Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
zwyczajna opowieść o zwyczajnej kobiecie
#1
Starsza pani z torebką z brązowej skóry. Trochę już ta torebka podniszczona.
Zwyczajna kobieta. Widzę ją trochę z boku, trochę z tyłu - idę pół kroku za nią po drugiej stronie ulicy. Ja chcę wejść do sklepu. Ona też. Do tego samego.

Wchodzi dziarsko.
Ale zdenerwowana!
Mąż - raczej bogaty, a może tylko szalony. No dobrze - z głową pełną pomysłów. Pomysłów różnych, z których części ona pojąć nie może.

-Jak on mógł! Kupił! Po prostu kupił!

Ekspedientka w maleńkim sklepie spożywczym - trochę zdziwiona. Zna starszą panią i wie, że bez powodu to ona tak nie krzyczy.
-Co kupił?
-Ziemię! Tam, gdzie się bili pod Grunwaldem!...

Piękna okolica - myślę sobie. Z tajemnicą, z historią. Owiana legendą, opisana przez Sienkiewicza. Tylko po co mężowi starszej pani ziemia pod Grunwaldem...?

-...na Allegro, czy jak się to pieruństwo nazywa. Znalazł i kupił! Mówi, że będzie dom budował. Ech...

Ekspedientka nie wie za bardzo, co robić. Pocieszać kobiecinę, czy dać upust śmiechowi, który - widzę - zbiera się w kącikach ust i daje się jeszcze zobaczyć - w takim filuternym błysku w jej oku.

Ja nie mam takiego dylematu. Bawi mnie ta scena. No weźmie chłop i kupi babie ziemię. I to gdzie - pod Grunwaldem! Dom chce jej wybudować. Wyobrażam sobie: na starość będzie miała kobiecina swój ogródek. A jak będzie zima - to w kominku w domu się rozpali. Sielanka.

Tylko jeden problem jest - ona nie chce.
Nie chce, bo będzie musiała zostawić koleżanki, z którymi codziennie gra w tysiąca. Bo nie będzie już mogła chodzić w odwiedziny do Marysia, co go z podstawówki jeszcze zna i kiedyś się w nim mocno kochała. Bo nie będzie już mogła przychodzić do maleńkiego sklepiku, żeby się wyżalić tej samej od tylu lat ekspedientce.

I jak tu zaprzeczyć tezie, że starych drzew się nie przesadza...

-Wariat jeden! Chyba się z nim rozwiodę, tak mnie zdenerwował!

I wyszła. Drzwiami nie trzasnęła, bo zamykają się same.

A ja kupiłam biały ser i dwie bułki.
I do tej pory o poranku w maleńkim sklepiku zapomnieć nie mogę.
I tylko zastanawiam się, czy chłop nie robi sobie z baby przysłowiowych jaj.
5/01/2008

(Grunwald - jedna z dzielnic Poznania. To dla niewtajemniczonych Smile).
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  smutna opowieść filozoficzna ja 5 1,302 08-07-2007, 01:26 PM
Ostatni post: jodynka

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości