Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bruegel i Malczewski w oczach Kaczmarskiego
#91
Jaśko napisał(a):A Ty gdzie widziałaś te obrazki? Nie w internecie przypadkiem?
Nie pamiętam, bo widziałam ich trochę. Ale z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że nie tylko w necie. Ale mogę się też mylić Smile
Jaśko napisał(a):Ale póki co wątek z Kraśnym ograniczył się do znaczenia autentycznosci (bądź tylko wrażenia autentycznosci) dla interpretacji dzieła
To trzeba go rozszerzyć! Wink

[ Dodano: 13 Czerwiec 2007, 18:10 ]
Interpretować można, że powtórzę, na podstawie kopii/reprodukcji. Czyli powiedzieć, co jest na obrazie i z czym najprawdopodobniej ma się kojarzyć. Ale faktem jest, że odbiór dzieła sztuki nie sprowadza się docelowo do interpretacji/wykładu znaczeń intersubiektywnie sprawdzalnych. Van Gogh by się obraził Smile I tu ważne są rozmiary, faktura (u Van Gogha i Vermeera tak samo - ten laserunek to jest konkret Wink, choć ja tam lubię nawaloną farbę ) i poczucie, że mózg i ręka artysty nad tym płótnem tyrały. Oczywiście i tego namiastkę ma się oglądając reprodukcję - i chwała jej za to. Ale każdy, kto widział dobrą reprodukcję, chce zobaczyć oryginał.
Odpowiedz
#92
Ja do dzisiaj pamiętam wrażenie jakie zrobił na mnie obraz Mehoffera " Dziwny ogród" . A byłam wtedy dzieckiem. Widoczny kilka sal wcześniej, sprawiał niesamowite wrażenie. I najlepsza reprodukcja tego nie odda. Ale zawsze twierdzę, że " Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" Smile
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości