Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak to się zaczęło...?
#1
Niedawno pojawił się wątek o okolicznościowym traktowaniu twórczości Jacka. I tutaj przyszło mi na myśl, że warto by zbadać jak nowi słuchacze poznawali/poznają piosenki JK. Co spowodowało, że zainteresowali się jackowymi piosenkami; gdzie po raz pierwszy się z nimi zetknęli; itd. To rzucałoby pewne światło na to, jak należałoby ewentualnie edukować w tym kierunku młodzież. Ciekawi mnie przy tej okazji, jak Wy zaczęliście swoją "przygodę" z Jackiem.
O swoich początkach pisać nie będę, bo to były zupełnie inne czasy...
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#2
Kolega, mówi coś o "Kaczmarskim". Ja sobie kojarzę "Mury". W telewizji - też coś o Kaczmarskim (sierpień) No cóż - ściągnę se, fajne przecież. Po wpisaniu "Kaczmarski" w program p2p wyświetliło nieco więcej niż tylko Mury... Ściągnęłem (oj ja nieszczęsny pirat) "Przedszkole" i "A my nie chcemy..." I się zakochałem Big Grin.
Odpowiedz
#3
Ja już gdzieś o tym chyba pisałem, ale nie pamiętam gdzie, więc krótko jeszcze raz Wink
Mama w domu katowała mnie często kasetą jakiegoś faceta co śpiewał między innymi, że jakieś ludzie nie ogryźli kości. Bynajmniej mi się to wtedy nie podobało, ale szczeniak byłem wtedy (ha, dorosły się znalazł Wink ). Potem na obozie organizowanym przez Hufiec (2003 r.) usłyszałem jeden utwór, który bardzo mi się spodobał - zapamiętałem, że nazywa się Obława. Nie miałem pojęcia czyje to jest, ale utwór mi się naprawdę spodobał. Kiedy wróciłem do domu zapytałem rodzicielkę czy zna taki utwór i czyje to jest. Powiedziała, że oczywiście i wręczyła mi do ręki kasetę tego, co o tych kościach śpiewał. No to sobie posłuchałem, później (tak, tak, ja pirat Tongue) znalazłem w necie album Dwie Skały to również go ściągnąłem... od znajomej dostałem Live i płytkę ze składanką utworów Kaczmarskiego... Z tego powodu aż wróciłem do grania na gitarze Wink

No, to tyle Smile
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
Odpowiedz
#4
No to i moja 'spowiedz': slyszalam to pierwsze wykonanie 'Oblawy' na festiwalu. Chodzilo mi po glowie wiele lat. A potem, to juz nikt nie uwierzy - mieszkalam pare przecznic od miejsca, w ktorym JK sie ukrywal. Zostalam zaproszona na obiad do tych ludzi ... i nie poszlam. Zapewne bylismy na tych samych 'Solidarnosciowych' demonstracjach... Pol roku temu spadlo na mnie jak grom - tak w jednym momencie -nie wiem dlaczego, przez co, i nie przez muzyke a poezje , potem poobserwowalam forum, kupilam box. Dopelnilam z reszta tej wizyty po tylu latach - tylko Jego juz tam nie bylo. Chodze od tego czasu Jego sladami - doslownie po Lund, w muzyce, poezji - i dzieki tej muzyce wrocic chce do fortepianu. Znalazlam niedawno piekny stary, ale wymagal za duzo wkladu w renowacje. Szukam nadal - Jacka Kaczmarskiego tez.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#5
Hmmm... Ja kiedyś usłyszałem Mury, spodobały mi się ale nie spowodowało to nagłym zwrotem i nie zacząłem sie jeszcze interesować twórczością JK. Dopiero gdy byłem w wieku gimnazjalnym leżałem sobie w domu chory i skakałem po kanałach i całkiem przypadkowo trafiłem na fragment jakiegoś koncertu JK na TVPolonia. Wtedy usłyszałem Jałte i słowa tej piosenki mi sie tak spodobały(ze względu na prawdę historyczną, na którą cała moja rodzina jest bardzo wyczulona), że jak pirat ściągnąłem sobie kilka utworów JK. Później ściągąłem coraz więcej i więcej, aż w końcu postanowiłem zacząć uczyć sie na gitarze i samemu grać utwory Jacka
Odpowiedz
#6
Ja zacząłem się interesować JK przez brata. Pierwsza piosenka, którą usłyszałem to Przyczynek do legendy o św. Jerzym i tak mi się spodobało, a potem już poszło, że teraz mam Boxa i Suplement Smile
Odpowiedz
#7
Ja chyba też już gdzieś wspominałam, ale powtórzę. Rok 1990, NRD, tuż przed zjednoczeniem Niemiec. Jestem na obozie międzynarodowym: Polacy, Niemcy, Rosjanie. Z Rosjanami od razu się zaprzyjaźniliśmy, Niemcy traktowali nas z dużą rezerwą. Niemieccy wychowawcy takoż. Jedna z koleżanek miała własnoręcznie założony śpiewnik (starsza część forum pamięta jeszcze tę modę na śpiewniki Smile ), odśpiewała mnie i koleżankom piosenkę, która ją ostatnio zafascynowała. To były "Mury". Nieźle brzmiało. Kilka dni później koleżanka zachorowała, źle się czuła i potrzebowała wieczorem często wychodzić do łazienki. Ale o 21.00 była cisza nocna i niemiecki wychowawca dyżurny, widząc, że Polka wychodzi z pokoju, wpadł jak burza i zaczął na nas krzyczeć. Z tego wydzierania rozumiałyśmy tylko "rrraus!". Interweniowała nasza polska opiekunka, ale też oberwała. Koleżanka leżała na łóżku, jęcząc z bólu, a my, cała pozostała dziewiątka (pokoje były 10-osobowe, łóżka piętrowe, więc od razu miałyśmy stosowne makabryczne skojarzenia Wink ), oburzałyśmy się, słysząc marszowe kroki owego wychowawcy, czujnie przechadzającego się koło naszego pokoju. W końcu na znak protestu przeciwko takim praktykom, ignorując "rozkaz" zachowywania się cicho - odśpiewałyśmy pełnym głosem "Mury"... No i tak to się zaczęło :rotfl:
Odpowiedz
#8
Mój brat słuchał piosenek " kontrrewolucyjnych" Wink co mnie jako 10/ 11 latkę strasznie denerwowało, jako, że: magnetofon jeden, brat silniejszy, więc na okrągło jakieś <liga rozrabia..>, < bolszewika goń>, < a na drzewach zamiast liści będą wisieć...> itd itp.. Jeszcze gorzej było, gdy czasami prosił mnie o nagrywanie koncertów.. I tak pamiętam, jak z wielkim poświęceniem nagrywałam mu pewnego dnia koncert trzech facetów w sali kongresowej, a potem miałam za swoje, bo musiałam tego słuchać 24 godz. na dobę i jeszcze spisywać teksty nie do końca dla mnie zrozumiałe z racji czego powstawały nowe wyrazy i piosenka nabierała zupełnie innego znaczenia Big Grin I tak się zaczęło... Jak to mówił klasyk, nie można lubić piosenek, których się nigdy nie słyszało, więc potem, gdy gdzieś przypadkiem słyszałam Kaczmarskiego miałam już "to zapadnięte w ucho"... Wink więc i podobać się musiało, szczególnie, że pieśni wysockiego i okudżawy dzięki rodzicom znałam wcześniej więc kolejny facet z gitarą "przypasował"... Z tymże na początku w jego tekstach wychwytywałam tylko konteksty polityczne i cieszyłam się ogromnie, gdy slyszałam jakąś aluzję do systemu, który interesował mnie bardzo ( wpływ brata rzecz jasna Smile ) i wszystko tak fajnie buntem zalatywało..a na historii czy polskim można było szokować nauczycieli radykalnymi wypowiedziami. Z czasem nastawienie do twórczości Kaczmarskiego ( i nie tylko) uległo zmianie i inne aspekty stały się ważniejsze, ale nie zapomnę mojej radości, gdy po raz pierwszy usłyszałam " Przejście Polaków przez morze czerwone" Wink

[ Dodano: 11 Marzec 2007, 11:41 ]
Mój brat słuchał piosenek " kontrrewolucyjnych" Wink co mnie jako 10/ 11 latkę strasznie denerwowało, jako, że: magnetofon jeden, brat silniejszy, więc na okrągło jakieś <liga rozrabia..>, < bolszewika goń>, < a na drzewach zamiast liści będą wisieć...> itd itp.. Jeszcze gorzej było, gdy czasami prosił mnie o nagrywanie koncertów.. I tak pamiętam, jak z wielkim poświęceniem nagrywałam mu pewnego dnia koncert trzech facetów w sali kongresowej, a potem miałam za swoje, bo musiałam tego słuchać 24 godz. na dobę i jeszcze spisywać teksty nie do końca dla mnie zrozumiałe z racji czego powstawały nowe wyrazy i piosenka nabierała zupełnie innego znaczenia Big Grin I tak się zaczęło... Jak to mówił klasyk, nie można lubić piosenek, których się nigdy nie słyszało, więc potem, gdy gdzieś przypadkiem słyszałam Kaczmarskiego miałam już "to zapadnięte w ucho"... Wink więc i podobać się musiało, szczególnie, że pieśni wysockiego i okudżawy dzięki rodzicom znałam wcześniej więc kolejny facet z gitarą "przypasował"... Z tymże na początku w jego tekstach wychwytywałam tylko konteksty polityczne i cieszyłam się ogromnie, gdy slyszałam jakąś aluzję do systemu, który interesował mnie bardzo ( wpływ brata rzecz jasna Smile ) i wszystko tak fajnie buntem zalatywało..a na historii czy polskim można było szokować nauczycieli radykalnymi wypowiedziami. Z czasem nastawienie do twórczości Kaczmarskiego ( i nie tylko) uległo zmianie i inne aspekty stały się ważniejsze, ale nie zapomnę mojej radości, gdy po raz pierwszy usłyszałam " Przejście Polaków przez morze czerwone" Wink

[ Dodano: 11 Marzec 2007, 11:41 ]
Mój brat słuchał piosenek " kontrrewolucyjnych" Wink co mnie jako 10/ 11 latkę strasznie denerwowało, jako, że: magnetofon jeden, brat silniejszy, więc na okrągło jakieś <liga rozrabia..>, < bolszewika goń>, < a na drzewach zamiast liści będą wisieć...> itd itp.. Jeszcze gorzej było, gdy czasami prosił mnie o nagrywanie koncertów.. I tak pamiętam, jak z wielkim poświęceniem nagrywałam mu pewnego dnia koncert trzech facetów w sali kongresowej, a potem miałam za swoje, bo musiałam tego słuchać 24 godz. na dobę i jeszcze spisywać teksty nie do końca dla mnie zrozumiałe z racji czego powstawały nowe wyrazy i piosenka nabierała zupełnie innego znaczenia Big Grin I tak się zaczęło... Jak to mówił klasyk, nie można lubić piosenek, których się nigdy nie słyszało, więc potem, gdy gdzieś przypadkiem słyszałam Kaczmarskiego miałam już "to zapadnięte w ucho"... Wink więc i podobać się musiało, szczególnie, że pieśni wysockiego i okudżawy dzięki rodzicom znałam wcześniej więc kolejny facet z gitarą "przypasował"... Z tymże na początku w jego tekstach wychwytywałam tylko konteksty polityczne i cieszyłam się ogromnie, gdy slyszałam jakąś aluzję do systemu, który interesował mnie bardzo ( wpływ brata rzecz jasna Smile ) i wszystko tak fajnie buntem zalatywało..a na historii czy polskim można było szokować nauczycieli radykalnymi wypowiedziami. Z czasem nastawienie do twórczości Kaczmarskiego ( i nie tylko) uległo zmianie i inne aspekty stały się ważniejsze, ale nie zapomnę mojej radości, gdy po raz pierwszy usłyszałam " Przejście Polaków przez morze czerwone" Wink

[ Dodano: 11 Marzec 2007, 11:43 ]
Upsss, przepraszam za tę troistość, ale to naprawdę nie po to, by zwiększyć się wyrazu Wink

[ Dodano: 11 Marzec 2007, 11:48 ]
Siłę rzecz jasna/ ja się już nie odzywam :/
...
Odpowiedz
#9
Kuba Mędrzycki napisał(a):nowi słuchacze poznawali/poznają piosenki JK
Nie wiem, czy to może dotyczyć i mnie, ale Elessar przypomniał mi moje początki. Obóz harcerski. Poligon Muszaki. I Harcerski Festiwal Piosenki Nielegalnej Wink . Środek lasu, żeby nie podpaść. To było jeszcze przed sierpniem '80. I tam usłyszałam Mury. I tak to się zaczęło.
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
#10
Hm. Ja zawsze wiedziałam, że "Kaczmarski to ten od Murów", ale w zasadzie nigdy nie interesowałam się nim zbytnio. Nie miałam nic przeciwko tej muzyce, ale nic mnie nie cięgnęło do niej. Ale kiedyś usłyszałam owe mury w telewizji, mówię - a, ściągne sobie, co mi tam. [tak, tak, pirat jestem niestety...] Ściągnęłam Mury i Obławę. Pierwsza myśl - może być. Ale przyłapałam sie na tym, że słuchałam tego coraz częściej, coraz częściej, aż w końcu doszło do tego, że w każdej chwili, kiedy nikt mnie nie słyszał śpiewałam sobie pod nosem o skulonym w jakiejś ciemnej jamie młodym wilku. Doszły mi potem do kolekcji pozostałe 3 Obławy, Przedszkole, Krzyk i Nasza klasa... no i od kiedy je usłyszałam, to już nie mogę się od Jacka odczepić Smile
"Każdy z was jest łodzią, w której
Może się z potopem mierzyć
Cało wyjść z burzowej chmury,
Musi tylko w to uwierzyć!"
Odpowiedz
#11
Ja już też o tym pisałem, ale trzeba sobie trochę postów nabić Wink

Kiedyś (to jakoś tak koło 1991 roku musiało być - 6 lat miałem Wink ) usłyszałem kasetę "Mury" - słuchałem tego w całości i generalnie mi się podobało - później rodzice wyjaśniali mi kontekst polityczny (tylko "Murów" w ten sposób wyjaśnić nie chcieli - pamiętam, że strasznie wkurzony wtedy byłem Wink ).
Później był chyba "Krzyk" na winylu i kasecie (ech.. "Przedszkole", "Kosmonauci" Smile )
Potem miałem długą przerwę - chyba aż do ogólniaka, kiedy wróciłem do JK (a nawet zacząłem coś rozumieć Wink )
Kupiłem sobie wtedy MwMR, potem znalazłem u rodziny "Kosmopolaka" na kasecie...
Potem były "dwupaki" (chyba w kolejności: "Krzyk/Live!", "Dzieci Hioba/Kosmopolak", "Między nami/Pochwała łotrostwa" - do tego ostatniego "2CD" ciężko mi było się przekonać - tak już się przyzwyczaiłem do poprzedniego stylu JK :] )
Potem znajomy podrzucił mi w wiadomym formacie sporą część tego, co miało stać się boksem - m.in. "20(5) lat później", "Głupiego Jasia", "WPzK" i przede wszystkim "Sarmatię" - to dopiero było odkrycie Smile - nadal jest to jeden z moich ulubionych programów).
Potem pojawił się box i mogłem już nie mieć wyrzutów sumienia z powodu piracenia JK :]

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#12
To mi aż wstyd się przyznać, ale nie interesowałam się JK, gdy żył. Potem nastał rok 2004... kwiecień... i tata przynosi jakąś zgraną niewiadomo gdzie kasetę, z napisem "Live"- Jacek Kaczmarski... i mówi z wyrzutem: "patrz, kogo straciliśmy...". Tak się przejęłam, że przesłuchałam. Na początku wpadła mi w ucho "Zbroja"... Słuchałam jej na okrągło, do tego stopnia, że mi się kaseta popsuła... Tato zgrał mi po raz kolejny i od tego czasu słuchałam na okragło.. Potem "dostałam" (ciiii Wink ) kolejne nagrania i zmontowałam własną składankę. A od kiedy wreszcie kupiłam sobie mp3- całkowicie się uzalezniłam... Smile
A Ty czcij, co żyje radośnie! A Ty szanuj to, co umiera.
Odpowiedz
#13
Kuba Mędrzycki napisał(a):O swoich początkach pisać nie będę, bo to były zupełnie inne czasy...
Dlaczego? Miło powspominać (z pobłażliwym uśmiechem) początki...
Odpowiedz
#14
Karol napisał(a):Dlaczego?
Bo to nie mają być kombatanckie wspominki. Smile
Byłem raczej ciekaw jak teraz trafia kaczmarowa twórczość do młodych słuchaczy.
Bo kiedyś to wiesz... - szkolna wycieczka, ognisko, gitara... Wink
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#15
To prosimy, prosimy... Smile
A Ty czcij, co żyje radośnie! A Ty szanuj to, co umiera.
Odpowiedz
#16
Ja Kaczmarskiego słucham od zawsze - moja mama słuchała a ja z nią siłą rzeczy... Jednak w domu leciały najróżniejsze zespoły i utwory... Kaczmarski od razu mi się spodobał, ale jako 3letnie dziecko jeszcze nie wiedziałam kto to Wink Stąd mama miała problem, gdy chodziłam za nią prosząc: "Mamooo puść piosenkę o rosie..." a ona za nic nie wiedziała, o co może mi chodzić... I któregoś dnia włączyła znowu JK, zaczynają lecieć "Mury" a ja szczęśliwa mówię mamie, że przecież to jest ta piosenka o rosie Big Grin Oczywiście chodziło o "a mury rosną rosną rosną", ale dla kilkulataka tam było coś o rosie Big Grin Może można mi wybaczyć? Tongue Mama natychmiast zaczęła mi tłumaczyć o czym jest ta piosenka, zawsze traktowała mnie bardzo poważnie, i potem już wiedziałam, ale o tej "rosie" wciąż pamiętamy Smile W każdym razie podobało mi się, jeszcze zanim zrozumiałam Smile
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#17
Ja zacząłęm słuchać kaczmara w drodze powrotnej ze szkoły w Anglii w 2004 roku, kiedy to z kolegą gadaliśmy sobie o histoii, a że wracalismy już 10 godzin, to zaczęliśmy się trochę nudzić. Wtedy ów kolega zaproponował mały quiz: on mi puszcza piosenki o postaciach historycznych, a ja mam odgadnąc ich imiona. Co prawda to był Gintrowski (płyta Kamienie), ale odrazu mi się spodobało i spyrtałem sie, czy ma tego wiecej. Powiedziałę, że z "tego" ma tylko to ale ma płyty "drugiego takiego" (Kaczmarskiego Smile . Wtedy puścił mi kosmopolaka i piosenkę pt"Czolg" potem była płyta Live, Chicago Live, 2(5) lat później i Mury. Odrazu wiedziałem, że to jest ta muzyka, która jest przeznaczoona dla mnie. Kiedy dojechaliśmy do Warszawy dał mi parę płyt (przy sobie miał kopie, więc nie żałował Wink ) tak dostałem Sarmatie, Muzeumm Wojnę postu z karnawałęm, Livei kosmpolaka Smile po dokłądnm zapoznaniu sie z tym materiałem poszedłęm do Empika przy Nowym Świecie, i zacząłem szukać płyt KAczmarskiego. Poniewaz nie było wtedy jescze Syna Marnotrawnego kupowałem dwupaki (tak kupiłem kolejnych 6 płyt), ale jak tylko wyszedł (a może jak zobaczyłem? ) Box to nie zastanaiwając sie długo kupilęm całość, a dwupaki rozdałem kolegom, którzy byli Jackiem zainteresowani. Od tamtego czasu zacząłem szukać rarytasó, dostałęm od rodziny 3 kasety, z czego jedna już nie dziaała Sad a kolejne 5 zapewne dostane, jak tylko mói wujek przeprowadzi sie ostatecznie do Polski Smile
Odpowiedz
#18
Kuba Mędrzycki napisał(a):Bo kiedyś to wiesz... - szkolna wycieczka, ognisko, gitara... Wink
Teraz, może nie bardzo często, ale też zdarza się i tak Smile Nie raz zdarzyło mi się śpiewać JK przy gitarze i ognisku gdzieś w górach na trasie... Smile
A zdarzyło mi się też pomiędzy jedną a drugą piosenką Kultu, na imprezie... Ale są jeszcze ludzie, którzy znają Smile Na szczęście.
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#19
Kazia:) napisał(a):Ja Kaczmarskiego słucham od zawsze - moja mama słuchała a ja z nią siłą rzeczy...
Przepraszam za OT, ale jak czytam takie słowa, to zaraz kojarzy mi się powiedzenie mojego syna " Kaczmarskim to byłem " katowany" już w łonie matki ". Cieszę się, że nie tylko ja tak robiłam. Big Grin
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
#20
Slyszałam od ot takiego pytrka, że jest sobie taki ktoś jak Kaczmarski i śpiewał "Mury" i "Obławę".
Potem w harcerstwie drużynowa grała na gitarze taką dziwną, szybką piosenkę, którą mało kto był w stanie zaśpiewac w odpowiednim tempie i która nosiła tytuł "Sen Katarzyny II". Potem usłyszałam to na starej kasecie ojca, poprosiłam, żeby kupił mi płytę tegoż artysty...
No i teraz jestem zaczarowana. Od ponad roku Smile
[b][size=85]Dziś gra się słońcem football-match ogromny!
Bóg strzela gole - po ludzku, wspaniale!
Dziś skok na ziemię z nieba karkołomny,
Cesarskie cięcie i salto mortale![/size][/b]
Odpowiedz
#21
Wszyscy poznają Jacka w harcerstwie :o Ja jak byłem na obozie kiedyś (potem już nie jeździłem) to ani razu nic KAczmara nie słyszałem Wink
Odpowiedz
#22
tmach napisał(a):" Kaczmarskim to byłem " katowany" już w łonie matki
Skąd ja to znam? Wink A zauważyłaś ostatnio zdziwienie Młodej, jak Iwona sobie podśpiewywała niektóre kawałki w Carino? Big Grin
A wracając do tematu, to ja właściwie nie pamiętam "swojego pierwszego razu"...
Pamiętam za to swoje zdziwienie, jak kolega z technikum zagrał "Korespondencję klasową" i powiedział, że to jest piosenka "chyba Kaczmarskiego" (kłóciliśmy się nawet Smile ), a potem jeszcze większe, jak inny kolega odkrył "Pijanego poetę"... Płyt, ani kaset oryginalnych wtedy jeszcze nie było, więc słuchało się z siódmy raz przegranej kasety... Później wydanie "Murów" i "Krzyku" na winylu było wydarzeniem!
Za to pierwszy koncert pamiętam. Sala kongresowa 1990. To skupienie, cisza po piosenkach i owacja...
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#23
Tomek_Ciesla napisał(a):Wszyscy poznają Jacka w harcerstwie :o
To teraz wreszcie wiadomo, po co to całe harcerstwo jest :]

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#24
U mnie historia z Kaczmarskim zaczynała się 2 razy. I w każdym przypadku od programu Mury. Najpierw w gimnazjum przy okazji robienia jakiegoś przedstawienia na święto niepodległości. Wychowawca chciał w program wpleśc utwór Mury. Mnie to zaciekawiło, zakręciłem się i pożyczyłem do przesłuchania kasetę. Tak mi się spodobało (a szczególnie Źródło, Śmiech i Ze sceny), że kasete oddałem dopiero na koniec roku szkolnego :wstyd: . Z Kaczmarskim trzeba sie było rozstać, ale nie zapomniałem. Potem w liceum na zajęciach z kultury muwilismy coś o bardach. Pani wyjęła płytę z dziwnie znajomą okładką. Zakręciłem się, i pozyczyłem. Tym razem oddałem po dwóch tygdniach... po uprzednim skopiowaniu na własny uzytek :wstyd: . Potem się okazało, ze jeszcze jedna nauczycielka słuchala - Sarmatia i WPzK. A potem od brata przejąłem gitarę, i lawina się potoczyła (która zawiodła mnie tutaj).
Kiedy idę,to idę.Jeśli przyjdzie mi walczyć,jeden dzień nie będzie lepszy od drugiego,by umrzeć.Bo nie żyję ani w przeszłości,ani w przyszłości.Istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej
Odpowiedz
#25
Tomek_Ciesla napisał(a):Wszyscy poznają Jacka w harcerstwie :o Ja jak byłem na obozie kiedyś (potem już nie jeździłem) to ani razu nic KAczmara nie słyszałem Wink
Ja jestem harcerzem od 6 roku życia, ale w moim środowisku do teraz jest tyle Kaczmara, ile sam do niego wniosę Sad Wink.

Jak to się zaczęło? Ironicznie. Na pewnej grudniowej lekcji polskiego dwa lata temu przerzucałem z nudów kartki podręcznika z polskiego, zasłaniając podpisy pod zdjęciami i przepytując z nich kolegę z ławki. Bardziej dla żartu, niż w celach edukacyjnych, bo celność odpowiedzi nie była zbyt duża.

Kiedy zobaczyłem buźkę jak się później okazało JK, pomyślałem "Ktokolwiek to jest, nie ma opcji, żeby Maciek go kojarzył". A Maciek kojarzył, powiedział, że to jakiś bard który dla Solidarności śpiewał. O dziwo się zgadzało, kolega mi zaimponował.

W niedługi czas później usłyszałem piosenki "barda" w "Od przedszkola do Opola". Dzieci jak dzieci (panna bodajże Łydka bardzo ładnie wykonała "Mury", podobała mi się też "Piosenka napisana mimochodem" i Eliza w "Między nami", ale wrażenie na mnie zrobiło przede wszystkim puszczone z taśmy "Źródło". Po prostu szczęka do ziemi i dreszcze!)

W owym grudniu wyśmiałem Maćka, że zaśmieca sobie głowę niepotrzebnymi informacjami, a jak to później było z tą "niepotrzebną informacją" co się Jacek Kaczmarski nazywa, to już możecie się domyślić ^^.

Edit:
Tylko jedna piosenka już przy pierwszym przesłuchaniu zrobiła na mnie później wrażenie większe niż to pierwsze "Źródło" - było to "1788" - nosić mnie zaczęło przy drugiej zwrotce, po trzeciej wyłączyłem i włączyłem od nowa, żeby jeszcze raz posłuchać tych pierwszych trzech...
Odpowiedz
#26
U mnie zaczęło się dość nietypowo- miłości do Kaczmarskiego nie wyniosłam ani z domu (rodzice lubili bardzo, ale nie słuchali namiętnie), ani z harcerstwa (może dlatego, że nigdy nie byłam harcerką Wink ).
Otóż w gimnazjum miałam wspaniałą nauczycielkę historii. Czułam do niej przeogromną sympatię od pierwszej chwili, choć początkowo bez jakiejś większej wzajemności- co tu dużo mówić, tępota historyczna ze mnie biła i promieniowała na całą okolicę Wink Jakoś w trzeciej klasie dowiedziałam się, że lubi muzykę celtycką, co wywołało we mnie niemal euforię, jako że wielbicielką tejże jestem od dzieciństwa. Jakoś zbliżyło nas to do siebie i umożliwiło przeniesienie tematów rozmów na bardziej prywatny grunt. Ukończenie przeze mnie szkoły już w ogóle pozwoliło na zerwanie ze stosunkami nauczyciel-uczeń i prowadzenie długich rozmów zupełnie niezwiązanych z tematami szkolnymi.
Od wspólnych zainteresowań- muzyki celtyckiej- przechodziło do innej muzyki. Także do Kaczmarskiego, którego polecała mi szczególnie entuzjastycznie. Aż postanowiłam zobaczyć, co w nim takiego wspaniałego. Zobaczyłam Smile)

Wiedziałam oczywiście, że Kaczmarski to ten od "Murów", obiła mi się o uszy także "Obława". Znałam jednak tylko polityczną interpretację tych utworów i traktowałam je raczej jako coś w rodzaju... hmm... pieśni narodowych? Sama nie wiem czego Wink W każdym razie odbierałam je jako coś, co- choć brzmi pięknie- nie nadaje się do słuchania w domu dla przyjemności.
Początkowa nieufność szybko zniknęła, na jej miejsce pojawił się szczery zachwyt. Jedne z pierwszych utworów, które... eekhm... ściągnęłam z Internetu :wstyd:, jak "A my nie chcemy" czy "1788" zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie, że do teraz się nie mogę otrząsnąć. Szczególnie to drugie przez cały czas jest w grupie najukochańszych utworów Smile Oczywiście szybko nawróciłam się na właściwą ścieżkę, zerwałam z piractwem i oto jestem szczęśliwą posiadaczką "Syna marnotrawnego" i "Suplementu" Smile)
Odpowiedz
#27
Byłem w siódmej klasie szkoły podstawowej i miałem długie włosy. W grudniu jechaliśmy z klasą do Sejmu i siostra kupiła mi na mikołajki dziwną kasetę "Wojna postu z karnawałem. Vol.1" - Gintrowski, Kaczmarski, Łapiński (te nazwiska nic mi wtedy nie mówiły i siostrze raczej też nic; śmieszne, że wszystkie kończyły się na -ski, tak jak moje Smile) ). Kasetę wziąłem do autokaru i strasznie mnie denerwowało, że nie można było ustawić stałej głośności w walkmanie, bo wiele piosenek zaczynało się cichutko, a potem było bardzo głośno (zwłaszcza przedostatnia na stronie B), ale swtierdziłem, że chociaż raz przesłucham. I potem już słuchałem na okrągło tej jednej kasety. Przechodziły mnie ciarki po plecach na samą myśl, ile emocji (i hałasu) można zrobić bez perkusji, gitary elektrycznej itp, a z dwoma gitarkami, fortepianem i trzema głosami (zwłaszcza tym, co się pojawił w drugiej piosence na stronie A).
Kasetę mam do dzisiaj. Taśma jest mocno rozciągnięta.
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
#28
Moja znajomość Jacka zaczęła się stosunkowo niedawno kilka miesięcy temu, na początku myślałem, że to nudy od jakiś koleś z gitarą. Dokładniej było to w szkole na wieczorze poświęconym artystą którzy od nas odeszli, wtedy poznałem (standard) obława,mury,sen katarzyny II. Co tu dużo mówić muzyka mnie zniewoliła. Żałuje że mam 15 lat i wcześniej byłem za małym gówniarzem żeby się interesować muzyką Mistrza.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
#29
Gorigon napisał(a):Żałuje że mam 15 lat i wcześniej byłem za małym gówniarzem żeby się interesować muzyką Mistrza.
Nie bądź wobec siebie aż taki krytyczny Smile Lepiej późno niż wcale Wink
Pozdrawiam Smile
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#30
Moja przygoda z Kaczmarskim zaczęła się kilka dni po 10 kwietnia 2004r. Usłuszałam w radiu fragment audycji w której leciały Jego piosenki. Odrazu mi się spodobały. Udało mi się nagrać kawałek audycji były w niej 3 piosenki "Na starej mapie krajobraz utopijny", "Między nami" i "Przeczucie". Słuchałam ich na okrągło Big Grin , później zdobyłam inne płyty. I tak to się zaczeło... Smile
Gorigon napisał(a):Żałuje że mam 15 lat i wcześniej byłem za małym gówniarzem żeby się interesować muzyką Mistrza.
Mam to samo odczucie Smile Żałuje, że nie znałam muzyki Mistrza szubciej i że nie byłam na żadnym Jego koncercie Sad
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości