Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Trylogia Tarkowskiego (i JK)
#91
No ale jakie jest Twoje zdanie na temat Ofiarowania?
Odpowiedz
#92
Ja film widziałem dawno. Oczywiście nie rzucił mnie na kolana tylko raczej zmęczył. Potem czytałem książkę Tarkowskiego Czas utrwalony, która otworzyła mi oczy na wiele spraw i pozwoliła innym okiem spojrzeć na jego filmy.
Odpowiedz
#93
Luter napisał(a):Oczywiście nie rzucił mnie na kolana tylko raczej zmęczył.
Ja znam je - oprocz Stalkera (Stalkera z kolei czytalam). Nie zmeczyly mnie, ale nadal uwazam, ze trzeba geniuszu, by te filmy zainspirowaly do tego co Jacek Kaczmarski napisal. A moze to tylko dla mnie Ofiara jest genialna i.... strasznie osobista.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#94
Elzbieta napisał(a):widocznie ja powinnam dostac tez ta diagnoze, o ktorej pisales
Czy to znaczy, ze uważasz, że podpalenie domu mieści się w ogólnie przyjetych metodach działania w takiej sytuacji?
Odpowiedz
#95
Jaśko napisał(a):Czy to znaczy, ze uważasz, że podpalenie domu mieści się w ogólnie przyjetych metodach działania w takiej sytuacji?
Nie wiem. Dlatego zgodzilam sie by miec diagnoze 'wariat' -bo nie wiem, pisze szczerze. Nie bylam w sytuacji w ktorej moim bliskim cos groziloby -byc moze (prawdopodobnie tak) zgodzilabym sie na kazda ofiare. Sytuacja nie byla 'normalna', wiec i reakcja na nia tez nie byla racjonalna. Z reszta czy tzw. normalny czlowiek zawsze reaguje racjonalnie. Nie wiem.Ja podpalilabym ten dom....
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#96
Elzbieta napisał(a):Sytuacja nie byla 'normalna', wiec i reakcja na nia tez nie byla racjonalna.
A jaka sytuację masz na myśli? Rozwód? Chore migdałki? W czym podpalenie domu miałoby pomóc?
Odpowiedz
#97
Jasko napisał(a):
Elzbieta napisał(a):Sytuacja nie byla 'normalna', wiec i reakcja na nia tez nie byla racjonalna.
A jaka sytuację masz na myśli? Rozwód? Chore migdałki? W czym podpalenie domu miałoby pomóc?
Za lęk, za przestrogę, za ból
Aabstrachuje caly czas od filmu - ja bym 'podpalila' jako ofiare ( troche w przenosni - podpalenie-ofiare) - ale jak pisalam I am crazy.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#98
Obejrzałem "Stalkera". Genialne!
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
#99
Alek napisał(a):Moim zdaniem,to nie jest kwestia mądrości,tylko obycia i wrażliwości.
Nie chcę się wtrącać, ale to chyba zależy głównie od tego czego szukamy. Człekowi obytemu i wrażliwemu nie koniecznie musi podobać się Tarkowski, to jest oczywiste. Myślę, że przykład Kaczmarskiego jest tu jak najbardziej właściwy, po wysłuchaniu piosenek obejrzenie tych filmów staje się ucztą.

To jest w ogóle bardzo ciekawy temat, mianowicie, czego szukał Kaczmarski? Dlaczego wybrał właśnie Tarkowskiego, Fiedotowa, Holbeina a nie innych?
[size=75][b][i]"Dla pewnych durniów, nafaszerowanych tanim materializmem, metafizyka jest czymś nudnym i suchym, i dowolnym!" SIW[/i][/b][/size]
Odpowiedz
Seim napisał(a):To jest w ogóle bardzo ciekawy temat, mianowicie, czego szukał Kaczmarski? Dlaczego wybrał właśnie Tarkowskiego, Fiedotowa, Holbeina a nie innych?
Widzisz , ja mysle, ze on nic nie wybieral. Ogladal, pamietal, przetwarzal wiele wiecej niz nam sie wydaje - przeciez nie do wszystkiego sa podane inspiracje czy zapowiedzi.Przeciez to nie tak, ze obejrzal obraz, poszedl do domu i stworzyl dzielo. W jakims momencie przychodzily Mu wspomnienia , wiedza, uczucia, mieszalo sie to ze soba. Tak to dla mnie wyglada.

A moze przez to co sam powiedzial:
'Obojętne, czy to miłość, czy przyjaźń, czy też przynależność do określonej grupy społecznej - wszystko jest maską samotności.' Stad ta prosba o cud w Ofierze jest przeze mnie moze inaczej rozumiana niz przez innych forumowiczow ( moze i niezgodnie z intencja tworcy), ale ja tez przetwarzam to co widze, slysze, pamietam.

Mysle o prosbie o cud jako o tej krotkiej chwili kiedy probojemy - na prozno- maske zrzucic i na moment nie byc samotnym.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
Elzbieta napisał(a):Widzisz , ja mysle, ze on nic nie wybieral. Ogladal, pamietal, przetwarzal wiele wiecej niz nam sie wydaje
Uważam podobnie. W gruncie rzeczy to tylko transpozycja obrazów służąca wyrażeniu głębszej myśli. Wydaje mi się, że dla nas, kluczowe znaczenie ma fakt iż wszystkie te obrazy mają cechę wspólną, posłużyły Jackowi Kaczmarskiemu do opowiedzenia jego prawdy o świecie. Nie da się bowiem zrozumieć go na podstawie jednego, czy nawet kilku utworów. Ślady pewnych myśli dostrzegam w utworach dawnych, potem ich rozwinięcia w kolejnych, te myśli ewoluują by w końcu zmienić się w jeden wniosek.
Tak jak my posługujemy się cytatami, tak jemu służyły obrazy.
[size=75][b][i]"Dla pewnych durniów, nafaszerowanych tanim materializmem, metafizyka jest czymś nudnym i suchym, i dowolnym!" SIW[/i][/b][/size]
Odpowiedz
Seim napisał(a):to chyba zależy głównie od tego czego szukamy.
Nie do końca! Jeżeli dwie osoby chcą szukać,dajmy na to,wątków erotycznych w Rublowie,to jakże wielka różnica będzie jeśli jedna osoba ma obycie,prezentuje pewien poziom,wykształciła się u niej wrażliwość na niuanse i półsłówka,a druga jest po prostu zwykłym szarym widzem.
Odpowiedz
Ostatnio obejrzałem "Rublowa", a dawniej - "Stalkera"
Pojawiały się tu głosy, że filmy Tarkowskiego potrafią "zamęczyć" itp. - prawdą jest, że ciężko się je ogląda, że akcja posuwa się wolno, ujęcia nieraz trwają po 10 min. i ogólnie filmy te są "nieefekciarskie" - a przecież można kręcić fimy ambitne, głębokie, które jednocześnie nie będą męczyły widza.

Więc o co chodzi? Wg mnie Tarkowski ma po prostu specyficzny rytm narracji, w który można "wejść" dopiero w trakcie oglądania filmu. Podczas oglądania Stalkera dopiero po jakimś czasie odeszła ode mnie niecierpliwość, nuda i zacząłem po prostu patrzeć, słuchać, jakby w stanie fizycznego otępienia, ale emocjonalnej i/albo intelktualnej czujności - niesamowity klimat, atmosfera, na poły oniryczna czy metafizyczna.

Kilka słów na temat "Stalkera"
ten film z pewnością postawił przede mną kilka pytań, ciekawym jest, jak Wy na to patrzycie:
- czy dwóch wędrowców było rzeczywiście tchórzami, że nie chcieli się dowiedzieć wszystkiego o swoich pragnieniach? A może ludziom naprawdę niepotrzebna jest zona, niepotrzebne jest spełnienie wszystkich marzeń - za nas; Prawdziwe życie nie potrzebuje jakichś abstrakcyjnych spełnień... bo w końcu jaki świat ma sens, jeżeli "Bóg jest trójkątem...". DO takiej interpretacji skłania mnie to, że pierwsza część filmu (świat "normalny") jest czarno-biały, następnie zona - kolorowa, a później po powrocie do "normalnego" świata... jest on kolorowy. Czyli że nie musimy poddawać się jakimś wielkim siłom, które wyręczą nas w spełnianiu marzeń. Trzeba zauważyć, że zwykłe życie jest niezwykłe. Więc to stalker się myli.

A sam stalker wciąż myśli, że ludziom potrzebne jest spełnianie marzeń, że ludziom potrzebna jest zona, że on też jest ludziom niezbędny, ale ludzie są "małej wiary." Jest niby tragiczny kapłan umierającej religii... czy potrzebnej?


Mały szczegół na końcu:
dziewczynka przesuwa naczynia na stole - i jest ich dokładnie trzy.
Dwa nie docierają do końca stołu, tak jak obaj wędrowcy nie weszli do komnaty. Ale jest i trzecie naczynie, które przekracza krawędź stołu. Spada i roztłukuje się.
Miłość - księga stara. Kto nie czytał, polecam.
Odpowiedz
Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
gredler napisał(a):Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
Zastanawia Cię jako cytat z JK(w sensie czemu JK coś takiego napisał), czy zastanawiasz się jaką rolę odgrywa Oda do radości w ostatniej scenie Stalkera. Oda do radości, w tle której rozbrzmiewa stukot pociągu. Oczywiście zdanie trzecie jest odpowiedzią na pierwszą wątpliwośc. Zaś jeśli chodzi o pytanie, co chciał uzyskać Tarkowski. To stukot kół pociągu to pewien symbol zony. A raczej tego momentu przejścia. Artemiew(twórca muzyki) często posługiwał się takimi z pozoru naturalnymi motywami, aby wprowadzić w klimat scen filmów do których pisał muzykę. A nawet często nie muzykę a efekty dźwiękowe. A tak już czysto formalnie to ów odgłos transportera rozbrzmiewa także w drodze do zony. Co zaś się tyczy Ody do radości to nie wiem.

Zdaję sobie sprawę, że przedstawiłem spore uproszczenie, ale jestem śpiący Smile
Odpowiedz
gredler napisał(a):Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
Jeżeli chodzi o JK - to oczywiste, ta fraza odnosi się bezpośrednio do filmu. Ale co oznacza w filmie?
OLI napisał(a):To stukot kół pociągu to pewien symbol zony
A może uwolnienia się od zony, a powrotu do normalnego, zwykłego życia, bez obsesyjnego "spełniania marzeń". Bo ta zona niby lepiej wiedziała, czego człowiek chce. Ale czy naprawdę? Czy nie lepiej, żebyśmy sami, aktem woli decydowali - choćby czekało nas wiele trudów spełnienie codziennych marzeń - niż żeby za jednym pstryknięciem palców spełniały się nasze pragnienia... które mogą się okazać przerażające i wcale nie nasze?
Tak jak ten przykład mistrza stalkera, który zamiast życia brata dostał pieniądze - i tu jest moment wiary. To znaczy, jak ten gość dostał pieniądze, to mógł sobie powiedzieć dwie rzeczy:
1) O, Boże, ja naprawdę taki jestem, że chcę tylko pieniędzy? Jaka straszna jest ta prawda o mnie...
lub
2) Nie, zona nie ma racji. Ja sam wiem o sobie, że pragnę życia mojego brata. Żadna tam zona nie będzie mi wpierać, kim jestem, bo o tym decyduję ja sam, świadomymi wyborami.
No i skoro ten bohatyr się powiesił, tzn., że wybrał pierwszą możliwość.
A "Oda do radości" może oznaczać, że ktoś właśnie uwalnia się od szukania szczęścia poza sobą (przecież ci biedacy idą to tej zony, męczą się, wątpią, szukają... i na co to? chyba po to, żeby zrozumieć, że im to niepotrzebne), tylko poszukania swoich pragnień, spełnień i drogowskazów - w sobie (bardzo to kaczmarowe swoją drogą).

(Oczywiście można interpretować odwrotnie, że to stalker "ma rację", a wędrowcy są tchórzami, że nie chcą poznać swoich pragnień - taki to już urok i głębia tego filmu).

To tyle.
Wracam do nauki renesansu, a ptaszki zwyczajowo, niezawodnie punkt 3:00 zaczynają koncert, niezłomne towarzyszki sesji.

Pozdrawiam serdecznie,
A_ L
Miłość - księga stara. Kto nie czytał, polecam.
Odpowiedz
Adam_Leszek napisał(a):niezawodnie punkt 3:00
Około tej godziny to u mnie wrony dawały. Ptaszki* to są teraz.

* - małe i piskliwe.
Odpowiedz
Adam_Leszek napisał(a):Ale co oznacza w filmie?
Tak, zastanawiałem się nad znaczeniem tej sceny w filmie.
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
Dzisiaj, przeglądając stare magazyny, znalazłem artykuł o Tarkowskim w "Filmie" z listopada 1999 roku. <!-- m --><a class="postlink" href="http://mallorn.ii.uj.edu.pl/kaczmarski/przemek_grudzinski/Stalker/">http://mallorn.ii.uj.edu.pl/kaczmarski/ ... i/Stalker/</a><!-- m -->
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
"Ofiarowanie"
czwartek, 26 lutego o 20:00 na ogólnoniedostępnej TVP Kultura
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
To moze teraz ja coś dodam, bo temat jest mi bliski. Tarkowski to dla mnie jeden z najważniejszych tworcow kina. Operuje specyficznym językiem. Nie bez przyczyny nazywany jest "poetą kina" bo jego język to metafory poetyckie. Bergman np.operuje metodą wejrzenia w głąb psychiki ludzkiej. A Tarkowski - metaforą. Poezja jak wiadomo jest wszędzie.

Mam na dvd wszystkie jego filmy. Solaris może jest słabszy, ale pozostałe filmy są głęboko poruszające. Stalkera jak oglądałem po raz pierwszy to niemalże miałem łzy w o czach (nb. nie jestem w stanie sobie wybrazic osoby w miarę wrażliwej, ktora po 10 min. zasypia na tym filmie), podobnie zresztą Ofiarowanie i Rublow. Bardzo poruszająca jest też Nostalgia. Jeżeli ktos przysypia na Stalkerze, to ciekawe co by powiedział o Zwierciadle?

Piosenki Kaczmarskiego odebrałem z mieszanymi uczuciami, chociaz zaliczam sie do jego entuzjastow. Raczej negatywnie. Jedynie Rublowa słuchałem w jego wykonaniu, pozostałe dwa teksty z ciekawości przeczytałem. Moim zdaniem są nienajlepsze i raczej niezrozumiałe jesli się nie oglądało filmow. Najlepsza z tych trzech to Rublow, najsłabsza - Stalker. W Rublowie odnalazłem jakiś cień głosu Tarkowskiego, jakiś drobny odprysk klimatu filmu. A zadnych metafizycznych uogolnien, ktore powinna nieść poezja - w tych tekstach nie znalazłem.

Zrozumiałe, ze Kaczmarski zostal poruszony tymi filmami i odnalazł w nich fantastyczną inspirację. Ale nie są tak udane jak niektore, inspirowane wielkimi obrazami. Niektore jego piosenki inspirowane obrazami są naprawde genialne (np. obrazami Goyi, czy Breughla, można by tu wymieniać). Szkoda ze nie dotyczy to filmow Tarkowskiego.
[i]There's only one master:
that is the empty sky --
your consciousness.[/i]
Odpowiedz
amrik napisał(a):Nie bez przyczyny nazywany jest "poetą kina" bo jego język to metafory poetyckie. Bergman np.operuje metodą wejrzenia w głąb psychiki ludzkiej. A Tarkowski - metaforą. Poezja jak wiadomo jest wszędzie.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że to co piszesz, jest kompletnie pozbawione znaczenia. Co to znaczy "Bergman operuje metodą wejrzenia w głąb psychiki"? Przecież to zdanie jest całkowicie bez sensu. Co masz na myśli mówiąc, że poezja jest wszędzie? Na karcie gwarancyjnej telewizora też?
amrik napisał(a):nie jestem w stanie sobie wybrazic osoby w miarę wrażliwej, ktora po 10 min. zasypia na tym filmie
A ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić osoby mającej pojęcie o "metafizycznych odniesieniach poetyckich", która uważa Rublowa Kaczmarskiego za raczej słabszego.
Odpowiedz
Alek napisał(a):A ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić osoby mającej pojęcie o "metafizycznych odniesieniach poetyckich", która uważa Rublowa Kaczmarskiego za raczej słabszego.
Na szczęście zapewne jest wiele rzeczy, których nie możesz sobie wyobrazić i to jest budujące. A jeżeli uważasz, że Tarkowski jest fantastycznym środkiem nan sen, to coż, gratuluję i nie mam więcej pytań.

Uważasz, że passus o "karcie gwarancyjnej telewizora" ma natomiast głębokie znacznie. Gratuluje ponownie. Jestem porażony głębią twoich myśli. Chylę czoła.
[i]There's only one master:
that is the empty sky --
your consciousness.[/i]
Odpowiedz
ja zaś jestem poruszony głębią niezrozumienia Alkowego postu Smile
Odpowiedz
Postanowilem odswiezyc ten temat, poniewaz nadal mam wrazenie ze na Forum JK forumowicze-kaczmarofile spedzaja tzw gross (jan tomasz ?) swojego czasu na sprawach z JK nie zwiazanych.

Zmusilem sie wiec i podrzucilem w "wiadome miejsce" nagranie rozmowy po koncercie z 16 grudnia 1988 (zorganizowanego przez "Centre du Dialogue" Pallotynow w Paryzu). Rozmowa jest okraszona dwoma utworami z koncertu.
(jesli to co pisze nie jest zrozumiale, prosze pytac uzytkowniczke Basiab o wiecej informacji)

Tym ktorzy nie zauwazyli, na wszelki przypadek przypominam ze w tym samym wiadomym miejscu podrzucilem jakis czas temu zapis audycji paryskiego radia "S" z JK w 1983.
A takze : nagranie ciekawej rozmowy o zyciu i smierci, przy okazji koncertu JK w Arcueil (12.01.2002, ostatni koncert, potem przyszla wiadomosc o chorobie).

Nastepnym zrzutem bedzie pewnie zapis rozmowy z 1983, o zyciu emigranta i o ewentualnosci spiewania w jezykach bardziej znanych niz polski. Ale jeszcze sie zastanawiam.

PZDR
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
thomas.neverny napisał(a):..(jesli to co pisze nie jest zrozumiale, prosze pytac uzytkowniczke Basiab o wiecej informacji)

??????
Też pozdrawiam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości