Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak to się zaczęło...?
Elzbieta napisał(a):Krasny i Filip pewnie na wakacjach...
Dokładnie. Smile
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
Duzo ludzi pozmienialo swoje nicki (np. Mistszu na Alek Wink )
Odpowiedz
Tomek_Ciesla napisał(a):Duzo ludzi pozmienialo swoje nicki
Nie przesadzajmy.
Odpowiedz
Tomek_Ciesla napisał(a):Duzo ludzi pozmienialo swoje nicki (np. Mistszu na Alek Wink )
Jarek Potocki.
Odpowiedz
No cóż człowiek widząc taki temat nie może się powstrzymać i musi się zarejestrować.

Tym postem przerwę też 4 stronicowy (?) off-top, czyli to co najlepsze na każdym forum.

A więc nie przedłużając. Moja przygoda z Jackiem Kaczmarskim zaczęła się po słynnym koncercie w stoczni gdańskiej "Przestrzeń Wolności" gdzie jak powszechnie wiadomo Jean Michelle Jarre wykonywał "Tribute to Mury" czyli "Mury" Kaczmarskiego w wykonaniu Gdańskiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego z aranżacją muzyczną Jarre'a (co prawda to nie to samo, ale zapoczątkowało to moją przygodę). W drodze powrotnej Piotr Kaczkowski (mam nadzieje, że nie muszę mówić kto to jest) w swoim Minimaxie puścił oryginalne wykonanie "Murów" Jacka Kaczmarskiego. Nie wywarło to wtedy widocznej reakcji z mojej strony, chociaż nie ukrywam podobało mi się. Około 2 miesiące później doznałem opóźnionego szoku. I powoli zacząłem zagłębiać się w jego twórczość. W pewnej szkolnej pracy pisemnej załączyłem cytaty z wielu wierszy Jacka interpretując je dostosowując do tematu pracy. Na moje szczęście moja polonistka okazała się także miłośniczką twórczości barda. I mimo kilku błędów mniej lub bardziej poważnych dostałem 6 i kilku linijkowy komentarz.

Tak do dziś pasjonuje się jego twórczością. I powoli zaczynam zbierać na "Arkę Noego" aby skończyć z piractwem, chociaż w tej kwestii Wink.
Odpowiedz
Santis napisał(a):"Mury" Kaczmarskiego w wykonaniu Gdańskiego Chóru Akademickiego (Jeśli się nie myle) z muzyką Jarre'a
Muzyka była oryginalna, czyli Llacha, ale aranżacja Jarre'a.
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
moja przygoda z JK zaczęła się w dość niezwykłym miejscu - mianowicie w klubie bilardowym.

W roku 94 przebywając na wakacjach w Okuninice nad Jeziorem Białym chodziliśmy razem z tatą i młodszym bratem Waldemarem do klubu bilardowego. Z radia puszczany był Jacek, który miło brzęczał, ale nie zrobił na mnie wrażenia - wszakże byłem zajęty umieszczaniem kolejnych bil w łuzach. Po kilku dniach tata wybrał się do sklepu i zakupił dwie kasety, na okładce była zbroja, a w środku zdjęcia dwóch "tłuściochów", chociaż na mnie największe wrażenie zrobił efektowny hologram (wow !! hologram !!). Później zacząłem się bardziej przysłuchiwać w piosenki i tak już zostało, a kasety "Sarmatii" towarzyszyły mojej rodzinie prawie w każdej podróży samochodem (z czasem zostały wymienione na CD).
[img]http://www.challenge-roth.com/img/challengeroth-logo.gif[/img] Unten 10.
Odpowiedz
Witam Smile

Nie wiem, jak to się mogło stać, ale choć prawie rocznik Jacka, nigdy nie byłam na jego koncercie Sad
Pierwszy utwór, Obławę, przez który zapewne "oblałam" egzamin z technologii, usłyszałam w akademiku, w noc przed egzaminem. Koncert na dwie gitary i grupę entuzjastów. Rok 1980. Politechnika Poznańska.
Potem "Krzyk" słuchany na okrągło z kasety. I tu zapewne, przez zasłuchanie "załapał" się mój syn. Najpierw na "Przedszkole". Potem kolejne kasety, płyty..., nauka podstawowych akordów i, ku rozpaczy domowników, próby zagrania choć prostszych technicznie piosenek.

Teraz jestem na etapie przekazywania Jacka moim kolejnym pokoleniom natchnionych chemików. Jak mi to wychodzi, to już oni sami musieliby się wypowiedzieć Big Grin

A także uczenia się od mojego syna słuchania i odbierania wierszy i piosenek Jacka
od nowa - na pewno głębiej i inaczej.

Pozdrawiam Smile

DJ
"Pomóż mi przejść przez strumień, rękę daj"
Odpowiedz
ja (czyli on) napisał(a):moja przygoda z JK zaczęła się w dość niezwykłym miejscu -
Jakubie, Twoja historia jest wzruszająca ;( Wink
Żydowinem być mi raczej,
Gdy mianuje mnie Polaczek...
Odpowiedz
Kamil napisał(a):akubie, Twoja historia jest wzruszająca ;( Wink
no to gdzie jest piwo ?
[img]http://www.challenge-roth.com/img/challengeroth-logo.gif[/img] Unten 10.
Odpowiedz
ja napisał(a):no to gdzie jest piwo ?
Masz nawet dwa za wzruszające połączenie Jacka z bilardem. Big Grin
Żydowinem być mi raczej,
Gdy mianuje mnie Polaczek...
Odpowiedz
U mnie to będzie już ładne kilkanaście lat. O ile mnie pamięć nie myli to był 1989 r. i pożyczona od koleżanki kaseta z koncertem. Dopiero wiele lat póżniej dowiedziałem się, że to było "Live in Chicago". No i się zaczęło. Zwłaszcza po tym jak na żywo obejrzałem "Mury w muzeum raju" i "Wojnę postu z karnawałem". Różne muzyczne fascynacje zmieniały się i ewoluowały, a Kaczmarski trwa.
"Jestem egzemplarz człowieka - diabli, czyśćcowy i boski"
Odpowiedz
ja napisał(a):W roku 94 przebywając na wakacjach w Okuninice nad Jeziorem Białym
Nie przypuszczałbym, że spędzaliśmy wakacje w tym samym miejscu. Wink Tyle, że ja dwa lata wcześniej - w 92gim. Okuninka, jez.Białe - coś wspaniałego!
Pozwalam sobie na drobne OT, gdyż jestem autorem tego wątku. Smile
Odpowiedz
Kuba Mędrzycki napisał(a):Tyle, że ja dwa lata wcześniej - w 92gim. Okuninka, jez.Białe - coś wspaniałego!
Przypuszczalnie (z 95% prawdopodobieństwem) w 92 także tam byłem. Jako, że posiadam tam działkę bywam tam dość często (właściwie bywałem - przez ostatnie trzy lata byłem tam 2-3 razy). Sporo się zmieniło, a miejsce po klubie bilardowym stoi puste Sad
[img]http://www.challenge-roth.com/img/challengeroth-logo.gif[/img] Unten 10.
Odpowiedz
ja zacząłem interesować się Kaczmarem w harcerstwie... I od tamtej chwili, jego twórczość jest ważnym elementem mojego życia i światopoglądu...
Odpowiedz
ja napisał(a):kasety "Sarmatii" towarzyszyły mojej rodzinie prawie w każdej podróży samochodem (z czasem zostały wymienione na CD).
Moja mama zabrania puszczać Kaczmarskiego w samochodzie, bo twierdzi, że to budzi agresję <sic!> i tata zaraz spowoduje wypadek :rotfl: .
Miałam tak ze cztery lata, kiedy słuchałam "Obławy III", ale ja tego nie "liczę" jako początków, bo nijak tej piosenki nie rozumiałam, tylko się jej bałam. A poważną przygodę z Kaczmarskim zaczęłam, pisząc pracę o wzorcach osobowych dla młodych Polaków. Nie, nie pisałam o Kaczmarskim Wink , tylko tata przyniósł mi "Kamienie" Gintrowskiego i puścił "Levittoux". Popłakałam się ;( , ale piosenka była wspaniała. No to tato mi przyniósł jeszcze "Live" Kaczmarskiego, wytłumaczył związek... No i tak już zostało Smile .
"Opatrzności wyroki, jak po deszczu - rynna:
Kto jeno w niebo patrzy - tego i zamoczy."
Odpowiedz
Jak wielu z Was, Kaczmarski został zaszczepiony we mnie dzięki rodzicom. Konkretnie dzięki ojcu. Do dziś pamiętam taką dość ciekawą sytuację, w której po raz pierwszy usłyszałem nazwisko "Kaczmarski".

Miałem może z 8 lat, byłem z tatą na zakupach. W pewnym momencie podszedł do nas pan i zaproponował tacie zakup w atrakcyjnej cenie kaset magnetofonowych z ni mniej ni więcej popularną wówczas muzyka disco-polo. Tato kulturalnie odpowiedział, że nie interesuje go taka muzyka. Pan nie rezygnując zadał pytanie: "Więc jaka muzyka pana interesuje?"
Tato nadal kulturalnie acz z pewną dozą irytacji rzekł "Wie pan, lubię Jacka Kaczmarskiego". Pan sprzedawca zrobił dziwną minę, wydusił "Achaaa..." i sobie poszedł....Tego samego dnia ojciec (najwyraźniej zainspirowany całą sytuacją) nabył kasetę z "Bankietem", którą słuchaliśmy w aucie wracając do domu. I strasznie spodobało m się jak ten pan śpiewa o pawiu na kolanach....Więc od czasu to a później i inne albumy gościły w magnetofonie.

A potem, wybaczcie długość postu bo się rozpisuję, był Misiek w liceum. On to zarażał dalej, za co jestem niezmiernie wdzięczny :]
Odpowiedz
Kazia:) napisał(a):Ja Kaczmarskiego słucham od zawsze - moja mama słuchała a ja z nią siłą rzeczy...
Tmach napisał(a):Przepraszam za OT, ale jak czytam takie słowa, to zaraz kojarzy mi się powiedzenie mojego syna " Kaczmarskim to byłem " katowany" już w łonie matki ". Cieszę się, że nie tylko ja tak robiłam. Big Grin
the same Big Grin jak jeszcze byłem mały(ok3 lat) siedziałem na krześle, tata włączył magnetofon i ryknęło:
"wyrwij Murom zęby krattt!!!"
a ja w radoche Big Grin

[ Komentarz dodany przez: ann: 10 Marzec 2008, 22:04 ]
poprawione cytowanie
Pozdrawiam
Rycerz Czeslaw herbu Ślepej(Głodnej) Kiszki
Odpowiedz
u mnie to było tak: kiedy byłam w podstawówce, zaczęłam przekopywać płyty gramofonowe, płyty CD i kasety rodziców. Znalazłam "Live" i od razu mi się spodobało, choć niewiele wtedy z tekstów rozumiałam. Później przez długi czas w domu nie było odtwarzacza CD, więc kontakt się urwał. W 2 klasie liceum (ach, kiedy to było... :rotfl: ) dostałam komputer i odkurzyłam "Live", tym razem rozumiejąc nieco więcej Wink ze względu na to, że siedziałam wtedy w cięższych brzmieniach (co mi zresztą częściowo zostało :Smile ), słuchałam tej płyty raczej okazjonalnie. Potem usłyszałam w telewizji, że Mistrz choruje, o koncertach charytatywnych itp. Minęła chwila i... dowiedziałam się, że już Go nie ma wśród nas... Wtedy to dopiero (niestety) zaczęłam bardziej interesować się Jego twórczością i trwam w tym do dziś. :]
bez wysiłku siądź na tyłku i wyluzuj się motylku tak czy siak ;]
Odpowiedz
czarownica napisał(a):zaczęłam przekopywać płyty gramofonowe, płyty CD i kasety rodziców.
A może wśród tych pamiątek znajdziesz coś co wzbogaciłoby stronę? Np. skany podziemnych wydawnictw z Jackową twórczością itp.? Smile
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
już pod tym kątem przeszukałam cały dom i - niestety Sad(
bez wysiłku siądź na tyłku i wyluzuj się motylku tak czy siak ;]
Odpowiedz
OK, dzięki zatem za inicjatywę Smile
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
czarownica napisał(a):ze względu na to, że siedziałam wtedy w cięższych brzmieniach (co mi zresztą częściowo zostało :Smile ), słuchałam tej płyty raczej okazjonalnie.
Brzmienie brzmieniem, ale nierzadko u Kaczmarskiego jest więcej czadu niż u niejednej kapeli grającej punka lub metal.
A strażak także był Sam
Odpowiedz
Moja urocza nauczycielka niemieckiego, mająca w zwyczaju uczyć nas wszystkiego, poza niemieckim (za co teraz jestem jej bardzo wdzięczna), przyszła pewnego dnia na lekcje z "plikiem" płyt pod pachą i odtwarzaczem cd w ręce. Stwierdziła, że nie ma opcji (jakbym siebie widziała), byśmy nie kojarzyli twórczości tego pana, że ona się teraz weźmie za naszą edukację i uzupełni naszą kulawą wiedzę o kulturze. Krótka prelekcja nastąpiła, a w niej kilka ważniejszych informacji o Jacku, nauczycielka w rękach - z pewnym namaszczeniem Wink - obracała płyty, puściła po klasie dołączone do nich książeczki. Był to 2004 rok, ok 2 tygodni przed śmiercią JK i czas licznych, poświęconych jemu, koncertów charytatywnych. Widząc twarz Kaczmarskiego na okładkach, automatycznie skojarzyłam ją z twarzą ostatnio ukazywaną często w mediach. A na utwory, których następnie słuchaliśmy w klasie, zwracałam uwagę szczególną, ze względy na "kojarzenie" ich właśnie z tamtych koncertów (z których najbardziej zapadła mi w pamięć "Obława").
Kilka razy potem latałam za babeczką, z prośbą o przegranie tych płyt - albo to ja zapominałam, albo ona, albo się nie dało (bo oryginalne?). Dziwna rzecz, ale każda z osób - a klasy w gimnazjum nie miałam nazbyt rozgarniętej - na tyle zakodowała sobie postać Kaczmara, że po tych dwóch tygodniach, gdy usłyszała o śmierci, poszła, niezależnie od innych, "poinformować" o tym rzeczoną nauczycielkę (w swojej naiwności nie rozważając zresztą, że pewnie sama się o tym dowiedziała :>). Do zgrania płyt nie doszło, gimnazjum się kończyło, ale mnie po głowie wciąż piosenki i postać Kaczmarskiego chodziła (a tu ani pieniędzy na płyty, ani internetu... ). Szczęściem długo nie musiałam czekać, w liceum znalazłam odpowiedniego "napaleńca". Całkiem przypadkiem, podczas jakiejś rozmowy rzuciłam, że szukam płyt JK. Tak się składało, że (co prawda w wersji mp3.. :wstyd: ) posiadał 22 płyty, wraz z suplementem - co na drugi dzień znalazło się już w moich rękach Smile I od tamtej pory pełna euforia (po usłyszeniu "Autoportretu Witkacego" nie mogło być odwrotu), własne poszukiwania wśród utworów (i systematyczne zwracanie uwagi, przez wspomnianego kolegę, na konkretne piosenki), zaangażowanie w postaci organizowania i uczestnictwa w konkursie (http://ilo.gda.pl/?id=zycie/konrec.php ), zarażanie innych (nie zawsze świadome), "Autoportret z kanalią", "JK w świecie tekstów", masa innych materiałów (w większości zresztą z tejże strony)...i tak to rozwija się coraz bardziej, uzależnia, podświadomie kieruje myśleniem poprzez słowa utworów Wink (aż czasem się boję), "każe" rzucać cytatami i w ogóle wtrącać tego cholernego gościa w niemal każdą dyskusję Big Grin. I- całe szczęście- zjawisko nie lżeje, i nie pozwala mi się uwolnić Smile)
Odpowiedz
kłapo napisał(a):(po usłyszeniu "Autoportretu Witkacego" nie mogło być odwrotu)
W wykonaniu JK czy PG ?
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
Zbrozło napisał(a):
kłapo napisał(a):(po usłyszeniu "Autoportretu Witkacego" nie mogło być odwrotu)
W wykonaniu JK czy PG ?
Gintrowskiego - odkąd ją usłyszałam, do świadomości nie mogę dopuścić żadnej innej Wink (wykonanie JK, w tym przypadku, traktuję jako "miły dodatek-ciekawostkę" Smile) )
Odpowiedz
U mnie była to ta sama nauczycielka, co u Kłapo. Dodatkowo mniej więcej w tym czasie mój nauczyciel muzyki wybrał „Mury” jako utwór, który mam zaśpiewać…uwaga, uwaga…na Konkursie Pieśni Patriotycznej…(bez komentarza, ale przyznaje, że w tedy trafiło to do mnie bardzo mocno) Los chciał, że potem w liceum trafiłam na kłapo, która posiadała w/w dyskografie. No i dobrało się dwóch wariatów:p
kłapo napisał(a):i tak to rozwija się coraz bardziej, uzależnia, podświadomie kieruje myśleniem poprzez słowa utworów Wink (aż czasem się boję), "każe" rzucać cytatami i w ogóle wtrącać tego cholernego gościa w niemal każdą dyskusję Big Grin. I- całe szczęście- zjawisko nie lżeje, i nie pozwala mi się uwolnić Smile)
Oj tak. Nie mówiąc o wycofywaniu się na imprezach do osobnego pokoju i "wycie" do Kaczmarskiego przez 3 godziny. Niedługo nas wyślą na odwyk kochana. Smile
"Umysł mam twardy jak łokcie
Więc mnie za to nie kopcie
Że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie"
Odpowiedz
scarlett napisał(a):…na Konkursie Pieśni Patriotycznej…(bez komentarza, ale przyznaje, że w tedy trafiło to do mnie bardzo mocno)
Ale o co chodzi? To źle, że Mury są postrzegane jako pieśń patriotyczna?
Słyszałem o dwóch gościach, którzy właśnie na Konkursie Pieśni Patriotycznych (z ok. Świeta Niepodległości) wykonali Obławę.
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
Zbrozło napisał(a):Ale o co chodzi? To źle, że Mury są postrzegane jako pieśń patriotyczna?
W tym może i nic złego nie ma- gorzej jeśli jest postrzegana tylko tak. Pomijam wszelki cel/myśli przyświecające napisaniu (/przetłumaczeniu i dopisaniu zwrotki) "Murów", to czemu potem służyła, jak była odbierana i przez kogo, i po co używana. "Z góry" większość zakłada, że pieśń patriotyczna, bez poznania i analizy tekstu - a ta wystarczy, by zrozumieć, że ani zbyt wielkiej nadziei na poprawę nie zostawia, ani nie wychwala i w niebiosy nie wynosi, ani nie pochyla się z pietyzmem i płacze nad dolą uciśnionego kraju i społeczeństwa (co właściwe jest pieśniom postrzeganym jako patriotyczne).
"Pochlebcy nie najszczytniejszych gustów - starzy kuglarze."
www.flagrantis.pl
Odpowiedz
No to jaką piosenkę JK należałoby wg Ciebie zaśpiewać na takim konkursie?
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości