Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Samo życie
pkosela napisał(a):na przykład "Kosmopolak" nie ukaże się na DVD? Dziwne. Szkoda.
Mnie osobiście akurat tego filmu nie szkoda, bo uważam go za wyjątkowo słaby, wręcz zrobiony na kolanie. Aczkolwiek z drugiej strony to chyba pierwszy dokument o JK i w tym sensie faktycznie cenny.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Mnie osobiście akurat tego filmu nie szkoda, bo uważam go za wyjątkowo słaby, wręcz zrobiony na kolanie.
Nie wiem co w nim takiego słabego i co świadczy według Ciebie, że został on zrobiony, jak to ująłeś - "na kolanie".
Jest to jakby nie było, dość obszerny materiał pokazujący urywki z życia Jacka na emigracji, Jego jak zawsze interesujące wypowiedzi na temat życia w ogóle i pobytu za granicą. Nie brakuje w nim również wielu wypowiedzi Jego przyjaciół i współpracowników z RWE o Nim samym, że o licznych utworach lub ich fragmentach, które Jacek wykonał specjalnie na potrzeby filmu.
Ot, dokumentalny zapis tamtych chwil, wzbogacony także o bardzo wiele prywatnych zdjęć Jacka.
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):To zależy, co traktować jako tzw. "perełkę". Ci, którzy w miarę uważnie śledzili, jeszcze za życia JK audycje, w których występował, znajdą tam materiały, które raczej już widzieli.
Jeżeli sprzed 30 lat, to mam nadzieję że znajdzie się jakiś cały (lub duży fragment) koncert z tamtego okresu :>
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):z drugiej strony to chyba pierwszy dokument o JK
I chyba jak dotąd tak naprawdę jedyny jaki dotąd oficjalnie sięukazał. Jesli nie liczyć dokumentu Kaczmarski'90.
Odpowiedz
Kuba Mędrzycki napisał(a):I chyba jak dotąd tak naprawdę jedyny jaki dotąd oficjalnie sięukazał. Jesli nie liczyć dokumentu Kaczmarski'90.
Nie, to nie jedyny, jaki do tej pory oficjalnie się ukazał.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Ściśle rzecz biorąc Jacek Kaczmarski uczynił Patrycję spadkobierczynią 1/3 wszystkich swoich praw i obowiązków majątkowych.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Ale jeszcze bardziej uściślając, to jako jedyną osobę do zarządzania Jego 'dorobkiem intelektualnym', uczynił panią Alicję Delgas?
Paweł Konopacki napisał(a):Kubo, czy czytałeś dokument, do którego, między słowami, teraz nawiązujesz? Bo ja ten dokument mam przed sobą i - obawiam się - nie wyrażasz się jednak ściśle.
Tak się składa, że ja również znam treść tego dokumentu i wydaje mi się, że to jednak Ty mijasz się z prawdą.
Paweł Konopacki napisał(a):Nie jestem jednak osobą upoważnioną do cytowania tego aktu, zatem dalsza polemika w rzeczonej sprawie z mojej strony musi być zakończona.
Ach tak! Cóż za pech! Z Twoich słów wnioskuję, że jedynie brak upoważnienia powstrzymuje Cię przed zacytowaniem odpowiednich fragmentów tekstu i pozwoleniem, by każdy Forumowicz na własny rachunek mógł się przekonać kto mija się tu z prawdą.

Tak się jednak szczęśliwie składa, że ja jestem osobą upoważnioną do zacytowania odpowiednich fragmentów. Pozwól zatem, że przyjdę Ci z pomocą i odpowiednie fragmenty zacytuję...

W paragrafie pierwszym Jacek powołuje do całości spadku po jednej trzeciej części dwójkę własnych dzieci i Alę Delgas, co w konsekwencji oznacza, że wymienione trzy osoby mają równe prawa do otrzymywania tantiem i innych należności z tytułu praw autorskich do dorobku intelektualnego Jacka. Jednak - jak zapewne wiesz - na paragrafie pierwszym treść tego dokumentu się nie kończy. Istotny dla omawianej kwestii spornej jest paragraf trzeci, który pozwolę sobie zacytować w całości. Brzmi on następująco:
Cytat:Jacek Kaczmarski oświadcza, iż decyzję o o ewentualnych przyszłych publikacjach książkowych i płytowych, praw filmowych i telewizyjnych pozostawia w ręku Alicji Delgas przy prawnym doradztwie Jacka Jaśkowiaka i merytorycznych konsultacjach tych osób, które Alicja Delgas uzna za kompetentne.
Cóż, niech wreszcie każdy ma możliwość na własny rachunek ocenić kto tu się mija z prawdą - bez konieczności dawania wiary Twoim czy Kuby interpretacjom. Bo temu, że tak właśnie brzmi paragraf trzeci dokumentu chyba nie zaprzeczysz, prawda?

Cóż, wygląda na to, że to jednak Ty mijasz się z prawdą, a mówiąc bez ogródek - miałeś nadzieję, że pod pretekstem rzekomej poufności dokumentu uda Ci się ukryć te jego fragmenty, które stoją w jawnej sprzeczności z lansowanym przez Ciebie stekiem kłamstw i przeinaczeń.

Pozdrawiam.
Odpowiedz
Luter napisał(a):
Cytat:Jacek Kaczmarski oświadcza, iż decyzję o o ewentualnych przyszłych publikacjach książkowych i płytowych, praw filmowych i telewizyjnych pozostawia w ręku Alicji Delgas przy prawnym doradztwie Jacka Jaśkowiaka i merytorycznych konsultacjach tych osób, które Alicja Delgas uzna za kompetentne.
Nareszcie. Ja tak jak wspominałem, dokumentu nie miałem okazji widzieć, ale o tak jak powyżej brzmiącej jego treści słyszałem od co najmniej dwóch osób, którym nie miałem powodów aby in nie ufać i nie posiłkować się tym co mówiły, w moich wypowiedziach między innymi i w tym wątku.
Odpowiedz
Wow!

Kiedyś żartobliwie-sympatycznym mianem 'rozszarpywania schedy' określało się nieautorski koncert piosenek Jacka (po 10.04.2004). Teraz, jak widać, się to niemile udosłowniło.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Jacek Kaczmarski oświadcza, iż decyzję o o ewentualnych przyszłych publikacjach książkowych i płytowych, praw filmowych i telewizyjnych pozostawia w ręku Alicji Delgas przy prawnym doradztwie Jacka Jaśkowiaka i merytorycznych konsultacjach tych osób, które Alicja Delgas uzna za kompetentne.
Oczywiście. Dokładnie tak brzmi zapis testamentowy. I, jak doskonale wiesz, nie ma on w praktyce żadnego znaczenia - co potwierdza praktyka!. Alicja Delgas, owszem, podejmuje bowiem decyzje, ale na tę decyzję wyrazić zgodę muszą WSZYSCY spadkobiercy. W przeciwnym razie nikt by nie czekał na jakąkolwiek zgodę ze strony Kosmy czy Paci. Paragraf pierwszy - o czym powie Ci każdy prawnik - w praktyce blokuje paragraf trzeci. Blokuje, na szczęście, możliwość całkowitej samowoli jednego spadkobiercy.
Jesli teraz stwierdzisz, że jest inaczej, niż piszę to spróbuj cokolwiek wydać bez zgody któregokolwiek ze spadkobierców. Powodzenia życzę!
Lutrze, nigdzie nie minąłem się z prawdą piszą o testamencie. Nigdzie!
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Oczywiście. Dokładnie tak brzmi zapis testamentowy. I, jak doskonale wiesz, nie ma on w praktyce żadnego znaczenia - co potwierdza praktyka!.
To jak to jest? Wola zmarłego nie ma żadnego znaczenia?
Paweł Konopacki napisał(a):Alicja Delgas, owszem, podejmuje bowiem decyzje, ale na tę decyzję wyrazić zgodę muszą WSZYSCY spadkobiercy.
Przecież to co piszesz jest bez sensu. Skoro komuś przyznano prawo do podjęcia decyzji, to na tę decyzję nikt nie musi wyrażać zgody poza osobą ją podejmującą.
Paweł Konopacki napisał(a):I, jak doskonale wiesz, nie ma on w praktyce żadnego znaczenia - co potwierdza praktyka!.
Paweł Konopacki napisał(a):W przeciwnym razie nikt by nie czekał na jakąkolwiek zgodę ze strony Kosmy czy Paci.
Praktyka nie jest argumentem za legalnością zapisu lub jej brakiem. Praktyka może świadczyć, że wydawcy na wszelki wypadek wolą się asekurować, bo im aż tak bardzo nie zależy na wydawnictwach. Co, hehe, potwierdza praktyka ostatnio: wydawcy spokojnie czekali sobie rok na zgody, bo im się nie spieszy i nie zależy aż tak bardzo..
Paweł Konopacki napisał(a):Paragraf pierwszy - o czym powie Ci każdy prawnik - w praktyce blokuje paragraf trzeci.
Jeżeli mówił to prawnik który dokumenty przetrzymuje bez informowania o tym, to ja bym nie przywiązywał dużej wagi do tego co mówi...
Paweł Konopacki napisał(a):Blokuje, na szczęście, możliwość całkowitej samowoli jednego spadkobiercy.
Czyli wola zmarłego nie ma znaczenia?

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 16:45 ]
A co to znaczy: blokuje w praktyce?? A jak jest w teorii ??
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):Przecież to co piszesz jest bez sensu. Skoro komuś przyznano prawo do podjęcia decyzji, to na tę decyzję nikt nie musi wyrażać zgody poza osobą ją podejmującą.
Właśnie ja cały czas nie bardzo pojmuję po co w ogóle te cyrki ze zgodą Patrycji czy Kosmy. Chyba, że jest to po prostu dobra wola pani Alicji - te "konsultacje" z pozostałymi spadkobiercami. Ale skoro tak rzeczywiście jest jak mówi zapis w testamencie, to myślę że i bez tych zgód nie byłoby problemu z jakimkolwiek wydawnictwem. Może osoba upoważniona do dysponowania majątkiem intelektualnym Jacka, chce po prostu mieć taką podkładkę "na wszelki wypadek". Oczywiście, nie wiem jakby ów zapis tak naprawdę zinterpretował prawnik, ale wydaje mi się, że Przemek ma sporo racji.
Odpowiedz
Kuba Mędrzycki napisał(a):Może osoba upoważniona do dysponowania majątkiem intelektualnym Jacka, chce po prostu mieć taką podkładkę "na wszelki wypadek".
To raczej wydawcy chcą się zabezpieczyć "na wszelki wypadek", bo nie chce im się wnikać w zapisy testamentu, a standardowo pewnie zawsze biorą zgody wszystkich spadkobierców w podobnych sytuacjach.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):Jeżeli mówił to prawnik który dokumenty przetrzymuje bez informowania o tym, to ja bym nie przywiązywał dużej wagi do tego co mówi...
To jest opinia kilku prawników, Przemku.

Skoro Luter ujawnił juz część zapisu testamentowego, to może w takim razie - za zgodą Paci - zacytujmy całość zapisów dotyczących dziedziczenia i udziału w spadku. Otóż dokument mówi tak:
Par1:
Cytat: JK powoluje do calosci spadku po 1/3 czesci: Alicje Jolante Delgas .[..], syna Kosme Kardys'-Kaczmarskiego, [...] oraz corke Patrycje Volny, ur.dnia 5 lutego 1988 r z matki Ewy Volny
W nawiasie kwadratowym ujęte zostały daty urodzenia oraz imiona rodziców - danych
tych ujawniać chyba nie potrzeba (o ile w ogóle można?)

Par2:
Cytat:JK oswiadcza, iz wola jego jest, by w postepowaniu o dzial spadku
- corka PV nabyla w calosci wszelkie jego ruchomosci zmagazynowane w Perth(Australia): meble, obrazy, przyrzady elektroniczne, ksiazki,----
- wieloletnia towarzyszka zycia i opiekunka w chorobie AJ Delgas nabyla w calosci wszystkie ruchomosci znajdujace sie w miejscu jego i AJ Delgas wspolnego zamieszkania, a w szczegolnosci: [..1.]nadto, by w calosci nabyla prawo do [.2..]
W nawiasie kwadratowym ujęto, w pierwszym, zestaw przedmiotów, które dziedziczy Alicja Delgas, w drugim - dochód płynący z jednego z miejsc zatrudnienia JK. Szczegółów tych ujawniać także nie ma potrzeby, gdyż nie mają one nic do rzeczy w tej dyskusji.

Par.3 (dla tej dyskusji najważniejszy, oprócz paragrafu 1):
Cytat: zas przychody z tantiem,praw autorskich i wykonawczych oraz wydawniczych i innych zrodel oraz wszelkie pozostale prawa i obowiazki majatkowe nabyli w rownych czesciach powolani wyzej spadkobiercy.-
Ważne jest słówko "oraz", które rozdziela prawo do pobierania tantiem, przychodów z praw autorskich i wykonawczych oraz wydawniczych od "wszelkich pozostałych praw i obowiązków majątkowych".
Otóż Patrycja, Kosma i p. Delgas mają nie tylko prawo do pobierania, po 1/3 każde, tantiem. Oni dziedziczą także "wszelkie inne prawa majątkowe". Znaczy to tyle, że w dziedzinie omawianych praw mają możliwośc podejmowania decyzji. Przykładowo: jeśli umowa z wydawnictwem X narusza, zdaniem któregoś ze spadkobierców, jego prawa majątkowe, ów spadkobierca ma pawo tej umowy nie podpisać. Ma prawo, jako spadkobierca, nie udzielić wydawnictwu X np. licencji na wykorzystanie utowrów JK w danym projekcie . Z drugiej strony, jeśli spadkobierca uzna za stosowne, ma prawo przenieść część swoich praw majątkowych na np. wydawnictwo Y. Wówczas częsci swoich praw się pozbywa.
Przemek napisał(a):Czyli wola zmarłego nie ma znaczenia?
Widzisz, to zależy, co masz na myśli pisząc "nie ma znaczenia". Wolą zmarłego był podział zbywalnych praw, czyli praw majątkowych (osobiste są niezbywalne) między trzy osoby wymienione w testamencie.
Kuba używa sformułowania "zarządzanie majątkiem intelektualnym" JK. Nie bardzo wiem, skąd takie sformułowanie Kuba wytrzasnął? W każdym razie nic, choćby podobnie brzmiącego nie ma w testamencie. Jest za to paragraf, który mówi:
Cytat:JK oswiadcza, iz decyzje o ewentualnych przyszlych publikacjach ksiazkowych i plytowych, praw filmowych i telewizyjnych pozostawia w reku AJ Delgas przy prawnym doradztwie Jacka Jas'kowiaka i merytorycznych konsultacjach tych osob, ktore AJ Delgas uzna za kompetentne
Znaczy to tyle, że p. Delgas ma prawo podjąć decyzję, iż np. za rok zostanie wydana płyta albo książka taka to a taka, z takim a nie innym zestawem utworów. Ok! Przygotowuje się projekt płyty, idzie do wydawnictwa XY. Wydawnictwo XY wyraża chęć podjęcia pracy nad przedstawionym projektem a następnie sporządza projekt umowy między wydawnictwem a spadkobiercami praw majątkowych. Umowa ta określa warunki, na jakich przedstawiony projekt będzie realizowany. I teraz: jeśli spadkobierca - którykolwiek - uzna, iż umowa ta narusza jego prawa majątkowe, może (ma prawo) papieru nie podpisać. Wówczas wydawnictwo nie może podjąć dalszych prac na zasadach ujętych w umowie, której spadkobierca nie akceptuje. Musi umowę zmienić, albo zrezygnować z dalszych prac nad projektem płyty, książki itp.
Podsumowując: wolą zmarłego było, aby p. Delgas podejmowała o ewentualnych dalszych wydawnictwach! Jednak spadkobiercy mają prawo nie wyrazić zgody na zasady, na jakich te projekty będą realizowane. Oczywiście chodzi o te zasady, które mają związek z prawami majątkowymi. Przykładowo: spadkobierca może nie podpisać umowy, która daje mu, załóżmy, 300 zł z danego wydawnictwa. Ma prawo zażądać 90 000 i do chwili, aż wydawnictwo nie spełni jego żądania, może umowy nie podpisywać. A do chwili aż nie podpisze, wydawnictwo nie ma prawa realizować projektu. W praktyce, pod pozorem żądań finansowych, daje ten mechanizm spadkobiercy możliwość wypływania na wszystko, co się wiąże z realizacją projektu.
Dlatego właśnie umowy podpisuje się ze wszystkimi wymienionymi w testamencie osobami powołanymi do spadku.
Przemek napisał(a):Czyli wola zmarłego nie ma znaczenia
Wobec tego, co napisałem wyżej, można odpowiedzieć na Twoje pytanie na dwa sposoby:
wola zmarłego jest nieco przewrotna. Teoretycznie daje ona pewne prerogatywy jednemu ze spadkobierców, jednak w praktyce ów spadkobierca nie ma wpływu na nic więcej ponadto, co jest też domeną wpływów pozostałych . Bo, co prawda, p. Delgas jest wymieniona w testamencie, jako osoba mająca podejmować decyzje O dalszych wydawnictwach, jednak fakt, że inni dziedziczą prawa majątkowe w praktyce daje im możliwość wpływania na zasady, na jakich decyzje p. Delgas będą realizowane. Daje możliwość wpływania na zasady, czyli – znów w praktyce – daje też znaczną możliwość blokowania tych decyzji. Przykład, jak to może działać podałem wyżej.
Być może taka była świadoma wola zmarłego, aby – zachowując pozory pewnych prerogatyw – w istocie nie dać nikomu niczego więcej aniżeli daje się pozostałym.

Wolą zmarłego było faktycznie wyróżnienie jednego ze spadkoierców, ale wola ta została nie dość precyzyjnie spisana i ...faktycznie nie ma większego znaczenia. Wystarczyło bowiem nie dawać synowi i córce „wszelkich pozostałych praw majątkowych” a oddać tylko prawo – każdemu spadkobiercy w określonej części - „do przychodów z tantiem, praw autorskich i wykonawczych oraz wydawniczych i innych źródeł”. Wówczas byłoby tak, jak chce np. Kuba. Patrycja czy Kosma musieliby się godzić, ze tantiemy w danej wysokości wypływają na ich konto i nie mieliby nic więcej w tej kwestii do powiedzenia.
Przemek napisał(a):Skoro komuś przyznano prawo do podjęcia decyzji, to na tę decyzję nikt nie musi wyrażać zgody poza osobą ją podejmującą.

Tak! Na samą decyzję, ŻE np. książka ma się ukazać nikt nie musi wyrażać zgody. To jest domena p. Delgas. Ale zgoda jest konieczna, kiedy mówimy o warunkach (finansowych) na jakich owa decyzja ma być realizowana.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Chcąc dobrze zrozumieć. Przykład. Chcę ( czy ktokolwiek inny ) wydać płytę z piosenkami JK. Muszę uzyskać zgodę Pani Alicji. Tzn jakby Pacia albo Kosma chcieli wydać taką płytę też musieliby prosić o zgodę Panią Alicję. Dobrze zrozumiałam ?
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
Można jeszcze dodać, ze paragraf, który mówi, iż:
Cytat:JK oswiadcza, iz decyzje o ewentualnych przyszlych publikacjach ksiazkowych i plytowych, praw filmowych i telewizyjnych pozostawia w reku AJ Delgas przy prawnym doradztwie Jacka Jas'kowiaka i merytorycznych konsultacjach tych osob, ktore AJ Delgas uzna za kompetentne
nie ma wiele wspólnego z "zarządzaniem majątkiem intelektualnym" czy też "dorobkiem intelektualnym". Po pierwsze, trudno jest jasno zdefiniować, co by miało znaczyć określenie "majątek intelektualny" a, co za tym idzie, trudno też powiedzieć, co by miało znaczyć zarządzanie czymś, co jest nie do końca wiadomo czym. Można powiedzieć, ze dorobek czy majątek intelektualny to wszystko, co JK napisał. Wyobraźmy sobie, że oto w Perth znajdujemy jakąś prozę, o której nic do tej pory nie wiadomo. Zgodnie z testamentem, córka Kaczmarskiego nabyła wszelkie prawa do ruchomości zmagazywnowanych w Perth a więc także nabyła prawo do maszynopisu tej książki. Niebardzo wiem, jak w takim wypadku miałoby wyglądać zarządzanie ową prozą w wydaniu p. Delgas, skoro prawo do maszynopisu (w praktyce także do wglądu weń) ma Patrycja. Oczywiście p. Delgas mogłaby nie wyrazić zgody na publikację tej prozy, ale w istocie sama też by jej wydać nie mogła. No bo jak? To samo dotyczy zdjęć, pamiątek, maszynopisów lub rękopisów wierszy (w tym także do tej pory nigdy nie publikowanych) zgromadzonych w Perth.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Tak! Na samą decyzję, ŻE np. książka ma się ukazać nikt nie musi wyrażać zgody. To jest domena p. Delgas. Ale zgoda jest konieczna, kiedy mówimy o warunkach (finansowych) na jakich owa decyzja ma być realizowana.
No i to jest jakiś konkret.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):
Cytat:JK oswiadcza, iz decyzje o ewentualnych przyszlych publikacjach ksiazkowych i plytowych, praw filmowych i telewizyjnych pozostawia w reku AJ Delgas przy prawnym doradztwie Jacka Jas'kowiaka i merytorycznych konsultacjach tych osob, ktore AJ Delgas uzna za kompetentne
Znaczy to tyle, że p. Delgas ma prawo podjąć decyzję, iż np. za rok zostanie wydana płyta albo książka taka to a taka, z takim a nie innym zestawem utworów.
I Patrycja oraz Kosma mają prawo nie podpisać umowy na takie wydawnictwa, ale tylko w obrębie kwestii majątkowych/finansowych, o ile stwierdzą, że ich interes może ucierpieć na tak a nie inaczej skonstruowanej umowie. Ok. Ale po pierwsze muszą tego dowieść, a po drugie to nie tyczy się kwestii merytorycznych danego wydawnictwa. I to jest pozornie dość znacząca różnica. Pozornie, bo prawdopodobnie dobry prawnik dowiedzie, że merytoryczna strona przedsięwzięcia jest na tyle źle przygotowana, że wpłynie niekorzystnie na materialny interes pozostałych spadkobierców. I tutaj koło się zamyka. Smile Rzeczywiście, można przyjąć twierdzenie Pawła, że testament został przez JK skonstruowany w sposób dość przewrotny. Cholera, nawet w tym był genialny. Smile
Odpowiedz
tmach napisał(a):Muszę uzyskać zgodę Pani Alicji. Tzn jakby Pacia albo Kosma chcieli wydać taką płytę też musieliby prosić o zgodę Panią Alicję. Dobrze zrozumiałam ?
Dobrze zrozumiałaś. Pacia i Kosma też muszą poprosić o zgodę. Pani Alicja natomiast teoretycznie nie musi kierować prośby o zgodę NA samo wydanie do Patrycji i Kosmy. Jest jednak skazana na zaakceptowanie przez pozostałych spadkobierców warunków, na jakich będzie to projekt tej płyty realizowany. Chodzi oczywiście o warunki które jakkolwiek dotyczą praw majątkowych. Tyle, że nikt na rzeczonych spadkobiercach nie ma prawa wymusić, ażeby zgodzili się na przedstawione im przed wydawnictwo, do którego zgłosiła się p. Delgas, warunki. Co więcej, spadkobiercy nie muszą szczegółowo uzasadniać swojej odmowy lub braku decyzji. Mogą zarządać 100 000 PLN za licencję + 30% od każdego sprzedanego egzemplarza. Jeśli wydawnictwo nie podoła rządaniom (a raczej w takim wypadku nie podoła) - projekt wisi.
Od innego wydawnictwa, które będzie chciało ten projekt robić mogą natomiast nie rządać ani złotówki, albo zgodzić się na kwoty symboliczne. Takie jest ich prawo.

Rozważamy tutaj sytuacje w zasadzie teoretyczne. Pacia może chcieć wydać np. nie opublikowaną do tej pory prozę ojca - tą odnalezioną w Perth. Jeśli p. Alicja się na to nie zgodzi to - teoretycznie - za jakiś czas Pacia może nie podpisać umowy na jakąs płytę, którą p. Alicja chciałaby wydać. W ten sposób mogą sobie obie panie wzajemnie blokować inicjatywy. Tyle, że to nie leży ani w ich interesie ani w interesie tzw. Sprawy. Ale - teoretycznie - tak bieg wypadków jest możliwy.
Dlatego też pisałem juz dawniej, że W PRAKTYCE prawa spadkobierców są podobne, jeśli nie takie same. Zapis testamentowy o prerogtywach jednego ze spadkobierców w praktyce jest bowiem, w znacznej mierze, martwy.

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 20:06 ]
Kuba Mędrzycki napisał(a):Ale po pierwsze muszą tego dowieść
Nie muszą. Nie mają absolutnie żadnego obowiażku dowodzić, ze kwota 300 zł jest dla nich niewystarczająca.
Kuba Mędrzycki napisał(a):a po drugie to nie tyczy się kwestii merytorycznych danego wydawnictwa.
Owszem! Nie tyczy się! Tyle, ze jeśli nie podpiszą umowy ergo projekt publikacji nie wejdzie w fazę realizacji, to kwestie merytoryczne można sobie między bajki włożyć. Dlatego też napisałem, że pod pozorem rządań, nazwijmy to finansowych, faktycznie spadkobiercy mają możliwość wpływania na znacznie więcej spraw, aniżeli tylko kwoty. Własnie dlatego, że nie muszą uzasadniać, iż kwota 300 zł jest dla nich nieodpowiednia i chcą 90 000. Mają prawo rządać, ile chcą. Mają prawo zarządać takiej kwoty, jakiej wydawnictwo nie będzie w stanie im zapłacić. Czyli - w istocie - mają możliwość wypłynięcia na to, które wydawnictwo na pewno projektu nie będzie realizować.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Pozornie, bo prawdopodobnie dobry prawnik dowiedzie, że merytoryczna strona przedsięwzięcia jest na tyle źle przygotowana, że wpłynie niekorzystnie na materialny interes pozostałych spadkobierców. I tutaj koło się zamyka.
Oczywiście! Teoretycznie może też dowieść, ze inne wydawnictwo zrobi dany projekt lepiej. I w ten sposób spadkobierca, który takiego prawnika wynajmie, ma możliwosc wypływania na to, kto wyda, jak wyda, czy wyda. A wszystko bierze się z jednego zapisu o dziedziczeniu "pozostałych praw majątkowych".
Dlatego mówię: zapis o decydowaniu zawarty w testamencie w znacznej mierze jest martwy. Sama bowiem decyzja do niczego jeszcze nie prowadzi. Dezyję, czyli samą płytę albo książkę, trzeba jeszcze wydać. A wydaje się na określonych zasadach, które modelować mogą wszyscy powołani do spadku. Smile

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 20:10 ]
Nota bene: widzę, Jakubie, że jednak coś pokumałeś. Myślę, że teraz, kiedy czytasz swoje pytanie:
Kuba Mędrzycki napisał(a):Właśnie ja cały czas nie bardzo pojmuję po co w ogóle te cyrki ze zgodą Patrycji czy Kosmy
znasz już odpowiedź. Zgoda jest niezbędna!
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):znasz już odpowiedź. Zgoda jest niezbędna!
Tylko formalnie jest to zgoda na zaproponowane warunki finansowe, a nie zgoda na samo przedsięwzięcie.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):Ale po pierwsze muszą tego dowieść
Nie muszą. Nie mają absolutnie żadnego obowiażku dowodzić, ze kwota 300 zł jest dla nich niewystarczająca.
Chodziło mi o dowiedzenie tego, że dane wydawnictwo może nie uzyskać takiego a takiego zysku przy tak a nie inaczej skonstruowanej umowie itd. Zresztą, o tej zależności napisałem wcześniej.

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 20:38 ]
Paweł Konopacki napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):Właśnie ja cały czas nie bardzo pojmuję po co w ogóle te cyrki ze zgodą Patrycji czy Kosmy
znasz już odpowiedź. Zgoda jest niezbędna!
Generalnie rzecz biorąc - tak. Jednak, jak da się zauważyć, testament jest tak skonstruowany, aby dawał mniej więcej równe możliwości wszystkim ze spadkobierców. Oczywiście, przy zachowaniu odpowiedniej interpretacji prawnej. To jednak, jak napisałem wcześniej - nie powinno raczej sprawić prawnikowi większego problemu.
Można tez oczywiście dalej zastanawiać się nad tym że na przykład taka Patrycja czy taki Kosma gdyby chcieli blokować jakieś wydawnictwo pod kątem merytorycznym w sensie - nie podobają im sie zaproponowane wykonania piosenek, wiersze, jakość techniczna etc,etc. to raczej nie mogą używać tego typu argumentów. Nie mogą, bo wystarczą im te tzw.finansowe. Smile Sprytne!
Odpowiedz
Kuba Mędrzycki napisał(a):Rzeczywiście, można przyjąć twierdzenie Pawła, że testament został przez JK skonstruowany w sposób dość przewrotny. Cholera, nawet w tym był genialny.
Nie Kubo. Testament nie jest w najmniejszym stopniu przewrotnie skonstruowany. JK jednoznacznie chciał, aby Alicja Delgas decydowała o wydawnictwach i żeby nikt tego nie mógł podważać. Jeżeli jest możliwość blokowanie jej decyzji, to nie jest to wynik genialności i przewrotności autora testamentu, a niestety jedynie braku dbałości o szczegóły.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):nie jest to wynik genialności i przewrotności autora testamentu, a niestety jedynie braku dbałości o szczegóły.
Różnie można to interpretować. Nie wiemy tez jak dokładnie było. Jest też taka ewentualność, że autor testamentu, nie przypuszczał, że ktoś jakiekolwiek wydawnictwa może chcieć blokować. Nie chciałem przez to powiedzieć, że JK chciał być niejako złośliwy konstruując tak a nie inaczej swój testament, a że jedynie chciał w ten sposób, aby nikt nie był o Jego śmierci niejako 'stratny'. Inaczej rzecz ujmując - chciał po prostu dobrze.
Paweł Konopacki napisał(a):
tmach napisał(a):Muszę uzyskać zgodę Pani Alicji. Tzn jakby Pacia albo Kosma chcieli wydać taką płytę też musieliby prosić o zgodę Panią Alicję. Dobrze zrozumiałam ?
Dobrze zrozumiałaś. Pacia i Kosma też muszą poprosić o zgodę.
Czyli wszyscy - zarówno Pacia, jak i Trio lub konfiguracja Trio+Pacia, gdyby chcieli wydać własną płytę.
I jak rozumiem, tutaj Pawle stawiasz/stawiacie poniekąd sprawę jasno:
Paweł Konopacki napisał(a):Jeśli p. Alicja się na to nie zgodzi to - teoretycznie - za jakiś czas Pacia może nie podpisać umowy na jakąs płytę
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):zas przychody z tantiem,praw autorskich i wykonawczych oraz wydawniczych i innych zrodel oraz wszelkie pozostale prawa
Ja bym zwrócił uwagę na słowo pozostałe. Nie wszystkie prawa, a tylko pozostałe. Czy jednak prawo do ustalania wysokości tantiem od wydawnictwa nie zawiera się w prawie panie Delgas do podejmowania decyzji o publikacjach? To by trochę zmieniało całą sytuację...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Kuba Mędrzycki napisał(a):Chodziło mi o dowiedzenie tego, że dane wydawnictwo może nie uzyskać takiego a takiego zysku przy tak a nie inaczej skonstruowanej umowie itd
Rozumiem, o co Ci chodziło i generalnie się z tym zgadzam. Sam napisałeś o zamykającym się kole - słusznie!
Kuba Mędrzycki napisał(a):Jednak, jak da się zauważyć, testament jest tak skonstruowany, aby dawał mniej więcej równe możliwości wszystkim ze spadkobierców.
Tak!
Kuba Mędrzycki napisał(a):Nie mogą, bo wystarczą im te tzw.finansowe. Sprytne!
Nie tyle "nie mogą", co nie muszą, bo wystarczą im te finansowe.
Przemek napisał(a):JK jednoznacznie chciał, aby Alicja Delgas decydowała o wydawnictwach i żeby nikt tego nie mógł podważać.
Przemku, nie chcę się bawić w zbyt daleko idące insynuacje na temat woli JK. Nie wiem, jaka ta wola w istocie była. Wiem natomiast, że wymieniony w testamencie prawnik jest prawnikiem dobrym. Nie stanowiło, jak sądzę, poważnego problemu aby tak sformułować zapisy, aby były jednoznaczne. Śmiem twierdzić, że wyraźne rozdzielenie prawa do pobierania tantiem od "pozostałych praw majątkowych" było jednak zabiegiem świadomym.
Przemek napisał(a):Jeżeli jest możliwość blokowanie jej decyzji, to nie jest to wynik genialności i przewrotności autora testamentu, a niestety jedynie braku dbałości o szczegóły.
Możliwośc blokowania jest! Aczkolwiek, z drugiej strony, nie słyszałem, jak dotąd o przypadku, by którykolwiek ze spadkobierców definitywnie coś zablokował - w sposób celowy. Co najwyżej zdarzało się tak, jak to już było opisane w tym wątku - ktoś czegoś zaniedbał, nie dopilnował, o czymś nie wiedział, zwlekał, bo zwykł był zwlekać z formalnościami. Zaniedbywał sprawy prawnik Patrycji. Ale też np. kiedy, jako TŁCH, zwróciliśmy się dawno temu z prośbą o pisemną zgodę na umieszczenie ngrań na naszej stronie internetowej, czekaliśmy na odpowiedź bardzo długo. Ustnie niby wszystko było dogadane, ale pisemna zgoda nadeszła, o ile pamiętam, dopiero po pół roku od sformułowania prośby. Nie interpretowaliśmy jednak tej zwłoki, jako celowego blokowania a jedynie jako pewną opieszałość w podejmowaniu decyzji.
Kuba Mędrzycki napisał(a):jak rozumiem, tutaj Pawle stawiasz/stawiacie poniekąd sprawę jasno:

Nie wiem, co masz na myśli pisząc "poniekąd jasno". Jasno postawiona sprawa wygląda tak, że Pacia nigdy nie blokowała i nie zamierza niczego blokować. Pomijając tzw. Sprawę, zwyczajnie nie jest w jej interesie blokować cokolwiek dla zasady. Natomiast, jeśli np. jakieś wydawnictwo w umowie zawarłoby zapis, że Pacia ma przenieść swoje prawa majątkowe do wybranych utworów na to wydawnictwo (był taki przypadek!) to wówczas nie ma szans, aby podobną umowę podpisała.
Tak samo ma się rzecz w przypadku Pani Alicji: nie jest w jej interesie blokować cokolwiek, zwłaszcza dla zasady. I, z tego, co wiem, na dzień dzisiejszy pod tym względem istnieje jakiś niepisany pakt o nieagresji. Czy tak będzie nadal - to zależy wyłącznie od dobrej woli obu stron.

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 22:07 ]
Przemek napisał(a):Ja bym zwrócił uwagę na słowo pozostałe. Nie wszystkie prawa, a tylko pozostałe.
Przemku, w dokumencie, o którym mowa jest sformułowanie "wszystkie pozostałe".
W jednej czesci zdania wymienia się prawa do przychodów z tantiem,praw autorskich i wykonawczych oraz wydawniczych i innych zrodel a w drugiej części tego samego zdania mowa jest o "wszystkich pozostałych prawach". Przychody + wszystkie pozostałe prawa dają w sumie...Big Grin "wszystkie prawa". Dzieli się je na trzy części i zastrzega wyraźnie, że części mają być równe.
Przemek napisał(a):Czy jednak prawo do ustalania wysokości tantiem od wydawnictwa nie zawiera się w prawie panie Delgas do podejmowania decyzji o publikacjach?

Spadkobiercy odziedziczyli nie tylko autorskie prawa majątkowe, ale prawa majątkowe JK w ogóle. Z jednym wyjątkiem na rzecz Pani Alicji, o którym mówi się w testamencie a którego nie cytowałem tutaj szczegółowo. Chodzi o pewien przychód z miejsca zatrudnienia JK.
Ale to, o co pytasz mieści się akurat w zakresie autorskich praw majątkowych. Pamiętajmy, że autorskie prawa majątkowe to nie tylko prawo do konkretnych kwot. To także np. prawo do rozporządzania utowrem na różnych polach eksploatacji oraz prawo do uzyskania za wykorzystanie danego utworu na rzeczonych polach eksploatacji stosownego wynagrodzenia. I te prawa spadkobiercy dziedziczą w trzech równych częściach. Zgodnie z testamentem nie może być tak, że pewien zakres uprawnień w większej części przysługuje jednej tylko osobie wymienionej w dokumencie.
Jak widzisz, wcale tak znów niechlujnie ten testament nie został napisany. Smile
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Śmiem twierdzić, że wyraźne rozdzielenie prawa do pobierania tantiem od "pozostałych praw majątkowych" było jednak zabiegiem świadomym.
To jasne , zważywszy że prawa majątkowe to na przykład długi. Jeżeli ktoś był dłużny JK jakąś kwotę pieniędzy, to zgodnie z zapisem o prawach i obowiązkach majątkowych dług ten jest ta osoba winna po równo całej trójce. Tak samo kwestia obowiązków jeżeli Kaczmarski był winny komuś kasę... Wydaje mi się, że zaliczanie do tych praw także prawa do dowolnego ustalania wysokości przychodów z tantiem jest naciągnięciem tego zapisu, zważywszy, że prawa do decydowania o publikacjach (a ustalanie warunków finansowych publikacji do tego, moim zdaniem, należy) zostały przekazane konkretnej osobie.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Nie interpretowaliśmy jednak tej zwłoki, jako celowego blokowania a jedynie jako pewną opieszałość w podejmowaniu decyzji.
No cóż, to było stosunkowo dość dawno temu i wtedy rzeczywiście aż takich animozji jak dziś nie było. Ale nie drążmy tego - i Ty i ja wiemy doskonale o jakie animozje i o jaki okres czasu chodzi.
Paweł Konopacki napisał(a):z tego, co wiem, na dzień dzisiejszy pod tym względem istnieje jakiś niepisany pakt o nieagresji. Czy tak będzie nadal - to zależy wyłącznie od dobrej woli obu stron.
I tego pozostaje obu stronom życzyć!
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):I te prawa spadkobiercy dziedziczą w trzech równych częściach.
Oczywiście każdy przychód musi być rozdzielony na trzy równe połowyWink
Paweł Konopacki napisał(a):Zgodnie z testamentem nie może być tak, że pewien zakres uprawnień w większej części przysługuje jednej tylko osobie wymienionej w dokumencie.
Jak widzisz, wcale tak znów niechlujnie ten testament nie został napisany. Smile

Ale jednak tak jest! Zgodnie z paragrafem 3 jedynie Alicji Delgas przysługuję prawo do decyzji wydawniczych.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):Zgodnie z paragrafem 3 jedynie Alicji Delgas przysługuję prawo do decyzji wydawniczych.
Które teoretycznie Pacia może zastopować ze względów 'finansowych'... I tak można - jak mawiał mój sąsiad - w kółko i na okrągło. Smile
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Przychody + wszystkie pozostałe prawa dają w sumie...Big Grin "wszystkie prawa".
Chyba jednak mylisz się Pawle. Gdyby było tak prosto, to nie było by żadnego rozdzielania tylko po prostu napisano by "wszystkie prawa i obowiązki majątkowe". Jednak nie zrobiono tego...

[ Dodano: 17 Kwiecień 2008, 22:35 ]
Kuba Mędrzycki napisał(a):Które teoretycznie Pacia może zastopować ze względów 'finansowych'...
No właśnie nie jestem o tym do końca przekonany... Jak dla mnie, to jest jeszcze kilka niejasności.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):Wydaje mi się, że zaliczanie do tych praw także prawa do dowolnego ustalania wysokości przychodów z tantiem jest naciągnięciem tego zapisu, zważywszy, że prawa do decydowania o publikacjach (a ustalanie warunków finansowych publikacji do tego, moim zdaniem, należy) zostały przekazane konkretnej osobie.
Wygląda to tak: umowy zawierane między spadkobiercami autorskich praw majątkowych a wydawnictwami to zazwyczaj umowy licencyjne. Umowa taka jest zawierana każdorazowo między danym wydawnictwem a danym spadkobiercą (między licencjodawcą a licencjobiorcą). W omawianym przypadku spadkobierców JK, zazwyczaj dany licencjobiorca przesyła umowę kademu licencjodawcy osobno. Warunki tej umowy obie strony negocjują między sobą i nikomu nic do tego, jakie te warunki są. Np., z tego, co wiem, umowy podpisane z Metamindem są różne w przypadku poszczególnych właścicieli praw autorskich. Jeden spadkobierca nie moze wymusić na drugim, aby ten drugi podpisał umowę zawierającą takie a nie inne warunki. Za każdym razem warunki umów są przedmiotem negocjacji tylko między dwiema stronami.
Wyjątek stanowi umowa z Muzą. Tutaj wszyscy spadkobiercy podpisują jedną i tą samą umowę (trzy podpisy na jednym egzemplarzu).
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  drugie nieznane życie jarqa :/ jareq 12 5,081 07-18-2012, 05:06 PM
Ostatni post: MacB
  I znowu to samo... berseis13 18 4,381 11-16-2007, 09:07 PM
Ostatni post: jodynka
  Moje życie - OT Kuba Mędrzycki 147 25,816 10-23-2007, 09:26 PM
Ostatni post: Niktważny
  Koncert w TVP1 (Znów to samo....) Kuba Mędrzycki 20 7,355 12-22-2006, 09:12 AM
Ostatni post: Alek

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości