłamaną rzeczywistość"

- taka wybujała wyobraźnia, a taki zwrot utarty...
stepniarz napisał(a):skoro mamy to na co dzień, to po co promować to jeszcze w literaturze?
- jak wobec tego odnosisz się do prozy środowiskowej?
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#15
Małgosia napisał(a):komu jak komu, ale Masłowskiej talentu odebrać nie można!
Kosmicznego meczu nie oglądałaś?
Odpowiedz
#16
Małgosia napisał(a):Niejednokrotnie już słyszałam od Ciebie, że "Masłowska jest do dupy".
No przecież lubisz wulgaryzmy.
Mogę to sformułować dosadniej, nie ma sprawy.
Odpowiedz
#17
Simon napisał(a):No przecież lubisz wulgaryzmy.

- gdzie to powiedziałam?
Simon napisał(a):Mogę to sformułować dosadniej, nie ma sprawy
- Chodzi właśnie o to, że sformułowałeś pod jej adresem jedynie szereg dosadnych wulgaryzmów. Merytorycznych uwag nie pamiętam zbyt wielu.
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#18
Małgosia napisał(a):sformułowałeś pod jej adresem jedynie szereg dosadnych wulgaryzmów.
Kto mieczem wojuje...
Odpowiedz
#19
Małgosia napisał(a):- chodziło mi o to, że skoro jej styl pełen jest celowych(jak najbardziej) i zabawnych(no ba!) błędów stylistycznych, skoro jej inwersja jest powykręcana i niezgodna ze zorganizowanymi dla niej zasadami, to to właśnie czyni jej język, językiem mniejszości. Nie mówi językiem masowym. Masłowska w jednym z wywiadów: "Ja nie napiszę: "Szedł ulicą. Zmierzchało", bo po prostu zasnę nad klawiaturą. Muszę mieć jakieś wyzwanie formalne."
A jednak - z tego co piszesz wynika, że p. Masłowska pisze albo językiem ulicy albo swoim własnym. W tym pierwszym wypadku - językiem większości, w tym drugim - mimo wszystko sformułowanie "językiem mniejszości" jest mylące. Bo, co prawda, sama p. Masłowska stanowi mniejszość, to jednak to sformułowanie sugeruje język jakiejś gruipy ludzi a nie jednaj osoby. Dlatego właśnie na nie zwróciła uwagę Smile [Swoją drogą - większość na pewno nie mówi "zmierzchało"... Wink ]

Co do tego wyżej - już rozumiem o co chodzi, ale chyba jednak ten kawałek potrzebuje przebudowania, żeby był bardziej zrozumiały.

A co do tego jeszcze wyżej - czytałam recenzję "Pawia królowej", w której autor pisał, że p. Masłowska nie zaprezentowała niczego nowego i zaczyna zjadać własny ogon - oczywiście, mogła to być nieprawda, ale po prostu chciałam zwrócić uwagę, że i takie głosy były.


W razie potrzeby chętnie służę dalszą pomocą. Daj znać, gdybym mogła się przydać. Smile
Ys.
___
[size=84]"Patrzysz w gwiazdy - skończysz na drzewie, | albo gorzej - w szkolnym podręczniku..." Jonasz Kofta[/size]
Odpowiedz
#20
Ysabell napisał(a):Co do tego wyżej - już rozumiem o co chodzi, ale chyba jednak ten kawałek potrzebuje przebudowania, żeby był bardziej zrozumiały.
- przebuduję.
Ysabell napisał(a):A co do tego jeszcze wyżej - czytałam recenzję "Pawia królowej", w której autor pisał, że p. Masłowska nie zaprezentowała niczego nowego i zaczyna zjadać własny ogon - oczywiście, mogła to być nieprawda, ale po prostu chciałam zwrócić uwagę, że i takie głosy były.
- znam te głosy. Znam chyba wszystkie głosy Masłowskiej dotyczące Wink Tyle, że ja się z tym zupełnie nie zgadzam. I mam kilka przykładów, które potwierdzą jej nowatorstwo.
Ysabell napisał(a):W razie potrzeby chętnie służę dalszą pomocą. Daj znać, gdybym mogła się przydać. Smile

- Super!!! Mam jeszcze całą masę niesprawdzonych recenzji Wink A trzymając się literatury współczesnej: "Zwał" S.Shuty, "Barbara Radziwiłłówna" M.Witkowski, czy "Gnój" W. Kuczok. Którą najpierw? Piszę też recenzje muzyczne i filmowe, ale największą uwagę przykładam do literackich...
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#21
Małgosia napisał(a):Super!!! Mam jeszcze całą masę niesprawdzonych recenzji Wink A trzymając się literatury współczesnej: "Zwał" S.Shuty, "Barbara Radziwiłłówna" M.Witkowski, czy "Gnój" W. Kuczok. Którą najpierw? Piszę też recenzje muzyczne i filmowe, ale największą uwagę przykładam do literackich...
To już jak sobie życzysz. Smile
Merytorycznej Ci nie zrobię, jeśli książki nie czytałam, ale językową - bardzo chętnie. Praktyka się przydaje, a korektą zajmuję się półzawodowo. Smile
Ys.
___
[size=84]"Patrzysz w gwiazdy - skończysz na drzewie, | albo gorzej - w szkolnym podręczniku..." Jonasz Kofta[/size]
Odpowiedz
#22
Ysabell napisał(a):Merytorycznej Ci nie zrobię, jeśli książki nie czytałam, ale językową - bardzo chętnie. Praktyka się przydaje, a korektą zajmuję się półzawodowo. Smile
- Świetnie! Lubię kiedy ktoś potrafi wskazać mi błąd. Uczę się wtedy. Mam też natrętną manierę poprawiania innych, chociaż nie cwaniakuję za bardzo. Czytałaś którąś z wymienionych książek? Co znaczy, że półzawodowo zajmujesz się korektą?
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#23
Z wymienionych nie - jeśli chodzi o literaturę nowoczesną jestem noga i całkiem dobrze mi z tym. Niestety, za mało mam czasu na zapoznawanie się z czymś, co mnie nie bardzo interesuje.

A półzawodowo dlatego, że a) jak kiedyś dostanę dyplom to z czego innego, b) pieniądze za to dostaję tylko wtedy, kiedy złapię jakieś zlecenie i c) zazwyczaj "robię" dla znajomych, znajomych znajomych i w ogóle hobbystycznie (na przykład w serwisie internetowym)... Smile
Ys.
___
[size=84]"Patrzysz w gwiazdy - skończysz na drzewie, | albo gorzej - w szkolnym podręczniku..." Jonasz Kofta[/size]
Odpowiedz
#24
Ysabell napisał(a):jeśli chodzi o literaturę nowoczesną jestem noga i całkiem dobrze mi z tym. Niestety, za mało mam czasu na zapoznawanie się z czym, co mnie nie bardzo interesuje.
- dla mnie nowoczesna literatura to zjawisko socjologiczne Smile Bardzo sobie cenię młodych sfrustrowanych. Są tego warci. Poza tym krzyczą wniebogłosy, jak tu ich nie usłyszeć... Smile Obecnie przygotowuję się do napisania na ich temat obszernego traktatu. Tym chyba nie będę Cię obarczać co? Smile
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#25
No wiesz... Jeśli znajdziesz wydawcę... Wink

A na poważniej - chętnie w miarę możliwości pomagam znajomym, ale czasu miewam z zasady mało. Dlatego nie wiem, czy dałbym radę - ale spróbować zawsze można. Podobno praktyka czyni mistrza. Smile

Ale może jednak przejdźmy na jakiś bardziej prywatny kanał komunikacyjny - tutaj w końcu powinna rozgorzeć dyskusja o prozie p. Masłowskiej :wredny:
Ys.
___
[size=84]"Patrzysz w gwiazdy - skończysz na drzewie, | albo gorzej - w szkolnym podręczniku..." Jonasz Kofta[/size]
Odpowiedz
#26
Małgosia napisał(a):Masłowska w jednym z wywiadów: "Ja nie napiszę: "Szedł ulicą. Zmierzchało", bo po prostu zasnę nad klawiaturą. Muszę mieć jakieś wyzwanie formalne."
I w ten sposób robi z siebie idiotkę, ośmiesza wywiady, itp?
Odpowiedz
#27
Zbigniew napisał(a):I w ten sposób robi z siebie idiotkę, ośmiesza wywiady, itp?
- nie, to akurat jedno z bardziej ludzkich jej zdań Smile
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#28
Małgosia napisał(a):Masłowska to rzeczywistość.
rzeczywistości mam już pod dostatkiem. dziękuję - postoję.
Małgosia napisał(a):jak wobec tego odnosisz się do prozy środowiskowej?
nie znam ale słyszałem dużo dobrego :rotfl:
Małgosia napisał(a):Bardzo sobie cenię młodych sfrustrowanych. Są tego warci.
obawiam się, że ta młoda, sfrustrowana nie jest tego warta...
Odpowiedz
#29
stepniarz napisał(a):rzeczywistości mam już pod dostatkiem.
- ja jestem realistką.
stepniarz napisał(a):
Małgosia napisał(a):jak wobec tego odnosisz się do prozy środowiskowej?
nie znam ale słyszałem dużo dobrego :rotfl:

- :o :o :o
stepniarz napisał(a):
Małgosia napisał(a):Bardzo sobie cenię młodych sfrustrowanych. Są tego warci.
obawiam się, że ta młoda, sfrustrowana nie jest tego warta...

- bo?
"Swoje za sobą mam i macie wy za swoje!"
Odpowiedz
#30
Małgosia napisał(a):- bo?
bo ubierania podwórka w książkowe fatałaszki nie uważam za sztukę; za wartościowe też nie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości