Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Środowisko
#1
Na początek jedna uwaga: długo się zastanawiałem, gdzie ten temat umieścić i nie znalazłem odpowiedniej kategorii. Z drugiej strony nie chciałem tego wrzucać do śmietnika zwanego Hyde Parkiem, ale ...cóż...jak mus, to mus.

Po drugie, mam wrażenie, że taki temat już był kiedyś, więc niech mi Admiralicja wybaczy i żywym ogniem nie przypieka za to, żem sobie pozwolił zdublować wątek. Raz nie zawsze...:-) Zapewniam, że nie tworzę szkodliwego precedensu.

Po trzecie, przechodząc do sedna, chciałem Wam wszystkim zadać kilka pytań:

Po pierwsze, czy macie/mieliście poczucie przynależności do środowiska skupionego wokół twórczości JK? Mówiąc o środowisku mam na myśli grupę ludzi mających poczucie wspólnoty intelektualnej i emocjonalnej. Mam na myśli grupę ludzi, którzy poza wymienionym poczuciem wspólnoty, odczuwają także chęć po prostu obcowania ze sobą (tak w realu, jaki w rzeczywistości wirtualnej).

Po drugie - to pytanie kieruję w szczególny sposób do uczestników Listy Dyskusyjnej o Jacku Kaczmarski - czy nie sądzicie, że można już mówić o naturalnej śmierci Listy. Mówiąc Lista, mam na myśli nie tylko medium pozwalające się pewnym ludziom porozumieć, ale także grupę ludzi, którzy brali udział w akcji pomocy Jackowi, uczestniczyli w pierwszych spotkaniach w realu - nota bene - nazywanych "listowymi", byli świadkami wizyty Kaczmara w Przemyślu, tworzyli podstawy dzisiejszego f** Smile
Czy można dzisiaj powiedzieć, że to pierwsze środowisko, niczym niegdysiejsza tzw. pierwsza "Solidarność", odeszło już do przeszłości? W miejsce tej, nazwijmy to roboczo, "pierwszej Listy", weszło Forum Artura. Jednak personalnie skład grupy skupionej wokół Forum jest poważnie zmieniony.

Po trzecie, jak sądzicie (to pytanie kieruję oczywiście do tych, którzy na poprzednie odpowiedzą twierdząco), co się stało z "tą Listą" i tym środowiskiem, że uległo ono takiej przemianie? Jakie mogły być przyczyny rozpadu "pierwszej Listy"?

Po czwarte, czy dzisiaj przypadkiem nie jesteśmy świadkami procesu, który znów doprowadzi - tylko, że tym razem Forum - do rozpadu? To pytanie nie jest w żaden sposób sugerujące. Ja sam na dzień dzisiejszy nie wiem, jak na nie odpowiedzieć. Dlatego pytam Was.

No i oczywiście na koniec ostatnia kwestia: czy można było rozpadowi środowiska zapobiec?


Pozdrawiam.

PS: To, że jakieś pytanie w szczególny sposób kierowałem do byłych listowiczów, nie oznacza absolutnie, że nie mogą na nie odpowiadać osoby, które były na Liście krótko, lub wcale.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#2
Paweł Konopacki napisał(a):Po pierwsze, czy macie/mieliście poczucie przynależności do środowiska skupionego wokół twórczości JK? Mówiąc o środowisku mam na myśli grupę ludzi mających poczucie wspólnoty intelektualnej i emocjonalnej. Mam na myśli grupę ludzi, którzy poza wymienionym poczuciem wspólnoty, odczuwają także chęć po prostu obcowania ze sobą (tak w realu, jaki w rzeczywistości wirtualnej).
Tak, czuje się przynależny do takiej grupy. Dla mnie Ci ludzie, ludzie zainteresowani żywo twórczością JK, są taką "drugą rodziną". Tutaj, wśród forumowiczów/listowiczów, czuję się nawet lepiej niż ze znajomymi, których widuję na codzień.
Paweł Konopacki napisał(a):Po drugie - to pytanie kieruję w szczególny sposób do uczestników Listy Dyskusyjnej o Jacku Kaczmarski - czy nie sądzicie, że można już mówić o naturalnej śmierci Listy. Mówiąc Lista, mam na myśli nie tylko medium pozwalające się pewnym ludziom porozumieć, ale także grupę ludzi, którzy brali udział w akcji pomocy Jackowi, uczestniczyli w pierwszych spotkaniach w realu - nota bene - nazywanych "listowymi", byli świadkami wizyty Kaczmara w Przemyślu, tworzyli podstawy dzisiejszego f** Smile
Czy można dzisiaj powiedzieć, że to pierwsze środowisko, niczym niegdysiejsza tzw. pierwsza "Solidarność", odeszło już do przeszłości? W miejsce tej, nazwijmy to roboczo, "pierwszej Listy", weszło Forum Artura. Jednak personalnie skład grupy skupionej wokół Forum jest poważnie zmieniony.
Ja choć na Liście jestem krótko sam zauważam, że społeczność Listowiczów coraz bardziej zamiera. Czy można powiedzieć, że zabrakło tematów do rozmów? Nie sądze... Cóż, niektórzy uważają, że Polska solidarność następuje w potrzebie. To właśnie sprawa z chorobą JK sprawiła, że ludzie tak się zjednoczyli (tak mi się wydaję, bo, jak mówiłem, na Liście jestem od niedawna). A teraz? Celem Listy stało się kontynuowanie spotkań. Jednak to również chyba się kończy... (vide tegoroczny Przemyśl, którego nie było). Czas płynie nieubłaganie i niekiedy przynosi złe rzeczy... Lista chyba po prostu nie oparła się próbie czasu... (to też co do pytanie trzeciego)
Paweł Konopacki napisał(a):Po czwarte, czy dzisiaj przypadkiem nie jesteśmy świadkami procesu, który znów doprowadzi - tylko, że tym razem Forum - do rozpadu? To pytanie nie jest w żaden sposób sugerujące. Ja sam na dzień dzisiejszy nie wiem, jak na nie odpowiedzieć. Dlatego pytam Was.
Mam nadzieję, że tak się nie stanie, bo kiedy Listy "już prawie nie ma" to jest jedyne miejsce gdzie można porozmawiać z ludźmi, do których się hmm... przywiązało. "Trzeba wciąż żywić nadzieję jakąś..."
Paweł Konopacki napisał(a):No i oczywiście na koniec ostatnia kwestia: czy można było rozpadowi środowiska zapobiec?
Również chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie. Tylko czy to jest możliwe?
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
#3
Elessar napisał(a):Tak, czuje się przynależny do takiej grupy. Dla mnie Ci ludzie, ludzie zainteresowani żywo twórczością JK, są taką "drugą rodziną". Tutaj, wśród forumowiczów/listowiczów, czuję się nawet lepiej niż ze znajomymi, których widuję na codzień.
jateż
Masz wirtualne piwo za to :]
Elessar napisał(a):Mam nadzieję, że tak się nie stanie, bo kiedy Listy "już prawie nie ma" to jest jedyne miejsce gdzie można porozmawiać z ludźmi, do których się hmm... przywiązało. "Trzeba wciąż żywić nadzieję jakąś..."
Te pochodnie po prostu każą iść tym z nas
Którzy nie chcą pozwolić, żeby ogień zgasł.


Pozdrawiam
Zeratul

P.S.
Paweł Konopacki napisał(a):PS: To, że jakieś pytanie w szczególny sposób kierowałem do byłych listowiczów, nie oznacza absolutnie, że nie mogą na nie odpowiadać osoby, które były na Liście krótko, lub wcale.
Zauważyłeś, że sam już używasz czasu przeszłego?
Samospełniające się proroctwo? Sad
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
#4
Zeratul napisał(a):Samospełniające się proroctwo?
Juz po samych pytaniach można się domyśleć, jak ja bym na nie odpowiedział. Oczywiście, uważam,że Lista odeszła w przeszłość. Ale ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#5
Paweł Konopacki napisał(a):Oczywiście, uważam,że Lista odeszła w przeszłość. Ale ciekaw jestem Waszych opinii na ten temat.
Mam w programie pocztowym filtr automatycznie wyrzucający maile starsze niż tydzień (w przypadku listy) - archiwum mam na serwerze pocztowym - kiedyś dawało to około 30-40 maili w folderze, ostatnio liczba ta jest niebezpiecznie bliska zeru Sad

Mam wrażenie, że (zwłaszcza dla nowych userów) wygoda obsługi i pewna "otwartość" forum zwyciężyła z koncepcją listy. Dlaczego natomiast "starzy" listowicze nie przejawiają aktywności - nie wiem (czyżby wyczerpali już wszystkie tematy do dyskusji).

Co do forum - ja wierzę, że jednak przetrwa (choć postępujące zmniejszanie się udziału tematów "merytorycznych" jest niestety faktem)

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
#6
Zeratul napisał(a):(choć postępujące zmniejszanie się udziału tematów "merytorycznych" jest niestety faktem)
I rzeczą jak najbardziej naturalną... Moim zdaniem nie ma w tym nic dziwnego.
Teraz zostaje tylko problem - czy to spowoduje dalszy rozpad,czy nie...
#7
Na pierwsze pytanie mogę odpowiedzieć, że tak; czuję się związana z osobami, które tworzą forum do tego stopnia, że kiedy jest okazja chętnie przemierzę całą Polskę, aby się spotkać. Ale nie powiedziałabym, że jest to moja grupa odniesienia (mam kilka bardziej realnych grup znajomych, z którymi czuje większą więź, głównie ponieważ lepiej się znamy).

Nie wiem jak było czy jest z listą, więc ten wątek przemilcze.

Co do umierania forum to nie będę arginalna pisząc, że zawiniły głównie prywatne animozje - część osób,w końcu nie chciała się użerać lub patrzyć jak inni się użerają lub słuchać niepochlebnych komentarzy... Druga sprawa, że zawodzi nam ostatnio "organizacja". Nie było Przemyśla - nie wiem do końca czemu, nie słyszałam jak na razie o wspólnych koncertacj TRia i ProFormy, więc jest mniej okazji, żeby się na prawdę spotkać. Jest więcej lokalnych, małych spotkań (Kraków, Warszawa, Toruń), ale rozmywamy się na grupki i podgrupki. Szkoda, że już nie chcę mam się robić wielkich imprez (wiem, że był Kołobrzeg, ale w zeszłym roku był Przemyśl, Katowice, Kraków na dużą skale).

Myślę, że forum nie umrze do końca, wypalą się jedni, przyjdą następni...Szkoda, że Ci kolejni nie spotkają już osób, które spotykały i znały Kaczmara, ale może jego twórczość je i tak zainspiruje.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#8
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Szkoda, że Ci kolejni nie spotkają już osób, które spotykały i znały Kaczmara
Bez przesady. Smile
#9
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):w zeszłym roku był Przemyśl, Katowice, Kraków na dużą skale
A nie Kielce przypadkiem?
Chyba, że o czymś nie wiem Wink
#10
Kielce, oczywiście się pomyliłam.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#11
Paweł Konopacki napisał(a):czy macie/mieliście poczucie przynależności do środowiska skupionego wokół twórczości JK? Mówiąc o środowisku mam na myśli grupę ludzi mających poczucie wspólnoty intelektualnej i emocjonalnej. Mam na myśli grupę ludzi, którzy poza wymienionym poczuciem wspólnoty, odczuwają także chęć po prostu obcowania ze sobą (tak w realu, jaki w rzeczywistości wirtualnej).
Mam takie poczucie, aczkolwiek w dyskusje angażuję się rozmaicie. Niemniej jednak częścią tego się czuję
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Jest więcej lokalnych, małych spotkań (Kraków, Warszawa, Toruń), ale rozmywamy się na grupki i podgrupki.
Ano z tym się zgodzę... Jeśli o mnie chodzi, w realu znam się tylko z ludźmi z południa (acz liczę na to, że się to zmieni Wink )
Co do Listy się nie wypowiem, gdyż do niej nie należę, niezbyt dokładnie orientuję się w zasadach jej działania, acz z tego, co wszyscy o niej piszą, to żal, że się sypie.
Teraz mogę powiedzieć: do czasu zapisania się na to forum nie myślałam, że można się aż tak zaangażować w coś, co istnieje głównie w sieci. Ale jak widać da się Big Grin
[b][size=85]Dziś gra się słońcem football-match ogromny!
Bóg strzela gole - po ludzku, wspaniale!
Dziś skok na ziemię z nieba karkołomny,
Cesarskie cięcie i salto mortale![/size][/b]
#12
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):nie słyszałam jak na razie o wspólnych koncertacj TRia i ProFormy
no, tutaj akurat była swego czasu dyskusja, z której jasno wynikało, ze takich koncertów nie należy się spodziewać
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#13
Paweł Konopacki napisał(a):koncertów nie należy się spodziewać
Szczerze mówiąc tej dyskusji nie czytałam, ale doszły mnie takie słuchy od innych. A szkoda, że ich nie będzie. Środowisko się rozchodzi...
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#14
Paweł Konopacki napisał(a):Po pierwsze, czy macie/mieliście poczucie przynależności do środowiska skupionego wokół twórczości JK? Mówiąc o środowisku mam na myśli grupę ludzi mających poczucie wspólnoty intelektualnej i emocjonalnej. Mam na myśli grupę ludzi, którzy poza wymienionym poczuciem wspólnoty, odczuwają także chęć po prostu obcowania ze sobą (tak w realu, jaki w rzeczywistości wirtualnej).
O tak. Spotkałem zarówno na liście jak i na forum (a potem w realu) bardzo wielu ludzi, których gdybym nie miał okazji poznać, byłbym o coś uboższy. I jak by tego naszego środowiska nie oceniać jako zbiorowości czy też poszczególnych jego członków, to uważam, że na hasło: Jacek Kaczmarski wydarzyło się i zapewne jeszcze wydarzy, bardzo wiele dobrych i fajnych rzeczy. Zarówno dla pamięci o samym Jacku, jako artyście i człowieku, jak i jego twórczości. Myślę, że wiele dobrego wydarzy się też dla nas jako środowiska i dla pojedynczych jego członków. A że zdarzają się też rzeczy złe i takie, które nas dzielą i skłócają? To chyba normalne bo tak jest w każdym środowisku i każdej sferze życia. Lubię jednak ten nasz niedoskonały grajdołek bo jest to miejsce w którym można zarówno zrobić bardzo dużo jak i nie robić nic, bo można tu dyskutować albo milczeć, można znaleźć parę bratnich dusz albo tylko znajomych itd. Można też oczywiście spotkać się ze zjawiskami dużo mniej przyjemnymi, ale to też stanowi pewną naukę czy doświadczenie (fakt, że czasami graniczy to z masochizmem Wink ).
Paweł Konopacki napisał(a):Po drugie - to pytanie kieruję w szczególny sposób do uczestników Listy Dyskusyjnej o Jacku Kaczmarski - czy nie sądzicie, że można już mówić o naturalnej śmierci Listy.
Wszystko na to wskazuje, że lista w dawnej postaci już nigdy nie będzie tak aktywna jak kiedyś. Moim zdaniem dzieje się tak z wielu przyczyn. Po pierwsze forum, jako medium bardziej atrakcyjne, lepiej uporządkowane, bardziej przejrzyste, skutecznie "podebrało" wielu listowiczów. Sam się do nich zaliczam. Forum po prostu znacznie bardziej mi odpowiada i tu zaznaczam swoją aktywność. Lista pozostaje pewną ciekawostką, traktuję ją z sentymentem, ale ponieważ nie mam na liście jakiegoś specjalnego stażu być może ten sentyment jest niewystarczający? No ale za to jestem chyba jedynym listowiczem, który uporał się z całym archiwum Big Grin . Na taki a nie inny los listy wpływa również brak jej administratora oraz sypiący się serwer Tawerny. Wiadomo, że jak nie ma gospodarza i do tego jest bałagan to część ludzi się zniechęca. Kolejną przyczyną osłabienia listy były na pewno niesnaski pomiędzy listowiczami, które zohydziły wielu ludziom uczestnictwo w jej życiu. Na forum łatwiej ignorować pewne wątki niż filtrować maile...
Paweł Konopacki napisał(a):Czy można dzisiaj powiedzieć, że to pierwsze środowisko, niczym niegdysiejsza tzw. pierwsza "Solidarność", odeszło już do przeszłości?
I tak i nie, bo przecież część osób ciągle aktywnie działa na forum. Inni przestali się w ogóle pojawiać gdziekolwiek, a jest też część osób, które z kolei praktycznie nie zaistniały na forum bo widać nie mają na to ochoty albo czasu. Uważam, że gdyby zrobić rzetelną analizę to okazałoby się, że ciągle dosyć duża grupa "pierwotnych" listowiczów w sieci i środowisku egzystuje. Ci którzy przestali się pojawiać są moim zdaniem "ofiarami" typowego procesu jaki zachodzi w każdej społeczności, zwłaszcza sieciowej. Ludzie po prostu się albo nudzą danym tematem, albo na coś lub kogoś obrażają, albo dalece zmienia im się życie. Następuje naturalna zmiana warty. Na ich miejsce przychodzą inni a po nich jeszcze inni i tak w kółko. Zawsze jednak będzie ileś osób dla których uczestnictwo w takim medium jak lista czy forum, będzie czymś tak ważnym, że na pewno z tego nie zrezygnują. No chyba, że życie zadecyduje za nich...
Paweł Konopacki napisał(a):Po czwarte, czy dzisiaj przypadkiem nie jesteśmy świadkami procesu, który znów doprowadzi - tylko, że tym razem Forum - do rozpadu?
Nie sądzę, bo to tzw. "środowisko" zawsze będzie. Natomiast jakie ono będzie, to tak naprawdę zależy tylko od nas.
Nie bardzo wiem Pawle jakie dostrzegasz procesy, które Twoim zdaniem aktualnie prowadzą do rozpadu Forum? Bo bez sprecyzowania tego co masz na myśli, mnie jest trudno do postawionej przez Ciebie tezy się ustosunkować. Moim zdaniem Forum ma się coraz lepiej a nie coraz gorzej. Przybywa userów, jest coraz więcej spontanicznych spotkań organizowanych przez forumowiczów, jest dużo koncertów na których artyści wykonują utwory J.K. i przy tej okazji również dochodzi do spotkań forumowiczów, jest silna grupa osób, które pomagają Administratorom w pracy nad stroną (jeszcze nigdy chyba aż tyle się tej kwestii nie działo).Życie forumowe kwitnie choć oczywiście nie wszystko jest cacy o czym dobrze wiemy.
To, że relatywnie rzadko bardzo poważnie dyskutuje się o twórczości J.K. czy o nim samym jest chyba wynikiem tego, że coraz trudniej znaleźć temat, który nie był dotychczas poruszany i który byłby dostatecznie nośny by bardzo rozkręcić dyskusję. Ale gdy taki temat się pojawi to dyskusje trwają w najlepsze.
Paweł Konopacki napisał(a):No i oczywiście na koniec ostatnia kwestia: czy można było rozpadowi środowiska zapobiec?
Tutaj w zasadzie stwierdzasz, że ten rozpad nastąpił, z czym się nie zgadzam. Bowiem fakt, że na forum czy liście przestały się udzielać osoby dla tego środowiska bardzo ważne, lub osłabienie go poprzez liczne konflikty pomiędzy jego członkami, którzy ciągle czynnie w tym środowisku egzystują, nie świadczy o jego rozpadzie a co najwyżej o słabości, problemach etc. Moim zdaniem życie nie znosi próżni i na miejsce tych, których z różnych przyczyn z nami nie ma, będą pojawiać się następni. Być może też, za jakiś czas osoby, którym naprawdę zależy na tym by środowisko "kaczmarskie" trwało i miało się dobrze, będą w stanie na tyle silnie oddziaływać na pozostałych, że pojedyncze konflikty czy niesnaski nie będą w stanie realnie tej społeczności zaszkodzić. Tak naprawdę, poważne zagrożenie, widzę tylko jedno, a mianowicie gdyby Artowi i Ani np. znudziło się prowadzenie tej strony. Wtedy, pozbawieni jakiegoś sieciowego punktu zbornego rzeczywiście moglibyśmy pójść w rozsypkę. Nawet stworzenie ewentualnego substytutu z pewnością nie byłoby dla wielu aż tak atrakcyjne. Bo to miejsce, ta strona jest (przynajmniej dla mnie)w jakimś sensie magiczne. I bardzo lubię spotykać tutaj i w realu Was wszystkich.
Aniu, Arturze, ukłony :poklon:
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
#15
ann napisał(a):
Markowa:) napisał(a):w zeszłym roku był Przemyśl, Katowice, Kraków na dużą skale
A nie Kielce przypadkiem?
Chyba, że o czymś nie wiem Wink
w tym cytacie znajduje się chyba ensencja problemu, który poruszył Paweł. Ważne żeby zwrócić uwagę, nie ważna jest treść. Ważne jest że pojawiła się najmniejsza chociaż nieścisłość.

to jest tzw. problem chujokurwy - przez długi czas można to było obserować na liście:

- ty chuju
- nie ty chuju
- nie ty chuju
- nie ty chuju
- nie ty chuju
- nie ty chuju
- nie ty chuju
- a twoja matka to kurwa
- nie, twoja matka to kurwa
....


czy powstanie forum pomarańczowego nie jest oznaką jakiegoś rozłamu ?
[img]http://www.challenge-roth.com/img/challengeroth-logo.gif[/img] Unten 10.
#16
ja napisał(a):czy powstanie forum pomarańczowego nie jest oznaką jakiegoś rozłamu ?
pomarańczowe zdycha, tak samo, jak Lista. Tylko lista trwała kilka lat a pomarańczowe działa trochę ponad rok.

Na post lodbroka postaram się odpowiedzieć wieczorkiem.

pozdrawiam

P.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Szkoda, że już nie chcę mam się robić wielkich imprez
Może kilka słów odnośnie "wielkich imprez", które rzekomo chciało się robić "robić nam". Nie chciałbym się czepiać słówek. To co napisała Markowa nie jest moim zdaniem nieszczęśliwą pomyłką, tylko jednak poważnym nadużyciem. Ale do rzeczy..
Ja nie robiłem wielkich imprez nigdy. Ciebie, Markowa - z całym szacunkiem - też sobie nie przypominam, jako tej, która "robiła", czyli organizowała, "wielką imprezę".
Osobiście w organizacji jednej małej imprezy związanej z akcją pomocy Kaczmarskiemu ja sam brałem udział raz: w 2002 roku robiliśmy z Witem i kilkoma innymi osobami koncert w Łodzi. I to wszystko.
Obawiam się, że tak naprawdę owe "my" to jest ledwie kilka osób (Robert , Maciek, Irek Bugajski, Justyna, Janek. Jeśli kogoś pominąłem, proszę o wybaczenie).
Inna sprawa, czy do grupy "nas" zaliczać Fundację JK. "Nadzieja" nie wywodzi się - w moim odczuciu - z oddolnej, prywatnej inicjatywy członków środowiska, choć z całą pewnością dobrą wolę i uczynność wielu ludzi z Listy i Forum wykorzystuje się (w sensie pozytywnym) przy organizacji festiwalu kołobrzeskiego. Jednakże, jak mniemam, niezależnie od chęci udziału ludzi z Listy i Forum - udziału rozumianego jako współorganizowanie, czy też bierne uczestnictwo - "Nadzieja" była by i będzie nadal organizowana. Dlatego też trudno jest mi "robioną" przez Fundację imprezę umieścić w tej samej kategorii "wielkich imprez", co Przemyśl albo Kielce.
Bo Przemyśl i Kielce były "robione" przez listowiczów dla - przede wszystkim - listowiczów/Forumowiczów (choć oczywiście nie wyłącznie dla nich).
Niemniej, wracając do tematu, na ponad setkę osób zalogowanych swego czasu na Liście, na ponad setkę osób zalogowanych aktualnie na Forum, owe "my", to było 5, może 6 osób, które robiły "wielkie imprezy" w trzech miastach Polski. Dlatego też przestrzegłabym przed przypisywaniem zbiorowo "nam" chwały za organizację "wielkich imprez". Zasługa "nas" w tym wszystkim była tylko taka, żeśmy łaskawie się pojawili w Kielcach, czy Przemyślu, zjedli prosiaka, wysłuchali (a niektórzy przespali) koncert, wypili morze wódki i piwa.
Prawdziwa chwała za organizację, za to "robienie" należy się jednak tylko tym kilku wymienionym osobom - a nie zbiorowo"nam".
"My" na pewno uczestniczyliśmy w tych imprezach (uczestnictwo a organizacja to są jednak dwie kardynalnie różne sprawy), byliśmy -z czasem coraz bardziej niestety wymagającymi - konsumentami czyjejś dobrej woli. Pewnie gdyby przydarzyła się kolejna okazja, wielu ludzi - pod warunkiem zapewnienia noclegu, prosiaka, bigosu, piwa, wycieczki itp atrakcji - pojechałaby ponownie do Kielc, czy Przemyśla. Podejrzewam nawet, że dla wielu z "nas" piosenki JK nie są warunkiem koniecznym do podjęcia decyzji o wyjeździe na drugi koniec Polski. Podejrzewam tak ponieważ, kiedy sytuacja jest/była odwrotna, tzn kiedy jest/był koncert a nie ma/ nie było zorganizowanej imprezy, wówczas ilość listowiczów/forumowiczów chętnych na przyjazd np. do Kielc, czy do Krakowa diametralnie spada/spadała.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#17
Paweł Konopacki napisał(a):Podejrzewam nawet, że dla wielu z "nas" piosenki JK nie są warunkiem koniecznym do podjęcia decyzji o wyjeździe na drugi koniec Polski. Podejrzewam tak ponieważ, kiedy sytuacja jest/była odwrotna, tzn kiedy jest/był koncert a nie ma/ nie było zorganizowanej imprezy, wówczas ilość listowiczów/forumowiczów chętnych na przyjazd np. do Kielc, czy do Krakowa diametralnie spada/spadała.
I niech żałują, że nie przyjeżdżają, bo jeśli forumowicze/listowicze są chętni na zrobienie imprezy (choć może to za duże słowa - spotkania byłoby odpowiedniejsze) to i tak ją zrobią - nawet bez wstępnych planów Smile

Dla mnie osobiście w tych wyjazdach liczą się dwie rzeczy:
1)Możliwość posłuchania na żywo piosenek JK
2)Możliwość spotkania z ludźmi, którzy są dla mnie ważni (i są to ludzie, którzy słuchają JK, więc chyba ta twórczość i tak jest "sprawcą" spotkań z tymi ludźmi Wink )

Może i rację, że kilku osobom zależy po prostu na urżnęciu się w towarzystwie - dla mnie osobiście nie (może dlatego, że nie piję? Wink ) i myślę, że zdecydowanej większości również nie na tym zależy.
Paweł Konopacki napisał(a):Prawdziwa chwała za organizację, za to "robienie" należy się jednak tylko tym kilku wymienionym osobom - a nie zbiorowo"nam".
Zgadzam się w 100%
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
#18
A jednak Pawłe użycie sformułowania "My" nie było pomyłką, choć zamysł mój był zupełnie inny niz Ci się wydaje. Uścislając fakty; masz całkowitą rację, że żadnej "wielkiej imprezy" nie zorganizowałam i bynajmniej nie miałam na celu zaliczać siebie do tego szacownego grona (choć 3 lata z rzędu, a właśnie szykuje się 4 organizuję wraz ze Studenckim Kręgiem Instruktorskim Koncert pamięci Jacka Kaczmarskiego w Toruniu. Nie jest to jednak impreza tak szacowna i udział forumowiczów zanotowaliśmy dopiero od roku 2005, z drugiej jednak strony udział widowni rok rocznie rośnie, więc mamy na koncie swoje małe sukcesy).
A teraz o tym czemu napisałam "My". A właśnie dlatego, że uważam, że każdy z nas jest za istnienie tych imprez lub ich brak odpowiedzialny. Są skupiska w Polsce gdzie jest wielu forumowiczów, którzy mogą w tej lub innej formie zorganizowacćcoś dla reszty, ale tych, co na prawdę to robią jest za mało. Nikt nie podjął się zrobienia czegoś zamiast Przemyśla, nawet jeśli poczuli żal to nie na tyle by się ruszyć.
Inna kwestia, że sam twierdzisz, że Trio i Proforma nie będą już razem koncertowały, a to były główne powody "wielkich imprez", jedni byli fanami Łodzi inni Poznania i mogli się spotkać razem. Nie ma się co dziwić, że na taki koncert robiony przez Rosę na którym gra Artur (mnie się podobał, ale nie wszyscy cenią jego warsztat) jest mniejszy popyt. Tak samo z koncertami toruńskimi, które nie polegają na zapraszaniu na scenę gwiazd tylko studentów i harcerzy.
Na koniec dodam, że nie wystarczy stwierdzić, że jest źle, że jest za mało imprez czy, że tylko kilka osób się tym zajmuje. Trzeba zacząć działać. Ja działam w swojej małej ojczyznie na miarę moich możliwości, a wy?
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#19
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):a wy?
A my próbujemy coś zorganizować. Mat miał jakieś kontakty w DK w Trzebini skąd facet miał organizować koncert. Pewnie i nawet coś pokoncertowego udałoby się gdzieś zrobić. Niestety narazie nie mam żadnych na ten temat informacji, a Mat też jeszcze nic nie wie. Próbował będę zrobić coś u siebie w Bielsku, ale to nie w tym roku jeszcze. Nie wiem na ile się uda, ale pewnie w pierwszej połowie przyszłego roku może będzie coś się dało załatwić. Ale to są narazie tylko moje spekulacje, bo urwał mi się kontakt z jednym z pracowników DK i teraz szukam innych sposobów, żeby tam się jakoś "wkręcić". W każdym razie - próbuję Smile
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
#20
No i chwała Ci za to! :poklon:
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#21
Odpowiadajac na pytanie Pawła. Lista to dla mnie projekt wymarły, od dawna go nie suportuje, nie pomagam ani się zapisać ani wypisać polecając forum. Od początku uważałem, że forum ma większy potencjał. Czy spotka je to samo? Nie, bo tu co chwila zajrzy ktoś nowy, starzy odchodzą, ale ich miejsce zajmują inni. Nie zmusza się nikogo do czytania bezsensownych kłutni poprzez oddzielenie watków. Poza tym forum bawi mnie z punktu widzenia webmastera Smile)
#22
Artur napisał(a):Poza tym forum bawi mnie z punktu widzenia webmastera
I bardzo dobrze. Wiele zawdzięczamy temu, że Cię to bawi Smile
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#23
w liście Pawła jest naprawdę dużo racji.

na liście było trochę jednak inaczej, bo już na początku pojawił się wyraźny podział na obozy. Pewnie już pierwsza większa dyskusja ustawiła, kto jest z kim (choć później - trzeba przypuszczać że za stołki - część zmieniła obóz).

Niestety podział na obozy skazał listę na wymarcie. Kłótnie zamiast rozmów na temat Kaczmara powodowały, że lista zaczęła umierać.

Z forum jest podobnie. Właściwie w postach są kłótnie. Dawno nie było jakiegoś ciekawego tematu, ostatni w który ostro się wkręciłem był "kiedy". Dość ciekawym jest - "od czego zacząć przygodę z Kaczmarem" - ale taki temat już był kilka razy (przynajmniej na liście).

Większość postów (tak sądzę) pisanych jest w hyde parku, w dziale nie o Kaczmarskim.

Problem imprez też jest ważny. Mnie nie było w Kielcach, po części dlatego że impreza po koncertowa nie była zorganizowana - przyznaję się do tego. Jednakże nie zgodzę się z Pawłem, że większość przyjechałaby bez koncertu. Ja na koncerty tria, jak i pro formy chodzę z przyjemnością. Wybieram się w listopadzie na pro formę, a kiedy trio grało koncert w Lapidarium również się tam pojawiłem (ze względu na nich, choć jak się okazało atrakcji było więcej; a jak Konop zaśpiewał Epitafium dla WW .... ugh ....). Pewnie nie jestem reprezentatywną częścią forum, ale myślę że większość sądzi podobnie.
[img]http://www.challenge-roth.com/img/challengeroth-logo.gif[/img] Unten 10.
#24
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):A jednak Pawłe użycie sformułowania "My" nie było pomyłką,
Czyli tak, jak sądziłem Smile
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):A właśnie dlatego, że uważam, że każdy z nas jest za istnienie tych imprez lub ich brak odpowiedzialny.
Nie! Za istnienie tych imprez nie był odpowiedzialny każdy z nas. Istnienie tych imprez było skutkiem dobrej woli, wielkiego wysiłku i inicjatywy kilku osób.
Natomiast do pewnego stopnia zgodzę się, że każdy z nas jest odpowiedzialny za nieistnienie tych imprez. Jest bowiem tak – z tego, co się orientuję – że postawy, jakie zaprezentowali niektórzy goście listowi, skutecznie zniechęciły niektórych organizatorów do “robienia” kolejnych imprez.
Jednak odpowiedzialność za istnienie i odpowiedzialność za nieistnienie – to są dwie różne sprawy, dwie różne, że tak powiem, odpowiedzialności. Ja bym tą drugą odpowiedzialność, odpowiedzialność za nieistnienie, określił mianem winy. W jakimś sensie to my wszyscy jesteśmy winni temu, że ogólnopolskie, duże imprezy już nie są robione (nie mam na myśli Przemyśla, którego brak ponoć wynika z jakiś innych, niż listowo - forumowe, przyczyn).
I nadal podtrzymuję, że stwierdzenie, iż "nie robimy" imprez jest nadużyciem. Bo robiło te imprezy paru ludzi a winni temu, że tych paru ludzi już imprez nie robi, jesteśmy my wszyscy.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) -->' napisał(a):Inna kwestia, że sam twierdzisz, że Trio i Proforma nie będą już razem koncertowały
Te dwa zespoły nigdy nie koncertowały tak naprawdę razem. Koncertowały obok siebie, biorąc udział w jednej imprezie. A to jednak jest pewna różnica, grać razem a grać na jednej imprezie obok siebie. Różnica, której wielu niestety nie dostrzega, choć to jest rozróżnienie zasadnicze.
Był projekt prawdziwego wspólnego koncertu, ale robił się mniej więcej tak szybko, jak powstał. Mniejsza o to, z jakich przyczyn.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#25
ja napisał(a):Problem imprez też jest ważny. Mnie nie było w Kielcach, po części dlatego że impreza po koncertowa nie była zorganizowana - przyznaję się do tego. Jednakże nie zgodzę się z Pawłem, że większość przyjechałaby bez koncertu.
IMHO oprócz imprezy ważnym "dodatkiem" do koncertu jest możliwość noclegu.
Dla mnie np. tłuczenie się pół dnia pociągiem do Kielc, żeby po kilku godzinach tymże pociągiem wracać nie jest zachęcającą perspektywą Sad

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
#26
Zeratul napisał(a):Dla mnie np. tłuczenie się pół dnia pociągiem do Kielc, żeby po kilku godzinach tymże pociągiem wracać nie jest zachęcającą perspektywą
No to przecież możesz sobie pokój/łóżko w schronisku/hotelu wynająć, nie? zapłacisz 30 zł za dzień w schronisku i nie musisz się tłuc pociągiem. W czym problem?
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#27
Paweł Konopacki napisał(a):No to przecież możesz sobie pokój/łóżko w schronisku/hotelu wynająć, nie? zapłacisz 30 zł za dzień w schronisku i nie musisz się tłuc pociągiem. W czym problem?
W tym, że zawsze lepiej jak ktoś inny to odgórnie załatwia niż gdybym miał załatwiać sam Wink
Poza tym liczy się też możliwość spotkania ze "środowiskiem" :]

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
#28
Zeratul napisał(a):W tym, że zawsze lepiej jak ktoś inny to odgórnie załatwia niż gdybym miał załatwiać sam
Poza tym liczy się też możliwość spotkania ze "środowiskiem"
Otóż to! Lepiej gdy ktoś to odgórnie załatwia, a jeszcze lepiej, gdy załatwia na własny koszt. Jak trzeba załatwić we własnym zakresie i jeszcze te 20 złotych zapłacić, to nagle chęć na integrację ze środowiskiej...jakby przechodzi.
Co do możliwości spotkania ze środowiskiem, to znów powtórzę to, co napisałem wcześnie, a co zyskuje nowe potwierdzenie w słowach Zeratula: to dzięki kilku ludziom, którzy "robili imprezy", środowisko mogło się jako tako zintegorwać. Jak tych ludzi nagle zabrakło, to okazuje się, ze wiele rzeczy stoi na przeszkodzie, by się integrować dalej. Czas, zmęczenie podróżą, koszt noclegu, fakt, że nocleg trzeba załatwić samemu.. Gdy noclegi, żarcie i cała stronę organizacyjną brali na siebie inni, na imprezę chciało się jechać. A teraz? Terraz nikt nie będzie płacił 30 zł za to, żeby się parę godzin integrować z ludźmi z drugiego końca Polski.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
#29
No cóż Pawle, zgadzam się z Tobą. W moim odczuciu słusznie interpretujesz sytuację.
#30
Paweł Konopacki napisał(a):I nadal podtrzymuję, że stwierdzenie, iż "nie robimy" imprez jest nadużyciem. Bo robiło te imprezy paru ludzi a winni temu, że tych paru ludzi już imprez nie robi, jesteśmy my wszyscy.
Jest to w sumie kwestia sformułowania, bo zgadzamy się co do treści. Każdy z nas mógłby, a nawet powinien coś zrobić, a robili tylko nieliczni...
Paweł Konopacki napisał(a):Koncertowały obok siebie, biorąc udział w jednej imprezie.
Racja, nie graliście w końcu piosenek wspólnie. Mimo to szkoda, że nawet w takiej formie to się już dziać nie może.
Zeratul napisał(a):W tym, że zawsze lepiej jak ktoś inny to odgórnie załatwia niż gdybym miał załatwiać sam Wink
Poza tym liczy się też możliwość spotkania ze "środowiskiem" :]
No właśnie; lenistwo z jednej strony, a z drugiej nocowanie samemu nie ma takiej magii jak spotkanie pokoncertowe, na których granie trwało zawsze do rana.
Paweł Konopacki napisał(a):Terraz nikt nie będzie płacił 30 zł za to, żeby się parę godzin integrować z ludźmi z drugiego końca Polski.
Ja mam nadzieje, że aż tak źle nie będzie. Z resztą można wprowadzić coś pośredniego. Spotkania organizowane przez kogoś, ale opłatne, bo ja mogę np. przenocowac u siebie w domu 5 osób, ale nie wynając im pokoje za 30zł od osoby....
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości