Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowy
#1
N o w y


Olimpijscy bogowie z nieskrywaną niechęcią przyjęli nowego przybysza ze wschodu. Nie mógł równać się postawą nawet z chudym Hermesem, a rozpowiadał bezwstydnie, że ma zastąpić cały Olimp. Że tylko on jest prawdziwym Bogiem – pisanym na dodatek z dużej litery; cóż za prowincjonalna pretensjonalność. Z pewnością nie był żadnym zagrożeniem, jednak po tylu różnych przewrotach bogowie woleli być mimo wszystko ostrożni.
– Nie mogę patrzeć na tego chłystka! - grzmiał Dionizos na tajnym antykryzysowym zebraniu – jestem bogiem zmartwychwstania i życia, i wiosny, całej wspaniałości! Tymczasem jeżeli ten prostak przejmie władzę, z pewnością zostanę zapamiętany jedynie jako pijak i sprawca orgii. To jawna niesprawiedliwość, że tak powiem, dziejowa!
– Nie dajmy opanować się paranoi, przecież sam jeden nas nie zwycięży – Atena przeglądała się swojemu odbiciu w hełmie – całe to zebranie jest chyba tylko przejawem naszej histerii.
– A nawet gdyby zwyciężył – dodał melancholijnie Hades, który po raz pierwszy od dłuższego czasu opuścił swoje podziemne włości – to i tak jeden bóg nie poradzi sobie z całym tym kramem. Wyobrażacie sobie, żeby jeden, jedyny bóg doglądał naraz morskich szlaków i rządził piorunami? Wysłuchiwał modlitw ciężarnych kobiet i wędrowców na gościńcach? Wolne żarty.
Wszyscy zebrani pokiwali z uznaniem przepracowanymi głowami.
– Na walce zresztą się chyba nie zna – podjęła po chwili Afrodyta hipnotyzującym głosem – bo cały czas gada o miłości… ale co on tam może o niej wiedzieć, biedny chłopiec. Nawet trochę mi go żal.
Ares milczał, jak zawsze zresztą, tylko mięśnie jego wielkiej szczęki niebezpiecznie grały pod skórą.

Zebranie okazało się rzeczywiście niepotrzebne, bo jakiś czas później nowego przybysza znaleziono martwego na szczycie góry. Wszyscy bogowie z tej okazji udawali nawet przed innymi lekki żal. Taki młody, nie zdążyli go poznać. Ale nikt nie dochodził w jakich okolicznościach obcego spotkała śmierć. Ciało zresztą gdzieś się wkrótce zapodziało, ale to też nie martwiło bogów. Wiedzieli, że dobrze się stało. Że to koniec ich kłopotów.
Wszystko wróciło do normy.

Pewnego jednak dnia zdarzyło się coś nieoczekiwanego.
Hermes jechał jak zwykle do pracy tramwajem (które cenił za wygodę i przewidywalność względem swych zużytych skrzydlatych sandałów) i patrzył bezmyślnie przez okno. Przez chwilę jego spojrzenie zogniskowało się nie na miejskim pejzażu na zewnątrz, ale na szybie. I wtedy zobaczył odbicie, zobaczył tę twarz.
Gdy wrócił na Olimp, uważnie obserwował oblicza innych bogów. Potwierdziły się jego najgorsze przypuszczenia Hermesa: wszyscy bogowie już wiedzieli. Zachowywali tylko pozory normalności. Więc to była prawda.

Odtąd rozpoczął się na Olimpie rozłam, jakby ktoś przyniósł niewidzialny miecz – o ileż ostrzejszy niż miecz bezmyślnego Aresa – i rozciął małżeńskie pary, więzy między ojcem a synem, między bratem a siostrą. Wszyscy się o to kłócili, ale nikt nie miał odwagi wypowiedzieć na głos istoty rzeczy.
I tylko pijany w trupa Dionizos mówił czasami:
– Myśleliśmy, że to my rządzimy i sprytnie się go pozbyliśmy. Ale widzieliście swoje twarze w szybach, w lustrach? Zostaliśmy oszukani. Wszyscy mamy, zawsze mieliśmy, jego twarz, jakby je wcześniej nam namalował na swoje podobieństwo. Od początku byliśmy na jego łasce.

Później widziano Hermesa, jak schodził z Olimpu w swoich starych sandałach. Był piękny ranek, łagodne chmury niespiesznie pasły się wśród wzgórz, domy z różowego kamienia stały nieporuszenie na miejscu. Więc naprawdę, naprawdę jestem tylko człowiekiem. Rządziliśmy sobie spokojnie, żyliśmy, nawet umieraliśmy. Aż tu nagle On, z całą tą rozpaczą, odpowiedzialnością, nadzieją. Bo w końcu ciało zniknęło. Może ktoś będzie coś wiedział. W każdym razie trzeba coś z tym zrobić, trzeba o tym mówić.
Hermes westchnął. Akurat ja, patron złodziei. Ścisnął mocniej kostur i nie oglądając się na Olimp ruszył pomiędzy wzgórza, w popłochu przyjmując na twarz niezasłużone słoneczne promienie.
Miłość - księga stara. Kto nie czytał, polecam.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości