Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rosja
#1
Petrvs, 06/14/04 o 17:13:15
Jacek wielokrotnie podkreślał, że każdy wspóczesny szanujący się poeta jeśli w swojej twórczości nie liczy się z Rosją (tą pozytywną) - z jej rzeczywistością, problemami to tak naprawdę... no właśnie. To zdanie usłyszałem w Kosmopolaku, który emitowała tv polonia po śmierci barda. Celowo go nie dokończyłem, bo różne są opinie na ten temat. Ciekawią mnie wasze, może ktoś z was napisał coś w odwołaniu do dawnej, świetnej Rosji... może ktoś z was ma ochotę dokończyć to zdanie własnymi słowami? Rosja, jej literatura, piosenka wywiera dziś wpływ na kulturę wręcz całego świata (moja opinia) ale są również uprzedzeni do tego czerwonego kraju. Co sądzicie o tym wszystkim? Confusedpoko:

nadzieja, 06/14/04 o 18:05:37
Rosja nigdy nie kojarzyła mi się z czerwienią... dla mnie to biel, biel śniegów Syberii i carskiej oficerii. Kraj, który stanowił piekło dla ciała i niebo dla duszy. Podobno im jakiś naród na więcej cierpień i udręk jest narażony, tym więcej rodzi ludzi wielkich, ludzi artystów. I stąd mamy Dostojewskiego za sztandarową "Zbrodnią i karą", Bułhakowa z "Mistrzem i Małgorzatą" (moim zdaniem najwspanialszą książką wszechczasów), Gogola, Tołstoja, Czechowa, czy wreszcie Okudżawę i Wysockiego... Nie sposób tego nie zauważyć.

zbych, 07/06/04 o 14:55:56
To ma żródło jeszcze w czasach młodości JK, którego mistrzem był w końcu Wysocki, jak sam zapewniał. Nie Brel czy Dylan (wtedy jeszcze), bo łączyła nas z Rosją (nie z oficjalnym ZSRR) wspólnota buntu przeciw tej samej nędzy politycznej i egzystencjalnej, ponadto znajomość języka rosyjskiego była powszechnie wymuszona. Że nie wspomnę o wspólnocie duszy rwącej się do metafizycznego lotu (na tzw. Zachodzie ambitni artyści walczyli z postawą konsumpcyjną, a co myśmy mieli konsumować przy pustych półkach?) czy o wspólnocie picia. W Rosji piło się samogon z wiadra - i ku temu męskiemu modelowi się skłanialiśmy, a nie ku mydłkowatej anglosaskiej kulturze sączenia przez cały dzień tej samej szklaneczki whisky, nie ku francuskim koniakom (bośmy mieli gruzińskie) albo winu z nasłonecznionych winnic, gdy u nas było dostępne wino z jabłek, czego nikt w świecie nie rozumiał. I z tych pozornych śmiesznych drobiazgów wynikały bardzo poważne efekty kulturowe. Dochodziła fascynacja rosyjską wolnomyślicielską literaturą (zakazany "Archipelag Gułag" kursował nawet w ręcznych odpisach) albo wielkim rosyjskim kinem spod znaku Tarkowskiego, Konczałowskiego, Paradżanowa, którzy byli często ograniczani do tzw. seansów studyjnych, czyli z małą liczbą widzów. Jeśli JK śpiewa, że jest "rusofilem antykomunistą", to bardzo trafnie oddaje ów nastrój miłościonienawiści, na co Niemcy mają nazwę hassliebe, który to nastrój targał inteligentami polskimi.

nadzieja, 07/07/04 o 17:28:47
Podpisuję się obiema dłońmi


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości