Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Scenariusz
#1
Witam Smile

Ja i moi trzej koledzy dostaliśmy za zadanie zrobienie scenariusza do jednej sceny na jakikolwiek temat. Mieliśmy na to dwa tygodnie. Oczywiście, w dzień poprzedzający prezentację, przypomniałem sobie o tym. Napisałem SAM.
Scenariusz ten dotyczy elekcji Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Fakty historyczne przeplatałem do woli wg własnego uznania.

Acha no i najważniejsze: Nie umiałem pisać didaskaliów, więc brakuje tam przeróżnych dopowiedzeń typu: "najazd kamery na twarz", więc jeśli chcecie coś pisać na temat didaskaliów, że ich brakuje, albo, że nie ma podziału na sceny (a powinien być), to proszę na pw.

Oto praca:

Film pt: Michał Korybuc. Scena 1


(Na środku ekranu pojawia się wielki napis: Rok 1668 – Pola Elekcyjne.
Najazd kamery na pola, na których zgromadziła się szlachta. Słychać huk pistoletów, wrzaski, lamenty i płacz.
Najazd kamerą na zgromadzoną przy namiotach szlachtę. Jeden z nich wznosi toast i przewraca się z przepicia. Najazd kamery na szopę, ustawioną pośrodku pola elekcyjnego. Przejście obrazu do środka szopy. W niej zgromadzona jest szlachta. Ubrani są niezbyt bogato, jednak widać, że spożywali alkohol. Wszyscy gadają. Przestają, gdy do pomieszczenia wchodzi pięknie ubrany szlachcic ze złotym łańcuchem biskupim na piersiach [biskupem tym jest Andrzej Olszowski].)

Jan Żebrak herbu Burak (kłaniając się w pas prymasowi, uchyla czapkę):

Witajcie Szlachetny Panie. Wielki to zaszczyt dla nas żeście uczynili.

Dariusz Dusiciel herbu Trojan (też się kłania):

- Co was Mości Panie sprowadza do nas?

Biskup Olszowski:

Witam i Ja Waszecie. Sprowadzają mnie do was sprawy naszej najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Nie ukrywam, że chciałbym mieć wpływ na to, jakiego króla będzie miała nasza umiłowana Ojczyzna. Jest już najwyższy czas pozbyć się tej plugawej, cudzoziemskiej zarazy z naszej ojczyzny.

Marcin Wysoki herbu Karwat (czerwony na twarzy):

Hamujcie się Panie. Nie przystoją takie sądy człowiekowi w duchownej szacie.

Olszowski: (siadając przy stoliku):

Spokojnie waszmość. Te psie rządy Szwedzkie doprowadziły naszą ojczyznę prawie nad przepaść, a ty mi zabraniasz mi tego potępiać?

Dusiciel:

Spokojnie panowie. Wszystkich nas tu dobro Polski sprowadza.

Wysoki:

Co proponujecie panie?

Olszowski (spokojnie):

Dość już w naszej ojczyźnie niezgody, warcholstwa i cudzoziemstwa. Namnożyło się tego mnóstwo i teraz nie można tego wyplenić. Polska potrzebuje człowieka, który będzie dbał o jej prawa, a nie gnuśnie siedział na tronie. Należy skończyć z wszystkimi co naszą świętą ojczyznę będą szkalować. Na pohybel im!

(Szlachta wstaje, wszyscy wyjmują szable i krzyczą: Na pohybel im!)


Wysoki:


Samym gadaniem niczego nie zdziałamy, musimy wybrać kogoś, wielebny Biskupie. Mówicie, że chcecie swojego. Chcecie Go nawet nazwać „Piastem”. Ba, wielmożni panowie: chcecie, żeby was chronił przed ościennymi. Zważcie jednak Szlachcice, że nie ma wśród kandydatów, żadnego jeszcze Polaka! Jeśli chcemy wybrać króla musimy się zebrać i wybrać jakiegoś własnego kandydata.

Władysław Korbiel herbu trąbka:
(wstając)

Na cóż nam własny? Czy Stefan był własny? Wybierzmy Francuza! Sprawdźmy wprzód czy się nadaje!

Dusiciel:

Milcz sprzedawczyku! Wszyscy wiemy żeś się sprzedał Kondeuszowi!!

Korbiel (oburzony):

Jak śmiesz? Nie sprzedałem się, bom nie jest sprzedawczyk! Popieram Kondeusza, gdyż jest tego wart. Popierają go wszyscy znaczni w tym kraju, a nie tak jak wy, warchoły.

(Szlachta oburzona wstaje. Hetman polny podbiega do Korbiela i krzyczy mu prosto w twarzSmile

Hetman:

Gadaj, kto popiera Kondeusza albo skosztujesz mej buławy psi synu!

Korbiel:

Ci którzy coś znaczą!
(hetman uderza buławą Korbiela w głowę. Korbiel zaczyna krwawić.)

Hetman:

Gadaj, psia jucho!

Korbiel: (obolałym głosem)

Sobieski, Prażmowski i jego otoczenie.

(W Sali wybucha wrzawa, zaczynają się krzyki i wrzaski. Olszowski z wrażenia usiadł. Wysoki podbiega na środek, wyciąga szable i krzyczy):

Precz z Nim!! Hańba na narodzie, Sobieski sprzedawczyk!

(szlachta krzyczy: Hańba!)


Olszowski:


Spokój! Cisza !
(sala ucichła)

Ludzie, nie lamentujmy, tylko wybierzmy własnego kandydata! Zachowujecie się jak baby na targu!

Dusiciel:

Jeśli mamy wybrać kogoś naprawdę godnego, to wybierzmy kogoś ze wschodu! Może Radziwiłła?

Wysoki:

Magnaty bunt podniosą! Nic gorszego w tym czasie być nie może od wojny domowej.

(na polu słychać strzał z pistoletu)
Olszowski:

Racyję masz waszmość. Potrzebujemy kogoś kto nie wzbudzi przeciwu ! Wymyślcie kogoś mości panowie, gdyż czas leci. Na polu już strzały słychać, znak to że szlachta już popiła.

Głos z Sali:

Ja wiem kogo panie!

Olszowski:

Któryż to jegomość powiedział?

(z powrotem wychodzi na środek Żebrak i mówi do Olszowskiego):

Jam jest Jan Żebrak z Brześcia. Herb mój to Burak. Proponuję waszeciom kandydaturę Piasta. Magnaci popierający Cudzoziemszczyków będą musieli się zgodzić!

Wysoki:


Mówże waszmość o kogo chodzi!

Żebrak:


O Michała Korybuta syna przesławnego księcia Jeremiego chodzi Mości Panowie.
Sam mi dziś mówił, że mógłby starać się o tron. Uczyńmy mu zadość!

Wysoki:

Świetny pomysł. Co sądzisz o tym panie?

Olszowski:

Odważny to on może nie jest. Ale myślę, że to jedyna możliwa kandydatura. Jeśli będziemy go z całej siły popierać, to myślę, że można będzie jeszcze dziś odśpiewać Te Deum.


Żebrak:

Panowie Szlachta ! Oto przed nami teraz jest możliwość wybrania władcy Regni Poloniae! Kto jest przeciw tej kandydaturze, niech wystąpi!

(Zapada milczenie, nikt nie występuje na środek)


Olszowski: (ucieszony)

A więc panowie. Dziś wybraliśmy! Oby sprawował swe rządy jak najsumienniej!

(Szlachta zaczyna wznosić toasty. W tym czasie Olszowski nachyla się do ucha Marcina Dębickiego i szepcze mu coś do ucha. On kiwa głową potakująco i nagle wybiega na pola. Kamera jeszcze raz pokazuje przestrzeń dookoła chaty. Wybiega z niej podekscytowany Dębicki i najpotężniej jak potrafi krzyczySmile

Dębicki:


Vivat rex Michael !! Vivat Piast!

(kamera pokazuje tłum po którym rozchodzi się ta niezwykła wiadomość. Zaczyna się nieopisana wrzawa i zgiełk. Najazd kamery na jeden z namiotów, pod którym siedzi nowo wybrany król. Siedzi dostojnie i rozmyśla. Nagle podbiega do niego dwudziestu szlachciców i łapie go za fraki. Nowo wybrany król się przez chwilę wzbrania [minę ma człowieka naprawdę zaskoczonego]. Tłum podnosi go do góry i nosi go na rękach. Najazd kamery na Michała – wyraźnie nieszczęśliwa mina).

Cięcie!


PS: Imiona typu "Jan żebrak" są to przerobione imiona i nazwiska moich kolegów (oraz moje.)
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości